All language subtitles for The.tick.2016.S02E06.GalaxyTV.Polish-WWW.MY-SUBS.COM-POLSKE

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak Download
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

1

OTRZYMANO

ZGODA – OCZEKUJE

ZGODA – ZASTRZEŻONO

POUFNE

ODMOWA

Wybacz, Homarkulesie.

Oceniłem książkę po czerwonej, kolczastej okładce.

Chciałaś tylko chronić dzieci.

Jaki bohater mógłby uderzyć matkę w paszczękę?

Nie zadręczaj się tym, Kleszczu.

A teraz gnije w celi w AEGIS.

- Musimy jej pomóc! - Właśnie pomagamy.

Najpierw musimy zająć się papierami.

Dlaczego, Arturze? Po co te papierzyska?

To nie my ją złapaliśmy, prawda?

Skoro to nie my ją aresztowaliśmy,

musimy wypełnić formularze, żeby umówić się na widzenie.

Kleszczu.

Jestem księgowym.

Biurokracja to mój konik.

Zajmę się tym.

Następny.

- Mogę jakoś pomóc? - Możesz, Verando.

Pragniemy ubiegać się o widzenie z więźniem z zaostrzonego.

Trzeba wypełnić kilka formularzy.

To już załatwione.

Oznaczył pan sekcje podręcznika AEGIS kolorami?

Zupełnie jak ja.

Potrzebujemy dziesięciu egzemplarzy formularza 5-11C z załącznikami.

Do tego dane międzywydziałowe i uprawnienia dostępu.

I trzy egzemplarze wniosku o przepustkę.

Spokojnie, paniusiu.

Niech pani dorzuci jeszcze wniosek o ujawnienie limitów.

Imponujące.

Ale większość zapomina o formularzu...

1550, zrzeczenie się zwolnienia statusu.

Zabójczy jest.

Chyba ty, papierowa królowo.

Rany, prawdziwa lawina.

- Macie coś do drzew? - Luzik, Kleszczu.

Teraz musimy załatwić podpisy.

- Ile? - Trzynaście.

A żeby to pokręciło.

Idziemy po ciebie, Homarkulesie.

Dziękuję.

Joanna d'Arc.

- Chciał mnie pan widzieć? - Owszem.

Powstrzymałaś Homarkulesa.

Należą ci się gratulacje.

Zyskujesz w mieście nie lada sławę. W AEGIS również.

Super. To czego pan chciał?

Ten stwór coś powiedział?

Wyglądał, jakby umiał się komunikować?

Proszę spojrzeć. Nic nie powiedział.

Tylko ryczy jak w horrorze.

Zapamiętam. Dziękuję za spostrzeżenie.

Spoko.

Nie masz nic na swoją obronę?

Mirando, zaplanuj transfer do laboratorium na wieczór.

Tak jest.

Teraz, przyjacielu,

zacznie się zabawa.

Kleszcz

Nadajemy dla państwa z otwartego na nowo ośrodka AEGIS.

Mamy dzień otwarty.

Mówi E. Morgan Pearl, jest ze mną legendarny dowódca AEGIS,

Tyranozaur Rathbone.

Dziękujemy za relację z naszej imprezy.

Postanowiliśmy otworzyć drzwi i wyciągnąć rękę do mieszkańców.

Zależy nam na przejrzystości.

Na przejrzystości? To świetnie!

Opowie nam pan o Superianie.

Czy AEGIS zamierza oficjalnie potępić jego działania?

Wystarczy. Odbiegasz od tematu, synu.

Mówimy o dniach otwartych.

Proszę.

Przyda ci się czapka.

- Dziękuję. - Idziemy.

AEGIS i wy...

Pamiętajcie, dzieci. Nie palcie, nie kradnijcie

i nie zabijajcie. Kapujecie? No to sio.

- Co się mówi? - Dziękujemy, Kleszczu!

Dobra, po kolei.

Doktor agent Hobbes musi podpisać zrzeczenie się zwolnienia statusu.

Faktycznie mają otwarte. Masa ludzi.

Sam bym tu przyszedł.

Gdybym już tu nie był.

Nie do wiary, że należymy do AEGIS.

Weszliśmy,

teraz musimy uwolnić Homarkulesa.

Spoko czapka.

Dziękuję.

Nie byłem w AEGIS od kilkudziesięciu lat.

Wybrał pan dobry dzień na wizytę.

Zaraz kolejny obchód, jeśli ma pan ochotę.

Sam się oprowadzę, dzięki.

To chyba on.

To Brązowa Gwiazda.

Brązowa Gwiazda.

Poważnie?

Ale super.

Co robisz po południu?

Chyba zajrzę do AEGIS.

Po śmierci twojego ojca

bardzo nam pomogli.

Nie pamiętam.

Po ich powrocie czuję się bezpieczniej.

Mamo,

czy w dzieciństwie robiłam coś niezwykłego?

To znaczy?

Coś niewytłumaczalnego.

Coś, czego nie robiły inne dzieci.

To działka Artura.

Ty zawsze postępowałaś wytłumaczalnie.

Przepracowujesz się.

Widzę.

Walter kazał mi się nie martwić. Mówi, że wszystko u was gra.

Mimo to

zawsze uważałam, że czeka was wyjątkowa przyszłość.

- Walter tak powiedział? - Tak.

Też tak sądzę.

Powinnaś. Jesteś naszą matką.

Wniosek o widzenie.

Nie powinniście współczuć Homarkulesowi.

Proszę posłuchać.

To Donny i rybacy zaplanowali napady.

Zmusili Homarkulesa do pomocy.

Wytresowali to stworzenie, ucząc je prostych czynności.

Brak mu jednak rozumowania i umiejętności komunikacji.

Rozmawiała z Arturem.

Ona?

Tak, doktorze agencie. Odezwała się.

Naśladowała słowa.

Naśladowała?

Wątpię, żeby to była mowa.

Brzmiało jak mowa.

Jeśli ma gadać,

to lepiej niech zacznie jeszcze dziś.

- Dziękuję. - Wypełniłem dokumenty

celem przekazania jej do eksperymentów.

Co? Nie wolno wam na niej eksperymentować!

Owszem, wolno. Nie wykazała zdolności odczuwania bodźców.

To podczłowiek.

Tutaj nazywamy takich „kryptydami", inaczej „monstrum".

Też sądziliśmy, że to monstrum, ale to mamonstrum.

Mamonstrum? Czyli ma potomstwo?

Chodźmy już, Kleszczu. Zostało sporo podpisów.

Mamy dni otwarte. Mam pokazać dopplerowskiego złoczyńcę.

- Powodzenia. - Dzięki.

Idziemy.

Musi coś powiedzieć, zanim ją wywiozą do laboratorium.

AEGIS i wy, współpraca dla lepszego jutra.

Co to ma być?

To Joanna d'Arc! Zrób mi z nią zdjęcie.

- Mogę prosić o autograf? - Proszę.

- Dziękuję. - Zbytek łaski.

Nie wiem, co powiedzieć.

Wolałabym już paść trupem.

- Uwielbiamy twoją pracę. - Wy też?

Tak.

AEGIS i wy...

To Dot.

Dot!

Cześć, Kevin.

Miło widzieć przyjazną twarz.

Chyba mamy ten sam trop.

Dni otwarte w AEGIS?

Nie zdradzaj planu.

Dołączy pani do obchodu?

Oczywiście.

Proszę za mną.

Podczas zwiedzania

proszę pamiętać o trzech rzeczach.

Trzymamy się grupy, niczego nie dotykamy

i dobrze się bawimy.

Wróciłem w samą porę.

Byłeś na wakacjach?

Wyjechałem, gdy pojawiło się AEGIS.

Z czasem zdałem sobie sprawę, że nie mogę ciągle uciekać.

Miasto mnie potrzebuje.

Dobra, lecę na patrol.

Dajcie mi spokój.

Superian? To jakaś kpina.

No to mamy słonia w składzie porcelany.

Superian.

Nieproszony i na zamkniętym obszarze.

Nie aktywował alarmu.

Superian porusza się szybciej, niż można zobaczyć.

Może dowolnie emitować szerokie spektrum energii.

Krótko mówiąc, chodzi tam, gdzie chce.

Co zamierza?

Może chce się zarejestrować.

Wątpię.

Spójrz na niego.

Wygląda jak dusiciel napadający na kierowców.

Zamykamy ośrodek?

Nie chcę straszyć ludzi. To by była pożywka dla mediów.

- Czyli... - Będziemy go obserwować.

- Zobaczymy, co zrobi. - Właśnie.

Tak jest.

To wszystko, Hobbes.

Tydzień temu nie wiedziałem,

że w AEGIS jest kierownik ds. koordynacji procedur wewnętrznych.

A teraz mamy jej autograf.

Może nam się udać.

Nadal próbujecie dostać się do znajomego?

Tak, ale papierologia już za nami.

Wszystko gra, Flex? Wydajesz się padnięty.

Stałem przy stoisku na dniach otwartych.

Każdy chciał zobaczyć mnie w akcji,

rozumiecie.

Czujecie?

Co jest, Sage?

Kosmiczny zmysł coś wyczuł.

Sutek odebrał sygnał?

Coś śmignęło między płaszczyznami.

Coś złowieszczego przemierza skraje bezkresu czasu.

To nawiedzone miejsce.

AEGIS jest nawiedzone?

Nie przejmuj się.

Dla niego wszystko jest nawiedzone.

Taka prawda, kretynie.

Ale to miejsce jest wyjątkowo nawiedzone.

Niech mnie świśnie.

No dobrze.

Wszystko zostało sprawdzone.

Potrzebujemy jeszcze tylko zgody bohatera dokonującego aresztowania.

- Super! - O nie.

Formularz jest nawiedzony?

Lint musi to podpisać.

O rany.

Jednak nie.

Nie ma mnie.

Po lewej

znajduje się Superłapa 6000,

urządzenie do pomiaru nadludzkich zdolności.

Dziś niestety jej nie obejrzymy, bo poszła do konserwacji.

- Skaner siatkówki! - Ale jazda!

Co robisz?

Nie przyszedłem tu zwiedzać.

No dobra.

Szukam tego, co ukrywa AEGIS.

Czego?

Potrzebujemy twojej pomocy.

Odpada.

Posłuchaj, aresztowałaś Homarkulesa.

Potrzebujemy twej zgody, by się z nią spotkać.

Z nią?

Nie jest zła.

Nie jest też facetem.

Potrzebujemy twojego podpisu, żeby jej pomóc.

Niczego nie podpiszę.

Podpiszesz.

Bo tak należy. Tak postępują bohaterowie.

Niczego nie podpiszę,

bo regulamin mi nie nakazuje, więc sobie to wsadźcie.

Ciekawe.

Mówiłem ci, nie zmieniła się.

Sam nie wiem.

Zmiana wymaga czasu.

Pewnie już słyszy Głos.

Co? Odpuść.

Jaki głos?

Najpierw cichuteńki.

Zwykły szept.

Drążący duszę.

Będziesz chciała go uciszyć, ale...

Przeznaczenia nie da się uciszyć.

Co fakt, to fakt.

A jak mogę uciszyć was?

Myślisz, że oszalałaś, ale to nieprawda.

Przeciwnie, to świat jest szalony.

Gdy przeznaczenie zacznie już mieszać,

nigdy nie będzie tak jak kiedyś.

Dobra, dajcie ten świstek.

Tylko dajcie mi już spokój.

O to chodzi.

Dziękujemy.

Nie ma czasu do stracenia. Do papierowej królowej!

Niczego nie dotykajcie.

To bardzo czułe urządzenia.

To pozwala określić kategorię?

Tak. Kolorowy sprzęt.

Jeśli się ma kategorię.

Gdy byłem mały, rodzice kazali mnie zbadać.

Masz kategorię?

Trzecią.

Kevin...

Chyba i ja mam kategorię.

Co potrafisz?

Unikać kul.

Jeśli już wszystko zobaczyliście, to idziemy dalej.

Wiele przed nami.

To coś jak déjà vu.

To wygląda na tymczasowe zakłócenie.

Powinnam się zbadać, żeby mieć pewność?

Nie!

AEGIS nie może się dowiedzieć.

BOHATEROWIE BŁYSZCZĄ NA WIEKI

Czołem.

Czołem.

Joanna d'Arc.

Widzę, jaka jest pogoda na Plutonie. Miałbym nie widzieć przez maskę,

Janet?

Cholera.

Przez wiele lat pomagałaś Terrorowi mnie zabić.

Teoretycznie. To jemu na tym zależało.

Jak ci się podoba rola bohatera?

Jak wrzód na tyłku.

Fakt. I tak to lepsze niż bycie zaszczutym.

Z zaszczuciem sobie radzę, ale to...

Dziwna sytuacja.

Raczej idealna.

Pierwsze strony gazet, pochwały w telewizji.

To się wżera w mózg.

Niszczy wszystko, co stworzyłaś,

rozbiera twoją fortecę cegła po cegle.

A ty siedzisz i się przyglądasz,

bo jedyny sposób, który może to naprawić,

wysłałby wszystkich w kosmos.

Siedem miliardów małpeczek W otchłani sobie wrze

Chyba powinieneś z kimś pogadać.

Znalazłem kogoś takiego.

Świetny, chyba go znasz. Artur.

- Artur? - Mały, ze skrzydełkami.

Że Artur?

Artur Everest?

- Tak. - Co wie?

To ten gość mnie szczuje.

Co?

Żyje ze szczucia mnie w telewizji.

...do kwestii Superiana,

- ale dostałem czapeczkę. - Chwileczkę.

- On tu jest? - AEGIS wstaje z kolan.

Chyba tu jest.

WIDZENIE – ZATWIERDZONO

Dokumenty się zgadzają.

Oczywiście, papierowa królowo.

Słyszeliśmy to pięć minut temu.

To była Veranda, moja siostra.

Bliźniaczka. Ja jestem Miranda.

Para sobowtórów.

AEGIS zwerbowało was obie?

Pomogła nam telepatia.

Siostra pozdrawia.

Chodźmy do waszego homara.

Chyba się cieszy na wasz widok.

Macie dziesięć minut.

Nie zrobimy ci krzywdy.

Wybacz tę bójkę w kanałach.

Miałem pokręcony tydzień, jeśli chodzi o dobro i zło.

Coś mi się ubzdurało, że jesteśmy wrogami.

Posłuchaj,

wiem, że nam jeszcze nie ufasz, ale tylko my możemy ci pomóc.

Musisz się odezwać przy personelu.

- Powiedz coś. - Choć słowo.

Słóweczko.

No dalej!

Cały dzień ganiamy ze stertą papierów.

Powiedz coś.

Na sto homarów,

czy ty chcesz trafić do laboratorium?

Pomyśl o dzieciach.

Ani słowa o dzieciach!

Jasne, oficjalnie nic nie powiedzą.

Nie komentują kwestii Superiana.

Przepraszam, chciałbym coś powiedzieć.

Kończę, mam kolejnego fana.

Pewnie chce autograf.

Obejdzie się.

Chciałem podzielić się opinią.

Cześć.

Cześć.

Najlepsze zostawiłem na koniec.

Teraz Apartamenty Grozy.

- Chodźcie. - To tam...

AEGIS się nas boi.

Nas? Tych z kategorią?

Tak. Ciągle nas obserwują.

Nie obraź się,

ale te bzdury o spiskach nie pomagają.

AEGIS pomogło mojej rodzinie.

Pomogli mamie, mój brat już się zapisał.

Ty i Overkill mówicie, żeby im nie ufać,

ale nie podajecie powodów.

Nie widzą w nas ludzi.

Jak ktoś zaczyna tak sądzić, to kończy się bardzo źle.

Może jacyś tu są.

Stój. Dokąd idziesz?

Wyczuwam bliskość tajemnic.

Zobaczą nas. Tu są kamery.

Nie bój się, mam zakłócacz.

Wracajmy do grupy.

Walter?

Nie, to John Wu.

John Wu? Przecież...

On wygląda jak mój ojczym.

Mogę w czymś pomóc?

- Laborant. - My nie...

- My tylko... - Laborant.

Państwo pewnie zwiedzali.

Tak.

Szkoda, że pominęli tę gablotę.

Gwiazda za odwagę to jedno z najwyższych odznaczeń.

Jest pan laborantem.

- Kevin. - Jestem doktor agent Hobbes.

Pani wygląda znajomo.

Poważnie? Często to słyszę.

- Czyżby? - Debra.

Debra Evanston.

Witaj.

A pan nazywa się Kevin?

Odprowadzę was do grupy.

- Cudownie. Dziękujemy. - Proszę za mną.

Jasne.

- Laborant. - Cicho bądź.

- Laborant. - Morda w kubeł.

Szukałam nowego domu dla mojej rodziny.

Ktoś zaśmiecił ocean plastikiem.

Kto?

Chwileczkę, pochodzisz z Atlantydy?

Tak. Mój gatunek służył kiedyś w gwardii królewskiej.

Broniliśmy bezbronnych.

Dlatego mnie złapali.

Ratowaliśmy żeglarzy.

Tak czynimy.

Donny powiedział, że jego łódź zatonęła.

Uratowałaś Donnellych,

a oni cię zdradzili?

Schwytali moje dzieci.

Od tamtej pory im służę.

Dzieci wspominały o domu pod wulkanem.

Widziały go w pobliżu miejsca, w którym je trzymają.

Dom pod wulkanem.

Są ich tysiące.

Uratujemy twoje dzieci,

ale to na nic, jeśli nie będą miały matki.

Odezwij się do personelu.

Wtedy będą musieli traktować cię jak człowieka.

Bez eksperymentów i noży.

Porozmawiam z nimi.

Ale ani słowa o moim potomstwie.

Obiecuję.

Klnę się na honor, pani, że ocalimy twe dzieci.

Umiesz czytać mi w myślach?

Wiesz, co mi robisz?

Nie wiesz, kim jestem.

Jestem tylko przyjacielem z innej gwiazdy.

Spójrz,

trzymasz za rękę boga.

Trzęsiesz się jak małe dziecko.

Czemu nie zastanawiasz się, dlaczego istnieję?

Nad moim cudownym bytem?

Ty i ja...

Możemy do siebie należeć.

Nie jestem potworem ani bestią.

Dlatego przemawiam do tych, którzy mnie schwytali.

Mówię, myślę i żądam odpowiedniego traktowania.

Widzi pan?

To nie potwór.

To tylko miła dama z Atlantydy.

Rzeczywiście, źle ją sklasyfikowałem.

Powiedziała o sobie coś interesującego?

Jej wskazówki mogą doprowadzić nas do Donnellych.

Poza tym nic ciekawego.

W porządku.

- Hobbes? - Tak?

Zmień jej status i wykreśl z akt kryptyd.

Będziecie traktować ją po ludzku?

W rzeczy samej.

Ekstra!

Zachowuj się profesjonalnie.

Dobrze, panowie.

Macie trop,

a teraz go zbadajcie.

Tak jest.

Tak!

- Idź przodem. - Dziękuję.

Do widzenia panom.

Tak.

Tak!

A teraz...

Jakieś wieści o Superianie?

Ani śladu od uprowadzenia pana Pearla.

Nie wiem, co z tym zrobimy, do cholery.

Być może problem sam się rozwiąże.

Halo?

Superian!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.