All language subtitles for Skrzat.Nowy.poczatek.2025.PL.1080p.NF.WEB-DL.H264.DDP5.1-K83_track3_[pol]_

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[poważna, podniosła muzyka]

Hania!

Haniu, zbieraj się!

Za pięć minut wychodzimy, dobrze?

Dobra!

Trzy minuty!

[spokojna, melancholijna muzyka]

Minuta, Hania!

No, brawo!

Proszę, w nagrodę kanapki.

[szum silnika]

[spokojna muzyka z radia]

[skoczny rock'n'roll]

Co się przejmujesz?

Pójdzie ci dobrze.

Jak tobie robienie kanapek?

Nazywam się Hania, Hania Sawczyn.

Mam 11 lat i niedawno przeprowadziłam się tutaj z tatą i psem.

A dziś, chciałam opowiedzieć wam o skrzatach.

Nie o jakichś krasnalach ogrodowych,

tylko o tych, które istnieją naprawdę.

Prawdziwe skrzaty przybyły do nas ze Skandynawii.

I przypominają małe zwierzątka.

Żyją w lasach od tysięcy lat.

Mają też ciepłe kolorowe futerka, jaśniejsze pod szyją.

Dlatego ci, którzy je widzieli, myślą że to broda.

Skrzaty, by się ukryć, używają peleryny i kaptura,

który jest jak czapka.

Dzięki pazurom

mogą kopać podziemne tunele i budować domy w korzeniach drzew,

gdzie chowają zapasy jedzenia.

Są bardzo sprytnymi słodziakami,

ale i złośliwcami.

Dobrym ludziom pomagają,

a źli żałują, że je spotkali.

Opiekują się też lasem i zwierzętami,

a najbardziej na świecie kochają żurawinę.

Zastanawiacie się,

skąd to wiem?

Od mamy.

Moja mama wie o nich wszystko.

Bo jak była mała, to jednego spotkała.

Zawsze marzę, żeby mi jakiegoś pokazać.

Dlatego w każdy weekend chodzimy do lasu i próbujemy znaleźć skrzacią kryjówkę.

Rysujemy mapy, czytamy książki,

ale wszystko na nic.

Chociaż pewnego razu, stało się coś niesamowitego.

Skrzat podrzucił nam dowód, że istnieje.

Mama mówi, że to na pamiątkę.

Ale ja myślę, że skrzat nie chce żebym przestała go szukać.

[gromki śmiech]

Cicho! Cicho! Bardzo proszę o ciszę!

- Bo mi głowa eksploduje. Ciszej! - To gdzie ten dowód?

[uczennica z tyłu] I co, w smoki też wierzysz?

Ta-dam!

No, super.

[cała klasa się śmieje]

Cicho! Przestańcie, uspokójcie się już!

Cześć.

Fajna prezentacja.

No widziałam, spektakularny sukces.

Nie przejmuj się nimi.

Oni są tępi, na niczym się nie znają.

Było super.

- Serio? - No, tak.

I w ogóle tu niedaleko jest las.

Może skrzaty też tu mieszkają?

Fajnie by było jakiegoś zobaczyć.

Ten wisiorek też jest ekstra.

Zawsze chciałam taki mieć.

Pokażesz mi go?

O wow! Tu naprawdę jest skrzat.

No, jest.

[śmiech]

A w elfy i jednorożce też wierzysz?

Czy tylko w te skrzaty?

Nie wasza sprawa.

Chciałaś nas okłamać, więc chyba nasza.

Moja mama je widziała.

W takim razie twoja mama kłamie.

I ty też!

Dlatego, dopóki nie udowodnisz nam, że te twoje skrzaty istnieją…

Medalik jest nasz.

Oddawaj!

Jezus, puszczaj!

- Baśka! - Złap ją za rękę!

- Przestań się wiercić! - Puszczajcie mnie, debilki!

Mama nie nauczyła, jak się odzywać do starszych?

- A spróbuj się komuś poskarżyć. - To co?

To go zniszczymy!

- Dobra, zostawcie frajerkę. - Idziemy, chodźcie.

- Ale lamus. - Skrzaciara.

Jak tam pierwszy dzień w nowej szkole?

Rewelacyjnie.

A coś więcej?

Nauczyciele fajni?

Fantastyczni.

A koleżanki?

Obłędne.

- No, to chyba fajnie, nie? - No przecież mówię!

- A czemu krzyczysz? - Bo mnie nie słuchasz.

Słyszałeś, Pixie?

No, a jak twój pierwszy dzień?

Rewelacyjnie.

- A koledzy? - Fantastyczni.

No, to chyba fajnie, nie?

Fajnie.

Jeszcze to, dobra?

Ja wezmę resztę.

Dobra.

Dzięki.

Pixie?

[krzyczy] Pixie!

Tato, widziałeś gdzieś psa?

- A nie ma go za domem? - Nie.

Pixie!

Pixie!

Pixie!

Widzisz go?

Pixie!

Co ty tam robisz, Pixie?

To nie jest żurawina?

Idziemy do domu.

Do mnie, Pixie! Chodź. [pisk psa]

[szczeknięcie psa]

Ja ci dam, łobuzie jeden, uciekać.

[tajemnicza melodia]

[szczekanie psa] A ty zostajesz?

Chodź.

[stłumiony płacz]

[skrzypienie drzwi]

[skwierczenie patelni]

O! Proszę bardzo.

Co się stało, że księżniczka już wstała?

Gdzie jest termometr?

Pewnie gdzieś w pudłach. A co?

Źle się czuję.

Pokaż.

Jest chyba ciepłe.

Zmierzysz sobie?

- Zrobić ci herbaty?

Tak, poproszę.

[melodia budująca napięcie]

[pikanie termometru]

Z miodem i cytryną?

Tak!

Jeszcze lekarstw poszukam, dobrze?

Dobrze!

[energiczna melodia]

Tylko to znalazłem.

Co ty robisz, Hania?

[warkot silnika]

Nie, nie, nie. Jest wszystko w porządku.

Ale skoro pan już przyszedł,

to chciałam się o coś zapytać.

Czy opowiadała panu w domu o skrzatach?

Czasami.

A nie uważa pan, że jest na to za duża?

Wie pani…

Hania ostatnio dużo przeszła.

Nie chcę zabierać jej resztek dzieciństwa.

No tylko boję się, że jeżeli nie pan, to ktoś inny to zrobi.

Znaczy kto?

Wczoraj miała się przedstawić klasie, opowiedzieć coś o sobie,

a zamiast tego mówiła o skrzatach.

Wszyscy się śmiali. Nie mogłam ich uspokoić.

Myślę, że dlatego nie chciała przyjść do szkoły.

Rozumiem.

Ale ja pomyślę jak można jej pomóc.

[gwar i krzyki] Halo! Nie biegamy!

[trzask szafek i krzyki]

No dalej, dawaj!

[śmiechy i krzyki]

Co tak stoicie? Włóżcie go do tej szafki!

Nieźle, dawaj!

[zdławiony krzyk]

I pamiętaj – tylko się komuś poskarżysz, a zostaniesz gwiazdą Internetu.

Wielką gwiazdą!

I mamusia ci nie pomoże!

O proszę! Nasza skrzaciara.

- Co się gapisz? - Skrzaciara nie gap się!

Może się zaprzyjaźnisz z tym łamagą.

[dzwonek]

O, cześć! Jak tam w szkole?

Nieustająco fantastycznie.

A jak nowi znajomi?

Super.

To się bardzo dobrze składa.

- Bo idziesz z nimi na imprezę. - Jaką imprezę?

Jak to jaką? Przebieraną.

Wyobraź sobie, że wpadłem na twoją wychowawczynię.

Okazało się, że jej syn ma urodziny i jesteś zaproszona.

Nie mam przebrania, ani prezentu.

Ale masz wspaniałego tatusia, który o wszystkim pomyślał.

Patrz.

Ta-dam!

No i co na to moja księżniczka?

Że nigdzie się nie wybieram.

Uśmiechnij się.

Hania!

Zapraszamy.

- Ciasteczko? - Dziękuję.

Zaraz sam wszystkie zjesz.

Tam.

Michał! Ktoś do ciebie.

Michał!

Masz gościa.

[w tle: muzyka i odgłosy strzałów]

Michał, chodź tutaj do nas!

Super wyglądasz.

- A wy mieliście okazję się już poznać? - Jeszcze nie.

Jestem pewna, że się polubicie.

[zza drzwi: odgłosy gry]

Michał!

Michał, ścisz to!

Michał!

Hania.

Cześć.

- Najlepszego z okazji urodzin. - Dzięki.

Oj.

Ojej! Dobrze, że masz kask.

To ja was zostawię.

Jak będziecie czegoś potrzebować to mnie zawołajcie, będę na dole.

No, bawcie się.

- Gdzie są wszyscy? - W domach.

- Ale przyjdą? - Nie sądzę.

Co chcesz robić?

- Możemy pograć, obejrzeć jakiś serial… - Poczekam, aż tata po mnie przyjedzie.

Świetnie.

[strzały i dźwięki z gry]

[dźwięk pauzy w grze]

Fajna, nie?

Spoko.

Naciśnij czerwony przycisk.

[odgłos i szum silnika rakietowego]

I co?

Całkiem niezłe.

Kompas.

Mini wyrzutnia rakiet.

Inteligentna pułapka na myszy.

Dasz mi tydzień z dostępem do Internetu, a mogę zbudować wszystko.

A wykrywacz skrzatów?

Skrzaty nie istnieją.

Czyli nie potrafisz?

Gdyby istniały, to dawno by je już ktoś zobaczył.

Fal radiowych też nikt nie widział, a istnieją.

No ale to co innego w ogóle.

Czyli nie potrafisz.

To nie ja dałem sobie odebrać medalik.

Ale dałeś się zamknąć w szafce!

Nie pierwszego dnia w szkole.

Co ty robisz?

Sto lat! Sto lat! Niech żyje, żyje nam!

Sto lat! Sto lat! Niech żyje, żyje nam!

Przepraszam, nie wiedziałem, że to tak będzie wyglądać.

Ale mogłaś chociaż spróbować dobrze się bawić, nie?

Próbowałam.

Nie wyszło.

Idziemy?

Nie, śpimy tutaj.

Chodź.

Pixie!

Pixie!

Znowu uciekł?

Idź do domu.

Poszukam go.

Mamo? Uśmiech!

[dźwięk powiadomienia]

Hejka, skrzaciaro!

Jak tam? Masz już jakieś dowody na te swoje skrzaciki?

- Pośpiesz się, bo zegar tyka! - Tik-tak!

Szkoda, gdyby coś się stało z twoim skarbem.

Nagrałyśmy dla ciebie teledysk.

Jeśli nie zobaczymy skrzata, teledysk zobaczy cała szkoła.

[cyfrowa melodia]

Nie uwierzysz.

Łobuz znowu kopał dziury w lesie.

No, chodź tu, chodź tu.

- Czego słuchasz? - A taki nowy zespół dla dzieci.

Fajny.

Wpada w ucho.

- Zjesz kolację? - Nie. Idę spać.

Akurat.

No naprawdę!

Nie siedź za długo. [pisk psa]

Chodź.

A, widziałaś może wisiorek mamy gdzieś?

Przecież ty pakowałeś jej rzeczy.

Wiem. I mam nadzieję, że go nie zgubiłem.

[szkolny gwar]

Ej, Nikodem, stój!

Cześć, mówiłeś wczoraj, że zbudowałeś pułapkę na myszy.

Dobrze pamiętam?

Rozwaliłaś mi rakietę.

Masz przeprosić.

Przepraszam.

To co, masz tę pułapkę?

Mówiłem, że mogę taką zbudować w tydzień.

- Nie mam tyle czasu. - Pułapki też nie będziesz mieć.

Jeśli pomożesz mi złapać skrzata, to się od ciebie odczepią.

Jeśli przyprowadzę do szkoły ufoludka, to też dadzą mi spokój.

Ufoludki nie istnieją.

Co ty nie powiesz?

Słuchaj! Jeżeli go znajdziemy, to się od ciebie odczepią.

Jeśli nie, to i tak skupią się na mnie.

Tak czy siak wygrywasz.

To głupie. Nie udowodnisz czegoś, czego nie ma.

Zgodziłeś się pomóc, to nie marudź.

Dlaczego po prostu nie poskarżysz się tacie?

A ty czemu nie powiesz mamie?

[krzyczy] Nie, nie, nie!

Zrzygam się!

[krzyk, śmiechy]

I co? Zatkało kakao?

Mają setkę takich filmów.

Jak powiem mamie, to wszystkie opublikują.

Dobra.

Miałem za mało czasu, by złożyć coś sensownego,

więc wykorzystałem stare projekty.

I tak: otwierasz to, kładziesz coś na tej płytce i przychodzi mysz.

Skrzat.

I wtedy opada ta kratka.

Zamyka się obwód i płynie prąd z baterii.

Po chwili włącza się telefon i loguje się do sieci.

[pikanie] A ty dostajesz powiadomienie.

Co chcesz włożyć do środka?

[muzyka budująca napięcie] Mam żurawinę, skrzaty ją uwielbiają.

A mówią, że to ja jestem dziecinny.

Kto tak mówi?

Wszyscy.

A myślisz, że dlaczego nikt nie przyszedł na moje urodziny?

Bo ci zazdroszczą.

Czego?

Bo robisz takie fajne wynalazki.

Wygląda na to, że wszystko działa.

Daj znać jak coś się złapie, ale nie liczyłbym na zbyt wiele.

Tak czy siak, dziękuję.

Co to?

Dla ciebie za pomoc.

Dzięki.

Podziękujesz jak złapiemy skrzata.

[szczekanie psa]

Pixie!

Cześć! No masz.

Turlaj się! Brawo!

No tak.

A co to?

Kupiłem mu nową obrożę. Z nadajnikiem.

- Będziemy wiedzieli, gdzie ucieka. - Sprytne.

Może też chcesz taką?

[w telewizji] Od początku czerwca straż pożarna interweniowała…

Czekasz na telefon?

Nie, dlaczego?

Gapisz się cały czas na ekran.

Tato,

czy ty naprawdę nie wiesz, że teraz dzieci patrzą tylko w ekran?

…na granicy lasu zabronione jest rozpalanie ognisk,

poza terenem do tego wyznaczonym.

I wypalanie pozostałości roślinnych.

Wysokie temperatury i wiatr…

Bardzo ładne.

Mama namalowała.

W zasadzie te obszary leśne, które są najbardziej narażone, są obserwowane…

Haniu,

a nie myślałaś może…

żeby zainteresować się czymś innym?

Czym? Księżniczkami?

Nie.

Komputerami.

Albo kosmetykami. O!

To już chyba lepiej skrzatami.

Tak jak mama.

[śmiech i gwar]

Dzień dobry. Spokój!

Proszę pana, proszę pana, czy zrobimy dzisiaj luźną lekcję?

- Nie. - Aha!

Realizujemy dzisiaj lekcję sprawdzającą waszą wiedzę.

Kto na ochotnika?

Hania, bardzo prosiłem, by nie używać komórek na zajęciach.

Przepraszam, ale zapomniałam kluczy do domu.

I tata mi je przywiózł.

Mogę wyjść?

No to wyjdź, ale wróć szybko. Dobrze?

[muzyka budująca napięcie]

Czyli reasumując, mamy najpierw pytanie badawcze,

następnie szeroko pojętą hipotezę,

doświadczenie merytoryczne,

oraz na samym końcu, akrofazę.

Ważne jest, aby na początku,

przygotować badanie pod kątem…

Michał, co się dzieje?

Bo… bo ja muszę kupę.

[śmiech]

- A co robiłeś na przerwie? - Jadłem.

Idź!

Dostałam wiadomość.

I co z tego? Mam lekcje.

- No to sobie wracaj. - Sama sobie wracaj.

[tajemnicza melodia]

- Musisz odwrócić jego uwagę. - Niby jak?

Udawaj…

że mdlejesz.

To głupie.

To wymyśl coś lepszego.

- Co robisz? - Strącę kubek.

Jak w niego trafię, woźny będzie musiał posprzątać.

Kiedy będzie zajęty sprzątaniem, to prześlizgniemy się koło niego.

Co?

Patrz i ucz się od mistrza.

[okrzyk bólu]

- Kto to zrobił?! - No, brawo, mistrzu.

Kto to zrobił?

[odgłos tłukącego się kubka]

[krzyki woźnego]

[dynamiczna muzyka]

Stój!

[budujący napięcie rytm]

[dźwięk spuszczanej wody]

To damska toaleta.

Przepraszam.

Bardzo przepraszam.

[brzdęk porcelany]

[dynamiczna muzyka]

[świergot ptaków]

- Pusta. - Mówiłem ci.

Ale drzwiczki są zamknięte, musiał tu być.

Z mojej pułapki nie da się uciec!

Coś tu jest.

[szmer]

Tam!

[skoczna, rockowa piosenka]

[okrzyk]

Wszystko okej?

- Widziałeś to? - Co?

- Skrzata, uciekł przede mną. - To mogło być cokolwiek.

- Niby co? - Nie wiem, na przykład kret.

Widziałeś kiedyś kreta w czapce?

Spójrz! Tutaj coś jest.

No co ty!

- Teraz mi wierzysz? - Dobra, przyznaję, że to trochę dziwne.

- Dziwne? - No, a co mam innego powiedzieć?

Że jesteśmy bardzo blisko…

[krzyki]

- Hania! - Co się dzieje?!

Nic ci nie jest?

Chyba nie.

- A co wy tu robicie? - Kto to?

Kim jesteście i jakim prawem zakłócacie mój spokój?

- Spacerujemy. - Szukamy kogoś.

Kogo?

Przyjaciela wszystkich zwierząt.

I to dlatego kręcicie się po lesie i zastawiacie pułapki?

- Szukamy… - Wiem, że mnie!

Pytanie tylko, dlaczego?

- Dziewczyny ukradły Hani medalik… - Żeby udowodnić, że mama nie kłamała.

Już! Powoli. Nic z tego nie rozumiem.

- Muszę udowodnić, że istniejesz. - Niby jak?

Zaprosicie tu ludzi, i urządzicie pokaz?

Nie ma takiej szansy!

Ale inaczej nikt mi nie uwierzy.

A to nie moja sprawa. Za to mogę was tu zostawić na pewną śmierć.

Nie! Nic nie powiemy! Przysięgamy!

Jak coś nam się stanie, to zaczną nas szukać.

- Tak. - Przyjdzie tu pełno ludzi.

I…

I tak będziesz spalony.

- Pokaż się! - Nie ma mowy!

Zastanowię się, czy mogę wam pomóc.

A do tego czasu, macie zakaz wstępu do lasu.

- Rozumiemy się?! - Tak jest! Tak jest! Tak jest!

- Sio! - Ale my nie mamy czasu.

Halo?

Halo?

I co? Tak mówi mysz albo żaba?

Dobra, to rzeczywiście mógł być skrzat.

I?

I od początku miałaś rację.

Właśnie.

Dlaczego nie chciałaś, żeby skrzat wiedział o medaliku?

Bo nie.

A czemu powiedziałaś, że twoja mama…

Skupmy się na tym, jak skrzat się z nami skontaktuje.

Skoro nie wie, gdzie nas znaleźć. Dobrze?

Chodź, bo muszę wrócić na lekcję.

[dzwonek]

[wrzask dzieci]

A co ty tu robisz, młoda damo?

Halo! Wracaj!

Wracaj tutaj!

Cześć.

Hej.

Poczekaj.

Musimy pogadać.

Chodź.

- Powiesz mi, co się dzieje? - Ale z czym?

Czy to prawda, że uciekłaś z lekcji?

Niby kto tak powiedział?

Niby wychowawczyni.

Udawanie choroby, zrywanie się z lekcji…

Musisz skupić się na szkole.

Skrzaty są fajne, ale może trzeba dać im trochę odpocząć?

Nie.

Hania.

- Nie mogę cały czas cię pilnować. - Nie musisz.

Hania, nie przesadzaj.

Poprawię oceny.

I nie będę zrywać się z lekcji.

Obiecuję.

Czyli co? Mamy umowę?

Chodź tu.

- Mogę iść? - Nie.

Patrz.

To są poduszki.

Ta ma dwie dziury.

To jest ciśnieniomierz.

To jest licznik barów.

I to się tutaj przykręca do butli.

I jak chcesz napompować poduszki,

to tym odkręcasz.

Spróbuj.

- No co, no? - Bicki trzeba zrobić!

[dźwięk powiadomienia]

I co, masz jakiś sygnał?

Na razie cisza.

Trzeba sprawdzić w lesie.

Nie mogę iść. Mój tata rozmawiał z twoją mamą i jest na mnie zły.

Zaraz coś wymyślę.

Halo? Tak?

O! Dzień dobry.

O, to świetny pomysł.

No, na pewno by jej to pomogło.

Ale to nie będzie jakiś problem?

Dobra.

Dziękuję bardzo! Tak. Do widzenia.

[pukanie do drzwi]

Haniu, dzwoniła twoja wychowawczyni.

Chciałabyś nocować u Michała dzisiaj? I się trochę pouczyć?

Okej.

Super.

Oznaczyłem na mapie punkt, w którym ostatni raz mieliśmy kontakt z obiektem.

Myślę, że następną wiadomość, powinien nam zostawić gdzieś tutaj.

No nieźle, jak na kogoś, kto nie wierzy w skrzaty.

Obiekt!

Puk-puk.

Przyniosłam wam coś pysznego, żeby wam się lepiej uczyło.

No… Tutaj masz równik.

No, proszę.

Tutaj jest ilość opadów, która występuje przez cały rok w Afryce.

Mamo, idź już sobie.

Aha, dobra.

Dziękujemy bardzo.

No i te liście…

Pojedziemy tam jutro na przerwie.

Jeżeli weźmiemy rowery, to spóźnimy się maks 20 minut.

Ale ja nie mogę się spóźnić nawet minuty.

No to masz problem.

[skrzypienie drzwi]

[tajemnicza melodia]

[trzask w oddali]

[budująca napięcie muzyka]

[stukot i świst]

Hej!

Nie bój się!

Nie zrobię ci krzywdy.

Hania, co ty tu robisz?

Poszłam…

Do łazienki.

Ale się zgubiłam.

To chodź. Zaprowadzę cię.

No.

[melancholijna muzyka]

Haniu, chodź.

No, już do spania.

A co to?

- To moje. - Tak?

Proszę.

No, śpij kochanie. Śpij słodko. Pa.

- Dobranoc. - Dobranoc.

Po przemyśleniu całej sprawy, kierując się zasadą, że w życiu nie ma nic za darmo,

mam dla was następującą propozycję.

Dam wam dowód swojego istnienia,

jeśli wy pomożecie mi zaopiekować się lasem, wykonując trzy zadania.

- Uczciwy układ. - I nie trzeba zrywać się z lekcji.

Pierwsze z moich zadań, może wydawać się dziecinnie proste.

[skrzat] Jakiś czas temu… na południowym skraju lasu,

dokładnie 1500 m na wschód od ambony myśliwskiej,

w starej sośnie, oznaczonej sekretnym znakiem,

mieszkała rodzina skrzatów.

Niestety w wyniku lekkomyślnej działalności człowieka,

zapadła się tam ziemia

i skrzaty musiały opuścić drzewo.

Nim odeszły…

próbowały zabezpieczyć dobytek, przenosząc go na wyższe piętra,

ale ostatecznie musiały się z nim pożegnać.

Obawiam się, że jeśli ktoś go znajdzie, to zrobi się z tego sensacja.

Wasze zadanie będzie polegało na odnalezieniu dobytku skrzatów,

nim wpadnie on w niepowołane ręce.

Następnie przyniesiecie wszystko do miejsca,

w którym się pierwszy raz spotkaliśmy.

Powodzenia!

Wasza jedyna nadzieja, skrzat Sindri.

Poczekaj.

Coś jest nie tak.

[spokojna muzyka w tle]

Co takiego?

Według opisu powinniśmy kierować się na wschód.

No to się kierujmy.

No, tylko, że to tam.

Jesteś pewien?

W liście nie było o tym mowy.

Musimy zawrócić i coś wymyślić.

- Co ty chcesz wymyślać? - No, a jak chcesz się tam dostać?

[tajemnicza melodia]

Mówiłem ci.

Mam pomysł.

[podniosła muzyka]

[krzyk]

- Co? - Ważka.

No, spoko.

Dobra, bierz patyk i wiosłuj.

- Ej. - Co?

[rozpaczliwie] Ej, toniemy!

- Toniemy! - Co?

[śmieje się]

Bardzo śmieszne.

- A żebyś wiedział. - Szukaj lepiej tego drzewa.

- Widzisz coś? - Nie wierć się tak, bo wpadniemy do wody.

Raz i dwa.

Ej, tu chyba coś jest.

Nie, to tylko kora odpada.

[tajemnicza melodia]

Patrz!

- Jest! - Faktycznie!

- Udało się. - Teraz… gdzie są te rzeczy?

[wesoła muzyka]

Tam jest jakaś dziupla. Podsadź mnie.

[krzyk i plusk]

Hania!

Czekaj.

Coś tu jest.

Patrz, co mam.

[radosny śmiech] Masz to!

No to mamy dowód.

Możemy go pokazać dziewczynom.

Nie uwierzą nam.

Ale zatrzymam to na wszelki wypadek.

Dobra, pierwsze zadanie wykonane.

I to niby miało być proste?

Ciekawe, co będzie następne.

Oby nie było trzeba napadać na bank ani oddawać nerki.

Jedną nerkę przecież można oddać.

- Dzień dobry! Niespodzianka! - Proszę, proszę.

A gdzie to się chodzi po szkole?

To chyba randka.

Zamiast tracić czas na miłość, pokażcie te skrzaty.

Właśnie.

Nie możecie się doczekać, by je zobaczyć.

Bezczelna.

Wkurzasz mnie.

Bierzcie ją!

Puść mnie!

Michał, uciekaj!

- Zostaw mnie! - I zbliżenie.

Michał.

Michał?

Michał?

- Teraz zobaczysz. - Trzeba było się nas słuchać.

- Ale frajer. - Boisz się?

Jedz.

Mama ci nie pomoże.

- Żryj ten patyk. - Ale się boi.

Przywal mu!

Baśka!

Co się dzieje? Basia?

Łap ją!

Łapcie ich!

[energiczna muzyka]

Szybciej!

Trzymaj go!

[mroczna muzyka]

Szybciej! Dawaj!

[krzyk]

Baśka! Co się stało?

[sapią z wysiłku]

Dzięki, że po mnie wróciłaś.

Dziękuj Sindriemu.

To on nas uratował.

Cześć, Pixie, chodź tu.

No, cześć.

A co ty tu masz?

Dobra, odkręcamy butlę. Teraz poduszka się napełnia.

[syk i trzask]

[krzyk]

O cholera!

[trzask]

Tak jest!

Co to jest?

Mówiłem ci, że dostałem sprzęt do naprawy.

Leżał nieużywany, a teraz może uratować komuś życie.

Nie możecie naprawiać go w pracy?

A co to za zabawa? Naprawiać go w pracy? Proszę cię.

Ty się baw, a ja idę się uczyć.

Ja się nie bawię, tylko pracuję.

Jasne, tato.

„Moi drodzy, poszło wam znakomicie.

Czas zatem na drugie zadanie.

Jak pewnie wiecie, niektórzy wyrzucają śmieci do lasu.

To zagrożenie dla całej przyrody.

Dlatego też chciałem was poprosić o jego posprzątanie.

Widząc, ile jest tam śmieci, obawiam się, że może wam to zająć kilka lat.

Ale jak to mówią, kto nie sprząta, nie widuje skrzatów.

Powodzenia. Ciao.

Wasz skrzat, Sindri”.

On oszalał? Przecież to jest niewykonalne. Jest nas tylko dwoje.

A kto powiedział, że mamy to robić sami?

[rytmiczna muzyka]

Witajcie kochani na moim kanale „ Przyjaźni przyrodnicy ” .

Dziś opowiem wam o tym,

jak możecie we własnym zakresie posprzątać las ze śmieci.

Mamo, bo jest taka sprawa…

To jest świetny pomysł. Same dzieci na to wpadły.

Nie będzie lekcji. Pójdziemy i będziemy sprzątać las.

W ramach dbania o otaczającą nas przyrodę

dzisiejszą lekcję spędzimy na sprzątaniu śmieci w lesie.

Za chwilę dostaniecie rękawiczki i worki.

Sprzątamy z przyjemnością, tak?

Bardzo ładnie.

O! No, pięknie! Sprzątamy, tak, sprzątamy.

Bardzo ładnie.

Dziewczyny, sprzątamy. Jestem zachwycona.

A wy co? Patrzcie, jak Alan z Mariolą sprzątają.

We dwoje. O! I Klaudia. Proszę bardzo.

Jutro wykład o ekologii. Jak ważna jest dla was planeta.

Jak kochacie ekologię.

Jutro o tym wszystkim opowiecie na geografii.

Dziękuję. Sprzątamy.

Basia, wracaj. Sprzątamy.

Mariusz, worki porozdawaj!

Wygląda na to, że wszystko się udało.

Nic do mnie nie mów. Nie czuję rąk ani nóg.

I śmierdzę, jakbym żył w śmietniku.

[dźwięk powiadomienia]

W lesie ci się udało, skrzaciaro. Ale zobaczymy, jak sobie poradzisz teraz.

Hej, wszyscy! Wiecie co?

Wyobraźcie sobie, że ta nowa, Hania, wierzy w skrzaty.

I to tak na serio, serio.

Ale lambadziara, nie?

Założyłyśmy się z nią i jej chłopakiem,

że albo do piątku udowodnią, że skrzaty istnieją,

albo będą robić wszystko, co im karzemy.

A wy będziecie mogli wymyślać zadania i to nagrywać.

Dlatego serdecznie zapraszamy całą szkołę

w piątek rano pod szatnię.

Zobaczymy, czy te skrzaciki istnieją. Pa!

[pohukiwanie sowy za oknem]

[spokojna, podniosła muzyka]

[skrzat] Muszę się wam do czegoś przyznać.

Nie doceniłem was.

Przed wam ostatnie zadanie.

Jako, że w lesie panuje susza, a jezioro jest zbyt daleko,

zarówno ja, jak i zwierzęta,

potrzebujemy dostępu do wody.

Sprawdziłem i w pobliskiej grocie jest źródło.

Problem w tym, że wejście do jaskini jest zablokowane.

Jeśli uda się coś z tym zrobić,

wszyscy mieszkańcy leśnego królestwa będą wam dozgonnie wdzięczni.

Wasz Sindri.

To, o to, chodziło?

Bez szans. Niczym tego nie ruszysz.

- Możesz przestać? - Co?

Za każdym razem mówisz, że się nie uda.

To się nie uda.

Mówiłem.

Co teraz?

Jeszcze nie wiem.

Trzeba odpuścić. Musimy powiedzieć o wszystkim rodzicom.

Nie ma mowy.

Inaczej nas Baśka dojedzie.

Baśka!

- Jesteś genialny. - No tak!

Ale, o co chodzi?

Odbijemy wisiorek.

Wiesz, gdzie ona mieszka?

No, a co nam to da?

Jak odzyskamy wisiorek, Baśka nie będzie mogła go zniszczyć.

Ale dalej będzie mogła zniszczyć nam życie.

Tym zajmiemy się później.

To te okna.

- Które? - No, te dwa.

- Dobra, pomożesz mi. Chodź. - Co?

- Podsadź mnie. - Zwariowałaś?

Nie gadaj, podsadź mnie.

[w tle] Nie może być tak, że ja co tydzień jestem wzywana do szkoły!

I tak tam nie chodzisz.

Bym poszła, ale ktoś musi zarabiać, tak?

Ktoś musi zajmować się domem! Ktoś musi zajmować się twoim bratem!

- Tata chodził. - Chodził, chodził…

Tak chodził, aż poszedł do innej!

Basia, przecież rozmawiałyśmy. Rozmawiałyśmy, obiecywałaś.

Obiecywałaś, że nie będziesz robić problemów.

[krzyczy] To obiecałaś, no to o co chodzi?

- Chcę żeby tata wrócił. - A ja chcę…

żebyś nie robiła problemów.

I żebyś się uczyła.

Zawsze jest tak jak ty chcesz, dlatego tata sobie poszedł!

To leć do niego! Zobaczymy, czy pozna swoją córeczkę!

Już!

[niepokojąca muzyka]

Wiejemy.

Chodź!

Znalazłaś?

- Nie zdążyłam. - No to po nas.

Cześć.

Hej.

Jadę do sklepu, chcesz coś?

Nie.

A wszystko w porządku?

Fantastycznie, a u ciebie?

Super.

W pracy cieszą się, że naprawiłem w końcu te poduszki.

- Naprawdę? - No.

Czyli masz je w garażu?

No, a gdzie mam je mieć? Pewnie.

Dobra, jadę.

- A do którego sklepu jedziesz? - A co?

Krakersy.

Dobra.

Orzeszki.

[poważna, podniosła muzyka]

- Dobrze. - Papryka.

- A po co ci papryka? - Do jedzenia.

Lecę.

[podniosła muzyka w tle]

- I niby, co to ma być? - Nie interesuj się.

Twój tato nie będzie zły?

Spokojnie. Wróci za co najmniej trzy godziny.

I co mam wziąć?

No, resztę tych rzeczy. Szybko!

Nie no, tego nie dam rady, no.

Hania! Weź jeszcze tamto.

Zielone tu.

Tu przekręcasz.

Żółty…

Tu.

Odkręcasz, wkładasz.

[syk powietrza]

Nic się nie dzieje.

Nie wiem, może szybko zamykasz.

[syczenie]

[narastający syk i trzask]

Uważaj! Nie! Uważaj!

[huk]

[kaszlą]

Wszystko okej?

Tak.

[śmieją się]

Udało się!

[spokojna, podniosła muzyka]

[w telewizji] Dwanaście hektarów lasów spłonęło

tylko w ciągu ubiegłego miesiąca.

Od dziś obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarami w lasach.

Utrzymująca się susza sprawia, że nieodpowiedzialne rozpalanie grilla

czy pozostawienie szklanych butelek

może grozić tragedią.

A skoro jesteśmy przy napojach wyskokowych…

Hej!

- Hej. - I co?

Na razie czekamy.

- Michał, napisał do nas! - Ciszej.

„Najdrożsi, udało się wam wykonać wszystkie zadania.

Wobec tego, zgodnie z naszą umową, mam dla was obiecany dowód.

Jeżeli chcecie mnie ujrzeć, to zostawiam wam mapę.

Jest na niej zaznaczone drzewo. Zajrzyjcie do niego.

Wasz Sindri”.

Hania! Ale mamy jeszcze lekcje.

[spokojna muzyka]

Nic tu nie ma.

Trzymaj.

Jest!

Mamy jego zdjęcie! Udało się!

Co jest?

A co tu widzisz?

No, zdjęcie skrzata.

Wszystko jest rozmazane.

To ma być dowód? Każdy mógł coś takiego zrobić.

[wściekła krzyczy] Sindri!

- Co robisz? - Wołam go.

Sindri, gdzie jesteś? Okłamałeś nas.

Hania, uspokój się.

Nie taka była umowa!

Masz jego zdjęcie, możesz je pokazać.

Zostaw mnie!

Hania, poczekaj!

[szczekanie psa]

[odgłos podjeżdżającego auta]

- Hej. - Cześć.

Mogę cię o coś zapytać?

No.

Ruszałaś moje rzeczy?

Nie.

Nie?

Nie.

A poduszki? I butle? Też nie?

Pożyczyłam tylko.

- Coś się stało? - Tak, stało się.

Wypuściłaś powietrze z butli.

I gdybyśmy nie mieli zapasu, doszłoby do tragedii.

Rozumiesz?

Przepraszam.

I druga rzecz.

Dlaczego cię nie było w szkole?

Byłam.

Nie byłaś. Uciekłaś z lekcji.

Nie skończyłem jeszcze.

Siadaj.

Gdzie jest wisiorek mamy?

Mówiłam, że jest w kartonach.

Dlaczego kłamiesz?

Przeszukałem wszystkie kartony i nie znalazłem.

Masz go natychmiast oddać.

I koniec z twoimi skrzatami, jasne?

- Nie ruszałam go! - Kłamiesz.

- Nie! - Kłamiesz, Hania!

To ty mnie okłamałeś, mówiłeś, że z mamą wszystko będzie dobrze!

[płacze]

[dzwonek telefonu]

[tajemnicza muzyka]

[skrzat] Jeśli chcesz ze mną porozmawiać

staw się w nocy, przy dziupli.

Przybądź sama.

Jeśli tylko zobaczę, że ktoś jest z tobą,

nigdy mnie nie zobaczysz.

Twój Sindri.

[spokojna muzyka]

Halo?

Jest tu ktoś?

Doszły mnie słuchy, że się na mnie gniewasz.

Okłamałeś mnie.

Przecież dałem ci zdjęcie.

Jest niewyraźne.

Jeśli zdradzę więcej, ludzie znajdą mnie i zrobią krzywdę.

Tego sobie życzysz?

W takim wypadku to zdjęcie będzie musiało ci wystarczyć.

A teraz wybacz mi,

ale muszę wracać do gromadzenia zapasów na zimę.

- Poczekaj. - Coś jeszcze?

Chciałam zapytać.

Czy znałeś moją mamę?

Ja jej nie znałem.

Ale są tacy,

którzy opowiadali,

że to była wspaniała osoba.

Zawsze nam pomagała.

To i ja chcę pomóc.

Zrobię dla ciebie zapasy.

To miłe z twojej strony, ale nie jestem pewien…

Proszę!

Nie chcę, żebyś był głodny.

Dobrze.

Dobrze, zgoda.

To co mogłabym ci przynieść?

Halo?

[spokojna muzyka]

[odgłos gasnącego reflektora]

[szum silnika]

Będę dziś do późna w pracy.

I nie mam, jak cię odebrać.

Pójdziesz po szkole do Michała?

Nie okłamałem cię.

Ja naprawdę chciałem, żeby…

mama wyzdrowiała.

Dobra, nie gadajmy o tym.

Po prostu…

Tęsknię za nią.

Też za nią tęsknię.

Fajnie, jakbyśmy tęsknili razem.

[pociąga nosem, wstrzymując łzy]

[szkolny gwar]

Kogo my tu znowu mamy?

I co maleńka?

Za dwa dni twoja chwila prawdy.

Chyba wasza.

Jeszcze zobaczymy.

Matko jedyna, a co tu się wyprawia?

Rozmawiamy z koleżanką.

Jest jakiś problem?

- Tak, proszę się rozejść. - Dobra, chodź.

- Dobra, chodźcie już. - Adios.

Hania, dzwoniłem, ale…

Pomożesz mi? Jest jeszcze jedno zadanie do wykonania.

Żeleczki?

- Są. - Jabłuszka?

- Są. - Soczek?

Jest.

Pixie, chodź na chwilę.

Co robisz?

Namierzymy go, jak odbierze torbę.

Nie powinniśmy tego robić, to nie fair.

[tajemnicza melodia]

Mówiłem ci, że to kiepski pomysł.

Pewnie wyczuł nadajnik. Uciekł. Teraz szykuje dla nas karę.

[budująca napięcie muzyka]

[dynamiczna muzyka]

Zabrał torbę.

- Zatrzymał się. - Gdzie?

Tam!

Znowu ruszył.

[rytmiczne pikanie]

[tajemnicza melodia]

[trzask pękającej gałęzi]

Bo go spłoszysz.

[rytmiczne pikanie]

Ej.

Przecież to…

Pixie, co ty tu robisz?

- Musiał znowu uciec. - Tak. I zjadł zapasy.

Byliśmy tak blisko.

Wcale nie.

Mamy nadajnik.

Jutro możemy spróbować jeszcze raz.

Pojutrze cała szkoła zbiera się, żeby nas nagrywać.

Niczego już nie zrobisz. Jesteśmy skończeni.

Wystarczy znaleźć skrzata i z nim pogadać.

- Pokaż! - Nie.

Co napisał?

„Sądziłem, że można wam ufać.

Zawiodłem się.

Więcej listów nie będzie.

Już nie wasz, Sindri”.

I co? Wystarczy z nim pogadać?

Mówiłem ci, że to tak się skończy.

Podły, śmierdzący, zapleśniały oszust!

Nie! Napisał, że da nam dowód i zrobił to.

A czego się spodziewałaś? Że stanie przed całą klasą,

i zacznie tańczyć na golasa?

Że dotrzyma słowa.

Że będę mogła odzyskać medalik.

Że nikt nie będzie mi wmawiał, że wszystko sobie wymyśliłam.

Ty tego nie rozumiesz.

Twoja mama może cię przytulać codziennie.

[zza drzwi] Haniu, tata po ciebie przyjechał!

Muszę iść.

Pixie!

Chodź.

Hop.

A co on tu robi?

Znowu uciekł.

Stało się coś?

- Nie. - Jak to nie?

Przecież widzę.

Co, pokłóciliście się?

Jestem po prostu zmęczona.

Wiesz, że ja też miałem dzisiaj taki dziwny dzień.

Dlaczego?

Pomagaliśmy leśnikom wycinać drzewa.

Tutaj, w naszej okolicy.

Trzeba było takie specjalne korytarze zrobić.

Gdyby las się zapalił, to nie spłonie cały.

I łatwiej go gasić.

I wyobraź sobie, że…

w korzeniach jednego z drzew

znaleźliśmy to.

[pisk psa]

- Gdzie to było? - Tu, niedaleko.

Możemy tam podjechać?

A po co?

Bo cię proszę.

Dobra.

[razem wołają] Pixie!

Pokaż, co tam masz.

No i to jest tu.

To jest to drzewo.

Tutaj pod spodem było wszystko schowane.

A tych nie wycinaliście?

Nie, nie było takiej potrzeby.

Dobra, możemy iść.

Co? Już?

No, a co?

Po co tu przyjechaliśmy?

Żeby zobaczyć to drzewo.

Pixie!

Michał, jesteśmy uratowani!

Pixie wcale nie zjadł rzeczy, które zebraliśmy dla Sindriego.

Sindri zabrał je do swojej kryjówki, a wina spadła na psa.

I teraz najważniejsze.

Pamiętasz, jak mówiłam, że skrzaty trzymają zapasy blisko domów?

Wiem, gdzie Sindri schował jedzenie, więc łatwo możemy znaleźć jego dom.

Jutro pójdziemy w miejsce, którego lokalizację ci przesyłam

i za kilka godzin będziemy mieć dowód, że on istnieje.

[łoskot i hałasy]

Tato, co się dzieje?

Nic, Haniu. Wracaj do łóżka.

Coś się pali?

Tak, ja muszę jechać do pracy.

Proszę cię, idź do łóżka.

[dźwięk syreny pożarowej]

[mroczna muzyka]

Michał! Las się pali! Musimy ratować Sindriego! Obudź się!

[poważna muzyka]

[trzask płomieni, dramatyczna muzyka]

Sindri!

Sindri!

Sindri!

Sindri!

[syreny policyjne i strażackie]

Michał! Las się pali! Musimy ratować Sindriego! Obudź się!

Mamo! Tato! Las się pali!

Co ty mówisz?

Ale, kochanie…

Na pewno tam są strażacy i już gaszą.

No tak, ale w tym lesie jest Hania!

- Co? - Jak to?

Musimy zadzwonić do jej taty. Szybko!

Dzwoń!

- Jesteś pewien, że tam jest? - Tak.

Nie no, nie odbiera.

Jedziemy.

[trzask płomieni]

[kaszle]

Sindri!

Sindri!

[poważna muzyka]

[krzyk]

[trzask spadającego drzewa]

[trzask płomieni]

[dławi się dymem]

Szybciej. Tutaj stań.

Tutaj!

Co wy robicie? Nie wolno wjeżdżać.

Tam jest dziecko.

Tu jest pożar.

- Tam jest koleżanka syna! - Ja ich znam.

- Panie Karolu, no… - Musicie wracać.

[z rozpaczą] Hania jest w tym lesie!

Co ty mówisz?

Naprawdę, nie żartuję. Bo ona myśli, że tam jest skrzat.

Gdzie?

Tutaj! Wysłała mi lokalizację.

[mroczna melodia]

Możemy jakoś pomóc?

[dramatyczna muzyka]

[kaszle] Hania!

Hania!

[wrzeszczy] Hania!

[w tle: poważna muzyka i chór]

[szlocha]

[kaszle]

[cichy pisk i gruchanie]

[słabym głosem] Tato…

Hania.

Co się stało?

Nic. Nic się nie stało.

Gdzie ja jestem?

W szpitalu.

Ale wszystko jest w porządku.

Po prostu nawdychałaś się trochę dymu.

I tyle.

Gdzie Sindri?

Kto?

Tato.

Nie chciałam.

- Przepraszam. - Nie przepraszaj.

To ja ciebie przepraszam.

Masz odpoczywać.

I leżeć spokojnie.

[łamiącym się głosem] Tak?

[pikanie szpitalnej aparatury]

[szum auta]

Jak się czujesz?

Dobrze.

Wiesz, że cię znalazłem w ostatniej chwili?

A był tam ktoś jeszcze?

Pytasz o skrzata?

Tak.

Dobra, zrobimy tak.

Dojedziemy do domu.

I opowiesz mi trochę więcej o twoim skrzacie.

Okej?

To znalazłam w poduszce.

To w obroży psa.

A to…

znalazłam z Michałem w lesie.

Ładne.

Wiem, że je bardzo lubisz.

Ale one nie są prawdziwe.

One nie istnieją.

To takie legendy, jak o smokach czy elfach.

Mama bardzo je lubiła i dlatego ci o nich opowiadała.

Nieprawda.

Poczekaj.

Wiem, że jest ci bardzo ciężko.

Ale zobacz, do czego to wszystko mogło doprowadzić.

Przecież mogłaś zginąć.

Hania.

A te wszystkie rzeczy?

- Poza tym, tato, ja go widziałam. - Tak ci się tylko zdaje, Haniu.

- Mówisz tak, bo jesteś na mnie zły. - Nie.

Mówię tak, bo się o ciebie martwię.

- I musisz z tym skończyć. - Nie.

Dobrze.

W takim razie myślę, że powinnaś z kimś porozmawiać.

Haniu, Michał czeka na ciebie na górze.

No, idź.

Cześć.

O co tu chodzi?

Siadaj.

Hania, chciałem…

Sindri to ja.

Mój tata kazał ci to powiedzieć?

Nie.

Zobacz.

[głosem skrzata] Cześć Hania, to ja – Sindri.

Ale jak?

A listy?

Sam je pisałem.

Tu mam papier.

Ale ja go widziałam.

W lesie, to było to.

A tu w domu to taka sztuczka z robotem.

A zdjęcia?

Przerobiłem je w komputerze.

Sama widziałaś, jak to wyszło.

- A pułapka? - Rozstawiałem je.

Tej, w którą wpadła Baśka, to nie zdążyłem jeszcze zabrać.

A jedzenie?

Schowane pod drzewem.

To akurat nie ja, ale mogło to być jakieś zwierzę.

Skąd wiedziałeś?

[wzdycha]

Czemu to zrobiłeś?

[głęboko oddycha]

Hania, hej.

Hania!

[krzyczy z wściekłością]

[trzask]

[wrzask]

[gwar i śmiechy]

O proszę!

Kto do nas wrócił!

I co? Gdzie skrzacik?

- Nie ma go. - O nie.

Czyżby skrzaty nie istniały?

Nie, nie istnieją. Teraz dajcie mi spokój.

Nie taka była umowa.

Zapraszamy do szatni.

Coś sobie ponagrywamy.

Ej!

Jeśli pójdziesz, to zniszczymy twój medalik.

Róbcie z nim co chcecie.

Czyli nie dostałaś go od skrzata?

Nie.

To medalik mojej mamy. Dała mi go, zanim umarła.

[szlocha]

Ej! Wracaj tu!

Czekaj, mówię.

Głucha jesteś?!

Myślę, że powinnaś go mieć.

Niby dlaczego?

Mniej się wtedy tęskni.

Coś o tym wiem.

A z tymi filmikami, to jeszcze pomyślimy.

Co się śmiejesz? W łeb chcesz?

[spokojna muzyka]

[dźwięk powiadomienia]

- Cześć. - Hejka!

Jutro jest kartkówka z matmy?

Chyba tak.

- Ktoś coś umie? - Nie.

To może namówmy nauczyciela na wyjście do lasu?

Ej, świetny pomysł.

- Może trzeba tam znowu posprzątać. - Oby nie!

A w ogóle słyszeliście, że mamę Baśki wezwali do szkoły?

Tak i mają być jakieś kary dla tych, co dokuczali innym.

- No to co z tym lasem? - Jak to co? Idziemy.

Hania, może zrobisz sobie małą przerwę?

- Ale zaraz przyjdą goście. - Wiem.

Masz jeszcze trochę czasu, a…

ktoś chciałby z tobą porozmawiać.

Cześć, Hania.

To ja nie wiem, pójdę…

Po jakieś krzesła.

A wy, sobie pogadajcie.

Posłuchaj.

Kiedy przyszłaś do mnie na urodziny,

pomyślałem, że…

Ja chciałem ci pomóc.

Sam wiem, jak to jest, kiedy ci dokuczają.

Myślałem, że wszyscy uwierzą w te dowody, które podrzucałem.

Ale potem już było za późno i nie mogłem się wycofać.

A potem był ten pożar i…

Trzeba pomyśleć, zanim zacząłeś kłamać.

Wiem.

Muszę przygotować się na urodziny.

[odgłos silnika rakietowego]

[wesoła muzyka]

Posłuchajcie.

Nie wiem, czy wiecie…

Ale Michał jest wybitnym konstruktorem.

Zaprosiłam go,

bo jest naprawdę fajnym gościem.

Zresztą…

przekonajcie się sami.

[wiwat i wesołe okrzyki]

[pukanie w ścianę]

- Tak? - Mogę?

- Jak się bawiłaś? - Super.

Ale super czy super?

Super.

No, to super.

Proszę.

Gdzie był?

W kartonach?

Nie.

Zabrałam go do szkoły, bo chciałam pokazać.

Ale mi go zabrali.

Dlaczego?

Nieważne.

Przepraszam, że ci nie powiedziałam.

Haniu.

Posuń się.

Pamiętaj,

że choćby nie wiem co się działo,

to zawsze możesz przyjść do mnie.

Nawet, jeśli to będzie dotyczyło skrzatów?

Zwłaszcza wtedy.

Mama bardzo chciała, żebyś dostała go na osiemnaste urodziny.

A może nie ma co czekać?

A jeśli go znowu stracę?

No to co?

Przecież to tylko wisiorek.

A mama zawsze będzie z tobą.

To co? Zakładamy?

Czekaj, jak to się zakłada?

- O, to Sindri. - Ten Sindri?

A to Dam Dam.

Skrzaty arktyczne.

Rzadkie skrzaty…

łąkowe.

No i najważniejsze.

Skrzaty w miastach.

Gdzie mam to wsadzić?

No w dół.

[spokojna muzyka]

Jeszcze sto i wszystko będzie gotowe.

Już nie czuję rąk.

Nie marudź.

Za kilka lat urośnie tu las.

[w tle: rozmowy dzieci]

Mojej mamie by się to spodobało.

Pewnie, że tak.

I fajnie, że szkoła się w to wkręciła.

No, kochani! Sadzimy z przyjemnością, tak?

Dobrze, że pada śnieg,

wtedy się ukorzeniają w nowym miejscu.

[spokojna muzyka]

Sadzimy! Cieszymy się i sadzimy.

Cieszymy się my i cieszą się sadzonki.

Michał, co to jest?

No, wygląda to jak…

Wiem, jak wygląda. To twoja robota?

Nie, przysięgam!

Naprawdę, to nie ja!

Dobra. Zabiorę to do domu.

[krzyczy] A jak jakiś skrzat,

będzie to chciał odzyskać,

to wie, gdzie mieszkam.

[spokojna, tajemnicza muzyka]

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.