Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku...
Boże przynajświętszy.
Ledwo oddycha. Ciszej. Zbudzimy królową.
Póki królewna oddycha, jest jeszcze nadzieja.
Bo jest nadzieja.
Podałem wypar z lukretni. Kazałem wykąpać w tym mianku. Sam natarłem
borsuczym sadu. Może mamka ma złe mleko. Mamkę też zmieniłem.
Trzeba pogodzić się z tym, że dziecko... Ale nie wolno nam tak myśleć.
Trzeba zmienić medyka.
Podobno jest jakiś Włoch w Krakowie.
Królowa nie może się dowiedzieć.
Matka musi wiedzieć.
Nie chcę się uczuć. Ja się już lepiej.
Powinnaś się wypić. To cię wzmocni.
Naprawdę? Cały Wawel modli się za moje zdrowie?
Przymierzeje dziś królewnie.
Będą jeszcze za duże.
Nie mogę się doczekać, aż przyjedzie król.
Zobaczy naszą córeczkę.
Król jeszcze w Wisnicy.
Minie kilka dni, zanim przepędzie.
Jak tylko maleńka będzie mogła opuścić komnatę, zabierzemy ją z królem do
katedry.
Chcę, żeby cały świat ją zobaczył.
A, właśnie.
Natychmiast wezwij ich królewskie szwaczki.
Niech się ją ubranka.
Dobrze, pani.
To ja pójdę po szwaczki, a ty do piesioła. Proszę.
I zapytaj, kiedy przyniosą mi córeczkę.
Gdyby moje dziecko konało, jedyną rzeczą, jaką bym pragnęła, to trzymać je
ramionach w ostatniej godzinie.
Medyk zabronił.
On nie jest matką. Ale może mieć rację. Królowa ledwie przestała gorączkować.
Tym bardziej może zająć się dzieckiem.
A jak dostanie spazmów? Niech ciepłoty powrócą.
Strach pomyśleć.
Żaden z was nie wie, jak silny jest serce matki.
Pomódlmy się lepiej.
Za duszę królewnę.
Lud krakowski wymodlił zdrowie dla królowej, my wymodlimy je dla jej córki.
Królowa nam nie wybaczy, jeżeli straci córkę, nie trzymając jej w ramionach.
ty, pani, będziesz o tym decydować.
Nagraduję ci natychmiast powiadomić królową o stanie Elżbietki.
Zabraniam martwić królową.
Jak najszybciej daj ten list królowi.
Znajdziesz go w okolicach nowego miasta Korczyna, a jeśli nie, to pędz do
Witwicy.
To list do króla?
Nie inaczej. To poufne?
Mam dość czekania, ukrywania i roztrząsania tego, co jest najlepsze dla
królowej.
Panowie boją się podjąć jakąkolwiek decyzję, a duchowni potrafią tylko się
modlić. Modlitwa to wielka siła, kapelanie.
Ja również modlę się gorąco.
Ale Bóg pomaga tym, co działają. Jeśli wiadomość o tym, że królewskie dziecko
umiera, jest za ciężka dla królowej, król musi temu faktowi stawić doła. Jan
tętna na kanał.
Władza uderzyła mu do głowy. Otco!
Mam za nic jego zakady.
Gdyby król wiedział, od dawna byłby na Wawelu.
Panie, mam coś dla królewny.
To amulet, który ją ochroni. Włóż go, panie, do kołyski.
Nie, nie mogę. Błagam cię, panie, zrób to.
To dla królewny.
Ludowie podobały się, że modlimy się w wiślickim kościele. Czy dlatego
nalegałeś, byśmy zatrzymali się w Wiślicy?
Król Kazimierz ufundował tu kościół jako wotum za śmierć Baryczki.
Kim był ten Baryczka? Księdzem.
Musiał być to bardzo zdatny ksiądz, skoro król dla niego kościół zbudował.
zamordowany.
Za cóż?
Za obrazy króla.
Król Kazimierz kazał go utopić.
Chrześcijański król?
Kazał utopić księdza.
Tak wypadło.
A potem kościół dla niego zbudował. By oczyścić się z grzechu zbrodni. I co?
Oczyścił się?
Oczyścił.
Ale nie wiesz, panie, że jego ślady.
To wasze chrześcijaństwo coraz bardziej mnie zaskakuje.
A chrześcijański lud uwielbia cię, panie. Nic nie pojmuję, ale cóż. Nie
trzeba pojmować, by lud pojął ciebie.
Słowa mądrego władcy.
Prośbię, gniewie, jestem gotowy do audiencji.
Choć nie wiem, czy zrozumiem prośby tych wszystkich chijan.
Pani powinnaś jeszcze zostać w łóżku.
Zdroważ mnie, pani.
Chcę zrobić prezent mojej córeczce.
Dlatego napiszesz pieśń na cześć Elżbiety Bonifacji.
Pieśń, pani?
Ma być pogodna i opiewać urodę, mądrość i radość
życia mojej córeczki.
Roześlemy ją po wszystkich dworach. Niech cieszą się razem ze mną królem i
naszym dworem.
Kiedy pieśń może być gotowa?
Będzie gotowa jak...
Jak najrychlej.
Panie.
To nic. Nie powinnaś jeszcze wstawać.
Chciałam tylko przywitać się do Różbietko.
Powinnaś odpocząć.
Mieli ją do mnie przyjąć. Ale jesteś jeszcze zbyt słaba.
Kiedy ją do mnie przyjąć?
Jak ją zobaczę, to na pewno uzdrowieję.
Jak cieszwaczka.
Obraziłaś się?
Widzisz, że zajęta jestem.
Przecież pusto jest.
Teraz jest pusto, bo ludzie poszli się modlić za królową i dziecinę. Ale za
chwilę to przyjdą pić tutaj za to.
Zobaczysz. Właśnie, właśnie. To ja ci chętnie pomogę.
W czym?
Mogę jakąś beczkę przynieść zza plecza.
Chyba z świnią pomyjano się.
Mogę, mogę.
Mogę nawet jej świnia pomyje przynieść.
Będę tylko być blisko ciebie.
Piekarz ciebie marny.
Ale kucharz bardzo dobry.
Te ręce, one mogą zrobić wszystko.
Te ręce to najpierw musimy wyszarować do czysta.
Pora ruszyć do Krakowa.
Dziś jeszcze?
Możemy wyruszyć jutro z rana.
Chcę wziąć na ręce moją córkę.
Pomyślałem, że piękny kościół fundował król Kazimierz Wiślicę, ale podkąpił na
dekorację. Predbeterium całkiem puste, ściany aż się proszą o ozdoby.
Rzeczy same i najjaśniejsze, panie.
Skoro kościół powstał jako pokuta za śmierć księdza, ja go udekoruję z
Za narodzinę córki.
Ufunduję freskę.
Przedni koncept, najjaśniejszy, panie. I to w stylu ruskim.
Sceny z życia Marii.
Można by ściągnąć popa Hajla od Przemyśla.
Niech by udekorował tak, jak u nas na Rusi. Na cześć królowej i królewny.
To jest myśl, Dymitrze. To jest przednia myśl.
Dla niej warto było zatrzymać się w Iślicy. A więc dostajemy jeszcze na noc?
Nie pozwolię.
swojej królowej córce poczekać na mnie ani chwili dłużej.
Szykujcie konie.
Królu, dwóch szlachciców w wielkim sporze o ryby wstawię.
Błagają mi rozsądzić.
A cesarze już pojechali.
Zawróć ich.
Skoro chodzi o staw, lepiej rozsądzić.
Bo zaraz jeden drugiego gotów utopić, jak król Kazimierz księdza Baryczkę. W
końcu król jest dla ludzi.
Zapatrzyłem się w ciebie i... A trzeba było na kasę patrzeć! Chciał po wodę!
Chciał po wodę!
Blnocha! A ty co się kapisz? Po wodę! Po wodę! Chciał iść stąd!
Od moją nieobecność najechał na mój dwór i wyrżnął wszystkie moje kury. Czy to
prawda? Miłościwy panie, on łże. Jeśli kłamiesz, zginiesz w lochu.
Kilka kur przepuszczyłem temu łotrowi, ale to tylko dlatego, że spuścił wodę w
moim stawie i wszystkie ryby mi wyzdychały. To nieprawda. To bobry
dziurę w stawie, nie ja.
Moja żona widziała, jak wody spuszczałeś. Bo mi pieniędzy pożyczonych
ożdałeś, łotra. Bo się miałeś z twoją córką. Z twoją córką? Z twoją córką to
się chyba sam diabeł ożegił.
Wyprowadź ich!
Obaj są winni, bez dwóch zdań. Do tego nawet Jasnowiec by się nie zawahał.
Niech wyrokiem sądu obaj nawzajem naprawią swoje szkody.
Oczekiwałem bardziej błyskotliwej rady, Zbigniewie.
Niech na znak dobrych intencji codziennie przychodzą do Wiśnickiego
spowiadają się i przyjmują komunię, póki szkód nie naprawią i się nie pogodzą.
I to mi się podoba.
Prowadź się z powrotem tych raptusów, wydam wyrok i zostaniemy na popatrz w
ślicy na noc.
Ruszamy z rana.
Czego tu jeszcze szukasz?
Ja chciałem się wytłumaczyć. Może ja nie jestem najlepszym kucharzem, ale ja to
wszystko robię dla ciebie.
Wszystko tylko nocisz.
Może i tknotę w to razy, ale za to pierwszym może ci zaimponuję i zrobię na
tobie wrażenie.
To się postaraj.
Racje dzieł bożych mam gotowe.
Nic tylko wykładać.
Mikołaj z Alverni też nie może się doczekać.
Tylko nie mamy gdzie nauczać.
Trzeba kupić kamienicę.
Wydamy wszystko na kamienicę, a gdzie pieniądze dla profesorów?
Lepiej nauczać na placach, jak w starożytnej Grecji, a pieniądze zamiast
kamienicę dać na jakieś pomnożenie.
Wtedy by wystarczyło.
I na najlepszych profesorów, i na kamienicę, i na bursę dla żaków.
Przecież królowa obiecała.
Królowa jest chora, nie będziemy jej męczyć naszymi sprawami.
Ludzie powiadają, że maleńka Elżbieta mocno słabuje.
To prawda?
Prawdą jest, że małe dzieci czasami słabują po urodzeniu, ale to nie dotyczy
królewny.
Dorać. Jak pomnożyć pieniądze na akademię, jeśli mają się tam uczyć
najbiedniejsi?
Ja nawet zapłacę, jeśli będzie trzeba.
Tylko przyjmijcie mnie do akademii.
Chcesz być studentem? Tak, tak.
Jestem biedny?
To chyba mogę.
Łacinę znam.
Amen.
Rekwiem, hartatum, takie tam znam.
To chyba wystarczy, prawda?
Mamka już poszła? Tak.
Powiedziała, że Elżbietka smacznie dotknęła.
Powiedziała też, że mała śpi niespokojnie, więc lepiej do niej
jej nie obudzić.
Nie rodziłaś, to nie wiesz.
Zabiorę ją do Jadwigi. Poczuję ciepło ciała.
Usłyszę bicie serca.
Powtarzałam po stokroć, aby dzieciątko zanieść do królowej.
Dlaczego nikt mnie nie posłuchał? Postąpiliśmy słusznie.
Królewna mogła umrzeć w jej ramionach.
Królowa jest bardzo słaba.
Mój Boże, a co będzie, jeżeli ona umrze?
Albo nie będzie mogła rodzić?
Powinniśmy rozpocząć modlitwę żałobną. Wtedy cały miasto dowieszą śmierci
królewy. Słusznie.
Poślijmy wpierw po króla.
Zaczekajmy na niego. Nie mówmy nic królowej.
Jest jeszcze bardzo słaba.
Królowa nigdy tego panu nie wybaczy.
Teraz najważniejsze jest zdrowie i życie królowej, księżno.
Pytanie brzmi.
Co król nam wybaczy?
Ile postąpiliśmy, nie zawiadamiając go o połowę do sytuacji?
Zobaczcie, że bez konsultacji...
Ale posłałem gońca z wieścią do króla.
Nareszcie jakiś rozsądny głos.
Ojcze święty, miej w opiece duszę mojej nowonarodzonej córeczki, Elżbiety
Bonifacji. Moja radość nie zna granic, dlatego...
Jak się ma moja córeczka?
Śpi. Jak aniołek.
Kiedy będę mogła ją zobaczyć?
Mikołaj Galwerni prosi, by najjaśniejsza pani najpierw wydobrzała.
Tak będzie najlepiej dla mojej królewny.
Ale tak se nią tęsknię.
Chciałabym ją przytulić, poczuć jej ciepło.
Wróć, jak się uspokoisz.
Polećmy duszę Elżbiety Bonifacji, Bogu Najwyższemu.
Jej dusza jest już u Boga.
Bóg raduje się jej piękne.
Dla nas była darem Bożym, więc nie smutnijmy się.
Usłyszmy chóry anielskie, które radują się jej obecnością u Boga.
Boże Miłosierny, pod Twoją opiekę oddajemy te oto duszyczkę i pełni
wiary. Mamy nadzieję, że odnajdzie ona swoje miejsce u twojego boku.
Znakomity miałeś pomysł z tą pokutą dla zwłaszczonych opoi.
Codzienno modlitował w kościele o studzi i gniew.
Będzie mi ciebie brakowało, marszałko.
Zbigniew to wyborny następca.
Jest stateczny i mądry.
Kiedy trzeba, jest dobrym dyplomatą, a i zarządzić rozsądnie potrafi.
Choćby i bez dość cerego złota.
Lepszego marszałka od ciebie nie znajdę.
Nasz drugi Zbigniew tak się psuł sądem, że poszedł z podsądnymi pić do karczmy i
wczął bójkę po pijaku.
Nie wierzę.
Na pewno chodzi o kogoś innego. Ale długo poskromiłem. Śpij teraz w tajni.
Wyborny dyplomata.
Powiadasz, Dymitrze.
Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
Zdaję się, że to jednak ja miałem rację. Nie oddał Zbigniałowie tak ważnej
funkcji. Panie, musisz ją komuś powierzyć.
Spytek z Milsztyna. To jest godny kandydat.
Gdy tylko wróci z Kurcyjaty na wschód, odda mu urząd marszałka.
Najjaśniejszy panie, jestem twoim poddanym.
Mądrą podejmujesz decyzję.
A Zbigniewowi rano powiem, co zaprzepaścił swoją głupotą.
Sprytek z Melsztyna to godny kandydat, ale nieobecny.
Módlmy się, aby Jan Skleparza załogu sprowadzić. Oby nie zabrakło mu sprytu.
Elżbietko.
To ja, twoja mamusia.
A gdzie wszyscy?
Zostawili cię samą?
O Boże!
Elżbietko!
Elżbietko!
Boże, spraw, żeby to był tylko senny koszmar.
Ani.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.