Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Jakiego imienia użyłeś?
- Liza Dolittle.
Nie, głuptasie, użyłem swojego.
- Chcesz skorzystać z toalety?
- Ken, nie spiesz się.
Czy nie moglibyśmy chwilę porozmawiać?
- Och, wiesz, że chętnie, ale mam próby.
- Nadal uważasz, że mi się nie uda, prawda?
- O czym tu rozmawiać?
- No to kiedy o tym porozmawiamy?
Wiesz, że jutro wyjeżdżam.
_Dobra.
Nadal uważam, że to błąd.
Tysiące dziewcząt co roku wyjeżdża do Nowego Jorku
i padają na twarz.
Wszyscy mają nadzieję na sukces.
Większość z nich kończy jako kelnerki, które straciły pracę, albo jako wolontariuszki na targach.
No i właśnie o to ci chodzi , co?
Został ci już tylko rok studiów podyplomowych, co?
No cóż, nie chcesz teraz tego wszystkiego zepsuć. Po co?
- A co mi da dyplom z dramatu, co?
Praca nauczyciela?
Słuchaj, uczysz.
Poza tym wiesz, jak trudno jest dostać taką pracę.
Stałam przy tablicach ogłoszeń o pracę i obserwowałam innych śliniących się studentów,
marzy mi się miejsce w gimnazjum na odludziu.
Chcę spróbować.
Nie chcę z żalem patrzeć wstecz.
Wiesz, „gdybym tylko pojechał do Nowego Jorku, mógłbym wystąpić na Broadwayu”.
Poza tym, Ted, powiedziałeś, że jestem dobry.
Powiedziałeś, że moje aktorstwo ma duchową estetykę.
- Nie mylisz się. Jestem pewien, że tak.
- Posłuchaj mnie, do cholery.
_Dobra.
Chciałeś poznać moją opinię, więc ci ją przedstawiłem.
Sta)'-
- Naprawdę tego chcesz?
- Oczywiście, że tak.
Dlaczego myślisz, że podjąłem taką szansę, żeby być z tobą, co?
Patrz co mam.
- Ted. - No, weź to.
- Pospiesz się.
- Przyłóż do tego usta.
No chodź, kochanie.
O, dziękuję. Mhm.
Pospiesz się.
Tak, właśnie tak.
O tak.
O tak.
Boże.
Och, jesteś taki wyjątkowy.
- Ted.
- O, tak, tak.
O, posłuchaj.
Och, zdejmij te majtki. O Boże.
Chcę tego teraz.
Minęło tyle czasu.
- A co z Arlene? - O, Boże.
Nie dotykałem jej od roku.
- To dlaczego nadal z nią jesteś?
- Och, nie przejmuj się tym teraz. Chcę cię.
- Och, Ted.
Pocałuj mnie. Proszę, nie jestem gotowy.
Oh!
[beczenie]
- O Boże. - Nie tak szybko.
- O Boże, czuję się tak dobrze.
[beczenie]
- Nie. Jeszcze nie.
[jęczy] - Tak. Kochanie, chodź.
- Nie, kochanie, zaczekaj. Zaczekaj.
Nie, jeszcze nie.
Nie, jeszcze nie. [jęczy]
- Nie. Nie. Nie.
[jęczy]
- Ted.
Och, kochanie.
Powiedz mi, że mnie kochasz.
- Oh.
- O, jasne.
Och, kochanie, kocham cię.
Mówisz poważnie o tym Nowym Jorku, co?
No więc, a co z nami?
- Cóż, to zależy od ciebie.
- Wiesz, że jesteś jedyną kobietą, na której mi zależy.
- Twoja żona?
- Wiesz, że nie mogę jej zostawić. Ona nie może funkcjonować beze mnie.
Musisz mi zaufać w tej kwestii.
Słuchaj, dzieje się coś dobrego.
No dalej, nie dajmy się zwariować, co?
- A więc przyjedziesz do mnie do Nowego Jorku?
- Myślę, że jeśli nie uda mi się zmienić twojego zdania, będę przychodził do ciebie co tydzień.
Znajdź sobie małe mieszkanie.
Możemy się pieprzyć całą noc, co?
Jak ci się to podoba, moja maleńka kochana, co?
- Brzmi świetnie.
- O Jezu, muszę iść.
Czechow dzwoni.
Słuchaj, ile ci jestem winien za pokój?
- Zapomnij o tym. - No, proszę.
Pamiętaj, kiedy będziesz odbierał nagrodę Tony'ego, nie zapomnij, kto dał ci początek.
[cicha, spokojna muzyka]
- Billie.
Billie!
Billie, chcę z tobą porozmawiać.
Billie, daj mi minutę.
Billie, wyszłaś od razu.
Nawet nie dałeś mi szansy.
- Nie chcę o tym rozmawiać.
Skończyłem. Odchodzę. Skończyłem z tym kombinowaniem.
Na dobre. -Już to słyszałem.
Słuchaj, nie możesz tak odejść.
Musisz brać pod uwagę także innych ludzi.
- Muszę brać pod uwagę tylko jedną osobę.
Ja. - Kochanie, musisz się jeszcze wiele nauczyć.
Jesteś pieprzoną dziwką.
- Był.
Mam pracę.
Prawdziwa praca.
- Słuchaj, kochanie, mamy klientów i każdego dnia
że cię nie ma, tracimy mnóstwo pieniędzy.
Czy nie traktowałem cię dobrze, Billie?
Czy nie dałem ci wszystkiego, czego potrzebowałeś?
- Trzy razy w więzieniu?
- Wyciągnąłem cię z tarapatów.
- A co z klaskaniem?
- Załatwiłem ci lekarza.
Bardzo dobry człowiek.
Lekarz burmistrza.
Czego chcieć więcej?
- A co z przyszłością? Nie możesz jej znaleźć na plecach.
- O, kurde, wielka sprawa.
Raz w nocy.
Wiesz, naprawdę ci się udało.
Jak zamierzasz utrzymać się w tym stroju?
A co z wycieczkami do Palm Springs?
Spójrz na to mieszkanie.
Ming nie jest tani, kochanie.
Masz pracę, która za to wszystko zapłaci?
- Nie twoja cholerna sprawa.
- Raczej nie.
Ale zależy mi na tobie, Billie,
i nie chcę, żeby stała ci się krzywda.
- Nie martw się,
Przeżyję.
A jeśli martwisz się, jak utrzymam to mieszkanie, to już to rozwiązałem.
- Oh?
Znaleźć tatę?
- Znajdę współlokatorów.
- Współlokatorzy?
O, już to słyszę.
„Och, postawimy stereo w salonie”
i umieścimy tam plakat Donny'ego Osmonda,
i tamten kadzielnik."
Jezus.
Widzę, że naprawdę to przemyślałeś, prawda?
Chyba po prostu marnuję czas.
Przypuszczam, że wiesz, że nie możesz zamknąć drzwi za swoją przeszłością
i zawsze wraca do ciebie.
Zawsze tak jest.
Zawsze.
Billie,
Chcę, żebyś wiedział, że jesteś dla mnie kimś wyjątkowym.
Bardzo wyjątkowe, kurczę.
[dzwoni telefon]
- Cześć?
Tak, jest.
O, ta reklama.
Tak, nadal mam te dwa pokoje dostępne.
Oboje są bardzo mili.
Będziesz mieć dostęp do salonu i w pełni wyposażonej kuchni,
i jest dużo światła.
Czy lubisz rośliny?
- Dobrze, to dobrze.
To dobrze, to wspaniale.
Spójrz na mnie.
No dobrze, jeszcze trochę.
Tutaj, teraz – OK.
Nie, nie. Spójrz.
Nieustraszony i... Tak, to jest to.
Tak, o to właśnie chodzi!
To wszystko, jasne. Tak.
Nie, nie, nie, nie. Daj mi trochę włosów.
Potrząśnij włosami. Potrząśnij nimi.
Tak, tak, tak,
Tak, tak.
Dobrze, świetnie. Prosto do kamery.
Tak, dobrze.
Jasne, dobrze!
Dobra, weź pięć.
Steve, włącz światło.
Muszę zmienić film.
- Mam tego mnóstwo. - Tak?
- Kiedy tylko zechcesz, piękna.
- Och. A co z ludami?
- Jasne.
Narzędzia, zieloni, kwas, gówno.
Może wpadniesz do mnie później.
Usiądź, naćpaj się i... wiesz.
- Mmm, może.
Nie wiem, przeprowadzam swoje rzeczy.
- Poruszający?
- Dzielę mieszkanie.
- Nie wracasz do Los Angeles?
- NIE.
Chyba dam szansę Nowemu Jorkowi.
Mam już dość tych hollywoodzkich kretynów.
- W porządku.
Dosyć tych bzdur, wracajmy do pracy.
- Do zobaczenia później?
- Jasne.
Cześć, jestem Sherry.
- Tak? - Miałam się już wprowadzać.
- Och! Och, przepraszam!
Zapraszam do środka.
Ojej, przepraszam.
Billie?
Billie?
To nowa dziewczyna. Jest tutaj.
Nazywam się Joan Harmon.
Wprowadziłem się dopiero wczoraj.
- O, tu jesteś.
Myśleliśmy, że będziesz tu dziś rano.
- Tak, ale zapomniałem, że dziś rano mam pracę.
- Czym się zajmujesz? - Jestem modelką.
Agencja Magdalena?
- Ich dziewczyny występują w Glamour i Vogue.
- Och, Vogue. Naprawdę?
Gdzie chodziłeś do szkoły?
- Gdzie mnie chcesz?
- O cholera.
Przepraszam.
Proszę tędy. Twój pokój jest na końcu.
Myślę, że ci się spodoba. Dużo światła.
- Nasze pola nie są aż tak od siebie oddalone.
Jestem aktorką.
Cześć?
Jasne, zaczekaj.
Billie, to dla ciebie.
Jak mówiłam, jestem aktorką.
W teatrze. - Halo?
Mówiłem ci, żebyś już tu nie dzwonił.
Wypadam z interesu.
Nie obchodzi mnie, co powiedziała.
Czemu jej nie przelecisz?
- Nie. Widzisz, dopiero zaczynam, ale jutro jest mój wielki dzień.
To moje pierwsze przesłuchanie.
- Musical? - Nie.
Mam na myśli, że musicale są fajne.
Coś w stylu West Side Story.
Chcę zrobić coś poważnego, jak Eurypides.
- To stara sprawa.
- Nie wiem jak wy, dziewczyny, ale ja chętnie bym się napiła.
- Co masz? - Prawie wszystko.
- A co powiesz na Jacka Danielsa, bez dodatków?
- Zrozumiałaś, Joan?
- Dobrze. Wezmę to samo.
z sokiem pomarańczowym, poproszę.
- Jesteś pewien?
Och, zanim zapomnę, zmieniam numer telefonu.
- O, dobrze.
- Billie powiedziała mi, że jesteś z Kalifornii.
Masz tam rodzinę?
- W pewnym sensie. Moja mama.
- Och, musi być naprawdę podekscytowana twoją przeprowadzką do Nowego Jorku, co?
- Nie bardzo.
Nie dogadujemy się.
Co można robić w tej okolicy?
- Ot, typowy zestaw dyskotek, spelunek, barów.
Wszyscy gotowi, żeby cię wydymać.
- No to zróbmy to.
- Co?
- Za was oboje.
Obyś zapłacił czynsz pierwszego dnia.
[nastrojowa, szybka muzyka]
[śmiech]
Chyba nie powinnam czekać na Kena.
Nigdy nie opuści swojej żony.
Och, ale nie wiem.
Nie mogę sobie pomóc.
Myślę, że go kocham.
- Czy on cię kocha?
- Co? Nie wiem.
[niewyraźny]
Boże, jak mu się tu spodoba.
Uwielbia teatr naturalny.
H9)'-
Hej, co ona wącha?
- Amyl.
- Co?
- Wiesz, poppersy?
- Oh!
Poppersy?
[wycie syren]
- Nie wiem jak ty -- - Co?
- Nie wiem jak ty, ale jutro muszę iść do pracy.
Chcę być świeży.
- Naprawdę lubisz kręcić te reklamy?
- O tak, zawsze chciałem pracować w filmie.
Wiem, że asystent kierownika produkcji nie brzmi zbyt dobrze,
ale w tej firmie czuję, że mam przyszłość.
- Co?
- Pewnego dnia poczuję, że mam przyszłość.
Pewnego dnia może zostanę producentem filmu Sherry Lansing.
- Słuchajcie, nie chcę przerywać imprezy, ale musimy się rozejść.
- Z tym facetem?
Nawet go nie znasz.
- No i co z tego?
-Czy to nie jest niebezpieczne?
- Dlatego jest tak fajnie.
Do zobaczenia, 9113/5-
- Nie martw się, Joanie. Ona sobie poradzi.
- Oh.
- Zostań tutaj.
Właśnie tam.
No to wejdź.
Co o tym myślisz?
Podoba Ci się to miejsce?
- Ładny.
- Gdzie są ludy? - Ludy?
Och, sekundę.
Ja to otworzę.
Zostań tam.
Weź to.
Zaraz wrócę, przyniosę .
[optymistyczna muzyka rockowa]
- Wiesz, co chcę zrobić?
- Co?
- Chcę cię przelecieć.
- Poczekaj chwilę.
Weźmy jedną z tych.
[cd. optymistycznej muzyki rockowej]
[beczenie]
- Nadal tu jesteś?
Już czas wstać.
Muszę dostać pracę, wiesz?
- Gdzie jestem?
- Jesteś w Queens.
Gdzie ty kurwa myślisz, że jesteś?
- Królowe?
- Jak w Nowym Jorku. Słyszałeś o tym?
- Pokaż mi tylko, jak wrócić na 77. Ulicę, okej?
- Tam na zewnątrz.
[żywa muzyka big-bandowa]
- Ten sukinsyn.
Przez pięć lat naprawdę wierzyłem, że jestem bezradny.
Jak jakiś rodzaj zwierzaka.
Za każdym razem, gdy mówiłem o karierze,
On mnie postawił.
- Przepraszam, ale spróbujmy podejść do tego uczciwie, okej?
- A jakie jest twoje nowojorskie pochodzenie?
- Cóż, tak naprawdę nie mam żadnych, ale zdobyłem duże doświadczenie.
- Nie, przykro mi, ale naprawdę potrzebujemy ludzi z doświadczeniem na Broadwayu.
Przepraszam bardzo.
- Mój język wypowie gniew mego serca,
albo moje serce, które to ukrywa, pęknie,
i zamiast jego skorupy, będę wolny nawet do granic możliwości
jak mi się podoba słowami.
- Przepraszam, ale czy możemy spróbować z większym zapałem?
Mam na myśli pasję.
- Tak kochanie.
Ile masz lat?
- No cóż, właśnie skończyłem 25 lat w zeszłym tygodniu.
- Och, bardzo mi przykro.
Jesteś za stary do tej roli.
- Cóż, pracuję z Josephem Pappem na off-Broadwayu.
Mogłeś mnie zobaczyć w filmie Pożądanie pod wiązem.
- Dziękuję.
-Pracowałem nad nowoczesną choreografią --
Taniec?
Przepraszam,
Nie jestem tancerką.
W zeszłym tygodniu skończyłam 21 lat.
- Cóż, szukaliśmy kogoś z odrobiną większej dojrzałości.
- Taniec?
Słyszałaś kiedyś o Marcie Graham?
- Pomoc!
Pomocy, policja!
- Gdyby kupili bagaże Simmonsa, nigdy by do tego nie doszło.
Bagaż Simmons jest wytrzymały i trwały,
i ciężkie.
- Cięcie.
Dobra.
Zacznijmy od góry.
Ponownie.
Dobra.
- Czy masz już zorganizowane zespoły na jutro?
- Tak, będą na miejscu o 14:00.
Trochę ich to kosztowało, ale w końcu im się udało.
Wiesz co, Ron, martwię się o tę sprawę z Angelą Jean.
Ten reżyser jeszcze nie wybrał dziewczyny.
- No to znajdź mu kogoś.
- Ufasz mi? - Ufasz sobie?
Po tygodniu będziesz już zarządzać interesami jak stary profesjonalista.
Zadzwoń do agencji i znajdź modelkę.
- Zgadza się. - Hej, Marv.
Nie poznałeś jeszcze Marva, prawda?
Jest naszym przedstawicielem handlowym.
Marv, chcę, żebyś poznał naszą nową gwiazdę.
- Billie, dawno się nie widzieliśmy.
- Znacie się? - Jasne.
Billie i ja zawarliśmy wspólnie kilka umów.
Dodam, że współpracowaliśmy dość blisko.
- To było dawno temu.
Przepraszam.
- Ona jest prawdziwą profesjonalistką.
- Sarah,
Chcę, żebyś usiadł ze mną na chwilę.
- Tak, tato?
- Wpadłem dziś do McNulty'ego. - Okej.
Kto jest następną ofiarą? - Ja.
Nazywam się Joan Harmon.
- Jestem Eddie. - Miło cię poznać, Eddie.
Jak widać, byłem z ACTF, występujemy w KV Center --
- Hej, zrelaksuj się.
To nie Broadway, wiesz.
To tylko mała wystawa.
- Ja wiem.
Naprawdę chcę tej części.
- Chcesz być moją siostrą, co?
-Bierzesz w tym udział?
- Tak, zostałem obsadzony w zeszłym tygodniu.
Szantażować.
Przepisałem jego kiepski scenariusz.
- Świetnie.
- Słuchaj, mogę ci coś zaproponować?
- Jasne. - Jeśli naprawdę chcesz tej roli,
szuka kogoś seksownego.
- Seksowne? l -_
- Tak. Po pierwsze, pozbądź się okularów.
- Bez nich nie mogę czytać.
- Fałszywość Fałszywość
No to rozpuść włosy.
- Dziękuję.
Skontaktujemy się z Tobą.
Eddie, kto następny?
- To jest Joan Harmon i uczyła się u Gadga.
- Kazań. Naprawdę?
Jak długo byłaś z nim? - Bardzo krótko.
- Dobrze. Proszę, przejdź na stronę 29.
- Jesteś gotowy?
- Tak, myślę, że tak.
- Sarah,
Chcę, żebyś usiadł ze mną na chwilę.
- Tak, tato?
- Dziś wpadłem do McNulty'ego.
- Po co to zrobiłeś?
- Tato, trzymam się Sary.
Tato, trzymam kciuki za Sarę.
Tato, trzymam się Sary. - Dałam radę.
Dostałem tę rolę.
Nie wiem jak Ci dziękować, ale dziękuję.
- No cóż, siostro, skoro jesteśmy rodziną,
Co powiesz na to, żeby pójść ze mną na coś do jedzenia?
- Obiad?
No cóż, nie mam za bardzo czasu i zjadłem strasznie późne śniadanie,
ale dziękuję. Ja... Joanie, nie masz się o co martwić.
Jestem gejem.
- Och, cóż, ja nie... no... kurwa.
- No i co? Obiad?
- Dobrze. - Świetnie.
Słuchaj, znam to fantastyczne miejsce z widokiem na Hudson.
Jedzenie jest wyśmienite , a atmosfera rewelacyjna.
- Dobre jedzenie, dobry widok.
Eddie, to wspaniale.
Trzy tygodnie prób, mój pierwszy występ w Nowym Jorku.
Boże, nie mogę się doczekać, aż zacznę.
- Och, przejdzie ci to jak tylko zobaczysz pierwszą wypłatę: zero.
- Nie obchodzi mnie to, to teatr.
Muszę jeszcze znaleźć pracę, taką, która przyniesie mi jakieś pieniądze.
- Jesteś dumny?
- Nie mogę sobie na to pozwolić.
- Dobrze. Słuchaj, u mnie w pracy jest wolne stanowisko.
Długie godziny pracy, niskie wynagrodzenie, dobre jedzenie.
A tak w ogóle, to ty to jesz.
Wczorajszy specjał.
- Praca kelnerki? - Tak.
- No więc, możesz mnie wprowadzić?
- Czy mogę cię wprowadzić?
Jestem Maitre d', a ty zostałeś zatrudniony.
Ja wziąłem ten po lewej.
- Och, nie byłem... - Mhm.
- To niesamowite!
Dwie prace jednego dnia!
Oczywiście, jeden płaci , a drugi nie, ale kogo to obchodzi?
Przecież Bernhardt też musiała cierpieć, prawda?
- Czy ona nie umarła na gruźlicę?
- O, i musisz poznać Eddiego.
O, ten facet jest świetny.
Pokochasz go. - Uważaj.
Może być niebezpieczne. - Co?
Rzuciłeś swojego przyjaciela profesora?
- Nie, nie zrobiłem tego.
Poza tym Eddie jest gejem.
Tak przynajmniej powiedział. - Jasne, jasne.
Ktoś się kogoś spodziewa?
- NIE.
- Och, Sherry, zanim zapomnę, chyba mam dla ciebie przygotowaną pracę.
Kolejna reklama jeansów?
- Brzmi dobrze. - Wystarczy, że się poruszysz
twój mały tyłek.
Bob, co tu robisz?
- Hej, czy to jest dobry sposób na rozmowę z najlepszą laską w Cleveland?
- Wypadam z interesu.
- Bzdura.
Tylko na kilka minut.
- Nie, mam gości.
- Hej, mam chleb.
Urządzimy sobie małą orgię.
- Są hetero.
A teraz wyjdź stąd.
- Słuchaj, do Nowego Jorku przyjeżdżam tylko dwa razy w roku.
Chcę laskę.
- Spadaj.
- Z kim ty kurwa myślisz , że rozmawiasz, ty jebana cipo,
dziwka, suka?!
- Wynoś się z mojego życia i nie wracaj!
- Zadzwonię po gliny, ty parszywa dziwko.
- Przepraszam dziewczyny.
Chciałbym to wyjaśnić.
- Nie musisz. - Tak, muszę.
Jesteście moimi współlokatorami i myślę, że powinniście znać prawdę.
Jeśli jeszcze nie zgadłeś , byłam prostytutką.
Nie żałuję tego.
To było cholernie dobre życie.
Po roku zmagań w tym cholernym mieście, ponurych mieszkaniach,
biurowych Casanovów, odkryłem, że jest inny sposób.
Nagle, w ten sposób, stałem się częścią amerykańskiego snu.
Torebki Gucci,
koktajle w Plaza,
Koty, a wszystko, co musiałem zrobić, to spędzić dwie godziny w nocy, aby zaspokoić
samotny nieznajomy.
Było fajnie i ekscytująco.
Poczułem się jak buntownik.
Nawet jestem z tego dumny.
Następnie obciążenie,
zawsze włączony.
To był zamieszek.
Zwykłe zamieszki.
O niektóre nawet dbałem i nie mogłem wziąć od nich pieniędzy.
Mogłem umrzeć z samotności.
No cóż, wychodzę.
Pokonałem kalendarz.
To była tylko kwestia czasu, zanim te 20-dolarowe sztuczki, salony masażu...
No i masz.
Wyznania byłej prostytutki.
Już w sprzedaży.
Można ją znaleźć w księgarniach na terenie całego miasta.
Gówno.
Słuchaj, nie sądzę, żeby to się powtórzyło.
- Jak mogłaś pozwolić, żeby mężczyźni cię tak wykorzystywali?
- Joanie, nie zrozumiałaś, o co chodzi.
To był mój wybór.
- Wiem, że to tylko pokaz, ale to świetna okazja, żeby się pokazać.
trochę doświadczenia.
No bo kto wie, kto będzie na widowni?
Producenci, agenci.
Tak czy inaczej, jestem w tytułowym rzędzie w „Piosence dla Sary”.
To trochę banalne,
ale to kocham.
- O Boże,
Tęskniłam za tobą, kochanie.
Tak bardzo za tobą tęskniłam.
Każdej nocy myślałem o twoim ciele . Och, jest takie cudowne.
O tak. [jęczenie]
- Proszę, Ted, chcę cię w sobie.
- Za chwilę. Ssij dalej.
Tak, właśnie tak. O, tak.
[jęczy] Tak, szybciej.
Szybciej. O Boże, tak.
Już idę. Tak. Och, niech to szlag.
Nie przestawaj. [jęczenie]
[beczenie]
Och, nie ubieraj się.
- O, przepraszam. Muszę zdążyć na 5:45.
- Myślałem, że zostaniesz na noc.
- Wiesz, że nie mogę tego zrobić,
Muszę myśleć o Arlene.
Pospiesz się.
No to się rozchmurz, co?
Lepsza?
J1 Jest jedno piwo, które sprzedaje się najlepiej J1
J1 Bo to piwo J1
J1 Ma ten zapał J1
J1 Ciemne czy jasne, teraz masz szansę J1
J1 dla najlepszego pałkarza J1
- Dobra, chłopaki, to już koniec.
Ron ma czeki.
Dziękuję za wszystko.
- Billie, dlaczego nie trzymasz się miksu?
Zapłacę za talent i spotkamy się w biurze.
- Bez problemu.
- Dobra robota.
- To twój pierwszy raz na sesji nagraniowej?
- Pierwszy raz. Jestem pod wrażeniem.
- No, nie mów mi, że naprawdę podobał ci się ten dżingiel.
- Tak, było całkiem miło.
- Nienawidzę tego.
Myślę, że jeśli miałbym napisać jeszcze jedną z tych tandetnych reklam,
wyślą mnie do Bellevue jako szalonego szaleńca.
- Dlaczego więc to robisz?
- To dobre pytanie.
Myślę, że robię to dla pieniędzy.
Tak, o to chodzi. Robię to dla pieniędzy.
No i co teraz będzie?
Francuski, grecki, jaki?
- Słucham?
- Kolacja.
Och, teraz nie będziesz udawać, że jesteś nie do zdobycia,
Czy jesteś?
- Y6P-
- Ty dziwko!
Bronię cię przed tatą , a ty co robisz?
Ty dziwko! - Nie, nie rozumiesz, Jasonie.
Zrobiłem to, żeby pomóc rodzinie! - Kłamiesz!
Jesteś nikim!
Jesteś niczym innym jak kłopotem,
podłe kłopoty. Mam zamiar wybić ci tę podłość z głowy, słyszysz?
- Nie, Jasonie! Nie!
Nie! Nie! - I...zasłona.
Dobrze, dzieciaki, bardzo dobrze.
Tylko kilka uwag.
Eddie, spróbuj ją uderzyć w górną część sceny.
Blokujesz ją, szczególnie przy pierwszym uderzeniu.
Joan zamiast wejść na scenę z prawej strony,
pochodzą z sypialni.
Publiczność pomyśli, że byłeś u Sally,
i chcę trzymać ich w napięciu.
- Byliśmy tam.
No cóż, zaczynam wariować, prawda?
Mamy 24 godziny na nakręcenie dwóch spotów.
Teraz mam reklamę owsianki dla dzieci w jednym pokoju, a w drugim,
śpiewają z całego serca o jednorazowych irygatorach.
To jest kompletny chaos.
Tak czy inaczej, zrobimy to,
wykonujemy ścieżki optyczne i wtedy otrzymujemy całość
do laboratorium i tam to filmują, okej?
Nadszedł wielki dzień badań przesiewowych dla producentów żywności dla niemowląt.
Katastrofa.
Jakoś pomylili utwory,
więc widzisz tę małą dwulatkę pochłaniającą owsiankę, podczas gdy śpiewają Santa Anita
śpiewają o zaletach higieny kobiecej.
Nie wiedziałem, że klient w ogóle dostrzega różnicę.
- Raczej nie,
pod warunkiem, że projekt zmieści się w budżecie.
- Co robiłeś zanim zacząłeś grać komercyjnie?
- Nic ważnego, to i tamto.
Dziękuję bardzo za kolację.
Naprawdę mi się podobało.
- To nie jest pożegnanie, prawda?
Miałem plany co do twojego ciała.
- Jesteś też kreślarzem?
- Najszybszy przejazd na wschód od Park Avenue.
- Ciii.
Mam współlokatorów.
Ty! Przestań, Danny.
[wesoła muzyka]
- Teraz ostatnia rozebrana osoba dostaje całusa w pępek od środka.
- Na miejsca, gotowi, strzelamy.
Cicho bądź.
- To wszystko!
- Przegrałem.
Zacznijcie się całować.
- Tak.
- Jesteś pyszny.
- Ty też jesteś całkiem słodki.
Musisz wziąć się za szyję.
- Skąd wiedziałeś?
- Jeszcze jeden taki.
Teraz --
[śmiech]
- Ciii.
- Czy jestem w środku? [śmiech]
- Drażnisz się ze mną?
[śmiech]
[jęczy] O, tak.
[beczenie]
- Nie mogę uwierzyć, jak dobrze się czujesz.
[jęczenie i dyszenie]
- Och, smakujesz dobrze.
[beczenie]
[beczenie]
Zaraz skończę.
Och, sprawiasz, że dochodzę.
Och, uwielbiam to.
[beczenie]
[jęczenie i dyszenie]
Och, Billie.
[beczenie]
- Spokojnie.
_Dom.
[beczenie]
- Och, to takie przyjemne.
Tak.
Tak.
[beczenie]
- Postaraj się być trochę ciszej.
-Spróbuję.
Tak, tak, tak.
O tak.
[beczenie]
- Cii. - Tak, tak.
- Ciii.
[jęczenie i chrząkanie]
- Myślisz, że Billie śpi?
- Nie sądzę.
-Idę pobiec i się przebrać.
Do zobaczenia rano, okej? - Okej.
[śmiech]
- Ciii.
[żałosna muzyka fortepianowa]
- Zawsze chodzę z Angelo.
Przepraszam, zapomniałem linijki.
- Cięcie.
Kochanie, to znaczy: „A Angelo wychodzi ze mną”.
Myślisz, że możesz to zapamiętać?
Nie drukuj niczego z tego.
Scflpt
- Sherry, co się stało?
- Po prostu nie czuję się najlepiej.
- Lepiej się ogarnij.
Ryzykuję dla ciebie.
- Okej, opróżnijmy plan.
Sherry, spróbuj tchnąć w to trochę życia.
To nie jest Zemsta Zombie.
- Jak się miewa szczęśliwa prostytutka?
- Np. - O, jak to teraz nazwiemy?
- Marv, do czego zmierzasz?
- Nie za wiele, poza tym, że myślę, że masz
pewne potencjalne aktywa dla firmy.
Wiesz, Billie, zdobywanie klientów nie jest łatwym zadaniem.
Musisz ich przekonać.
Tak rzec można, że należy ich uwieść.
Czasem wystarczy po prostu wyjść na miasto wieczorem .
Czasami łapówka, albo coś prostszego, kobieta.
- Nie jestem zainteresowany.
- O, tak, jesteś.
Oczywiście, jeśli naprawdę jesteś zainteresowany pozostaniem
w naszym zatrudnieniu.
Billie, Billie, to proste założenie.
Ty dbasz o klientów , a my dbamy o Ciebie.
Oczywiście nie oczekujemy, że zrobisz to za darmo.
Powiedzmy 200 dolarów za sztukę.
To jest obowiązująca stawka, prawda?
Pomyśl o tym.
[beczenie]
- Ona to uwielbia. Spójrz na nią.
Co?
Podoba ci się, prawda? Dobrze, co?
Tak. Tak.
- Spójrz na tę szczelinę.
Czuję tę śliską spermę w środku.
- No, no, suko.
Weź tego twardego kutasa.
[niewyraźne chrząknięcie]
Jesteś gotowy?
Zaraz wyleję się na twoją twarz.
- Tak, wylej jej na twarz, Sal.
Wcieraj to.
Każ jej to zjeść.
- Chodź tu, suko.
- Nie. - Otwórz.
Szeroki.
Tak, tak.
No już, połknij to.
Połknij ten ładunek.
- O, człowieku.
Lepsza.
- Ta pizda jest tak rozjebana, że nawet nie wie, co robi.
Jezus.
Kto ją chce następny? Chcesz ją wziąć?
- Dzięki, stary. - Hej, już rozumiem.
Zrozumiałem. Muszę się odlać, człowieku.
[śpiewając unisono] Moja Bonnie leży nad oceanem , moja Bonnie leży nad morzem.
- Daj mi butelkę. Jakąkolwiek butelkę.
- Co zamierzasz zrobić, Sal?
- Jak to kurwa wygląda, idioto?
Wsadzę jej to do pudełka.
No dalej, suko, rozgłaszaj to.
[krzyczy]
- Zamknij się, kochasz to.
No dalej, chłopaki, pomóżcie mi przytrzymać jej cholerne nogi.
Pospiesz się.
- Jak już to zrobisz, to spróbujemy z łyżką do opon, dobrze?
[krzyczy]
- Rozłóż te swoje pieprzone nogi, dziewczyno. [krzyczy]
- Przestań. - No dalej.
- Co masz na myśli mówiąc „przestań”?
- Bawimy się dobrze.
- Mówię poważnie. Powiedziałem, przestań.
- Hej, spieprzaj. - Słuchaj, dupku.
Powiedziałem, żebyś ją zostawił w spokoju. - Nie będziesz mi mówił, co mam robić.
- Dobra, wypierdalaj stąd.
Wszyscy.
Wynoś się! Wynoś się! Wynoś się, ty skurwielu!
Wypierdalaj stąd!
Pytanie!
- No dobrze! Słuchaj, człowieku...
- Na zewnątrz!
Wynocha! Wynocha!
- Pieprzony idioto.
- Biedne dziecko.
Zrobili ci krzywdę, kochanie?
Wszystko w porządku?
Tak ładnie.
Tak ładnie.
Dlatego to zrobili, bo jesteś taka ładna.
Daj mi zobaczyć.
Czy zrobili ci krzywdę w cipce?
Czy zrobili krzywdę twojej ślicznej cipce?
Czy zrobili ci krzywdę butelką?
Czy kiedy cię ruchali, robili ci krzywdę?
Zobaczymy czy ci zrobili krzywdę.
Zrobili ci krzywdę? [jęczy]
Chodź, zobaczę czy ci zrobili krzywdę.
Włożyli butelkę.
Czy zrobili ci tym krzywdę?
Czy zrobili ci krzywdę butelką?
Czy kiedy ci to wbijali, zranili cię butelką?
[beczenie]
- Daj mi zobaczyć.
Wygląda dobrze.
Wygląda ładnie.
Wygląda na to, że nie zrobili ci krzywdy.
Wszystko będzie dobrze.
Teraz ja się tobą zajmę.
Wszystko będzie dobrze.
Wszystko będzie dobrze.
Wszystko będzie dobrze.
Nie powinnam pozwolić im cię przelecieć.
Czy zrobili ci krzywdę, kochanie?
[jęczenie]
-Przepraszam.
Nie powinnam im na to pozwolić.
Oni obsikali ci cycki.
Oni obsikali ci całe cycki.
Przepraszam.
Nie powinnam im na to pozwolić.
Nie powinnam pozwolić im wszystkim cię pieprzyć.
Nie powinienem pozwolić im cię tak wydymać.
Oni na ciebie nasikali.
Wpychali ci różne rzeczy do cipki.
Przepraszam.
Nie powinnam pozwolić im wepchnąć ci butelki po piwie w cipkę.
Nie powinnam im na to pozwolić.
Przepraszam.
Nie pozwolę im już na to.
Nie pozwolę im wrócić.
Będziesz tylko mój.
Dobra?
Będziesz tylko mój.
On nie wróci.
Nie pozwolę mu wrócić i znowu cię przelecieć.
Nie pozwolę mu wrócić i cię przelecieć.
Nie pozwolę mu wrócić i na ciebie nasikać.
Nie pozwolę mu wrócić.
Nie pozwolę mu wrócić.
Nie pozwolę mu.
Nie pozwolę mu.
[beczenie]
Tak,
Tak.
To dobra dziewczyna.
O, to grzeczna dziewczynka.
To dobra dziewczyna.
To dobra dziewczyna.
O tak.
To dobra dziewczyna.
To dobra dziewczyna.
To dobra dziewczyna.
Tak.
To dobra dziewczyna.
Oto moja dziewczyna.
Tak, tak.
- Nie denerwujesz się otwarciem?
- Ja? Zdenerwowany?
Człowiek nerwowy?
Cholera, jestem przerażony.
Wiesz, że uderzenie może skończyć się wszystkim?
Off-Broadway, Broadway.
- Stratford. - Hollywood.
- O, zagram wspólnie z Sir Lawrence'em Olivierem!
- Doris Day!
- Wyprodukuję własną sztukę.
- Zagram w musicalu.
J1 Śpiewam w deszczu J1
J1 Po prostu śpiewam w deszczu J1
J1 Jakie cudowne uczucie, znów jestem taka szczęśliwa J1
- I zagram w filmie Tramwaj.
- Kimkolwiek jesteś,
Zawsze polegałem na życzliwości nieznajomych.
- Brawo! Bardzo dobrze!
- Chciałbym podziękować wszystkim za przybycie i niech Bóg was błogosławi.
[śmiech]
- Słuchaj, myślisz, że naprawdę mamy szansę?
- Oczywiście. Czy wyglądam na kłamcę?
- Och, czekaj chwilkę, muszę w tym przypadku założyć okulary.
- Okej, czworooki.
CZEŚĆ.
- CZEŚĆ.
J1 Śpiewanie w deszczu J1
J1 Po prostu śpiewam w deszczu J1
J1 Śpiewanie w deszczu J1
J1 Śpiewanie w deszczu J1
-Czekam już godzinę.
Nie wiem, myślę, że powinniśmy to odwołać.
Nie, serio, Marku.
Nie potrzebuję innej kobiety.
Nikogo nie potrzebuję.
Myślę, że ona tu jest.
Słuchaj, zadzwonię do ciebie rano.
Tak, już nadchodzę.
[pukanie do drzwi] - Dobrze, dobrze.
Jedna sekunda.
- Ty pewnie jesteś Dick.
- Tak, jestem.
-Jestem Billie.
Mark nie powiedział mi, że będę spotykać się z tak przystojnym mężczyzną.
- O, dziękuję. - Czy mogę wejść?
- Tak, proszę bardzo.
Ty też jesteś bardzo ładna.
Czy mogę zrobić ci drinka?
- Och, usiądź. Zrelaksuj się.
Przygotuję drinka.
Och, Johnny Walker Red.
Kocham mężczyzn z dobrym gustem.
Powiedz mi, Dick, skąd jesteś?
- Jestem z Evanston w stanie Illinois.
To jest poza Chicago.
- Jasne, znam to miejsce.
- Naprawdę?
- Boże, zabijasz mnie.
Ulga.
Oto zabawa i gry.
- Do zabawy i gier.
Czy często to robisz?
- NIE.
Tylko z mężczyznami, których naprawdę podziwiam, takimi jak ty.
- Zastanawiałem się, czy może nie powinniśmy tego robić, rozumiesz?
- Kochanie, jesteś taka spięta.
To są silne ramiona.
Czy jesteś silny w każdym calu?
Och, spokojnie, Dick. Mamy całą noc, kochanie.
- Nie spodziewałem się kogoś takiego jak ty.
Jesteś po prostu taka piękna.
- Połóż się.
Czuj się komfortowo.
Chcę cię naprawdę uszczęśliwić.
No dalej, idziemy w górę.
Przesuń w górę.
Och.
No dalej, musisz mi pomóc.
Musisz mi pomóc.
To dobry chłopak.
Spójrz na to.
Tak miło i ciężko.
To jeden z największych, jakie kiedykolwiek widziałem.
Dotknę tego.
Baw się tym.
- Och, czekaj.
Zaczekaj, przestań, przestań, przestań. Powiedziałem, przestań.
Przestań, przestań. Nie, nie, nie, nie, nie przestawaj.
Tak, o Boże. Poczekaj chwilę.
Oh!
Oh!
Oh!
Cholera.
Oh.
Och, przepraszam.
Nie miałem zamiaru zrobić tego tak szybko.
O cholera.
Mogę to zrobić, naprawdę mogę to zrobić, wiesz?
Po prostu to pierwszy raz, kiedy jestem z...
- Z inną kobietą. - Z inną kobietą.
Widzisz, moja żono, ze mną wszystko w porządku.
Ona jest bardzo szczęśliwa-
Nigdy jej nie zawiodłem.
_DQn"[ WOITY-
Nie martw się, to zdarza się wielu mężczyznom.
Zaczniemy wszystko od nowa.
Wiesz, jak to mówią, za drugim razem jest lepiej.
- Nie wiem, czy potrafię.
- Tak, możesz.
- O, Jezu.
Boże.
Jezu, jakie to przyjemne.
Naprawdę wyglądasz przepięknie.
Co teraz zamierzasz zrobić?
- Zobaczysz.
Po prostu się zrelaksuj.
- O Boże.
Oh.
Oh.
O cholera, to jest niewiarygodne.
- Mówiłem, że ci się spodoba.
Mówiłem, że dasz radę.
-Idę do...
Zamierzam --
Nie wiem już, dziękuję.
Czy mogę dostać buziaka?
Och, czekaj, czekaj, czekaj.
O, czy mogę... Gdzie mogę Cię zobaczyć?
- Dodaję szczyptę pasty z anchois i dwa żółtka, a nie jedno,
i sok z wszystkich mons.
- Och la-Ia! - [niewyraźnie]
A kiedy kładę sałatę na wierzch...
Dobrze wymieszaj i voilà!
Sałatka cesarska.
[szefowanie]
- Jeszcze raz.
- Mam nadzieję, że smakuje tak dobrze, jak pachnie.
- Teddy, naprawdę potrafisz gotować?
- Hej, czy puree ziemniaczane rośnie na ziemi?
- To pewnie coś dla mnie.
-To moja dziewczyna.
Powiedz jej, że mnie tu nie ma.
- Cześć.
O, cześć, Ted.
O, tak?
O, jasne.
Jasne, jutro będzie dobrze.
Hej, wiesz gdzie pracuję.
Tak, do zobaczenia.
Kocham cię.
To był Ted. - Książę z Bajki we własnej osobie.
Czego on chciał?
- Nie bądź taki.
Jutro przyjdą do restauracji na drinka,
Mają bilety na koncert. - Naprawdę?
- Tak, jego żona.
- Daj mi spokój, żono.
- Danny, ona jest naprawdę słodka.
Ona jest moją instruktorką od kostiumów.
- Czego cię nauczyła, jak nosić męża?
[dzwoni dzwonek]
- Schowaj narkotyki.
-Ja to znajdę, ja to znajdę.
Coś dla was? - Jasne.
To samo, proszę.
- Smacznego.
- Tak? - Cześć, czy Sherry jest w domu?
- Sherry.
Ktoś przyszedł cię zobaczyć.
- Skąd się dowiedziałeś, gdzie mieszkam?
- Dałeś mi swój adres.
„Moje dzieci?
- Sherry, dlaczego nie zaprosisz swojej przyjaciółki na kolację?
- Tak. - Zróbmy wieczór dla par.
- O, dziękuję, panie.
Mamy rezerwację.
Jesteś gotowy do drogi?
- Dokąd iść?
- Kolacja.
- Poczekaj chwilę, okej?
- Chłopaki, wygląda na to, że zawaliłem sprawę.
Mam randkę.
Wygląda pysznie.
Do zobaczenia później, okej?
- Dobrze. Baw się dobrze.
Uważaj. - Miło było cię poznać,
kimkolwiek jesteś.
- Dokąd mnie zabierasz? - Nie martw się o to.
Tutaj.
- Co to jest?
[niewyraźny gwar w tle]
- Tak naprawdę nie miałam z tobą randki.
_Co?
- Chciałem cię po prostu znowu zobaczyć.
- Wiedziałem, że nie powiedziałem ci, gdzie mieszkam.
- Poszedłem za tobą do domu.
Proszę, weź to.
Na później będę miał dla ciebie coś naprawdę dobrego.
Czy zrobiłbyś coś dla mnie?
- Co?
- Zdejmij buty.
- Dlaczego?
- Będzie ci wygodniej.
- Pospiesz się.
Pospiesz się.
Zrób to.
Co robisz?
Cicho.
Dbamy tylko o ich bezpieczeństwo.
A teraz zdejmij majtki.
Ciiii. Wszystko w porządku.
No weź. - Czuję się głupio.
- Zdejmij majtki. No dalej.
Zrób to.
To wszystko.
A teraz chciałbym, żebyś rozłożył nogi.
No dalej. Rozłóż nogi.
- Nie mogę. - Wszystko w porządku.
- NIE.
- Kelner.
- Co mogę dla ciebie zrobić? - Ach, tak.
Młoda dama chciałaby... - Co takiego, proszę pana?
- Szklankę wody. Tak,
jedna szklanka wody.
- Szklankę wody. Dziękuję bardzo.
_Dom.
Wiesz, że jesteś moją małą dziewczynką, prawda?
- Cześć?
AWbOdy w domu?
Która godzina?
Jest godzina czwarta trzydzieści.
Czy przespałeś cały dzień?
- O cholera.
Tęskniłem za pracą.
- Sherry, co ci się stało w rękę?
- Och. O mój Boże.
- Chyba upadłem albo coś.
- Na ramieniu?
Takie siniaki?
Sherry, coś się stało. - Nie martw się tym.
Muszę iść do pracy.
Czy wszystko będzie dobrze?
Będzie dobrze.
- Każda z sióstr ubrana była w inny odcień niebieskiego
a reszta obsady jest ubrana na czarno i biało.
Och, to było oszałamiające.
Och, szkoda, że nie wiedzieli jak prawidłowo nosić te kostiumy.
Tak czy inaczej, dzięki znakomitej reżyserii Teda udało nam się stworzyć niezły spektakl,
jeśli mogę tak powiedzieć.
Wystarczająco dużo występów razem zrobiliśmy,
Ted, przecież wiesz, co jest przyzwoite , a co nie, prawda?
A tak przy okazji, Joanie, jak idzie ci ten mały występ?
- O, dobrze. Otwieramy w czwartek.
- Świetnie.
- Eddie, chcę, żebyś poznał mojego nauczyciela dramatu i jego żonę,
Arlene i Ted. - Jak się macie?
- On jest moim partnerem aktorskim.
- Jak się masz? Miło było cię poznać.
No cóż, wracamy do pracy.
Brudne interesy są koniecznością.
- A skoro mowa o poważnym teatrze, gdzie jest teatr dziś wieczorem?
-42 Ulica.
- Przepraszam, zaraz wrócę.
- To było takie trudne.
Mieliśmy szczęście, że udało nam się zdobyć bilety,
to widowisko jest prawie niemożliwe do obejrzenia.
Nie mogłam się doczekać, żeby z nim porozmawiać.
Myślałem, że on nigdy nie będzie sikał.
Tak czy inaczej, dam ci wskazówkę.
To mleko nie jest dla mnie.
Zgadywać.
- ForTéd?
- NIE.
Dla tego maleństwa.
- Co?
- Po tych wszystkich latach jestem w ciąży.
Myślałam, że nie mogę mieć dziecka.
Och, jestem wniebowzięty.
Ted i ja próbowaliśmy i próbowaliśmy.
Nie znasz tego człowieka.
Kocham go,
ale czasami myślę, że jest maniakiem seksualnym, zwłaszcza w ciągu ostatniego roku.
Wraca do domu po zajęciach i wow.
Teraz nic nie mów.
Tak czy inaczej, słyszałem, że tancerze są po prostu spektakularni.
Zachęcił wszystkich do stepowania.
- Musisz mi wybaczyć.
Muszę wracać do pracy.
- Słuchaj, czy możemy się napić po koncercie?
- Nie, nie sądzę, żeby to było możliwe.
- Żegnaj, Ted. - Żegnaj.
- Powodzenia, Arlene.
- Dziękuję.
- On mnie nie kocha.
On mnie wcale nie kocha. On mnie nie kocha. (szloch)
- Beth, teraz powinnaś skupić na sobie moją uwagę.
Wiesz, jestem tak zdenerwowana dzisiejszym otwarciem, że chciałabym krzyczeć.
- Nie martw się, Joanie.
Nie wiem, jak ci powiedzieć, żebyś się zrelaksował, ale dasz sobie świetnie radę.
- Co jej jest?
Była tam cały dzień.
- Tak, wiem. - Widziałeś jej siniaki?
- Tak, i nie podoba mi się to.
- Jeśli to Ted, to nie będę z nim rozmawiał.
On i ja już skończyliśmy.
_DQn"[ WOITY-
Mam nadzieję, że to Jim.
Cześć?
Poczekaj, zobaczę.
Sherry?
Sherry?
- Co? - Sherry, jesteś w domu?
To jest Joel.
- NIE.
- Jej tu nie ma.
Nie, nie wiem, kiedy wróci.
Czy ten facet wpędził cię w jakieś kłopoty?
- Nie, po prostu nie chcę go widzieć.
Nie lubię go.
- Co cię trapi?
- Nic mi nie przeszkadza.
- No dalej, Sherry. Wiemy lepiej.
Słuchaj, cały dzień przeleżałeś w łóżku.
W zeszłym tygodniu trzy razy nie poszedłeś do pracy.
Wracasz do domu naćpany tym, czym się odurzyłeś.
Coś musi być nie tak.
- Daj spokój. To moje pieprzone życie, okej?!
- Kopnij się w tyłek i nic z tego nie będzie.
Wypalisz się jak popiół, jeśli ktoś cię nie kopnie
wasz mózg jest pierwszy.
- Nie obchodzi mnie to.
Chcę się dobrze bawić. Chcę imprezować.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy dożyję trzydziestki.
Nagle zachowujesz się, jakby ci zależało. Masz to gdzieś.
Nikt tego nie robi.
- Słuchaj, Billie, nie zamierzam cię atakować.
- To moje życie, żeby je spieprzyć, okej?
- Otrzymujesz czynsz na czas.
Martw się tylko tym.
_Okej.
- No dalej, Joan.
Przygotujcie się, jest godzina szósta.
[wesoła muzyka fortepianowa]
- Co masz na myśli mówiąc, że nie pozwolili ci wejść z torbą na ramię?
- Kochana, to była pełna profilaktyka.
- Poczekaj chwilę. - Oni nie zakładają swoim dzieciom garniturów.
- Tak, mają.
- Czy mogę pożyczyć twoją brukselkę? - Teraz jest przeciwnikiem chłopca do sprzątania.
- W Waszyngtonie.
- Mamy też cukinię, ogórki i...
[niewyraźne krzyki]
Meg!
Dzięki Bogu, że tu jesteś!
Gdzie byłeś?
- O Boże. Nie miałem odwagi się z tym zmierzyć.
Jak poszło? - O, myślę, że twoja sztuka się udała.
- Meg, gratulacje.
- Było wspaniale.
Wspaniały.
- Naprawdę?
Co naprawdę myślałeś?
- Prawdę mówiąc, na początku,
Byłem trochę przestraszony,
ale mnie zaskoczyłeś.
- Byłeś wspaniały.
- Naprawdę? - Oboje dobrze się bawiliśmy.
- Po prostu uwielbiałam tę sztukę.
Chociaż drugi akt wydał mi się odrobinę powolny.
"Hej!
- Och, Joan, byłaś cudowna.
- Z wyjątkiem tego trzeciego aktu.
[podekscytowane pogawędki]
Och, Eddie, jestem zachwycony.
Chłopaki, chcę żebyście poznali Bretta.
Brett Parsons. Chodź tutaj.
- Brett Parsons? Joan, to jest Brett Parsons.
On jest agentem. - Meg, ty żółty sukinsynu,
Podejdź tutaj. - Myślę, że oboje wykonaliście świetną robotę.
- Dziękuję.
- Wcale nie. Masz talent.
Słuchaj, pozwól, że będę z tobą szczery.
Oboje mnie interesujecie.
Nie mogę składać pochopnych obietnic, ale chciałbym Cię reprezentować.
- Jako agent?
- Oczywiście, Eddie.
Dlaczego nie zadzwonisz do mojego biura , żebyśmy mogli się umówić na spotkanie?
- Hej, Brett, chodź tu. Jasne.
Chcę, żebyś poznał Meg.
- Cicho, wszyscy. Cicho, wszyscy.
Cicho, cicho.
Właśnie dowiedziałem się o tym z Soho News.
Bardzo im się podobało!
- Dobrze, pa, pa. Do zobaczenia jutro.
_Żegnaj.
- Zrobiliśmy to.
Zrobiliśmy to.
Agent!
- Mamy agenta!
- Mamy agenta! - Mamy agenta!
- Mamy to, mamy to!
- H6Y-
Jesteś pewien?
- Myślę, że tak.
- Och, proszę.
Tak bardzo cię pragnę.
[cicha, spokojna muzyka]
- Okej, zobaczmy, czy uda nam się zastrzelić tego indyka.
Dźwięk toczenia.
Widzisz? - Obróć kamerę.
- Toczę się. Smakołyki dla cipki, weź jednego.
Działanie.
No chodź, kotku.
- To dobry kotek.
To tyle. Zjedz to.
Zjedz to.
Zjedz to.
To tyle. No dalej.
Kot.
- Pospiesz się.
Daj mu kuksańca.
Jak byś się czuł, gdybyś był ładnym dywanikiem? - Kot.
- Cięcie.
No dalej, kotku. - Cięcie.
- Patrz, teraz kręcimy.
Ten kot, którego wysłałeś dziś rano, to niewypał.
NIEWYPAŁ.
To dobry kotek.
- Nie, nie interesują mnie jego kredyty na rozpustę.
Czym karmiłeś to stworzenie dziś rano, krową?
- Nie, nie.
No chodź, kotku.
Kot.
Dobra.
Pospiesz się.
NIE.
- Dobrze, dobrze. - Gdzie byłeś?
Dlaczego nie oddzwaniasz ?
- Nie miałem czasu.
Tak się składa, że przekroczyliśmy harmonogram o jeden dzień .
- No to znajdź czas.
Mam dla ciebie ważne zadanie.
Myślę, że ten Ci się spodoba.
Płaci tysiąc.
- Co mam zrobić? Pieprzyć Boston Symphony?
- Nie masz takiego szczęścia, Billie.
Po prostu jakiś dzieciak bierze ślub.
Mała impreza na wieczór kawalerski.
Stara amerykańska instytucja.
- Aha.
Rozmowy w cztery oczy są samo w sobie złe, ale najgorsze są wieczory kawalerskie.
Zapomnij o tym.
- Okej, zapomniałem.
Just stop up at accounting and pick up your last paycheck.
- Marv, you wouldn't.
_Qkay.
- Try me.
- Okay, action.
- You know, you're a fucking prick.
- Of course I know.
And because you've always been such a royal pain in the ass, Billie,
I think you owe me a favor.
Guess what I want.
- A lifetime membership to Club Med.
- Okay, action.
That's a kitty.
Nice kitty.
Let's hear it for Mr. Cat.
- Yay! [applause]
_Huh?
Let's see if you remember how to operate a hundred dollar blowjob.
- You're a pig.
- Come on, Billie.
That's it.
Yeah, take it in your mouth.
That's it.
Yeah.
Oh, easy now.
No teeth.
No teeth.
Uh-huh.
That's right.
Come on, come on.
Those teeth hurt.
Not like that.
Yeah.
That's right.
[moaning] Yeah.
- My fucking shoes. - Your fucking shoes.
- Hello.
'ATYS/bfidy home?
- What are you doing here?
- I missed you, baby.
- How'd you get in?
- I just wanted to see you.
Can I see you sometimes?
I love you, sweetheart.
I just want to be able to see you.
Look, I got something for you.
It's your birthday present.
You can have it all.
- Joel, you don't understand.
I'm in a lot of trouble.
I can't take these.
Joel, you don't understand.
- You fucking cocksucking bitch!
What the fuck do you want?!
I'll fucking kill you!
- No! No! No! -l'm going to kill you!
- Help! Help! Help!
_5h@rry7
Sherry?
Sherry?
What is it? What is it?
Sherry?
That you, sweetheart?
Where are you, baby?
I know you're in here.
Come on out.
It's okay.
It's okay, baby.
I guess you're not in here.
Couldn't be in this room.
Guess I'll go home now.
Have some really nice things for my little Sherry.
Oh, well.
Too bad.
[indistinct screaming and yelling]
- Come on, you guys are animals.
Take a break already.
- You've got the nicest tits I've seen in a long time.
- Uh-huh. Willing and able, but not for you.
Take a peek.
They're nice enough. - Hey, guys, I've got anotherjoke.
- No, listen to it. They're good.
- Okay, there's this French Foreign Legion commander
and he's just in from Paris on his inspection from Algeria,
right?
He says to the sergeant, "Where do you guys
get some action around here?"
The sergeant says, "Well, we've got our camel here,
Beflhaf
The commander says, "Bertha?
Okay, I'll give it a try."
He gets a stepladder and he climbs up, and he plugs old Bertha real good, right?
Then he climbs down and he says to the sergeant,
"ls this what you guys do?
You dork Bertha every night?"
The sergeant looks at him like he's crazy and he says,
"No, we get on and we ride her to town.
There are plenty of broads there."
- Almost funny. Almost.
Not quite. So when's the lucky guy going to get here?
- Oh, don't worry, we've got all night.
-L've got something for you.
- What do you want me to do, salute it?
- Oh, what a card.
- Hey, Jim, it's about time.
Things are really getting hot around here.
Jimmy, you've gotta meet Billie.
- Nice meeting you, Jim.
- Oh, she's a laugh riot.
Don't be so shy, Jim, she's not.
- You're tying the knot?
- Why so heavy?
Come on, I'm ready to spill a load.
- You want to fuck?
Let's fuck.
Let me see what kind of a man you are.
Show me that puny dick.
- Hey, what did I do?
- Shut up and give it to me.
- All right. You want to fuck?
Welcome.
Here it comes.
- Oh my God.
What happened?
Who did this to you?
Who did this?
Joel.
Oh my God.
Joel.
Call an ambulance, quick.
- I don't want to die.
I don't want to die.
- You won't, honey.
You won't.
You won't.
Don't block the label, honey.
Okay,
a little slower.
Sensual.
- Catch the light.
Spread your fingers.
Come on, he speaks for himself.
Three Cleos, what more do you want?
- Excuse me, Marv, can I talk to you for a minute?
- Hey, guys, I'd like you to meet Billie.
She's one of our greatest assets.
- Nice meeting you. A little slower.
Just give me a second, will you, fellas?
Are you free tonight? - Sure.
What's on your mind, sweetheart?
- You owe me some money. Catch the light.
- Oh, yeah. Right.
One, two.
Services rendered.
- Marv, this is only $200.
- Oh, yeah.
I did promise you more, didn't I?
-$1,000.
- You promised me a half-decentjob.
Those guys the other night were very, very disappointed.
That made me look bad and I don't like that.
Take the deuce.
Oh, and for tonight, I want you to take care of these two.
Because you're such a smart-ass broad, you can do them both for a $1oo bill.
-L'm not doing it.
- You're going to do it, honey.
You're either going to shape up, or get the fuck out.
- Is that it?
- You got it.
- A little slower.
- You motherfucker.
If you ever come near me again, I'll tell the whole fucking world
what a pimp you are.
- Services rendered!
- Sherry, are you all right?
- Yes, I'm fine.
I'll be out in just a minute, okay?
You don't want to be late for your flight.
_Qkay.
I'm hurrying.
- Life must be good.
- You look wonderful. - Yeah.
Eddie and I get along real well together.
We're just taking it a step at a time, though.
Who knows?
- Say, how's she doing?
Much better.
I think it'll do her a lot of good to get back with her mom.
- How's the Broadway star?
It's not Broadway.
It's summer stock.
Can you believe it? I'm playing Blanche.
At least this one pays.
- Really?
You cleaned your drawers,
got your tickets,
and you're all packed.
- Everything.
-L'm going to miss you both.
You take care, too.
Keep in touch.
I want a postcard from every stop.
- You, too. Promise.
Okay.
Bye.
Hi.
[phone ringing]
- Hello?
Yes, it is.
Oh, the ad.
Yes, I still have the two rooms available.
Yes.
They're both quite nice.
You'll have access to the living room, the full kitchen,
and there's lots of light.
Do you like plants?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.