Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
1
OTRZYMANO
ZGODA – OCZEKUJE
ZGODA – ZASTRZEŻONO
POUFNE
ODMOWA
Wybacz, Homarkulesie.
Oceniłem książkę po czerwonej, kolczastej okładce.
Chciałaś tylko chronić dzieci.
Jaki bohater mógłby uderzyć matkę w paszczękę?
Nie zadręczaj się tym, Kleszczu.
A teraz gnije w celi w AEGIS.
- Musimy jej pomóc! - Właśnie pomagamy.
Najpierw musimy zająć się papierami.
Dlaczego, Arturze? Po co te papierzyska?
To nie my ją złapaliśmy, prawda?
Skoro to nie my ją aresztowaliśmy,
musimy wypełnić formularze, żeby umówić się na widzenie.
Kleszczu.
Jestem księgowym.
Biurokracja to mój konik.
Zajmę się tym.
Następny.
- Mogę jakoś pomóc? - Możesz, Verando.
Pragniemy ubiegać się o widzenie z więźniem z zaostrzonego.
Trzeba wypełnić kilka formularzy.
To już załatwione.
Oznaczył pan sekcje podręcznika AEGIS kolorami?
Zupełnie jak ja.
Potrzebujemy dziesięciu egzemplarzy formularza 5-11C z załącznikami.
Do tego dane międzywydziałowe i uprawnienia dostępu.
I trzy egzemplarze wniosku o przepustkę.
Spokojnie, paniusiu.
Niech pani dorzuci jeszcze wniosek o ujawnienie limitów.
Imponujące.
Ale większość zapomina o formularzu...
1550, zrzeczenie się zwolnienia statusu.
Zabójczy jest.
Chyba ty, papierowa królowo.
Rany, prawdziwa lawina.
- Macie coś do drzew? - Luzik, Kleszczu.
Teraz musimy załatwić podpisy.
- Ile? - Trzynaście.
A żeby to pokręciło.
Idziemy po ciebie, Homarkulesie.
Dziękuję.
Joanna d'Arc.
- Chciał mnie pan widzieć? - Owszem.
Powstrzymałaś Homarkulesa.
Należą ci się gratulacje.
Zyskujesz w mieście nie lada sławę. W AEGIS również.
Super. To czego pan chciał?
Ten stwór coś powiedział?
Wyglądał, jakby umiał się komunikować?
Proszę spojrzeć. Nic nie powiedział.
Tylko ryczy jak w horrorze.
Zapamiętam. Dziękuję za spostrzeżenie.
Spoko.
Nie masz nic na swoją obronę?
Mirando, zaplanuj transfer do laboratorium na wieczór.
Tak jest.
Teraz, przyjacielu,
zacznie się zabawa.
Kleszcz
Nadajemy dla państwa z otwartego na nowo ośrodka AEGIS.
Mamy dzień otwarty.
Mówi E. Morgan Pearl, jest ze mną legendarny dowódca AEGIS,
Tyranozaur Rathbone.
Dziękujemy za relację z naszej imprezy.
Postanowiliśmy otworzyć drzwi i wyciągnąć rękę do mieszkańców.
Zależy nam na przejrzystości.
Na przejrzystości? To świetnie!
Opowie nam pan o Superianie.
Czy AEGIS zamierza oficjalnie potępić jego działania?
Wystarczy. Odbiegasz od tematu, synu.
Mówimy o dniach otwartych.
Proszę.
Przyda ci się czapka.
- Dziękuję. - Idziemy.
AEGIS i wy...
Pamiętajcie, dzieci. Nie palcie, nie kradnijcie
i nie zabijajcie. Kapujecie? No to sio.
- Co się mówi? - Dziękujemy, Kleszczu!
Dobra, po kolei.
Doktor agent Hobbes musi podpisać zrzeczenie się zwolnienia statusu.
Faktycznie mają otwarte. Masa ludzi.
Sam bym tu przyszedł.
Gdybym już tu nie był.
Nie do wiary, że należymy do AEGIS.
Weszliśmy,
teraz musimy uwolnić Homarkulesa.
Spoko czapka.
Dziękuję.
Nie byłem w AEGIS od kilkudziesięciu lat.
Wybrał pan dobry dzień na wizytę.
Zaraz kolejny obchód, jeśli ma pan ochotę.
Sam się oprowadzę, dzięki.
To chyba on.
To Brązowa Gwiazda.
Brązowa Gwiazda.
Poważnie?
Ale super.
Co robisz po południu?
Chyba zajrzę do AEGIS.
Po śmierci twojego ojca
bardzo nam pomogli.
Nie pamiętam.
Po ich powrocie czuję się bezpieczniej.
Mamo,
czy w dzieciństwie robiłam coś niezwykłego?
To znaczy?
Coś niewytłumaczalnego.
Coś, czego nie robiły inne dzieci.
To działka Artura.
Ty zawsze postępowałaś wytłumaczalnie.
Przepracowujesz się.
Widzę.
Walter kazał mi się nie martwić. Mówi, że wszystko u was gra.
Mimo to
zawsze uważałam, że czeka was wyjątkowa przyszłość.
- Walter tak powiedział? - Tak.
Też tak sądzę.
Powinnaś. Jesteś naszą matką.
Wniosek o widzenie.
Nie powinniście współczuć Homarkulesowi.
Proszę posłuchać.
To Donny i rybacy zaplanowali napady.
Zmusili Homarkulesa do pomocy.
Wytresowali to stworzenie, ucząc je prostych czynności.
Brak mu jednak rozumowania i umiejętności komunikacji.
Rozmawiała z Arturem.
Ona?
Tak, doktorze agencie. Odezwała się.
Naśladowała słowa.
Naśladowała?
Wątpię, żeby to była mowa.
Brzmiało jak mowa.
Jeśli ma gadać,
to lepiej niech zacznie jeszcze dziś.
- Dziękuję. - Wypełniłem dokumenty
celem przekazania jej do eksperymentów.
Co? Nie wolno wam na niej eksperymentować!
Owszem, wolno. Nie wykazała zdolności odczuwania bodźców.
To podczłowiek.
Tutaj nazywamy takich „kryptydami", inaczej „monstrum".
Też sądziliśmy, że to monstrum, ale to mamonstrum.
Mamonstrum? Czyli ma potomstwo?
Chodźmy już, Kleszczu. Zostało sporo podpisów.
Mamy dni otwarte. Mam pokazać dopplerowskiego złoczyńcę.
- Powodzenia. - Dzięki.
Idziemy.
Musi coś powiedzieć, zanim ją wywiozą do laboratorium.
AEGIS i wy, współpraca dla lepszego jutra.
Co to ma być?
To Joanna d'Arc! Zrób mi z nią zdjęcie.
- Mogę prosić o autograf? - Proszę.
- Dziękuję. - Zbytek łaski.
Nie wiem, co powiedzieć.
Wolałabym już paść trupem.
- Uwielbiamy twoją pracę. - Wy też?
Tak.
AEGIS i wy...
To Dot.
Dot!
Cześć, Kevin.
Miło widzieć przyjazną twarz.
Chyba mamy ten sam trop.
Dni otwarte w AEGIS?
Nie zdradzaj planu.
Dołączy pani do obchodu?
Oczywiście.
Proszę za mną.
Podczas zwiedzania
proszę pamiętać o trzech rzeczach.
Trzymamy się grupy, niczego nie dotykamy
i dobrze się bawimy.
Wróciłem w samą porę.
Byłeś na wakacjach?
Wyjechałem, gdy pojawiło się AEGIS.
Z czasem zdałem sobie sprawę, że nie mogę ciągle uciekać.
Miasto mnie potrzebuje.
Dobra, lecę na patrol.
Dajcie mi spokój.
Superian? To jakaś kpina.
No to mamy słonia w składzie porcelany.
Superian.
Nieproszony i na zamkniętym obszarze.
Nie aktywował alarmu.
Superian porusza się szybciej, niż można zobaczyć.
Może dowolnie emitować szerokie spektrum energii.
Krótko mówiąc, chodzi tam, gdzie chce.
Co zamierza?
Może chce się zarejestrować.
Wątpię.
Spójrz na niego.
Wygląda jak dusiciel napadający na kierowców.
Zamykamy ośrodek?
Nie chcę straszyć ludzi. To by była pożywka dla mediów.
- Czyli... - Będziemy go obserwować.
- Zobaczymy, co zrobi. - Właśnie.
Tak jest.
To wszystko, Hobbes.
Tydzień temu nie wiedziałem,
że w AEGIS jest kierownik ds. koordynacji procedur wewnętrznych.
A teraz mamy jej autograf.
Może nam się udać.
Nadal próbujecie dostać się do znajomego?
Tak, ale papierologia już za nami.
Wszystko gra, Flex? Wydajesz się padnięty.
Stałem przy stoisku na dniach otwartych.
Każdy chciał zobaczyć mnie w akcji,
rozumiecie.
Czujecie?
Co jest, Sage?
Kosmiczny zmysł coś wyczuł.
Sutek odebrał sygnał?
Coś śmignęło między płaszczyznami.
Coś złowieszczego przemierza skraje bezkresu czasu.
To nawiedzone miejsce.
AEGIS jest nawiedzone?
Nie przejmuj się.
Dla niego wszystko jest nawiedzone.
Taka prawda, kretynie.
Ale to miejsce jest wyjątkowo nawiedzone.
Niech mnie świśnie.
No dobrze.
Wszystko zostało sprawdzone.
Potrzebujemy jeszcze tylko zgody bohatera dokonującego aresztowania.
- Super! - O nie.
Formularz jest nawiedzony?
Lint musi to podpisać.
O rany.
Jednak nie.
Nie ma mnie.
Po lewej
znajduje się Superłapa 6000,
urządzenie do pomiaru nadludzkich zdolności.
Dziś niestety jej nie obejrzymy, bo poszła do konserwacji.
- Skaner siatkówki! - Ale jazda!
Co robisz?
Nie przyszedłem tu zwiedzać.
No dobra.
Szukam tego, co ukrywa AEGIS.
Czego?
Potrzebujemy twojej pomocy.
Odpada.
Posłuchaj, aresztowałaś Homarkulesa.
Potrzebujemy twej zgody, by się z nią spotkać.
Z nią?
Nie jest zła.
Nie jest też facetem.
Potrzebujemy twojego podpisu, żeby jej pomóc.
Niczego nie podpiszę.
Podpiszesz.
Bo tak należy. Tak postępują bohaterowie.
Niczego nie podpiszę,
bo regulamin mi nie nakazuje, więc sobie to wsadźcie.
Ciekawe.
Mówiłem ci, nie zmieniła się.
Sam nie wiem.
Zmiana wymaga czasu.
Pewnie już słyszy Głos.
Co? Odpuść.
Jaki głos?
Najpierw cichuteńki.
Zwykły szept.
Drążący duszę.
Będziesz chciała go uciszyć, ale...
Przeznaczenia nie da się uciszyć.
Co fakt, to fakt.
A jak mogę uciszyć was?
Myślisz, że oszalałaś, ale to nieprawda.
Przeciwnie, to świat jest szalony.
Gdy przeznaczenie zacznie już mieszać,
nigdy nie będzie tak jak kiedyś.
Dobra, dajcie ten świstek.
Tylko dajcie mi już spokój.
O to chodzi.
Dziękujemy.
Nie ma czasu do stracenia. Do papierowej królowej!
Niczego nie dotykajcie.
To bardzo czułe urządzenia.
To pozwala określić kategorię?
Tak. Kolorowy sprzęt.
Jeśli się ma kategorię.
Gdy byłem mały, rodzice kazali mnie zbadać.
Masz kategorię?
Trzecią.
Kevin...
Chyba i ja mam kategorię.
Co potrafisz?
Unikać kul.
Jeśli już wszystko zobaczyliście, to idziemy dalej.
Wiele przed nami.
To coś jak déjà vu.
To wygląda na tymczasowe zakłócenie.
Powinnam się zbadać, żeby mieć pewność?
Nie!
AEGIS nie może się dowiedzieć.
BOHATEROWIE BŁYSZCZĄ NA WIEKI
Czołem.
Czołem.
Joanna d'Arc.
Widzę, jaka jest pogoda na Plutonie. Miałbym nie widzieć przez maskę,
Janet?
Cholera.
Przez wiele lat pomagałaś Terrorowi mnie zabić.
Teoretycznie. To jemu na tym zależało.
Jak ci się podoba rola bohatera?
Jak wrzód na tyłku.
Fakt. I tak to lepsze niż bycie zaszczutym.
Z zaszczuciem sobie radzę, ale to...
Dziwna sytuacja.
Raczej idealna.
Pierwsze strony gazet, pochwały w telewizji.
To się wżera w mózg.
Niszczy wszystko, co stworzyłaś,
rozbiera twoją fortecę cegła po cegle.
A ty siedzisz i się przyglądasz,
bo jedyny sposób, który może to naprawić,
wysłałby wszystkich w kosmos.
Siedem miliardów małpeczek W otchłani sobie wrze
Chyba powinieneś z kimś pogadać.
Znalazłem kogoś takiego.
Świetny, chyba go znasz. Artur.
- Artur? - Mały, ze skrzydełkami.
Że Artur?
Artur Everest?
- Tak. - Co wie?
To ten gość mnie szczuje.
Co?
Żyje ze szczucia mnie w telewizji.
...do kwestii Superiana,
- ale dostałem czapeczkę. - Chwileczkę.
- On tu jest? - AEGIS wstaje z kolan.
Chyba tu jest.
WIDZENIE – ZATWIERDZONO
Dokumenty się zgadzają.
Oczywiście, papierowa królowo.
Słyszeliśmy to pięć minut temu.
To była Veranda, moja siostra.
Bliźniaczka. Ja jestem Miranda.
Para sobowtórów.
AEGIS zwerbowało was obie?
Pomogła nam telepatia.
Siostra pozdrawia.
Chodźmy do waszego homara.
Chyba się cieszy na wasz widok.
Macie dziesięć minut.
Nie zrobimy ci krzywdy.
Wybacz tę bójkę w kanałach.
Miałem pokręcony tydzień, jeśli chodzi o dobro i zło.
Coś mi się ubzdurało, że jesteśmy wrogami.
Posłuchaj,
wiem, że nam jeszcze nie ufasz, ale tylko my możemy ci pomóc.
Musisz się odezwać przy personelu.
- Powiedz coś. - Choć słowo.
Słóweczko.
No dalej!
Cały dzień ganiamy ze stertą papierów.
Powiedz coś.
Na sto homarów,
czy ty chcesz trafić do laboratorium?
Pomyśl o dzieciach.
Ani słowa o dzieciach!
Jasne, oficjalnie nic nie powiedzą.
Nie komentują kwestii Superiana.
Przepraszam, chciałbym coś powiedzieć.
Kończę, mam kolejnego fana.
Pewnie chce autograf.
Obejdzie się.
Chciałem podzielić się opinią.
Cześć.
Cześć.
Najlepsze zostawiłem na koniec.
Teraz Apartamenty Grozy.
- Chodźcie. - To tam...
AEGIS się nas boi.
Nas? Tych z kategorią?
Tak. Ciągle nas obserwują.
Nie obraź się,
ale te bzdury o spiskach nie pomagają.
AEGIS pomogło mojej rodzinie.
Pomogli mamie, mój brat już się zapisał.
Ty i Overkill mówicie, żeby im nie ufać,
ale nie podajecie powodów.
Nie widzą w nas ludzi.
Jak ktoś zaczyna tak sądzić, to kończy się bardzo źle.
Może jacyś tu są.
Stój. Dokąd idziesz?
Wyczuwam bliskość tajemnic.
Zobaczą nas. Tu są kamery.
Nie bój się, mam zakłócacz.
Wracajmy do grupy.
Walter?
Nie, to John Wu.
John Wu? Przecież...
On wygląda jak mój ojczym.
Mogę w czymś pomóc?
- Laborant. - My nie...
- My tylko... - Laborant.
Państwo pewnie zwiedzali.
Tak.
Szkoda, że pominęli tę gablotę.
Gwiazda za odwagę to jedno z najwyższych odznaczeń.
Jest pan laborantem.
- Kevin. - Jestem doktor agent Hobbes.
Pani wygląda znajomo.
Poważnie? Często to słyszę.
- Czyżby? - Debra.
Debra Evanston.
Witaj.
A pan nazywa się Kevin?
Odprowadzę was do grupy.
- Cudownie. Dziękujemy. - Proszę za mną.
Jasne.
- Laborant. - Cicho bądź.
- Laborant. - Morda w kubeł.
Szukałam nowego domu dla mojej rodziny.
Ktoś zaśmiecił ocean plastikiem.
Kto?
Chwileczkę, pochodzisz z Atlantydy?
Tak. Mój gatunek służył kiedyś w gwardii królewskiej.
Broniliśmy bezbronnych.
Dlatego mnie złapali.
Ratowaliśmy żeglarzy.
Tak czynimy.
Donny powiedział, że jego łódź zatonęła.
Uratowałaś Donnellych,
a oni cię zdradzili?
Schwytali moje dzieci.
Od tamtej pory im służę.
Dzieci wspominały o domu pod wulkanem.
Widziały go w pobliżu miejsca, w którym je trzymają.
Dom pod wulkanem.
Są ich tysiące.
Uratujemy twoje dzieci,
ale to na nic, jeśli nie będą miały matki.
Odezwij się do personelu.
Wtedy będą musieli traktować cię jak człowieka.
Bez eksperymentów i noży.
Porozmawiam z nimi.
Ale ani słowa o moim potomstwie.
Obiecuję.
Klnę się na honor, pani, że ocalimy twe dzieci.
Umiesz czytać mi w myślach?
Wiesz, co mi robisz?
Nie wiesz, kim jestem.
Jestem tylko przyjacielem z innej gwiazdy.
Spójrz,
trzymasz za rękę boga.
Trzęsiesz się jak małe dziecko.
Czemu nie zastanawiasz się, dlaczego istnieję?
Nad moim cudownym bytem?
Ty i ja...
Możemy do siebie należeć.
Nie jestem potworem ani bestią.
Dlatego przemawiam do tych, którzy mnie schwytali.
Mówię, myślę i żądam odpowiedniego traktowania.
Widzi pan?
To nie potwór.
To tylko miła dama z Atlantydy.
Rzeczywiście, źle ją sklasyfikowałem.
Powiedziała o sobie coś interesującego?
Jej wskazówki mogą doprowadzić nas do Donnellych.
Poza tym nic ciekawego.
W porządku.
- Hobbes? - Tak?
Zmień jej status i wykreśl z akt kryptyd.
Będziecie traktować ją po ludzku?
W rzeczy samej.
Ekstra!
Zachowuj się profesjonalnie.
Dobrze, panowie.
Macie trop,
a teraz go zbadajcie.
Tak jest.
Tak!
- Idź przodem. - Dziękuję.
Do widzenia panom.
Tak.
Tak!
A teraz...
Jakieś wieści o Superianie?
Ani śladu od uprowadzenia pana Pearla.
Nie wiem, co z tym zrobimy, do cholery.
Być może problem sam się rozwiąże.
Halo?
Superian!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.