Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku.
Zasnąła spokojnie.
Bez płac.
Jak aniołek.
Prosto do raju.
Moja umiłowana.
Ile minęło czasu?
Cztery dni.
Siedzi i raduje się u stóp stwórcy.
I świętej Marii.
Opilnij troszeczkę.
Usteczka słodkie, różowe.
Oczka modre jak kwiatki.
Ruszki kształtne.
Malusie takie.
Jak myślisz?
Może nie długość życia liczy się w oczach
twórcy, a...
Na pewno.
Śmierć mojej dziedzinki.
Czy ja to wina?
Nie twoja, pani.
Bóg ją wezwał do siebie.
Moje marzenie.
Jeszcze nie.
Ale głowa.
Wiem, co czujesz, pani.
Ja też straciłam syna.
Też go trzymałam w ramionach.
Błagałam, żeby Bóg nie zabierał go ode mnie.
Jak to przetrwałaś?
Kochając żywych.
Jest bliżej do umarłych.
Ten spokój.
Okojenie. Ale nie wiadomo, kiedy Stwórca nas powoła do siebie.
Wysłał nas na ten padł łez, abyśmy dały świadectwo miłowania.
Abyśmy kochały wszystkich.
Każdy tego człowieka, każdy tą żywą istotę, którą stworzył.
Tylko tego teraz pragnę.
Przytulić się do Władysława.
Kiedy wreszcie przybędzie?
I powiedzieć, jak bardzo go kocham.
Kochamy czasem kogoś, nie mając świadomości, że na myśli
mamy kogoś innego.
Pop malował dla prezbiterium kościoła Najświętszej Marii Panny w Tarnowie.
A to jako dar dla Gorlic.
Prawdziwy z niego artysta.
I doskonałemu płaczą.
Skóry ze mnie zedrze? Dlatego tak mu do nas spieszno?
Potarguje się, ale nie wiem, czy wypada.
Bo chodzi o wizerunę królowej. Właśnie.
Żeby przebiegły pop potem nie wygadał.
Lepiej uważać.
Tacy jak on żyją w innym świecie.
Cuda pokazują, a prawda boli.
Najlepiej niech od razu jedzie na Wawel. Pokażą mu Jadwigę i ma odmaliować jej
słodką twarz jak żywą. W kościele, w Wiślicy.
Najęższe panie, napadli na mnie wezbożni zbójcy.
Z wielkim trudem tu dotarłem, ale... Mów jakie wieści.
Że wieści, panie.
Królowa i dzieci na złym stanie.
Ruszamy.
Rozbijemy przeklętego psa Tamerlana.
Zebrał tylko trzy czambuły.
Połowa tego to nasze połączone siły. Skąd to wiesz, Hany?
Od moich zwiadowców.
Tamerlan idzie do nas na pewną zgubę.
Trzeba to ruszać.
Słusznie mówisz.
Pora na nas.
Jogaila ma już pewnie potomka.
A ja mieczem podbiję cały wschód.
Polski król...
na kolanach przed papieżem, a wielki książę litewski z butem na gardle chana
Timura Kutługa i całego Krymu. W sojuszu ze mną, chanem Złotej Ordy.
Niech spytek formuje szereg.
Polscy rycerze w przedniej straży.
I niech czepurna da znać krzyżakom.
Przed świtem każda chorąga ma być na swoim miejscu.
Bydło i tabory pod strażą Litwy.
Tak jest, książę.
Nadszedł czas wojny.
Teraz albo nigdy, Wilgo.
Tak jest, nie pani.
Jeżeli Wilhelm tego nie rozumie, jest głupcy. Tak mam powiedzieć?
Nie, powiedz mu o miłości, że królowa kona bez niego i szepcze tylko jego
To jest misja twojego życia.
Książę musi wiedzieć, że Jadwiga umiera bez miłości.
Bez miłości? Ale Wilhelm ją chyba kocha.
Książę musi przyjechać tu jak najprędzej.
Weźmie króla mu za rękę, a ona zrozumie swój błąd i
odda mu koronę.
A król Władysław? A jest w niczym bedni.
Podkuli ogon i wróci do puszczy na Litwę. A Habsburgowie wreszcie będą
coś znaczyć w Krakowie.
Nie pojmuję pani.
Nie musisz.
A ty gdzie się włóczysz, jak cię potrzebuje?
Do koń wyskoczy.
Ruszysz do Opole. Do księcia pana?
Do mego męża, głupczy.
A, do męża. I co mam księciu mężowi powiedzieć?
Powiedz mu, że mu przypominam, że jest potomkiem króla Władysława i że jemu,
mojemu mężowi, jest coraz bliżej do korony polskiej.
No ale korona w budzie, to wcale nie tak blisko.
Ale ma przyjechać tu na też miasto Krakowa.
Musi być blisko królowej, kiedy ona wyda ostatnie tchnienie.
Ale to gdzie ma mu być bliżej?
Ale czemu mnie nie wpuściłaś?
Karczma jest zamknięta. A ludzie? Wiesz, jacy są wściekli? Ludzie?
Gorsi są od bydląt.
Co ty mówisz?
Nawet bydlęta się smuczą, kiedy ich dziecko umrze.
Ale to nie ich, to królowej. A królowa jest nie nasza? Nie przez nią łaska
i opieka?
No niby tak.
Nie żadne niby.
To jest nasza pani i ona teraz cierpi.
Wiem, wiem.
Skąd możesz wiedzieć, co to znaczy być matką i stracić córkę?
Hanko, rozumiem.
Teraz... Jest czas żałoby i modlitwy za królową. A nie czas żłopania
piwa i jakichś innych zabaw.
Ale życie płynie dalej.
Jestem pewny, że królowa Jadwiga chciałaby, żeby ludzie byli blisko,
smutku.
I... Coś ci powiem.
Ja ciągle...
Oglądam umarłych.
Ich bliskich.
I ci bliscy.
Oni chcą dalej cieszyć się życiem. A gdzie mają to robić, jak nie w karczmie?
W żałobie i w radości.
Na pochybel kostusze.
Jak ty to pięknie powiedziałeś.
Hanko.
Cieszmy się życiem.
Miła ma.
Co ty robisz?
Wejdźcie za mnie.
Najjaśniejszy, panie! Jak mogliście zadać choroby królowej naszej córeczki?
Panie!
Panie królowa, walczymy o jej życie.
To moja wina, powinienem coś nie po ciebie posłać.
Dlaczego?
Królowa zabraniała?
Musieliśmy jej słuchać.
Śmierci nie da się zataść.
Wierzyła w ozdrowienie córki.
Niech się przypomina ojca.
Kochanie moje.
Żeby umarła ta królewska latorośl, przysławna królowa Jadwiga, matka
ucieczka nieszczęśliwych, obrończyń sierot, zdoła kościoła, to niech się
wola Twoja.
Niech Twoja wola się stanie.
Ale jeśli to możliwe, niech oddali się śmierć.
Niech śmierć umrze teraz dla niej.
Abyśmy oczyszczeni, wierbili w Tobie Boga.
Cierpienie jest jedną ludzką.
Spłyżna króla.
Nawet Chrystus zjawował. Nie
ważcie
się mówić o śmierci królowej.
Nie myślimy o tym, panie. Nie kołam, biskupie.
Słyszałem was.
Królowa żyje.
Będzie żyła.
A dźwięk to bonifacja.
Jest teraz z naszymi przodkami.
Otracają ją opieką moi bracia, moja matka i siostry.
Niczego jej nie zabraknie.
Tyle tam radości w blasku i łaskę Boga.
Wybacz umiłowana, że mnie przy Tobie nie było.
Panie wdrożony po długiej jeździe, powinieneś odpocząć. Moje miejsce było
kiedy umierała moja córeczka.
Kiedy królowa za nie mogła.
Może coś bym zrobił.
Odwrócił zły los.
Nic byś, panie, nie poradził.
Czegoś nie dopilnowałem.
Spełniałeś obowiązki króla.
Nikt cię nie może obwiniać.
Sam siebie obwiniam.
Niesłusznie.
Silnego i mądrego króla, takiego jakim jesteś.
Królowa też cię potrzebuje.
Czy to klątwa nad Andegawenami?
Bośniaczka Ludwik.
Katarzyna Maria Elżbieta.
Nikogo z Andegawenów los nie oszczędził.
Ludzki rozum.
Niech się nie mierzy z boskimi wyrokami.
Tak, najjaśniejszy panie.
Dobrze, ale tu.
Będę czuł o przy króliowej.
Książę rozkazuję, go dowodzi policjantka.
Po co?
Zaraz wyruszamy.
Mam zarządzić pobudkę, żeby się potem okazało, że robię to na próżno?
Dlaczego miałbym cię na to narażać?
Żeby moi ludzie stracili do mnie zaufanie.
Dziwny pomysł, panie Spysku.
Dziwne to są działania Sir Putisa i Jana z Kościelca. Ty przeciwko wojnie?
Właśnie.
Nie mam nic wspólnego z moim ojcem.
To znaczy, jestem jego synem.
Ale służę Witoldowi.
Ładziłem swoich ludzi. W końcu dostają sprawę i zapłatę, na którą zasługują. Są
chętni do bitwy.
Nie stracę tego przed głupią pobudkę.
Jeśli miałeś zły sen, nie moja sprawa. Przekazuję słowa księcia Witolda. To
wszystko. Twoje chorągwie mają iść na czele.
Jeśli nie wierzysz, sam idź do księcia.
Jedwigo, wracaj do Boża.
Proszę. Zimno.
Chciałam Cię okryć.
Tak się cieszę, że wróciłeś.
Odmówisz ze mną ojcze nasz po litewsku?
i chleba naszego powszedniego.
Daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy. Jego imię odpuszczamy
naszym winowajcom.
Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.
Amen.
Pamiętasz, jak przyjechałeś tu do mnie, do króla?
Tak się bałam.
A bardziej od siebie.
Ale chyba dobrze razem rządziliśmy, prawda?
Mądrze i sprawiedliwie. Bo ty byłeś moją gwiazdą przewodnią.
Byłeś i jesteś.
Dziękuję, królu mój.
Czas z tobą był najpiękniejszy.
Najważniejszy. I będzie.
W naszym następnym tronu. W dziećmie.
Nie zgadzam się. Nie, proszę.
Dobrze. Jestem przy tobie.
Zawsze będę.
Kocham cię.
Ja cię kocham.
On patrzy.
Porozmawiajmy jak król z królem.
O naszym królestwie po moim odejściu.
Panie Spytku!
Nic, nic.
Wszystko w porządku.
Panowie, odejdźcie!
Więcej powietrza trzeba!
Posłuchajcie, panowie!
Poznałem Tatarów w niewoli u sułtana i potrafię się z nimi dogadać.
Tohtamysz zakazał im mówienia prawdy.
Posłuchajcie, co rzecze Stalin.
Niech Allah ma was w opiec.
Han Timur.
Zebrał czterdzieści czambułów. Jego ludzie, jak może.
To Ktamysz oszukuje Witolda, że Timur ma tylko trzy czambuły, czyli sześć
tysięcy jazdy.
Czterdzieści czambułów to osiemdziesiąt tysięcy. Albo więcej.
Niektóre mają nawet trzy tysiące jeźdźców. To ugarstwo.
Twój Stalin jest szpiegiem Timura!
Na gałęź nim!
Zabieram Salima do Witolda.
To Ktamys nas okłamuje.
Wyskazuje na pewną śmierć.
Żenisz się z Anną?
Ty jesteś moją żoną.
Tylko ty moja królowa. I będziesz.
A niewiasta?
Oby mądra.
Będziesz miał żonę z krwi królów porad.
Byłaś. Jesteś moim szczęściem.
Całym koronem. Wszystkich poddanych.
Nikogo tak nie kochamy jak ciebie.
Obiecaj mi, że to zrobisz.
Nie znam jej. Nie chcę o niej myśleć. Ciebie kocham.
Będziesz żywa.
Moja miłość to sprawia.
Będzie mi towarzyszyła po tamtej stronie.
Po tej jesteś mi potrzebna.
Być może żyłam po to, by wprowadzić cię na tron.
By Litwa się chrzciła.
Tak.
Niezbadane są drogi, którymi prowadzi nas Bóg.
Ty bywasz prawdziwym królem Polski.
Bez ciebie u mnie, Oana, nic by się nie stało.
Bez twojej mądrości i miłości.
Miłość przychodzi z czasem.
Popatrz na mnie, Władysławie.
Pokazałeś mi, czym jest prawdziwa miłość.
Czym macierzyństwo.
Mój najmilszy.
Nie.
Nie jestem wiecznie wahającym się jogajbą, a wodzem, który wygrywa wojny.
chcę słuchać swojego tatara. Talim był na zwiadach. Widział morze wojsk Timura.
Na tym się kumysu miał z widy?
Książę. Dlaczego miałbym wierzyć w temu chłystkowi, a nie Toktamyszowi? Bo
pożądanie tronu Złotej Ordy miesza mu w głowie.
Pamiętam słowa królowej Jadwigi.
Miej odwagę zawrócić.
No dobrze, przemyślę.
Nie ruszymy o świcie.
Policzymy nasze siły.
Rozwaga to nie tchórzowa, prawda?
Konflikwacja woła mnie do siebie.
Już idę.
Córeczka moja.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.