Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- U mnie pas. - Za dużo dla ciebie, Patricku?
Trójka serce.
W tej kopercie jest klucz
do bogactwa, które by wystarczyło, by wykupić tę wioskę.
Chcesz gotówkę...
czy chcesz zaryzykować?
Już się ze mną w ten sposób drażniłaś, Gab.
Muszę przyznać, ciekawi mnie to.
Ale jeśli mnie okantujesz...
I tak nie wygrasz.
Trzy króle.
Kareta.
Zwycięzca.
Co to?
Co, wiersz?
"Za oknem bez widoku,"
"W ciemności, przetrwamy,"
"Bezpieczni na zawsze W kamieniu Sainte Victoire"
"By odnalazł nas szczęściarz."
Za kogo mnie masz? Wygrałem głupi wiersz?!
Należał do mojego pra-pradziadka.
Ten wiersz skrywa klucz do skarbu w Sainte Victoire.
- Kłamczucha! - To prawda.
Nigdy nie byłam w stanie go znaleźć.
Ale tu jest, obiecuję.
Myślisz, że możesz robić ze mnie głupca, Gabriello?!
Szybko, wołaj pomoc!
Schowaj wygrane, wrócę.
Pomoc wkrótce tu będzie.
♫ You remember the first time
♫ That my eyes set on you
♫ Your smile came from nowhere
♫ For sometime never
♫ Or sometime soon
♫ The road is a long one
♫ I was only passing through
♫ I was only passing through. ♫
Zagadki Madame Blanc S03E06 Tłumaczenie: YellowDot
Boże, można tym zmywać farbę!
Muszę się przyzwyczaić do tej francuskiej kawy.
Hm?
Kto dzisiaj ma jeszcze linię naziemną?
Gdzie jesteś?
O, em...
A tak.
Bonjour, La Couronne.
Mówi Patrick. W czym mogę pomóc?
'Cześć, Patrick. Słyszałem, że wróciłeś.'
'Myślę, że masz coś, co należy do mnie.'
'Chcę moją wygraną.'
"Lekarz"
Nie odbierzesz?
To sprzedawcy.
Próbuję ich zablokować, ale omijają to.
Grosik za każdą.
Nie jestem pewien, czy są tyle warte, ale dzięki.
To komplement, wiesz.
- Tak? - Mm.
Przetłumaczony z XVI wieku.
Oznacza: mędrzec zamilkł,
i by poznać jego mądrość, oferuje się pieniądze.
- Nazywasz mnie mędrcem? - Możliwe.
- Dzięki. - Jesteś bardzo mądry,
jeśli kiełbaski wuja Patricka spełniają twoje oczekiwania.
Hej, hej, nie tak głośno.
Robi pełne angielskie tylko wybranym jednostkom.
Jestem zaszczycona.
Chodź.
Wzięłam wolne w sklepie i chcę się cieszyć tym dniem.
- Chyba trochę na to za wcześnie? - Mm.
- Dzięki bogu jesteście. - Dlaczego? Co się stało?
Szybko, potrzebna mi wasza pomoc.
Coś się stało i jestem przerażony.
Och.
Dobrze, jak możemy pomóc?
Cóż...
pamiętasz jak pomogłem tobie
i Georginie wprowadzić się do pierwszego domu?
Tak, około 19...
1995, Stanley Road był na szczytach list.
Tak, kupiłeś dwie sztuki, jedna dla mnie, drugą dla ciebie.
Dokładnie. Gdy tu byłem, w tym pubie grano w karty,
uderzona kobieta straciła przytomność
i nigdy jej nie odzyskała.
Tak, pamiętam to. Pisano o tym w gazetach.
Cóż, byłem tego świadkiem.
Łał.
Nie mówiłeś, że tam byłeś.
Oczywiście, że nie. Dopiero co wyszedłem z kicia,
nie chciałem, byś myślał,
że znów się w coś wplątałem,
a dopiero co pomogłem wam się wprowadzić.
Więc złożyłem zeznanie
i zidentyfikowałem kolesia, który to zrobił,
jako Sonny'ego Montario, który...
...był miejscowym gangsterem.
Och.
Zidentyfikowałeś miejscowego gangstera?
To było okazanie. Nie wiedziałem wówczas, że to gangster.
Myślałem, że to przyjacielska gra po godzinach.
Co się stało podczas gry?
Był nawalony, myślał, że go oszukała,
wkurzył się,
popchnął ją, a gdy upadała, rozbiła czaszkę.
Niezły kochaś!
Jest gorzej.
Była w ciąży.
Ona i dziecko zmarli.
To okropne.
Sędzia srogo go ukarał.
Poszedł za to siedzieć, na długo.
Tutaj się nie patyczkują.
To było pewnie wtedy, gdy nie mogłem cię znaleźć.
Więc nie byłeś jednak na wycieczce do Lourdes.
Więc dlaczego tak się boisz?
Ukryłem coś dla Sonny'ego.
I chce to z powrotem.
Weźmiemy 3 tuziny, jeśli opuścicie cenę o 10%.
'Ok.'
Fantastycznie. Wyślij informacje o wysyłce.
- 'Oczywiście.' - Dziękuję.
Jestem z ciebie taki dumny, pani Lloyd James.
Taka już jestem.
Twoja korpogadka jest wielce atrakcyjna.
Kto wiedział, że prowadzenie pubu jest takie łatwe?
Sama się zaskoczyłam swoim talentem
do oddelegowywania całej pracy.
A ja mam z tego przyjemność.
Myślę, że się dowiesz,
że my będziemy mieć z tego przyjemność.
Och!
Kochana. Mm.
Kiedy Sonny wychodził,
powiedział, bym schował jego wygraną.
Co wygrał?
Pieniądze i kopertę, którą Gabriella dołożyła do puli.
Pamiętam, że wrzuciłem je do jednego z tych słojów.
Nie wierzę, że nadal tu są.
Ja tak. Próbowałeś kiedykolwiek taki ruszyć?
Celine raz mnie poprosiła i prawie strzelił mi kręgosłup.
Łał. Nie widziałem takich banknotów od...
1999, kiedy Francja wprowadziła euro.
Teraz są bezwartościowe.
Cóż, to pergamin,
powiedziałabym, że około...
1800?
Kobieta, która zmarła, powiedziała, że to klucz
do fortuny ukrytej w Sainte Victoire.
- Mogę? - Oczywiście.
"Za oknem bez widoku,"
"W ciemności, przetrwamy,"
"Bezpieczni na zawsze W kamieniu Sainte Victoire"
"By odnalazł nas szczęściarz."
Datowany na 1814.
Inicjały to U.D.
Często myślałem o starym ukrytym skarbie,
ale uznałem, że to bzdury.
Myślałem, że wrócę i kiedyś go poszukam,
z ciekawości, ale...
...myślałem, że mam tyle czasu, ile chcę.
Co masz na myśli? Chyba nie jesteś chory?
Nie, to nie to.
Sonny zadzwonił dziś rano, z więzienia.
Co?
Skąd wiedział, że wróciłeś?
Słowa szybko się przemieszczają, co?
Myśli, że znalazłem skarb,
i przetrzymuję go przez te lata.
Ale oczywiście nie znalazłeś.
Nie, nie znalazłem.
W porządku, tylko sprawdzam.
Proszę, błagam was,
musicie mi pomóc znaleźć skarb, jeśli nadal istnieje.
Z Sonnym Montario się nie zadziera.
Jak myślisz, co zrobi?
Właśnie spędził w więzieniu 28 lat za podwójne morderstwo.
Jak myślisz?
Och!
Dobrze.
Co podać?
Patrick, mam wspaniałe wieści.
Właśnie zamówiłam 36 naczyń w kształcie beretów
na frytki.
Słucham?
Zabawne naczynia to ostatni krzyk mody w najlepszych pubach.
Nie jestem pewien, czy to się sprawdzi u miejscowych.
Francuskie frytki we francuskich czapkach.
Co może być bardziej miejscowe?
Ty jesteś szefem.
A może: kup jedno,
drugie za darmo na pełne angielskie?
Ale czy będzie zapotrzebowanie?
70% klientów to Francuzi.
Oczywiście, że będzie.
Jest tak, bo zwykle go nie mogą dostać.
A kto nie lubi angielskiego śniadania?
Ale z niej przedsiębiorcza zdolniacha, co?
Em, cześć. Będziemy na zewnątrz.
Okejos.
Duże.
- Merci. - Merci.
Wiesz, mój wujek Mick miał kiedyś
nalot za gotowanie pełnego angielskiego.
Co?
Powiedział swojej mamie, mojej cioci Doris,
że serwuje grzybki, a ona źle zrozumiała
i wezwała narkotykowych.
- Zmyślasz. - Przysięgam.
Zapytaj wuja Patricka, powie ci.
Przeczytaj to jeszcze raz.
"Za oknem bez widoku,"
"W ciemności, przetrwamy..."
O co w tym chodzi?
Dalej, podaj to tu.
I czym jest ta data i...
...co oznaczają inicjały?
Ten spam? Znów?
Tak.
Och, nie robią się cichsze, co?
Oczywiście.
"Za oknem bez widoku."
Witraż, bezpieczni w kamieniu Sainte Victoire.
Musimy porozmawiać z księdzem.
Myślę, że butelki wyglądałyby lepiej w alfabetycznym porządku.
To sporo pracy dla tak małego zysku.
Wszystko wygląda świetnie.
Szczerze, radzę sobie sam.
Prowadziłem dwa razy większe puby.
Będziemy pomagać, nim przyjdzie popołudniowa zmiana.
I tak jesteśmy później umówieni.
Och, kochany, nie tak. Tak.
Aaach! Och!
Przyniosę mop!
- Bonjour, La Couronne. - 'Witaj, Patricku.'
'Małe przypomnienie.'
Coś prywatnego. Odbiorę tam.
Sonny, nie mam twojego skarbu.
Nic dla ciebie nie mam.
'O nie, Patricku.'
Godzinę temu nie otworzyłbym drzwi.
Słucham?
Sędzia Judy, kocham ją.
Macie tu piękny kościół.
Nie jest mój.
- Ściśle mówiąc... - O, boże.
- Dokładnie. - Przepraszam.
W znaczeniu, że to jego dom. Nie chciałem bluźnić.
Zawsze jest taki?
Tak, tak, jest.
W czym mogę pomóc?
Cóż... uważamy, że lata temu coś tutaj ukryto.
Brzmi tajemniczo.
- Ukryty skarb. - Och! Wchodzę!
Zastanawialiśmy się, czy możemy się przyjrzeć
niektórym witrażom w poszukiwaniu wskazówek?
Oczywiście, możecie.
Są piękne.
Jest ich kilka. Nie spieszcie się.
Przepraszam za tę bezpośredniość,
ale wyglądasz,
jak byś dźwigał na barkach ciężar świata?
Dlaczego tak twierdzisz?
Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy.
A twoje... są zmartwione.
Przepraszam, nie jestem religijny.
A co to ma do rzeczy?
Cóż, jesteś księdzem.
Ale również człowiekiem.
Jean!
Tutaj.
Spójrz.
W oknie Baranka Bożego.
Ten zrobiono ręcznie w początkach XIX w.
Och, list. 1814.
Znalazłem w wywietrzniku.
A, różaniec z francuskiej macicy perłowej.
- Tak. XIX wiek. - Ile jest wart?
Nie ekscytuj się, Dom.
To nie skarb.
Nie dostaniesz za to nawet 50 euro.
Może dla was jest bezwartościowy, ale dla mnie jest bezcenny.
Ten różaniec dała mi matka,
kiedy zostałem księdzem 30 lat temu.
Och!
Kiedy przyjechałem tu trzy lata temu, okna były brudne,
więc zabrałem się za ich mycie.
Musiałem go tu zgubić.
Moja matka... zmarła w ubiegłym tygodniu.
Naprawdę niezbadane są ścieżki pana, prawda?
Dziękuję.
Jeśli mi wybaczycie.
Dominicu?
- Tak? - Gdybyś chciał porozmawiać,
wiesz, gdzie mnie znaleźć.
Tak.
O co chodziło?
Nie mam pojęcia.
Może chce mnie zrekrutować.
Wszystko dobrze, Dom?
Wydajesz się rozkojarzony.
Nic mi nie jest.
Wiesz, że możesz ze mną porozmawiać?
Jeśli coś się stało...
Tak, tak, oczywiście, że wiem.
Tak, tak, tylko że...
Martwię się trochę wujem Patrickiem, wiesz?
- Na pewno? - Tak.
Chodź. Wiesz, że źle się czuję w kościele.
- Mieliście szczęście? - Niestety, nie.
Ale się nie poddajemy.
Sonny znów dzwonił.
Co?
Słuchaj, wiem, że się boisz, ale musisz iść na policję.
Caron ci pomoże.
Nie mogę być bardziej przerażony, niż jestem.
Wyskoczę teraz na posterunek.
Dobry pomysł.
Wyskoczę na chwilkę.
Hej. Hej!
Co mi zawsze mówiłeś, gdy byłem dzieckiem?
Zawsze stawiaj czoło warczącym psom.
Dokładnie.
Wyskoczę na zewnątrz i to odbiorę.
Co on jest taki tajemniczy?
Nie wiem.
Cały ranek myśli o czymś innym.
Hej. Tak, tak, pamiętam badanie.
Niejednoznaczne?
Co... co to oznacza?
Natychmiast?
Tak, em...
Tak, zaraz przyjadę.
Dosłownie boję się o swoje życie.
Sonny Montario ściga mnie z powodu skarbu, którego nie mam.
Chyba potrzebna mi ochrona policyjna.
Czy Monsieur Montario się z tobą kontaktował
przez te lata, które spędził w więzieniu?
Oczywiście, że nie. Czekał.
Czekał na swoją chwilę zemsty.
Pewnie planował to od lat.
Monsieur Montario będzie miał 72 lata, gdy wyjdzie.
Nigdy nie jest się zbyt starym, by pociągnąć za spust.
Musisz mi pomóc.
Ma wzorową kartotekę więzienną.
Nie sądzę, by siedział spokojnie cały czas,
po czym zabił kogoś od razu, gdy wyjdzie.
Mówię, zadzwonił do pubu dwa razy i mi groził.
Słuchaj, Sainte Victoire to małe miasto.
Będziemy w stanie obserwować Monsieur Montario.
Proszę się nie martwić.
Hej, em, właśnie mam trasę,
- więc spotkamy się później, ok? - Ok, kochany.
"Cześć, Glo. Jak się masz?"
Przepraszam. Cześć, Glo. Jak się masz?
Z pewnością lepiej niż ty. Co się stało?
- Co masz na myśli? - Daj spokój, Dom.
Nie... jestem trochę wkurzony, bo to praca na rachunek,
więc nie zobaczę pieniędzy do końca miesiąca i...
Jasne.
Tak czy siak, widzimy się później.
Miałam mówić, że wyglądasz elegancko.
- Dokąd idziesz? - Na spotkanie w banku.
- Wszystko w porządku? - Pieniądze na nowego vana.
Och, uwielbiam twojego małego vana.
Ja też, ale muszę iść z duchem czasu.
Jest tak stary,
że jego emisja nie jest dobra dla środowiska.
Nie wspominając, że muszę płacić 10% więcej podatku
z powodu jego wieku.
Oczywiście.
- Podatki. - W porządku, kochana?
Podatki.
Podatek okienny.
Zablokowane okna.
Okno bez widoku.
Gloria, podrzucisz mnie do biblioteki?
Muszę coś sprawdzić.
Oczywiście.
Muszę najpierw wciągnąć cappuccino.
Nie znoszę banków.
- Powodzenia w banku. - Dzięki.
Później skoczę do pubu
na degustację z Jeremym i Judith.
Świętowanie czy pocieszenie?
Oby świętowanie. Daj znać, czy po ciebie przyjechać.
- Tak zrobię. Dzięki. - Nie ma za co! Pa.
Bonjour.
Piękny strój.
- Dziękuję bardzo. - Kupiłaś to w Paryżu?
To znaczy, Sainte Victoire jest wspaniałe pod wieloma względami,
ale czasami, mam wrażenie, że to miejsce,
w którym moda stoi w miejscu.
Bardzo przepraszam. Mój francuski nie jest za dobry.
Czy możemy mówić po angielsku?
Oczywiście. Powiedziałam, że musiałaś to kupić w Paryżu.
To znaczy, Sainte Victoire jest piękne pod wieloma względami,
ale czasem czuję, jakby moda tu umarła.
Nie, kupiłam to w Sainte Victoire.
Więc masz lepsze umiejętności zakupowe niż ja.
Jestem Jean. Rozmawiałyśmy przez telefon.
Je suis Suzanne. Jestem starszą archiwistką.
Masz szczęście, że pracujesz w takim miejscu.
Uwielbiam biblioteki.
Otoczona myślami,
takimi samymi jak w dniu, gdy zapisano je na papierze.
Słucham?
Mój kwiecisty opis biblioteki, gdy miałam 8 lat.
Och!
Zaczęłam zbierać informacje, o których mówiłaś.
Dziękuję.
Nim zacznę szukać, opowiesz o podatku okiennym?
Oczywiście. Nałożono go na okna w Europie.
- Zaczęto w Anglii? - Tak.
Wygląda na to, że ówczesny rząd opodatkował wszystko inne.
Więc uznali, że opodatkują twoje prawo do światła.
Niemoralne.
Wiesz, był to inny sposób, by opodatkować bogatych.
Jeśli miałeś pewną liczbę okien,
musiałeś płacić podatek.
I co się stało?
Ludzie stali się pomysłowi,
i zamurowali lub zasłonili kilka okien.
Tu jest kilka domów z Sainte Victoire, które to dotknęło.
- Dziękuję. - Pójdę teraz po resztę.
Dziękuję. To wspaniale.
Może będziesz chciała je założyć.
W porządku, kochana. Ja...
Przyniosłam swoje.
Och! Cześć, Dominic. Miło cię tu widzieć.
Hej, Jeremy.
Ile ci zostało?
- Słucham? - Życia.
Nic poważnego?
Nie, nie, nie. Przyszedłem sprawdzić
trzeci migdał, wiesz?
A ty po co?
Cóż, to...
Brak kremu do rąk w damskim.
Oburzające.
O, cześć, Dominicu.
Hej, Judith.
Farbowałeś rzęsy, Dominic?
Słucham?
Oczy mi tak puchną, gdy farbuję rzęsy.
Em... nie, nie, nie... nie farbowałem.
Więc musisz zwiększyć ilość spania dla urody.
Dobrze.
Czy raczej, spania dla przystojności.
Pytałem Jeremy'ego, z jakiego powodu tu jest.
Cóż... Ma taką okropną brodawkę,
na którą nie mogę już patrzeć.
Musi zniknąć.
Gdy byliśmy młodzi, nazywała ją Wilbur.
Tak, ale teraz to cholerstwo zaczęł na mnie warczeć,
więc musi zniknąć.
Więc koniec z czwartkami, póki Wilbur nie opuści budynku,
jeśli wiesz, o czym mówię, Dominicu.
Nie... Nie bardzo.
- Pan Lloyd-James. - Och!
Czwartkowe noce, nadchodzę!
Ha-ha!
Jest z maszyny, więc nie jest za ciepła.
Och, dziękuję.
Od wieków tego nie piłam.
I jak ci idzie?
Dowiedziałam się,
że w Sainte Victoire było mało domów
objętych tym podatkiem,
ponieważ to był biedny, wiejski obszar.
A te, które objął, wybudowano po 1814.
Tres bien. Powinnaś być detektywem.
Ale jeden adres jest wielce mylący.
Który?
Ten wielki dom miał podatek okienny,
ale dane muszą się mylić,
bo wiem, że to nie jest wielki dom.
Skąd ta pewność?
Bo to adres mojego domku.
Czy... Możesz chwilę poczekać?
Oczywiście.
Jak wiesz,
w związku z dziedziczną chorobą twojego ojca,
i nieszczęśliwą wczesną śmiercią
musimy badać cię na tę chorobę co roku.
Oczywiście.
Znaleźliśmy coś w wynikach,
co wymaga przeprowadzenia dokładniejszych testów.
Co?
Nie chcemy, byś się denerwował.
Jeszcze nie.
Dziś pobiorę kolejną próbkę krwi, Monsieur Hayes.
Chyba wiem, na czym polega rozbieżność.
Och.
Twój dom był kiedyś częścią większego budynku.
- Naprawdę? - Tak.
Podczas wojny go zbombardowano
i została tylko mała część,
i to pewnie twój domek.
I płacił podatek okienny?
Oczywiście.
- To niesamowite. - Mm.
- Mogę zrobić zdjęcia tej mapy? - Oczywiście.
- Szybko. - Wejdź, szybko.
- To takie ekscytujące! - Och!
Spójrz na to!
Em... Em...
Jean, muszę z tobą o czymś porozmawiać.
Jasne, za chwilę, nie uwierzysz w to.
Więc, okno bez widoku.
Bezpieczni w kamieniu Sainte Victoire.
Jest w moim domu! Spójrz!
- Łał, to niesamowite. - Wiem!
Nie rozumiem.
O, przepraszam. Chodź za mną.
Ta-da!
Spójrz. To okno bez widoku.
- Wspaniałe! - Tak.
A teraz, kamień w parapecie...
jest trochę... trochę się chwieje,
ale nie mogę go podnieść.
- Musisz mi pomóc. - Jasne.
- Och! Co to? - Skarb?
Dowiedzmy się. Och.
To po francusku. Musisz to dla mnie przeczytać.
Co to jest? Akt prawny domu? Stare akcje?
Patrickowi ulży, co?
Dom, co to jest?
Od razu przejdę do sedna.
Co tam napisano?
To oficjalny francuski akt ślubu...
...między...
Rorym i Barbarą.
O, więc...
Barbara cały czas mówiła prawdę.
Mój mąż naprawdę miał drugą żonę.
A ja myślałam, że to paplanie szaleńca.
Och.
Mój drogi zmarły mąż.
Ciągle mnie czymś zaskakuje, prawda?
To... musi być szokujące.
Dawna historia.
Przepraszam, Dom. Em... O czym chciałeś pomówić?
O, to... To nic.
Chodź tu.
Cześć, Patricku. Dawno się nie widzieliśmy.
Patrick!
- Odwal się, Sonny! - Zaczekaj chwilę.
Nie zbliżaj się.
- Odłóż to. - Ostrzegam cię. Cofnij się.
Nie mam twojego skarbu.
- Nie ruszać się. - Dzięki bogu, Caron.
To Sonny Montario. Mówiłem, że chce mnie dorwać.
- Odłóż nóż, Patrick. - Proszę, to wszystko nie tak.
Proszę oprzeć ręce o ścianę, Monsieur Montario.
Proszę, nie chcę cię zranić.
Jasne, bo jest tu policja.
Patrick, wysłuchaj mnie.
Jeśli nie chcesz mnie zranić, to po co te pogróżki?
Chciałem ci dać znać, że wychodzę.
Nie chcę cię zranić. Wprost przeciwnie.
Muszę znaleźć wybaczenie.
Tatuś?
Nie rozumiem.
Byłem za kratami 28 lat.
Hmm.
I czyja to wina?
Moja.
Zdecydowanie moja.
Nie było dnia, żebym o niej nie myślał.
O nich.
Ile lat by miało to dziecko, które...
...zabiłem.
Zmarła w moich ramionach.
Myślałem o tej nocy wiele razy,
chcąc wymyślić sposób, by to jakoś naprawić.
I zdecydowałem, że jeśli Gabriella tej nocy mówiła prawdę...
...jeśli jest cień szansy, by znaleźć skarb,
to może znajdę sposób, by pomóc.
Jakoś zrekompensować jej rodzinie to, co zrobiłem.
Moja rodzina zbadała wiersz.
- Masz wiersz? - Tak.
I nic nie znaleźli.
Gdzie się zatrzymałeś?
W hostelu pod sklepem.
- Podwieźć cię? - Dziękuję.
Nie jestem gotów, by do ciebie dołączyć, tato.
- Cześć. - Znam cię.
Jesteś czymś zajęty?
Coś szukam. Może zaczekać.
Ech.
Zakładaliśmy zemstę, a Sonny chciał tylko wybaczenia.
Tak. Szalone, nie? Jak w "Sopranos".
Co masz na myśli?
Cóż, gangsterzy i ich sumienie.
A tak.
Cóż, ta sprawa zabiła mi ćwieka.
Trafiłam na równego sobie.
Póki wuj Patrick jest bezpieczny, nie dbam o to.
Mm-hm.
Nigdy wcześniej nie jadłam lepszego bekonu.
Pamela.
Słucham?
To imię świni, którą właśnie zjadłaś.
Dobra.
Tak, teraz korzystamy z lokalnych produktów.
Rolnik nalegał, że przedstawi nas
zwierzętom, które dostarczą nasze składniki.
- Spojrzałaś Pameli w oczy? - Tak.
I obiecaliśmy jej, że będzie
nam smakować do ostatniego kawałka,
- prawda, kochana? - W rzeczy samej.
Na pewno była ucieszona.
Zero śladu węglowego. Niezwykle ważne.
I przestaliśmy zamawiać z Fortnum i Mason,
z powodu mil lotniczych.
Ten zrównoważony rozwój nie jest dla nas niczym nowym.
Dla ludzi w moim wieku to zdrowy rozsądek.
Gdy byłam dziewczyną, przetwarzaliśmy artykuły żelazne, butelki, ubrania.
Ja nosiłam ubrania po starszej siostrze,
póki nie zaczęłam pracy w Londynie.
Wówczas, zaczęliśmy robić własne ubrania.
Pewne rzeczy zataczają pełne koło.
Pewne, ale nie wszystkie.
Nigdy nie kupowaliśmy wody w plastikowych butelkach.
Nigdy tego nie rozumiałam. Prawdziwy absurd.
Moja babcia nazywała kranówkę "korpo sodówką".
Napełnialiśmy puste butelki,
a gdy bawiliśmy się w dorosłych, udawaliśmy, że to gin.
Więc nie mieliście prawdziwego ginu?
Miałam 10 lat, Judith.
Biedactwo.
Dziękuję.
Cześć, Sonny.
Słuchaj, jestem w drodze na prom.
Zamieszkam z moim bratem w Szkocji.
Ale chciałem przeprosić jeszcze raz.
Trochę nam napędziłeś stracha.
Naprawdę przepraszam. Powinienem najpierw napisać.
Nie chciałem sprawić kłopotów.
Cóż, nie więcej, niż do tej pory.
Przykro mi, że nie znalazłam twojego skarbu.
Dziękuję, że próbowałaś.
Gabriella.
Odsiedziałeś swój wyrok.
Musisz ruszyć dalej.
Mogę?
Czy mogę jeszcze raz spojrzeć na ten wiersz?
Oczywiście.
Nie, pokonał mnie.
Lepiej nalej Jean duży kieliszek.
Dlaczego?
Bo te słowa mogły jej utknąć w gardle.
Zawsze jest ten pierwszy raz.
O mój boże.
Co to? Pająki? Mam je we włosach?
Nie, nie. Spójrz.
Okno bez widoku.
Patrick, podaj drabinę.
Co się dzieje?
Jean myśli, że znalazła skarb.
O, hej! Co do... Skarb?
Wejdź. Jesteś ode mnie wyższy.
- Niby jak to działa? - Mniej do spadania.
Masz?
- Dobra, postawiłeś? - Tak, tak, tak.
- Za tobą, za tobą. - Trzymasz?
O, em...
Ok.
Coś tu jest.
O, jest... jest ciężkie.
Och!
Dobra, schodzę.
Proszę.
To... bardzo stara brandy.
O mój boże.
To jest ten skarb.
Co, skrzynka starej brandy?
"Undaunted". Spójrzcie.
Undaunted to statek, który
konwojował Napoleona na pierwsze wygnanie
na wyspę Elbę w 1814.
Ta brandy... musi pochodzić z tego statku.
- 1814. List! - Tak.
Jakiś sprytny majtek musiał przygarnąć skrzynkę
ulubionego trunku Napoleona.
Było to dość ryzykowne,
więc ukrył ją w Sainte Victoire.
To musiał być pra-pradziadek Gabrielli.
- Tak! - Em... ile jest warta?
Myślę, że przynajmniej 200 tys. euro za butelkę.
Łał! Ale mamy...
Sześć butelek!
Cóż, musimy zbadać jej autentyczność, ale jeśli mam rację,
cóż, możliwości są nieograniczone.
Cóż, myślę, że to powód do świętowania.
Absolutnie.
- Szampan! - Prosecco!
Prosecco.
Ach, koktajl!
Cudownie, proszę.
- Proszę bardzo. - Dla ciebie też.
Wezmę dla siebie.
- Na zdrowie! - Na zdrowie!
Gratulacje! Absolutnie...
Wyobraź sobie!
Mówiłam właśnie...
To właściwie Prosecco. Nasze najlepsze Prosecco.
Zdrowie, kochana.
Tak, tak, powiedz od razu.
Dziękuję.
Jean. Jean. Możemy pomówić na zewnątrz?
Oczywiście.
Co się stało?
Pamiętasz, jak chciałem o czymś z tobą pomówić?
- A ja ci przeszkodziłam. - Tak.
Przepraszam za to.
- Przestań na chwilę przeszkadzać. - Dobrze, dobrze.
Dobrze.
Przejdę do sedna.
Mój ojciec zmarł, gdy byłem mały.
Na chorobę, o której wiedziałem, że jest dziedziczna.
Zrobiłem swoje coroczne badania i...
Właśnie dostałem wyniki.
Och, Dom.
Jean...
Nic mi nie jest, wszystko jest czyste.
Naprawdę?
Tak.
Ale...
Zdałem sobie sprawę, że nie chcę już tracić czasu.
Oczywiście.
Jesteś wspaniałą przyjaciółką.
Ale dla mnie jesteś kimś znacznie więcej.
Zawsze byłaś.
Jean...
...jesteś czymś najlepszym, co mnie w życiu spotkało.
Pragnę ponad wszystko, byśmy byli razem.
To znaczy, jeśli ty chcesz.
Oczywiście, że chcę.
Tak?
♫ Do you remember the first time
♫ That my eyes set on you
♫ You smile came from nowhere
♫ For sometime never
♫ Or sometime soon
♫ The road is a long one
♫ I was only passing through
♫ I was only passing through. ♫
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.