Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Kurier w s艂u偶bie kr贸la.
Kurier polski.
Kurier. Jego kr贸lewski mo艣ci z Warszawy.
Jego kr贸lewska mo艣膰 jest zaj臋ta. Jego rozkaz nie puszcza膰 nikogo. Jestem
kurierem i 偶膮dam.
Najja艣niejszy panie.
Odczuwam pewnego rodzaju dum臋, 偶e my...
呕e najja艣niejszy pan, jako kr贸l Polski, jako kr贸l Polski,
a o艣mielam si臋 zauwa偶y膰, 偶e zanim wasza kr贸lewska mo艣膰 zdecydowa艂 si臋 w sojuszu
z Rosj膮, rozpocz膮膰 wojn臋 z tym Szwedem, tym diab艂em
wcielonym, z tym niedomarzonym m艂odzikiem, Karolem XII.
O co?
O co to w ko艅cu posz艂o? O inflanty. A, tak jest?
O, o inflanty!
O inflanty!
Zanim wasza kr贸lewska mo艣膰 zdecydowa艂 si臋 na wojn臋 ze Szwedem, nale偶a艂o
upewni膰 si臋, czy Polska da si臋 wci膮gn膮膰 do tej wojny. Bo chodzi艂o o to, czy ten
ich sejm uchwali t臋 wojn臋, czy te偶 nie uchwali.
Wiadomo, jak to z tymi Polakami.
Tymczasem wasza kr贸lewska mo艣膰 prowadzi wojn臋 wojskami saskimi. I to gdzie? Na
terytorium neutralnej Polski, kt贸ry jest kr贸lem. Przepraszam, by艂 kr贸lem. Tak
jest? By艂.
Bo w艂a艣nie przegrali艣my.
My, Sasi.
Tak jest?
Przegrali艣my?
Nie, od parady nazywaj膮 wasz膮 kr贸lewsk膮 mo艣膰 mocnym.
Wasza Kr贸lewska Mo艣膰 chcia艂 panowa膰 jako dziedziczny kr贸l Polski, za艂o偶y膰
dynasti臋, a Rzeczpospolita...
medyka i mo偶na hrabiego odwie藕膰 do domu.
Trabiego von Watzdorf!
Jak d艂ugo mam jeszcze czeka膰?
Chyba do po艂udnia.
Poruczniku, nie mo偶e pan zameldowa膰?
Mog臋, ale wol臋 dba膰 o w艂asne ko艣ci.
Czekam ci臋 w gro藕ni臋ciach.
Rozmiec winem, bo sko艅czy si臋 medyk.
Co powiesz, baronie Kian?
Nic najja艣niejszy, panie.
Ja zawsze mam dosy膰 si艂y, 偶eby znie艣膰 cudze nieszcz臋艣cie.
Moje?
Waszej kr贸lewskiej mo艣ci r贸wnie偶.
Chocia偶 przyznaj臋, 偶e utrata kr贸lestwa...
艢miale jeste艣, Kian.
Nie.
Tylko my艣l臋, 偶e cz艂owiek nigdy nie jest tak szcz臋艣liwy, ani tak nieszcz臋艣liwy,
jak to sobie wyobra偶asz.
Czyli nasze usposobienie okre艣la cen臋 wszystkiego, co otrzymujemy od losu. A
raczej co tracimy.
No tak.
Brawo, Kian!
M贸w dalej!
No, m贸w.
Wasza kr贸lewska mo艣膰, chocia偶 jeszcze nie abdykowa艂, straci艂 koron臋 polskiej,
ale pomijaj膮c to, 偶e mo偶na j膮 odzyska膰, s膮dz臋, 偶e nie nale偶a艂oby tej straty
偶a艂owa膰.
Dlaczego? Polacy trudny nar贸d, nie zazdroszcz臋 temu ich tam nowemu
jak偶e mu tam... Leszczy艅ski? Mo偶liwe, mo偶liwe. Na miejscu waszej kr贸lewskiej
mo艣ci czu艂bym si臋 szcz臋艣liwy, bo m贸g艂bym zaj膮膰 si臋 czym艣 przyjemniejszym. Czym
ja? Czy ja wiem?
Czy ja wiem kobiety na przyk艂ad?
Nudz臋 si臋, ja... Mo偶e pos艂a膰 po ksi臋偶n臋 Lubomirsk膮. M贸wi艂a, 偶e b臋dzie
czeka膰 na wezwanie.
Teszen.
Za nas to wtr膮ca艂a si臋 do polityki.
Wasza kr贸lewska mno艣膰 u偶y艂 czasu przesz艂ego?
Wobec tego proponuj臋 zmieni膰 temat i nie m贸wi膰 o kobietach, ale o mi艂o艣ci.
O wiecznej, trwa艂ej mi艂o艣ci.
Pomys艂 nie jest wart wi臋cej jak... p贸艂 talara.
Masz. Dzi臋kuj臋.
Zachowam go jako talizman.
A skoro nie wolno m贸wi膰 o czym艣, co nie istnieje, czyli o mi艂o艣ci, pom贸wmy o
偶onach.
Niech ka偶dy z nas opowie nam o wdzi臋kach i pi臋kno艣ci swojej 偶ony.
Mam wasze 偶ony.
No oczywi艣cie z wyj膮tkami.
Jan, ty jeszcze nie jeste艣 偶onaty. Nie.
Wasza kr贸lewska mo艣膰.
Tak. Teraz sobie przypominam. Oj.
Ty przecie偶 masz 偶on臋.
Tak jest.
Wasza kr贸lewska mo艣膰.
No i nie przedstawili艣 mi swojej 偶ony. Taka brzydka?
Brzydka?
Moja 偶ona jest tak pi臋kna, 偶e nie musz臋 mie膰 nawet kochanki.
Przesadza.
Przesadza. Pi臋kniejsza od ksi臋偶ny Lubomirskiej? Ksi臋偶na jest pi臋kna, a
jest doskona艂o艣ci膮.
Pi臋kniejsza od wszystkich dam dworu? A ja zalo偶臋 si臋 o tysi膮c talar贸w, 偶e twoja
偶ona nie jest pi臋kniejsza od innych dam dworu.
Trzymam zak艂ad! Przegrasz? Nie przegram!
Trzymam zak艂ad!
Dwa tysi膮ce.
Pi臋膰. Przyjmuj臋. Pi臋膰 tysi臋cy talar贸w. Ale jego kr贸lewska mo艣膰 b臋dzie s臋dzi膮.
B臋d臋.
A powiedz mi, gdzie jest teraz twoja 偶ona, co?
Niedaleko. W Laubegast.
Pisz! A kurier pojedzie teraz i z dola ubiega膰! A nie, choim! Na dygn臋
odprowad藕 swoj膮 偶on臋! Pisz, choim!
I poka偶esz nam j膮 na jutrzejszym balu kr贸lewskim, co? Poka偶!
Kurier kr贸lewski!
Kurier jego kr贸lewskiej mo艣ci!
Kurier jego kr贸lewskiej mo艣ci!
Pisz, choim!
Wierstenberg? Masz drug膮 po艂ow臋 talara. Zarobi艂e艣 uczciwie.
Ju偶 ci臋 nie nudz臋.
Oj, pisz.
Kurier Wacek Kr贸lewski mo艣ci z Warszawy.
Co si臋 sta艂o?
Sejm uchwali艂 detronizacj臋 waszej kr贸lewskiej mo艣ci i og艂osi艂 termin
nowego kr贸la.
I tym nowym elektem jest ten... Leszczy艅ski. Tak jest, wasza wysoko艣膰.
Sp贸藕nili艣cie, panie oficerze.
Wiemy.
Wiemy o tym wszystkim od rana.
Dajcie mu wina.
No, jeszcze nie podpisali艣? Chod藕.
Nie chcesz wygra膰 pi臋ciu tysi臋cy talar贸w? Podpisz, choj! Podpisz!
Kurier!
Kurier!
Dobrze! Niech jedzie!
Pojedziesz z rozkazem jego kr贸lewskiej mo艣ci.
Je偶eli dobrze si臋 sprawisz, masz otwart膮 drog臋 do kariery. Rozumiesz? Takie,
ekscelencjo. No!
W drog臋, kawalerze!
Pan kawalerze zna tre艣膰 tego listu?
Znam.
Mam jecha膰 do Drezna.
Teraz, zaraz, w nocy?
Tak jest.
Sta艂o si臋 co艣?
Nie.
Bo pan ma tak膮 min臋, kawalerze.
Nie sta艂o si臋 nic.
Ale sta膰 si臋 mo偶e.
Co?
Pomy艣la艂em sobie, 偶e pewne osoby powinny raczej unika膰 dworu.
Pan widzia艂 kawalerza mego m臋偶a? Widzia艂em.
Gdzie? U kr贸la.
Teraz, w nocy? Tak jest, przed dwiema godzinami. I co?
Pani, stan膮艂 haniebny zak艂ad mi臋dzy twoim m臋偶em a hrabi膮. Nie znam go.
O pi臋膰 tysi臋cy talar贸w.
Jutro na baro ma si臋 rozstrzygn膮膰, czy jest na dworze kto艣 pi臋kniejszy od
ciebie.
Najwy偶ej m膮偶 m贸j przegra pi臋膰 tysi臋cy talar贸w.
Nie przegra, pani.
A je偶eli ten zak艂ad sprawi mi przyjemno艣膰 jako kobiecie?
Pan nie zna kobiet, kawalerze.
Pan si臋 boi, 偶e mo偶e cokolwiek sta膰 si臋 poza moj膮 wol膮?
Kr贸l jest gwa艂towny.
Je偶eli pozwoli艂em sobie na ostrze偶enie, to tylko dlatego...
Gwa艂towny?
Pan oczywi艣cie ma karet臋, kawalerze, prawda?
Tak jest. To jest w艂a艣nie kareta kr贸la.
Kr贸la?
B臋dziemy mieli nowe panowanie.
Lubomirska zanadto wtr膮ca艂a si臋 do polityki. Jemu niepotrzebna m膮dra
Niech go tylko bawi. I kocha, to wystarczy.
Ale偶 to prawdziwy warta. Znam kr贸la. Ta kobieta zrobi z nim co zechce.
Je偶eli mu si臋 tylko oprze膰 potrafi.
Wiemy, 偶e kr贸l nie znosi oporu.
Pozwalam sobie przedstawi膰 waszym kr贸lewskim mo艣ciom
hrabina Anna Hojm.
Mi艂o nam ujrze膰 pani膮 na naszym dworze.
S艂abo mi.
Wasza kr贸lewska mo艣膰 pozwoli, 偶e wr贸c臋 do siebie.
A wiesz, 偶e ta blado艣膰 dodaje ci uroku?
Jeste艣 dzi艣 stokrot pi臋kniejsza ni偶 wtedy, gdy ci臋 pozna艂em.
Pi臋kniejszy ode mnie jest kto艣 inny.
Mo偶e sobie by膰 pi臋kna jak chce.
A ja ci co艣 poradz臋.
Wr贸膰 do siebie.
A jutro za艂贸偶 t臋 niebiesk膮 sukni臋, w kt贸rej ci tak do twarzy.
I czekaj na mnie.
Zapraszam si臋 na kolacj臋.
Hrabia Leszra?
Odprowadzi ci臋.
Jest pani pierwszy raz na moim dworze, lecz jej ukazanie si臋 jest dla niej
prawdziwym tryumfem. Ciesz臋 si臋, 偶e nowa gwiazda zab艂ys艂a na smutnym niebie tak
stoi. Se nie 艂ask, ale gwiazdy w臋druj膮 po niebie, 艣wiec膮 chwil臋 i znikaj膮.
S膮 gwiazdy sta艂e.
Zrozumia艂am. Nowo艣膰 zawsze bawi.
A je艣li poprosz臋, 偶eby moich s艂贸w nie traktowa膰 jako zwyk艂膮 galanteri臋,
chcia艂bym, 偶eby艣my zapomnieli o etykiecie i porozmawiali jak
Nie mam tutaj przyjaci贸艂.
Raczej spotykaj膮 mnie po tym, co si臋 ostatnio sta艂o. Same kl臋ski i
Bo tak ju偶 jest, 偶e z艂o, kt贸re czynimy, mniej 艣ci膮ga na nas niech臋ci ni偶 nasze
przymioty.
Dziwi臋 si臋.
Nie by艂a pani na dworze, a opanowa艂a pani sztuk臋 m贸wienia pochlebstw w spos贸b
bardzo wyrafinowany.
Bo wiem, 偶e w艂adc贸w nale偶y zawsze ok艂amywa膰.
Zrozumia艂em. 呕e jestem rozs膮dna.
Czasami nie mamy do艣膰 siela by膰 zag艂osem rozs膮dku pani.
A kaprysy naszego usposobienia bywaj膮 nieraz dziwaczniejszymi ni偶 kaprysy
Czy pani nie ma kaprys贸w?
Nikt mi dot膮d nie m贸wi艂, 偶e mie膰 je mog臋.
Ja m贸wi臋.
Daj臋 na to kr贸lewskie s艂owo.
Na wszystkich bog贸w greckich i rzymskich. Czy pani nigdy nie podlega艂a
uczu膰? Nie kocha艂a pani?
Nie.
Naprawd臋?
Prosz臋 spojrze膰 mi w oczy.
Co pani widzi?
Tak bogowie patrz膮 na 艣miertelnych, kt贸rzy spe艂niaj膮 wszystkie ich kaprysy.
To nie kaprys.
Czy mog臋 powiedzie膰, co ja widz臋 w pani oczach?
Dw贸r patrzy wasza kr贸lewska mo艣膰.
A ja chcia艂abym si臋 uda膰 do domu, gdy偶 jak wasza kr贸lewska mo艣膰 wie, nie spa艂am
tej nocy.
Wiem.
I prosz臋 o przebaczenie.
Hojm!
Wracam ci.
Tw贸j karm.
I b膮d藕 u mnie rano, hojm!
No, F眉rstenberg, zap艂a膰 Hojmowi pi臋膰 tysi臋cy, a tobie
ka偶d膮 mojej karty wyp艂aci膰 dwadzie艣cia tysi臋cy.
No
i
w ten spos贸b mamy now膮 faworyt臋.
Ksi臋偶na te偶 nubomirska otrzyma艂a dywid.
I s艂usznie, dop贸ki mieli艣my Polsk臋, kr贸lowan臋, Lubomirska. Tak, tak, ale
kt贸ra to z ledu?
Krzy偶na, na prz贸d Krzy偶na, Aurora, K枚nigsmarck. A potem Esterle? Nie, pani
Hangwitz, Krzy偶na, Lubomirska. A teraz? A teraz Heimowa!
A teraz?
A teraz?
A teraz?
Kr贸la jest pan aresztowany.
Prosz臋 odda膰 pad臋.
Por膮ba艂 dw贸ch owiter贸w z patrok贸w od zamku. I to ten kurier, Polak!
Niech wiedz膮, 偶e wci膮偶 jeszcze jestem kr贸lem Polski. Sand wojenny rozstrzela膰!
Najja艣niejszy panie, ten oficer stan膮艂 w obronie pewnej damy. Tego nie ma w
raporcie. Uwa偶a艂em, 偶e b臋dzie lepiej nie wymienia膰 w raporcie 偶adnych nazwisk.
O jak膮 dam臋 chodzi nazwisko?
Anna Holm.
A gdzie Holm? Mia艂 by膰 u mnie rano.
Czeka w gabinecie waszej kr贸lewskiej mo艣ci.
Hojm!
Bez takiej oficjalnej miny, Hojm!
Oka偶 swemu monarsze troch臋 serdeczno艣ci i przyja藕ni.
Hojm, wiesz, 偶e jestem w trudnej sytuacji, tylko ty mo偶esz mi pom贸c.
Wasza kr贸lewska mo艣膰 potrzebuje pieni臋dzy. Du偶o pieni臋dzy, Hojm. Du偶o
Tobie dobrze, bo wygrale艣 wczoraj pi臋膰 tysi臋cy.
I s艂usznie, s艂usznie.
Ile wasza kr贸lewska mo艣膰 potrzebuje?
Ile, ile.
Milion, dwa miliony. Tyle, ile uda ci si臋 zdoby膰. Milion, ale... Hojm.
Wiesz, 偶e nie znosz臋 偶adnego sprzeciwu.
Tymczasem mam tu raport, 偶e na 艁u偶ycach szlachta bardzo oporuje przeciwko nowym
podatkom.
Ot贸偶, Hojm, jed藕 tam.
Jeszcze dzi艣 jed藕 mi do Budziszyna.
Krn膮brnych rozp臋dzi膰.
Wy艣ledzi膰 tych, co stoj膮 na czele i w moim imieniu zrobi膰 porz膮dek.
Kontrybucja, trybuna艂y, konfitkata.
No nie musz臋 ci臋 uczy膰.
We藕 dragon贸w.
A je艣li zaczn膮 gromadzi膰 si臋 w sejmiki, rozp臋dzi膰.
Niech nie na艣laduj膮 szlachty polskiej, bo ja tego tupca, kto nie jest, cierpi臋.
Wasza kr贸lewska, m贸j zamierza rozpocz膮膰.
now膮 wojn臋 z kr贸lem szwedzkim i odzyska膰 Polsk臋?
Polsk臋 jeszcze nie abdykowa艂em.
To oni si臋 zbuntowali.
Ale nie pytaj mnie, Hoyn. O nic nie pytaj, bo ci teraz nie odpowiem.
Potrzebuj臋 pieni臋dzy, zrozumia艂e艣?
Dzisiaj 400 tysi臋cy, a w najbli偶szym czasie milion, dwa miliony.
Ale w skarbie nie ma w tej chwili.
A czy ja chc臋 w tej chwili? Ja chc臋 dzisiaj...
Czekaj.
Kr贸l Du艅ski napisa艂 do mnie trzy dni temu, 偶e chce kupi膰 p贸艂k. A nawet dwa
p贸艂ki. F眉rstenberg, kt贸ry p贸艂k proponujesz? Czekaj, czekaj, czekaj.
W kt贸rym p贸艂ku s膮 ci dwaj oficerowie? Co to?
Wywolali burd臋 i por膮bali kogo艣 tam.
No widzisz, Hojm, za艂atwione.
Oto jest pu艂k, kt贸ry niew膮tpliwie zadowoli mojego dostojnego kuzyna.
Powodzenia, Hojm, i 偶eby za godzin臋 nie by艂o ci臋 w Dreznie. Tak jest, wasza
kr贸lewska mo艣膰, ale trzeba... Hojm, nie wa偶 mi si臋 wraca膰 do Drezna.
Chyba, 偶e ci臋 zawezw臋.
Dobrze zrobili艣my sprzedaj膮c ten pu艂k, Firstenberg, co? Bardzo dobrze, wasza
kr贸lewska mo艣膰.
Trzeba, 偶eby si臋 o tym jak najpr臋dzej dowiedzia艂 kr贸l szwedzki.
Uwierzy艂 w nasze dobre intencje. Kto si臋 rozbraja, nie chce wojny. Chcemy wojny,
ale wojny Szwecji z Rosj膮 i dopiero wtedy rozegramy parti臋.
Rozum waszej kr贸lewskiej mo艣ci. Firstenberg, tego kuriera Polaka tak偶e
ukara膰. 呕adnej pob艂a偶liwo艣ci.
Honor damy honorem, ale pojedynk贸w zabroni艂em.
Wiesz co, F眉rstenberg?
Potrzebuj臋 adiutanta.
We藕miemy jego. To bardzo uci膮偶liwa s艂u偶ba.
Nauczymy go rozumu, co?
Konia!
Konia! Dla jej kr贸lewskiej mo艣ci.
I dla hrabiny Hojem r贸wnie偶.
Wasza kr贸lewska mo艣膰 pozwoli, 偶e kawaler pojedzie ze mn膮.
Artemida rozkazuje.
Anno, jestem pani膮 zachwycony.
Prosz臋.
No jak, marsza艂ku, gotowe? Tak jest, najjatniejszy panie. A wi臋c chod藕my.
O艣mielam si臋 zauwa偶y膰...
Najja艣niejszy panie, 偶e takimi dzia艂ami nie dysponuje nikt w Europie. Ani kr贸l
francuski, ani angielski, a co najwa偶niejsze, nawet kr贸l szwedzki.
zdob臋dzie je u pana marsza艂ku. Co nie jest niemo偶liwe.
Mo偶emy zaczyna膰.
Wirtenberg!
Zaczynamy!
Tylko prosz臋 si臋 nie przestraszy膰.
Gotowe? A moj膮 komend臋? Ognia!
Prosz臋. Dzi臋kuj臋.
Gratuluj臋, panie marsza艂ku.
A gdyby tak?
W ten g艂ad, tam, na prawo.
Pr臋dzej, pr臋dzej!
Przepraszam.
No,
no!
Najja艣niejsza pani. Nie schodzi.
Odej艣膰!
Najjawniejszy panie. Dobrze, dobrze.
Serwa!
Dzia艂o na pozycj臋!
No i co, namy艣le艂e艣 si臋, Holder? Nie zap艂ac臋. Ten podatek nie zosta艂
Jednak twoi s膮siedzi p艂ac膮. Mamy zobowi膮zania.
Nie podpisz臋. Odwo艂am si臋 do kr贸la. Kr贸l jest daleko, Holder.
A gdzie jest teraz tw贸j syn, Holder?
W domu.
Nie w wojsku?
Zosta艂 zwolniony?
By艂 chory. Wr贸ci艂 do domu.
Przecie偶 wojna si臋 ju偶 sko艅czy艂a!
Pytam, czy uzyska艂 zwolnienie dow贸dcy pu艂ku.
Przegrali艣my wojn臋 i w kraju panuje rozprz臋偶enie.
No?
Pytam o twojego syna, Holder.
Jego sprawa wp艂yn臋艂a do s膮du wojennego.
Gdyby艣 podszed艂 do okna, przekona艂by艣 si臋, jak si臋 traktuje
dezerter贸w.
Podpisz臋.
Bardzo pi臋kne.
Prosz臋 wyrazi膰 kr贸lowi moj膮 wdzi臋czno艣膰, ale nie zas艂u偶y艂am na tak wielki dow贸d
艂aski.
Wdzi臋czno艣膰 to bardzo perfidne uczucie.
Czy pani orientuje si臋 w jaki spos贸b kr贸l zainteresowa艂 si臋 jej osob膮?
Z czyjej inspiracji?
Wiem.
Stan膮艂 pewien zak艂ad.
kt贸rego my艣l poddalam ja.
Czy pani zdaniem zas艂ugujemy na pot臋pienie, o艣mielaj膮c si臋 miesza膰 jej
spraw wagi pa艅stwowej? Wiadomo, 偶e kr贸la s艂abo艣膰 do obieca艂. O, wielcy ludzie
maj膮 prawo mie膰 wielkie i wznios艂e wady.
Intencje byle jak najlepsze.
Dobro i szcz臋艣cie jego kr贸lewskiej mo艣ci. To znaczy?
Chodzi r贸wnie偶 o dyplomacj臋.
Albo pogodzi膰 si臋 z kl臋sk膮 i pozosta膰 w艂adc膮 Saksonii. Albo? Albo stara膰 si臋
odzyska膰 koron臋 Polski, a w przesz艂o艣ci za艂o偶y膰 i u艣wietni膰 dynasti臋. A pan jako
przyjaciel i doradca kr贸la chcia艂by go ujrze膰 w pe艂nym blasku z
koron膮 Polski, prawda?
Tak. W艂a艣nie chodzi o to, 偶eby pani...
w ten spos贸b wp艂ywa艂a na kr贸la.
Odmawiam.
Szkoda.
My艣la艂em, 偶e zostaniemy przyjaci贸艂mi.
Niech pani wybiera!
Albo mi艂o艣膰 i z艂oto, albo wojna i 偶elazo!
Z艂oto.
Dlaczego wasza kr贸lewska mo艣膰 nie przynosi mi jednego?
Czego? Masz wszystko!
Z tego serca.
Masz i od dawna.
Cz艂owiek, kt贸ry kocha, nie mo偶e tlami膰 r贸wnocze艣nie tego, co nazywa mi艂o艣ci膮.
Nie rozumiem.
Kocham ci臋, panie.
Ale chc臋 si臋 czu膰 godn膮 ciebie.
Stawia Pani warunki.
To zrozumia艂e.
Jakie warunki?
Ale偶 ja jestem 偶ona, ty kr贸lowa 偶yje i cieszy si臋 dobrym zdrowiem. Teraz wasza
mi艂o艣膰 mnie nie po艣lubi, ale na wypadek, gdyby kr贸lowa... Dojd藕!
Wi臋c pani wiedzia艂a, co si臋 stanie.
Przewidywa艂a pani, 偶e ja wyznam jej... Tak jak ja wyznaj臋, 偶e kocham.
To dla ciebie niebezpieczny warunek.
Bardzo niebezpieczny.
Podejdzie bli偶ej kawalerze.
Kawalerze, posiada pan rzadki dar wyjmowania szpady z pochwy wtedy, kiedy
potrzeba. Od tej chwili przenosz臋 pana na s艂u偶b臋 do mnie.
Odpowiada pan za bezpiecze艅stwo tej damy Anny Hoyn w czasie mojej nieobecno艣ci i
zawsze.
Przypominam, nie nazywam si臋 Hoyn, nazywam si臋 Kozel. To nasza stara rodowa
posiad艂o艣膰. A wi臋c Kozel, hrabiny Kozel.
Nic ci nie grozi.
Bo ja tak chc臋.
Jestem z pana zadowolony, kawalerze.
Anno, chod藕.
Co艣 ci poka偶臋.
Potrzebuj臋 z艂ota, Bedger.
Na wojn臋 z kr贸lem szwedzkim i na zaspokajanie kaprys贸w os贸b, kt贸re
Jestem ju偶 bliski celu.
Jestem ju偶 bliski celu, wasza wysoko艣膰.
A tymczasem p艂ac臋 ci dwadzie艣cia tysi臋cy talar贸w rocznie, a z艂ota nie ma.
Jestem ju偶 bliski celu, wasza kr贸lewska mo艣膰, ale formu艂a kamienia
filozoficznego, jego kabalistyka uzale偶nione s膮... Od czego?
Z艂oto nie mo偶e by膰 obr贸cone na grzeszne czyny, na niegodziw膮 rozrywk臋.
na niesprawiedliwe wojny, ani na nieprawo艣ci, kt贸re ko艣ci贸艂 pot臋pia.
On 偶artowa艂, Anno.
Co to jest?
Porcelana? Bawi臋 si臋 w wolnych chwilach wypalaniem tych zabawek, wasza kr贸lewska
mo艣膰. Ale偶 to jest lekkie i misterne, niczym porcelana chi艅ska. Popatrz, Anno.
Gdyby nie ten wz贸r, powiedzia艂bym porcelana chi艅ska.
Sk膮d bierzesz glink臋 na to cudo?
Zwyk艂a ska艂a pylista pod miastem.
Wilgotna daje si臋 lepi膰.
urabia膰.
To znakomicie.
Zamawiam u ciebie ca艂y serwis.
O, popatrz.
Szkoda.
Wierz臋 ci, Bedger.
Nie chcia艂by艣 przecie偶, 偶eby hrabina Kozel uwa偶ala ci臋 za szarlatana.
M贸wmy si臋, Anno.
Jeste艣 blisko celu, wasza kr贸lewska mo艣膰.
Jestem blisko celu!
Jak si臋 nazywa ta miejscowo艣膰? Froenstadt, wasza kr贸lewska mo艣膰.
Froenstadt. A wi臋c wygrali艣my bitw臋 pod Froenstadt.
Co z nieprzyjacielem? Pu艂ki saskie doszcz臋tnie rozbite.
Droga do Drezna stoi otworem.
So艂nierze!
70 lat temu m贸j pradziad, Karol Gustaw,
poleg艂 na ziemi saskiej.
Pod lucem!
W obronie prawdziwej wiary lutera艅skiej!
呕adnych gwa艂t贸w! To nie jest Polska!
Oczywi艣cie bez ascenzy!
Masz jakie艣 zmartwienie?
W g艂owie si臋 wasza kr贸lewska mo艣ci. Nad czym?
Jaki da膰 napis pod portretem. No w艂a艣nie.
Jaki?
Jak to jaki?
Tylko jeden.
Fryderyk August, kr贸l Polski, elektor sakso艅ski.
Co powiesz, Hirstenberg?
O艣mielam si臋 przypomnie膰, 偶e 24 wrze艣nia w Eitrenstadt zosta艂 podpisany
traktat pokojowy z kr贸lem szwedzkim, na mocy kt贸rego wasza kr贸lewska mo艣膰 zrzek艂
si臋 korony polskiej, abdykowa艂.
Abdykowa艂 dzi臋ki z艂ym doradcom.
Przegrali艣my ze Szwedem i nie by艂o innego wyj艣cia jak... By艂o wyj艣cie.
Nie wdawa膰 si臋 w t臋 ca艂膮 polsk膮 awantur臋.
A je偶eli nawet przegrali艣my wojn臋, nie wolno by艂 radzi膰, 偶eby jego kr贸lewska
mo艣膰 abdykowa艂.
Niech by sobie kr贸l szwedzki kreowa艂 w Polsce Leszczy艅skiego czy innego, tam
przed Bogiem i 艣wiatem by艂by tylko jeden.
Czy wiadomo panom, 偶e Konstytucja Polski z roku 1669
zabrania kr贸lowi polskiemu abdykowa膰?
Podwoluj臋 si臋 do rozumu waszej kr贸lewskiej mo艣ci, 偶e intencje moje by艂y
najlepsze, 偶e traktat pokojowy w Eidtrandsztajn... A ty co powiesz, Kian?
Jaki napis tracisz?
Ja jestem zwolennikiem kompromisu.
Traktat by艂 zawarty 24 wrze艣nia.
Proponuj臋 napisa膰 dat臋 na portrecie 23.
Wasza kr贸lewska mo艣膰 by艂 jeszcze wtedy kr贸lem Polski.
To s膮 niestosowne 偶arty, baronik Jan.
A poza tym wszystkim wiadomo, 偶e warunki traktatu pierwszy zerwa艂 kr贸l szwedzki.
Szwedzi mieli opu艣ci膰 Saksoni臋, tymczasem panosz膮 si臋 i rabuj膮.
To prawda, wasza kr贸lewska mo艣膰.
Panosz膮 si臋, rabuj膮, a nasz biedny lud dobywa ostatni... Nie martw si臋,
F眉rstenberg.
Lud jest jak zdeptana trawa.
Przejdzie po niej byd艂o, ale nast臋pnego roku trawa znowu zakwitnie i jeszcze
lepiej ro艣nie.
A wi臋c... Nie mia艂e艣 racji, F眉rstenberg.
A teraz przepro艣 hrabin臋.
S艂ysza艂e艣?
F眉rstenberg.
Hrabina wie, 偶e m贸j szacunek dla niej... Dzi臋kuj臋, mo偶e si臋 pan nie trudzi膰.
Cokolwiek dobrego powiedzia艂by pan o mnie i jego kr贸lewskiej mo艣ci, nie powie
pan 偶adnej nowiny.
Prawda?
Zawsze kochaj膮ca, wierna i pi臋kna.
Nienawidz臋 tego ch艂ystka ze Szwecji.
Je偶eli wy m臋偶czy藕ni nie znajdziecie sposobu, ja go zniszcz臋.
Prosz臋 ze mn膮.
Gdzie to jest, generale? To tutaj.
To jest jego kwatera? Nie.
Wojska szwedzkie rozrzucone s膮 po ca艂ej Saksonii. Wi臋c kr贸l odbywa ci膮gle
inspekcje. W podr贸偶y jak zwykle towarzyszy mu tylko ma艂y oddzial.
Tak pewnie czuje si臋 w Saksonii.
Tam jest ob贸z szwedzki.
Szwedzki. Odbywa si臋 muszpra.
To jest obok prowadzenia wojen najbardziej ulubiona rozrywka kr贸la.
Chwali si臋, 偶e od sze艣ciu lat nie zdj膮艂 but贸w.
Po co tu przyjechali艣my?
A, je艣li pan nie jest wtajemniczony, kawalerze... Co?
Wtajemniczony? Tego nie si臋 pan dowie od innych os贸b, kt贸re... Kt贸re co?
kt贸re powiedzmy chc膮 pom贸c Saksonii.
No tak.
Co jeszcze?
Chodzi o dzie艅 wczorajszy.
Znowu偶 wyjecha艂a. W towarzystwie tego Francuza Leszeren.
Nie tego Polaka?
Polak by艂 z ni膮 tylko pierwszy raz. Potem odm贸wi艂, kiedy dowiedzia艂 si臋, 偶e
chodzi o... Powiedzia艂, 偶e do tego r臋ki nie przy艂o偶y, 偶e szlachcic polski...
Szlachcic polski nie podnosi r臋ki na kr贸lu.
Szlachcic polski po prostu zdradza.
A te przeja偶d偶ki odbywaj膮 si臋 we dwoje karet膮. Zawsze konno. I zawsze
spotyka si臋 z genera艂em Schurenburgiem. Tak jest.
I zawsze w pobli偶u miejsca, gdzie kwateruje kr贸l szwedzki.
Co powiesz na to, Jan?
Sprowadzi艂em do Drezna kapel臋 w艂osk膮 i pewn膮 tancerk臋.
Bardzo pi臋kna.
Tancerka, powiadasz?
艁adna.
Kr贸l lubi balet?
To jest dobra my艣l?
Bardzo dobra. A ty co powiesz? Mnie bardziej interesuj膮 raporty o ruchach
szwedzkich. M贸w dalej.
Pozwol臋 sobie powt贸rzy膰 pog艂oski kr膮偶膮ce w艣r贸d Szwed贸w. S艂ucham? Kr贸l szwedzki
ma zamiar uderzy膰 na Rosj臋.
Mo偶esz odej艣膰.
Hrabina przygotowuje spisek. Domy艣lacie si臋, panowie, jaki jest cel tych
przeja偶d偶ek. Konno. We dwoje. Do tego nie mo偶emy dopu艣ci膰. Nikt nas nie mo偶e
uprzedzi膰. Ten zamys艂 musimy wykona膰 my. My sami. Na w艂asn膮 r臋k臋? Czy za zgod膮
kr贸la? W艂a艣nie.
Kto przekona kr贸la?
Znam kogo艣, kto ma wielki wp艂yw na kr贸la.
Przepraszam wasz膮 kr贸lewsk膮 mo艣膰. Wychodzisz?
Tak i bardzo prosz臋 o chwil臋 rozmowy. Chodzi o spraw臋... Wagi pa艅stwo.
I w艂a艣nie obecno艣膰 tylko kilku p贸艂k贸w szwedzkich sprawia, 偶e plan nasz jest
mo偶liwy do wykonania.
Przeprowadza艂em kilkakrotnie z oficerami mojego p贸艂ku, jak r贸wnie偶 w
towarzystwie innych os贸b, wywiad.
Rozpozna艂em kwater臋 Karola w Oberau.
Obwarowana s艂abo.
Za pozwoleniem waszej kr贸lewskiej mo艣ci mo偶na noc膮 podej艣膰, zaatakowa膰 kwater臋
i uwi臋zi膰 kr贸la.
Zawioz臋 go do K枚nigstein, a wasza kr贸lewska mo艣膰 wie, 偶e to jest twierdza
zdobycia. Jestem zdania, 偶e kiedy kr贸l 艣wiecki b臋dzie w naszych r臋kach,
taki traktat, jaki mu podyktujemy.
Najwy偶szy czas ocali膰 kraj od g艂upieszcy, kt贸ry wstepta艂 p贸艂 Europy.
No i co jeszcze?
To wszystko wasza kr贸lewska mo艣膰.
Napa艣膰, porwa膰, uwi臋zi膰.
Zabraniam. A gdybym ja, niepos艂uszny 偶o艂nierz, nie respektowa艂 rozkazu waszej
kr贸lewskiej mu艣ci i uwi臋zi艂 go w K枚nigstein?
Zdoby艂bym twierdz臋, a ciebie, generale, kazal rozstrzela膰.
Nadzwyczaj pi臋kne i szlachetne s膮 twoje s艂owa, najja艣niejszy panie.
Ale po doznanych kl臋skach i gwa艂tach...
Stracona korona jedna, Polska, kt贸ra kosztowa艂a miliony,
zagro偶ona druga.
Jest szansa, 偶eby zagra膰 na 艣mier膰 i 偶ycie.
Cz臋sto musieliby艣my si臋 wstydzi膰 swoich najpi臋kniejszych czyn贸w, generale.
Gdyby znane by艂y pobudki, kt贸re je na 艣wiat wyda艂y, trzeba liczy膰 si臋 z
opini膮 Europy. Wasza kr贸lewska mo艣膰, ten gest by艂by dobry, gdyby uczciwo艣膰
znajdowa艂a w 艣wiecie przynajmniej tyle ochrony, co zbrodnia.
A z tym, co powie Europa, nie potrzeba si臋 liczy膰.
Sama kilkakrotnie je藕dzi艂am z hrabi膮 Lechren i przysi膮c mog臋, 偶e nie ma
ryzyka.
Pan jest Francuzem, panie hrabio, prawda?
Tak jest.
I tak bliskie jest panu dobro i szcz臋艣cie z Saksonii.
To dla mnie przygoda, wasza kr贸lewska mo艣膰.
Pan wraca jutro do Pary偶a, o ile si臋 nie myl臋.
Zechce pan wobec tego wyrazi膰 m贸j podziw i szacunek dla jego kr贸lewskiej mo艣ci i
jego dworu.
Do us艂ug waszej kr贸lewskiej mo艣ci.
A bo im zabawi膰 kula!
Co powiesz, Kian?
Nic, wasza kr贸lewska mo艣膰.
S膮dz臋, 偶e w 偶yciu nie ma tak nieszcz臋艣liwych okoliczno艣ci, z kt贸rych
by wyci膮gn膮膰 jakich艣 korzy艣ci.
Ani tak szcz臋艣liwych, kt贸rych nie potrafiliby艣my obr贸ci膰 na swoj膮 szkod臋.
Poniewa偶 wydaje mi si臋, 偶e mam zmartwienie,
Postarajmy si臋 z naszego nieszcz臋艣cia wyci膮gn膮膰 jakie艣 korzy艣ci. To znaczy,
Kian... Wiedzia艂em, 偶e wasza kr贸lewska mo艣膰
nie wyrazi zgody na ten zbisek.
Z czego znowu hrabina b臋dzie niezadowolona.
Pozwoli艂em sobie zatrzyma膰 kapel臋 w艂osk膮.
Trzeba lecie膰 dusz臋 zmys艂ami, a zmys艂y dusz膮, najja艣niejszy panie.
Tak m贸wi filozof.
To nast臋pny?
Hy!
Wasza kr贸lewska mo艣膰, kr贸l czmercki, warta prezentuje bro艅. Tam jest cyrkos
diutantem. To B贸g sy艂a go w nasze r臋ce.
Szulenburg, prosz臋 zachowa膰 spok贸j.
Rozkazuj臋.
Je偶eli wyjdzie st膮d 偶ywy, ty ich winien.
Dzie艅 dobry, kuzynie.
Prosz臋, zostaw nas samych.
Rozkazuj臋.
Odejd藕.
Bramy Drezna by艂y zamkni臋te, wi臋c powiedzia艂em stra偶nikom, 偶e jestem
kr贸la szwedzkiego.
I otworzono mi je.
Ciesz臋 si臋, 偶e ci臋 znowu widz臋.
呕elaza ma ci臋 do艣膰.
Szkoda, 偶e ludzi wam do niego brak.
Wiele s艂ysza艂em o twojej sile, kuzynie.
Ch臋tnie zobaczy艂bym to na w艂asne oczy.
Chcesz?
Wyci膮gnij wi臋c obie r臋ce przed siebie, kuzynie.
O tak.
Gdybym tego nie widzia艂, nie uwierzy艂bym.
Dzi臋kuj臋 ci, kuzynie.
Opuszczaj膮c taksoni臋, uzna艂em za s艂uszne po偶egna膰 si臋.
Chcia艂em tak偶e pok艂oni膰 si臋 kr贸lowej i zobaczy膰 ma艂ego kursista. Kr贸lowa b臋dzie
czu艂a si臋 zaszczycona.
Pi臋kna i dobra bro艅.
Uwa偶am to za szcz臋艣liwy los, 偶e nie my obaj stan臋li艣my w tej wojnie naprzeciwko
siebie, tylko nasze wojska.
A ja 偶a艂uj臋.
Opuszczaj膮c Saksoni臋, wracasz do Szwecji, kuzynie?
D膮偶臋 na wkr贸t.
Z mojego rozkazu natychmiast zamkn膮膰 wszystkie bramy miasta i obstawi膰 drog臋
Majsen. Tak jest.
Bior臋 ten czyn na moje sumienie.
Cholary! Odprowadz臋 ci臋, kuzyni.
Pojad藕!
Obnocicie swoje przywi膮zanie do kr贸la!
A 偶aden z was nie mia艂 odwagi strzeli膰 temu Szwadowi w 艂eb! By艂 wyra藕ny rozkaz
kr贸la.
Ustalone by艂o, 偶e uczynicie to z mojego rozkazu.
I ja t艂umaczy艂abym si臋 przed kr贸lem, ja!
Jest pewna r贸偶nica, pani.
Nie wiem, czy kr贸l by艂by zadowolony, gdyby si臋 dowiedzia艂, 偶e
jego rozkaz, a wykonali...
Pami臋tam niezadowolenie kr贸la, kiedy krabina K枚nigsmark lub ksi臋偶na Teschen
Lubomirska wtr膮cali si臋 do polityki.
To by艂y kochanki kr贸la.
Ja jestem jego 偶on膮.
I mam to przyrzeczenie na pi艣mie.
To jest prawdziwa wiadomo艣膰.
偶e trzeci uderz膮 na ropie.
Niesprawdzona, ale prawdziwa. Jestem poinformowany o ka偶dym ruchu wojsk
szwedzkich. Chc臋 wasze informacje.
Wasza kr贸lewska mo艣膰. Czy dotychczasowe raporty by艂y kiedy艣... Tak, tak! By艂y
prawdziwe. Ale to od tego.
Jan?
Ta kapela w艂oska trzeba, 偶eby jutro wyjecha艂a i najlepiej b臋dzie, 偶eby te
W艂oszki tu nie przyje偶d偶a艂y. A rozumiem, hrabina jest zazdrosna.
Hrabina Kozel, b臋d膮c tak zazdrosn膮 i s艂usznie o serce waszej kr贸lewskiej
nie powinna sama dawa膰 powod贸w do podejrzenia.
M贸w, Fiersenberg.
Chocia偶by te wycieczki z tym Francuzem.
Jestem Francuzem.
Pian, to s膮 kobiety uczciwe.
Ja si臋 nie licz臋, wasza wysoko艣膰. Ja jestem cynikiem.
M贸w.
My艣l臋, 偶e ma艂o jest kobiet, kt贸re zm臋czone by艂yby swoim rzemios艂em, ale
偶e hrabina Kozel jest wyj膮tkiem.
Naprawd臋 tak my艣lisz?
Gdyby s膮dzi膰 o mi艂o艣ci z jej objaw贸w, powiedzia艂by g艂upiec, 偶e jest podobna do
nienawi艣ci.
Kian!
Masz u mnie dziesi臋膰 tysi臋cy tarar贸w.
Dzi臋kuj臋 wasza wysoko艣膰, ale na sp艂acenie d艂ug贸w potrzebam dwadzie艣cia.
ha, ha, ha! Ha, ty!
He, he, he, he, he, he.
Kirstenberg.
Jeste艣 oszcz臋d膮.
Nikt nie poddaje w膮tpliwo艣膰 uczciwo艣ci hrabiny. Natomiast hrabia F眉rstenberg
m贸wi艂 o stwarzaniu pozor贸w, kt贸re daj膮 pow贸d do obmowy. A hrabina nie powinna
takich powod贸w dawa膰, skoro po najd艂u偶szym 偶yciu kr贸lowej ma zaj膮膰 jej
boku waszej wysoko艣ci.
Na to, jak powiedzia艂a, ma na p贸藕niej zobowi膮zanie.
Sk膮d wiesz?
M贸wi艂a o tym sama hrabina i to w obecno艣ci... W pocz膮tku uwa偶ali艣my to za
ale powtarzanie tego, gro偶enie krucic膮 sobie i...
Ja
te偶 uwa偶am to za 偶art.
Kian tej trupy w艂oskiej nie trzeba jeszcze odsy艂a膰.
A to zobowi膮zanie na pi艣mie by艂oby dobrze...
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.