Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
w roli g艂贸wnej
艁OWCA JELENI
w pozosta艂ych rolach
re偶yseria
Uwa偶aj, Axel. Po dzisiejszej nocy b臋dziemy go nazywali ogierem.
Stevie, skoro idziesz do wojska, to mo偶e oddasz mi moje 20 dolc贸w?
- Trzymaj si臋, Mike. - Do zobaczenia, ch艂opaki.
- Freddy. - Cze艣膰, Mike. B膮d藕 grzeczny.
S艂yszeli艣cie o szcz臋艣liwym Romanie?
- Cieszy艂 si臋, 偶e jej wyliza艂. - Dalej, idziemy. Idziemy.
- Stan. Idziemy. - Pisz do nas.
- Trzymaj si臋, Mike. Nie daj sobie odstrzeli膰 dupska. - Nie dam.
Mike, dbaj o siebie. Powodzenia.
- Zabij kilku dla mnie. - Zabij臋. Trzymaj si臋 z dala od k艂opot贸w.
- Axel, tam jest Stan. - Stanley, ty dupku.
- Stan, to ci i tak nie pomo偶e. - Chod藕, Stosh. Ju偶 jeste艣 pi臋kny.
- Nadal brzydki z ciebie dra艅, Stan. - Powodzenia w wojsku.
Wyno艣my si臋 st膮d.
Bardzo dojrzale. Bardzo dojrzale, Stosh.
Spokojnie.
Sp贸jrzcie na to. Co to takiego, do cholery?
Gdzie?
Jasna cholera. Wiecie, co to jest? To poboczne s艂o艅ce.
- Co to oznacza?
- B艂ogos艂awie艅stwo dla my艣liwych, kt贸re wilczyca zsy艂a swym dzieciom.
- O czym ty, kurwa, gadasz? - To stara india艅ska legenda.
- Pierdolisz g艂upoty. - Stanley, pierdoli艂 bym ci g艂upoty w takiej sprawie?
Wiesz, Mike, czasami nikt, pr贸cz lekarza, nie potrafi ci臋 zrozumie膰.
To znak, wiesz?
Mo偶emy dzi艣 mie膰 kurewsko udane polowanie.
- Mike, nie wiem sk膮d ty bierzesz takie pierdo艂y. - Chwileczk臋.
Co, my艣licie o tym, by dzi艣 i艣膰 na polowanie?
Nie dzi艣. Dzi艣 si臋 偶eni臋. A wy, kurwa, chcecie i艣膰 polowa膰 na jelenie.
Najpierw za艂atwimy z tob膮 formalno艣ci. Potem wepchamy do 艂贸偶ka z Angel膮.
Jeste艣cie popierdoleni. Wiecie o tym? Jeste艣cie szaleni.
- Koniec 偶ycia. - Ty si臋 偶enisz, a my jeste艣my szaleni.
B臋dzie dobrze. Wszystko b臋dzie dobrze. B臋dziemy z tob膮.
- Wszyscy, prawda? Prawda? M贸wi臋 prawd臋? - Prawda.
- Chod藕cie, ch艂opaki. Ja dzi艣 pierwszy stawiam. - Steven.
Gdyby艣 dzi艣 w nocy potrzebowa艂 pomocy, to 艣mia艂o do mnie dzwo艅.
Stanley, czasem twoje poczucie humoru nie jest 艣mieszne.
- Paluszki w gotowo艣ci. - Dodatkowa para ust.
- Jeste艣 czystym poet膮, Axel. - Nie mog臋 si臋 z tob膮 nie zgodzi膰.
W艂a藕 do samochodu.
Tak.
Tak.
Tak.
M贸j Bo偶e.
Nadal nie mog臋 w to uwierzy膰. M贸j ch艂opiec z obc膮 dziewczyn膮.
I nie z tak膮 chud膮, je艣li ksi膮dz rozumie. Nie z tak膮 chud膮 dziewczyn膮.
A potem jedzie do Wietnamu.
Nie rozumiem, ojcze.
Nic ju偶 nie rozumiem. Nic.
Dlaczego?
Wyja艣ni mi to ksi膮dz? Czy kto艣 mo偶e mi to wyja艣ni膰?
- We藕 go po wewn臋trznej. - Ty nie zrobi艂by艣 tak.
- Zamkn膮膰 si臋. Pr贸buj臋 si臋 skoncentrowa膰. - Tw贸j Cadillac przeciwko mojej teren贸wce.
- Masz dzi艣 szcz臋艣liwy dzie艅? - Nie dasz rady.
Axel, jeste艣 mu winien szyb臋.
Mike. Mocarny Mike.
- Zwracam ci teren贸wk臋. - Cholera, mam nadziej臋, 偶e o艣ka nie posz艂a.
- To jak milion do jednego, stawia膰 na pewniaka. - Nie ma czego艣 takiego, jak pewniak.
Widzieli艣cie to?
- Nie bierz od nikogo forsy. - Nie bierz forsy ode mnie, bierz od niego.
Kessler i Rolling Rock.
I przeka偶 gor膮ce pozdrowienia moim przyjacio艂om.
Stawiam st贸w臋 na to, 偶e Eagles nie przekrocz膮 50 jard贸w w nast臋pnej po艂owie.
- I 偶e Steelersi wygraj膮 iloma? Dwudziestoma. - Stawiam dwie dychy na to, 偶e rozgrywaj膮cy Eagles nosi kieck臋.
Zabieraj fors臋 z lady. Drinki na koszt firmy.
John, chyba przyda si臋 wi臋cej flag.
- Tak jest dobrze? - Ja bym da艂 wy偶ej. Jak s膮dzisz?
- Wy偶ej. - Nie, nie, nie, ni偶ej.
Jaki wspania艂y tort.
To jest przepi臋kny tort.
Nie zapomnia艂em o tobie.
Spierdalajcie w diab艂y.
Wszystkim w mie艣cie poprzebijam opony.
- Ka偶demu. - Tatusiu.
Poprzebijam.
- Zrobi臋 to, co powiedzia艂em, dziewczyno. - Dobrze. Chod藕my.
Wszystkim w ko艂o, jak na morzu.
Ocean przebitych opon.
Pierdolona dziwka.
Wszystkie s膮 dziwkami.
- Nienawidz臋 ich. - Tatusiu. Nie, to ja.
Wszystkim poprzebijam opony.
Moje uderzenie?
Dawaj, John.
- Rozwal st贸艂. - To jest to.
To naprawd臋 jest to. Znaczy si臋...
Oto jestem.
Nie ma sensu, by si臋 rozpija膰, stary.
Ty pedale.
Lenie.
Tak bardzo przytuli膰 ciebie chc臋.
- Jezu Chryste. - By robi膰 takie rzeczy w艂asnej matce,
kt贸ra modli si臋 za ciebie ca艂e 偶ycie.
Czy twoje serce jest tak okrutne, bezduszne?
O偶enisz si臋 z t膮 dziewczyn膮. Zostawisz j膮 mnie na g艂owie.
I pojedziesz z tymi leniami do Wietnamu.
Rzut beretem. B臋d臋 mieszka艂 rzut beretem. Gdy wr贸c臋...
Rzut beretem.
Kocham Angel臋.
A ona kocha mnie.
Za艂o偶ysz dzi艣 przepask臋.
Nie nosi si臋 przepaski do smokingu.
Nie b臋d臋 nosi艂 przepaski do smokingu.
- Chcesz wygl膮da膰 jak ksi膮偶臋? - Jak to "chc臋"?
- Powiniene艣 to by艂 zrobi膰 dawno temu. - Wiem.
- Wi臋c czemu tego nie zrobi艂e艣? - Bo zapomnia艂em.
Na lito艣膰 bosk膮, Mike, Steven si臋 偶eni za kilka godzin. A co my robimy, gadamy o ostatnim polowaniu przed wojskiem?
To jest szalone.
Powiem ci jedno.
Gdybym si臋 dowiedzia艂, 偶e moje 偶ycie zako艅czy si臋 w g贸rach, to w porz膮dku.
Ale to musi siedzie膰 w twoim umy艣le.
Co?
Jeden strza艂?
- Dwa to partactwo. - Ja ju偶 tak nie my艣l臋 o jednym strzale, Mike.
Powiniene艣 my艣le膰 o jednym strzale. Jeden strza艂 jest wszystkim. Jelenia trzeba powali膰 jednym strza艂em.
Staram si臋 to ludziom u艣wiadomi膰, ale oni nie s艂uchaj膮.
- My艣lisz o Wietnamie? - Tak.
Nie wiem. Chyba. My艣l臋 o jeleniach.
O wyje藕dzie do Wietnamu. Lubi臋 drzewa, wiesz?
Lubi臋 drzewa w g贸rach, wszystkie te...
Lubi臋 je.
Gadam jak jaki艣 kretyn, co?
Powiem ci co艣, Nick, jeste艣 jedynym, z kt贸rym mog臋 i艣膰 polowa膰, wiesz?
Lubi臋 ludzi z dobr膮 reakcj膮 i szybkich. Z 偶adnym kretynem nie p贸jd臋 polowa膰.
- A kto jest kretynem? - Kto? A jak my艣lisz?
Oni wszyscy s膮 kretynami.
Znaczy, kocham ich. To 艣wietne ch艂opaki, ale gdyby nie ty, polowa艂bym sam.
- Powa偶nie, polowa艂bym sam. - Wi臋c jeste艣 popierdolony.
Wiesz, Mike, jeste艣 maniakiem. Lubisz rz膮dzi膰 innymi.
Po prostu nie lubi臋 niespodzianek.
- Cholerstwo nie chce si臋 otworzy膰. - No to z kopniaka.
Nie tak. Patrz.
- Widzia艂e艣? - Zajebi艣cie.
Nieprawdopodobne.
Axel, teraz wiem, dlaczego ju偶 nie kopiesz dla Steelers贸w.
Wiecie, uwielbiam samoch贸d Mike'a.
Niekt贸re wozy to tylko siedzenia.
Z takim samochodem, jak ten, za choler臋 nie wiesz, gdzie pojedziesz.
Czuj臋 si臋 w nim bezpiecznie.
Axel dyma Mike'a Coupe de Ville.
Axel, wy艂a藕 stamt膮d.
Wy艂a藕. Co ty wyprawiasz?
Siadaj. Bo偶e, jeste艣 niemo偶liwy.
- Przypnij mu to. Musi to mie膰. - N臋dzny smoking.
- Wygl膮da koszmarnie. Sk膮d go masz? - Jest zajebisty.
- To nie jest 艣mieszne. - Jestem pi臋kny, prawda?
- Jestem pi臋kny. - Gotowe.
Dzi臋ki, Amy.
Nie potrafisz nawet usiedzie膰.
- Usi膮d藕. Nie potrafisz usiedzie膰. - Wygl膮dasz pi臋knie.
Linda, co si臋 sta艂o? W艂a艣nie po ciebie szed艂em.
- Co si臋 sta艂o? - Uderzy艂 mnie.
Chod藕 tu. Chod藕. Chc臋 ci臋 o co艣 zapyta膰.
Poczekaj chwil臋, do cholery. Nie uciekaj. Co to, do diab艂a, jest na twojej twarzy?
Nicky, ty i Michael wyje偶d偶acie za kilka dni.
Zastanawia艂am si臋, czy mog艂abym si臋 tutaj zatrzyma膰.
- Jasne. - Zap艂ac臋 wam.
- My艣la艂am sobie... - O czym ty m贸wisz?
Zap艂ac臋 ci, Nick.
Kochatka, ze mn膮 tu rozmawiasz. Wiesz, ile si臋 ju偶 znamy?
- Co? - Nie wiem.
Czy ty, Stevenie, z w艂asnej i nieprzymuszonej woli, bierzesz sobie za 偶on臋 t臋 kobiet臋, Angel臋,
- kt贸r膮 postrzegasz nade wszystko? - Tak.
- Nie o艣wiadcza艂e艣 si臋 innej kobiecie? - Nie.
Czy ty, Angelo, z w艂asnej i nieprzymuszonej woli, bierzesz sobie za m臋偶a tego m臋偶czyzn臋, Stevena,
- kt贸rego postrzegasz nade wszystko? - Tak.
- Nie o艣wiadcza艂a艣 si臋 innemu m臋偶czy藕nie? - Nie.
B艂ogos艂awione jest kr贸lestwo Ojca i Syna i Ducha 艢wi臋tego,
teraz i na zawsze i na wieki wiek贸w.
Za dolara dostajesz kolejk臋, cygaro i taniec z pi臋kn膮 pann膮 m艂od膮.
Zajebi艣cie.
Czy mog臋 prosi膰 pa艅stwa o uwag臋? Cisza, prosz臋.
Wspaniale. Dzi臋kuj臋. Mog臋 prosi膰 o uwag臋? To bardzo, bardzo wa偶ne og艂oszenie.
Czy w艂a艣ciciel bia艂ego Chevy'ego Impali m贸g艂by go przesun膮膰? Blokuje podjazd.
Panie i panowie,
Angela i Steven chcieliby zaprosi膰 i wprowadzi膰 na ich wesele,
a szczeg贸lnie Michaela i Nicka, kt贸rzy ze Stevenem r贸wnie偶 jad膮 do Wietnamu,
aby z dum膮 s艂u偶y膰 ojczy藕nie.
Zata艅czysz ze mn膮?
Poniedzia艂ek, poniedzia艂ek to ten dzie艅. Tak, poniedzia艂ek.
Wygl膮dasz uroczo. Dzi臋kuj臋, 偶e zosta艂a艣 moj膮 druhn膮.
Zata艅czcie.
Ty czubku, chcesz, bym ta艅czy艂? Chcesz, bym ta艅czy艂?
Nicky, wiesz, pojecha艂bym z wami,
gdyby nie moje kolana. Wiesz o tym?
Nie jestem najlepszym tancerzem na 艣wiecie.
- Jeste艣 dobry. - Nie.
Jeste艣 bardzo fantazyjny.
Chcesz piwa, czy czego艣 innego?
- Chcesz piwa? - Jasne.
- Jakie chcesz piwo? - Co? Nie wiem.
- Jakie chcesz piwo? - Oboj臋tnie.
Przynios臋 ci Rolling Rock.
- Dobre piwo. Najlepsze w okolicy. - Dobrze.
- Rolling Rock? - Tak.
Zaraz wracam.
Idziesz? Wypijemy tam.
Jerry. Przepraszam.
- Nic si臋 nie sta艂o. - Jerry, daj nam dwa Rolling Rock i mi Kesslera.
Nic si臋 nie sta艂o. To 艣lub. Powiniene艣 si臋 bawi膰 i w og贸le.
Bardzo lubisz Nicka, prawda?
Tak.
Postaw mnie. Co ty wyprawiasz? Axel.
Axel, nie. Postaw mnie.
B臋d臋 ci臋 ca艂owa艂.
Przesta艅. Bo ci臋 zad藕gam.
- Chcesz si臋 pieprzy膰, czy bi膰? - Axel.
Chcia艂bym zata艅czy膰 z t膮 pani膮, je艣li nie masz nic przeciwko.
D艂ugo go znasz?
Widzisz, co robi ten sukinsyn?
Trzyma 艂ap臋 na jej dupie.
- To tylko wesele, Stanley. - Jak to, tylko wesele?
Patrz, zn贸w to robi. Znowu.
- Id臋 po spluw臋 z mojego p艂aszcza. - Id藕 po spluw臋. Id藕.
Uderzy艂e艣 mnie tutaj. To boli.
Lepiej?
Nakopi臋 mu do tej jebanej dupy.
- Stan oszala艂. - Co si臋 sta艂o?
To Zielony Beret.
Jerry, nalej cz艂owiekowi drinka.
Polej mu.
- Tylko nie stwarzaj jaki艣 k艂opot贸w, dobra? - Nie, tylko z nim pogadam. Tylko pogadam.
Mike Vronsky.
- Nick. To pan m艂ody, Steve. - Ja jestem dru偶b膮.
- Do艂膮czymy do powietrznodesantowej. - Mam nadzieje, 偶e p贸jdziemy tam, gdzie lataj膮 pociski.
- Walki s膮 ci臋偶kie, prawda? - Tak jest.
Jeba膰 to.
- Jeba膰 to? Co on powiedzia艂? - Jeba膰 to.
Tak te偶 my艣la艂em.
Jak tam jest? Mo偶esz nam co艣 opowiedzie膰?
Jeba膰 to.
Dobra, jeba膰 to.
Jeba膰 jego.
Jeba膰 to.
Kogo jeba膰?
Kogo jeba膰?
- Kto to jest? - Kto to, kurwa, wie?
- Wygl膮da jak jaki艣 wie艣niak. - Nalej mu jeszcze jednego, Jerry.
Jeba膰 to.
Wyjdziesz za mnie?
Tak.
Tak?
Je艣li wr贸cimy z...
Znaczy, gdy wr贸cimy.
- Sam nie wiem, o co mi chodzi. - Chyba m贸wisz to, co my艣lisz.
Angelo i Stevenie,
je艣li nie rozlejecie kropli, to do ko艅ca 偶ycia b臋dziecie szcz臋艣liwi.
Nie przejmuj si臋 tym, co m贸wi艂 Stan. Zapomnij o tym.
Ona ma niewyparzon膮 g臋b臋.
Nigdy tego nie robi艂em z Angel膮, Nicky.
Wspaniale. To wspania艂e.
- To m贸j ostatni sekret. - To nic. To nic. Zapomnij o tym.
- A je艣li ona b臋dzie mia艂a dziecko? - To sprawa Angeli, prawda?
- Tak jest. - Wyluzuj.
- Wyluzowa膰? - Tak, nie martw si臋 tym. Ciesz si臋.
Uciekaj st膮d. Nie chcemy ci臋 ju偶 tu widzie膰.
W poniedzia艂ek widzimy si臋 w poci膮gu.
- Jed藕 ostro偶nie. - Nie wiedzia艂e艣 tego o Angeli, co?
- To g贸wno prawda. - G贸wno prawda?
- G贸wno prawda. - Wiem, 偶e to prawda.
- Wiem o tym. - G贸wno wiesz.
Chcesz si臋 za艂o偶y膰? Zamiast gada膰, wy艂贸偶 kas臋.
- Pierdol si臋, Stan. - Doro艣nij.
Michael, co ty robisz?
Michael, co ty wyprawiasz, do cholery?
- Jeba膰 to. - Michael, wracaj.
Co on wyprawia? Michael, co ty wyprawiasz, do diab艂a?
Mike, wiesz, 偶e ci臋 kochamy. Wracaj.
Musz臋 z tob膮 pogada膰.
Cholera.
Chyba trac臋 rozum. Trac臋 rozum.
Nie wiem. Wszystko dzieje si臋 tak szybko.
- My艣lisz, 偶e wr贸cimy? - Z Wietnamu?
Wiesz co?
Ca艂e moje 偶ycie jest tutaj.
Kocham to pojebane miejsce. Wiem, 偶e to brzmi szalenie.
Je艣li si臋 co艣 stanie, Mike, nie zostawiaj mnie tam.
Po prostu mnie nie zostawiaj. Musisz mi to obieca膰, Mike.
Musisz mi to zdecydowanie obieca膰.
- Jasne, stary. - Obiecujesz?
To piosenka Krzycz膮cych Or艂贸w z powietrznodesantowej.
- Krzycz膮cych idiot贸w. - Zajebi艣cie.
Zapomnia艂em s艂贸w.
Kurewsko zimno.
Trzydzie艣ci sze艣膰 piw. Co?
Dobra. Zaraz wracam. Chwila.
Szczali艣cie kiedy艣 i w tym samym czasie pili艣cie piwo?
Dopiero co strz膮sn膮艂em. Czekaj. Przesta艅.
Sukinsyny.
Jedziecie mo偶e w moj膮 stron臋?
Kurwa.
To nie jest 艣mieszne.
Bez odpierdalania.
Spokojnie. Patrz tutaj. Bez wyg艂up贸w.
Bez wyg艂up贸w.
- Wypu艣膰 mnie. - Wysiadaj.
- To nie to. Co艣 tu zmienili. - Nie 偶artuj.
- Co艣 tutaj zmienili. - Tak si臋 dzieje co roku.
- Jeste艣 popierdolony, Stanley. - Kto jest popierdolony?
Ty. Zawsze by艂e艣 popierdolony.
- Umieram z g艂odu. - Zjedz to.
Nick, pozw贸l, 偶e o co艣 ci臋 spytam, czemu nigdy nie widz臋 ci臋, jak jesz?
- Lubi臋 si臋 zag艂adza膰. To podtrzymuje strach. - To nienaturalne.
- Dawaj, John. - To moje.
- Tak bardzo tego chcesz? - 呕eby艣 wiedzia艂.
- Daj mi Twinkie, Mike. - Co wy jeste艣cie, banda kalek?
- To musztarda. - Co?
- On wsadzi艂 Twinkie do musztardy. - Gadasz jak gliniarz z drog贸wki.
Daj mi piwo, Mike.
- Nie wierz臋. Co ja tu, do cholery, robi臋? - To nie jest to.
Co艣 tu zmienili. W jaki艣 spos贸b co艣 tu zmienili.
- Ty by艣 swojej dupy nie znalaz艂 dwoma r臋koma. - Zajebi艣cie.
Zapomnieli艣my wznie艣膰 toast za Stevena i Angel臋.
Za Stevena i Angel臋.
Co?
- Nie 艣miej si臋, gdy mam co艣 w ustach. - Nie mo偶na was nigdzie zabra膰.
- Co ty robisz? - Zabieraj 艂apy od tego chleba.
Mo偶esz je sobie robi膰, ale nie zabiera膰 wsz臋dzie.
Co wy, kurwa, robicie? To by艂o moje, dupki.
Pierdolone dupki.
- Zajebi艣cie. - Wiesz, Axel, masz bogate s艂ownictwo.
- Zajebiste. - Uwa偶ajcie na sprz臋t. Uwaga na strzelb臋.
Daj mi moj膮 torb臋.
Robi si臋 zimno, nie?
Masz jakie艣 dodatkowe skarpety?
Masz dodatkowe skarpety?
Niewa偶ne, ju偶 je mam.
Gdzie, do cholery, s膮 moje buty?
Widzia艂 kto艣 moje buty?
Kto艣 wzi膮艂 moje buty. Specjalnie je kupi艂em.
Dobra. Dobra, ch艂opaki. Ktokolwiek zabra艂 buty, chc臋 je z powrotem.
Mam dla ciebie buta, Stan, prosto w twoj膮 dup臋.
Mike, po偶yczysz mi swoje zapasowe?
Nie, Stan.
Nie?
- O co ci chodzi, "nie"? - To, co powiedzia艂em. Nie. Nie i koniec.
- Niez艂y, kurwa, kumpel. Niez艂y z ciebie kumpel, wiesz? - Gdy tylko tu jeste艣, zachowujesz si臋 jak z g艂ow膮 w dupie.
Mo偶e podoba mu si臋 widok stamt膮d.
Za ka偶dym razem, gdy tu jest, nie ma no偶a, nie ma kurtki, spodni, but贸w.
Ma tylko ten g艂upi rewolwer, z kt贸rym 艂azi jak John Wayne.
- To ci nie pomo偶e. - Do diab艂a z tym, Mike, daj mu buty.
Nie, nie dam mu but贸w. Koniec z tym.
Pierdolony dra艅 z ciebie, wiesz?
Stanley, widzisz to? Tu o to chodzi. O nic innego. Tylko o to.
Od tej chwili jeste艣 zdany na siebie.
Pomaga艂em ci milion razy. Pomaga艂em mu milion razy.
Nie wiem, ile razy pomaga艂em mu z dziewczynami. I do niczego nie dochodzi艂o. Zero.
Wiesz jaki masz problem, Mike? Nikt nie wie, o czym ty, kurwa, gadasz.
"O to chodzi." Co to ma znaczy膰? "O to chodzi."
- To jest pedalskie pieprzenie, czy pedalskie... - Zamknij si臋, Stan.
- Przekraczasz granic臋. - Uwa偶aj z t膮 broni膮, Stan.
- Wiesz, co my艣l臋? 呕e jeste艣 pieprzonym peda艂em. - Przesta艅cie.
Tydzie艅 temu m贸g艂 mie膰 t臋 rud膮 kelnerk臋 z Bowladrome.
M贸g艂 j膮 mie膰, ale co on zrobi艂. Nic. Kompletnie nic.
Zamknij si臋, Stan. Po prostu si臋 zamknij.
Zamknij si臋. We藕 buty Michaela i si臋 zamknij.
Albo wracam do domu. Wracam do domu.
Odwal si臋 od moich rzeczy. Co ty odwalasz?
Stosh.
Powiedzia艂em, 偶e nie.
A co? Zastrzelisz mnie?
Prosz臋.
O co ci chodzi?
Stan.
Ostro偶nie, Mike.
Lenie. Wracajcie do domu. Do domu.
Niesamowite, kurwa.
Chryste, nie wierz臋 w to.
- Mike? - Mike.
Jezu Chryste.
Steven, uspok贸j si臋. Stevie.
Stevie, spokojnie.
My艣l o czym艣 innym. Postaraj si臋 my艣le膰 o czym艣 innym.
Nie nale偶ymy do tego miejsca.
Stevie, uspok贸j si臋. Wszystko b臋dzie dobrze.
- Wszystko b臋dzie dobrze. - Nic mi nie jest.
- Ju偶 jest dobrze. - W porz膮dku, spokojnie.
Ju偶 dobrze. Ju偶 dobrze.
Spokojnie, Stevie, spokojnie.
Mike?
Nic mi nie jest.
Spokojnie. Ju偶 dobrze.
Wytrzymaj. Wytrzymaj. Jestem przy tobie. Jestem przy tobie.
Tak jest. Tak jest.
Mike.
Strz膮艣nij to. Pozb膮d藕 si臋 tego.
Pomy艣l o czym艣 innym. My艣l o domu. My艣l o domu.
Ka偶膮 mi si臋 zastrzeli膰, Mike.
Stevie, musisz to zrobi膰. Je艣li tego nie zrobisz, wrzuc膮 ci臋 do do艂u.
A jak ci臋 wrzuc膮 do do艂u, zginiesz. 艢mia艂o. Musisz to zrobi膰.
Dasz rad臋. Dasz rad臋, Stevie.
Sp贸jrz mi w oczy. Stevie?
Stevie, sp贸jrz na mnie.
艢mia艂o. Poka偶 im, 偶e masz jaja. Poka偶, 偶e masz jaja.
Pierdolcie si臋.
Dawaj. Zastrzelcie mnie. 艢mia艂o.
艢mia艂o. Dalej, Stevie. Dalej.
Poka偶 im, 偶e masz jaja. 艢mia艂o.
M艂ody.
Popatrz na mnie, Stevie. Zrobi艂e艣 to.
Stevie. Pokaza艂e艣 draniom. Pokaza艂e艣 im.
Nie martw si臋, m艂ody.
Zrobi艂e艣 to.
- Michael. - Stevie.
- Stevie, nie martw si臋. - Mike.
Bo偶e. Mike, tu s膮 szczury.
Skurwysynu.
Nicky, s艂uchaj.
Zostali艣my tylko my dwaj. Ty i ja.
- Co ze Stevenem? - Zapomnij o nim.
- Zapomnie膰? - Tak, on nie da rady.
Kim ty niby jeste艣? Bogiem?
Sp贸jrz na niego. Jest oszo艂omiony.
- Nie da rady. On jest jak we 艣nie. - Mike, o czym ty m贸wisz?
呕eby o nim zapomnie膰, Nick. Przyzwyczaj si臋 do tej my艣li, albo my te偶 przepadniemy.
- Musimy zagra膰 z wi臋ksz膮 ilo艣ci膮 kul. - Co?
Wi臋cej kul.
Musz臋 mie膰 wi臋cej kul w pistolecie.
- Co? - Musimy mie膰 wi臋cej kul.
Wi臋cej kul w pistolecie? Ile?
Trzy.
- Musimy gra膰 przeciwko sobie. - Wi臋cej kul i przeciwko sobie?
- Oszala艂e艣? - Nicky, to jedyny spos贸b.
Ja wybior臋 odpowiedni moment. Gra b臋dzie si臋 do tego czasu toczy膰.
Gdy zaczn臋 strzela膰, podejd藕 do najbli偶szego stra偶nika, zabierz jego bro艅 i za艂atw chuja.
- Nie jestem na to gotowy. - Musisz mnie pos艂ucha膰.
Chcesz tu zosta膰 i zgin膮膰?
Id藕. Wszystko w twoich r臋kach.
- Wszystko jest w twoich r臋kach. - Nie.
On przeciwko mnie. Rami臋 w rami臋.
Z drogi.
Ja i on. Ja przeciwko niemu.
Michael.
Dalej. Te chuje... 艢mia艂o, Nicky. 艢mia艂o, Nicky.
Wszystko b臋dzie dobrze. 艢mia艂o, Nicky.
Ja chc臋 trzy kule. Trzy.
We藕miemy trzy, dobra? Raz, dwa, trzy. Trzy.
Trzy.
Trzy. Trzy.
Nie martw si臋. Za pi臋膰 minut nas ju偶 tu nie b臋dzie.
Nie b臋dzie nas tutaj.
Teraz sobie pogramy. Ty i ja. Pogramy sobie.
Chcecie to zobaczy膰? W porz膮dku.
Ju偶 starczy. Nie, ju偶 starczy.
Wydostan臋 nas st膮d. Masz tam pust膮 komor臋.
Przy艂贸偶 sobie t膮 bro艅, jest pusta.
- Cholera jasna. - Wszystko b臋dzie dobrze, Nicky. Strzelaj.
Strzelaj, Nicky. Niech ci臋 cholera, skurwielu.
Nie, nie, nie, Nicky.
Zginiesz, skurwysynu. Zginiesz.
艢mia艂o. 艢mia艂o, Nicky. Zr贸b to.
艢mia艂o.
Uda艂o ci si臋.
Ju偶 dobrze, Nicky. W porz膮dku, ju偶 my im poka偶emy.
Dobrze, Nicky.
Chod藕, Nicky.
Chod藕. Nicky.
Nicky, idziemy. Do cholery. Idziemy.
Wstawaj.
Stevie.
Wstawaj. Wstawaj.
Michael.
Michael.
Chod藕, Stevie. Chod藕. Idziemy pop艂ywa膰.
Chod藕.
Nie nale偶ymy do tej d偶ungli, Michael.
Po prostu chod藕.
W tej wodzie s膮 szczury.
Trzymaj si臋.
Trzymaj si臋.
Mike.
Ja chc臋 do domu, Mike.
Co to jest?
Co to za d藕wi臋k, Michael?
Uderzy艂em o kamienie, Michael.
- Uderzy艂em o kamienie. - Nic ci nie jest?
Moje nogi...
Uderzy艂em o kamienie.
Nie czuj臋 n贸g.
Podci膮gnij si臋.
Ty jeste艣 Nikanor Chevotarevich?
Rozumiesz mnie, Nikanor?
- S艂ucham? - Jeste艣 Chevotarevich? Jeste艣 pewny?
Chevotarevich. To rosyjskie imi臋?
Nie. Ameryka艅skie.
Poka偶 sw贸j identyfikator.
- To tw贸j? - Jego.
- Jak si臋 nazywaj膮 twoi rodzicie? - Lou...
Moja matka nazywa si臋...
Eva.
Kiedy urodzili si臋 twoi rodzice?
Musimy go st膮d zabra膰.
Przepraszam.
Chcia艂bym zadzwoni膰 do Stan贸w Zjednoczonych.
Clairton, Pensylwania.
Pensylwania. Tak.
Niewa偶ne.
Nic, nic. Nie. Niewa偶ne.
Odwal si臋.
Mike?
Przepraszam. Pomyli艂em ci臋 z kim艣 innym.
- Jak si臋 masz? - Dobrze.
Poka偶臋 ci. Chod藕.
Nie jestem jak dziewczyny z USA. Sprawi臋, 偶e oszalejesz.
Sprawi臋, 偶e oszalejesz.
Nie, nie chc臋.
Jak chcesz na mnie m贸wi膰?
Jak chcesz mnie nazywa膰?
- Linda. - Linda. Jak w domu.
Wracaj tu.
Sp贸jrz, s艂onie.
Kupi臋 sobie s艂onia.
Nie mog臋 zosta膰 w pokoju z p艂acz膮cym dzieckiem.
Mo偶e mi najpierw zap艂acisz? Pierdol si臋.
艢nieg b臋dzie pr贸szy艂. Wiatr b臋dzie wia艂.
Wygl膮dasz na zaniepokojonego.
- Ludzie w 艣rodku robi膮 to dla pieni臋dzy? - Czasami dla du偶ych pieni臋dzy.
Sam w takie gry nie mog臋 gra膰. Ale zawsze... Jak wy to m贸wicie?
Szukam rzeczy troch臋 innych, nietypowych.
- Szampana? - Nie.
Nie odmawiaj. Gdy odmawiasz szampana, odmawiasz 偶yciu.
Widzia艂e艣 to ju偶 wcze艣niej?
- Na p贸艂nocy. - Oczywi艣cie.
- Musz臋 i艣膰. - Ale musisz tam wej艣膰.
Nalegam.
Czym jeszcze ta wojna mo偶e przestraszy膰? Wojna to 偶art.
- Jest g艂upia. - Wracam do domu.
Oczywi艣cie p艂ac臋 moim graczom, got贸wk膮, ameryka艅sk膮.
Jednak, je艣li preferuje pan niemieckie marki lub franki szwajcarskie,
to, oczywi艣cie, da si臋 to za艂atwi膰. Ja potrafi臋 za艂atwi膰 wszystko.
- 殴le trafi艂e艣. - Musisz wej艣膰.
- Nie r贸b tego. - Ale ja nalegam.
S艂uchaj, je艣li jeste艣 dzielny i masz szcz臋艣cie, to mog臋 uczyni膰 ci臋 bogatym.
Sp贸jrz na to.
- Jed藕 dalej. Jed藕 dalej. - Chcia艂e艣 na Logan Street. To tutaj.
- Jed藕 dalej. - Czekamy na Michaela, co?
Jest. To Michael.
Zosta艅cie na miejscach. P贸jd臋 po niego.
Trzy okrzyki za czerwony, bia艂y i niebieski.
- Taks贸wka si臋 nie zatrzyma艂a. - Co si臋 dzieje?
Stosh, co si臋 dzieje? My艣la艂em, 偶e to on.
Jego samolot m贸g艂 si臋 sp贸藕ni膰. Uspokoisz si臋, Axel? Wszystkich denerwujesz.
Wszystko w porz膮dku?
Wiem, 偶e Nick nied艂ugo te偶 wr贸ci.
Znam Nicka. On te偶 wr贸ci.
- Prawda, Axel? - Zajebista.
- Jed藕 prosto do autostrady. - Twoja decyzja, stary.
Otwarte.
Pi臋knie wygl膮dasz.
Wezm臋 tw贸j p艂aszcz.
Wszyscy tu byli. Przegapi艂e艣 ich.
Wkurz膮 si臋, je艣li si臋 dowiedz膮, 偶e si臋 z tob膮 min臋li.
Witaj w domu.
Wiesz, mia艂am nadziej臋...
Mia艂am nadziej臋, Michael, 偶e wr贸cisz razem z Nickiem.
Nie.
S艂ysza艂a艣 co艣 o Nicku?
Nie.
Nic. Jest nieobecny bez oficjalnego zezwolenia. Tylko tyle wiemy.
Wr贸ci.
Nigdy do mnie nie napisa艂. Nigdy nie zadzwoni艂.
Mo偶e akurat ciebie nie by艂o.
Mo偶e.
- Tak poza tym, co u ciebie? - W porz膮dku. A u ciebie?
U mnie? Jest dobrze. Radz臋 sobie.
Nadal pracuj臋 w sklepie.
Jest mn贸stwo rzeczy do zrobienia.
- Na pewno wszystko w porz膮dku? - Tak.
- A twoje rany? - To nic takiego.
- Zwyk艂e powik艂ania. To wszystko. - S艂yszeli艣my.
Nie, to nieprawda. Wielu przez to przechodzi艂o.
Zrobi艂am dla Nicka ten sweter.
Nie pami臋tam dok艂adnego rozmiaru, ale...
My艣l臋, 偶e jest takiego samego wzrostu, co ty.
Nie. Za du偶y.
Ale mog艂abym to poprawi膰.
Je艣li chodzi o we艂n臋, to 艂atwo j膮
przerobi膰.
Chryste.
Ju偶 dobrze.
Ju偶 dobrze.
- Jak w pracy? - 艢wietnie. W porz膮dku.
Raz czy dwa prawie musieli艣my zamyka膰 interes. Musz臋 i艣膰 teraz do pracy.
- Ju偶 idziesz? - Tak.
M贸g艂bym odprowadzi膰 ci臋 do pracy?
Mikie, jeste艣 dziwny.
Zawsze by艂e艣 d偶entelmenem.
Na zewn膮trz jest zimno. Jeszcze si臋 do tego nie przyzwyczai艂em.
Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e 偶yjesz.
Tak si臋 ciesz臋.
Nie wiem ju偶, co czuj臋.
Linda, chc臋 ci powiedzie膰, 偶e mi przykro z powodu Nicka.
Wiem, 偶e bardzo go kocha艂a艣 i...
Wiem, 偶e nic ju偶 nie b臋dzie takie samo.
Chcia艂em ci to powiedzie膰.
Mo偶e... Mo偶e nie chcesz o tym rozmawia膰.
Jak leci, laleczko?
Nowy. Prawdziwy twardziel.
Nic si臋 nie sta艂o.
Mo偶e wejdziesz ze mn膮? Tylko si臋 przywitasz.
Mike, prosz臋. Przywitaj si臋. Chcieli ci臋 zobaczy膰.
Tylko na chwil臋, dobrze? Patrzcie, kto tu jest.
To Michael.
Michael. Czyta艂am o tobie w gazecie.
- Czy偶 nie wygl膮da 艣wietnie, Janie? - Cze艣膰, Michael.
Dobrze wygl膮dasz, Mike. Witaj w domu.
- Czekajcie. Sp贸jrzcie na jego medale. - Gratulacje.
- Helen, przesta艅. - Janie, zostaw mnie.
Wygrali艣my tam, co, Mike? Wygrali艣my.
- Musz臋 i艣膰 do pracy. - Mi艂o by艂o ci臋 zobaczy膰.
- Do zobaczenia, Michael. - Spotkajmy si臋 jeszcze.
- Zobaczymy si臋 p贸藕niej? Po pracy? - Dobrze. Gdzie?
- W domu? - W domu? Dobrze.
- Jedno piwo u Johna. - Jedno?
- Postawi臋 ci piwo. - W porz膮dku. Ale tylko jedno.
Patrzcie. Mikie. Jak si臋 masz?
- Gdzie by艂e艣? Gdzie by艂e艣? - Gdzie wy byli艣cie?
Gdzie ty by艂e艣? Mieli艣my wszystko przygotowane. Piwo, jedzenie.
Mia艂em op贸藕nienie.
- Zapu艣ci艂e艣 w膮sy. - Tak.
Wygl膮daj膮 nie藕le.
- Wygl膮da uroczo. - Chod藕. Idziemy do Johna.
Co u was s艂ycha膰?
- Trzymamy si臋. - Jakie to uczucie by膰 postrzelonym?
Nie by艂em.
Nie boli. Je艣li to chcia艂e艣 wiedzie膰.
- Co u ciebie? Wszystko gra? - Tak.
Wszystko po staremu. Nic si臋 nie zmieni艂o.
Zaliczam wi臋cej dup ni偶 deska sedesowa, a Axel jest grubszy ni偶 zwykle.
- Stan, mo偶e mu poka偶esz swoj膮 bro艅? - Ciszej.
To ma艂e g贸wno, kt贸re nosisz z ty艂u. Sp贸jrz na to.
- Po co ci to? - Po to, co poprzedni.
- Czyli po co? - Bo to nerwus.
- Chod藕my si臋 napi膰. - Tak, napijmy si臋.
Patrz, kogo znalaz艂em.
Chod藕cie na zaplecze.
- Stosh, dawaj szklanki ze zlewu. - Te brudne?
Tak, te brudne.
Cholera. Co艣 ty zrobi艂? Sam wygra艂e艣 t臋 wojn臋?
- Patrzcie na to. - Bez twojej pomocy.
- Za ciebie, Mike. - Zdrowie wszystkich.
Czekajcie. Czekajcie. Za Nicka i Steve'a.
Za Nicka i Steve'a.
艢wietnie wygl膮dasz.
Co u Angeli?
Nie za dobrze, Mike. Zw艂aszcza odk膮d z nim rozmawia艂a.
- Z kim? - Ze Stevenem.
Rozmawia艂a ze Stevem? Nie wiedzia艂em, 偶e wr贸ci艂.
- Nie wiedzia艂e艣, 偶e wr贸ci艂? - Nie wiedzia艂em. Wr贸ci艂?
Gdzie on jest?
- Gdzie on jest? Odpowiedz. - Nie wiem.
- Powiedz mi, gdzie on jest. - Nie wiem, Mike. Angela nam nie powiedzia艂a.
- Angela nam nie powiedzia艂a. - Jak to?
- Ona z nikim nie rozmawia. - To prawda?
Angela.
S艂ysza艂em, 偶e Steven 偶yje. Gdzie on jest?
Gdzie jest Steven?
Gdzie on jest? Powiedz mi, gdzie on jest.
Angela, gdzie jest Steve?
Po prostu mi powiedz, gdzie on jest.
Gdzie on jest?
Gdzie on jest?
Prosz臋. Musisz mi powiedzie膰. Gdzie on jest?
Wiesz, gdzie on jest?
Trzymaj si臋.
Michael?
- Tutaj. - Co robisz?
Nic. Pakuj臋 si臋 i wychodz臋.
Co? Nie. Nie wychod藕. Kupi艂am jedzenie.
- Zrobi臋 smaczn膮 kolacj臋. - Nie mog臋.
Mo偶e p贸jdziemy do 艂贸偶ka?
Nie mo偶emy si臋 nawzajem wspiera膰?
Nie, nie mog臋. Nie tu. Musz臋 st膮d i艣膰.
Wybacz. Musz臋 si臋 st膮d wyrwa膰. B臋d臋...
Sam nie wiem. Czuj臋 ogromny dystans, czuj臋 si臋 jakby daleko st膮d.
Do zobaczenia.
To troch臋 dziwne uczucie,
przychodzi膰 do motelu.
Wiesz, o czym m贸wi臋, Michael? Mike?
Na ten rzut musz臋 od艂o偶y膰 puszk臋.
- Michael, to na koszt firmy. - Nie, dzi臋ki.
Jak si臋 czujesz? Wszystko gra?
- Na pewno? - Tak.
- Co o niej my艣lisz? - Nie wiem.
- Nie, no we藕. Powiedz. - Nie wiem, Stosh.
Jest pi臋kna?
Jest pi臋kna? Jest?
M贸wi膰 prawd臋? Nie.
Nie.
- A my艣lisz, 偶e jest inteligentna? - Nie.
Ja te偶 nie.
- Ja te偶 my艣l臋, 偶e nie jest inteligentna. - To co ty w niej widzisz?
Nie wiem. Dlatego ciebie pytam.
- Mo偶e jest dobra w 艂贸偶ku? - Czemu jej nie zapytasz?
Gdzie jest moja pieprzona kula? Cholerna maszyna.
- Co si臋 sta艂o? - Przygniot艂a go maszyna.
Stan, przynie艣 lewarek z baga偶nika.
- Cholera. Nic ju偶 tutaj nie dzia艂a. - Zaraz ci臋 wyci膮gniemy.
Uwaga na 艂okie膰. Dobra.
- To co teraz chcecie robi膰? - Idziemy polowa膰, tak?
- Kto ci臋 pyta艂, do cholery? - Pyta艂em Mike'a.
- Mike idzie. - Ale bez kobiet.
Jak za dawnych czas贸w. Mam racj臋? Jak za dawnych czas贸w?
呕artujesz sobie, Axel? Mogli艣my go mie膰 czterdzie艣ci razy.
Gdybym tylko by艂 na twoim miejscu.
Bierz go, Axel.
Pierdolcie si臋.
- Jest idealnie. - Zajebi艣cie.
Jezu Chryste. Co to by艂o, do diab艂a?
John. Axel. Trafi艂em jednego.
Ch艂opaki, trafi艂em go.
Dobra?
Co ten g艂upi pistolecik tutaj robi?
- Na wypadek. - Na wypadek czego?
Na wypadek, gdyby艣 natkn膮艂 si臋 na jedn膮 z twoich lasek, kt贸ra robi艂aby loda le艣niczemu?
Powt贸rz to raz jeszcze. M贸w.
- Dawaj. Powt贸rz to. - Stanley, masz tak nasrane, 偶e mo偶na by spu艣ci膰 wod臋.
- Wypr贸buj mnie. Powt贸rz to. - Mo偶na spu艣ci膰 wod臋.
Spokojnie.
- Spokojnie, Mike. - Co to mia艂o znaczy膰? My艣lisz, 偶e jest nabity?
Oddaj to.
Chcesz si臋 bawi膰? To si臋, kurwa, zabawimy.
Jak si臋 teraz czujesz?
Cwaniaku.
- Cze艣膰, Michael. Linda jest na tyle. - Na tyle?
- Jak by艂o na polowaniu? - Dobrze. Dzi臋ki.
Linda, co si臋 sta艂o?
Nie wiem.
- Co si臋 dzieje? - Nic... Nie wiem.
Musia艂o si臋 co艣 sta膰.
- Na zewn膮trz mam samoch贸d. - Jest w porz膮dku.
- Jeste艣 pewna? - Tak, nic mi nie jest. Zostawisz mnie sam膮?
Naprawd臋.
Jed藕 ze mn膮. Zawioz臋 ci臋 do domu.
- Nie, wr贸c臋 z nim. Dobrze? Dzi臋ki. - Dobrze.
Wszystko w porz膮dku?
S膮dzi艂e艣 kiedy艣, 偶e 偶ycie potoczy si臋 takim torem?
Nie.
I 27.
- N 40. - Bingo.
Mamy bingo. Nowy gracz. Gdzie jeste艣?
- Tu jeste艣. - B 15. I 16.
N 33.
- G 60. - Tak. Mamy zwyci臋zc臋.
Zabieraj si臋 st膮d, Ivan. Bo nie widz臋 w艂asnej fajki.
Nast臋pny numer to I 16. Mog艂aby to by膰 s艂odka szesnastka.
I 18. Wtedy stajesz si臋 m臋偶czyzn膮.
Dalej. G 60.
Pom贸偶cie tym, kt贸rzy sami nie mog膮 sobie poradzi膰.
Zata艅czysz ze mn膮? G 47.
Jestem zadowolony z tego, co mam,
z cudownego 偶ycia, kt贸re prze偶y艂em. Uwaga, koledzy,
oto O 61.
Steven, telefon do ciebie. Mo偶e to Angela.
- Stevie, to ja, Mike. - Michael?
- Michael? - Cze艣膰.
- Jak leci? - Dobrze. Mniejsza ze mn膮. Co u ciebie?
艢wietnie.
艢wietnie.
Co to za ha艂as? Co?
- W贸zki inwalidzkie. - Co?
Stevie, kiedy wychodzisz?
- Zostan臋 tu jeszcze troch臋, Mike. - Po co?
To miejsce jest 艣wietne.
Tu jest jak w kurorcie.
Wiesz? Mamy tu koszyk贸wk臋, kr臋gle.
Co?
Ksi臋偶na Grace kiedy艣 nas odwiedzi艂a.
Michael?
Stevie. Stevie.
Musz臋 lecie膰, Mike. Musz臋 lecie膰.
- Godzina policyjna. - Stevie?
Michael.
Michael. Cze艣膰.
Mike. Jak si臋 masz?
- Uda艂o nam si臋, uda艂o. - Dobrze.
- Ja nie chc臋 do domu. - Wiem. Wiem.
Dobrze.
Dobrze wygl膮dasz.
- Polowa艂e艣? - Czy polowa艂em? Tak.
- Trafi艂e艣 co艣? - Nie.
- Nie trafi艂e艣 jelenia? - Nic nie trafi艂em.
Tropi艂em pi臋knego byka, ale uciek艂.
- Angela ci臋 tu nie przys艂a艂a? Nie przys艂a艂a ci臋? - Nie.
Dobrze. Chc臋 ci co艣 pokaza膰.
- Co takiego? - Mam tu co艣.
Chod藕 tu na chwil臋. Chc臋 ci co艣 pokaza膰.
Angela ci膮gle przysy艂a mi skarpetki.
Ale nie skarpetki chc臋 ci pokaza膰, Mike.
Co miesi膮c dostaj臋 to z Sajgonu. Nie rozumiem.
Nie rozumiem. To miasto podda si臋 na dniach.
To od Nicky'ego, Steve.
Nick 偶yje? Mike.
- Co powiedzia艂e艣? - Sk膮d wiesz?
To miejsce zostanie rozpieprzone.
Sk膮d cz艂owiek taki, jak Nick, bierze tak膮 fors臋?
Nie wiem. Mo偶e z kart. S艂uchaj, Steven, zabieram ci臋 do domu.
- Cholera, Mike. Obieca艂e艣. - Zabieram ci臋. Nie mo偶esz tu zosta膰.
- Ja tam nie pasuj臋. - Chod藕.
- Zabieram ci臋 do domu. - Kurwa. Obieca艂e艣. Ja tam nie pasuj臋.
Przepraszam. R贸b, jak ci podpowiada serce.
- Automat z col膮, gdyby kto艣 chcia艂. - Sier偶ancie, sp贸藕nimy si臋.
Przej艣cie.
Dok膮d idziesz? P贸jdziesz ze mn膮?
To nie czas na spacer. Trzeba st膮d ucieka膰.
- Pami臋tasz mnie? - Nie rozumiem po angielsku.
- Pami臋tasz mnie? - Nie znam angielskiego. Przykro mi. Wyje偶d偶am.
A pami臋tasz Nicka?
- Gdzie on jest? - Nie wiem. Naprawd臋.
Znikn膮艂 dawno temu.
- Poczekaj chwil臋. - Czego szukasz? Nic tu ju偶 nie ma do ogl膮dania.
- Widzisz? - Czego chcesz?
Zagra膰.
To dla ciebie.
Teraz to jest niebezpieczne. Obecne czasy nie s膮 bezpieczne dla takich gier.
My艣lisz, 偶e si臋 ciebie boj臋?
Chc臋 zagra膰 z Amerykaninem. Przeciw niemu. Najwy偶sza stawka.
Chyba oszala艂e艣.
Dobrze.
- Sk膮d mam wiedzie膰, 偶e wiesz, gdzie on jest? - Bo wiem, to wystarczy.
Ale musz臋 ci臋 zabra膰 nad rzek臋.
To tylko dlatego, 偶e dobrze si臋 czuj臋 w bia艂ej marynarce.
Jeste艣my na miejscu.
Chcesz zmieni膰 zdanie? Jest jeszcze czas.
P艂y艅 szybciej.
Pospieszmy si臋.
Zaczekaj tu.
- M贸wi, 偶e trzeba zap艂aci膰 wej艣ciowe. - Ile?
Tysi膮c dolar贸w.
Powiedz mu, 偶e si臋 zgadzam.
Powiedzia艂: Tak, s艂ynny Amerykanin jest w 艣rodku. Musisz mu da膰 500 dolar贸w za t臋 informacj臋.
- Gdzie Nick? - Nie wiem.
- Gdzie on jest? - Musz臋 zapyta膰 szefa.
Nick. Wszystko w porz膮dku?
Nick, to ja.
Co ty robisz?
Nick, co ty robisz? Nicolas. O co chodzi?
Zje偶d偶aj st膮d.
Poznajesz mnie? To ja, Mike. Powiedz, 偶e to Mike.
- To Mike. - Jaki Mike?
- Jaki Mike? - Jaki Mike? Nie wiem.
Nicolas, przeby艂em 12 tysi臋cy mil, by ci臋 st膮d wydosta膰.
Nie r贸b mi tego. To kurewsko... Nie r贸b.
Nie r贸b. Co z tob膮? Nie poznajesz mnie?
Nie poznajesz mnie?
Nicky, kocham ci臋. Jeste艣 moim przyjacielem. Co ty wyprawiasz?
Nie r贸b mi tego, ty pieprzony...
S艂ysza艂e艣, co powiedzia艂em? Zapisz mnie do gry.
Witam. To m贸j znajomy Amerykanin. Chcia艂by si臋 zmierzy膰 z twoim zawodnikiem.
Jest bardzo odwa偶ny. Kiedy艣 dla mnie pracowa艂. Zgoda?
- Ile? - Ile? Tyle.
- Przelicz. - Wystarczy?
Czemu nie?
- Nie chc臋 tych pieni臋dzy. - Nie chcesz? Bierz te偶 to.
Powiedz mu.
Nie mamy czasu. Nie mamy czasu, Nick.
Nie r贸b tego.
Tego chcesz?
Tego chcesz?
Kocham ci臋, Nick.
Nie r贸b tego.
Chod藕, Nicky. Wracajmy do domu.
Wracajmy do domu. Do domu.
M贸w do mnie.
Nicolas, m贸w do mnie.
Poczekaj, Nick. Co zrobi艂e艣 ze swoimi r臋koma?
Nicky, pami臋tasz drzewa? Te wszystkie drzewa? Pami臋tasz to?
- G贸ry? Pami臋tasz to wszystko? - Jeden strza艂.
Jeden strza艂.
Nie. Nick. Nie.
Nicky, nie mo偶esz.
To chyba ostatni rozdzia艂 w kartach ameryka艅skiej interwencji w Wietnamie.
To by艂 te偶 najwi臋kszy przerzut ludzi w historii Ameryki.
Hillary Brown, ABC News, na pok艂adzie lotniskowca USS Hancock,
na Morzu Po艂udniowochi艅skim.
Zajm臋 si臋 stolikami.
- Axel, przynie艣 tutaj te dwa stoliki. - Dobra.
Czujcie si臋 jak u siebie w domu. Kawa jest ju偶 zaparzona.
- Fili偶anki. Przynios臋 fili偶anki. - Pomog臋 ci.
- Za du偶o fili偶anek. - Jak zrobi膰 wam jajka?
Mo偶e zrobi膰 jajecznic臋, John?
Toast.
Ostro偶nie, Linda. S膮 gor膮ce.
Axel, mo偶e po piwku?
- Zajm臋 si臋 jajkami. - Pomog臋 ci.
Nie, Linda. Usi膮d藕. Rozlej kaw臋.
To by艂 taki szary dzie艅.
Za Nicka.
Za Nicka.
.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.