All language subtitles for Korona królów odc. 397

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku...

Medycy kazali ci odpoczywać, pani.

Królowo?

Pani, jestem już przy tobie.

Próbowano mnie zatrzymać, ale musiałam cię zobaczyć, dzieciątko, przekonać się,

że jesteście zdrowe.

Widziałaś Elżbietkę?

Oczywiście. Jest taka piękna.

Rumiana jak pączek ruszy.

Wszystko z nią dobrze.

No jakże by inaczej mogło być.

Goniec powiedział, że król sam zbierał je dla ciebie.

Król nie może wiedzieć, że jestem chora.

Chce się widzieć z Janem Stęczyna.

Przede wszystkim musisz odpoczywać, pani.

Z każdą chwilą czuję się coraz lepiej.

Mi się to pośni po Jana.

Król powinien wiedzieć.

Po co go martwić?

Nie tracę nadziei, że królowa wkrótce poczuje się lepiej. Powinniśmy czym

prędzej posłać gońca do króla. Pani silna, ciepota przecież spadła. Udało mi

ją okiełzać, to prawda.

Sami widzicie. Ale nie wiem na jak długo.

Posyłamy gońca.

Król powinien wiedzieć.

Królowa chce mówić z panem Janem Stęczyna.

Musisz się wzmocnić, pani.

Proszę.

Moje piersi.

Jakby koszula była z jakiegoś żelazna. Ale to minie, pani, to minie.

Skoro Bóg dał niewieście piersi, może powinnam karmić.

No ale cóż to za odrażający pomysł.

Nie jesteś chłopką, pani.

Widziałam mamki, które karmią Elżbietkę. Są zdrowe, dobrze odżywione. Dziecku

nic nie potrzeba. Muszę ją zobaczyć.

Upewnij się, że jest zdrowa. Jest zdrowa, zapewniam cię, pani.

Piękniejszego dziecka w życiu nie widziałam.

Przynieś mi ją.

Pani, najpierw musisz się wzmocnić.

Janie, obiecaj, że nie popsuję cię królowi łowów wieścią o moim

złym samopoczuciu. Jaśnie pani, ale król... Król jest szczęśliwy, kiedy może

polować.

Ale król kazał zawiadamiać, jeśli... Jeśli działo by się coś niepokojącego.

takiego się przecież nie dzieje.

Nie chcę niepotrzebnie martwić Władysława, czuję się bardzo dobrze.

Będę miał tyle potomstwa, co mój ojciec. To początek dynastii.

Oby Bóg był ci łaskawie, panie.

Ale póki co wznieśmy tołat za Elżbietę Bonifacie.

Może królewna Elżbieta zasiądzie na tronie.

A lepiej wybrać dla niej męża ze wchodu czy zachodu?

Nie za wcześnie na takie dysputy. A może ktoś z Luksemburgów?

Zygmunt Jandosem. Jak myślisz, Dymitrze? Przecież jesteś moim najlepszym

doradcą. Myśli moje już nie tak jasne jak dawniej, panie.

Może już czas poszukać na moje miejsce kogoś młodszego.

Dobrze wie, że królowa nie lubi okazywać słabości i nie chce, żebyśmy się o nią

zamartwiały. Poczułaby się dużo spokojniejsza, gdyby mogła wziąć dziecię

ramiona. Co to za pomysł?

Królewną opiekują się mamki.

Zresztą, co ty możesz wiedzieć o porodach?

Ja sama ledwo uszłam z życiem, kiedy po porodzie dostałam gorączki.

A nie wiesz, co to za cierpienie, co to za ból.

Tak.

Nie wiem.

Nie mam męża ani dzieci.

Ale czuję, że Elżbietka powinna być przy matce.

Nie.

Dzieciątko trzeba chronić przed chorobami.

Księżno.

Zdaję Mikołaja z Alvernii.

Królowa gorączkowała, bo wyczerpują poród. Ale teraz czuję się już lepiej.

Śpij, śpij, maleńko, śpij.

Jak to? Chcesz zrezygnować?

Nie te siły.

Jeśli jesteś niezadowolony z uposażenia... Nie chodzi o pieniądze.

To w czym żyjesz?

Narodziny królewne uświadomiły mi, że mam trzy córki, których

prawie nie znam.

Panny dorastają niedługo, trzeba będzie im szukać mężów.

Dwór królewki to przecież...

Najlepsze miejsce, żeby znaleźć panną godnych kandydatów.

Późno się ożeniłem.

Późno zostałem ojcem.

Czuję, że mój czas się kończy.

I chcę resztę dni spędzić z rodziną.

Kto miałby cię zastąpić?

Miejscowy szlachcic chce się z tobą spotkać, panie.

Od lat sądzi się o młyn, który miał dostać jako posak.

I czegoś się dowiedział pijąc z Polakami?

W ich obozie coraz gorzej. Warna strawa, wszy, bójki.

Wszyscy rozdrażnieni, zdenerwowani i głodni.

Wszy ich kąsają, a w nich tak pusto.

Dobrze.

Bardzo dobrze.

Jakich ich opuściłeś, tatarskie konie?

Chciałem, żeby Polacy i Litwini wzięli się za uby.

Tylko kiepsko ci to wyszło.

Skończyło się na tym, że poszli razem pić.

A ja musiałem zapłacić.

Liczy się efekt, nie tylko plan.

Jak się Witold dowie, że to moja sprawka, osobiście każe wkrócić mi o

Szczury.

Oby zażarły wszystkich zapasy.

A najlepiej zbytka.

Jeszcze jeden.

Zdrowa. Mówiłem przecież.

To najlepsze lekarstwo.

Tak ją ulić, przytulać, patrzeć na nią.

To dziecko daje życie.

Mówiłam.

Tak opłaczę, że jestem głodna.

Nie płaczę.

Mogę ją nakarmić? Jesteś za delikatna, pani.

Zabiorę ją do mamek. Wszystkie moje dzieci wykarmiły mamki.

Musisz odpocząć, pani.

Dajcie mi się nią nacieszyć.

Jak nabierzesz sił, każę przynieść kołyskę do twojej komnaty.

Królowo! Pani!

Nie mogę znieść myśli, że z mojej dzieciny nie zmyto jeszcze grzechu

pierworodnego. Ochrzcimy ją, pani, jak nabierzesz sił. Jak wróci Władysław,

urządzimy uroczysty chrzest.

Ale ochrzcimy ją już teraz.

Chcę przy tym być, póki mogę.

Właśnie usłyszałem. To on wypłacił koni, żeby nas skudzić z Tatarami.

Czyżakom zależy, żebyśmy się wszyscy pozarzynali, żeby polsko -litewska armia

się wykrwawiła?

To po co tu przyjechali?

Mają swój interes.

Słabsza armia to słabszy Witold.

Słabszym Witoldem łatwiej rządzić. A stąd z pola w każdym momencie można

czmychnąć do Malborka.

Czyżakom zależy na waszym księciu. Ale upadłem.

Witold ich rozegra. To ten giłek.

Tak on nie zrezygnuje z Litwy.

Ciągnie ich tam do was.

Żmuć to dla nich za mało.

Przecież sami i tak wiele ryzykują. Ta wyprawa jest skazana na przegraną.

A pochłonąć wiele ofiar i osłabić Witolda.

Lepiej stąd uciekać.

Mówię wam.

Krzyżacy nie wysłaliby swoich ludzi na rzeź.

Niewielka to ofiara.

Za wielką władzę.

Obawiam się, synu, że Jan ma rację.

Weź mnie do Bonifacją, ja Ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i

Ducha Świętego.

Padnij!

Wezwijcie mojego podpowiednika.

Umowa była, że młyn będzie oddany w usagu. Ale panna zmarła w pierwszych

miesiącach małżeństwa.

Nie dość, że rodzice stracili córkę i nadzieję na wnuki? Umowa to umowa.

A jakby tak, żeby był wilk syty i owca cała, winni podzielić

się dochodami z młyna.

Starych rodziców zostawiać bez środków do życia grzech.

Może masz rację.

To wyjście godne chrześcijanina. Zostaw nas samych, Zbigniewie.

Zdaje się, to Zbigniewa widzisz na twoim miejscu.

Ma wiedzę, urodzenie.

Jestem pewien, że wcześniej mówiłeś w nim o sprawie tego szlechcica.

Chciałem, żeby mógł się wykazać w twojej obecności.

Nie jestem kołkiem kołdyńczym.

Nie pozwolę sobą sterować.

Wybacz, panie, nie to było moim zamiarem.

Chciałem tylko, żebyś zobaczył, żebyś dostrzegł to, co ja widzę.

Zbigniew świetnie się sprawdzi jako marszałek. Ja o tym zdecyduję.

panie. Ja nie chciałem cię urazić.

Długo obserwowałem Zbigniewa.

Skoro tak bardzo ci zależy, żeby zawsze cię wgorali, niech będzie.

Po chcie, żbiety bonifacji.

Zdolnię cię z urzędu.

A Zbigniew?

Pod jednym warunkiem. Potrzebuję na marszałka kogoś równie prawaego jak ty.

Niech Zbigniew udowodni, że jest godny mojego zaufania.

Markfart to mój człowiek. Panie!

Dałeś się ogłupić.

Wyprawa musi się udać i się uda. A jeśli tak, on naprawdę chce tą wojnę nas

osłabić? Bajki.

Wiem, że już kolejny tydzień spamy pod Kijowem. Nie wszystkim to się podoba.

Zwłaszcza Polakom. Stąd te głosy.

Myślisz, że Jan z Kościerca kłamie?

To on ci nagadał tych głupot?

A może ktoś ci przekupił, by mnie przekonać do odwrotu? Nie, nie, panie.

Przysięgam.

Wkrótce wyruszamy.

Wtedy zobaczę, kto jest ze mną.

Kto przecił mnie?

Dobrze wiesz, panie, że pójdę za tobą nawet w ogień.

Będziesz mógł mi to udowodnić.

Zatem Witold nie zrezygnuje.

Nie.

A ja nie opuszczę księcia.

Ale ty możesz odejść.

Wiem, że nie po drodze ci z Witoldem.

I że wolałbyś służyć królowi Polski.

Wracaj do Krakow ojca.

Przecież nie wierzysz w powodzenie tej wyprawy.

Tak.

To nie jest moja wojna.

I nie zrażę mnie łupach.

Nie dbam o bogactwa, sława, a nie o własne życie.

Ale nie pozwolę, żebyś poszedł sam.

Nie musisz mnie bronić.

Ale ci nie dostawię.

Tak się bałam.

Chrzest Elżbiety Bonifacji bardzo cię wyczerpał.

Gdzie ona jest?

W komnacie obok.

Dlaczego trzymać ją z dala ode mnie?

Cholowa.

Dziecina płacze.

Nie mogłabyś przy niej odpocząć. Pomóż mi wstać, chcę ją zobaczyć.

Ale spowiednik czeka za drzwiami.

Zapomniałam.

Wprowadzić? Nie.

Podaj mi najpierw klejnoty.

Chcesz się nimi przystroić, pani?

Pomogę ci je nałożyć.

Nie.

Wprowadź skarbie Mierczyka.

Ten pomysł już od dawna leżał mi na sercu.

Najwyższy czas, żeby to zrobić.

Na twój rozkaz, panie.

Cały Wawel modli się o zdrowie Jadwigi.

Muszę iść do kaplicy. Ja też tam idę.

Powiedz. Ona nie umrze? Nie. Bóg na to nie pozwoli.

Tak. Muszę iść się pomodlić.

Chodźmy razem.

Bóg nie wysłucha modlitwy dwojga grzeszników.

Nie ufam ją. Muszę iść.

Oddam ci wszystko.

Tylko nie zbieraj jej.

Weź klejnoty.

To mój dar dla uniwersytetu.

Jaśnie pani, ale nie powinnaś... Zbuduj za to siedzibę wszechnicy.

Sprowadź uczonych.

Niech Uniwersytet w Krakowie wreszcie zacznie działać.

To wszystko... Nie będzie mi potrzebne.

Jaśnie pani, jesteś wyczerpana. Odpocznij. Wrócimy do tego, gdy

Uniwersytet to przyszłość.

Korona królów jest niczym, jeśli władca nie dba o przyszłość.

Chcę mieć pewność, że uniwersytet powstanie.

Daj mi słowo. Razem.

Razem. Będziemy świętować pierwszy wykład, pani.

Nie doczekam.

Wszystko będzie dobrze.

Teraz potrzeba tylko czasu, by wróciły ci siły. Słynami.

Każe ogrzać komnatę.

To zimno jest we mnie.

Boże, jedyna.

Już dłużej nie mam siły się opierać.

Ale skoro taka jest wola Boga, byle oszczędziła Elżbietka.

Boże, jedyna, jesteś rozpalona. Śmichno.

Gdzie Marek?

Gdzie Mikołaj?

Obiecaj, że zajmiesz się edukacją Elżbietki Bonifatnej. Oddaję ci to moje

Weź klejnoty.

Świadomość, że powstanie uniwersytet przynosi mi ulgę.

Poszukam medyka.

Nie medyka.

Niezbadane wyroki Twoje.

Któż ośmielice nie godzić na wyroki Twoje, kiedy nie umie znaleźć nawet

odpowiedzi na tysiąc Twoich pytań?

Bądź Ty mądry w sercu Twoim.

Jeśli chcesz, aby umarła ta królewska latorość ze świętej rodziny

pochodząca królowa Jadwiga, matka ubogich, ucieczka

nieszczęśliwych, obrończyń sierot.

Ostoja słabych, orędewniczka wszystkich poddanych.

Ozdoba kościoła, klej nad świątyni, purpura ścian,

podpora ołtarzy.

To niech się ta niebola stoja.

Jednakże, panie mój,

Wlej słodycz, oczyszczając nas, byśmy nie utracili nadziei.

By nie zamknęły się usta chwalące Ciebie.

Sprawiedliwy wsiak jesteś.

I słuszne są.

Zimno.

Wystarczy.

Nie płacz. Nie płacz, Kruszynko.

Zaraz cię nakarmimy.

Przebierzemy.

Królewna też rozpadła.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.