Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
1
Szkoda, że Homarkules musiała być taka zagadkowa.
Ile domów pod wulkanem już odfajkowaliśmy?
Trzynaście, licząc Pałac masażu pumeksem bogini Pele.
To było niezręczne.
I to jak.
Tyle pracy, a dzieci ani widu, ani słychu.
Nie wiem, co ci powiedzieć.
Sprawdziliśmy wszystko, co przyszło mi do głowy.
PIZZERIA OGRODY POMPEJÓW
Gdzieś trzymają te młode.
Muszą być przerażone.
Musimy zajrzeć pod każdą skałę magmową.
Złożyliśmy świętą przysięgę.
Fakt.
Dotrzymamy jej.
Żałuj, że nie widziałeś, jak Donny traktował je w kanałach.
Tacy ludzie...
Ktoś musi im dać nauczkę.
To będziesz ty, mój drogi mścicielu.
No nie wiem.
Stawiłeś mu czoła w banku i w kasynie.
I dwukrotnie dostałem wciry.
Do trzech razy sztuka.
Po trzech się wylatuje.
To nie kręgle, Arturze.
- Bejsbol. - A bohatero-bol?
Tu każda porażka osładza zwycięstwo.
Choć teraz przyda nam się odrobina szczęścia.
Jakaś wskazówka, krok do przodu.
Halo?
Coś ty nagadał Superianowi?
Pani Lint. Chwila. Kto powiedział, że z nim rozmawiałem?
On.
Chyba uważa cię za swojego terapeutę.
Zapewniam, że żaden ze mnie terapeuta.
To przestań go leczyć, bo mu odbija.
To nie terapia. Tylko mu coś zasugerowałem.
Poleciłem mu wykonanie gestu.
Brawo, panie Freud. Teraz plecie coś o wysadzaniu ludzi.
- Jakich ludzi? - Wszystkich.
Chwileczkę, martwisz się o innych?
Co?
Janet.
Chyba tak.
Martwię się o siebie.
Jak mu całkowicie odwali, cały mój plan weźmie w łeb.
Czyli masz jakiś plan.
Co z tego? Ty też. Nie udawaj, że nie.
Cholerni sąsiedzi.
Jacy sąsiedzi?
Wyłączcie to badziewie!
Kleszczu!
Słyszę śpiew młodych.
Posłuchaj mnie uważnie. Powiedz mi, gdzie jesteś.
Niezła próba.
Nie zdradzę swojej kwatery.
Zajmij się Superianem!
Rozłączyła się.
- Kurza stopa! - Czekaj.
Identyfikator rozmówcy.
Młode są w motelu Lei-Lo.
Zatem hej-ho, Lei-Lo!
Kleszcz
Dość!
Przeklęte homarzyska.
Macie.
No już, szkarady.
Jak u mamusi.
Nie chcą jeść, Donny.
Jak nie będą żreć, to sami je zjemy.
Nie dziwi cię moja ciekawość?
Wychowałeś się w AEGIS,
mój brat stamtąd nie wychodzi...
A ja mam kategorię. Dlaczego nie?
Już ci mówiłem. To działa w dwie strony.
Byłam na durnych dniach otwartych i nic się nie stało.
Mówiłaś, że przyłapał cię doktor agent Hobbes.
Podałam mu fałszywe nazwisko.
Niepotrzebnie.
To najtęższy umysł w AEGIS.
Na pewno już przejrzał twoje akta.
Nie mam żadnych akt.
Jasne, że masz. Nazywasz się Dot Everest.
Jesteś siostrą Chłopca ze Zdjęcia!
Gdy Terror zabił twojego ojca, wszystkim wam założyli kartoteki.
Połączenie przychodzące na telefon Dot.
Źródło?
To Artur. Lepiej odbierzmy.
Daj na głośnomówiący.
Siema, jak leci?
Dangerboat? Dzwoniłem do Dot.
Też tu jestem.
Pożyczymy twój wóz, dobra?
Pewnie. Nie ma sprawy.
Dzięki! Mamy tajną misję, auto nam się przyda.
Tak.
My też mamy tajną misję.
Bez szczegółów. To niezabezpieczony kanał.
Chwileczkę. Dostałaś kolejną misję?
Nie przez telefon.
Chcesz samochód, to bierz.
Czy podczas tej misji zginą ludzie?
Niech cię, insekcie.
Czyli tak.
Overkill, Dot, lepiej zaczekajcie,
aż skończymy swoją misję,
to wpadniemy pomóc wam przy waszej.
Nie trzeba, poradzimy sobie.
Mamy wszystko, czego nam trzeba.
Nie potrzebujemy tego rodzaju pomocy.
- Tego rodzaju? Czyli jakiej? - Superbohaterów.
To tajna operacja, a nie cyrk.
Posłuchaj, Dot.
Nie masz tyle doświadczenia,
by od razu skakać na głęboką wodę.
A ty nie skaczesz?
Ale ja mam kombinezon!
Ja też coś mam.
Owszem, ma.
Szkolenie bojowe.
Nawet w tym kombinezonie poskłada cię jak krzesło biwakowe.
To los tu jest od składania.
A my to łabędzie z origami.
Nie można być łabędziem, błądząc po lesie.
My nie błądzimy.
A w lesie nie ma łabędzi!
Nikt nie jest w żadnym lesie!
Chyba się rozłączyli.
Chyba tak.
To co, przekąska?
Dzięki.
Przemądrzali hipokryci.
To z lasem zrozumiałem, ale łabędzi chyba nie.
Łabędzie mogą mieszkać w lesie.
AEGIS ma moją kartotekę?
Z pewnością.
To trochę straszne.
I to jak!
Szlag!
W całym mieście trwają poszukiwania towarzyszy Homarkulesa,
czterech białych mężczyzn powiązanych...
Zaraz nas dopadną, Donny.
Wyluzuj. Nie zamkną miasta na zawsze.
W końcu popuszczą sieć, a wtedy my odpłyniemy.
A do tej pory chociaż sobie dobrze pojemy.
Na pewno chcesz to zrobić?
Tkwimy tu, żrąc gotowce ze stacji benzynowej.
Tak, na pewno.
Te młode są wyjątkowe.
Możemy nauczyć je sztuczek. Albo jakiejś fajnej piosenki.
Gliny szukają poławiaczy homarów
okradających banki z pomocą magicznego homara.
Mogą się pokapować, jeśli założymy zespół magicznych homarów.
Motel Lei-Lo.
Faktycznie dom pod wulkanem.
Co teraz?
Obserwujemy i czekamy.
- Batonika? - Dzięki.
Cukier dostarczy ci energii, a czekolada zawiera antyoksydanty.
Co teraz?
Nadal obserwujemy i czekamy.
Takie misje to nuda.
Ja wolę działać.
- Ja też! - Posłuchajcie.
Nie mamy dość informacji.
Nie możemy wparować do każdego pokoju.
- Możemy. - Nie, Kleszczu.
Trzymajmy się planu. Z finezją, panowie.
Dziękuję, że mnie w tym uwzględniliście.
Nie ma sprawy. Ktoś musi obsługiwać lodówkę.
I w ogóle jakąś załatwić.
Mam też namioty, gdybyście chcieli gdzieś wyskoczyć.
Szary kamienisty jest ładny, ale chyba trochę za zimny.
Co sądzisz?
Właśnie, dlatego wolę jasny popiel.
Ale na zewnątrz mają tylko olejne,
a nie chcę zanieczyszczać środowiska.
Chyba wybiorę mewę.
Masz coś przeciwko?
Jasne. Kocham cię, pa.
Delta, czerwony jastrząb, zero absolutne.
Powtarzam. Delta, czerwony jastrząb, zero absolutne.
Niebieski księżyc, dziewięć.
Zajęliśmy pozycję przy linii horyzontu.
Zrzucamy kotwicę.
Odczyty prawidłowe. To zaawansowany ośrodek.
W takim można się spodziewać implantów dla ludzkich mebli.
Przyjąłem.
Na zdrowie. Dziś będziemy się radować.
Mnie lej pół. Prowadzę.
Pomyśl tylko.
Jeśli złapiemy Hrabiego, jutro siedzisz naprzeciwko Rathbone'a.
Wszystko się zmieni.
Chyba że to pułapka
i jutro nic po nas nie zostanie.
Tak czy siak, to koniec.
Dot ma rację.
To bardzo ważna misja.
Powinniśmy zrobić... To coś.
- Milcz. - Czyli co?
Nie zrobimy tego czegoś.
Taki nasz zwyczaj przed określającymi nas
misjami bez odwrotu, w których stawką jest wszystko.
Taka nasza tradycja.
Nie ma mowy.
Nie wstydź się.
Przecież to świruska.
Jedna z nas.
Daj spokój, jestem świruską. Co to takiego?
No dobrze.
Kleszcz miał rację. Jesteśmy w lesie.
Tam żyją tacy jak my.
Samozwańczy strażnicy. W chłodzie i mroku.
Tam czai się zło.
Z dala od światła i muzyki.
Przed misjami, które o wszystkim zadecydują,
gdy opuszczamy mrok,
świętujemy wszystko, o co walczymy.
Walczymy dla zemsty.
Walczymy o krew.
Walczymy o prawo...
Do tańca.
Nie no, bez jaj.
Tańcujemy, Dot. To tradycja. To właśnie to coś.
Boisz się?
Ani trochę.
Tak jest!
Świetnie, Overkill.
Dalej, Dot.
Świruska jak nic.
Dalej.
Dalej.
Z orzechami?
Fajnie, batonik, który walczy.
Kleszczu.
Patrz na tego busa. Chyba poznaję kierowcę.
To brat Donny'ego. Widziałem go w kanałach.
Czas ruszać!
Kevin, do boju!
- Zgoda. - Tak jest!
Moje kolana.
Pokój 160. Jedynka, szóstka, zerówka.
- Ruszamy, Kleszczu. - Zgoda.
Najważniejsza wytyczna?
Młodym nie może stać się krzywda.
SUPERBOHATER SUPERIAN. O CO TYLE SZUMU?
Superian cię zaniepokoił, co?
Przechodzisz na stronę dobra.
Naprawdę.
Muszę się napić.
Dobra, już wrze.
Skocz po homary, Denny.
Do dzieła!
Co to było, do diabła?
Co się stało z naszym busem?
Skleszczyło go.
I zaraz znowu coś skleszczy.
To ten frajer z banku.
No proszę, zaczyna się.
Nie ma czasu na wyjaśnienia, ale musimy ruszać.
Tylko was...
Łaskotki.
Coś mi tu śmierdzi.
Trzymaj, Kevin.
To ostatnie. Zmykaj.
Proszę, proszę, pan księgowy.
Już dobrze.
Dobranoc, śmierdzący książę.
Gdzie są moje homary?
Nie są twoje.
A takiego wała!
Ty, insekt, czemu demolujesz mi kwaterę?
Joanna d'Lint, no proszę.
Kleszczu, pomocy!
Artur ma kłopoty. Przypilnuj mi no tych łachmytów.
- Pomocy! - Idę!
Wstawaj, robalu!
Arturze!
Udało ci się!
Też słyszysz szum fal?
Chyba się tu zdrzemnę.
A ty co wyprawiasz?
Walterze!
Cześć.
POŁĄCZENIE PRZYCHODZĄCE
Mówi Cheng.
Dawno się nie widzieliśmy, przyjacielu.
I tak, i nie.
Obaj wiedzieliśmy, na co się piszemy.
Mało wtedy wiedzieliśmy.
Powiedz mi, co muszę wiedzieć.
Mam dla ciebie robotę.
Arturze, jak znalazłeś przestępców?
Dzięki starym, dobrym metodom detektywistycznym.
Co pomogło ostatecznie rozwiązać zagadkę?
Dostaliśmy cynk...
Chodźmy już stąd, Arturze.
Musimy jednak chronić nasze źródło.
Chodźmy, Kevinie. Kleszczu, odłóż to.
- Arturze! - Miasto jest bezpieczne
dzięki Kleszczowi i Arturowi.
Kevin zrobił im oświetlenie.
Chciałem, żeby czuły się jak w domu.
To chyba działa.
Słyszycie?
W ten sposób wam dziękują.
A ja tak mówię, że nie ma za co.
Misja zakończona.
Teraz ta trudniejsza część.
Obowiązki rodzica.
Dangerboat, jesteśmy na plaży.
Włamałem się do systemu bezpieczeństwa.
Wyłączam kamery i czujniki.
To chyba tu.
To gdzie oni są?
Wszystko stąd zabrali.
Nic nie widzę.
Musimy się przyjrzeć.
Będzie ciężko.
- Dlaczego? - Hrabia zhakował mi oczy.
Oślepłem.
Cholera.
Spadajmy stąd.
DB, naprawisz mi wzrok?
Próbuję, ale Hrabia mnie zablokował.
Jak on się włamał? Przecież mam zabezpieczenia.
Nie!
Co się dzieje?
To jakaś klatka.
Wykrywam potężne impulsy elektroniczne w całym budynku.
WŁĄCZONO AUTODESTRUKCJĘ
To procedura autodestrukcji.
Dot, uciekaj!
Nie zostawię cię tu!
Gdyby chciał mnie zabić, już bym nie żył.
On chce mnie żywego.
- Uciekaj! - Overkill...
Autodestrukcja za pięć, cztery...
- Overkill. - ...trzy, dwa, jeden.
Gdyby chciał mnie zabić, już bym nie żył.
On chce mnie żywego.
Uciekaj!
Autodestrukcja za pięć, cztery, trzy,
dwa, jeden.
Dramatyzm
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.