Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Ta-dam!
Kochany, jak na boga udało ci się dostać stolik?
Mają dwuletnią listę oczekujących!
Nie chodzi o to, co wiesz w San Victoire, kochana.
Cóż, cieszę się, że znam ciebie, panie Lloyd-James.
- Mm. - Mm.
Idziemy?
- Bonjour! - Witam.
Tak.
Um, ok, chodź, kochana, mam dla ciebie niespodziankę.
Ach.
NIESPODZIANKA!
Wszystkiego najlepszego, kochana.
Nie mogę uwierzyć!
Wszystkiego najlepszego!
Dobrze, kochana, pomyśl życzenie.
Dziękuję, kochany, moja opoko.
Mm!
- Od jak dawna znacie Judith? - Ponad 30 lat.
I będąc wkurzającą małą siostrą Nancy,
również musiałam się zaprzyjaźnić z Judith.
Kiedy się przeprowadziłyście do San Victoire?
Mieszkamy tu całe życie.
Nasi rodzice uczyli angielskiego, stąd brytyjski akcent.
Obie pracowałyśmy w tej restauracji,
gdy byłyśmy dziewczynami.
- Tu poznałyście Judith i Jeremy'ego? - Nie.
Uczyłam się na pielęgniarkę, gdy tu pracowałam.
Poznałam Judith na pierwszym stażu...
Nie mówmy dziś o tych nieprzyjemnościach, kochana.
Chodźcie, czas na zdjęcie.
- Możesz zrobić kilka zdjęć? - Chodźcie wszyscy!
Dalej. Wysocy z tyłu. Malutcy z przodu.
Właśnie tak. Ty idź na tył. Jesteś duży.
Stań obok mnie, Nancy.
I trzymaj aparat wyżej.
O mój boże, kochana, to żadna nauka.
Przepraszam, młodzieńcze. Możesz to zrobić później?
Wiem... masz najdłuższe ręce.
Zrobimy selfie? Przytulmy się.
- Gotowi? - Tak.
Powiedzcie "fromage".
FROMAGE!
Wybaczcie, muszę iść do toalety.
Szybko wracaj kochana. Cudownie.
- Wyślę je do ciebie. - Dziękuję.
Gdzie jest Nancy? Długo jej nie ma.
Pójdę i sprawdzę. I tak muszę skorzystać z łazienki.
Pójdziesz, Jean? Dziękuję.
Kochanie...
Nancy chyba ma kłopoty.
JEŚLI CHCESZ ZOBACZYĆ NANCY LUDOIVIC ŻYWĄ
RÓB, CO MÓWIMY. WYŚLEMY INSTRUKCJE - Och, Jeremy!
- Na boga! - Och, spójrz!
♫ Do you remember the first time
♫ That my eyes set on you?
♫ Your smile came from nowhere
♫ For some time never
♫ Or some time soon
♫ The road is a long one
♫ I was only passing through
♫ I was only passing through. ♫
Zagadki Madame Blanc S03E05 Tłumaczenie: YellowDot
Dzięki, że nam dałaś cynk w sprawie samochodu, Glorio.
Latami szukałyśmy takiego Fiata.
Klasyk.
Kiedy powiedziała, że go sprzedaje,
wiedziałam, że to dobry interes.
Serwisowałam go od lat.
Wycieraczka nie będzie już sprawiać kłopotu.
Gdzie twój gramofon, Glorio?
To miejsce bez muzyki nie jest już takie samo.
Hm. Nie jestem w nastroju. Mam pełną głowę.
Co masz na myśli?
Cooper musiał wrócić do Stanów. Sprawy rodzinne.
Dobrze się czujesz?
Jestem załamana.
Ale mówiąc szczerze, zaczynałam mieć zastrzeżenia.
Naprawdę?
Może uniknęłam kłopotów, nie wiem.
Hej, mój przyjaciel założył ekskluzywne biuro randkowe w Anglet.
Z pewnością z chęcią cię przyjmie.
Z pewnością nie mam na to ochoty.
Nie, ale tu nie chodzi o wymianki.
To agencja w starym stylu.
- Twierdzisz, że jestem stara? - Nie, ja...
Żartuję!
Jest dla dorosłych i najpierw się spotykacie,
nim zaczniecie rozmawiać w necie.
Daj temu szansę. Prześlę ci link.
Nazywa się "L'Amour Attend". Co oznacza "miłość czeka".
Może spotkasz Romeo dla swojej Julii.
Oboje zmarli.
Ach, oui, em...
ale to opowieść o miłości ponad nienawiść,
a właśnie tego teraz potrzebujesz, tak?
- Jakieś wieści? - Ani słowa!
Powinniśmy już coś więcej wiedzieć.
Stale myślę o Nancy z zaklejoną twarzą.
Już minęła godzina! Dlaczego nic nie piszą?
Dobrze, chodź. Chodź, usiądź.
- Ale... - Usiądź, usiądź.
Czy rozsądnie ustalić tu centrum koordynacyjne?
Wszyscy są bardzo spięci.
Musimy być blisko Jeremy'ego i Judith.
To z nimi komunikuje się porywacz.
Próbujemy wyśledzić telefon, ale na razie bez powodzenia.
Dobrze.
Madame Benoit,
czy zna pani kogoś, kto chowałby urazę wobec Nancy?
Cóż, miała dość pogmatwany związek
z byłym mężem, Theo Ludovikiem.
Mimo że będzie miał dziecko, męczy ją o pieniądze.
To okropny człowiek.
Oskubał ją, a później zostawił dla o połowę młodszej kobiety.
Ma pani może jego zdjęcie?
Tak, gdzieś w swoim telefonie.
Zostawił ją niedawno.
Po tym jak jego kochanka urodziła mu dziecko.
Wychodzi na to, że istny z niego cud!
To aktualne zdjęcie.
To mój numer. Możesz mi je przesłać?
Czy mogłabyś przesłać je również mnie,
i pozostałe zdjęcia z urodzinowego lunchu?
Nigdy nie wiadomo, może... może coś przeoczyłam.
Będę potrzebowała jego aktualny adres.
Sprawdzę, co dziś robił.
Och.
Dziękuję.
Chyba nie byłby zdolny do takich rzeczy?
Och... To nagranie.
Otwórz je.
Och!
Proszę, zróbcie, co mówią.
Albo zginę.
Och!
Czego pani chce?
Dzień dobry. Chcę pomówić z Theo Ludovikiem.
Co zrobił?
Chcę tylko zadać mu kilka pytań.
Wyjechał w interesach
i wróci za tydzień.
Kiedy wyjechał?
Trzy dni temu.
To pani samochód?
Nie, nie prowadzę. Jest Theo.
To moja niania. Muszę iść.
Nie zniosę tego. Nie zniosę tego!
Em... Może zostawmy je na chwilę same, co?
Myślę, że to dobry pomysł.
Oczywiście.
Wszystko dobrze?
Chyba nie.
Judith nic nie będzie.
Jean się nią zajmie.
Muszę natychmiast pomówić z tobą i Jean.
Chyba wiem, kto za tym stoi.
Co?
Nie powinieneś mu powiedzieć?
Nie, nie, nie.
Na razie musimy to zachować dla siebie.
I Jean, oczywiście.
Tak, oczywiście.
Chodź, usiądź. Chodź.
Kiedy wprowadziliśmy się tu w latach 80.,
byłam w ciąży.
Wyczekiwaliśmy dziecka. Było idealnie.
Ale...
w zaawansowanej ciąży zaczęłam je tracić.
Je?
To były bliźnięta.
Pojechaliśmy do szpitala, a Nancy była moją pielęgniarką.
Tak długo trwało, nim... nim odeszły.
A w tamtych czasach, twój mąż nie mógł być przy tobie.
Nigdy mnie nie zostawiła samej, nawet gdy skończyła pracę.
Zostałyśmy przyjaciółkami.
Ona mnie potrzebuje, Jean, a ja nie mogę jej pomóc.
Wszyscy czujemy to samo, Judith.
Och, przepraszam.
"Spotkajmy się przy wejściu. Jeremy musi z nami porozmawiać".
Um...
Ok.
Nie wyobrażam sobie, jak bezradnie się czujecie.
To okropna sytuacja.
Słuchaj, pójdę i zrobię nam drinka.
Dziękuję, Jean.
Przepraszam. Spanikowałam na myśl, że mogę ją stracić.
Och, panikuję w środku. Znasz mnie.
- Nigdy nie okazuję uczuć. - Przepraszam.
Jakie to samolubne z mojej strony.
Nie, nie, nie, nie.
Byłaś dla nas niczym siostra.
- Naprawdę? - Oczywiście.
Nawet kiedy ludzie brali mnie omyłkowo za starszą siostrę,
zawsze starałaś się, bym czuła się lepiej.
Nigdy tego nie zapomniałam.
Zawsze miała od nas lepszą skórę.
Raz ją oskarżyłam, że zrobiła w tajemnicy botoks.
- Ja też. - Oczywiście zaprzeczyła.
Oczywiście.
Myślisz, że nic jej nie będzie?
Mam taką nadzieję, Judith.
Co się stało? Przyszło kolejne nagranie?
Em, nie, nie, em, ale Jeremy chce nam coś powiedzieć.
Chodzi o bliźnięta?
Och.
Nie mogę o tym mówić, Jean!
Chciałeś nam coś powiedzieć, Jeremy?
Tak. Myślałem, że to nic ważnego, ale nie jestem już pewien.
Pamiętacie, jak w ubiegłym roku wynająłem nasz domek?
O tak.
Ten, któremu Dom zrobił zdjęcia za moimi plecami.
Tak, ten.
Kobieta, która tam mieszka, Remy Benson, jest, um...
Gangsterem. Tak.
To coś bardziej dziwnego niż to.
Wynająłeś dom gangsterowi.
Jakim cudem może być dziwniej?
Jasno się wyraziła, że jej się podobam,
a dwa tygodnie temu...
przysłała mi to.
"Czas, bym cię utuliła."
Ooch! "Zadzwoń."
Nie odpowiedziałem, ale od tego czasu do mnie wydzwania.
A takim kobietom się nie odmawia.
Więc czy ty i ona...
Nie, oczywiście, że nie!
Nigdy bym nie zdradził Judith.
Widziałem ją w restauracji podczas urodzin Judith,
kiedy porwano Nancy.
Myślę, że mnie prześladuje.
Myślisz, że porwała Nancy,
bo nie przyjmuje odmowy?
- Możliwe. - Ok, Dom,
chodźmy pomówić z Caronem i rozejrzymy się po domku,
czy nie ma tam nic niezwykłego. Jestem pewna, że to nic.
Wolałbym trzymać na razie policję z dala od tego.
Remy ma wiele biznesowych tajemnic,
jeśli wiecie, co mam na myśli, i...
Chyba nie zaszkodzi rzucić szybko okiem.
Dobrze, pójdę po moją trebkę.
Przyszło kolejne nagranie, tym razem do Judith.
Chcą 200 tys. euro...
...w ciągu 48 godzin.
Proszę, nie mówcie, że to niemożliwe, bo zginę.
Zawsze będę tu dla ciebie, Judith. Zawsze tu będę.
PODAMY MIEJSCE ZRZUTU
Mogę przesłać to nagranie?
Dziękuję.
Jest.... coś, co musimy zrobić.
Powinienem o tym wiedzieć?
Jeszcze nie, ale szybko wrócimy, obiecuję.
Nie ma samochodu na podjeździe.
I brak kamer.
A tak.
Zapomniałam, że znasz to miejsce na wylot.
Dasz mi o tym zapomnieć?
Nie.
Zaparkuj wzdłuż drogi, nie przed domem.
Dom, jest ciemno.
Jest lampa pierścieniowa.
Jak na nagraniu.
Och! Jeremy miał rację.
Remy Benson porwała Nancy. Musimy zadzownić...
Caron. Słuchaj, jesteśmy przed domkiem Jeremy'ego.
Musisz tu natychmiast przyjechać.
Jest tu... Widzimy przez okno lampę pierścieniową.
Nie, to domek, w którym w zeszłym roku zastrzelono gościa.
Tak, ale my...
- Jedzie już? - Tak.
Ale nie był zadowolony.
Mówiłem, że powinniśmy mu powiedzieć.
Och!
Właź tutaj.
Och. Och.
Hm.
- Przytulnie, co? - Och!
- Ty... - Przypomina mi...
Och, chciałaś coś powiedzieć.
Miałeś rację co do Coopera.
- Co? - Gloria wczoraj napisała.
Wrócił do Stanów.
Sprawy rodzinne czy coś.
O, zabiję go! Dlaczego Gloria nic nie mówiła?
Zapewne dlatego, że wiedziała, że tak zareagujesz.
Och!
Czy nic jej nie jest?
Cóż, wiesz.
Napiszę do niej, zobaczę, czy...
Gotowa, Glorio?
- Tak myślę. - Ruszamy.
Pięć, cztery,
trzy...
Akcja.
Cześć, mam na imię Gloria.
O, przepraszam. Zaczekaj.
Myślę, że powinniśmy wyłączyć telefony podczas nagrywania, co?
Tak, przepraszam. Tylko to wyślę.
Dobrze.
Ok, próbujemy. Gotowa?
Pięć, cztery,
trzy...
Akcja.
Cześć.
Tu Gloria Bowser
nagrywająca dla agencji "The L'Amour Attend".
Cóż mogę powiedzieć o sobie?
Kocham muzykę. Mam najlepszą kolekcję winyli.
Lubię taniec.
Dużo się śmieję.
Mam wielu przyjaciół i chciałabym
poznać kogoś, z kim mogłabym się bawić.
Dzięki.
Brawo. Myślę, że mamy to?
Według mnie wypadło świetnie.
- Mogę zadać ci pytanie? - Zgoda.
Dlaczego tak chętnie pomagacie mi poznać kogoś?
Mówiłam, mój przyjaciel ma agencję.
Myślę, że potrzebuję przestrzeni.
Nonsens. Potrzebujesz towarzystwa.
- Towarzystwa? - Oui.
Samotność to... Nie jest dobra dla duszy.
Daj mi twój telefon. Ściągnę ci apkę.
Co się dalej stanie?
Jeśli się z kimś dopasujesz, otrzymasz wiadomość.
Jeśli zdecydujesz się zaakceptować,
umówicie się w... określonym miejscu publicznym.
Co, jeśli kłamał w profilowym zdjęciu, skąd będę wiedzieć, że to on?
I tutaj pojawia się romantyzm.
Oboje będziecie mieć czerwony goździk.
C'est tres romantic, nie?
Et voila.
Daj znać, czy potrzebujesz jeszcze pomocy?
- Jesteśmy dla ciebie, Glorio. - Dzięki.
I Glorio, jesteśmy bardziej, Charlie i Simon Foster.
Jak Jodie Foster, nie Spielberg. Co?
Myślisz, że pomoc Glorii nas rozgrzeszy?
Co masz na myśli?
Że przegoniłyśmy Coopera?
O nie. Jest tak, jak mówiła,
pomogłyśmy jej uniknąć kłopotów.
Gdyby znała o nim prawdę, czułaby się jeszcze gorzej.
Masz rację.
Moja babcia mówiła:
les histoires d'amour edite.
Redagowanie serca.
Słucham?
Wprowadzenie drobnej redakcji do
opowieści, by chronić czyjeś serce.
Czy to nie kłamstwo?
Łagodne.
Dzięki.
Uważam, że coś zatajacie.
Słuchaj, Jeremy nie chciał ci mówić, uważa, że Judith ma już dość,
nie musi się dodatkowo martwić prześladowaniem męża.
Cóż, Jeremy wynajął ten dom...
Gangsterowi.
Remy Benson.
Bardzo dobrze wiem, kto tu mieszka.
Prześladuje Jeremy'ego, uczuciowo,
ale uważamy, że porwanie Nancy
to jej reakcja na to, że Jeremy ją ignoruje.
Lekceważenie gangstera i takie tam.
Powinniście mi powiedzieć.
Daj spokój, Andre! Widziałeś w jakim stanie jest Judith.
I na to wszystko jeszcze to?
Które okno?
Tamto.
Chodźcie za mną.
Excusez-moi.
- Nancy? - Nancy!
Sprawdzimy na górze. Za mną.
- Co tu się dzieje? - Gdzie ona jest?
- Słucham? - Nancy Ludovic, gdzie ona jest?
Dlaczego ona tak histeryzuje?
Nie histeryzuję! Jestem zła!
Możesz wyjaśnić, co tu robisz?
A co cię to obchodzi?
Odpowiedz na pytanie.
Jak śmiecie tak nachodzić mój dom i moją prywatność?
To wygląda jak miejsce bardzo poważnego przestępstwa.
Wytłumacz się.
Nie rozumiem.
Randki online są teraz poważnym przestępstwem?
Słucham?
Chciałam nagrać filmik profilowy dla nowej agencji,
"L'Amour Attend".
Jest dla kobiet w naszym wieku.
Agencja randkowa?
Czy to niezwykłe, że kobieta
w moim wieku pragnie uczucia?
Oczywiście, że nie.
Mam dość tych wszystkich aplikacji w lewo i w prawo.
Zasługuję na coś, co bardziej
pasowałoby do kobiety takiej jak ja.
Na górze brak śladów porwania.
Co?
Porwania?
Niby po co bym miała kogoś porwać?
Może twoja reputacja cię wyprzedza.
Zdecydowanie nie.
Gdybym przetrzymywała kogoś dla okupu,
nie byłabym tak głupia,
by sprowadzać ich do mojego domu.
Zaprzeczasz, że prześladujesz swojego gospodarza?
Słucham?
Wysłałaś mu wiadomość.
"Czas, bym cię utuliła."
"Zadzwoń."
Miało być, czas, bym cię opuściła.
To miejsce.
Och! Przepowiadanie tekstu, co?
Muszę skrócić wynajem, bo znalazłam dom do kupienia.
Aaa, dlatego nie odpowiedział.
Och.
Ale wczoraj byłaś w tej samej restauracji.
Byłam?
Och, on... jest bardzo uroczy, kochana,
ale Anglicy nie są w moim typie.
Chociaż...
Dla ciebie zrobiłabym wyjątek.
Och.
Zadzwonimy, gdy będziemy potrzebować innych informacji.
Proszę przyjąć przeprosiny za najście.
Tak, przepraszam...
...wyciągnęliśmy pochopne wnioski.
Myślę, że możemy spojrzeć na to od zabawnej strony.
Hm.
To bardzo wyrozumiałe. Dziękuję.
Właściwie, nie myślałam, że powiem to policji,
ale chciałabym zgłosić przestępstwo.
Słucham.
Byłam na randce w restauracji,
i gdy wróciłam do domu, odkryłam,
że skradziono moją piękną antyczną papierośnicę.
Jakiego rodzaju papierośnicę?
Carską, rosyjską.
Britzina?
Tak. Skąd wiesz?
- Niebieska, emaliowana. - Warta około 10 tys. euro.
Znasz się na rzeczy.
Gdy odkryłaś, że zaginęła,
dlaczego nie powiadomiłaś policji?
Jak mówiłam, kochana,
to nie w moim stylu, prosić policję o pomoc.
Gdzie poznałaś tę osobę?
W jednej z aplikacji. Był bardzo czarujący,
i nie wysyłał niewłaściwych zdjęć,
więc pomyślałam, że warto spróbować.
Masz jego zdjęcie?
Nazywa się Stefan Luca.
Nie chcę na niego patrzeć.
Nie nazywa się Stefan Luca.
Tylko Theo Ludovic,
i już wcześniej chcieliśmy go przesłuchać.
Co? Były mąż Nancy był w restauracji?
Więc nie wyjechał w interesach.
Richard, sprawdźmy jeszcze raz dom.
Dziękuję.
Kochana, słuchaj...
Jean wspomniała bliźnięta.
Wiem, że zdecydowaliśmy o nich nie mówić. Przepraszam.
Ale myślałam o Nancy i o szpitalu.
Nie chodzi o to, że nie chcę o nich rozmawiać.
Ale to zbyt bolesne dla mnie, że musiałem zostawić cię tam samą,
a ten cholerny lekarz nie chciał mnie wpuścić, nim było za późno.
Nancy tam była. Proszę, nie katuj się.
W tym roku mieliby 34 lata.
- Wiem. - Wiesz, to głupie,
ale w mojej głowie są dorośli.
Lucas byłby marynarzem, i to niezwykłym.
Penelope...
Byłaby bestsellerową pisarką.
Tak, w mojej głowie też są dorośli.
Przypuszczam, że przez historię z Nancy wróciły wspomnienia.
Nie, kochana, wiesz, że nigdy nie odeszły.
Te dzieci będą z nami zawsze.
Słuchaj, Nancy nam pomogła
i to dlatego tak w nas uderza.
Tak, oczywiście masz rację.
Cóż, wszystko ma swój pierwszy raz.
Richard!
Hej, hej, hej, zabieraj ręce!
Musi pan jechać z nami na posterunek, Monsieur Ludovic.
Myślałem, że zaprosisz mnie na kolację.
Jak myślisz, Douglas?
Co takiego, Douglas?
Mam się ubrać odświętnie?
Ach! Kim jestem, by się spierać z najlepszym kumplem?
Gdy zacząłeś uciekać, gdy zbliżaliśmy się do twojego domu,
to jakbyś miał coś do ukrycia.
Dlaczego byłeś w tej konkretnej restauracji?
Lubię kawior.
By ukraść to?
Ok, przyłapaliście mnie.
Miałem iść na kilka randek z tą bogatą kobietą,
by zobaczyć, co mogę z niej wyciągnąć,
ale już w pierwszej godzinie przyniosła 10 tys. euro.
- Aleś ty szarmancki. - Cóż mogę powiedzieć?
Wszystkie kobiety są tak wdzięczne za towarzystwo.
I jesteś pewien, że tylko dlatego tam byłeś,
a nie by porwać byłą żonę?
Co?
Oczywiście, że nie. Jak to, porwać?
Nancy została wczoraj porwana
z tej samej restauracji, w której byłeś.
Nie mam pojęcia, o czym mówisz.
Nigdy bym nie skrzywdził Nancy.
To nagranie twojego samochodu
z tego samego dnia, kiedy porwano Nancy.
Widziałam go przed twoim domem, gdy rozmawiałam z twoją żoną.
Wczoraj nie prowadziłem.
Wiedziałem, że będę pił, więc wziąłem taxi.
Więc jeśli nie ty prowadziłeś, to kto?
Amandine. Stale korzysta z samochodu.
Ale nigdy by nie zrobiła czegoś takiego.
Twoja żona powiedziała, że nie prowadzi.
Ależ oczywiście, że prowadzi. Kupiłem dla niej ten samochód.
Mówiłem, że nigdy nie zmieści tam wózka,
ale nalegała.
Tym razem dwoje.
Madame Ludovic, chcielibyśmy, by poszła pani z nami na posterunek.
Jeśli znajdziecie mi opiekunkę, ucieszy mnie dzień wolny.
Dziś rano powiedziała mi pani, że nie prowadzi.
Kłamała pani, prawda?
Pani mąż siedzi w areszcie za kradzież.
Ale popełniono również inną zbrodnię
wczoraj w tej restauracji.
Widzieliśmy samochód pani męża na nagraniach.
Zaprzecza, że go prowadził.
Powie nam pani prawdę?
Wiem, że nie wyjechał w interesach.
Śledzę go w telefonie.
Znam jego wszystkie kłamstwa i kobiety.
Gdzie była pani wczoraj po południu, Madame Ludovic?
Wiedziałam, że zaaranżował spotkanie z Romy Benson.
Shackowałam jego wiadomości. Pojechałam za nim do restauracji.
Patrzyłam na nich.
Kiedy więcej nie mogłam znieść, wyszłam.
Dziękuję.
O której wyszła pani z restauracji?
- O 15:00. - Skąd ta pewność?
Musiałam odebrać syna od opiekunki.
Czy to potwierdzi?
- Mogę dać wam jej numer. - Dziękuję.
Theo jest w areszcie za kradzież papierośnicy.
To dobrze, prawda?
Tak, ale nie możemy przypiąć mu porwania.
Zaprzecza.
Mówi, że wsiadł sam do taksówki, ale nie ma paragonu,
i nikt z restauracji nie widział, jak do niej wsiada.
Ok.
Dowiedzieli się też, że jego żona, Amandine,
była widziana na nagraniu w samochodzie Theo
tego popołudnia, jak wyjeżdża z restauracji.
Barman potwierdził, że siedziała przy barze,
narzekając przez godzinę na zdradzającego męża i wyszła.
Więc cały czas ją widziano?
Tak. Później poszła za róg
do opiekunki, która jest dosłownie dwie minuty drogi stąd.
Twarde alibi.
Więc to musi być Theo.
Potrzebuje gotówki. Niezłe z niego ziółko,
i nie ma alibi.
Musi mieć wspólnika, który ją gdzieś przetrzymuje.
Och, Nancy musi być przerażona.
Muszę się czegoś napić.
- Tak. Odetchnąć. - Dokładnie.
Cześć, kochana.
Wyglądasz wspaniale.
Spójrz na siebie. Chodź tu! Ach!
- Wszystko dobrze? - Tak.
Czekam na randkę.
O, szybko poszło.
To Douglas pomógł mi podjąć decyzję.
Douglas? Co powiedział?
Hau hau hau.
Nie chcę siedzieć i być nieszczęśliwa,
czuć się jak ofiara,
kiedy i tak miałam wątpliwości wobec Coopera.
Naprawdę?
Nie mogę znieść mężczyzny, który się częściej woskuje niż ja.
Hej,
ustalimy hasło, gdybyś chciała opuścić randkę?
A może... wydra?
Dlaczego wydra?
Bo zasypiają, trzymając się za ręce?
Przez co od siebie nie odpływają. Sam romantyzm.
Ja bym powiedziała, że to zbytnie kontrolowanie.
Co?
Trzymanie się za ręce, by nie odpłynąć?
Dokładnie.
- Ale z was cyniczki! - O, już jest.
- Jak wyglądam? - Przepięknie, Glorio.
- Powodzenia, kochana. - Dzięki.
Cześć. Miło cię poznać.
Czego się napijesz?
To co zwykle.
Hej.
Co przegapiłam?
Hm.
Uuuuu, niezły zegarek jak na kelnera.
- Dlaczego? Co to jest? - To Universal Geneve z 1950.
- Wart około 10 tys. euro. - Łał.
Jakim cudem młodego kelnera na niego stać?
Napiwki?
Zaraz.
Dom.
Wspólnik Theo...
to kelner.
'...w ciągu 48 godzin.'
Ale dokąd ją zabrali?
...bo zginę.
Zawszę tu będę dla ciebie, Judith. Zawsze tu będę.
Dlaczego powtórzyła końcówkę?
Ona się nie powtarza.
"Tu". Oczywiście.
Nancy nigdy nie opuściła budynku.
Muszę powiedzieć Caronowi. Chodź.
Zanieś je do tamtego stolika.
Jesteś pewna, że to jedyne miejsce, gdzie się mogą ukrywać?
Musicie tu zaczekać.
Jeśli porywacz jest nadal w budynku,
jest to zbyt niebezpieczne, by ryzykować.
Przykro mi, że
wcześniej nie zrozumiałam, co Nancy nam próbuje powiedzieć.
Wszyscy widzieliśmy nagranie, Jean.
Tylko ty to zrozumiałaś.
Najistotniejsze, by nas nie usłyszano.
Jeden zły ruch i może się to skończyć śmiercią Nancy.
Gotowi?
Proszę pilnować drzwi.
Och!
Proszę... musicie ich posłuchać.
Jeśli wezwiecie policję, nigdy więcej mnie nie zobaczycie.
Rzuć nóż!!!
Dalej!
Richard, z prawej.
Weź go.
Myślałam, że umrę.
Już dobrze.
Dziękuję.
Kto cię zatrudnił?
Bez komentarza.
Dość kosztowny zegarek jak na kelnera.
Bardzo rzadki.
Czy to jakaś zapłata od Theo Ludovica?
Nancy powiedziała, że to zegarek jej ojca.
Theo musiał go jej ukraść.
Ma niezłą reputację za kradzieże.
Dlaczego stale mówicie o tym Theo Ludovicu?
- Nie mam pojęcia, kim jest. - Słucham?
A osoba, która mnie wynajęła,
z pewnością by się nie nazywała Theo.
A to niby dlaczego?
Ponieważ osoba, która mnie wynajęła, to kobieta.
Kobieta?
Tak. Spotkałem ją tylko raz.
Dała mi zegarek jako...
Jak to mówicie... przedpłata.
Jak wyglądała?
- Bez komentarza. - Jaki jest jej numer?
Bez komentarza.
To będzie dla nas długa noc,
jeśli będziemy szli tą drogą.
To znaleziono w piwnicy. Jest tam tylko jeden numer.
Wygląda na to, że nie będziesz musiał mówić.
Znaleźliśmy w piwnicy komórkę na kartę.
Zapomniałeś się jej pozbyć?
O mój boże.
Ten numer.
- James Bond. - Co?
Chyba wiem, kto to zrobił.
Nie wierzę, by coś takiego zrobił.
Wiem, że nie ma między nami miłości,
ale bym nigdy nie pomyślała, że mnie skrzywdzi.
I ukradł zegarek ojca!
Gdy zostawił mnie dla ciebie, wiedziałam, do czego jest zdolny.
Dobry boże, Delphine! Umówił się z tobą tylko kilka razy.
To nie była Casablanca.
Ale nie był zdolny, prawda, Delphine?
Co?
Zajęło mi to trochę czasu, ale
teraz jest to niezwykle oczywiste.
Wbrew powszechnemu mniemaniu,
naszym sprawcą nie jest Theo.
Nie bądź śmieszna. Oczywiście, że jest.
Kelner powiedział, że wynajęła go kobieta.
Więc czy mogła to być mimo wszystko Remy Benson?
Ale skąd by miała zegarek waszego ojca?
To mogła być Amandine, ale ma niepodważalne alibi,
więc jedyna osoba, która mogła zabrać zegarek, to,
cóż, to jesteś ty, prawda?
Ja?
Tak, Delphine, ty.
Kto inny by wiedział o ukrytych drzwiach?
Sama mówiłaś, że pracowałaś tam jako dziewczyna.
Wiedziałaś, że jest tam piwnica.
Obie tu pracowałyśmy jako dziewczyny.
Musiałaś dziękować szczęśliwym gwiazdom,
kiedy aresztowano Theo Ludovica.
Nigdy bym tego nie zrobiła. Jak śmiesz?
- Kocham moją siostrę. - Mm.
Myślę, że zatrudniłaś tego kelnera, by odwalił brudną robotę.
Tylko że niedoświadczeni przestępcy
zawsze nawalą.
Znaleźliśmy komórkę, której zapomniał się pozbyć.
Był w niej tylko jeden numer.
Wystarczyło jedno spojrzenie na ten numer
i rozpoznałam go, bo wysłałaś mi z niego zdjęcia.
Bo ostatnie trzy cyfry to 007, James Bond.
Tak. To byłam ja.
Nienawidzę cię, Nancy.
Zawsze tak było.
Delphine!
Dostałaś mężczyznę, pracę, przyjaciół, szacunek.
A co ja dostałam? Nic poza drżeniem
całe życie w cieniu Florence Nightingale.
Więc kiedy zaproszono nas na urodziny Judith...
...wpadłam na ten pomysł.
Poszłam do restauracji.
Z łatwością znalazłam chłopaka, który mi pomoże.
Pokazałam mu ukryte drzwi, dałam zegarek,
i obiecałam dwa razy tyle po skończonej pracy.
Wydawało się to prostym sposobem na zdobycie pieniędzy
od naszych ukochanych przyjaciół milionerów.
Nigdy by cię nie skrzywdził!
A twoją udawaną siostrę stać na 200 tys. euro.
Powinnam zgadnąć, że to ty.
Zawsze prosiłaś siostrę o pieniądze.
Co się stało? Czy studnia w końcu wyschła
- i Nancy zaczęła mówić "nie"? - Cóż, to dość głębokie,
jak na najbardziej rozpieszczoną kobietę na świecie.
Nie wypowiadaj się o czymś, czego nie rozumiesz.
Twoja zazdrość zawsze była taka oczywista,
mimo to okazywałam ci tylko dobroć,
tak jak i twoja siostra.
Gardzę tobą.
Zabierz ją, Richard.
I kolejna!
Już jesteś bezpieczna.
Nie można wybrać swojej rodziny, co?
- Masz rację. To co zawsze? - Proszę.
- Witaj, kochana. Nadal tu? - Z pewnością.
Musieliście mieć sporo tematów.
Wyszedł po godzinie.
O, kochana!
- Kazałam mu. - Och!
Uważał, że Beatlesi są przereklamowani.
Żartujesz!
To i jego żona zadzwoniła, gdy poszedł do baru.
Nie mów. Ale tupet!
Och.
To pewnie kolejna propozycja randki.
Mam ich sporo.
- To chyba dobrze? - Tak, ale już nie pójdę.
Nie jestem zdziwiony. Dołączysz?
Nie, dzięki.
Wiecie co? Dobrze mi ze sobą.
Idę do domu posłuchać gramofonu.
- Do zobaczenia jutro. - Do zobaczenia, Glo.
Taki z niej diament.
Chcę, by znalazła tego jedynego.
Jak trudne to może być?
Czerwone i białe proszę.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.