Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NETFLIX – SERIAL ORYGINALNY
A teraz...
ponownie skup się na oddechu.
Zwróć uwagę, że twój oddech trwa...
MEDYTACJA KIEROWANA
...sam z siebie.
Twój umysł może błądzić.
Obserwuj go.
Spokojnie...
NOWY PASAŻER
...nie oceniając.
PRZESUŃ, BY ZAAKCEPTOWAĆ
POTWIERDZASZ?
KURS ZAAKCEPTOWANY
LONDYN, ROK 2018
Dzień dobry.
Boże, ale szybko. Nie wiedziałam, że pan tu zaparkował.
Wysadziłem tu pasażera.
A więc mam szczęście.
Jadę na Old Street. Ma pan szczegóły.
Pracuje tam pani?
Wyłączyłam się. Nie usłyszałam.
Odebrałem panią spod pracy?
W Smithereen? Nie.
To odwiedziny.
Chciałabym tam pracować.
Mają tam niezłe zaplecze, nawet własne spa. Pełen odjazd.
Za kasę Billy’ego Bauera.
W każdym razie...
SMITHEREENOWIE
Moja córka to...
Kristen, Krissie.
Dwadzieścia lat, studiowała.
Zabiła się, odebrała sobie życie,
jak chcecie to nazwać. Półtora roku temu.
Ni stąd, ni zowąd.
Zadzwoniła do mnie jej współlokatorka...
Znalazły ją w łazience.
Jestem na nią wściekła.
Cholernie zła!
Że mi nie powiedziała. Myślałam, że wiem.
Nie wiedziałam.
W czasie ostatniej rozmowy była zadowolona.
A potem wszystko zakończyła, ot tak.
Nie wiem dlaczego.
Zadawałam sobie to pytanie miliony razy.
Czy chodziło o chłopaka, o studia czy o to, jaki jest świat?
Może o mnie? Może coś zrobiłam?
Ciągle mi się to kołacze po głowie, ale nie ma odpowiedzi.
Nie ma jej, by mi odpowiedzieć...
więc to się nigdy nie skończy...
potrzeba, by się dowiedzieć.
Nigdy.
Jestem wykończona nerwowo.
Pierwszy raz się odezwałam.
Przed wszystkimi. Trudni słuchacze.
Poszło ci świetnie.
- Naprawdę? - Tak.
Pierwszy raz jest ciężki, co?
Szczerze mówiąc, nie wiem.
Ty...
Nigdy nic nie mówisz. Czy to...
Jeszcze nie nadszedł ten moment.
Czekam na odpowiedni moment.
W każdym razie...
Może...
masz ochotę na drinka?
- Jutro mam długi dzień. - Przestań.
Jutro możesz umrzeć.
To żart.
Boże.
O Boże.
O Boże.
Potrzebowałam tego.
W porządku.
Chcę, żebyś też doszedł.
Za chwilę, skarbie.
Muszę odetchnąć.
Nawet...
nie pamiętam, kiedy ostatnio...
- Będzie ci przeszkadzać, jeśli... - Nie.
Wiem, że to nieeleganckie.
Cztery miesiące temu miałam randkę z facetem z apki.
Przy przystawce opowiedziałam mu o Kristen.
Zareagował, jakbym miała raka.
To ona.
Przysłała mi je jej współlokatorka. Było w jej pokoju.
Cholera. Daj mi minutę.
Staram się dostać na konto Kristen na Personie.
ZALOGUJ SIĘ
Loguję się codziennie.
Po trzech błędnych próbach blokuje cię na kilka godzin.
Tu zapisuję każdą próbę.
W tym tygodniu sprawdzam miejsca z naszych wakacji.
Matce mogliby dać hasło do konta córki, ale nic z tego.
To wbrew ich zasadom prywatności.
Upamiętnią konto, jeśli dowiedziesz, że jesteś krewnym.
Zmienią kolor na sepię, dodadzą zdjęcie, ale skasują wiadomości.
Mnie zależy tylko na nich. Szukam powodu, jakiejś odpowiedzi.
Co ja chciałam...
No tak.
BŁĘDNE HASŁO ZOSTAŁY 2 PRÓBY
BŁĘDNE HASŁO ZOSTAŁA JEDNA PRÓBA
BŁĘDNE HASŁO KONTO ZABLOKOWANE NA 24 GODZINY
Jutro też jest dzień.
Zwróć uwagę, że twój oddech trwa...
sam z siebie.
Twój umysł może błądzić.
Obserwuj go.
Spokojnie...
nie oceniając.
NOWY PASAŻER
PRZESUŃ, BY ZAAKCEPTOWAĆ
POTWIERDZASZ?
KURS ZAAKCEPTOWANY
Jadę.
Tak.
Pierwsza klasa do San Francisco.
Lot dopiero za trzy godziny, więc jest czas.
Właśnie wsiadam.
Na razie.
- Lotnisko. Tak? - Terminal trzeci.
Pracujesz tam?
W Smithereen?
Nawigacja pokazuje wypadek.
BEZ UTRUDNIEŃ
Mogę pojechać inną trasą?
TRASA SKASOWANA
- Jest nawet szybsza niż tamta. - W porządku.
Trochę kręta, ale nawigacji można ufać.
Załóż to.
Załóż.
Zakładaj.
Na nadgarstek.
Owiń wokół nadgarstka.
- Po co… - Zamknij się i zrób to.
No już. Zaciśnij.
Próbuję.
Pomóż sobie zębami!
- My... - Stul pysk!
Przeżyjesz, tylko rób, co mówię.
Jasne?
Nic ci nie będzie. Rób, co mówię. Nie ruszaj się.
Kurwa!
Chodzi o pieniądze?
Pracuję w Smithereen, ale nie mam kasy!
...stażysta.
Co ty robisz, jestem tylko stażystą.
Co powiedziałeś?
- Co powiedziałeś? - Jestem stażystą.
Garnitur, bagaż, walizka... Po co jedziesz na lotnisko?
Mam ubrania dla Vanessy.
- Kto to? - Vanessa Lampton.
Dyrektor w Smithereen.
Mam jechać na Heathrow.
Dostarczyć jej ubranie. To moja praca.
Jestem tylko stażystą.
Skąd ten strój? Masz na sobie jebany garnitur.
To mój pierwszy tydzień.
Kurwa!
Kurwa!
Kurwa!
Kurwa!
Pieprzone nowoczesne firmy!
Wszyscy wyglądają tak młodo!
Jak tu rozpoznać, kto jest kim...
w pieprzonej hierarchii!
Chryste!
Połowa suk z tego budynku wygląda jak studentki…
Co to ma, kurwa, być!
Dzieciaki w Smithereen.
Ten budynek jest pełen dzieciaków stukających paluchami, gdzie popadnie.
Czemu... Szlag!
Pierdolona aplikacja w każdym telefonie!
Gdzie nie spojrzeć, każdy nie może się oderwać.
To jak nałogowe palenie.
Obłowiłeś się na tym? Też jesteś uzależniony.
Każdy, kto wychodzi z tego budynku...
Nikt już nie patrzy w górę. Niebo zrobi się fioletowe
i nikt nic nie zauważy.
Nie patrzyłeś w górę. I patrz, gdzie teraz siedzisz.
Czemu nie jesteś ubrany jak stażysta?
Jezu!
No dobra. W porządku.
Kurwa!
Stój!
Zastrzelę cię!
Nie ruszaj się.
Przepraszam.
- Przepraszam. - Stul pysk.
Przepraszam, już nie będę uciekał.
- Ruszaj się. - Nie ucieknę...
- Przyrzekam. - Zamknij się!
- Właź. - Gdzie? Nie...
- Do auta. - Proszę.
- Do auta. - Nie...
Wsiadaj!
- Nie mogę... - Wsiadaj.
Nie mogę. Mam klaustrofobię.
Mam klaustrofobię...
- Proszę. - Wsiadaj.
Nie każ mi.
Wsiadaj.
Rób, co mówię.
Siedź cicho.
- Jasne? - Proszę...
Nie znoszę małych pomieszczeń!
Proszę...
- Wypuść mnie... - Ja pierdolę.
- Proszę... - Zamknij się.
Możesz siedzieć z tyłu.
Załóż to i się nie ruszaj, jasne?
- Jasne? - Nie będę.
Mam to założyć?
Tak.
Zabiję cię, jeśli wstaniesz.
Ja pierdolę.
Leż.
- Niedobrze mi. - Cicho, nic ci nie jest.
Będę...
- wymiotował, proszę... - Leż.
Będę wymiotował.
- Leż. - Będę...
Co to jest?
Nie było z serem i cebulą.
Kurwa.
- Zwymiotuję. - Leż, bo cię zastrzelę!
Widziałeś to?
- Co? - Coś w tym aucie.
Chyba człowiek z workiem na głowie.
Co takiego?
Sprawdźmy.
Kładź się!
Patrz, ten przed nami. Widzisz? Ten niebieski.
Nie widzę nikogo z workiem.
Na pewno widziałam.
Kurwa.
No proszę.
Zjeżdża.
Przecież tam, kurwa, nic nie ma.
Nie podnoś się.
Nie waż się ruszyć.
- Leż. - Co się dzieje?
Nie podnoś się.
Wiera Lidia 6-0 Henryk Filip Xanax.
Sprawdzam.
Nie wysiada.
Będzie uciekał.
Gotowy?
Co się dzieje?
Jezu, szlag.
Pomocy!
O Boże! O kurwa!
Kurwa!
Leż.
- Z wozu! - Policja. Odsunąć się!
Wysiadać!
- Z wozu! - Mam broń!
- Pomocy! - Zastrzelę go! Mam broń!
Strzelę mu w głowę!
Cofnijcie się! Bardziej!
Cofnijcie się!
- Do tyłu. - Do auta!
Cofnijcie auto!
Tak!
Wzywam posiłki, uzbrojony mężczyzna z zakładnikiem.
Schowajcie się za auto, zostawcie rowery. Tam.
Zastrzelę go!
Leż.
Leż.
Proszę, nie...
Proszę. Co tylko chcesz...
Na ziemię, schowajcie się za autem. Zostańcie tak.
Muszę pomyśleć.
Idźcie do domu.
- Mój rower tam jest. - Idźcie stąd.
Już!
Patrz tutaj.
- Sierra Juliet, patrole w drodze. - Przyjąłem.
Co on robi?
Nie wiem, siedzi.
Billy Bauer.
Chcę rozmawiać z Billym Bauerem.
Twoim szefem.
Wiem, kto to, ale go nie znam.
- Jestem tylko stażystą. - Wiem.
Jest chyba w Ameryce.
Boże. Jak mam...
- Nie znam Billy’ego Bauera. - Wiem o tym.
Ale znasz kogoś, kto zna kogoś, kto go zna.
- Z twojej firmy. - Pracuję tam od tygodnia.
Nie znam nikogo.
Kogo z menedżerów znasz?
Hannah.
Hannah Kent.
Z HR-u, jest moją przełożoną.
Możesz do niej zadzwonić?
Co?
- Masz jej numer w telefonie? - Tak.
Dasz mi go?
Gdzie jest twój telefon?
W drugim aucie.
Ja pierdolę!
Pamiętasz...
Ta kobieta, Hannah.
Pamiętasz jej numer?
Jaki ma numer?
Nie wiem. Powiedziałbym ci, gdybym go znał.
Czy Hannah rozpozna twój głos?
Chyba tak.
Więc możesz zadzwonić do recepcji i poprosić Hannah.
Nie wiem. Nigdy tego nie robiłem.
- To nic. - Nie mam telefonu.
Ja mam.
- Tylko niczego nie próbuj. - Nie będę.
Jaki jest numer na recepcję?
- Nie wiem, nigdy nie dzwoniłem... - Wygoogluję.
- Widziałaś broń? - Automat.
Wygląda na prawdziwą.
DZWONI
Smithereen Londyn, jak mogę pomóc?
Hannah? Czy mogę rozmawiać z Hannah?
Hannah Kent.
- Z działu kadr. - Już łączę.
Dziękuję.
Powiedz, że facet cię zastrzeli,
jeśli nie porozmawia z Billym Bauerem.
Tu Hannah Kent ze Smithereen. Nie ma mnie w biurze.
Zostaw wiadomość, a oddzwonię. Jeśli to pilne,
zadzwoń na numer 077009...
- Mam się nagrać? - Cicho!
Numer 07700900866.
...700900866.
Dziękuję.
DZWONI
Halo.
Hannah? Pani Kent? Mówi Jayden.
Jesteś na lotnisku?
Nie znalazłeś Vanessy?
Proszę posłuchać. Jestem w aucie z uzbrojonym mężczyzną.
Chce mówić z Billym Bauerem.
- Chce mówić z Billym Bauerem. - Kto chce z nim mówić?
Uzbrojony mężczyzna!
Jayden, nie wiem, o czym mówisz. Czy możesz...
- mówić wolniej? Nie rozumiem... - Ja...
Słuchaj uważnie.
Mam broń i twojego pracownika.
Zastrzelę go, jak natychmiast nie dasz mi do telefonu Billy’ego Bauera.
Nie żartuję.
Policja tu jest. Obserwują mnie.
Utknąłem i mam broń. Nie ma dużo czasu.
Nie chciałem tego, ale muszę z nim pomówić.
To jakiś żart?
Nie!
Zrobił zdjęcie.
Dostałaś?
Tak.
- To twój pracownik Jayden? - Tak.
Nie rób mu krzywdy.
Daj do telefonu Bauera, a nic się nie stanie.
Chcę tylko porozmawiać przez telefon z Billym Bauerem.
Dobrze, ja...
- nie wiem, jak to zrobić. - To się dowiedz.
DZWOŃ NA POLICJĘ
Mogę spróbować. Możesz...
się nie rozłączać?
Nie rozłączam się.
- To na pewno nie żart? - Nie wiem.
Nie chcę dzwonić do USA, jeśli to kawał.
Tam dopiero świta.
O Boże.
DZWONI
LOS GATOS, KALIFORNIA
Cześć, Marion. Wcześnie, nawet jak na ciebie.
Jasna cholera.
Don i Shanell w sali narad za 10 minut.
Jest stara wyjadaczka.
- Otoczyć kordonem. - Dalej.
- Widzieliście zakładnika? - Nie.
Jest bez worka, na tylnym siedzeniu, wygląda na 20 lat.
To David Gilkes, negocjator.
Rozmawiał z nim ktoś?
Sekundę, gdy wyjął broń.
- Wydawał się na coś wkurzony? - Zwyczajnie zły.
Przestańmy robić zamieszanie.
Nie będziemy ryzykować rozpierduchy,
jak w Stretton z gościem od pistoletu startowego.
- Ale... - Był nieuzbrojony
i to było miesiąc temu. Pamięć nie jest taka krótka.
Więc żadnych strzałów,
chyba że nie będzie wyboru.
- Jasne? - Tak jest.
Ulysses, to tyle.
Zidentyfikowali auto.
Należy do Eleanor Catherine Gilheany, lat 67.
Zameldowana w Ewelme.
To ile?
- Kilka mil stąd? - Tak.
Znam Ewelme.
Jeźdźcie tam i sprawdźcie, czy nic jej nie jest.
Tak jest.
Pen, musimy zawiadomić Billy’ego.
Jeśli skończy się strzelaniną, powinien wiedzieć, że coś się dzieje.
- Mam. - Może mieć inne żądania.
Zaraz. Co takiego?
Zidentyfikowałam komórkę, z której dzwoni.
Jest zarejestrowana na tym koncie z dwustopniową weryfikacją.
Znajdź o nim, co się da. Jest ciągle na linii?
Włączyłam mu playlistę.
PLAYLISTA ANTYSTRESOWA
Billy Bauer.
On nie zapłaci za mnie okupu.
Nawet nie wie, kim jestem.
- To jakiś terrorysta? - Nikt nic nie wie.
Powinniście wracać do domu.
Mój profil wariuje.
Pokaż.
Kontrola...
Szefie.
Znamy zakładnika. Jest ze Smithereen.
Z tej firmy społecznościowej?
Zgłosili policji, że ich stażyście
ktoś grozi bronią.
To Jayden Thomins.
Porywacz wysłał zdjęcie.
Szlag.
Miał coś zawieźć taksówką z aplikacji Hitcher.
To nie taksówka. Dzwońcie do Hitchera, sprawdźcie kierowcę.
Mamy numer, z którego wysłał zdjęcie? Przepuść przez wywiad.
Co mówił? Nazwisko?
Nie podał.
Mówił, że chce rozmawiać przez telefon z Billym Bauerem.
Z tym Billym Bauerem?
Halo.
Słucham.
Mówi Penelope Wu ze Smithereen.
Chciał pan rozmawiać z panem Bauerem.
Tak. Macie go na linii?
- Halo? - Przykro mi.
Robimy, co w naszej mocy.
Mogę rozmawiać z Jaydenem?
Nic mu nie jest.
Muszę to sprawdzić.
Powiedz, że wszystko gra.
Nic mi nie jest.
Więc połączcie mnie szybko z Billym Bauerem.
U niego jest bardzo wcześnie. Mamy kłopot z...
To nie mój problem.
Może pan chociaż nakreślić, o jaką sprawę chodzi?
Nie. Będę mówił wyłącznie z nim.
Oczywiście, tylko...
- Jestem dyrektorem operacyjnym. - I co z tego?
Możemy to przyspieszyć, jeśli powiem mu...
Dawaj do telefonu pieprzonego Bauera, to nie żarty!
Rozjebię mu łeb.
- Zrozumiano? - Oczywiście.
Przepraszam.
Proszę zostać na linii. Obiecuję, pracujemy nad tym.
Tylko nie za długo.
Jest niestabilny.
W jakim sensie, Don? Chryste.
- Muzyka wcale nie pomogła. - Przełączyłam linię.
Teraz on słucha muzyki,
a my słyszymy, co się dzieje u niego.
Zwodzą mnie.
To mój ostatni dzień.
Mój ostatni dzień.
To mój ostatni dzień.
To mój ostatni dzień.
Co on mówi?
Mój ostatni dzień.
CHRISG: NIEZROZUMIAŁE
Eleanor? Pani Gilheany?
Policja!
Halo?
Halo, Eleanor?
Nic pani nie jest?
Pani Gilheany?
JAK BAUER OSIĄGNĄŁ SUKCES
PRZYPOMNIENIE O PODATKU
Nikogo nie ma w domu.
PÓŁ ŚWIATA UŻYWA SMITHEREEN
Mam tu coś dziwnego.
Naj?
Ja pieprzę, to on.
Ale czad! Patrz!
Super...
Wszystko w porządku?
Tak, szukamy Eleanor Gilheany.
Za późno.
Zmarła w marcu.
Czekam na instrukcje.
To jej syn,
Christopher. Wprowadził się po jej śmierci.
Jakieś kilka miesięcy temu.
- Sam? - Tak, trzyma się sam.
Co rano jedzie do pracy.
Chyba pracuje w Londynie.
Coś mu się stało?
Mam dane porywacza. Nazywa się Christopher Gilheany.
Mieszka w domu zmarłej matki.
Sporo niezapłaconych rachunków. Dom ma przejąć komornik.
Co o nim wiecie?
- Były nauczyciel - Jest nauczycielem?
Był.
Informatyki.
Od dwóch lat zarejestrowany jako bezrobotny.
- Notowany? - Sprawdziliśmy.
Czyściutki.
Pojawia się tylko jako ofiara.
W listopadzie 2015 roku, wypadek drogowy.
Wjechał w niego pijany kierowca.
- Dwie ofiary śmiertelne, w tym pijany. - Dobra robota, Najma.
Nauczyciel z bronią?
Możliwe, ale mało prawdopodobne.
Szefie,
to FBI.
Co?
FBI. Pilny telefon.
Nadinspektor Grace.
Witam, nadinspektorze.
Mówi Ernesto Cruz z FBI.
- O co chodzi? - O Smithereen z Doliny Krzemowej.
Uczestniczą w rozmowie.
Są na linii?
Tak, tu Penelope Wu ze Smithereen.
Są ze mną Don z działu prawnego i Shanell z analiz.
David Gilkes, negocjator.
Zidentyfikowaliśmy podejrzanego.
Christopher Michael Gilheany, były nauczyciel.
Lat 33. Ma profil na Smithereen.
Tak.
Christopher czeka na linii.
Ale możemy go słyszeć.
Więc puścimy wam to na żywo.
- Tak? To przydatne. - Oprócz tego
powiemy wam, co o nim wiemy, by pomóc w negocjacjach,
ale najpierw
powiedzcie nam, jak postrzegacie sytuację.
To chyba szantaż skierowany
- w waszą firmę... - Zdecydowanie.
- Słucham? - Sprawdzamy, kim jest.
Grupa społeczna: intelektualiści o niskich zarobkach.
Często wkurzeni.
Racja. Sprawdziliśmy,
czy kiedykolwiek wyrażał wrogość wobec Smithereen,
ale nic nie znaleźliśmy.
Od jakiegoś czasu nic nie publikował.
Konto jest nieużywane.
Nie widzę związku.
Skontaktowaliśmy się też z firmą Hitcher.
- Tak. - Taksówka, którą jechał Jayden,
jest zarejestrowana na Omara Ma Symbaloo.
To nazwisko, chyba się zgodzicie,
niezbyt pasuje do pana Gilheaneya.
- No nie. - Okazuje się, że konto zostało przejęte.
Sprzedano je do dark webu. Pewnie w ten sposób zdobył je Chris.
Czy to dla was przydatne?
Próbuje zacierać ślady.
Poprosiliśmy Hitchera o udostępnienie nam jego konta.
Od tygodni
przyjmuje zlecenia
jedynie spod londyńskiej siedziby Smithereen.
Codziennie parkuje tam i czeka na zlecenie od kogoś
stamtąd. To...
Wszystko zaplanował.
To wyrafinowane działanie przestępcze.
Dziwne, że dotąd nie zwrócił na siebie uwagi.
Nigdy nie był notowany. To znaczy, był ofiarą...
Wypadek samochodowy w 2015 roku.
Stracił wtedy narzeczoną. Wiedzieliście o tym?
ZMARŁA PO WYPADKU
Nie.
- Ale wy wiecie. - Mamy wpisy jego znajomych z sieci.
Kondolencje, wspomnienia. Wtedy przestał używać konta.
Zerwał kontakty
nawet z tymi, którzy wyrażali żal.
- Odrobiliście pracę domową. - Tu nie chodzi o kasę.
- David. - Mów.
Chris ma tyle lat co Bauer.
Obaj pasjonowali się tym samym.
- Komputery… - David…
Może nawet Chris myśli, że chodzi o kasę,
ale tak naprawdę o pozycję.
Bauer ma pieniądze, władzę,
szacunek.
Co ma Christopher?
Jest biedny, jeździ taksówką, stracił narzeczoną
i matkę.
Może Christopher
myśli, że chce tego, co ma Bauer.
A naprawdę chce zdobyć jego uwagę.
Może o to chodzi?
Czy to pomoże ci go przekonać, żeby wyszedł?
Jeśli będzie mnie słuchał.
Christopher!
Hej, Christopher!
Nazywam się David Gilkes.
David, okej?
Widzisz mnie teraz, macham ręką. Mam na sobie tani garnitur.
Jest tu pełno policji i szczerze mówiąc,
wykonują swoją pracę, ale boją się, że zrobisz coś sobie
albo komuś innemu.
Ja tak nie sądzę, ale oni raczej tak.
Znasz ich.
Chris, dzwonię do ciebie.
Odczep się.
Chcę tylko chwilę porozmawiać.
Harris, masz go na muszce?
Na razie nie.
Zakładnik siedzi za porywaczem.
Możesz się zamknąć?
Szybko, podaj to.
- Wiem, że jesteś zdenerwowany. - Jesteś negocjatorem?
Mam na imię David.
Dzięki, David. Jesteś negocjatorem?
Niektórzy tak mnie nazywają. Ale tak naprawdę, jestem tylko...
Czytałem o was.
Udajesz przyjaciela
i powoli starasz się mnie przekonać, żebym się poddał.
Łebski z ciebie gość, nie będę ściemniał…
A jeśli perswazja nie podziała, będziesz mnie rozpraszał,
aż wasz snajper mnie nie namierzy.
Zgadza się, Davidzie?
- Spróbujmy... - Nie!
Po prostu się odpierdol.
Rozłącz się. Czekam na Bauera.
Jesteś gościem w tanim garniturze. Tak powiedziałeś?
- Tak. - A więc posłuchaj.
Policzę do stu.
- Chris... - Do pięćdziesięciu.
Jeśli nie zobaczę, jak ładujesz się do auta i spierdalasz,
rozjebię mu łeb!
- Nie musimy tego tak załatwiać. - Raz. Dwa.
- Harris, masz go? - Trzy.
- Nie, jeśli strzelę, zabiję obu. - Cztery. Pięć.
Sześć. Siedem.
- Osiem. Dziewięć. - Blefuje.
- Nie ryzykujmy. - 10.
- Nie wolno nam. - 11.
Rozjebię mu łeb. Dwanaście.
Trzynaście.
- Rusz się, kurwa. - 14.
Piętnaście. Szesnaście.
- David, rozkazuję ci jechać. - 18. 19. 20.
Kto ma cholerne kluczyki?
Dwadzieścia dwa. 23. 24.
- O tak. - 25.
- 26. - Dalej.
- Ustaw się. - 27. 28.
Dwadzieścia dziewięć.
- Chris, odjeżdża. - 31. 32.
- Pojechał. - Dobrze.
Nikt nie ucierpi, jeśli mnie połączycie.
Nie dzwońcie na ten numer.
- Przestań się wiercić. - Sorry, skurcz.
Kurwa.
Odezwała się brytyjska policja.
Negocjator nic nie wskórał.
Agencie Cruz, proszę dać nam chwilę.
Dobrze.
- Musimy powiedzieć Billy’emu. - Nie ma go tutaj.
Nie mogę do niego dzwonić.
A gdzie jest?
Szósty dzień na 10-dniowym milczącym odosobnieniu.
- Milczącym odosobnieniu? - Sam,
w całkowitej izolacji.
Robił weekendowe detoksy od technologii, ale dziesięć dni?
Nie chcę się w to mieszać.
Ale wiesz, gdzie jest?
Nie wie o tym, ale pewnie, że tak.
DOLINA FURNACE, UTAH
Panie Bauer?
Halo?
Halo?
Panie Bauer?
Jest mi bardzo...
przykro, że przeszkadzam,
ale wydarzyło się coś, o czym musi pan wiedzieć.
Ktoś w Wielkiej Brytanii
porwał naszego stażystę
i grozi, że go zabije,
jeśli z panem nie porozmawia.
No pewnie, kurwa!
Prawie w nas uderzył, a potem... wjechał na to pole
i wyciągnął broń.
TYLKO NAGŁE WYPADKI APLIKACJA SMITHEREEN
WPISZ HASŁO
- Właśnie się zalogował. - Co robi?
Przegląda posty świadków zdarzenia.
Ile masz lat?
Dwadzieścia dwa.
Masz dziewczynę?
Chłopaka, partnera, kogokolwiek.
W tej chwili nie.
Wiesz...
Jeśli się poddasz, potraktują cię łagodnie.
Nie mogę.
To mój ostatni dzień.
To mój ostatni dzień.
To mój ostatni dzień.
- Chcę z nim porozmawiać. - To zły pomysł.
Ze względów prawnych i osobistych zdecydowanie odradzam.
A jeśli zażąda miliona dolarów?
Powiem, że dostanie.
- Nie możemy płacić... - Nie damy mu ich,
tylko będziemy działać na czas.
Gdy tylko wspomni o jakiejś transakcji...
Jezu, pieprzyć cholerną kasę!
Jasna cholera.
Nie owijając w bawełnę, o ile wiemy, facet planuje zabić zakładnika,
gdy będzie pan na linii.
Ja tak nie czuję.
Nie powinniśmy się tutaj kierować odczuciami.
Może w tym cały problem.
Chcę z nim porozmawiać.
Mają też wóz reporterski.
Moja mama będzie przerażona.
Cały czas się o mnie martwi. A to...
Twoja mama nie musi się martwić.
- Martwi się... - Jest nieprawdziwa.
Broń jest nieprawdziwa.
Co?
To atrapa.
- Szlag... - Bądź w pogotowiu.
- Nie chcemy go wystraszyć, tylko znudzić. - Jest nieprawdziwa.
- Co? - Powiedział Jaydenowi,
- że jego broń to atrapa. - Dowiedziałam się,
- że broń to atrapa. - Tak.
- Wiemy. - Dzięki Bogu.
Dzięki Bogu.
Zajmiemy się nim.
- Przepraszam. - Dziękuję.
Simon, potrzebna mi kamizelka.
Nie ruszaj się, nie próbuj uciec.
Zablokowałem drzwi, a oni mają prawdziwą broń.
Jeśli wyjdziemy, mogą trafić któregoś z nas.
Billy,
to transmisja na żywo z auta porywacza.
On cię nie słyszy.
Przełączam ci go.
Jezu, dobrze.
- Chociaż mnie rozwiąż. - Na razie nie mogę.
Muszą jeszcze chwilę w to wierzyć.
Aż nie pogadam z Bauerem.
Broń nie jest prawdziwa.
Powiedział zakładnikowi, że to atrapa. Chyba kręci się w kółko.
- Co mówił? - Broń nie jest prawdziwa.
Ktoś się zbliża.
Co, do cholery...
POLICJA PODSŁUCHAŁA, ŻE BROŃ PORYWACZA NIE JEST PRAWDZIWA
Broń jest prawdziwa!
Cofnąć się! Broń jest prawdziwa!
Mam go na muszce.
- Cofnąć się! - Chris, musimy to przerwać.
Gdy porozmawiam z Bauerem! To warunek!
Jest w Ameryce.
Nie mogą się z nim skontaktować.
Odpieprz się, już na pewno wie. Gra na zwłokę.
Nikt tu w nic nie gra. Traktujemy to bardzo serio.
Pozwól Jaydenowi...
Strzelaj.
Kurna! Nie widzę.
Słaba widoczność.
Cofnąć się na bezpieczną odległość.
Nic ci nie jest?
Podsłuchujecie.
To posłuchajcie tego.
Tylko mnie drasnęliście, nadal tu jestem.
Jeśli nie połączycie mnie z Bauerem w ciągu pięciu minut,
to się zacznie.
Mówię serio. Rozłączam się...
Jeśli nie oddzwonicie w ciągu pięciu minut...
zrobię to.
To postanowione.
Koniec tego.
Kłamałem o tej broni.
Przepraszam.
Pen?
Jesteś tam?
Tak, jestem.
Połącz mnie z nim.
Nie może pan tego zrobić.
Proszę mi nie mówić, co mogę, a czego nie.
- Panie Bauer, to próba szantażu. - Pen, odłącz go.
- Odłącz tego dupka z FBI. - Billy...
Z całą mocą
radzę nie podejmować dialogu
- z tym osobnikiem. - Już!
Bill, nie... Kurwa.
Pen, daj mi jego numer.
- Bill... - Mamy jego numer?
Jak się nazywa?
- Christopher Gilheany? Podaj mi numer. - Nie dam ci go.
Czy wy wszyscy się czymś zaraziliście?
To nie prośba.
Nie możesz się narażać.
Jest tam mój laptop?
- Bill... - Tak.
- Z SatLink? - Tak.
- Pieprzę. Sam to zrobię. - Bill…
Narka.
Bill?
Co mówiła Penelope? Zanotujesz?
Christopher Michael Gilheany.
- Christopher Michael Gilheany. - Wielka Brytania.
Użytkownik od 2008 roku. Nie logował się 18 miesięcy.
Jak masz na imię?
Tippy.
Jestem Billy.
Tippy,
jedyna korzyść z mojego stanowiska jest taka,
że od czasu do czasu mogę włączyć...
tryb Boga.
NUMER NIEZNANY
ODBIERZ
Christopher?
Czy to Christopher? Halo?
To ja.
To ja.
Cześć.
Mówi Billy Bauer.
Chciałeś ze mną rozmawiać?
Tak.
No dobra...
jestem przy telefonie.
Może wypuścisz Jaydena i...
sobie porozmawiamy o...
- o czym chcesz. - Wypuszczę go, to się rozłączysz.
- Nie rozłączę się. - Posłuchaj mnie!
Słucham.
Tylko nie...
wybuchaj, dobrze?
Tylko...
spokojnie.
Powiedz mi, o czym chcesz rozmawiać.
Już mówiłem. Chcę, żebyś mnie wysłuchał.
Po prostu mnie, kurwa, wysłuchaj.
Słucham.
Nikogo więcej tu nie ma.
Jasne, Chris? Jesteśmy…
sami.
Słucham cię.
- Chris? - Tak, po prostu...
trudno mi pozbierać myśli.
Przygotowałem się, tylko...
W porządku. Nie spiesz się...
Nie spiesz się.
Jesteś właścicielem Smithereen.
Tak, od 2008 roku.
Dużo używałem Smithereen.
Właściwie bez przerwy.
Miałem telefon przyklejony do dłoni.
Zwykły banał.
Gapiłem się w niego od rana do nocy.
Czas to najbardziej...
Chris?
Jestem tu.
Tamsen robiła tak samo, była moją narzeczoną.
Dwa lata temu
wracaliśmy autem do domu.
Z wizyty u mojej matki.
Była chora i byliśmy u niej. Ja...
wiozłem Tamsen do mieszkania.
Spała.
Była zmęczona, a ja ją wiozłem.
Nudziłem się.
Gdy się nudzisz...
Czujesz okropną nudę, ale myślisz...
i...
Jestem na głównej drodze...
Ruch jest niewielki.
Telefon się zaświecił, więc sprawdziłem, co to.
Rzuciłem okiem.
Przyszło powiadomienie, że....
ktoś polubił mój komentarz pod jego zdjęciem.
Tylko rzuciłem okiem.
Wystarczyła sekunda.
Umierała dwa miesiące.
Czuwałem przy jej łóżku.
Na nic.
Zmarł też kierowca tamtego auta.
Był pijany.
To jego obwiniono za to wszystko.
Wszyscy mnie żałowali.
Nawet jej rodzice.
Jej matka pocieszała mnie na pogrzebie.
Jej pieprzona matka.
Co miałem jej powiedzieć?
Nikt nie chce słyszeć, że jego córka nie żyje,
bo spojrzałem na jebany telefon.
Potem wszyscy...
namawiali mnie na terapię.
Żebym o tym rozmawiał.
BILLY, TU PEN
O uczuciach.
PSYCHIATRZY OPRACOWUJĄ STRATEGIĘ
Myślę, że...
nie umiem wyrazić, jak kurewsko się czuję.
PORADA:
Bo czuję, że to ja ją zabiłem.
Zabiłem ją.
Ja.
Zabiłem ją przez pieprzone...
zdjęcie psa.
Zabiłem ją...
1. POWIEDZ MU, ŻE SŁUCHASZ
Słucham cię.
Co?
Powiedziałem...
że cię słucham.
A jak inaczej?
2. WCZUJ SIĘ W JEGO POŁOŻENIE
- Brzmisz, jakbyś bardzo to przeżywał. - Ja pierdolę!
Mów jak człowiek!
Miałeś mnie wysłuchać.
Przepraszam.
Dawali mi jakieś durne rady, jak rozmawiać.
- Jak rozmawiać? Ja pierdolę. - Właśnie.
Kurwa! Ja...
Nie wiem, co powiedzieć.
Taka jest prawda.
Nie wiem, co powiedzieć ani co chcesz usłyszeć.
Wiem, że to ja.
Ja prowadziłem, to był mój błąd.
Nikomu o tym nie mówiłem, bo co by to dało,
mogłem to napisać.
I może nawet...
się zastrzelić.
Ale co by to dało?
Ale pomyślałem, że powiem tobie.
Gdybyś mnie tylko wysłuchał.
To twoja aplikacja, ty ją stworzyłeś.
Podobno celowo tak to robisz.
To uzależnia.
I nie można się oderwać.
Dobra robota.
Mały feedback od użytkownika.
Weź go pod uwagę przy następnej aktualizacji.
Bardzo mi przykro...
z powodu twojej dziewczyny.
Jestem naprawdę...
To nie tak miało być.
Nasza platforma, przysięgam na Boga, miała...
Kiedy zaczynałem,
była inna, a potem...
po prostu...
cholernie się zmieniła!
To się działo stopniowo. Mówili:
„Bill, musisz optymalizować, podsycać zaangażowanie”.
To jak kokaina.
Jak jakieś kasyno w Vegas, gdzie...
zaryglowaliśmy wszystkie drzwi. Mają taki oddział.
Bez przerwy tylko ulepszają.
Chcą podnosić dopaminę, a ja nic nie mogę zrobić.
Ja to założyłem. A nie mogę nic zrobić, żeby to przerwać.
Czuję się jak jakiś pieprzony frontman.
Klnę się na Boga, tu na odosobnieniu
miałem być dziesięć dni, a drugiego dnia
stwierdziłem, że odchodzę ze Smithereen.
- Odchodzę. - Cicho.
- Nie będę... - Cicho.
Mam w dupie, co zrobisz.
Będziesz się bił w pierś czy świętował zwycięstwo.
Chciałem tylko o tym powiedzieć.
Rozłączam się.
Chris?
Wypuścisz chłopaka?
Oczywiście.
Dzięki Bogu.
Wypuszczę go, od początku tak planowałem.
Mnie już tu nie ma.
Zaczekaj, Chris. Nie ma, to znaczy...
To znaczy, nie ma.
- A myślisz, że co? - Nie, co? Nie...
Nie rób tego.
Nie musisz tego robić.
Nie mogę tu zostać po tym, co jej zrobiłem.
- Muszę. - Nic nie musisz!
Nie musisz tracić życia.
Już jest stracone.
Jeśli jest coś, co mogę zrobić...
Daj mi szansę. Na pewno mogę coś zrobić.
Choćby coś drobnego.
Na pewno coś mogę dla ciebie zrobić.
Proszę, Chris...
Chris, co tylko chcesz.
Znasz właściciela Persony?
Tak, znam Curtisa.
Jasne.
- Halo? - Haley Blackwood?
Przy telefonie.
Dzwonię z Persony w San Francisco.
Mam przekazać pani pewne informacje.
Tak?
Rozmawiał z nim.
Wypuszczę cię, Jayden.
Dziękuję.
Możesz wstać.
Ostrożnie.
Żadnych gwałtownych ruchów. Nie przestraszmy ich.
Daj nadgarstki.
Wypuszcza go.
Przepraszam cię za to wszystko.
W porządku.
Co tak długo...
Nie zabijaj się.
Serio, mój wujek się zabił i to zjebało psychikę całej rodzinie.
Mama nadal się nie pozbierała.
Wysiądę i powiem im wszystkim...
że nic mi nie zrobiłeś.
To miłe z twojej strony.
Ale ja już nie chcę tu być.
Wysiadaj z auta.
Chris, nie rób tego.
Wiem, że chcesz dobrze, ale...
Proszę, wysiądź z auta.
Proszę.
Nie mogę. Zamek jest zablokowany.
- Co? Nie! - Proszę!
- Nie! - Zostaw mi to.
Nie rób tego!
Walczą. Jeśli go namierzysz…
Potwierdzam.
Zezwalam na strzał.
NAZWA UŻYTKOWNIKA: KRISSBLACKWOOD@GMAIL.COM
O Boże!
Kurwa!
Puść to!
Nie.
Pudło.
Zezwalam.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.