All language subtitles for The.Madame.Blanc.Mysteries.S03.E04

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nigdy wcześniej nie byłam na pokazie mody.

To takie ekscytujące.

Moja ulubiona projektantka, Violet Oliver, w moim domu!

To prawdziwy honor was tu gościć, Pascal.

Cóż, twój piękny dom jest idealnym miejscem

na jej końcową kolekcję.

Moja żona jest zachwycona, a jeśli ona jest szczęśliwa,

to ja też.

To moja ulubiona projektantka.

Sposób, w jaki powraca do historii, by stworzyć nowe projekty,

to takie inspirujące.

Nigdy o niej nie słyszałam.

O, ja tak.

Zeszłego roku kupiłem jej całą letnią kolekcję.

Przestań!

To nie tak ekscytujące, jak sobie wyobrażasz, Dominicu,

mieć dom pełen modelek.

- Naprawdę? - Bardzo wymagające.

A ta Violet... Hmm! Nigdy więcej.

Cii, Jeremy. Violet zaraz wyjdzie.

O boże.

Huura!

Brawo!

Dziękuję. Dziękuję, że jesteście tu dziś.

Mam nadzieję, że kolekcja spodobała się wam tak jak mnie.

Tak!

Całe życie marzyłam o tej kolekcji.

Panie i panowie, to tylko usterka.

Och...

♫ Do you remember the first time

♫ That my eyes set on you

♫ Your smile came from nowhere

♫ For sometime never Or sometime soon

♫ The road is a long one

♫ I was only passing through

♫ I was only passing through. ♫

Zagadki Madame Blanc S03E04 Tłumaczenie: YellowDot

Dom, dzwoń po karetkę.

Jestem lekarzem.

Nadal oddycha.

- Ach! - Kochanie...

- Pokaz! - Kogo obchodzi pokaz?

- Żyjesz. - Aał!

Tak, oczywiście. Jesteś obolała.

Zaczekamy na karetkę, dobrze?

Tak, już jest w drodze.

Nie potrzebuję karetki.

- Wszystko dobrze? - Proszę odwołać karetkę.

Nie chcę zamieszania.

Wszystko będzie dobrze,

ale mądrze by było, gdybyś się nie ruszała,

bym mogła skończyć badanie.

Nie, lekarz ma rację. To był niezły upadek.

A ty jesteś?

Och, Jean.

A to jest Dom.

Jesteśmy przyjaciółmi Jeremy'ego i Judith.

Proszę. Wypij to.

Och...

Tak się cieszę, że nie umarłaś.

Kochany, naprawdę nie chcę karetki.

Chcę tylko odpocząć.

Wydobrzeję, gdy się położę.

Mogę coś zasugerować?

Może lekarz cię zbada,

a później odpoczniesz w naszym zamku?

Mamy sporo miejsca, prawda, kochanie?

Tak!

Oczywiście.

Och, dziękuję.

To jest do zaakceptowania.

Coż, w takim razie odwołam karetkę.

Tak, my...

Uch... Okryj tym ramiona.

Właśnie tak. Och, biedactwo! To musiał być taki szok.

Potrzebujemy czegoś mocniejszego. Za mną.

Musisz mi pomóc.

- O co chodzi? - Ktoś mnie popchnął.

Co?!

Ktoś próbuje mnie zabić.

Więc musimy wezwać policję.

Nie możemy!

Jeśli ktoś próbuje cię zabić, koniecznie musimy!

Kolekcja niedługo trafi do sklepów.

Skandal nas zabije.

Mam przyjaciółkę, która nam pomoże.

- Nie policja. - Nie, nie. Poznałaś ją.

Handluje antykami,

ale jest dobra w rozwiązywaniu spraw.

Jeśli uważasz, że może pomóc...

Rano do niej zadzwonię.

- Chodź. Musisz się położyć. - Wiem.

- Spójrz na tę twarzyczkę. - Ciiii!

To sztuka.

Antyczna sztuka polewania.

Jestem zdziwiony, że o niej nie słyszałaś.

Cóż, mówiłam, że jeśli pomożesz mi z tym towarem,

to zrobię ci śniadanie.

Tak, ale nie mówiłaś, że to będzie

najlepsze śniadanie we wszechświecie.

A to co do licha?

To kolejny przedmiot do pokoju fantasmagorii Jeremy'ego.

Jakiego pokoju?

Fantasmagorii.

Handlarze mówią tak na naprawdę dziwaczną kolekcję.

- A taką ma Jeremy. - Tak.

I co to jest?

Syberyjskie okulary.

- Gogle na śnieg. - Okul...? Nie.

O, łał.

Miałem powiedzieć, że widziałem już wszystko,

ale nic w nich nie widzę.

Używali ich także szamani.

Hmm! Idealne dla Judith.

Och, to Judith.

Och!

Halo?

Co?

Ok... Tak.

Dob... Uspokój się, Judith.

Już jedziemy.

Łap naleśniki.

Musimy rozwiązać próbę morderstwa.

- Ach! Bonjour, Glorio. - Bonjour.

Chciałam sprawdzić, czy moja bransoletka jest gotowa.

Zaraz sprawdzę.

Świetny sklep.

Merci.

- Jestem Cooper. Miło poznać. - Spotkaliśmy się już?

Nie sądzę.

Chyba że mam sobowtóra.

Podwójny ty? Ale mam szczęście.

Możesz wrócić za godzinę?

Kolejna partia napraw

z warsztatu będzie tu do tej pory.

Och, jestem dziś dość zajęta.

Bez obaw. Odbiorę ją za ciebie.

Ach!

Jak mogłam sobie radzić bez ciebie?

Do zobaczenia później.

Nie ze mną, ale z Cooperem.

- Pa! - Pa!

Ktoś przyłożył swoją pięść do mojego krzyża,

i dlatego spadłam z balkonu.

- Jesteś pewna? - Absolutnie.

Hmm, ok.

Kto jeszcze był z tobą na balkonie?

Tylko młoda modelka, która weszła drugą stroną.

- Pracowałaś z nią wcześniej? - Nie, nie.

Jak zwykle, wybrałem dla Violet najlepsze modelki,

ale to ona ma ostatnie zdanie.

Jak ma na imię?

Um, Noemie, chyba.

Ale z jakiego powodu miałaby skrzywdzić Violet?

Młode dziewczęta bywają bardzo zazdrosne.

Zgadzam się całkowicie.

Moja linia szczęki wzbudza zazdrość w salonie paznokci,

a żadna z tych dziewczyn nie ma 18-tki.

Gdy byłam młoda, bardziej interesowało mnie wykształcenie

- niż to, jak wyglądam. - A gdzie studiowałaś?

W Loughborough. Włókiennictwo.

Tam mnie wypatrzył scout modeli.

Prezentowałam swoje projekty,

a za chwilę byłam na okładce brytyjskiego "Elle".

Reszta jest historią.

Jak cudnie.

Och.

Z pewnością nie było nikogo innego

wtedy na balkonie.

Ooch! Chyba widziałem tam kierowniczkę planu.

- Lucię? - Skąd wiesz, że to ona?

Miała napis "kierownik planu" na koszulce.

- Jesteś pewien? - Absolutnie.

Musiał być tam ktoś, by naprawić światła! Ha!

Lucia nie mogła mnie popchnąć.

Nie, jest taka miła i lojalna.

- Niczym rodzina. - Tak.

Czy może się ze mną spotkać?

I czy mogę prosić o numer do tej modelki?

Jasne.

Nie będziemy angażować policji,

ale myślę, że musimy porozmawiać

z tymi paniami.

Mm-hm.

Mam dla ciebie niespodziankę.

- Kradzione? - Na pewno!

No to co.

Jutro instalują kran z irlandzkim stoutem.

Żartujesz! Jesteś tu od pięciu minut.

Myślę, że ludzie będą się tu zjeżdżać,

kiedy się dowiedzą, że serwujemy hebanowy nektar.

Tak.

Kocham cię, Chantal Smith,

dopilnuj, że dziś wygracie!

Przepraszam. To moja córka, Chantal.

Ma 15 lat. Dziś ma ważny mecz hokeja.

- Jesteś Jean? - Tak.

Dziękuję, że przyszłaś.

Widziałam cię na pokazie, kiedy Violet upadła.

- Miała tyle szczęścia. - Tak.

Pascal mówił, że macie jakieś pytania.

- Zgadza się. - Jesteście z policji?

Nie, jestem przyjaciółką Jeremy'ego i Judith, która próbuje pomóc.

A to jest Dom.

- O, cześć. - Cześć.

Co chcecie wiedzieć?

Pojawiły się dziwne informacje w związku z upadkiem Violet.

- Naprawdę? - Tak.

Twierdzi, że ktoś ją popchnął.

Słucham?

Gdzie byłaś, gdy upadła?

Obserwowałam z parteru.

- Och... - Jesteś tego pewna?

Tak.

Jakie jest twoje oficjalne stanowisko?

Jestem dyrektorem firmy "Violet Oliver Holdings".

- I kierownikiem planu? - Kierownikiem każdego rodzaju.

Och.

Mogę być szczera?

Oczywiście.

Violet to pragnąca uwagi i najbardziej

teatralna osoba, jaką poznałam.

Uwielbiam ją,

ale nauczyłam się brać wszystko, co mówi,

z przymrużeniem oka.

Twierdzisz, że ona kłamie?

Nie uważam, że miała taki zamiar.

Uważam, że woli swoją wersję wydarzeń.

Och.

Dziękujemy za twoją pomoc.

- To wszystko? - Tak.

- Tak, na razie. -Och.

To pewnie ona.

Dlaczego kłamała, że nie było jej na balkonie?

Nie wyciągajmy pochopnych wniosków.

Jeremy mógł ją widzieć wcześniej i się pomylił.

Tego dnia był zestresowany

tymi wymagającymi modelkami.

O wilku mowa, to ta modelka, Noemie.

Ma przymiarkę tuż za rogiem, w La Petite.

Złóżmy jej wizytę.

A, oui.

Bransoletka już jest. Pójdę po nią.

Wiesz, ktoś mógłby źle odebrać to,

że się tak wpatrujesz.

Przepraszam. Ale jestem pewna, że już cię widziałam.

To pewnie przez mój gwiazdorski wygląd.

- Ile jestem winien? - Gloria już zapłaciła.

Dziękuję. Pa.

Pa.

O co chodzi?

Ałć!

Przepraszam. Ale moja skóra jest trochę wrażliwa.

Co chcecie?

Kiedy cię zaklepano na pokaz Violet Oliver?

Pascal zadzwonił wczoraj rano,

jestem miejscowa i akurat miałam wolne.

Trochę na ostatnią chwilę, nie?

Czasami tak się dzieje...

...ale możliwość pracy

przed tymi ważnymi kupującymi

była zbyt ekscytująca, by odmówić.

Jak wyszły próby?

Dobrze... choć zdarzyło się coś dziwnego,

Madame Violet powiedziała, bym się z nią zamieniła ubraniami.

Jak to?

Miałam na próbie generalnej

wystąpić w kombinezonie i...

powiedziała, że zamiast tego

powinnam założyć jej popisową kreację.

Och.

Co o tym pomyślałaś?

Byłam zaszczycona.

I zrobiłam, co mi powiedziano.

Była bardzo niewygodna, i musiałam ją nosić cały dzień.

Cały dzień w tym chodziłaś?

Głównie stałam.

Tak samo jest z wieloma topowymi projektantami.

Dobrze płacą, więc robisz to, co mówią.

Co się stało na szczycie schodów?

Weszłam na górę.

Odcięto prąd czy coś, a później spadła z balkonu.

- To wszystko? - Tak.

Przepraszam. Bardziej wam nie pomogę.

Nagle poczułam się źle.

Pewnie coś zjadłam. Możemy zrobić to jutro?

Modelki, co? Pfft!

- Uważamy, że obie kłamią. - Tak.

Załóżmy, że Jeremy miał rację i widział Lucię na balkonie,

i nie ma mowy, by utytułowana modelka jak Noemie

została zaklepana rankiem w dniu tak ważnego pokazu.

Nie, nie. Oczywiście, że nie.

Muszę pomówić z Caronem.

Ale Judith mówiła, byśmy nie szli na policję.

Wiem, ale potrzebna mi jego pomoc.

To ostatni przedmiot Jean.

Lubię tę grę, w którą gra Jeremy,

ale nigdy nas nie pokona.

Jak możesz w nich wyglądać tak oszałamiająco?

Nie wiem.

Syberyjskie okulary.

Brzydkie i ekstremalnie rzadkie.

Ostatni raz takie widziałam,

gdy zalicytowałam w aukcji zgubionych rzeczy

do mojego pierwszego sklepu w Orlez.

Prawie je wyrzuciłam.

Orlez.

Oczywiście!

Orlez!

Monsieur, um... Wilson!

Słucham?

Mój sklep w Orlez 25 lat temu,

to tam widziałam wcześniej Coopera,

ale nazywał się Monsieur Wilson.

Przychodził do sklepu od czasu do czasu

i sprzedawał dziwne rzeczy z likwidacji sklepów.

Ale po jego ostatniej wizycie zdałam sobie sprawę,

że zestaw szachów Reny Dumas Hermesa z mojego sklepu

zaginął.

Zaprzeczył, oczywiście, ale... wiedziałam, że to był on.

Musiał być.

To nie ma żadnego sensu.

Nie popełniono żadnego przestępstwa.

Masz tylko jednostronne oskarżenia

teatralnej byłej modelki przebranżowionej na projektantkę.

Ufasz mojemu instynktowi?

Przez większość czasu.

Słuchaj, wiem, że Violet przesadza,

ale jest bardzo przestraszona.

Ten upadek mógł być śmiertelny.

Ale nie był.

Możesz nam pomóc?

Może ja będę mogła.

Co chcesz wiedzieć?

Muszę znać wpływy i wydatki

z kont Oliverów.

To złamanie prawa ochrony danych.

Nie złamanie, małe nagięcie.

Nie widziałem tego.

Chyba słyszałam grzechotanie dziś rano w Fiacie.

Umówimy się do Glorii?

Dopiero co kupiłyśmy go od niej.

Chyba nie odpuścisz tej sprawy z Cooperem?

Dobrze.

Jeśli cię to uszczęśliwi, pójdziemy do niej.

Ok.

Sporo zakupów dla biznesu.

Wydatki, głównie restauracje.

Powtarzająca się opłata

dla europejskiej firmy ogrodniczej.

Łał. To sporo pieniędzy.

Tak.

Pewnie mieszkają w ogromnym domu,

więc pewnie to za utrzymanie ogrodu.

Tak, chyba tak.

Wpływa sporo pieniędzy,

i wygląda na to, że reszta, która wypływa,

idzie na cele charytatywne.

Tak.

Mamy Czerwony Krzyż, Emmaus, Towarzystwo Kamieni...

Towarzystwo Kamieni. Nigdy o nim nie słyszałam.

Niech spojrzę.

Hmm.

Nie mogę go znaleźć.

- To moje imię. - "Kamień"?

Nie!

Tak. Mam na imię Chantal.

W starym prowansalskim oznacza "kamień".

Matka uważała, że będę przez to silna.

Och.

Masz na imię Chantal?

Tak.

Zaraz.

Lucia rozmawiała przez telefon z córką,

która ma na imię Chantal.

Sprawdź dla mnie ten numer konta.

A niech mnie.

Violet, kochana, mogę cię o coś zapytać?

Oczywiście.

Ten piękny strój, który miałaś tej nocy,

co było inspiracją rękawiczek?

- Taki piękny dodatek. - Cieszę się, że zauważyłaś.

To mój hołd dla wspaniałej Audrey Hepburn

- w "Śniadaniu u Tiffany'ego". - Och!

To mój ulubiony film.

To satysfakcjonujące, gdy ktoś

rozumie moje przywiązanie do szczegółu.

Założę się, że nie możesz się doczekać powrotu do domu.

Wiesz, kiedy wyjeżdżacie?

Cóż, paryskie mieszkanie czeka, ale jeśli ci nie przeszkadza,

to moja żona cudownie zdrowieje w tym słońcu.

Dziękuję, że jesteście tak wspaniałymi gospodarzami.

Oczywiście, nie ma pośpiechu.

Oczywiście, że nie!

To sama przyjemność, mieć was tutaj, prawda, kochanie?

Zupełna!

Dziękuję bardzo.

Och.

Mogę dostać jeszcze herbaty?

Och!

Oczywiście. Tak.

Żaden problem!

Ach!

Dzięki bogu.

Witaj, Jeremy.

- Wszystko dobrze? - Tak.

- Jak się ma Violet? - To wrzód na tyłku,

tak się ma.

- Jak jej zdrowienie? - Według mnie nic jej nie jest.

Im szybciej wróci do swojego paryskiego penthouse'u,

tym lepiej.

O, penthouse. Cudownie.

Dokładnie.

W samym centrum 7-ego okręgu,

przy wieży Eiffla.

Wiem o nim wszystko.

Napijesz się herbaty?

Najwidoczniej właśnie szykuję.

Wpadliśmy zobaczyć się z Lucią.

Pracuje na zewnątrz.

Oczywiście, nie ma się co spieszyć.

Witaj ponownie.

Zastanawialiśmy się, czy

możemy zadać jeszcze kilka pytań.

Oczywiście. Wszystko, by pomóc.

Mamy dowód, że Towarzystwo Kamieni,

które zgłosiłaś, to tak naprawdę konto

szkoły z internatem w Hampshire,

Burlingdale College,

gdzie pewna Chantal Smith, twoja córka, uczęszcza.

Mogę to wyjaśnić.

Okradasz rękę, która cię karmi?

- Proszę. - Co się stało?

Czy Violet się dowiedziała i dlatego ją popchnęłaś?

Proszę... nie mówcie im.

Jestem sama.

Mój mąż zmarł trzy lata temu

i nie mogłam zabrać jej ze szkoły, którą tak kocha.

Mamy naocznego świadka,

który widział cię na szczycie schodów, gdy Violet upadła.

Byłam na szczycie, ale naprawiałam światła.

Dlaczego kłamałaś, gdy cię o to zapytaliśmy?

Bałam się!

Gdy Violet powiedziała, że ktoś ją wypchnął z balkonu,

spanikowałam i powiedziałam, że mnie tam nie było.

Proszę.

Dlaczego miałabym zabić kogoś, kto utrzymuje

mnie i moją córkę?

Dlaczego?

Hej, kochana. Mogę oddzwonić?

Mogę w czymś pomóc?

Musimy iść.

- Ale dopiero co przyszliście. - Tak.

Proszę.

"Dziękuję bardzo, Pascal"

To takie ekscytujące. Moja pierwsza obserwacja.

Simone, nie prowadzimy obserwacji.

Podążamy drogą ciekawości.

Mm.

Wiesz, co chcę zrobić?

- Jedź za nim. - Myślałam, że nie poprosisz.

Co mówiłam? Wiedziałam, że pojedziemy do Orlez.

Przepraszam. Nadal nie czuję się najlepiej.

Chciałabym wyglądać tak dobrze, gdy choruję.

Chcę porozmawiać o twoim dzwonku.

Co?

Gdy wcześniej byliśmy na twojej przymiarce sukni,

zadzwonił twój telefon i była to pierwsza symfonia Mozarta.

Dlaczego?

Usłyszeliśmy ją również w telefonie Pascala

i pomyślałam, że to duży zbieg okoliczności,

że masz ten sam nietypowy dzwonek

jak twój szef, którego podobno nigdy nie spotkałaś.

Nie pierwszy raz

pracowałaś z Pascalem Oliverem, prawda?

Ok.

Znam Pascala.

Poszłam na casting do jego biura w Paryżu,

zasugerował, że mogłabym być twarzą

nowej kolekcji Violet...

...ale najpierw musi mnie poznać.

Oklepane.

Dlaczego ten sam dzwonek?

Po kilku spotkaniach

ustawił mi dzwonek, bym wiedziała, że to on dzwoni.

Nie wiedziałam, że ma taki sam.

Chodziłam na spotkania z nim.

Dobrze się dogadywaliśmy.

Zaczął wypytywać o moją rodzinę i rodziców,

i powiedziałam, że zostałam adoptowana przy narodzinach,

więc chronię moich rodziców.

Stał się dość niechętny,

więc... pomyślałam, że to zawaliłam.

Ale później otrzymałam telefon,

by wystąpić razem z Violet na pokazie.

Kiedy otrzymałaś telefon?

Mówiłam, wczoraj rano.

Niby po co miałabym ją zepchnąć z balkonu?

To była moja wielka szansa.

Dlaczego wcześniej o tym nie powiedziałaś?

Przyrzekłam dyskrecję Pascalowi.

Nie wiem, dlaczego.

Och.

Dziękuję.

Och!

Prezent od Pascala. Miło.

Wierzysz w to? Ten sam dzwonek?

Tylko pary tak robią. Muszą mieć romans.

To by wyjaśniało wrażliwą skórę

i słabe samopoczucie.

Tak.

Co?

Pomyśl o tym, Dom.

Jest w ciąży...

z Pascalem.

Wówczas bardzo by chciała pozbyć się Violet, prawda?

Tak.

- Hej. - Hej, przystojniaku.

Czy mam dla ciebie niespodziankę?

Nie wiem, masz?

Bilety na pierwszy pokaz

tego filmu o Checie Bakerze, o którym stale mówisz.

- Naprawdę? - Tak.

A reżyser organizuje

później spotkanie z pytaniami.

Czy nie jesteś najlepsza?

Dostanę całusa?

Widzimy się później, piękny.

- Pa. - Pa.

Ah-ha-ha!

Co robimy?

Możemy zrobić tylko jedno.

Ooch! Dom! Jean!

O, tu... tutaj są.

Och, Jeremy, kochanie,

mogę dostać wrzątku do tej herbaty?

Uch... Znów?

O tak, oczywiście!

Dziękuję.

Złe wieści?

Co?

Dlatego wcześniej tak szybko wyszliście?

To zależy jak na to spojrzeć.

Słucham?

Noemie potwierdziła, że znaliście się wcześniej.

Zrobiłem castingi wielu modelek.

Czy twoja relacja z Noemie była bardziej niż zawodowa?

W porządku.

Jeśli chcesz grać w ten sposób...

Otworzę.

- Co tu robisz do cholery? - Dzień dobry, Monsieur Wilson.

- Wiedziałam, że to ty. - Mów ciszej.

- Żona jest w środku. - Żona?

Co ma to z tobą wspólnego?

To ma ze mną wszystko wspólne.

Nie zapominam twarzy, zwłaszcza tych, którzy kradną.

Niczego nie ukradłem Glorii.

Nie mówię o Glorii.

Mówię o zabytkowym zestawie szachów Hermesa,

który ukradłeś 25 lat temu z mojego sklepu.

Zbudowałeś niezły domek z kart...

dziecko, żona, dziewczyna...

I co zamierzasz zrobić?

Rozwalić mój dom, by wstawić się za przyjaciółką?

Nie zamierzam nic robić.

Ty to zrobisz.

Czy na pewno?

Musisz to powiedzieć Glorii.

Wrócisz do środka i napiszesz do niej list.

Co?!

Powiedz jej, że umierasz.

Że przeprowadzasz się do Stanów. Że jesteś kosmitą.

Cokolwiek. Ale zrób to dzisiaj.

Poczekam tam, aż skończysz.

I to ja go wyślę.

A jeśli nie?

Wówczas rozwalę twój domek z kart.

Daj mi pół godziny.

Dziesięć minut. Nie chcę przegapić poczty.

To Noemie.

"Muszę z tobą pomówić."

"Chodzi o Pascala."

"Wszyscy muszą poznać prawdę."

Wiedziałem!

Ta Noemie jest młodsza niż Claudia,

nieźle zrobić jej dziecko.

Monsieur Wilson...

...znam kilku bardzo groźnych ludzi.

Jeśli jeszcze raz postawi pan stopę w Sainte Victoire,

pojawią się kłopoty.

Dom...

Wczesne oznaki wskazują, że została otruta.

Usta i język są opuchnięte i zaognione,

a na ciele ma wysypkę.

- Czym? - Jeszcze nie wiemy.

Richard twierdzi, że nie znaleziono nic oczywistego

w jej mieszkaniu, co by uchodziło za truciznę.

- To dość dziwne. - Tak.

Wróciła do domu około 12:45.

O 13:30 otrzymała przesyłkę, a jedynymi odwiedzającymi...

Byliśmy...

Byliśmy my.

- Dzwonek z podglądem. - Dokładnie.

Mm-hm.

Cóż, nie otruliśmy jej.

Jutro powinniśmy wiedzieć więcej.

Mogę zapytać, po co poszliście do jej mieszkania?

- Mozart. - Słucham.

Miała ten sam dzwonek, co Pascal,

którym była pierwsza symfonia Mozarta,

co uznaliśmy za dość nietypowe,

więc przyjechaliśmy zadać kilka pytań.

Hej, kochanie. Mogę oddzwonić?

I... I prawie przyznała się do romansu z Pascalem.

- Prawie przyznała? - Tak.

Więc cały dzień bawicie się w detektywów?

Nie.

Nie do końca.

Jak mówiłeś, nie popełniono żadnej zbrodni.

My tylko... tylko... byliśmy ciekawi.

Zbrodnię popełniono teraz,

więc możecie to zostawić policji.

Dziękuję za waszą pomoc.

Jeszcze jedno.

Tak.

Uważamy, że mogła być w ciąży.

Młoda kobieta umiera w wyniku otrucia,

ale nie znaleziono żadnej trucizny.

Co chciała wyjawić?

Czy była w ciąży?

Myślisz, że to Noemie

wypchnęła Violet z balkonu,

by mogła mieć Pascala dla siebie?

W takim wypadku,

kto próbował ją powstrzymać przed rozmową z nami.

Och, kręci mi się w głowie.

Twoje ulubione danie z dzieciństwa... na nasz koszt.

Jajka i frytki!

Nie zrobiłeś, prawda?

Nie zrobiłeś.

Raz zabrałem go na wycieczkę do Calais.

Zjadł tyle ślimaków, że prawie wyrosła mu muszla!

Od tamtej pory nie byłem w stanie ich tknąć.

Spójrz na nie!

Kto ma oczy, które nie są na twarzy?

W drodze powrotnej cały czas wymiotował!

W tych wzgórkach śluzowych mają mikroskopijne zęby.

Niby po co?

Spójrz na ich obrzydliwy kolor.

Wiesz, ten obrzydliwy kolor

sprawił, że były cennym towarem

w antycznym świecie.

Jakim cudem to jest prawda?

Nie, nie, nie. Nie, nie, to prawda.

Wyciąg ze ślimaka służył do purpurowych barwników.

Cóż, wówczas.

Potrzeba było tysięcy małych ślimaków,

by uzyskać malutki rondelek.

To dlatego tylko bogaci ludzie lub rodzina królewska nosili purpurę.

Wyciąg?

Tak. Tak.

Z ich... tyłków!

Co?!

Kto w ogóle na to wpadł?

"Wiesz, co będę dziś robić?"

"Pokroję tyłek ślimaka,"

"bo jest trochę purpurowy i sprawdzę, czy pofarbuję królewskie portki!"

Co? To nie... Przepraszam.

Zabierz je.

Chyba zwymiotuję.

Królewskie portki!

Królewskie...

Królewskie portki!

Oczywiście!

Caron, to ja.

Spotkajmy się rano w zameczku,

musisz coś ze sobą zabrać.

Mamy tu niezłą zagwozdkę...

próbę morderstwa i prawdziwe morderstwo.

Jean?

Po pierwsze,

kto mógł wypchnąć Violet z balkonu?

Twoja...

Twoja lojalna dyrektorka, Lucia?

Oczywiście, że nie. Nie wierzyłam w to przez sekundę.

Ufam ci bezgranicznie.

Zgadzam się.

Myślę, z wielu powodów, że to mało prawdopodobne.

Ale ta młoda modelka, którą zatrudniliście,

to inna para kaloszy, prawda?

Z pewnością to nie był pierwszy raz,

gdy spotkałeś Noemie, prawda, Pascal?

Co?

Nie rozumiem.

Znałeś ją?

O... O, znał.

Zasugeruję nawet, że miałeś na jej punkcie obsesję.

Obiecałeś jej cały świat.

Musiałeś tylko uwolnić się od Violet,

ale to nie było takie proste, co?

To nie tak.

A może zlikwidować pośredników

i pozbyć się Violet na stałe?

Szybkie pchnięcie z balkonu

przez twoją nową muzę załatwiłoby wszystko,

ale zdałeś sobie sprawę, że posunąłeś się za daleko,

robiąc swojej nowej muzie dziecko.

Może śmiertelny podarunek mógłby ją również uciszyć.

Dziecko? To śmieszne.

Śmiertelny podarunek. Jaki podarunek?

Ten jedwabny szlafrok jest namoczony

w śmiertelnym środku zwanym parakwat,

a opuchnięte usta, wysypka na jej skórze,

są objawami tej konkretnej trucizny.

W ten sposób zabito Noemie.

Myślę, że wiiem, skąd wział się ten pomysł.

W dawnych czasach

tylko rodzina królewska mogła nosić

purpurę, ponieważ ciężko ją było uzyskać.

W XIX wieku powstała syntetyczna alternatywa

zwana moweiną.

Jedynym problemem było to,

że ludzie zaczęli umierać, bo proces wymagał trucizny,

która, absorbowana przez skórę, była śmiertelna...

...tak jak w przypadku tego szlafroka.

Ale nie martw się, Pascal.

Wiem, że pomysł nie był twój,

tak jak i śmiertelny podarunek,

bo wiem, kto go przysłał.

To byłaś ty, Violet.

Gdy zobaczyłam kartkę,

wiedziałam, że to to samo pismo, co twój znak towarowy.

Wiedziałaś, że Pascal już wcześniej spotkał Noemie.

I że ta dziewczyna stała się dla niego bardzo ważna,

więc musiałaś coś z tym zrobić.

Wiedziałaś, że to tylko kwestia czasu,

nim Pascal zaoferuje Noemie występ

w twoim pokazie i byłaś gotowa.

Zaprawiłaś swoją popisową suknię tą trucizną,

i sprawiłaś, że stała w niej cały dzień.

Daj spokój, Violet.

Wiemy, że zamawiałaś parakwat od miesięcy.

Caron sprawdził twojego szwedzkiego dostawcę.

- Łał. To sporo pieniędzy. - Tak.

Pewnie mieszkają w ogromnym domu,

więc to pewnie na utrzymanie ogrodu...

Po co potrzebowałaś środek chwastobójczy,

skoro mieszkasz w centrum Paryża?

Hmm?

Tylko z jednego powodu.

Wykorzystałaś swoją wiedzę włókienniczą,

by ukryć parakwat w purpurowym barwniku,

a twoja popisowa suknia i ten szlafrok są nim nasiąknięte.

Nie chciałam jej zabić.

Chciałam, by zachorowała, zniknęła z mojej drogi.

Widziałam, że zawróciła Pascalowi w głowie.

Podejrzewałam wcześniej inne, ale ona... była inna.

Musiałam coś zrobić.

Wiedziałam, że Pascal będzie chciał ją na pokazie,

więc byłam przygotowana.

Gorset w sukni był nasiąknięty parakwatem,

i kazałam jej ją nosić... cały dzień.

Chciałaś też wrobić ją w morderstwo.

Chciałam, by rzucono na nią

podejrzenia, by zniesławić jej nazwisko,

i by przez jakiś czas bardzo chorowała.

Sama wyskoczyłam.

Wszystkie te lata jogi bardzo się przydały.

Ale nie potoczyło się tak, jak chciałam,

więc wysłałam szlafrok, by zachorowała bardziej,

by się upewnić, że kolejna dawka została przyjęta.

Pozbyć się jej na chwilę z modelarskiego kręgu,

by mógł o niej zapomnieć.

Ale barwnik musiał być zbyt mocny.

Doprowadziłeś mnie do tego.

Jak mogłeś, skoro wszystko ci ofiarowałam?

Mówiłeś, że zawsze będziesz mnie kochał...

a zaciążyłeś tę cizię?

Violet, nie była w ciąży, bo nie była moją kochanką.

Była moją siostrą.

Twoją siostrą?!

- O czym ty mówisz? - Spotkałem ją...

Spotkałem Noemie na castingu w Paryżu i...

nie mogłem uwierzyć, jak bardzo przypominała moją matkę.

Miałem jej jedno zdjęcie, nim mnie oddano,

i to było jakbym znów na nią patrzył.

Gdy sprawdziłem jej dane do pracowniczej wizy,

dowiedziałem się, że mam rację.

Była moją siostrą.

Musiałem ją poznać.

Dlaczego mi nie powiedziałeś?

Zamierzałem... jak najszybciej,

ale chciałem, by Noemie dowiedziała się pierwsza.

Chciałem... upewnić się... że mnie zaakceptuje.

Chciałem zrobić wszystko dobrze.

Nie chciałem wywrócić jej życia, nim się nie upewnię.

Powiedziałem jej wczoraj, Violet.

Zabiłaś moją jedyną krewną.

Pascal...

Tak mi przykro!

Tak mi przykro!

Więc dlatego miałaś rękawiczki!

To nie miało nic wspólnego ze "Śniadaniem u Tiffany'ego"!

Hej, kochany. To ja.

Przepraszam za kolejną wiadomość.

Mogę przysiąc, że mieliśmy się dziś spotkać.

Pewnie coś źle zrozumiałam.

Ja z moją pamięcią i menopauzą.

Kto znów dzowni?

Żartuję. Mam nadzieję, że wszystko dobrze. Pa.

Na co nas zaproszono?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.