All language subtitles for Korona królów odc. 395

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Co może być ważniejszego od wyboru imienia naszego

dziecka? Mam już imię.

Kazimierz. Po wielkim Kazimierzu. A jeśli córka, to Elżbieta.

Elżbieta. To miała być wyprawa chrześcijan przeciw poganom. Chodzi ci o

Tak, tych krzywonowich barbarzyńców.

Znacie siły Tamerlana? Wojna z poganami jest najlepszym uczynkiem w oczach

naszego stworzenia. A moim będzie zatrzymanie tej wojny. A co powiesz

na turniej? Nas tu obrażono.

Zmazać to może tylko sąd boży.

Ostrożnie. Ostrożnie.

Dziękuję.

Cóż to takiego, Stanisławie?

Miłościwa pani, król zapowiada, że niebawem zjedzie do Krakowa, by powitać

świecie dzieciątko.

A co o zdoby?

Król polecił...

Przyozdobić Twe komnaty suknem tkanym złoto i drogie kamienie, by podczas

rozwiązania cieszyły Twe oczy, Pani. Król bardzo się o Ciebie troszczy, Pani.

Zabierzcie je.

Bóg obdarzył mnie łatką.

Nie chcę, żeby cud narodzin otoczony był zbytkiem i próżnością.

Kościoły ozdabiamy na chwałę Pana.

Świecki przepych nie przystoi narodzinom.

Nawet narodzinom przyszłego władcy?

To taki moment, kiedy przystoi skromność i łagodność.

Bliska memu sercu.

Mam ochotę na spacer.

W taki ciepły, czerwcowy dzień.

Grzech nie podziwiać świata, urządzonego nam tak pięknie przez Boga.

Grzech nie uważać na siebie pani w tym stanie.

O, w samą porę.

Czy coś dolega królowej?

Nic nie dolega królowej. Mam ochotę zaczerpnąć świeżego powietrza.

Cóż, krótki spacer po ogrodzie. Królowa pragnie pielgrzymować na skałkę. Po

modlitwie.

Zamkowa kaplica byłaby lepsza. Za nadto się zmęczysz, pani.

Chcę prosić świętego Stanisława o szczęśliwe rozwiązanie.

W końcu to już za kilka dni.

Tego nigdy nie można być pewnym.

Jako twój medyk odradzam. Jako twoja królowa nalegam.

Pani, chodź kolebą podjedź tam, proszę.

Dobrze. Dla spokoju ducha możesz mi towarzyszyć.

Śmichno, podaj płaszcz.

Czekałem na ciebie, panie.

Sam zbierałeś?

Zaraz poszlę je na ławę.

Jadwiga je uwielbia.

Miły gość.

I tani.

To się Jadwidze bardziej spodoba niż strojna komnata.

Masz wieści od Witolda?

Tak. Właśnie czekałem, żeby ci powiedzieć, że nie mam żadnych wieści od

a ściślej, że ujmując, żadnych nowych wieści.

Wojska księcia i Tokta Mysza wciąż czekają pod Kijowem.

Timur na pewno już o tym wie. Na co czekają?

Moc ich tam ciągnie.

Również twój brat, panie książę Świdrygieł, wyruszył z bojarami.

Jego zawsze ciągnie do każdej awantury. Ale dlaczego tylu Polaków poszło za

spytkiem? Wielu zanęciły łupy wojenne.

A spytek poczuł się silny po objęciu Podola.

Tak silny, że igra z ognia.

Tłumaczą, że i ty poparłeś wyprawę Witolda.

Jego tak.

Ale nie pchałem tam ludzi.

A od spytka bardzo się niepokoję.

Jan z Kościelca przekaże mu Twoje słowa, panie.

Może go otrzeźwią.

A jeśli nie?

Sam nie wiem, czego się obawiam bardziej.

Tego, że Witold poniesie klęskę, a wtedy zginie wielu dzielnych rycerzy?

Czy tego, że wygra, wzmocni się?

i sięgnie po samodzielną władzę na Litwie.

Mogę tylko czekać.

Nic innego.

Każde silne ramię przyda się, by wnieść miecz w naszej słusznej sprawie. Dlatego

jesteśmy, książę. A po drodze napotkaliśmy wojska księcia Świdry

Bojarze z mojej części podola, że rwą się do walki. Nie brak im odwagi. Aby

zawiedli się na twoje.

Zanim zaczniesz ujadać, przypomnij sobie.

Witebskę nie potrafiłeś obronić. W kajdanach pojechałeś błagać o gajbę

Może tym razem lepiej ci pójdzie?

Wielu ci przybyło sojuszników, książę. Na co czekamy? Roszajmy!

W swoim czasie.

Książę, co masz na myśli?

Rozsądek mnie to dyktuje.

Byle rozsądek nie pogrzebał ducha walki.

Panie?

Tatar wygląda jak wilk szukający ofiary do zagryzienia.

Poznasz Tatarów, to się przyzwyczajasz. Twój dziad w niewoli u nich stracił

język. A Kiejstut nabił posłów króla Kazimierza. A mimo to idziemy razem z

synem. Możemy żywić dawne urady albo o nich zapomnieć. I dojść do czegoś.

Widziałeś Mikołaja Salwarni? Tam poszedł.

Mikołaju!

Mikołaju! Uważam, że trzeba było zabronić.

Sprzeciwić się królowej?

Medyka by posłuchała, gdyby okazał tylko stanowczość.

Królowa jest w bardzo dobrej kondycji.

Nic jej nie dolega. A do rozwiązania mamy jeszcze trochę czasu. Jednak

Szczekna twierdzi co innego według gwiazd. Szczekna. Co chwilę podaje inną

Ułożył już trzy horoskope.

I tak się martwisz o królową pani.

To może trzeba było ją zatrzymać. Jak?

Dwórka bliżej sercu niż medyk.

Czyżbym przerwała kłótnię?

O co się spieracie?

O ciebie, pani.

Moja mistrza Mikołaja zgodził się na przechadzkę.

Ale w jednym jesteśmy zgodni.

Martwimy się o ciebie, pani.

Śmichno, czy wyglądam niezdrowo?

Właśnie. Więc chodźmy, zanim słońce zniknie za chmurami.

Nic złego się nie zdarzy.

Niech to odjawi.

Pośle kogoś po nowe.

Nie trzeba.

Popatrz.

Jakby dłoni kryłowu uwaliał.

Lęka się perunów?

Nie.

Bez obaw. Przy królu nic ci nie grozi.

Burza krąży chyba wokół Krakowa.

Wawel mocny, Dymitrze.

A parko na Stalitwie to dobry opiekun.

Opiekun?

Uderza w ziemię i daje deszcz.

Ziemia rodzi, wybije czas narodzin.

To dobry znak.

Wracamy na Wawel?

Wydaj dyspozycję.

Wszystkie oponasze, niech szykują kufrę. Tak, najjaśniejsze panie.

A co tu tak pusto?

Zaraz się zejdą.

Nikodem przy dodatkowe beczki pywa zamówił.

Nie będę czekał nocy. Od razu się napiję. W proteście.

Za Bobonu nie będę czcił.

Księża pozwalają świętować.

Nawet można wianki po Wiśle puszczać w nocy świętojańską.

Jak wyglądam?

Jak marzenie.

A ten wianek, to będziesz puszczać znów tę rzeki, co by męża znaleźć? Kto wie?

Kto wie?

Wianka!

Dzień dobry.

Słabo mi.

Medyka załować?

Nie, nie, nie.

Zaraz bym przejedzie.

Wianka. Może jakieś trujące ziele zerwałam do wianka rano?

Może? Pójdę na powietrze.

Albo nie.

Na

Litwie

podobnie śpiewają.

Kobiety zbierają kwiaty na wianki. Święto ognia, wody i milości.

U nas raz prosto.

A pamiętasz królu tę litewską pieśń o tym, jak księżyc poślubił słońce, lecz

drugi rozeszły się.

Oto trądno zwalczy z dniem, a księżyc ze słońcem.

No przecież.

Ludzi przy ogniskach do białego rana.

Śpiewy, tańce.

Brakuje mi tego, panie.

Teraz mam inną wiarę.

Inne wezwanie.

Jadwigę.

Syna, który lada dzień się urodzi.

Koronę.

Musiałbyś, panie, zgubić się w niej w porównaniu kwiatu Beruna.

Zleje trwać pomiędzy przeszłością, która na zawsze minęła, a

przyszłością, której jest nie wiadomo.

Ale dziś kaszę rozsiadł, chodź konie.

Od mroku pójdziemy nad rzekę.

Śpieszno ci było do Krakowa, królu. Ruszymy o świcie.

Jestem posłem. Kogo?

Do pana Spytka z Belsztyna. No to litewski obóz.

Taki chiebie poseł, jak ze mnie gładkolica dwiewka.

Prowadź się do polskiego obozu. A grej masz? Miałem, ale co?

Z bują kradł.

Wiążemy go.

Co to za krzyki?

Kto to?

Jan z Kościelca.

Herbugorian.

Poseł do pana Spytka z Belsztyna.

Komu myszy glejc zjadły? Tu jest szpieg.

Tatarom go oddajmy. Tam jest taki jeden, co świetnie sadza na pach. Mam

wiadomość. Od króla. To ważne.

Jan z Kościelta.

Nie słyszałem.

Wiadomość musi dotrzeć do samego pana Spytka.

To litewski obóz.

To może pan Sirput.

On mnie zna.

Zaświadczył, że jestem człowiekiem króla. O, znasz pana Sirputisa. Tak.

Razem broniliśmy.

Razem posłowaliśmy do Prawi.

Kręcisz, człowieku.

Zwiążcie go i pilnujcie. Potem zastanowię się, co z nim zrobić.

Od razu tatarom. Jestem posłem.

Od króla!

Pani, to tatar.

Pozwólmy mu się modlić. Kaplica jest dla wszystkich.

Tym bardziej nie godzi się przeganiać sprzed oblicza Boga świeżo nawróconego.

jeśli jest uzbrojony pani?

Nie przede mną powinieneś padać na kolana, lecz przed Bogiem, dobry

Wszystko to jednami z moich braci najmniejszych nieście uczynili.

Mikołaju, przypomnij czytanie na świętego Jana.

Ze świętego Łukasza, pani.

I rzekł do niego anioł.

Nie bój się Zachariaszu, bo wysłuchana została prośba Twoja i żona Twoja

syna, a nazwiesz imię jego Jan, albowiem będzie wielki przed Panem i wina

i cycery pić nie będzie i będzie napełniony Duchem Świętym jeszcze w

matki swojej.

Kim jesteś?

Zwał mnie Karim.

Przyjechałem z matką do Krakowa jako jeniec.

Teraz służę królowi.

Twojej matce dobrze się żyje w Krakowie?

Zmarła.

Współczuję.

Jesteś taka dobra pani.

Nie zasłużyłaś na to. Król też.

Moja matka żałowała, ale było już za późno.

O czym mówi?

Matka przed śmiercią rzuciła klątwę na króla, bo nie pozwolił jej wrócić do

domu.

Modliłem się do Boga, by zdjął z was klątwę. Nie chcę, by stało się coś

Bóg kieruje naszym życiem, a nie klątwę i zaklęcia.

Dłe słowo ma wielką moc.

Ciągle o tym myślę.

Obawa zatruwa me myśli i sny.

Wybacz mi, pani.

Niczemu nie zawiniłeś, a i tak wziąłeś na siebie to brzemię.

Zdejmę je z ciebie.

Wybaczam twojej matce.

Pani.

Możesz odejść w spokoju.

Jest daleko.

Lepiej prędzej wracajmy na zamek, nim dotrze nad Kraków. Wóz czeka.

Musicie być gotowi na to, że w najgorętszym momencie bitwy ruszą do

Jeśli rzucicie się za nimi w pogoń, popełnicie błąd.

Wrócą i uderzą ze zdwojoną siłą.

Ojciec mówił mi o takiej taktyce.

Zatarski taniec. Nasze koniewskie radzone.

Najlepsze. Zabrać konia Tatarowi to jak napluć mu w twarz. Cimur prowokuje nas

do walki?

Tamerlan mówcie. Cimur mówimy.

Może krzyżacy nie chcą walczyć ramię w ramię z poganami?

Obóz pełen obcych.

Litwini, Polacy, Krzyżacy, Rusini. Nie poznać swego.

U nas kręcił się jakiś podejrzany typ. Kazałem go spętać.

Może on coś wie na temat tych choń.

Dawać go tutaj!

Masz, wypij. Nie, nie mogę. To piwo. Zdrowe.

Niedobrze mi.

Zjadłam kołacz z RMWC, a jadł złąki.

Musiał być nieświeży.

Ale wy dobrze jeszcie.

Musisz.

Muszę?

Tak.

Jak trzymażą?

Królowa Jadwiga szuka schronienia przed burzą.

Czy ta niewiasta źle się czuje?

Co dopominać pani w twoim stanie?

To zaraźliwe.

Zbadaj ją zatem, Mikołaju.

Pracowałaś kiedyś na wodę?

Jaśnisza pani, tak.

Poznajesz mnie?

Mikołaju, pomóż jej.

Co ci kazał kraść nasze konie?

Mów! Jeśli chcesz szybkiej śmierci, nie kradłem koni.

Jan?

Znasz go, panie?

To jest ten złodziej koni?

Wiesz już,

co jej jest?

No nie mam całkowicie pewności, ale wygląda na zatrucie. Trzeba obserwować i

pojść ziołami.

Dziwa pani, przestało padać.

Powinniśmy wracać na zamek.

Mikołaju, zapłać. Nie, nie możemy. Przecież nic nie zamawialiście.

Proszę.

Dalej wrzątkiem po garści ziela mięty, lebiotki i dziurawca.

Mięty i czego?

Mikołaju, zostań i sam przyrząd zioła.

Biedak jeszcze coś pomyli i zaszkodzi chorej.

Ale ja nie mogę, pani.

Nie odstąpicie na krok, kiedy rozwiązanie tak bliskie.

Mamy jeszcze kilka dni.

Zostań. A na Wawel jest przecież blisko.

Dziękuję, miłościwa pani, dziękuję.

Znajdę i ukażę winnych kradzieży waszych koni.

Nie zawiedziesz się na moich poddanych, książę.

Ważne teraz, by była między nami zgoda. Tylko tak zwyciężymy.

Niewiastę na wojnie?

To branki z ludu Timura. Kiedy są blisko, myślę o zemście.

Szykuj konie.

Pytku, jeszcze nie jest za późno.

Janie, przejdź się po polskim obozie.

Powiesz rycerstwu, że cały szmat drogi przybyli na darmo.

Jest za późno. Poza tym nie widzę powodu, żeby się wysować.

Sam król cię do tego namawia, Pytku. Moimi ustami mówi, żebyś się opamiętał.

nie rozmawiałem z nim przed wyjazdem i nic takiego nie powiedział.

Sam godził się z Witoldem.

Sam słał wraz z nim listy do papieża. To czy teraz?

Mądry król przemyślał sprawę i uważa, że... Janie, szanuję i miłuję go, ale

najwyraźniej nasz król nie wie, o co toczy się walka.

Tam do niedawna wierzył w pogańkie Gusła.

To jest krótwiata.

Święta wojna.

Potęgą jest nasza wiara, a my jesteśmy jej rycerzami.

Jeśli... Panie!

Król pomiędzy gawędzią nie uchodzi.

I dlatego, że wszyscy myślą jak ty.

Pozostany nierozpoznany.

Głusiarzu, wiem, że tu jesteś. Panie, chodźmy stąd. To głód swarzyń kapła.

Pań, powrótnie.

Zapłacę. Jesteś majątny, panie. Czegoż ci brakuje?

Syna. Będziesz miał syna, panie.

Kiedy? Dziś?

Jutro? Nie pytają nic więcej.

Panie, błagam, choćby...

Tak

się cieszę, że księżna Eufemia zapowiedziała swój przyjazd.

Dobrze jest mieć przy sobie tak doświadczoną matronę w tym trudnym

Mam nadzieję, że zjedzie już jutro.

Jak tylko odpocznie po podróży, zaproszę ją na mszę do katedry.

Koniecznie musi wysłuchać naszych psałterzystów.

Skąd w toby tyle mocy, pani?

Czy to już?

Nic nie rozumiem.

Przecież Jan Szczegna postawił mi nowy horoskop i powiedział, że do rozwiązania

jeszcze kilka dni.

Ale powiedział też, że nigdy nie ma czasowej tej pewności.

Oddychaj, pani, oddychaj.

Słuchaj.

Wołaj mistrza Mikołaja. Chyba się zaczęło. Nie mogę na sam pluk.

A gdzie jest?

Został z chorą.

W karczmie, nie pamiętasz? Śmigło.

Poślij paniego. Prędko!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.