Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku list od moich bratanków. Jagiełło chce ich przekupić.
ich mieć po swojej stronie.
Bełty fruwały dookoła.
Pięciu rannych.
Powiem, że to ty wystawiłeś Szambora wprost pod szczęśliwą strzałę. Ponieważ
dziś wykazałeś się szczególną odwagą, nadaję ci na urzędowe moce starostwo
lwowskie. Opowiesz mi wszystko, co wiesz o księciu opolskim. Kończy się także
wizyta, panie w Krakowie.
Miejcie się bezpiecznie.
Miasto Lwów czeka na Ciebie, królu, a przed Tobą, panie, generalny starosta
Rusi, to ja, Twój człowiek w ziemi lwowskiej. Chcę tam wjechać razem z
To ona przewróciła tę ziemię koronową.
Orszak królowej jeszcze nie dotarł. Lud z nadzieją czeka. Nie pospieszajcie
królowej, traktem jest spokojny. Orszak królowej duży, silny, nikt się nie
odważy. Przecież jasna wyśle dodatkowych ludzi, żebyś Ty, królu, był spokojny.
Niech będzie wśród nich bohun.
Nie może się doczekać widoku Heleny, która jest w Orszaku.
Serce rycerza jest zawsze przy jego danym.
Miałem na myśli Bohuna.
Stądziłem, że obowiązki starosty pomogą mu zapomnieć o mojej siostrze. Może nie
byłby z niego taki zwyczaj.
Zły nie.
Fatalne. No tak.
Łatwiej odpokutować winę, niż zmienić charakter. Skoro Jadwiga jeszcze nie
dotarła, weź do mnie sędziwo i Jana.
Widziałeś, Spytku?
Widziałeś, jak król mnie szanuje.
Bardzo. Sprawujesz się wręcz niesłychanie, niebożu.
Może zechciałbyś zaprosić tutaj twoją siostrę, panie Spytku?
Pokażę jej moją lwowską krainę.
Twoją.
Jesteś urzędnikiem, nie królem.
Ta ziemia rozkwita w moich rękach. Tak samo będziesz twoją siostrą. Nie
woszudejdź na ziemię.
Twoja siostra nigdy nie będzie twoja.
Orszak króla już pewnie we Lwowie.
I my tam dojedziemy w swoim czasie.
Chcę jechać wolniej, cieszyć się podróżą, podziwiać widoki, spotkać
Zostawcie!
Dokąd idziecie, dobrzy ludzie?
My, pani Spodola, idziemy do Częstochowy. Tam podobno obraz święty z
Bełza. Będziecie się modlić w jakiejś szczególnej intencji?
Będziemy się modlić, żeby nowy pan się nad nami zlitował.
Nowy pan?
Książe Witold.
Uczynił wam coś złego?
Boim się ciągle Litwinów, pani. Wasz władca jest z Litwy, więc nie macie się
czego lękać.
Pielgrzymka to droga chrześcijanina na ziemi.
Daleka przed wami.
Weźcie.
Dziękujemy pani.
Z serca dziękujemy. Niech Bóg was prowadzi.
Trzeba jak najszybciej omówić sprawę Podola z królem.
Opolczyk nie zrezygnuje z walki. I my nie spoczniemy, królu. Możesz na mnie
liczyć. Trzeba skończyć tę wojnę. Wygram ją dla ciebie, panie. Gdy chodzi o
księcia opolskiego, gotów jestem stawać w polu do skutku.
Mam dla ciebie, Jania, ważną misję.
Mój honor.
Zabierz z sobą sędziwoja.
Sam podołałbym, ale... Jak wskażesz, mój panie. Co mamy powiedzieć księciu? Z
nim się dogadać nie sposób.
Pojedziecie... Na spotkania z bratankami Opolczyka.
Bolesławem, Bernardem i Janem.
Będą chcieli mówić z nami? To dumni książęta. Żyją w tych swoich marnych
zameczkach, ale każdy z nich jak król, jak i czy papież.
Jan z kościelca doniósł mi, że są skłonni do rozmów.
To pewne?
Jak Opolczyk zapisał im swoje ziemie, to ich nie przekonało? Mają jednostkę się
kumrze.
Tymczasem są skłonni do rozmów.
Rozumiem. Dokąd mamy się udać? W penie Modlina?
To oni przyjadą do was.
Jeszcze lepiej. Teraz wścieczy księcia Władysława.
Przyjmiesz ich w niepołomicach.
Przyjmę, czy mam zatrzymać?
Mają się zabawiąc, dobytczy nosi. Niech przysięgną, że nie będą wspierać stryja.
W wojnie przeciwko mnie.
Ruszajcie.
O co chodzi?
Zgadnij. O, Witolda.
Nasz mu pełną michę od razu sięga po danie sąsiada. Połakomił się na podole.
pewne z podolem.
Witold chce je zdobyć? Ale sprawy na zachodzie ważniejsze.
Ja polecerce świat!
Mów, co się dzieje?
Zabieram moich ludzi w knieje.
Zobaczę, co Witold knuje i pogodę. A ty masz wybór.
Powiedz tylko jedno słowo.
Właśnie się dowiedziałem. A czego się dowiedziałeś?
Boże, tak mi się dłużyła ta droga z Budwy. Właśnie się dowiedziałem.
Czego się dowiedziałeś, Władysławie?
Moi bratankowie ruszyli właśnie do Niepołomic spotkać się z wysłannikami
No ale miałeś kupić ich lojalność. A oni zadali mi cios w samo serce.
Ale ty coś tak denerwujesz. To nie jest w twoim stylu.
Zawsze ci powtarzałam, żebyś dążył do zgody z królem.
Wtedy byś więcej zyskał, a ty go wolisz drażać. Choć silniejszy ode mnie.
No tak, tak.
Złotoria, Wigunt, konszakty z krzyżakami, a teraz jeszcze ta przyjaźń
z Wiguntem Luksemburskim. To go rozsierdziło. Co z tego masz?
Zapis na ziemię, Dobrzyńsko.
Ale nawet nie wiemy, do kogo ona należy.
A nie podobało ci się u Zygmunta?
Uwielbiasz błyszczeć na jego dworze.
A co mam robić?
Całą ziemię potraciłeś, pozapisywałeś. Jesteśmy nędzarzami.
To wszystko z myślą o tobie.
By niczego się nie brakowało!
A co?
Miałam się obnosić etolami po Opolu?
Tam piękno kłuje w oczy, miast nie piścić. Ja wiem, gdzie byś wolała bywać.
Na Babelu. Pewnie prawdą jest to.
Mówią, że... Masz tam jakiegoś kochasia?
Jak śmiesz!
Miała być między wami zgoda. Na pergaminie wszystko się zgadza i w
powie, że miłuje mnie jak brata, a potem pójdzie i będzie robił swoje. Jeszcze w
pieczęć przystawi.
Czyli!
On chce sam rządzić Litwą, nie widzisz tego?
W każdy sposób jest dobra, celu święca środki. Po co on tu jest? Bo go tu
wyzwalam.
Ale nie po to, żeby przyjmować Podolia. Nie widzisz tego?
On sprawdza, czy może przegrać z Koryatowiczem.
Oni się go nie boją.
Roman z Moldawii ich popiera, Witold nic im nie może zrobić.
Ponosi cię fantazję, Skrygielu.
Szalone mu w głowie gorzała miesza. Nie to miałem na myśli, Skrygielu. Dobra.
Rozumiesz?
Ty się przekonasz kiedyś.
Witold namiesza, a ty wspomnisz moje słowa.
Wybacz, duszko.
To było podłe z mojej strony, ale złot mnie zaślepiła.
Przecież wiesz dobrze, że nigdy nie dałbym wiary tym, tym... Haniebnym
pomówieniom. Haniebnym pomówieniom.
Ja codziennie dziękuję Bogu, że mam tak oddaną żonę, a przy tym oddarzoną,
niezrównaną urodą.
I rozumem.
A jakże.
Dlatego wyślę człowieka z powrotem do budy pod szewiki najnowszej mody, które
tam widziałaś. Czy to ukoi żal mojej ptaszyny?
Wolałabym, jakbyś wysłał kogoś na wawel.
Niech się dowie, kto rozsiewa te potworne plotki.
Na pewno ktoś z otoczenia króla, albo nawet on sam.
On sam?
Krzyżackie metody.
Czego można się spodziewać po królu, który całe życie miał z nimi do
On chciał mnie osłabić.
Wróg zdradzony przez niewiatę, którą ten miłuje nad życie, jest łatwiej do
pokonania.
To na pewno ktoś z otoczenia króla.
To potworne.
Podłe.
Dowiem się, kto nam szkodzi.
W jaki sposób?
Pozwól, że...
Pojadę na Wawel w charakterze twojego szpiega.
Ale... Przecież mówiłeś, że wierzysz w moją niewinność.
Wierzę. Zatem postanowione.
Kiedy będę w otoczeniu królowej, dowiem się dokładnie, co się dzieje.
Będę twoim szpiegiem, Władysławie.
Kto by pomyślał, że bratankowie Opolczyka wystawią go do wiatru.
Jeszcze zobaczymy, co nam powiedzą.
Pewnie kim zmęczyli, że jest słaby i szukają silniejszego sojusznika.
Żeby tak jak twojego żona przejrzała na oczy.
I osiadła na Wawelu. Szakiej mąż będzie wkrótce skończony. Gdzie miałaby się
podziać?
Zdobywać zamki Opolczyka to piękna sprawa.
Ale ja to by mojego żonę zawalczył.
Wpadła ci w oko?
Nie jest już młódką, ale ma w sobie to co.
Człowiek poszedł wydaniem jak ćmawogi.
Młody jesteś, to nie rozumiesz, ale taka niewiasta to on.
Nie będę krył, że samotne życie daje mi w koście.
Ale taką niezwykłą niewiastę Bóg pokarał takim pacanem jak opolczyk.
Miedaszka musi siedzieć w tym opolu miast, błyszczeć przy królowej.
Marnuje się. Kość!
Czy z tym gadaniem nic nie wskuramy?
O ciebie co ugryzło?
Zawsze najbliżej króla z Kiergiełło.
Królowo Jadwiga?
Najpiękniejsza nawet po najdłuższej podróży. Tylko nie mów chwil gajle, bo
będzie zazdrosny i miłszy na ciebie.
Nie pozwolę.
Ja cały czas zachodzę w głowę, jakim cudem ja się go boję, skoro ja jestem
wyższy.
Wiem, że nie jest ci miła myśl o spotkaniu z Witoldem.
Skąd wiedziałaś?
Nie pozwolę, by spotkała ciebie z jego strony jakakolwiek zniewaga.
W jego wzroku największa pogarda.
Ludzie się go boją.
Ludzi w nich lęk.
Ja mówiłem, Jogailerzyk jest futowy, chce się połakomić na podole, ale tłum
bywa.
Nam obojgu będzie musiał uwierzyć.
Książe Witold zatrzymał się w majątku ludzkiego bojara nieopodal.
Czeka na twój znak, panie.
Znalazłeś syna?
Tak. Niestety został na lisie.
Pragnie służyć księciu Witoldowi.
Jest dorosły, nie odpowiadasz za jego czyny.
A jednak czuję, że zawiodłem i ciebie, królu, i mojego syna.
Nie potrafiłem go przekonać.
Czy tylko tego żalujesz?
Książę Witold chciał mnie przeciągnąć na swoją stronę, królu. Pokazał mi
wybierać między tobą, panie, a moim synem.
I co wybrałeś?
Zawsze będę służył tobie, panie Hodziarz.
Moje serce ciągnie do Wilna.
Witold dzieli ludzi, bo marzy mu się władza na Litwie. Dobrze myślę.
Masz rację, królu.
Książę Witold nastawia jednych przeciwko drugim.
Litwinów przeciwko Polakom.
A do tego chce zająć podolę.
Królu?
Nareszcie.
Jak to nie wiesz? To gdzie masz oczy?
Widziałeś, że tu była, ale nie wiesz, dokąd poszła? A może naprawdę jej nie
widział?
A jeśli ją porwano?
Widziałaś panią Helenę? Nie. Ja widziałem.
Zapytałem ją, czy ma jakieś wichry od Margi. A sama chciała wiedzieć, gdzie
odpianuje księżę Witę.
Ale po co?
Właśnie domyślam.
Wprowadzę ją bezpiecznie do wozu.
Przynajmniej wiemy, że jej nie porwano.
Jogała gnie się niczym gard, ale w końcu wyprostuje plecy.
Nie mogę się tylko śpieszyć. Z nim trzeba ostrożnie.
Wielorucinów z tobą, książę.
Dobrze to słyszeć.
Mój plan potrzebuje zaufanych ludzi.
Bardzo dobrze, że znasz tutejszych bojartów. Ręczę za nich.
Co planujesz, książę?
Chcę przegonić koryetowiczów spod ola.
A król?
Czego znów żąda?
Zapewnić, jak bardzo siebie ujem.
Mam jechać ze Skrygieł na Kijów i odbić go z rąk Włodzimierza.
Ważne miasto.
Nie chcesz go zdobyć? Chcę, ale nie dla synu Olgierda, a dla siebie.
Skrygieł stoi mi na drodze.
Nie o go piekło pochłonie. Wypijmy za to, książę.
Panie, coś do ciebie.
Każe odejść. Panie, ale to niewiasta.
Nie da się odprawić. Czupurno.
Sprawdź o co chodzi.
Miałem jeszcze rację.
Kwestię podolę.
Ja nie mam do ciebie żalu.
Królowu.
Jakby razem z Litwą zabrał mu kawał duszy.
Ten, w którym mieszkała Rado.
Dobre, że mam ciebie.
Przełóżmy spotkanie z mistrzanami na jutro.
Spędzimy ten dzień we dwoje.
A gdybyśmy urządzili ucztę?
Nie lubisz byś się dał ci.
Ale z Kierkega by poweselał.
Byle zadban nie chwycił.
Więc to o niego chodzi.
Nie bądź zazdrosny.
Żal mi go.
Podczas gdy my jesteśmy razem, on jest sam.
A to czas dla niego niełatwy.
Skąd w tobie tyle dobra?
Każdemu chcesz pomóc.
Jeżeli mogę.
A gdybyśmy twojemu bratu znaleźli żonę?
Łatwiej znieść smutki, gdy masz się komu wyżalić. Ale od razu uprzedzę, że to
musi być niewiasta, która ma wielkie serce. Bo sekund nie tygodnia oddam.
Muszę wiedzieć.
Nie mogę dłużej żyć w takim zawieszeniu. Zlituj się, panie.
Co, mam ci powiedzieć, czy Niemierza żyje?
Już dawno pogodziłam się z tym, że go nie ma.
Ale muszę wiedzieć, czy jestem żoną, czy wdową.
Muszę to powiedzieć synowi.
Nałóż go, jak ten kwiaty przyrządzony.
Za winy ojców płatno i synowi.
Wiem, że niemierza zabił twojego ojca, panie.
Miałeś prawo go pomścić.
Ale chcę tylko wiedzieć.
Kazałeś zabić niemierze. Powiedz mi, ale tylko prawdę.
Zrobi! Idzie!
Tak by ty wrócił w głowę!
Puszczaj mu mnie!
Wiem, że jest tutaj dwórka królowej. Widziałem jej konia. Prowadź się mnie do
niej. Rozkazywać możesz w twojem usłudze.
Proszę.
I myślisz, że wystarczy poprosić, żeby byle kogo dopuścić przed oblicze
Puszczaj!
Przyjechałeś po Helenę.
To dobrze.
Nie powinna sama wracać do obozu. To niebezpieczne.
Dziękuję, książe, że pokazałeś mi serce.
Jak mówiłem, jutro przed królem stawią się dwaj moi ludzie.
Mam dosyć upórna.
Poświadczą, że twój mąż nie mierza, nie żyje.
Miała być ognięci na baranie.
Najlepsze specjały na królewski stół.
Skarby Lwowa i okolic.
Postarałeś się, starosta? Nie było łatwo, bo czasu mało, ale dla króla i
królowej wszystko to najlepsze.
Udało się jeszcze dzięki moim znajomościom z czasów namiestnictwa
opolskiego na luzie.
Lecz o wrogach ani słowa.
Dziś świętujemy.
Uczta dla skiergieły, a jego nie ma.
Przynajmniej gniewosz możesz się pokazać.
Jestem. A ty królowo wątpisz we mnie.
Serce mi pęka.
Bo tego to jeszcze mogę czepnąć, ale tobie to tylko do stóp kwadru.
Jak własność zwyciężę, łzy się zaraz poleją.
Dobrze, że jesteś księże, bo starosta bardzo się postarał. A widziałem.
Część jak kulawa pszczoła.
Powiadają. Że to piwo nawet lepsze niż świdnickie. No i musi takie być, bo
kosztowało majątek.
Dawaj.
Piękny dzień.
Prawda, książę?
Mógł tak być, skoro tak mówi pani.
O, dobrze, że jesteś. Mam dla ciebie zadanie.
Znowu mam kogoś obrabować?
Czasem śni mi się, że okradam papieża z jego drogocennych pierścieni.
Masz plugawą duszę, Tomasz.
Ale tym razem nie chodzi o kradzież.
Ale o... zabić.
Nie.
Zmęczyć.
Gardło to poważna sprawa.
Widzę, że ktoś ważny.
Mąż mojej siostry, Jan z Kościelca.
Odkąd wrócił do Wilna, ciągle wychwala twoją waleczność, księże.
Mówił, że dwoma mieczami na raz dwóch krzyżaków powaliłeś.
Tak mówią.
Nie pamiętam.
Pijany byłem.
Że ludzie w Wilnie cię kochają i że za tobą w ogień pójdą.
Jeden poszedł.
Korygeo miał na imię.
Ja też kogoś straciłam.
Ale nasze życie nadal trwa.
Jadwiga cię przysłała.
Uśmiechnął.
Jadwiga kochał szczerze.
Ale...
Ksiądz, że nie może.
Nie jest tak wbudowany, jakby w herce chciało.
Ojej.
Królu, królowo.
Jakieś tajemnice, bo chuj nie.
Powiem tylko jedno zdanie.
Helenu, pani najpiękniejsza, czy zostaniesz moją żoną?
Tak.
Król, pobłogosław nam, ty pani także.
Chodźmy, mamy co świętować.
Oj, woda, miłuję twoją siostrę.
Pomóż zdobyć niewiastę. Będę tu starostą nie gorszym niż Otton.
Otton się gniewoszło.
Król nie grzmi, ale widzi.
Pojedziesz do Wilna.
Znajdziesz raganę i sprowadzisz ją najszybciej jak się da.
Tutaj?
Nie tutaj.
Dwie niedziele zdobędę kił.
I tam ją sprowadzisz.
Wrócaj. Szybko.
Lec!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.