All language subtitles for Korona królów odc. 373

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim

odcinku...

Tacy jak on nie idą na ustępstwo.

Zabij go.

Świdrygieło ściął bunt w Witebsku. Zabił sokolnika króla Fiodora Wesnę.

Razem rzucimy go na kolana.

Wolą króla jest, abyśmy działali ramię w ramię.

Jogaila nie panuje nadrodzonym bratem.

Razem odebraliśmy Mudruckie Orsze. Przyszła kolej na Witebsk.

Zaatakujesz gród od południa.

Ja nadejdę z północy. Doskonały plan.

Zwiąż jego siły.

Ja przyjdę od bagie.

Poczajmy bez zwłoki.

Benedykat vos omnipotent.

Deus Pater.

Et filius. Et spiritus sanctus.

Dzień dobry.

Piotrze, obejmujesz Twoje zadanie biskupa diecezji Krakowa w imieniu

z mandatu biskupa Rzymu, przez którego jesteś posłany. Bóg na Ciebie wskazał,

Piotrze, albowiem wyróżniasz się wiarą i czystością ducha.

Jako pasterz postawiony przez Ducha Świętego, następcą jesteś apostołów.

Będziesz obrońcą i protektorem Najświętszego Kościoła, mocnym wobec

i fałszu.

Odprawiać będziesz synody diecezjalne. Tworzyć będziesz statuty i prowadzić

duszpasterskie wizytacje.

Wzmocnisz dyscyplinę podległych Tobie sług Kościoła.

Nawet papież uległ. Kto teraz sprzeciwi się woli króla i królowej?

Zakon Zygmunt Luksemburski o Olgę i Toltu.

Wygramy. Wszystkie wojny.

Książę? Wojtko gotowe.

Dobrze, niech czekają. Mamy wziąć witeb, są od północy. Trzeba będzie obejść

gród, żeby zdążyć przed atakiem z Kiergieły. W gorącej wodzie jesteś,

przepórno.

Kiergieły już wyruszył.

Świetny wód z niego.

Siadaj, napij się piwa, zjedz coś.

Co postanowiłeś?

Kiedy bracia biorą się za łby, mądrze jest poczekać.

Niech się wykrwawiają, Olgierdowicze.

Słabszy będę.

Co mam, że z ludziom? Głuchy jesteś? Wyruszymy, gdy wydam rozkaz.

Wkroczymy do Witebska, z północy, od strony Bagien.

Martwisz się buntem brata?

Dziwne są prawa dziedziczenia charakterów.

Zastanawiasz się, dlaczego Fidrygiełło nie chce żyć z tobą w zgodzie?

Skąd w nim tyle pychy?

Ten sam nas chował ojciec, ta sama matka.

A gdyby to on był starszym bratem i został królem, uległbyś mu z pokorą?

Ale ty...

Okazałbyś skruchę wbrew swej naturze.

Znasz mnie dobrze.

Czasem lepiej niż ja sam.

Dlatego rozkazuję ci, przestań się martwić. Niech się stanie woli

Mamy święto. Papież ustąpił.

Świat widzi, jak mocnym władcą jesteś. Bolesław Kropitło i Bernard chcą

Bratankowie Polczyka.

Zabolił go to.

Co z nim?

Nadszedł czas rzucić księcia na kolana.

Nasze wojska dotarły już do Ostrzeszowej w Bolesławcu. Teraz czekają tylko na

żołdki zaopatrzenie?

I bombardę. A skarbiec jak zawsze pusty.

Ile rajcy zajęli do ogółu księcia? Trzysta grzywien srebra. Gdzie je

No, jego wierzycieli.

Goczajina i Jana Warszów.

To musiało zaboleć Opolczyka. To mała część jego długów. Taki wielki książę,

on robi z pieniędzmi?

Żyje jak król.

I wojnę prowadzi jak król.

Kupca jak ja to dawno by do lochu wtrącono za takie długi.

Książętom wolno wszystko.

Jak Jelle też brakuje pieniędzy na wojnę.

A ponoć nowe bombardy kazał wykonać.

Farczmę bym zastawił za te bombardy króla.

Karczmasz zwolennikiem wojny? Pokoju.

Bombardy niech jadą na Śląsk. Najwyższy czas nauczyć Opolczyka przyzwoitości. U

mnie też ma dług.

To racja, to racja.

Niechby Kraków sypnął groszem po paru króla.

Pójdę do króla i powiem, że rajcy chcą pomóc w tej wojnie.

Weź mnie ze sobą. Wiesz, że mam gadany.

Myślisz, że ci zapomniano na Babelu? A kto gadał o podziale królestwa?

Taków świętuje ingres biskupa, a ty co?

Smęcisz jak na pogrzebie.

Co mnie do biskupa?

Jakby ktoś wygonił mamę Luków i wielki rabin nastał w Jerozolimie, to bym

tydzień tańczyła.

Chanka. Co Chanka?

Biłem się o nią z Dominikiem.

No przecież wiem.

Złoiłeś zarozmiancowi skórę.

Aha, teraz chcesz, żeby śpiewano o tobie pieśni.

Wystarczy mi, żebyś z nim nie była.

Co ty za głupoty wygadujesz?

Swoje wiem.

Durniu skończony, jak śmiesz takie rzeczy o Hance?

A niby co?

A bo to, co dla ciebie zrobiła.

A niby co?

No, z lochu cię wykupiła, nie wdzięczniku jeden.

I to za własne pieniądze.

O, o, gębę rozbarł jak wrota, no.

Jeszcze słowo o Hamce z nich wypuścisz i nie masz tu wstępu. Słyszysz, durniu?

Najjaśniejszy panie.

Mów.

Przychodzę w imieniu rajców miasta.

Dobrze, że nie we własnym.

Miasto pragnie pomóc w wojnie z księciem Opolskim.

Dlaczego?

Chcemy wesprzeć króla. I?

Chcemy odzyskać pieniądze, które miasto pożyczyło Opolczykowi. Teraz wierzę w

waszą szczerość, rajcowie.

W jaki sposób miasto chce pomóc?

Możemy przewieźć bombardy na Śląsk. Damy wozy, konie i ludzi.

Piękny pomysł.

Cechy sukienniczy i skórzany chcą dać uposażenie.

Kaftany dla żołnierzy, uprzęże i siodła. Za jaką cenę?

Korzystną. Ja mogę pośredniczyć, a kupcy są gotowi udzielić pożyczki.

Na procent.

Korzystny. Dla króla czy kupców?

Dla obu stron.

Niewymyślone jeszcze takie pożyczki.

Podziękuj rajcom i kupcom w imieniu króla i przekaż, że chętnie wysłucham

następnej propozycji, kiedy Kraków naprawdę zechce pomóc w wojnie.

Właśnie, że... Panie...

Nikodemie!

Ile za to mogę jeść i pić?

Do końca świata, panie kartelanie. To łańcuch Habsburgów. Nie godzi się go

przepijać w karczmie.

A gdzie jak nie w karczmie? Tak wszystko diabli wzięli.

Bo nie udało się krewniaka posadzić na biskupin tronie.

Zaskoczył mnie.

Głupiec z tego sieci, a ja też wyszedłem na głupca. Nikt na Wawelu nie chce ze

mną teraz gadać. To jest koniec.

Koniec, wyobiecława.

Czegoż to?

Znam ten łańcuch, to przeklęte złoto.

Złoto może być przeklęte.

Kto go dotknie, temu wszystko się w życiu wali.

Dam do przetopienia.

Wielu próbowało.

Zły łańcuch nie da się przetopić.

Popatrz na kasztelana.

Zanim wziął łańcuch do ręki, był najpotężniejszym z panów.

To co jaśnie pan, radzi robić?

Łańcuch trzeba oddać królowej Jadwidze. Niech znak Habsburgów przestanie krążyć

po Krakowie i przywoływać złe języki.

Zamknę go w mocnej skrzyni.

Nikodemie!

Nieszczęście! Co się stało?

Tragedia opocznie nasza rodzina.

Nie mówiłem?

Łańcuch.

Najjaśniejsza pani, odnalazłem łańcuch Wilhelma Habsburga.

Poznaję go i nie chcę.

Dlaczego? Nigdy nie był mój.

Jednakże wolą Wilhelma z pewnością... Nie jest mi znana wola Wilhelma. Ani

tobie, panie Gniewoszu.

Jednakowo się po uczucie do ciebie najjaśniejsza pani. Ani słowa więcej.

Proszę o wybaczenie.

Już milczę jak grób.

Coś jeszcze?

Co mam zrobić z łańcuchem?

Nie ty pierwszy go przynosisz.

Niedawno krewna krawca, który szył dla dworu, też z nim była.

Ja myślałem, że sprawię radość królowej.

Doceniam twoje szlachetne zamiary.

Moim jedynym pragnieniem jest służyć tobie, najjaśniejsza pani. I królowi.

Ja i król doceniamy twój trud.

Czy król znalazłby chwilę dla wiernego sługi?

Co chcesz przekazać królowi?

Niespokojnie jest na Rusi i na Litwie.

I z księciem Opolczykiem.

A ja sporo wiem o tych sprawach.

Hanka!

Hanka!

Hanka!

Ja muszę pomówić z tobą.

O czym to?

O tobie, o nas.

Nie ma żadnych nas.

Co? Jesteśmy, ja nie wiedziałem. Dotykaj jej, nieczysty!

Dasz się przepłakać, Hanka? Proszę!

Hanka. Nie jestem godzien, abyś splunęła na mnie.

Nieczysty na nas zapadł.

Zabierzcie go stąd. Ja ci oddam pieniądze. Każdy gros.

Hanka, życie moje.

Witebsk nigdy nie będzie twój.

Witebsk jest nasz.

Mój Jogaila.

Teraz służysz Witoldowi. Czekasz jak mnie.

A ty nie masz honoru.

Jogaila tylko szczeknie i stracisz władzę. Kim słowa stracę?

To Jogaila stracił. Ciebie i mnie. Nas obu. Jogaila jest teraz królem polskiej

Litwy i ma prawo decydować o naszym losie.

To co miałem robić?

Czekać, jak łowca na rzeź?

Najpierw sprzedał ciebie Witoldowi, a potem przyszłaby kolej na mnie.

To kto zdradził? Rodzinę, bratki? Ja czy ten przeklęty jogajła?

Przez takich jak ty.

Lidwa krwawi.

Czas położyć temu kres.

Oddając naszą ojcowiznę w ręce tego łotra?

A jeśli nie można było inaczej?

Gdzie jest ten nasz Zbawca, Witold. Bo to w jego ręce mnie oddasz, prawda?

Jedzie jakoś i ogajła przez targowisko.

I widzi człowieka, podobnego do niego jak rodzony brat.

Zatrzymuje się i pyta. Dobry człowieku, czy twoja matka złożyła na dworze mojego

ojca Olgierda?

Ten odpowiada.

Nie jesz, nie panie.

Tylko... Mój ojciec służył na dworze pana matki Juliany.

Tyle ich było. To były go rodzone brać Świdrygieło.

Książę.

Witeb w kuźniętej? Tak.

Radość Świdrygieły. Wielu jego poległo.

A co ze Świdrygiełą?

W niewoli. W zuchy.

Wiedziałem, że Świdrygieło podoła.

Świetny wód z niego.

Ruszamy do Witebska, świętować nasze zwycięstwo.

W Bolesławcu Opolczyk zabrał silniejszą załogę. Ale w Ostrzeszowie mury wyższe i

grubsze. Mało tego szpiedzy donoszą, że nadbierali zapasów na parę miesięcy.

Czyli uderzamy na Bolesławę. Tak, jak tylko bombardy dotrą do nas z Krakowa.

Rozwalimy główną bramę i jeden szturm powinien wystarczyć. Już nie trzeba

czekać. Uderzając na mury, poległoby wielu ludzi.

Dokładnie. Mało tego, kiedy Bostryszowie dowiedzą się o upadku Bolesławca, sami

zaproponują warunki kapitulacji.

Pamiętaj, że Jagiełło zakazał rzezi załogi. I plądrowania miasta pod karą

gardła. Tak, pamiętam.

Panie!

Ktoś chce mówić coś niepane.

Ktoś ty?

Służysz uofami.

Tak, jaśnie, panie.

Nie powinna się tutaj przechodzić. Moja pani prosi... Gdzie ona jest?

W Bolesławcu?

Tutaj?

Pani wyjechała.

Do komu? Nie wolno mi powiedzieć. To po coś tu przeszła.

To mu.

Pani prosi, aby... No.

Pan nigdy więcej jej nie szukał.

Co to ma znaczyć? To znaczy, że pani prosi, aby pan zniknął z jej życia.

To jest niemożliwe.

Pani wyjechała z Ostrzeszowa, bo obrona tam jest słaba. Mur od wschodniej strony

nie naprawiony po pożarze.

Pani winość go kochany jako pamiątka po mnie.

Urodziłe panny na tym śląsku.

Atakujemy jednak od przeszłości.

A ty co, podwyświatujesz?

Znowu kobieta.

Po co otrułeś Wigunta? Nie kazałem ci.

Osłabiliśmy Jagiełłę.

My? Rozsieczyłeś go tylko, a ze mnie zrobiłeś mordercę. Fakty decydują, kto

działał w imię Boga.

Zgadza się.

Wygram wojnę z Jagiełłą i będę dyktował warunki.

Bolesławiec nigdy nie ulegnie wojskom króla.

Połamią sobie dęby na murabu Lesławka. Ale Zygmunt Luksemburski się spóźnia.

Chledzie na czas.

Z wielką armią.

Ruszymy razem i zmierzymy Jagiełłę.

Skoda, że bez bratanków.

Jan Kropidło, Bolesław i Bernard kochają złoto nie mniej od wierności.

Będą się podlizywać, Jagielle, ale to jajcho złote.

A księżna Eufemia?

Jesteś jej pewien, książe? Nie pierwszy raz próbujesz ją uczerniać.

Pojedziesz do zakonu po resztę zapłaty za ziemię dobrzyńską. Zapłacą?

Wypłacą, gady.

Jeszcze nie przegraliśmy ostatniej bitwy.

Mówiłem mi, że twoi ludzie świetnie walczyli.

A gdzie byli twoi?

Zdradzieckie bagno. Zatrzymało ludzi i koniec.

Zdradzieckie bagno.

Ale wziąłeś Witebska jak prawdziwy wódz. Wierszuje.

Witebsk jest mój.

Jogę wyzyskuje.

Twój udział w walce na pewno go ucieszy.

Chodź z nim.

Gdybym był tobą, Szwiedryk, ja bym nie zobaczył prąka.

Kto by Cię przysłał?

Gdybyś był obcy, to bym Cię zabił.

Reb moja, diabeł wcielony.

Miłuję Cię, bracia, ale złym na Cię...

Co dalej?

Zabiorę cię do Krakowa.

Kruz decyduje, co dalej.

A ja będę cię bronił jak najlepiej potrafię.

Gniewosz ofiaruje nam swoje usługi.

Tenusz Sierca prosił o tobie podle Piotrki.

Służyć będzie temu, którego pogłaszczę.

Mądrze mówisz, ale są wszyscy, którzy końcają swoich dobroświęców.

Dajmy mu odkupić swoje winy.

Potrzebujesz go?

Do czego?

Nikt nie zna tak dobrze Opolczyka jak Gniewosz.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.