Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
BIAŁA MASAJKA
Wykupiliśmy dwutygodniowy urlop w Kenii.
To był nasz ostatni dzień i właściwie chciałam spędzić go na plaży,
ale Stefan uparł się, żeby jeszcze raz pojechać do Mombasy.
Byliśmy ze sobą już dwa lata i byłam pewna, że tak pozostanie.
Masz aparat?
Carola, tam są Masajowie!
Co?
Masajowie.
Carola?
Ten kraj działał na mnie kojąco.
Zapachy, kolory,
tłum ludzi.
Dziwne...
właściwie jestem kimś, kto potrzebuje porządku,
przejrzystości.
Stefan!
Tylko trochę trawki.
Stefan, jak dla mnie to zbyt niebezpieczne.
Dzisiaj jest przecież nasz ostatni wieczór.
Dobrze...
Zaczekajcie tu, zaczekajcie na mnie, proszę.
Za minutę wrócę.
Co?
Mamy poczekać.
Chodź, uciekajmy!
Zaczekaj!
Jakieś kłopoty?
Trochę się pogubiliśmy.
Może wiecie, gdzie są promy?
- Prom? - Tak.
Chodźcie.
Zrobisz nam zdjęcie?
Myślisz...?
Tak.
W porządku?
Tak.
Dziękuję.
Są ludzie, którzy twierdzą, że jest taki moment w życiu człowieka,
który wszystko zmienia.
Nigdy w to nie wierzyłam.
O nie!
I co teraz?
Nie wiem!
Chodźcie!
Chodźcie z nami.
Idziemy?
Nie!
Chodź!
Nie!
Dziękuję.
Do widzenia.
Może napilibyście się czegoś z nami?
Dobrze.
To takie męczące.
Jeden drink! Przecież nas podwieźli.
Przepraszam, czy mogę zrobić zdjęcie?
Uśmiech!
Dziękuję.
Zatrzymajcie się.
Wstęp tylko dla gości hotelu.
To moi goście.
Przykro mi.
W porządku.
Dokąd idziecie?
Zaczekajcie!
Idziemy z nimi.
Skąd wiesz, że chcą, żebyśmy z nimi poszli?
Dziękuję.
Przecież dzisiaj jest nasz ostatni wieczór.
Wiem.
Co się z tobą dzieje?
Nic, po prostu chcę iść z nimi.
Poproszę trzy cole.
Zatańczymy?
Nie chcesz?
Chodź, napijemy się czegoś.
Siedzimy tam dalej.
Nie chce nic pić.
Puść mnie!
To boli.
Dzisiaj jest wigilia. Boże Narodzenie to święto miłości.
Stefan! Przestań!
Przykro mi, muszę już iść.
Do widzenia.
Dzieńdobry.
Dziękuję bardzo.
Chcecie usiąść razem?
Tak.
Dziękuję pani.
Nie lecę.
Co?
Nie lecę.
Chyba żartujesz.
Carola, proszę.
Stefan! Nie wracam z tobą.
Chcesz wszystko rzucić dla kaprysu?
To nie jest kaprys.
A co?
Ten facet tańczy dla turystów.
Ja też tylko sprzedawałam w sklepie.
Więc, świetnie do siebie pasujecie.
Wszystkiego najlepszego.
Jemu chodzi tylko o seks.
Kiedyś widziałam mężczyznę na lotnisku...
Czekał na kogoś...
Nagle przeskoczył przez ogrodzenie na odgrodzony teren.
Policjant, który go zatrzymał zapytał, dlaczego to zrobił.
"Musiałem to zrobić" - powiedział.
Po prostu musiałem.
- Cześć! - Cześć, Carola!
- Gdzie jest... - Lemalian? W domu.
W domu?
A gdzie to jest?
Jak się dostanę do Barsaloi?
Jedź autobusem do Nairobi.
W Nairobi wsiądź w autobus do Maralai.
A w Maralai?
W Maralai zapytasz o Elisabeth.
Przepraszam, gdzie mogę kupić bilet do Malarai?
Do Maralai?
O której odjeżdża?
Za godzinę.
Autobus jechał 13 godzin.
O Maralai nie było nic w przewodniku.
Dla turystów nie było tam nic ciekawego.
Podobało mi się to...
...jechać w miejsce, o którego istnieniu prawie nikt nie wiedział.
Wszystko w porządku?
Malaria... straszna.
Jesteś lekarzem?
Nie.
Dokąd jedziesz?
Do Maralai.
Po co? W interesach?
Nie.
Szukam pewnego mężczyzny.
Zna pan tego człowieka?
Nie znam.
A Elisabeth?
O tak, znam Elisabeth.
Musi pani im zapłacić, ale nie za dużo.
Skąd jesteś?
Ze Szwajcarii.
Pewnie chciałabyś wziąć prysznic?
Co będzie jak go znajdziesz?
O tym nie myślę.
A powinnaś.
Najpierw muszę go zobaczyć.
Kawy?
Myślisz, że zwariowałam?
Jak on się nazywa?
Lemalian.
Samotny wojownik z Barsaloi...
Przecież ty też tu żyjesz. Wyszłaś tu za mąż.
To co innego, tu jest miasto.
Barsaloi to jedno wielkie nic.
Tylko Krzaki i kurz...
Bez bieżącej wody i elektryczności.
Pasterze śpią w prowizorycznych szałasach,
które na drugi dzień składają i idą dalej.
Strasznie ciężko wytrzymać tam komuś z nas...
To właściwie niemożliwe...
Czy on wie... czy cię oczekuje?
Jak najlepiej dostać się do Barsaloi?
Wcale nie musisz tam jechać.
On sam cię znajdzie jak będzie chciał.
Jak będzie chciał?
Jedno musisz sobie uświadomić:
To czego ty chcesz nie jest dla nich zbyt ważne.
To jest Carola ze Szwajcarii.
Chciałaby u nas zostać.
W porządku?
To Moses, mój mąż.
Chcesz coś zjeść?
Co jest dzisiaj?
Gdzie otwieracz?
W szafce.
Wojownik nie może jeść w obecności kobiety.
Nie może też jeść niczego, co ugotowała kobieta.
Nie może zjeść nawet tego, na co spojrzała kobieta.
Wojownik nie może dotykać kobiety. A ona jego.
Dotyk to wogóle ciężka sprawa.
Moses był najprzystojniejszym mężczyzną na plaży.
I chciał tylko mnie.
Moses to kikuiu. Wszystko co posiadam należy do niego.
Kobiety tu się nie liczą. Stoją w hierarchii zaraz za kozami.
A ty?
Dbam o dom, ogród.
Nie ma tu wielu zajęć dla białej kobiety.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Lemaliana...
...pomyślałam...
...to jest to...
...po to jest życie...
Sama nie rozumiem...
Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłam.
Jesteś taka pewna.
A co z nim?
Mam nadzieję...
Nie wiem.
Nie wiem, czy czuje do mnie to samo.
Nie wiem, czy cokolwiek czuje.
Ale jak mam się dowiedzieć, jeśli nie spróbuję?
Mieszkasz tu już 10 dni...
Zły znak?
Wrócisz?
Wszystko w porządku?
Wszystko dobrze.
Zostaniesz ze mną?
Zostaniesz ze mną!
Zamburu nie patrzą za siebie kiedy odchodzą.
Wierzą, że to przynosi nieszczęście.
Nie chciałam patrzeć wstecz... tylko przed siebie.
Zaczekaj!
Tak, ze Szwajcarii...
...wszystko super...
Mam na imię Carola
Carola...
Szukam Lemaliana.
W tym kierunku?
Tam?
Dziękuję.
Dobranoc, Carola...
Dziękuję.
Nie! Chodź!
Nie rozbieraj się...
Pomożesz mi?
Zaczekaj...
Powoli.
Oczy...
...nos...
...usta.
Przepraszam.
Chciałam się tylko przywitać.
Depcze mi pani cebulę.
Przepraszam!
Pani jest z Niemiec?
Nie, ze Szwajcarii... Carola Lehmann.
Pan jest Włochem?
Właściwie chciałam spytać, czy mogłabym czasem jeździć z panem do Maralai,
żeby kupić coś jadalnego.
Jak się pani tu dostała?
Pieszo... z Maralai.
Więc jest pani w dobrej formie na pokonanie drogi powrotnej.
Potrzebuję samochodu do przewożenia chorych.
Proszę wybaczyć, mam dużo pracy.
Biali nie mogą tu przebywać!
Dlaczego nie?
Nie wolno...
Dlaczego? Jestem turystką.
Nie wolno mieszkać w Barsaloi... nie jesteś turystką, nie jesteś mieszkańcem...
Nawet nie masz męża...
Chcesz pieniędzy?
Musisz się zameldować... w Nairobi.
Albo się zamelduj, albo odejdź.
Lemalian?
Gdzie byłeś?
Dlaczego płaczesz?
Cieszę się, że wróciłeś...
Nie wolno ci jeść z kobietami...
Biała kobieta to co innego... a Nairobi jest daleko od domu...
Co to?
Spróbuj, to mirra.
Okropne.
Bardzo dobre.
Urząd Imigracyjny, to tu.
Czekaj!
Tak nie wejdziesz.
Co się dzieje?
Proszę mu kupić spodnie i koszulę.
Żadnej broni.
Proszę, nie!
Może tu zostaniesz a ja pójdę sama?
Co?
Nie jestem psem. Jestem wojownikiem Samburu, człowiekiem.
Masz rację, przepraszam...
Wrócimy później.
Obejmij mnie mocno... i nigdy nie puszczaj...
Bolało?
Nie, wręcz przeciwnie...
Wszystko w porządku.
Teraz będziesz miała dziecko.
Carola?!
W porządku?
Co się dzieje?
Zimno...
Teraz lepiej?
Zimno....
Jestem... chora.
Weź to... to ci dobrze zrobi... proszę.
To malaria... tylko malaria.
Oczywiście, że przyjadę, ale nie teraz...
Tak...
...bo teraz będę mieszkać tutaj, mamo...
Tak... w wiosce...
Mamo, potrzebuję moich pieniędzy, załatwisz to dla mnie?
Znasz tego człowieka?
Nie... skąd miałabym go znać?
Więc dlaczego się z nim śmiejesz?
Bo jestem szczęśliwa...
Osiemdziesiąt tysięcy pięćset.
Tu są papiery i klucze.
Wsiadaj!
- To nasz samochód? - Tak!
Mam nadzieję, że nie zapłaciła pani za to zbyt dużo. To kupa złomu.
Lepszy niż nic...
Teraz wszystko będzie prostsze.
Źle pani wygląda!
Jaki ma pan właściwie problem?
Nie powinna pani jechać przez busz, tylko normalną drogą.
Jedzie się 2 godziny dłużej, ale...
Dziękuję, poradzę sobie!
Carola... teraz ja będę prowadził.... potrafię...
To nie takie proste...
W porządku, daj mi poprowadzić... umiem...
Dobrze...
Mogę coś powiedzieć? To jest sprzęgło.
Musisz wrzucić bieg...
Nie tak szybko...
Powoli, proszę...
Musisz hamować, Lemalian!
Hamuj...
...albo kieruj!
Mogłeś nas pozabijać!
Boże! Nie...
To nie jest prawda...
Lemalian!
W porządku?
Nic się nie stało...
Proszę, wsiądź do samochodu...
Przepraszam...
Proszę cię, wsiądź!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.