Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Ja?
Księżną.
Po świętach narodzenia pańskiego jadę na polewanie.
Do Skrygera.
Blaty kijowskie, urodzajne w zwierzynę.
Nie o to chodzi.
Niech Witold wie, że zawsze będę przy bracie. Bóg ochranimy i, mówią na kijów,
trzeżony przez Boga.
Wobec Krygałów znalazłem tam spokój i dostatek. A jakżeby inaczej.
Ziemia kijowska to kraina mlekiem i miodem płynąca. Ale ciebie bezpieczna
mojego brata.
Szybko poczuję się tam jak w domu.
Daleko od przyjaciół jednak.
Od niektórych przyjaciół na szczęście.
Święta Narodzenia Pańskiego.
W Ławrze Peczerskiej.
Krzest przyjęła.
Żona Iwana Skirgieły Olgierdowicza.
Księżna kijowska.
Julianna.
Pani jeszcze nie jest księżną.
Ale będzie jutro. Pisz.
Julianna.
Jak wasza pobożna matka, książe.
Tak właśnie.
Tak jak moja matka.
Dlatego radzę wam.
żebyście miłowali ją całym sercem.
Chrzcić wiedźmę to grzech. Jeszcze Bóg za to pokaże.
Wy na skaranie boskie czekać nie musicie.
Chcecie?
Zaraz sam was połaskoczę.
Skiergiela! Warat mojej żony.
Poznacie gniew Boży.
Jutro pod murami.
Spróbuj nie przyjść.
Nie po to się chrzciłam, żeby patrzeć, jak w dzień mojego chrztu krew
przelawasz.
Jutro ślub.
Moja będziesz.
Spokojna.
Miałabym opuścić ślub brata.
Musiałam przyjechać.
Dobrze, że jesteś.
Nie żal ci, że nie będzie z tobą nojca?
Nie.
Ale nic.
Wiesz, że bierzesz ślub.
Nie muszę nikogo prosić o zgodę.
Blada jesteś.
Blada? Nie.
Jest spokojna.
Dlaczego? Skiergieła szaleje za tobą.
Ludzie są mi przeciwni.
Czuję ich niechęć na skórze.
Jak zobaczą ciebie obok Skiergieły i wasze miłowanie, to zapomną, że kiedyś
oddawałaś cześć pogańskim bóstwom.
Wszystko to jakoś tak szybko. Szybko?
Skiergieła miłuje cię od lat. Wszyscy wiemy. Ale kijów i ślub.
Czy jesteś... Dziecko? Tak, dziecko.
Skrygieło mnie. To mój dar ślubny dla niego.
Dziecko.
Maria. Tak.
Czy jak nosi się dziecię pod sercem, trudniej jest oddychać?
Czasami.
Nie dla tego mnie duszy.
Każda matka się lęka o dziecię.
W końcu z Kirgielę udało się wyprzedzić Jugajlę.
Pierwszy będzie miał dziecko.
A ty tu czego?
Chciałem zobaczyć moją przyszłą żonę. Co do ołtarzem zobaczysz?
Do tego czasu umrę z tęsknoty.
Z takim gadaniem ściągniesz jakieś nieszczęście.
Ja się tam duchom nie lękam.
A pójdź już ty wprecz!
Idź sobie.
Z tym gagatkiem trzeba twardo, inaczej wyjdzie na głowę. Dla niego działa łyżka
miodu i łyżka dzikciu.
Nieraz tą łyżką trzeba będzie dzielić skiergiewy po łbie. Ja ci to mówię.
Tylko dlatego, mój nie wyrwę ci języka, bo mam ważniejsze sprawy na głowie niż
podroby kedatliwego pojara.
Tak to się robiło.
Jak to
chcesz?
służyć przy weselu księcia. Mojej pani księżnej chorodeckiej Marii bardzo na
zależy. Chcę, żebym pomógł w przygotowaniach. Ale jest wszystko
Księżna Maria chce moimi rękoma pomóc. Ma w sobie wiele dobroci i
miłości do swojego brata oraz bratowej. Wielce to chwalebne.
Ale nie ma takiej potrzeby.
Sami wszystko przygotowaliśmy.
Przecież Ślub księcia to wielka uroczystość.
Mieliśmy czekać z przygotowaniami na ostatni dzień. To co mam powiedzieć
pani? Może to jej bardziej się przydasz.
Albo w mieście, kiedy będzie zabawa.
Zabawa? Książę chcę, żeby mieszkańcy Gijowa oddali hołd
nowej księżnej. Ma być wiele beczek piwa, tańce, muzyka.
Dlatego, że jutro nasz ślub, to tylko raniłem tego zuchwałcę.
Rządów nie można zaczynać od krwi.
Ale ja nie pozwolę, żeby ktoś ciebie znieważał.
Jesteś ich panią i moją... Jestem twoim sługą. Wszystko, co do mnie należy, jest
twoje.
Gdybym mógł, to i Dniepr bym ci podarował.
Odrzuć te głupoty.
Skirkiro, lękam się.
Miałam widzenie, że
śmierć przyjdzie w
białej szacie.
A co nam do tego, w co się ubiera kuma śmierci?
Dla mnie może przyjść nawet goła.
A co jeśli ta biała szata oznacza... żurzaków?
Nie ma ich tutaj.
Chyba, że... kuzyni warygowie.
A ja ciebie obronię.
A może...
A może śmierć przyjdzie, kiedy nasze włosy staną się siwe?
Bieluskie jak biała szata.
I usiądziemy sobie nad Dnieprem.
Poczekamy na nią.
I pójdziemy tam, dokąd nam wskaże.
Bo my już zawsze będziemy razem, Raka.
Julianno.
Dla mnie zawsze będziesz, Raka.
Co jest?
Prowadź do swojego księcia.
Zrodzi mu niebezpieczeństwo.
Chcą go zabić.
Książę nie uwierzy.
Prowadź. Nie ma czasu do stracenia.
Kto chce zabić księcia? Człowiek niegodny.
Rozbójnik w białej szacie.
Kręcił się na Rusi przy księciu Opolskim.
Udaje zakonnika.
Wszędzie się wciśnie.
A gdzie się nie pojawi, niszczy.
Człowiek.
Gdzie twój pan?
Sam uprzejdź swojego pana, jak mnie się go boisz wskazać.
Boże mój, chrzest wziąła dalej ciemno we łbie.
Ryć!
Książę.
Musisz odwołać ślub, książę.
Czoporna.
Długą drogę przebyłeś.
Mów. Możecie wziąć ślub na Wawelu, ale nie tutaj.
Tutaj ludzie obcy. Nie wiemy, kto z nami, kto przeciw nam. Książę Witold go
przysłał. Do Kijowa przez bramę mógł wejść ktoś, kto chce cię zabić.
Niemożliwe. Wszystkich obłapują.
Tak mu powiedziałem.
Strach wszędzie, ale się uparł.
Wielu chciało, nikomu się nie udało.
Mam się kryć w mysiejnorze? Chcą mnie zabić? Proszę bardzo, niech próbują.
A jeśli krzyżacy kogoś opłacili?
Nie przełożę ślubu.
Zważ, że będzie z tobą Ragana. Księżna Ragana.
I o jej bezpieczeństwo się martwię.
Na każdym kroku mają jej towarzyszyć zbrojnie i pilnować, aby nikt się do
nie przedostał.
Ciebie też trzeba usłaniać, książę.
Gdzie znajdę grabarza?
Przy koniach widziałem.
Muszę pochować męża.
Ale nie mam jego ciała.
Tylko parę pamiątek po nim.
Ale wiem, że nie żyje.
Mam grzebać pamiątki miast trupa?
Nie ma tego dużo.
Ubrania, ciżmy.
I ten pierścień.
Jego dziada.
Trudne zbić do tego?
Tak. I wyślemy ją do Gołczy.
Musi być tak, jakby rzeczywiście w niej leżał.
Inaczej nigdy nie pogodzę się, że już go nie ma i nie zacznę żyć.
To wszystkie rzeczy?
Nic więcej nie ma.
Mam nadzieję, że nie wykopałeś tego z grubu. Tak mogłaś o tym pomyśleć.
Dostałem od królewskiej dwórki pani Heleny.
Król pederował te pierścienie, jak ujrzyli się synowie czudki. Pełka i nie
mierza.
Ludziska w Krakowie gadają, że to pierścienowie pełka. Ja tam plotek nie
słucham.
Anna, czy daj pan przedprzymierz?
Wsuniemy, zobaczymy, czy pasujemy. Nie będę nosić mańskiego pierścienia.
Komuś ten pierścień bardziej należy.
Daj. Zrobimy dobry uczynek.
Panie, zaczekaj. Kiedy indziej pomówimy, muszę jechać do kościelca, do żony.
Pierwszy raz święta robi.
Pewnie przejęta.
To będą pierwsze święta, które możemy spędzić razem.
Raduję się z tobą, panie. Udało mi się w Krakowie od wschodnich kupców nakupić
takie cuda, że moja mściwta mnie chyba zacałuje.
Należy do ciebie.
Pierwszy raz go na oczy widzę.
Cudzej własności nie tknę.
Ty powinieneś go nosić.
Ango, nie jest mój.
To pierścień króla Kazimierza. Dał go swojemu synowi.
Przecież nie miał syna.
Ponoć miał.
Mówią, że to on był ojcem synów cudzki z Gołczy.
Uznaliśmy, że teraz ty powinieneś go mieć.
Matko boska.
Mój ojciec świętej pamięci powiadał, że niemierza i pełka to synowie królewscy.
Tak samo jak syn tej dziewki.
Twojej matki, znaczy.
To królewicz. Wiem, co ludzie mówią, ale... Czy to się godzi, żebym nosił
królewski pierścień?
Ojca przy tobie być nie mogło.
Niechaj teraz pierścień przy tobie chociaż będzie.
I ciebie chroni.
Kraków naprawdę wiedzy, że jestem synem Kazimierza.
To wielkie zobowiązanie.
Dlatego może lepiej go sprzedam i dam pieniądze duchakom.
To jest pamiątka po twoim ojcu.
Takich rzeczy się nie sprzedaje.
Ten słup to ma być święto, o którym będą mówić przez najbliższe wieki.
Wytoczyć beczki, gdzie muzykanci?
Jak ludzie w całym mieście świętują.
Jedź ze mną.
Na Ruś?
Skirgieło jest teraz w Kijowie księciem. Ruś się zmieni. Będzie nam dobrze.
Zaczęlibyśmy nowe życie.
Razem. Z dala ob byłych wspomnień.
Zdobędę u Skirgieły jakiś dobry urząd. Czy później zabraknie.
A mój syn?
U synowiego.
Wychowam jak swojego.
Jedź ze mną, Helena.
Z tobą.
I na koniec świata.
Zdjęcia i montaż
Jeszcze nie czas.
To już wszystko.
Nie mogę zaczerpać duchu.
Ojcze, jeszcze nie spróżę coś do picia dla Panny Młodej. Bo słabnie.
Nie było.
Przepałam.
Miłujesz mnie?
Wobec to.
Co ci jest?
Jakby mi coś na pierścia było i od hubroni zaczerpnąć.
Posłuchajmy.
Za chwilę zostaniesz moją żoną.
A w małżeństwie ludzie winni sobie prawdę.
Co cię trafi?
A może... Maria ma rację.
Co?
I to tylko.
Nie.
Nie.
Skrygieło.
Siła moich bogów!
Zemściliśmy!
Chodź, król.
Wszyscy na ciebie czekają.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.