All language subtitles for Korona królów odc. 364

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Najazdem na Twojej ziemię. Szykujeś królem

To jest przeciwko Tobie.

Król! Król!

Król!

Król!

Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król!

Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król! Król!

Król! Król!

Król! To znaczy, że niektóre ziemie księcia opolskiego należą także do nas.

Do mnie? Do ciebie? Czy do nas obu?

Król zdobył.

Gdybym wiedział, to bym się dzisiaj za łopatę nie brał. A co ty taki robotny?

Zima jest, nie czas na kopanie.

Powiedz to Gniewoszowi.

Obzdura w sobie, że skarb Habsburgów z jego domem leży. Całe podwórze mi

kopaczkaże. A znalazłeś coś?

Jedną monetę, czaszki kułów.

Ziemia zimna, twarda jak skała, to robota powoli idzie.

Jak się nic nie robi, to w ogóle nie idzie.

Ale król z wojny wrócił.

A my mamy umowę.

Ty kopiesz, ja ci uczę.

Nie będę sobie za darmo języka strzępił.

Wiem, że się zaskoczyłem twojego widoku, Sikoreczko moje. I ja twojego, Janie.

Ledwiem cię poznała.

No? I jak ci się podoba w tym stroju?

Nie wiem.

Jakby nie ty.

I twój koń, jakby nie koń.

To nowa francuska moda. Ten czaprak dostałem od samego Jean Lemaire.

Nawet nie potrafię powtórzyć.

Chciałem się z nim pojedynkować w Praze, ale...

Zyskałem w nim druha, ileśmy dysput odbyli. O modzie?

O modzie też.

Dla ciebie ten strój.

Żebyś nie musiała się mnie wstydzić.

Nigdy się ciebie nie wstydziłam.

Ale najważniejsze, że już jesteś.

Zarządziłam twoje ulubione przysmaki.

Jak już odpoczniesz, bardzo chętnie posłucham o wielkim świecie.

Z rozkoszem, lecz później. Teraz król zarządził ważną naradę. Muszą być

panowie, którzy się liczą. Nie może mnie zabraknąć.

Na pewno.

Nie może.

I te miejsca, te... Deografie.

Nie znam tych duchownych.

Ten po prawej to Piotr Wysz, udany w prawie, który jebał w padli i pradze.

Nie wygląda na kogoś, kto pół życia spędził w księgach.

A ten drugi?

Wojciech Jastrzębiec, kanonik sandomierski.

Miłościwa Pani, zaprosiliśmy tutaj dwóch znamienitych duchownych, bo jeden z

nich mógłby zostać naszym kantlerzem. Wspaniale. W takim razie pomówię z nimi.

Oczywiście, ale to król Władysław zadecyduje.

Kantlerz ma być przecież mój.

Zresztą Władysław musiałby wpierw zjechać na Babel.

Miłościwa Pani, król Władysław wraz z całym orszakiem wjechał właśnie na

dziedziniec.

W takim razie inne sprawy muszą zaczekać.

Nikt nie wie.

Powiedziałam tylko królowej, ale nawet Arzebat nie wie. Nie chciałam, żeby

ktokolwiek wiedział, że jestem brzemienna, zanim... Zanim się

Wybaczyłaś, Margit?

Margit, teraz już nic nie stanie nam na przeszkodzie. Nie stanie, jeśli będziemy

za sobą szczerzy.

Chcę, żebyśmy wzięli ślub jak najszybciej.

Chcę, żeby się wszyscy dowiedzieli, jak bardzo się miłuję, Margit.

Czy wybaczyłaś tylko dlatego, że jesteś brzemienna?

Wybaczyłam, bo chcę być twoja po kres moich dni.

Moja, Mariusz.

Moja.

Wystarczy.

Pani, cieszę się, że cię widzę.

Przynajmniej ciebie cieszy mój widok, pani.

Spotkałam przed chwilą Margit. Chowała się przede mną z tym twoim litewskim

ukochanym.

Przecież ja wiem, że ona świata poza nim nie widzi, więc po co tę tajemnicę?

Ale chyba nie to cię tak zasmuciło.

Jan ledwo się ze mną przywitał i musiał już iść.

Jakiś taki odmieniony wrócił.

Wystroił się jak cudak.

Konia nawet swojego przebrał.

I wmawia mi, że to francuska moda i że to wszystko dla mnie, a ja przecież nie

dbam o to, jak wygląda jego rumak.

Widzę, że cię to zaskoczyło.

Bardzo. To i ty go zaskocz.

Mogę nauczyć cię kilku zwrotów po francusku.

Tylko najpierw zobaczę się z królem.

Król podobno wywołał pilną naradę. Tam właśnie pobiegł mój Jan.

Chodźmy zatem sprawdzić, jak idą przygotowania do uczty.

Janie, doszło mnie słuchy o twoich sukcesach w Pradze. Wniosłem.

Dziękuję. Wszyscy o tym słyszeliśmy.

A teraz w dodatku możemy to zobaczyć. Gratuluję.

Janie, może to nie jest najlepsza pora, ale czy to chciałbyś

być świadkiem na ślubie moim z Margit?

Z radością.

Dziękuję.

Ja ma jak w domu.

Cała korona jest twoim domem, królu. Teraz powiększona o ziemię księcia

Opolczyka. Bierz się do roboty, Dmitrze.

Wszyscy się bierzmy.

Co dalej z ziemią obiluńską? Trzeba przygotować akt wcielenia jej do korony.

Pergamin nie załatwi sprawę. Jak je przyłączyć naprawdę?

Trzeba je objąć naszym zarządem, stworzyć nowy powiat sądowy, wybrać

Pod komorze poznański Jan z Płonkowa dobrze się nada.

A czemu nie ktoś z ziemi krakowskiej?

Znowu się zaczyna. Na przykład kto?

I powinniśmy jeszcze wybrać kanclerza królowej. Najlepiej jeszcze dziś

Bardzo na tym należy.

Postanowię i dam wam znać.

Wszystko gotowe, panie.

Zastanówcie się, co może knuć Opolczyk. Czy Stochowemu nie oddamy?

Dlatego koncern będzie dalej.

To koniec rady królu?

Ale początek świętowania.

Ja nie.

Pozwól ze mną.

Mam dla ciebie zadanie.

Po co w ogóle królowi jesteśmy potrzebni? Przecież sam o wszystkim

Jego prawo.

To niemożliwe.

Nie udzielę wam ślubu. Mam zgodę, król.

Dziś tylko z rękowin. Piem.

Miłuję Margit, ona mnie.

I to się Bogu podoba.

Lecz widzisz, jestem chory.

Poranna msza bardzo mnie wyczerpała.

Musisz poprosić kogoś innego.

Nie.

Margit bardzo zależy, żebyś to był właśnie ty.

To znacie od tak dawna. Byłeś zawsze dla niej wsparciem, pomocą i szef budzie.

Ja żałuję.

Gdybym miał tylko więcej siły.

Poproś Piotra Wysza.

To dobry człowiek i mądry duchowny.

Tak zrobię.

Aha.

Tylko nie mów nic królowej, że tak za nie mogłem.

Po co ma się frasować?

Królowa mogłaby sprowadzić dobrego medyka.

Sam nim jestem.

I wiesz, co bym zalecił komuś w moim stanie?

Jak najszybciej się położyć i oszczędzać siły.

Dbaj o nią.

Dbaj o swoją markę.

Taki mam zamiar.

Władysławie? Jedwigo?

Mieścichną zostałam z wami.

Właśnie szłam się położyć, rozbolała mnie głowa.

To będzie musiało zaczekać.

Porywam cię.

Dokąd?

Nie zadawaj pytań, miło moje.

Wstichną!

Wstichną!

Przykro mi, Janie, teraz ja nie mam czasu.

Będę towarzyszyć królowej przy odpoczynku.

Królowa nie przyjdzie. Przyjdzie. Nie przyjdzie, bo król ją porwał, a

nam wyznaczył specjalną misję.

zanim mi król wyjawił tę misję, Firputis poprosił, żebym był jego świadkiem na

ślubie i zaprosił nas rękowiny.

On znajdzie kogoś innego. Właśnie w tym rzecz, że nie mogę go znaleźć, żeby mu o

tym powiedzieć, żeby choć jakiś sługa... Poczekaj!

Misja króla jest ważniejsza od wszystkich innych, tak czy nie?

Nie ma nic ważniejszego.

I tajna, tak czy nie?

Ściśle tajna.

Zatem nie możesz przekazać żadnej wiadomości?

No zaraz zaczną się domysły.

Po nitce, do kłębka.

Chyba masz rację.

Nikt nie może nas zobaczyć.

Zagodowałem piękną homilię, ale człowiek z każdą kolejną chwilą coraz słabniej

opamięta.

Czekamy na kogoś?

Poprosiłem Jana skleparza na świadka, ale jakoś go nie ma.

To do niego niepodobne.

Nic nie idzie tak, jak trzeba. Nie denerwuj się.

Czy możemy się przyłączyć?

Dobrze, że jesteście.

Zbytko.

Czy mógłbyś... Siostro.

Chcemy dla was jak najlepiej.

Mam wyrzuty sumienia z powodu Margit.

Żaden z podanych nie powie się tego, Edwigo, ale nie jesteś tam potrzebna.

Margit wystarczy tryputis, a jemu ona. I kapłan, który pobłogosławi ich przed

obliczem Boga.

Na Wawelu są duchowni, spośród których trzeba wybrać kanclerza.

Jeśli im zależy, zaczekają. Nie martw się.

Dwór poradzi sobie bez nas.

Panowie wiedzą, gdzie my idziemy w razie pilnych spraw?

Nie wiedzą i o to chodzi, żeby nam nie przeszkadzali z każdym głupstwem.

Dziś nie ma pilniejszych spraw niż ty.

Zorientują się i wpadną w panikę.

Zadbałem o to, żeby się nie zorientowali.

Nawet Dymitr nie wie?

Nie wie.

Wie, że ma nas nie szukać pod karą pokrycia na skarb za kosztu budowy

dworku myśliwskiego.

Szelma w ciebie, królu.

Pęskniony szelma.

Kocham Cię królu.

Co powiesz na ciąg dałości?

Tylko dbać.

Możesz jeszcze raz, bo jakoś nie jestem przekonana.

Przekonałeś mnie.

Bohun. Wyglądasz jakbyś dwa dni w konie nie wsiadał.

Tak było. Muszę Pinię pomówić królem.

Czy miałeś osobność poznać moją narzeczoną, Margit? Nie miałem

Winczuję. Bohun?

Wiem.

Pomagałeś królowej we Lwowie.

Zapraszamy.

Zrobimy.

Masz poważanie u króla. Piękne święto.

To tylko z rękowiny?

Nie, to z okazji przyłączenia ziemi wileńskiej do korony.

Będę musiał zepsuć królowi smak zwycięstwa.

Króla nie ma na uczcie.

Co to za złe wieści?

Nie wiem, to w pierwsze, że zjem, ale... Obgrodnie doszło do zdrady.

Załoga oddała zamek księciu Witoldowi. Wieści niesie, że wmieszany jest to...

Gucyn Osik.

Władysławie, wybacz.

Ja tobie mam wybaczyć?

Że zwątpiłam w swoją miłość.

A ty kazałeś to wszystko przygotować.

To ty mnie wybacz, Edwigo.

Wybacz te wszystkie dni.

Kiedy nie ma mnie przy tobie.

I wszystkie noce.

I myśli nie dość skupione na tobie.

Jeśli są skupione na sprawach Korony i Litwy.

Miała tu leżeć sprowadzona w Paryżu lub Rzymu jakaś mądra i pięknie ilustrowana

księga. Miałabym wtedy siniaki na plecach.

Więc dobrze się stało, że to jednak perla.

Pomyślałem, że wśród tysiąca słów zginie to, co chcę ci powiedzieć.

Że do niewiasty jednak bardziej pasują perły. Że ty jesteś najpiękniejszą perlą

w polskiej koronie.

Bez siebie.

Nie miałoby swojego wyjątkowego blasku.

Naprawdę nie możemy stąd wychodzić, póki nie wrócą?

Nikt nie może się połapać, że król i królowa opuścili zamek.

Mamy udawać, że my to oni.

Jezu.

Nie wiem tylko, co mamy tu robić przez całą noc.

Ja wiem.

Nie uchodź.

I to jak nie uchodź?

Z drugiej strony przecież jesteś synem króla.

Kto jak nie ty?

No właśnie.

Ani ja.

O Jezu.

Książę Witold i marszałek Engelhardt znowu połączyli swoje siły. Zdobyli

i Grodno.

Nie daliśmy rady.

Zamek pod polską załogą bronił się dzielnie, ale wstyd powiedzieć, część

zdradziła.

Trzeba zawiadomić króla. Nie.

Natychmiast. Nie.

Coś pokręciło?

Nie. Czy ten?

Co

teraz?

Nie możemy stracić królowej i króla.

Musimy udawać, że jesteśmy na bież.

Powiemy królowi rano.

Ale nie możemy czekać do rana. Król zawsze każe powiadamiać się od razu. Nie

razem, Dobiesławie, wierz mi.

Panowie, sytuacja jest niezręczna, ale zgodzę się z kasztelanem. Nie możemy

czekać do rana, Dymitrze.

Nie możemy.

Król!

Możemy wejść?

To jest was?

Słyszysz, Władysławie?

Wiatr nad lasem.

Ogień w palenisku.

Żadnych spraw do rozstrzygnięcia.

Niespokojnych myśli.

Miałeś rację.

Nic się nie stanie, jeśli znikniemy na jedną noc.

Musisz mnie czynić, tak?

Zapamiętam.

Muszę Ciebie jednak o coś spytać.

Czy moim kanclerzem może zostać Piotr Wysz?

Żadnych spraw do rozstrzygnięcia?

Żadnych niespokojnych myśli?

Jeśli się zgodzisz, nic już nie odwróci mojej uwagi o Ciebie.

A teraz odwracaj ją ode mnie, Piotr Wysz.

Krysny ci nie wystarczy.

Zabierasz go ze sobą na wyprawy wojenne, objazdy.

Zresztą to ochmistrz, nie do końca radzi sobie w kancelarii.

Potrzebuję człowieka uczonego, obytego w świecie.

Piszę do papieża, do innych władców, kiedy jesteś na litwie.

Dobrze już.

Zgadzam się.

Może być Piotr Wysz.

Jestem najszczęśliwsza na świecie.

I taka sanna.

Ona już się skończyła.

Będę miała Ciebie częściej dla siebie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.