All language subtitles for Always and Forever (2009)

af Afrikaans Download
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zareklamuj swój produkt lub Firmê skontaktuj siê www.SubtitleDB.org dzisiaj

ZAWSZE I NA WIEKI

T³umaczenie: Cyryl PornSubGroup

Ona coœ dla ciebie znaczy?

Tak, ale nie jest tob¹.

Karen,

Chcia³bym, by mia³o to jakieœ znaczenie.

Myœlê, ¿e o tym wiesz.

Pamiêtaj jedynie, ¿e gdy bêdzie po wszystkim

Bêdê przy tobie i zostanê tak na zawsze.

Zapamiêtam.

Jestem spragniony. Chcesz wody?

O tak.

Wiesz, ¿e pomogê ci przetrwaæ ten rok?

Chocia¿ nie potrzebujesz mojej pomocy.

Ale pierwszy rok jest najtrudniejszy.

Chocia¿ jesteœ tak wspania³¹ pisark¹, ¿e nie masz siê o co martwiæ.

Poza tym,

to mnie w tobie poci¹ga³o od pocz¹tku.

Mój talent? Jasne...

Serio. Scena, nad któr¹ pracujesz, jest tak dobra.

Poza tym, nie musisz tak ciê¿ko pracowaæ,

jeœli nie chcesz.

Rozejrzyj siê dooko³a. Twoja rodzina jest bogata. Jesteœ ustawiona.

Tak, mój ojciec trochê przesadzi³ z tym miejscem.

On ciê kocha.

Prawie tak mocno jak ja.

W ka¿dym b¹dŸ razie, inne dziewczyny w podobnej sytuacji

nie pracowa³yby tak ciê¿ko.

Bra³y by minimum z ¿ycia.

Robi³yby zakupy.

Robiê zakupy.

Owszem, ale te¿ siê mobilizujesz.

Jesteœ fenomenaln¹ dziennikark¹.

Wiêc nie musisz siê tym martwiæ.

No nie wiem...

Jestem taka zestresowana. Nie wiem co jest ze mn¹ Ÿle...

Stresuje siê przed przydzia³em,

w trakcie

i po przydziale.

Nie taka jestem naprawdê.

Chcesz wiedzieæ, czego siê nauczy³em na zajêciach?

Odstresowywanie.

Lubiê to.

Najpierw mówiê, nie ma tego w podrêcznikach,

aby siê zrelaksowaæ.

I wyrzuciæ to z siebie.

Ca³a ta ciê¿ka praca mo¿e poczekaæ.

Mo¿e od³ó¿my to, bo to nam nie pomo¿e.

I opuœæmy to stresuj¹ce œrodowisko.

Wpadnê rano i skoczymy na herbatkê po zajêciach?

A potem wpadniemy do ZOO i pojeŸdzisz na krokodylach.

Zawsze to lubi³aœ.

Brzmi œwietnie.

Œwietnie.

Ryan mia³ racjê.

Przemêcza³am siê.

Ale czemu?

Pod¹¿a³am we w³aœciwym kierunku i mia³am wszystko pod kontrol¹.

Mam ch³opaka, którego uwielbiam, a on mnie.

Wspania³ego ojca.

Ale coœ jest nie tak.

Zamiast cieszyæ siê, ¿e moje ¿ycie toczy siê tak jak tego chcia³am

coœ by³o nie tak.

By³am przera¿ona, bo dok³adnie wiedzia³am co to by³o.

To zawsze zaczyna³o siê od

dystyngowanego dŸwiêku kropel wody.

DŸwiêk, który zdawa³ siê byæ Ÿród³em uczucia bezsilnoœci,

które szybko przekszta³ca³o siê w strach przed nieznanym.

Zaczê³am planowaæ ucieczkê.

By³am uwiêziona w myœlach.

I by³o coraz gorzej...

Ryan.

Karen powiedzia³a mi, ¿e mo¿esz jechaæ do Kabulu.

Tak, jest.

Chcê przygotowaæ materia³ o afgañskich biznesmenach, polityka, Rosjanie...

No, i my.

Afgany? Kocham afgany. Mamy dwa, planujemy wzi¹æ trzeciego.

Nie... Biznesmeni w Afganistanie.

Nie boisz siê jechaæ do tak niebezpiecznego rejonu?

Wcale. Wiêkszoœæ pracy spêdzam w takich miejscach.

Karen pokaza³a mi twoje prace. Jestem pod wra¿eniem.

Nie mogê siê doczekaæ dnia, kiedy to opublikujesz.

Dziêkujê.

- Karen, radzisz sobie z zajêciami? - Tak.

Coœ opublikowa³aœ ostatnio?

Artyku³ dla New York Debate o handlu ludŸmi.

Wychodzi w przysz³ym miesi¹cu. Wyœlê ci kopiê.

Handel ludŸmi? To jakieœ upoœledzenie?

To takie tragiczne.

Nie kochanie. To odnoœnie kobiet w niewoli.

Aaa... Niewolnictwo.

Jak czarny rynek?

Aha. dok³adnie tak.

Czy to nie nielegalne?

Coœ siê zmieni³o? Myœla³am, ¿e to niezgodne z prawem.

By³o bardzo mi³o ciê widzieæ, skarbie.

Ryan, jestem zaszczycony.

Opiekuj siê moj¹ córk¹, OK?

Tak, panie doktorze.

- Dobranoc. - Dobranoc.

Myœlê, ¿e Karen nie bardzo mnie lubi.

Musisz zrozumieæ, to jest pewnie dla nie bardzo trudne.

Bardzo kocha³a matkê.

Nie mówmy mo¿e o tym teraz.

Porozmawiajmy o innych rzeczach.

Nicholas jest lekark¹, która zaskar¿y³a bardzo g³oœny artyku³

i odesz³a z New York Debate Magazine.

Dobrze, ¿e tu jesteœ, Karen.

Dziêkujê za zaproszenie.

Jak siê zainteresowa³aœ tematem handlu ludŸmi?

Pierwszy raz zetknê³am siê z tym problemem

podczas wyk³adów kilka lat temu.

Zobaczy³am te wstrz¹saj¹ce obrazy i historie...

Mogê to tylko sobie wyobraziæ.

Przedstawi³aœ historiê 3 kobiet, które wysz³y z niewiarygodnej sytuacji.

Podczas badañ przes³ucha³am ponad 20 kobiet.

Jedna bardzo mnie wzruszy³a.

Na imiê... mia³a...

Isabela.

Przepraszam.

Jej imiê...

Isabela...

Zatroskana, ale dobrze.

Mogê od³o¿yæ wyjazd, jeœli chcesz.

Nie, nie rób tego.

Rozmawia³aœ z ojcem o tym?

Nie, i ty te¿ tego nie rób.

To mo¿e byæ dobry pomys³. On jest ekspertem od takich rzeczy.

Ryan, naprawdê jest dobrze. Wiêc przestañ.

Dobrze. Ale nie wrócê przed przysz³¹ œrod¹.

Ale obiecaj mi, ¿e jak bêdziesz CZEGOKOLWIEK potrzebowaæ,

to zadzwonisz do ojca.

Postaram siê byæ w kontakcie.

Tak, OK.

Kocham ciê.

Ja ciebie te¿.

Karen, jesteœ tam?

Rzeczy id¹ tutaj ca³kiem dobrze.

Ale ciê¿ko jest patrzeæ, na to, jak ci ludzie ¿yj¹.

Chcia³bym móc coœ z tym zrobiæ. To straszne!

Ci¹gle o tobie myœlê i nie mogê siê doczekaæ powrotu.

Kocham ciê!

I nie powiedzia³aœ ojcu?

Nie, i nie wa¿ siê.

Ale przesz³aœ przez to w liceum.

Wiesz, jak to siê skoñczy.

Prawie siê zabi³aœ, poniewa¿ nie chcia³aœ porozmawiaæ.

A twój ojciec jest jednym z najlepszych psychologów w kraju.

Nie chcê jego pomocy.

Znów mnie naszprycuje dragami.

Nie potrafiê po nich nawet myœleæ.

- Ale Karen... - Przestañ

Nie ka¿ mi ¿a³owaæ, ¿e ci o tym powiedzia³am.

Muszê sobie sama poradziæ.

Dam sobie radê.

Tylko martwiê siê co zrobi Ryan, gdy mnie zobaczy w takim stanie.

Myœli, ¿e jestem taka silna.

To nie mia³o siê wydarzyæ.

Nie teraz.

Nie, gdy tyle siê dzieje.

Wiesz, jak ciê¿ko by³o zdobyæ Ryana.

Rozumiem, ale mo¿e za bardzo siê starasz.

WeŸ trochê wolnego i siê zrelaksuj. IdŸ na zakupy.

To ja robiê przez ca³y czas.

OK, Ryan w³aœnie wraca do domu.

Bêdzie tu za 24 godziny.

Muszê siê pozbieraæ do kupy zanim wróci.

Nie martw siê, pomogê ci.

Ogl¹danie Mai ze swoim ch³opakiem

sprawia³o, ¿e têskni³am za Rayanem jeszcze bardziej.

I jeszcze bardziej obawia³am siê jego straty.

Ryan by³ moim oparciem przez ostatnie 2 lata.

Wiêcej ni¿ kochankiem - by³ przyjacielem.

Z nikim innym nie pragnê³am byæ.

Nigdy nie czu³am czegoœ takiego.

Ale pragnê³am byæ sob¹ ponownie.

Dla siebie oczywiœcie, ale dla niego tak¿e.

Na razie.

- Dobranoc - Dobranoc

na mojej kanapie.

Ale by³am daleko od bycia sob¹.

Nie potrafi³am niczego zrobiæ w³aœciwie.

Czas przelatywa³ mi przez palce.

Ale by³am zdeterminowana rozwi¹zaæ to po swojemu.

Staram siê ogl¹daæ.

Przez horror siê napali³eœ?

Nie, to ty.

Jesteœ taki s³odki.

Musimy byæ cicho.

- Dziêki, ¿e przyszed³eœ. - ¯aden problem.

Dobrze ciê widzieæ œpi¹c¹.

W³aœnie wychodzê i przysz³am siê po¿egnaæ.

I pogadamy póŸniej.

Widocznie nie by³am silna wystarczaj¹co.

Nie tak silna, jak myœla³ Ryan.

Nie tak, jak ojciec, ani nawet ja myœla³am.

W zasadzie, dotar³am do punktu, w którym siê z³ama³am.

Wróci³em!

Karen!

Karen?

Czemu to mi siê dzieje?

Nie wiem, ale z Jasmin siê zajmiemy tob¹.

WeŸ je.

Ale mam tyle do roboty. Nie mogê le¿eæ w ³ó¿ku i braæ pigu³ek.

Ale one ci pomog¹ i postawi¹ na nogi.

Ryan znalaz³ mnie w szafie, jak tracê zmys³y.

Jak mnie mo¿e kochaæ, po tym jak mnie zobaczy³ tak¹?

Nie b¹dŸ nierozs¹dna. Oczywiœcie, ¿e bêdzie ciê kocha³.

Odpocznij.

RYAN

Halo?

CzeϾ Jasmin. Tu Ryan.

Staram siê z³apaæ Karen od 2 godzin. Jak siê czuje?

Bywa³o lepiej.

Mogê z ni¹ porozmawiaæ?

Niestety, œpi teraz.

OK, to powiedz jej, ¿e bêdê za 1-2 godziny.

To nie jest zbyt dobry pomys³.

Czemu?

Nie chce teraz nikogo widzieæ.

Nawet mnie?

Zw³aszcza ciebie.

Sama tego nie rozumiem, ale jest stanowcza.

Co? Czemu?

Mówi, ¿e jej to pomo¿e w wyzdrowieniu,

jeœli usunie wszystkie czynniki poza rodzin¹.

Ale ja nie rozumiem...

Mówi, ¿e to powoduje stres.

¯e ja powodujê stres?

Tak. Potrzebuje przestrzeni.

Przestrzeni do czego?

Dzwoni³ Ryan?

Tak, skarbie? Niestety nie.

Zabawna rzecz z mê¿czyznami czasami...

Twoja œliczna twarzyczka nie ma z nim nic wspólnego.

On woli dziewczyny, które s¹ weso³e i pogodne.

A nie takie smutne.

Niestety mia³am racjê.

Ryan ze mn¹ zerwa³.

Spodziewa³am siê tego. Nie myœla³am tylko, ¿e tak szybko.

Ale muszê go wyrzuciæ z umys³u.

Wydobrzeæ.

Wyzdrowieæ.

Nie mogê myœleæ o odrzuceniu.

Inaczej to mnie zabije.

Czym siê zajmujesz, Karen?

Biorê lekarstwa.

Karen jest genialn¹ dziennikark¹.

By³am.

Nie czu³a siê zbyt dobrze ostatnio.

Ale piêknie z tego wychodzi.

Nieprawda¿?

Œpiewaj¹co.

Co w tym œmiesznego?

Po prostu jesteœ bardzo orzeŸwiaj¹ca.

To tyle.

Przepraszam.

To 4 pierdolone dni. Musi chcieæ mnie zobaczyæ!

Ale nie chce.

Naprawdê, Ryan, nie szanujesz jej ¿yczeñ.

Przestañ przychodziæ, przestaæ dzwoniæ,

i przestañ z tymi kwiatkami.

To ¿a³osne.

Czemu? Czemu nie chce mnie widzieæ?

Zrozum, Karen pragnie nowego ¿ycia.

Mniej wymagaj¹cego.

I bez wzglêdu jak siê bêdziesz czu³, nie ma dla ciebie w nim miejsca.

Ciê¿ko mi w to uwierzyæ.

Jesteœ m¹dry. Znajdziesz sposób.

Czy Ryan dzwoni³ w koñcu?

Karen, proszê. To ju¿ 3 tygodnie.

Musisz o nim zapomnieæ.

On nie wróci.

Zajê³o mi trochê ponad 4 tygodnie

wyjœcie z katatonicznego stanu, w jakim siê znalaz³am.

Ró¿ne epizody manii...

smutku...

gniewu.

4 d³ugie znarkotyzowane tygodnie.

I 4 tygodnie rozmyœlañ nad zdrad¹ Ryana.

Twój ojciec powiedzia³, ¿e przyjdê, tak?

Dobrze.

Chcia³, byœ by³a pod opiek¹ profesjonalisty.

Jest poza miastem w tym tygodniu.

Chcê, byœ mog³a swobodnie mówiæ o czym chcesz.

I jak du¿o, lub jak ma³o chcesz.

Czemu mi powiedzia³eœ, ¿e by³am orzeŸwiaj¹ca

gdy nie wygl¹da³am tak, ale beznadziejnie.

Powiedzia³em, ¿e tak wygl¹dasz, bo takie zrobi³aœ na mnie wra¿enie.

I nie jesteœ beznadziejna.

Daleko ci od tego.

Jeœli nie jestem beznadziejna, to czemu mnie mój ch³opak zostawi³?

Nie mam pojêcia. Nie znam twojego ch³opaka.

Czasami ludzie w trudnych chwilach...

Nie. Ju¿ prze¿yliœmy trudne chwile.

To jest inne. To jak...

Widzia³ mnie odlatuj¹c¹ i zrezygnowa³.

Jeœli jest typem osoby, która wymaga opieki,

to prawdopodobnie nie bêdzie dobry w opiekowaniu siê innymi.

Mo¿e siê pojawi.

Mo¿e potrzebuje czasu.

By pomyœleæ, wyjaœniæ sprawy.

I zdecydowaæ co mo¿e i chce zrobiæ w takiej sytuacji.

Poradziæ sobie z tym, tak?

Niestety, niektórzy potrafi¹.

Wiêc mówisz, ¿e potrzebuje czasu by wyjœæ...

i przetestowaæ pozosta³e opcje.

Przelecieæ dupê lub dwie.

Mo¿e cycki i ty³ki, to to, czego potrzebuje w ¿yciu.

Nie. Nie znam go.

Mo¿e to siê dzieje. Mo¿e tego potrzebuje.

Ale s¹ te¿ inni mê¿czyŸni.

Mê¿czyŸni, którzy potrafi¹ siê zajmowaæ innymi.

Mê¿czyŸni, którzy wykorzystaj¹ mo¿liwoœæ.

By zaopiekowaæ siê kimœ takim jak ty.

Co ty kurwa robisz?!

Zamknij siê!

Dzwoniê po gliny, dupku!

Zrób to!

Karen! Kochanie, musimy pogadaæ.

Ile lasek przelecia³eœ?

Co?

Wynoœ siê st¹d Ryan.

Nie chcê mieæ z tob¹ nic wspólnego.

Nie by³o ciê, gdy ciê potrzebowa³am, to nie staraj siê byæ teraz.

Za ma³o i za póŸno!

Wypierdalaj z mojego domu!

Pyta³em siê, czy mam przyjœæ...

Powiedzia³aœ...

Powiedzia³aœ, ¿e nie...

Wynocha.

Zawstydzona, ¿e mog³am tak zachorowaæ.

Zawstydzona, ¿e mog³am byæ taka bezsilna.

On mnie porzuci³.

I nie mog³am tego wybaczyæ.

2 LATA PӏNIEJ

Zaczê³am spotykaæ siê z Joe nied³ugo po pierwszej sesji.

Ojciec za³atwi³ mi najlepszego terapeutê, okres gdy poza miastem.

Rok póŸniej Joe oœwiadczy³ siê i go przyjê³am.

Szanowa³am go i kocha³am w nim wiele rzeczy.

Mo¿e to nie by³ ten sam rodzaj mi³oœci, co z Ryanem.

Ale by³a to mi³oœæ bez w¹tpienia.

By³ inteligentny i szczodry.

A co najwa¿niejsze - by³ przy mnie, gdy by³am chora.

Nie uciek³.

I nie potrzebowa³ czasu na zaakceptowanie moich problemów.

Mój edytor z New York Debate chce, bym wyst¹pi³a w Nowym Orleanie.

To nie jest chyba zbyt dobry pomys³, nie s¹dzisz?

Nie.

Powinnaœ o tym pomyœleæ.

Musisz byæ bardzo ostro¿na.

Powinnaœ znaæ ju¿ swoje ograniczenia.

Ograniczenia?

Tak, kochanie, twoje pisarstwo.

Wymaga energii mentalnej, a to forma stresu.

Kocham ciê.

Moje zadanie to pilnowanie, byœ nie przedobrzy³a

i nie skoñczy³a w z³ym miejscu ponownie.

Co byœ zrobi³a beze mnie?

By³y pewne wady w Joe.

Na przyk³ad,

gdy Ryan skupia³ siê na moich mocnych stronach, to Joe na s³aboœciach.

Wmawia³am sobie, ¿e to z powodu obserwowania bólu przez jaki przesz³am

Ale czas mija³.

Zastanawia³am siê, czy nie chcia³ bym by³a s³aba.

Ale nie mog³am w to uwierzyæ.

Nie teraz, gdy mia³am za niego wyjœæ.

Musia³am myœleæ pozytywnie o tym, kim jest,

oraz o zwi¹zku.

Ale myœlenie pozytywne by³o ciê¿kie.

Nie dawa³ mi do tego wielu powodów.

Nie zdawa³ siê równie¿ wiedzieæ mnie.

Przynajmniej nie tak, jak Ryan.

To tak, jakby zapamiêta³ mnie jak¹ by³am w z³ych czasach

i utrwali³ to sobie w pamiêci.

I nie by³ w stanie widzieæ aktualnej, zdrowej mnie.

Halo?

Karen?

Ryan?

Nigdy nie porozmawialiœmy. Czy to dobrze, ¿e dzwoniê?

Dobrze?

Nie jest dobrze.

Poczekaj chwilê.

I wtedy wszystko mi wyjaœni³.

Od pierwszego do ostatniego telefonu do mnie.

Telefony i listy, które zosta³y odrzucone przez Jasmin.

Nie zostawi³ mnie samej. Próbowa³ siê ze mn¹ skontaktowaæ przez ca³y czas.

Myœla³, ¿e jestem z³a, poniewa¿ wyjecha³ do Kabulu przed moj¹ chorob¹.

Oboje siê nie zrozumieliœmy. Oczywiœcie z pomoc¹ Jasmin.

P³aka³am. On p³aka³.

Spyta³ siê, czy mo¿emy siê spotkaæ.

Wtedy...

Powiedzia³am mu g³ówn¹ wiadomoœæ.

To by³ TEN Ryan?

Tak.

Przekaza³aœ mu nowinê?

Tak.

I jak j¹ przyj¹³?

Powinien siê martwiæ?

Nie.

Nie, nie musisz.

To ciebie kocham.

Dobranoc.

Idê!

Gdzie ona jest?!

Gdzie jest kto?

Gdzie jest ta wredna dziwka, Jasmin?

- Uspokój siê. - Nie dotykaj mnie!

Musimy pogadaæ.

O co chodzi, Karen?

Opowiedzia³am ojcu historiê.

Ca³¹ brzydk¹, zdradliw¹ intrygê, jak¹ Jasmin przygotowa³a.

Przykro mi to s³yszeæ.

Nie mia³em pojêcia.

Zbyt siê wstydzi³am zadzwoniæ do Ryana.

Nie mogê uwierzyæ co siê sta³o.

Masz ju¿ zaplanowany œlub.

Co teraz zrobisz?

Przez 2 miesi¹ce do mojego œlubu, rozmawia³am z Ryanem niemal codziennie.

Oboje mieliœmy tyle pytañ do siebie.

Tak du¿o czasu up³ynê³o od naszego rozstania.

Wszystkie rozmowy by³y takie przyjemne...

S³owa wychodzi³y tak ³atwo, jakbyœmy nigdy nie byli rozdzieleni.

- Stój spokojnie. - Nie potrafiê.

Przyjdzie, nieprawda¿?

Zaprosi³aœ go.

Tak.

Wiedzia³am!

To takie dziwne!

Wcale nie. Jesteœmy przyjació³mi.

Bardzo dobrymi.

I Joe o tym wie?

Tak i nie ma nic przeciwko.

W takim razie nie wie, co czu³aœ do Ryana.

Myœla³am, ¿e robiê w³aœciw¹ rzecz.

W koñcu zawdziêcza³am Joe tak wiele.

By³ przy przy mnie w trudnych czasach i nie mog³am go zostawiæ na lodzie.

Jakkolwiek trudne by to by³o.

- Mi³o ciê poznaæ. - Jesteœ wielkim szczêœciarzem.

Dziêki.

Rozumiem, ¿e jesteœcie przyjació³mi znowu?

Musicie wiedzieæ, i¿ przyjaciel Karen, to mój przyjaciel.

Doceniam to.

To jest Ariela, moja ¿ona.

Gratulacje.

Czy móg³bym zatañczyæ z twoj¹ ¿on¹?

Tak, oczywiœcie.

Wydaje siê byæ mi³y.

Bo jest.

Dziêki za przyjœcie. Nie by³am pewna, czy zechcesz.

Przyprowadzi³eœ kogoœ?

To twoja dziewczyna?

Tak.

Kto to?

Pozna³em j¹ miesi¹c temu w pracy.

Dziennikarka.

Tak.

Zale¿y ci na niej?

Tak, ale nie jest tob¹.

Karen,

chcia³bym by to mia³o jakieœ znaczenie.

Myœlê, ¿e o tym wiesz.

Zapamiêtaj jedynie, ¿e gdy bêdzie po wszystkim,

bêdê przy tobie, i zostanê tak na wieki.

Rozumiesz?

Halo?

CzeϾ skarbie.

Bêdê dziœ pracowa³ do póŸna.

¯aden problem.

Zjesz obiad póŸniej?

Nie, zjem coœ na mieœcie.

Do zobaczenia.

Nie widzia³am Joe zbyt czêsto przez pierwszy rok ma³¿eñstwa.

Zdecydowa³ siê otworzyæ w³asn¹ praktykê

i spêdza³ du¿o czasu w biurze.

Ale mnie to odpowiada³o.

£atwiej by³o pisaæ, gdy nikt nie patrzy³ przez ramiê.

Bez ci¹g³ych skarg, ¿e siê przepracowujê.

Nie mia³am kontaktu z Ryanem równie¿.

Przebywa³ ci¹gle w Afganistanie.

Ale du¿o o nim œni³am.

Czasami nawet myœla³am, jak mu siê powodzi i z kim jest.

Wycieczka do Nowego Orleanu by³a oczyszczaj¹ca.

Minê³o sporo czasu, gdy podró¿owa³am za histori¹.

I nie mog³am siê doczekaæ kolejnych.

Czu³am siê trochê jak Ryan, gdy by³ na bliskim wschodzie.

Têskni³am za nim.

Ale niestety, ci¹gle kwestionowa³am mój zwi¹zek z Joe.

Kobieta, któr¹ r¿n¹³ Joe, musia³a byæ bardziej popierdolona ni¿ ja.

Jeœli czegokolwiek siê nauczy³am bêd¹c z nim

to to, ¿e by³ uzale¿niony od zwi¹zków z chorymi kobietami.

By³am zszokowana zachowaniem Joego.

Nie czu³am bólu.

Mój d³ug wobec niego zosta³ sp³acony z nawi¹zk¹.

W koñcu by³am wolna.

Mam nadziejê, ¿e Ryan myœla³ to, co powiedzia³ na œlubie.

I nie by³o zbyt póŸno.

Poproszê z Ryanen Millerem.

Nie ma go?

Tak wiêc bêdzie za kilka tygodni...

Czy mogê zostawiæ dla niego wiadomoœæ?

Mogê? Tak oczywiœcie.

Wed³ug wydawcy Ryana, mia³ tutaj byæ za dwa dni.

Zabawne,

by³am ca³a podekscytowana z nerwów.

Chcia³am wygl¹daæ dla niego piêknie.

Wszystko mia³o byæ idealne.

Zostawi³am mu wiadomoœæ, by zadzwoni³ jak tylko przyjedzie.

SNAJPER ZABI£ 7 OSÓB W KABULU

AMERYKANIN RYAN MILLER WŒRÓD ZABITYCH

RYAN MILLER

To by³o 5 lat temu.

Wiele siê wydarzy³o od tego czasu.

Dokoñczy³am szko³ê.

Widzia³am nowe ma³¿eñstwo ojca.

I Molly pierwsze dziecko.

Zaczê³am pracowaæ z New York Debate.

A jakieœ 3 lata temu, zosta³am edytorem.

Ale ci¹gle myœlê o Rayanie. Codziennie.

O tym, co mog³o by siê wydarzyæ.

W Debate zajmujê siê sprawami bliskiego wschodu,

poniewa¿ sprawia to, ¿e czuje siê bli¿ej niego.

Gdziekolwiek teraz jest.

Doœwiadczy³am napadu depresji dwa lata temu.

Ale nie trwa³o to d³ugo.

To by³ Ryan, jestem tego pewna.

On mnie wyci¹gn¹³.

WYST¥PILI

T³umaczenie: Cyryl

PornSubGroup http://psg.cyryl.net

Wspomó¿ nas i zostañ cz³onkiem VIP, by pozbyæ siê reklam z www.SubtitleDB.org

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.