Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Hej, koty nazwa艂em to malowanie blusa u koronera.
"Kiedy my艣l臋 o tobie, moje serce ocieka emulsj膮
" to jak kontemplacja nad twoj膮 s艂odk膮 autopsj膮
"Twa sk贸ra zielona i niebieska
"cokolwiekbym nie zrobi艂 bez moich cienkich zw艂ok
"mi艂o艣膰 kt贸ra spada
"sprawia, 偶e nieprzyjemno艣膰 ka偶dego dopada. "
Dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋.
Nie powiedz膮, 偶e kreatywny trup pisze o niczym.
Dzi臋kuj臋.
M贸j nast臋pny poemat jest troszk臋 mentalny numer nad kr贸rym pracuj臋.
Mam nadziej臋, 偶e wam si臋 spodoba.
B臋dzie o upiornym typie o imieniu Clyde,
kt贸ry spr贸bowa艂 szczypty 艣mierci.
Ten pod艂y werset nazwa艂em "Schody do horroru. "
Musi gdzie艣 tu by膰.
Wiemy, 偶e jeste艣 gdzie艣 tutaj, Clyde. Z艂apiemy ci臋.
Chyba poszed艂 t臋dy. Chod藕cie.
S艂yszysz mnie? Mamy to, Boudreau!
Idziemy. Po艣wie膰 tu.
Chod藕cie za mn膮.
No dalej.
Jest gdzie艣 w pobli偶u.
Ostro偶nie
- Jest tam kto艣? Tak?
Prosz臋 pani, jestem ci臋偶ko ranny. Mog艂aby艣 mi pom贸c?
Oh, biedactwo.
Wpu艣ci艂abym ci臋, ale jestem sama.
W porz膮dku, rozumi臋.
Nie chcia艂bym, aby moja matka otwiera艂a komu艣 drzwi w 艣rodku nocy.
W porz膮dku. Rozumi臋. Poprostu...
M艂ody cz艂owieku? Na mi艂o艣膰 bosk膮!
- M艂ody cz艂owieku? - Prosz臋 pani, ja...
- C贸偶, dobrze ci臋 widzie膰. - Cholera!
Jest pani anio艂em. Jeste艣 艣wi臋ta.
Musisz mi pom贸c.
- Co si臋 dzieje synu? - Przyszli po mnie. Chc膮 mnie skrzywdzi膰.
To by艂a ta ma艂a dziewczynka, ale jej tata tego nie rozumie.
Teraz maj膮 ze sob膮 psy. Chc膮 odgry艣膰 mi ty艂ek.
Dlaczego nie powiesz szeryfowi? Na pewno by ci pom贸g艂.
To w艂a艣nie ca艂y problem. To by艂a c贸rka szeryfa.
To wszystko?
Romans to nie przest臋pstwo.
Ona jest taka 艂adna, moja ma艂a dziecinka.
Ale jej tata my艣li, 偶e jestem z ubogiej rodziny, wiesz, to nie dobrze.
Powiedzia艂, 偶e jest dla mnie za m艂oda, ale mi to nie przeszkadza.
Pomy艣la艂am sobie, jak taki m艂ody i 艂adny cz艂owiek
jak ty m贸g艂by zawisn膮膰 30 razy.
Reprezentujemy prawo. Otw贸rz drzwi.
Nie martw si臋.
B臋d臋 ci臋 chroni膰.
Hej, jeste艣 w domu, stanowimy prawo. Mo偶esz otworzy膰? S艂yszysz mnie?
Powiem im, 偶e jeste艣 moim m臋偶em.
Jak to, poprostu mnie wydasz?
- W porz膮dku. - sprawd藕 tam, Harvey.
Je艣li b臋dzie pr贸bowa艂 uciec, zastrzel go. S艂yszysz?
- Tak? - Witam pani膮.
艢cigamy m艂odego cz艂owieka.
Ma oko艂o 190 cm.
Ma tatua偶 na szyi, jest gdzie艣 tutaj.
- Widzia艂a艣 go? - Tatua偶?
Tak posiada tatua偶.
- Widzia艂a艣 tego go艣cia? - Nie s膮dz臋. A co?
On jest morderc膮, prosz臋 pani. 呕eruje na starszych ludziach, takich jak pani.
Dzi艣 pobi艂 i okrad艂 pana Chappiego Hardy w dole Circle K.
- Pan Chappie niedawno zmar艂 . - O rety.
Nazywa si臋 Clyde Boudreau.
Wygl膮da normalnie i ma dobr膮 lini臋, ale tak naprawd臋 jest besti膮.
Zapewniam szeryfie,
nie widzia艂am nikogo, kto pasowa艂by do tego opisu.
W porz膮dku, zamknij porz膮dnie drzwi.
Nikomu od teraz nie otwieraj, s艂yszysz mnie?
Tak, prosz臋 pana.
Nie chcieliby艣my 偶eby aresztowali teraz z艂ego m臋偶czyzny, co nie?
Obejrzyjmy twoje czo艂o.
To mi艂e, obejrze膰 inne czo艂o od mojego.
Zawsze to powtarza艂am, 偶e odwa偶ny cz艂owiek walczy o to co kocha.
Odwa偶ny lub szalony.
M贸j zmar艂y m膮偶, Harlan Charbonnet...
Damulko, wygl膮dam na kogo艣 podobnego do twojego zmar艂ego m臋偶a?
Nie s膮dz臋. A teraz powiedz, gdzie masz kluczyki od samochodu?
Co, m贸j kochany?
Kluczyki do samochodu. Masz samoch贸d, prawda? Tw贸j samoch贸d!
A te rzeczy. Nigdy nie k艂ad臋 na nich zbyt wiele.
Zawsze powtarzam, 偶e gdyby B贸g da艂 nam mo偶liwo艣膰 latania,
to da艂by nam skrzyd艂a. - Gdzie masz telefon?
- Co? - Tw贸j telefon.
Cholera. brak telefonu, brak samochodu, jakim cudem jeszcze 偶yjesz, damulko?
C贸偶, m艂ody cz艂owieku Tommy z Breaux Bridge czasem do mnie zagl膮da.
Zagl膮da? Przyjdzie tu?
- Kto ? - Tommy.
Tommy? Odszed艂 wieki temu.
Stara wariatka.
O niebiosa, gdzie twoje maniery? Chcesz si臋 napi膰?
Na przyk艂ad brandy.
To brzmi mi艂o. My艣l臋, 偶e si臋 przy艂膮cz臋.
Wiem, 偶e dama nie powinna,
ale z jakiego艣 powodu przeczuwam, 偶e dzi艣 wiecz贸rem poczuj臋 dzi臋ki tobie m艂odo艣膰 i lekkomy艣lno艣膰.
Sprawi臋 偶e poczujesz...
Jeste艣 ochydna.
Zrobi臋 dla ciebie przys艂ug臋, damulko.
Teraz od艂贸偶 to prosz臋, Clyde.
Wiem, 偶e jeste艣 zdesperowany.Wiem, 偶e tak naprawd臋 nie jeste艣 zab贸jc膮,
pomimo tego, co si臋 dzi艣 sta艂o z biednym panem Harleyem z Circle K.
Teraz, tak nie my艣l臋, a musz臋 podkre艣li膰, 偶e nie urodzi艂am si臋 wczoraj.
To jest ciemno艣膰, a ty jeste艣 w niej zagubiony.
Je艣li teraz z t膮d wyjdziesz,
to mo偶e wpadniesz na swojego dobrego przyjaciela - szeryfa.
Mam racj臋, kochany?
Zazwyczaj mam.
Nic z tym nie zrobisz. Poprostu musisz zosta膰 tutaj na noc.
Nie zr贸b niczego pochopnie, dobrze?
Potrzebujesz mnie zdrowej, 偶ebym rano mog艂a pokaza膰 ci drog臋.
Wiesz, Clyde, ka偶dy si臋 starzeje.
- Tak to ju偶 jest. - Nie dla mnie.
Chcia艂bym strzeli膰 sobie w 艂eb zanim stan臋 si臋 stary i bezu偶yteczny jak ty.
W porz膮dku, kochanie. Teraz nazywaj膮 to staromodnym,
ale ja docenie to, je艣li zostaniesz na dole.
Taki m艂ody byczek jak ty, nie chcia艂abym, 偶eby twoja wizyta zosta艂a 藕le zrozumiana..
Dobranoc.
To gorsze ni偶 Morgan City.
呕eby wygra膰, trzeba by膰 silnym.
Halo?
Wiedzia艂em, 偶e stary nietoperz nie mieszka tu sam.
Clyde?
Kto to?
Jeste艣 pra - pra - wnuczk膮 tej staruszki, czy jak?
Co艣 w tym stylu. Wierz臋, 偶e masz tam na dole wszystko, czego potrzebujesz.
Jeszcze nie, ale ju偶 wiem, gdzie to znajd臋.
Jak ci臋 nazywaj膮, kochanie?
Lilian Charbonnet. M贸w mi Lily.
- Dobra, Lily. - To nie jest dobry pomys艂.
Czemu nie? A, boisz si臋, 偶e obudzimy t膮 star膮 mumi臋?
To nie tak... Ten dom ma swoje zasady.
Dobra. Wi臋c, zejd藕 tutaj.
No nie wiem.
Jest p贸藕no.
Daj spok贸j, chc臋 tylko przyjrze膰 ci si臋 z bliska.
Obiecasz, 偶e nie ugryziesz?
C贸偶...
Nie.
- Chod藕 do tatusia. - Ty diabelski psie.
Czemu nie zmieszasz nam, kilku drink贸w,
a ja zejd臋 na d贸艂. - O tak, masz racj臋.
Tak, przyjd藕 tu. Mam dla ciebie jednego.
Frisky. O tak.
No dalej, kochanie, Daj mi troch臋, tak.
Bo偶e! Co...
Przepraszam, nie chcia艂am ci臋 przestraszy膰.
Nie przestraszy艂em si臋. Chce mi si臋 rzyga膰!
Gdzie ona posz艂a? Gdzie jest Lily?
Za艂o偶臋 si臋, 偶e ona mo偶e mnie z t膮d wydosta膰 tak samo jak ty, co nie?
-Poka偶臋 ci. - Tak, zr贸b to.
Tu jest co艣, co powinnam powiedzie膰 ci o Lily.
Czemu jest tak ubrana?
Lily, poprostu uwielbiam twoj str贸j.
Pierwsza komunia.
呕ycie by艂o proste.
Dzi臋kuj臋.
Zgadza si臋. Tutaj.
Kim jest ten stary pierdzioch?
Jej m臋偶em.
By艂 taki dziarski w tym mundurze.
Chcia艂bym wznie艣膰 toast
za najpi臋kniejsz膮 pann臋 m艂od膮.
- Za moj膮 Lily. Zdrowie!
Lilian, kochanie. Zdrowie.
Odszed艂 by ratowa膰 艣wiat.
Nie mog艂a na to nic poradzi膰. Sama.
Zero wiadomo艣ci od niego, przez kilka miesi臋cy. Nikt jej nie m贸wi艂, 偶e jest 艂adnie wygl膮da.
Pewnej nocy m艂ody cz艂owiek przyby艂 do drzwi.
Jest tu kto艣? Tak, mog臋 ci jako艣 pom贸c?
Wybacz, 艂adna pani.
Przepraszam je艣li ci w czym艣 przeszkodzi艂em. Wygl膮da na to, 偶e si臋 zgubi艂em.
O, m贸j Bo偶e. Jeste艣 ranny? Wygl膮dasz na g艂odnego.
By艂 g艂odny.
Wejd藕, prosz臋. Chod藕.
By艂 pi臋kny.
Tego ranka jej m膮偶 wr贸ci艂 bez ostrze偶enia
i znalaz艂 ich razem w 艂贸偶ku.
Skruszona 艣winia! Wyno艣 si臋 z t膮d!
Z艂apa艂 m艂odego cz艂owieka za gard艂o i zacz膮艂 go ci膮gn膮膰 po schodach w d贸艂.
Co...
Przepraszam pana, nie wiedzia艂em. Ja...
Nie, Harlan, nie! Zostaw mnie!
Prosz臋, przesta艅!
Ju偶 by j膮 zabi艂,
gdyby nie zapomnia艂 o rewolwerze w szufladzie kredensu.
Harlan, przesta艅!
Wsz臋dzie krew.
"呕aden m艂ody m臋偶czyzna nie wejdzie po tych schodach do twojego 艂贸偶ka. ".
Umieraj膮c, przekln膮艂 mnie.
""呕aden m艂ody m臋偶czyzna nie wejdzie po tych schodach do twojego 艂贸偶ka.
"Nie zejdziesz po tych schodach z atrakcyjnym wygl膮dem dla m臋偶czyzn. "
- Hej, jak to robisz? Za pomoc膮 lustra, prawda? - Zgadza si臋. Z lustrem.
Sp贸jrz na siebie.
Cholera.
"呕aden m艂ody m臋偶czyzna nie wejdzie ponownie po tych schodach do twojego 艂贸偶ka. "
Widzisz, kochany, to dzia艂a w dwie strony. To kl膮twa.
Na dole, jestem za stara a ty za m艂ody.
Na g贸rze jestem za m艂oda, a ty za stary.
Widzisz.
O wiele lepiej.
Ale Harlan o czym艣 zapomnia艂.
Zapomnia艂, 偶e ludzie mog膮 si臋 kocha膰 na schodach.
- Wi臋c, jeste艣my nie艣miertelni? - Co艣 w tym stylu.
My艣la艂am, 偶e samotnie sp臋dz臋 wieczno艣膰.
Ale teraz jeste艣 m贸j, tutaj, na tych schodach.
Na zawsze.
Prosz臋 pani, to znowu my. Prosz臋 otworzy膰.
- Gdzie s膮 tylne drzwi?
Nie, Clyde, wejd藕 na g贸r臋.
Ten dom ma jakie艣 wyj艣cie ewakuacyjne?
- Taki przystojny, a taki g艂upi. - Co?
Na g贸r臋, Clyde. Nikt nie b臋dzie szuka艂 starego m臋偶czyzny.
Na g贸r臋.
Tak.
Id臋, szeryfie.
- Z tob膮 w porz膮dku? - Tak.
Dobry ch艂opiec.
Nie mamy ca艂ego dnia, prosz臋 pani.
- Tak. - Przepraszam, 偶e znowu przeszkadzam,
ale czy m贸g艂bym wej艣膰 do 艣rodka?
C贸偶, przykro mi szeryfie,
ale czy nie m贸wi艂e艣 mi, 偶ebym nikogo nie wpuszcza艂a?
Teraz to powa偶nie.
Pies z艂apa艂 trop, prowadzi do tego domu.
Wygl膮da na to... Hej, do nogi, Gator. do nogi, spokojnie.
Pomy艣leli艣my, 偶e mo偶e w艂ama艂 si臋 do domu
a panie nie jest tego 艣wiadoma.
- W艂ama艂 si臋 tutaj? - Tak, w艂ama艂 si臋.
艢wi臋ty Panie!
Hej, szukaj, Gator. Do nogi!
Jest tu pani sama?
Nie ma tu nikogo pr贸cz mnie i mojego m臋偶a na g贸rze.
Chcia艂bym si臋 rozejrze膰, je艣li nie masz nic przeciwko.
Spokuj, Gator. uspokuj si臋! Spokojnie.
Szczerze powiedziawszy, szeryfie, ze mn膮 w porz膮dku. Ja i m膮偶 czujemy si臋 dobrze.
On nie czuje si臋 dobrze.
Ten Clyde Boudreau to podst臋pny typ.
M贸g艂 wys艂a膰 ci臋 do nas
podczas, ddy siedzia艂 w twoim gabinecie.
Uspokuj si臋. Nie mamy nakazu przeszukania.
Prosz臋 wybaczy膰 Gatorowi.
To prawdziwy profesionalista, ma sz贸sty zmys艂 do takich spraw.
Dobra, ch艂opcze, chod藕 go pow膮cha膰!
Co jest? Gator, co si臋 z tob膮 dzieje?
Id藕! Czemu si臋 zatrzyma艂e艣?
Gator!
Bardzo mi przykro, prosz臋 pani. Zdaje mi si臋, 偶e m贸j pies si臋 zirytowa艂 .
- W porz膮dku, oficerze. - Przepraszamy.
Dzi臋kuj臋 za odwiedziny.
Drzwi napewno pozostawie zamkni臋te, tak jak m贸wi艂e艣.
Chod藕, Gator. Tutaj, ch艂opcze.
Gdzie poszed艂 Gator, Harvey? Poprostu daj mu pracowa膰 obok ciebie.
Uda艂o si臋, Clyde. Poszli sobie.
Clyde?
Clyde?
Lily!
Lily!
Jestem tutaj.
Clyde? Clyde, jeste艣 tam?
Pom贸偶 mi.
Lily, dzi臋ki Bogu.
O nie!
Bo偶e!
Nie!
Nie! O, m贸j Bo偶e.
Chcia艂bym strzeli膰 sobie w 艂eb zanim b臋d臋 taki stary i bezu偶yteczny jak ty.
Wr贸膰.
Nie!
Nie!
Biedny Clyde.
S膮dz臋, m贸g艂by przej艣膰 program 12- tu krok贸w.
Mimo to, powinni艣cie by艣 szcz臋艣liwi, poniewa偶 nasza historia ma szcze艣liwe zako艅czenie.
Clydowi po kilku latach uda艂o si臋 troch臋 sczo艂ga膰 po schodach
gdzie czeka艂 na okropn膮 Lily.
Wiecie, m贸wi si臋, "Wiek przed ty艂kiem! "
M贸j kolejny wiersz posiada rym owany krzyk my艣l臋, 偶e was zainteresuje.
Hej, czemu nie usi膮dziesz?
Przepraszam.
Teraz, pokona艂em poezj臋.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.