All language subtitles for Copie a Went.Up.The.Hill

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

OPĘTANI

Według mnie pewne pocieszenie niesie ze sobą fakt,

że możemy być razem w miejscu, które Elizabeth zbudowała sama.

Znałam ją głównie przez pracę

i wiem, że najbardziej dumna była właśnie z tego dzieła.

Ze swojego domu.

Elizabeth nie ma już z nami,

ale zostawiła swoje dwie wielkie miłości:

twórczość

i ciebie,

Jill, swoją żonę.

Muszę przyznać, że mam pewne zasługi w tym,

że zostałyście parą.

Skontaktowała się ze mną National Gallery.

Planują pełną retrospektywę...

Skąd znałeś Elizabeth?

Tu wolno się odzywać. Nie jesteśmy w kościele.

Nie poznałem jej.

Nie znałem.

Jill mnie zaprosiła.

- Ja do niego nie dzwoniłam. - To kto zadzwonił?

Nikt z obecnych nie wiedział o jego istnieniu.

To nie ja. Nie znam gościa.

Nie wspominała ci o…

- O czym? - O nim.

Chyba zaszło nieporozumienie.

Jill zadzwoniła

parę dni temu i powiedziała mi,

że Elizabeth…

I że mogę przyjechać, jeśli mam taką potrzebę.

Nie znam twoich potrzeb, ale nie powinno cię tu być.

Jill, to ja, Jack.

- Zadzwoniłaś do mnie i powiedziałaś… - Wszystko gra?

- Tak, on właśnie wychodził. - Nie wychodzę.

- Zostałem zaproszony. - Poprosiła, żebyś wyszedł.

Okaż trochę szacunku. To jest rodzina Elizabeth.

Jestem jej synem.

Chcę, żeby został.

Dobrze.

Przepraszam, ale wolałabym, żebyście wszyscy wyszli.

Przepraszam za jej zachowanie.

Kto to jest?

Siostra Elizabeth.

Nie pamiętasz, że mnie zapraszałaś?

Gdzie nocujesz?

Mogę w miasteczku, dam sobie radę.

O nie.

Tu się prześpij. Pewnie, że tutaj.

Ona wiedziała, gdzie byłem?

Przez tyle lat?

Dlaczego nie zadzwoniła przed śmiercią?

Zmarła dość nagle.

Ciężko chorowała.

Prześpij się w pokoju na końcu korytarza.

Przepraszam.

Jack.

Nie widzę twoich rzeczy.

Naprawdę chciałem jechać z tobą, wesprzeć cię.

Myślałem sobie: zaszliśmy razem tak daleko

że takich akcji już nie będzie, ale cóż…

Nie mogę czekać na to, aż mnie znowu wpuścisz.

Uważaj na siebie. Dobra?

Kocham cię.

Daj.

- Pomogę ci. - Spokojnie.

- Tutaj śpisz? - Tak.

Póki ona nadal tu jest.

Przepraszam.

Po prostu…

jesteś do niej taki podobny.

W ogóle jej nie pamiętam.

Twoi bliscy nic ci nie mówili?

Nie.

Żadna rodzina mnie nie przygarnęła.

Przygarnęła, ale dużo później.

Przepraszam, myślałem, że ona…

Że o mnie wiedziałaś.

Jestem bardzo zmęczona.

Połóżmy się już.

- Jasne. - Dobranoc.

Jill?

Wszystko w porządku?

Wszystko u niej w porządku.

U kogo?

U Jill.

O co tu chodzi?

Ty mnie tu trzymasz, Jack.

Kim jesteś?

Twoją matką.

Przestań.

Co tu się dzieje?

Zabrali mi cię.

Nic się nie stało.

Gdy widziałam ją po raz ostatni, nie czuła się dobrze.

- Wiem, tragedia. - Ale do przewidzenia.

Po wczorajszym wszystko gra?

- Z Helen? - Tak.

Zdziwiłam się, że w ogóle przyszła.

W ogóle ze sobą nie rozmawiały.

Przepraszam.

Przyniosę ci coś do picia.

- Nie, dzięki. - Dobra.

Śpimy dziś w miasteczku, jeśli nie chcesz siedzieć sama.

Nie, ja…

Dam sobie radę. Dzięki.

Nie jestem sama.

Takie to smutne...

Podobno znaleźli ją w jeziorze.

Koszmar.

- Wczoraj wieczorem… - Przepraszam.

Za dzisiejszy poranek.

Nie wiem, jak się tam znalazłem.

Nie.

Elizabeth się utopiła.

Długo nie mogliśmy znaleźć jej ciała pod lodem.

A gdy je wyłowiliśmy, okazało się, że miała kieszenie wypchane kamieniami.

- Zostawiła list pożegnalny? - Nie musiała.

Ja też ostatnio bardzo źle śpię.

Budzę się w dziwnych miejscach.

Moje rzeczy są porozrzucane.

Jakby w domu był ktoś jeszcze...

- Ona nie odeszła. - Przestań.

Proszę cię.

Ona do ciebie zadzwoniła.

Dlatego wczoraj tak zdziwiło mnie twoje przybycie.

W nocy do mnie też przemówiła: twoimi ustami.

Ona chce ci powiedzieć coś jeszcze.

Dziś w nocy.

Nie mam poczucia, że dotykam ciebie.

Co my właściwie robimy?

Potrzebujemy go, żeby być ze sobą.

Jak to? On cię nie zna.

Musi poznać.

Chcesz, żeby się dowiedział, kim jesteś?

Na pewno?

Nie chcę cię stracić.

Porzuciłaś mnie.

Choć żyłyśmy razem. Dlaczego?

Myślałam, że wtedy ustanie.

- I ustało? - Nie.

Nic się nie zmieniło.

Ból po prostu… podążył za mną.

Gdzie jesteś, kiedy nie ma cię przy mnie.

Jestem wtedy sama.

Ja też.

Jutro zabiorą twoje ciało, żeby poddać je kremacji.

Co wtedy będzie?

Mam to ciało.

- A jeśli on wyjedzie? - Nie wyjedzie.

A jeśli…

Nie wolno nam.

Nie możesz się odezwać.

Dlaczego?

Spytaj.

Odebrałaś sobie życie.

Dlaczego?

Z powodu bólu.

- Jakiego? - Ten ból był we mnie.

Dlatego mnie wtedy zabrano?

Bo nie byłaś w stanie się mną opiekować?

Byłam.

To dlaczego mnie oddałaś?

Przez moją siostrę, przez Helen.

Co ona ma do tego?

Namówiła ich, żeby cię zabrali.

Dlaczego?

Twierdziła, że nie nadaję się na matkę. Że jestem niebezpieczna.

Że się tobą nie zaopiekuję.

Tak było?

Nie, to kłamstwo.

Dlaczego kłamała?

Żeby pozbyć się kłopotu.

Czyli mnie.

Dlaczego mnie stamtąd nie wyciągnęłaś?

Bo nie umiałam spojrzeć ci w oczy.

To są moje portrety.

Powiedziałaś, że to ja cię tu trzymam.

Co będzie, gdy cię puszczę?

Odejdę.

Przepraszam.

Nic się nie stało.

Widziałeś to.

Ty też?

Jak to w ogóle możliwe?

Wiesz, co jest dziwne?

Kiedy…

ona jest mną…

Nie pamiętam niczego.

Jakbyś przespał całą noc?

Tak.

Bo nas wtedy nie ma.

Kiedy wchodzi w któreś z nas, jest tylko ona.

Rozumiesz?

W porządku?

Usiądę z tobą, dobrze?

Proszę cię.

Wczoraj, gdy z nią byłem, coś mi się przypomniało.

Taki krótki przebłysk, z nią.

Ze mną i z nią.

Nie wiedziałaś o moim istnieniu, zanim tu przyjechałem.

Nie wiedziałam.

Tylko Helen wiedziała.

Ona należy do rodziny.

A twoja?

W sensie: rodzina?

- Nikogo z twoich bliskich nie było na pogrzebie. - Nie ma tu mojej rodziny.

Nie ma jej już w moim życiu.

Wrócisz tam?

Nie.

Oczywiście.

A ty?

Co ja?

Przyjechałeś sam?

W sumie tak.

W domu nikt na ciebie nie czeka?

Chłopak.

Ben.

Czyli u was to rodzinne, tak?

Tęsknię za tobą.

On ma twój śmiech.

Tylko śmieje się trochę ciszej.

To nie może trwać wiecznie.

On stąd wyjedzie.

Ma swoje życie, Liz. Ma partnera.

Ale ja nie mogę cię stracić po raz drugi.

- Co będzie, gdy wyjedzie? - Zostanie.

Na długo?

- Aż będziesz gotowa. - Na co gotowa?

Żeby do mnie przyjść.

Nie… Nie mogę.

Co się stało? Kto cię uderzył?

Nikt. Przewróciłem się.

Co ona ci powiedziała?

Po co przyszłaś?

- Jestem tu dla siostry. - Trochę za późno.

Jestem tu dla tej siostry, którą chcę zapamiętać.

Chcę być obecna przy rozsypaniu jej prochów.

Przekażesz to Jill?

Mieszkam w domku gościnnym.

Kurwa mać.

Przepraszam.

Nie zostaję tu z uwagi na ciebie.

Gdy to się znowu stanie,

powiesz mi wszystko.

Wszystko?

Powiesz, co się dzieje,

gdy ty...

gdy ona jest mną.

Wczoraj się ze mną nie spotkała.

Dlaczego?

Sam możesz ją o to zapytać.

Dziś w nocy?

W tej chwili.

Wystarczy przecież, że zaśniemy.

Działa z dużym opóźnieniem?

Nie.

Wczoraj w nocy…

Co się właściwie stało?

Jill potrzebowała swojej żony.

Tak jak ty potrzebujesz matki.

Nie chcę…

Nie chcę brać udziału w takich akcjach.

Znowu ją dziś widziałem.

Helen.

Co się stało?

Mamo?

Co się stało?

Helen tu jest.

Przyjechała na pogrzeb, co w tym złego?

Jack wyjedzie.

Stracisz mnie.

Co Helen ma do tego?

Przyjdź do mnie.

O, Jack…

Zapraszam.

Wszystko w porządku?

A, dzieciaki.

Dzieci Curtisa. Akurat wyszły.

O co chodzi, Jack?

Dlatego właśnie…

- Nie powinieneś przychodzić. - To ty?

Ja?

Powiedziałaś im, żeby mnie jej odebrali?

Tak.

Zadzwoniono.

Z twojego żłobka.

Martwiono się o ciebie.

Powodem było twoje zachowanie

i twoje ciało.

Znaleziono na nim siniaki.

Odwiedziłam was, żeby to sprawdzić.

Usłyszałam cię już pod domem.

Twój płacz.

W życiu nie słyszałam, żeby dziecko tak płakało.

Dlatego tak, zadzwoniłam.

Pozwoliłam, żeby cię zabrali.

Jej… potrzebna była pomoc.

Ale tobie…

Zasługiwałeś na ludzi lepszych niż my.

Nasza rodzina...

Słuchaj, takie historie nigdy się nie kończą.

Dziś postąpiłabym tak samo jak wtedy.

Byłeś mały, istniał więc cień szansy,

że nie będziesz niczego pamiętał.

Uczepiłam się tej nadziei.

Jeśli myślałeś, że coś tu znajdziesz:

wiedz, że tego nie ma.

Walczyła?

O to, żebym z nią został?

Nie.

Jezu...

Dlaczego to nie może być prawda?

Bo ją pamiętam.

Swoją mamę?

Tak.

Czego się dowiedziałeś?

- Proszę, porozmawiaj ze mną. - Próbuję.

Po co zadzwoniłeś?

- Żeby powiedzieć… - Co powiedzieć?

- Znowu zniknąłeś. - Wiem.

I przepraszam cię za to.

Ja po prostu…

musiałem zrobić to sam.

Jeśli zadam ci pytanie, będziesz musiała odpowiedzieć, prawda?

Tak.

A musisz wtedy powiedzieć prawdę?

Muszę.

- Czy ty mnie w ogóle chciałaś? - Tak.

To dlaczego o mnie nie walczyłaś?

Przez Helen.

Wiem, że to ona wtedy zadzwoniła.

Ale dzieci nie odbiera się rodzicom tylko na podstawie zgłoszenia.

Dlatego…

co zobaczyli, gdy do ciebie przyszli?

Byłam chora.

Słyszałem to już: od ciebie, od Jill i Helen.

Powiedz, co wtedy zobaczyli. Co mi zrobiłaś.

Wyduś to z siebie.

Chcę usłyszeć prawdę.

Co mi zrobiłaś?

Zrobiłam tyle, ile mogłam.

Tak samo postąpiłaś z Jill.

Kocham Jill.

- Więc dlaczego odeszłaś? - Nie odeszłam.

Tak postępujesz z ludźmi, których kochasz?

Odchodzę.

Proszę cię…

Co?

On mnie opuszcza.

- Nie... - Przyjdź do mnie.

Nie zmuszaj mnie do tego.

Liz, ja nie mogę.

Kocham cię.

Przepraszam.

Proszę cię.

Proszę…

Co?

Co znowu?

Jill.

Jill!

Stój!

Stój! Stracisz ją!

Nawet jeśli ją zabijesz, nie wyrwiesz się z tej pułapki.

Jeszcze cię nie uwolniłem.

Nie umiem tego zrobić.

Nie…

Nie!

Nie rób tego! To twój syn!

Kim ty jesteś?!

Jack.

Zostawiła nas tam na pewną śmierć.

Już dobrze.

Nie możemy zasnąć.

- Nie możemy. - Wiem.

Nie możemy jej znowu wpuścić.

Jill!

Przyniosłam jej prochy.

Zostaw je na progu.

Ale ja…

Chciałam być przy ich rozsypaniu.

To zły dzień.

W takim razie wrócę jutro.

Chcę pobyć sama.

Czyli Jacka już tu nie ma?

Pojechał?

Tak, pojechał.

Dzięki.

Jack, jestem przy tobie.

Mamusiu!

Będzie piekło.

Ale pomoże.

Pozwalałam jej na to.

Gdy pozwalałam, żeby mnie krzywdziła, nie robiła krzywdy sobie.

Próbowałam ją uratować.

Nie zawsze tak między nami było.

Teraz widzę,

do czego jest zdolna.

To dlatego

cię nie wychowywała?

Krzywdziła cię?

Przykro mi.

Naprawdę.

Teraz już wiemy.

Czyżby?

Bo Elizabeth, którą pamiętam z dzieciństwa,

przytulała mnie i chciała być moją matką.

Bo ona ma w sobie także miłość.

I tę Elizabeth próbowałam ocalić.

Tej Elizabeth kurczowo się trzymaliśmy.

Cześć, tu Ben. Nagraj się, oddzwonię.

Przepraszam.

Jeśli się obudzisz i ona tu będzie…

Po prostu uciekaj.

Ona wtedy po prostu przeskoczy między nami.

Albo obudzimy się w naszych ciałach,

albo będziemy pod jej kontrolą.

Odeszła?

Nie ma jej?

Nie ma.

Nie wiem, dokąd teraz pojadę.

Może do domu.

A ty?

Mogę cię

podrzucić na lotnisko albo…

Nie.

Nie ma dziś żadnych lotów.

Jeśli jednak

będziesz chciał, daj znać.

Co się stało?

Uderzyłem się.

Przy pakowaniu.

Teraz lepiej?

Chyba po prostu muszę odpocząć.

Nie chciałam cię popędzać z tym wyjazdem.

Jack...

Powiedz coś.

Powiedz...

Nie możesz przeskoczyć.

Nie możesz!

Pozbyłam się ciebie.

Nie!

Nie!

Zostawiłam cię!

Dlaczego nie chcesz się odczepić? Zostaw nas!

Zostaw!

Nie! Odejdź!

Czekaj...

Przepraszam.

Przepraszam, przepraszam.

Nie.

Musisz ją porzucić.

Porzuć ją!

Przepraszam.

Mamo!

Mamo!

Mamo!

Elizabeth!

Jak mogłaś?!

Chodź do mnie.

Jestem przy tobie.

Jestem, Jack.

Jestem.

Jack, jestem.

Jack, jestem.

To ja.

To ja.

Przytul się. Już dobrze.

To ja, to ja.

Ja.

To ja.

Chodź.

Bez ciebie już teraz żyję, nie wołam cię już po imieniu

Oddycham już bez ciebie i mój oddech się nie zmienił

Bez ciebie idę przez świat

bez twojego ciała zasypiam

A wody jeziora drzemią ociężale

I zapadło się jezioro w wielką ciszę

Chcę odpowiedź z niego wyłowić

Lecz z wolna na wzgórze wspinać się muszę

Pod górę wspinać się muszę

I już nigdy, nigdy cię nie zobaczę

I już nigdy, nigdy nie zatęsknię

I już nigdy, nigdy cię nie skrzywdzę

I już nigdy cię nie porzucę

I nie zobaczę, jak starość twoją twarz zmieni

I nie uratuję cię, kochany, przed chłodem tej ziemi

I nie zobaczę, jak starość twoją twarz zmieni

I nie uratuję cię, kochany, przed chłodem tej ziemi

A wody jeziora drzemią ociężale

I zapadło się jezioro w wielką ciszę

Chcę odpowiedź z niego wyłowić

Lecz z wolna na wzgórze wspinać się muszę

Pod górę wspinać się muszę

I już nigdy, nigdy cię nie zobaczę

I już nigdy, nigdy nie zatęsknię

I już nigdy, nigdy cię nie skrzywdzę

I już nigdy cię nie porzucę

I nie zobaczę, jak starość twoją twarz zmieni

I nie uratuję cię, kochany, przed chłodem tej ziemi

I nie zobaczę, jak starość twoją twarz zmieni

I nie uratuję się już sama przed chłodem tej ziemi

Tłumaczenie: Krzysztof Heymer

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.