All language subtitles for Korona królów odc. 362

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Ktoś próbował go udusić. To może to ostrzeżenie dla

ciebie. Andegawenowie upominają się o swoje.

Syna nie masz. Jak zemrzesz, to korona wraca w ich ręce. Prawda, królu?

Bóg znów wkroczył w moje życie.

Wystrzegaj się fałszywych proroków, Jadwigo.

Baran, Skorpion. Niebo jest pełne życia.

I twoje życie też jest dla nich pisane.

Co mam robić?

Powiedz się, co knuje oporczy.

Książę ma we mnie wroga.

Największego przysięgam ci na Boga!

Wielki Mistrz Walenroth idzie na troki.

Uprzedziłem go i spaliłem troki jego.

Pójdą dalej.

To Wygądik zatrzyma.

Ledwo zabrał wojsko. Nie ma doświadczenia w boju. Pomogę.

Nie chowasz do niego urazy?

Brat to brat. Wojna zmazuje swal.

Dobrze, że jesteś, jaki jesteś, Skrygeł.

Musimy zatrzymać Witolda.

Szpiedzy mówią, że karuje się nawiółką i szikowną.

Rzuć tam polskie choroby.

Muszę mieć pełny obraz. A krzyżacy rozgłaszają fałszywe i sprzeczne wieści.

Chcą mnie wyraźnie ociągnąć od kuja Piłopęczyka.

Najjaśniejszy, panie. Od księcia Mazowieckiego.

Czekałem na to.

Umyty? Tak, panie.

Niech się zbierze rada.

Ty wiesz, co w lipcie jest?

Czytasz po łacinieli się, szwany ty?

Sekret królów.

Starosta Sędziwój porozumiał się z księciem Konradem Oleśnickim, że ksiądz

zaniecha zbrojnej pomocy Opolczykowi. Ja staram się zabezpieczyć królestwo

również ze strony Mazowsza.

Zaproponowałem księciu Januszowi Mazowieckiemu, że oddam mu mielnik i

Ksiądz Janusz, pan na Czertku i Warszawie dostanie tę ziemię w lenno. W

za pomoc.

Przyśle wojsko?

Tak. Przyjmuje lenno i przysięga posłuszeństwo w koronie Królestwa

Litwy. Zatem księstwa ościenne za nami.

Ruszamy? Na Litwę.

Na Opel 3. Co?

Co z Litwą? Co z Wilnem?

Margit! Chciałem ci podziękować za twój podarunek.

Jeszcze nigdy nie otrzymałem tak pięknej koszuli.

Jest na niej muszla pielgrzyma. Znak świedego Jakuba z komposteli.

Będę miał ją zawsze przy sobie.

Pomódl się w drodze za moją duszę.

Margit.

Nie idę do Santiago de Compostela.

A dokąd?

Na wojnę. Z królem Władysława.

Będę czekać.

Wrócę.

Nie, nie mogę czekać.

Weźmiemy ślop, jak tylko wrócę z wojny.

Nie udało mi się ochronić moich braci, ale... Ciebie ustrzegę przed samym

diabłem, Argin.

Jakby nas coś opętało.

Miłość zawsze jest czysta.

Wszystko? Możesz mi powiedzieć wszystko.

Nie tylko ty byłaś zamężna.

Na Litwie miałem żonę.

I mam syna.

Ościka.

Ościk nie może mi wybaczyć, że jestem z królem Władysławem.

Gdzieś zniknął.

I boję się, że przystał do widowni.

Dopiero teraz mi o tym mówisz?

Wybacz, proszę.

Mój syn jest dorosły, a moja żona nie żyje.

Prawie nie pamiętam jej twarzy.

Moją też zapomnisz. Markit.

Nie rozumiem, jak możesz zapominać o Litwie, o ojcowiznie, o ludziach, o

naszej. Kim ty teraz jesteś? Tylko królem polskim. Pokorę trochę, Skrygeo.

Wydajesz wojnę Opolczykowi i nie bronisz Litwy.

Pokonamy zakon. Masz moje słowo. Gdzie? Na Kujawach?

Opolczyk teraz na Węgrzach. Nie spodziewaj się ataku.

Łatwo ich pokonamy.

No, to chyba, że zamierzasz, żeby walen rod.

Wysłał posiłki sojuszników. Zaczynasz myśleć.

I tym samym osłabił swoje siły na Litwie.

Lepiej późno, niż wcale.

Co planujesz?

Najpierw odzyskam Leno, który Opolczyk bezprawnie zostawił z dekonowie. Potem

przyjdzie czas uderzyć na Krzyżaków. Całą siłą.

Polski i Litwy.

Wybacz, bracie, znowu w ciebie zwątpię, ale już jestem.

Jestem, jestem z tobą, jestem.

Panie? Krzyżacy biesiadują przed wojną.

I my świętujmy. Nie wiadomo, co się może wydarzyć, panie. Czad na ucce. Prędko

nas rodziny nie zobaczą.

Basmy się, jako prawi rycerze i chrześcijanie. Oj, Krystynie, ty Boga do

kielicha nie wlewasz!

No to tak.

Dominiku, mam do ciebie prośbę.

Pragnę, byś przygotował coś wyjątkowego na powrót króla. Wyjątkowego?

By smaki wawelu osłabiły apetyt na wojnę.

Ostatnio dodajesz dużo lubczyku, imbiru.

Jakby weselszym okiem patrzysz na światło. Serce nie sługa, pani.

A miłość sama dłoń mi kieruje.

Zakochałem się.

Wilszuje. Chętnie wynagrodzę twoje starania, byleby miłość nigdy nie

Wawelu.

Wybacz pani, ale księżna Eufemia pilnie prosi o posłuchanie.

Niemożliwe.

Nie pojmuję, że nie jest tutaj milowidziana.

Czyli odprawić księżną? Oczywiście.

Długo się modliłam do Pana Naszego, aby natchnął mnie dobrą radą.

Wątpię, by Bóg doradził Ci szturmowanie Wawelu. Nie jesteś tu mile widziana.

A cóż może żona męża wiarołomnego, który rękę swego dobroczyńcy

gryzie jak pies? O to pytałam Pana Boga.

Pani, podłużył drady, to mi odpowiedział.

Idź, córko kochana.

Padnij do nóg dobrej królowej. Ona zrozumie twój ból i rozterkę. Nie

skruchy. Wielka to śmiałość powoływać się na stwórcę.

Chcesz, księżno, trafić na ołtarzy? Pani, gdybym tylko mogła powstrzymać

przed jego szalonym ruchem.

Potwierdziłaś zastaw złotory i własną pieczęcią.

Co za gad!

Przyniósł do ciebie takie łukarstwo. Chcę mu spojrzeć w twarz. Dość była

Ufałam ci jak nikomu innemu, a ty mnie zdradziłaś.

Pani! A cóż może kobieta w świecie rządzonym bezwzględnie przez

mężczyzn? Skąd miała wziąć siłę, by przeciwstawić się księciu?

Powiedz pani, czy ty umiesz zawrócić króla z obranej przez niego drogi?

Nasi mężowie wypowiedzieli sobie wojnę.

Dlatego, księżno, musisz opuścić Wawel.

Opuścić teraz, kiedy razem możemy tak wiele?

Przecież naszą miłością i dobrocią możemy doprowadzić do pojednania mężów.

mam ochoty na zabawy w słowa.

Wielu rycerzy teraz polegnie, aby naprawić waszą zdradę i odzyskać Lenno

Królestwa.

Powiedziałam.

Wyjedź z Krakowa.

Bez zwłoki.

Skończyłam. Mogę już iść?

Jeśli powiesz po co.

Esterka obiecała dać mi coś po zmarłej cioce Reginie. Dawno już miałam to

odebrać. Poczekaj, mam ważną sprawę.

Królowa właśnie mnie powiadomiła, jak wysoko sobie ceni moje kucharzenie.

Cieszę się.

Mogę już iść?

Nie. Nie usłyszałabyś najważniejszej rzeczy w twoim życiu.

W uznaniu moich zasług królowa znacząco podniosła moje dochody.

Zatnakomicie. Pójdę już.

Jako mąż znaczący oraz zamożny pragnę zmienić moje życie

i ciebie uszczęśliwić moją osobą. Niby jak?

Czynię to cię.

Moją poślubioną żoną.

Każda niewiasta zamarła bez wrażenia.

Ale ja... Nie śpisz się, Hanko.

Daję ci całe dwa dni na odpowiedź.

Dwa dni?

A szczęścia na całe życie.

Szczęścia?

Wstateczny byt.

Szacunek królowej.

Pozycja na dworze.

Anko.

Możesz mieć męża, który to posiada.

Pani!

Najjaśniejsza pani.

Muszę natychmiast zobaczyć się z tym czeskim kapłanem. Przecież mówiłyście ze

śmigną, że nudzi was dewotia moderna.

Wiem, ale tylko Szczekla może poradzić.

Może biskup Radnica by coś zaradził.

On tego nie zrozumie.

Zakochałaś się.

Margit, to dobrze.

A może źle? Mów natychmiast.

Miłuję zabójcę mojego męża.

Firputisa? Walczę z tym, ale nic na to nie poradzę.

Luka zginął w pojedynku, który sam sprowokował.

Pani, ja już straciłam głowę.

Uległam Sirputisowi. On mi teraz powiedział, że ma dorosłego syna, który

rycerzem i prawdopodobnie zdrajcą, bo jest z Witoldem.

Pani, co ja mam robić?

Pani, spokojnie.

Twoje dobre serce nie myli się.

Sirputis jest teraz na wojnie.

Masz więc czas, by przemyśleć, co z wami będzie.

Wezwijcie Jana, szczeknę natychmiast.

Najjaśniejsza pani, ale szczekny nie ma na Wawelu.

Radlica mógł w tym maczać dłonie.

Esterko!

Ach, jesteś!

Ale nie

w

tej chwili.

Przecież to księżna eufemia.

Już idę!

Witaj, jaśnie pani.

Długo, to nie zabawię.

Pałdacy, Fortuna, Jura.

Pani Mohanko!

Pomogę ci.

Dziękuję.

Części! No, jak całe życie.

Coś o tym wiem.

I wy skąd?

Miło było cię zobaczyć.

Ostatnio w akademii.

Nie mówisz o nauce jak gniewosza.

Nauka to... nauka.

Od niej wszystko mi się lepiej układa.

W głowie, po kolei, jak trzeba.

Może się uczonym zostaniesz. O, to wiem.

Albo prawnikiem.

Narobić to ty się nie lubisz. Bo ja ciągle myślę o tobie.

I głupio mi tak, że to wcześniej wszystko tak głupio wychodziło i... Ale

będę mądrzejszy, bo pobieram nauki na uniwersytecie.

Już na dwa dni będę mądrzejszy.

Przekona się, panno Hanko.

Muszę wracać.

Panno Hanko.

Co ja znowu powiedziałem nie tak?

Podać coś do picia, jesz mi pani księżno do jedzenia? Nie, straciłam apetyt.

Powiedz, żeby przestać się na mnie gapić.

I niech siądą trochę dalej.

Nie patrzcie się na mnie.

Księżna w karczmie?

Czekam, aż oporządzą powóz.

Rozumiem, współczuję.

Myślę, że pan z królem bardzo pochłócony. Krew się poleje. Taki los.

I nie ma już dla księżnej miejsca na dworze?

Czego ty chcesz, człowieku?

Noc się zbliża. Zły czas na podróż.

Mogłabyś, pani, zatrzymać się w moim domu.

A może w domu Mersyńskiego?

Parnowskiego?

Tańczyńskiego? Któryś to rycerz tak rycerski? Mam się śmiać z twoich

Na starego capa do Wiesława księżna by się nie połasiła. Albo na Dymitra.

Uważaj, bo moi ludzie powieszą cię na najbliższej gałęzi.

Gałęzi się nie boję.

A na twoim miejscu księżnu wybrałbym łoże w moim domu.

Uważaj.

Nie przeszardzuj, Janie. Tam możesz być spokojny.

Uderzysz na Opolczyka?

Pa, pierwszy!

Zdrowie króla Władysława!

Zdrowie króla! Zdrowie!

Z takimi rycerzami jak wy, królewa nasza jest niepokonana.

Bracia Litwini, zdrowie rasy! Zdrowie! Zdrowie!

Zdrowie! On taki wylewny i przymilny.

Właśnie.

Niech nasza połączona siła uczy narody wszelakie, że mądrością jest spokój z

nami, a nie przemoc czy wojny krywawe.

Podobno mamy szpiega w najbliższym otoczeniu.

Też się tego obawiam, panie. Kogo podejrzewasz?

Znajdę go, panie. Obiecuję.

Zdrowie króla Władysława!

Pojedziesz do Wielunia.

Przekażesz do księżnej Eufemii. Tam ją ostatnio widziałem.

Nikomu innemu tego nie dasz. Jeżeli jej tam nie znajdziesz, udasz się do Opola.

Prawdopodobnie wkryła się tam na czas wojny.

Zrozumiałaś?

Idź.

Panie, że grzeszyłam.

Jestem przecież Ci miła.

Całe życie strzyjasz mnie jak niewielu niewiastom.

Proszę Cię, nie każ za mnie Jana Stęczyna.

Mnie u każda jego miłość.

To ja zasłudziłam na pokutę.

Słusznie wypędziła mnie królowa Jadwiga.

Ale oszczędź Jana, Panie, gdyby wyszło na jaw, co było między nami.

Mój mąż niechybnie każe go zgładzić.

Panie, uszczyć Jana.

Pozwól, że ja odpokutuję za nasze grzechy.

Wrócę do Wielunia i odpokutuję.

Zgadzasz się, panie?

Co powiesz, Janie Stęczyna?

Pieczęć twoja.

Skąd go masz?

Odebrałem twojemu posłańcowi. Donosi Popolczykowi zdrajca.

Zważaj na słowa, panie Spytku.

List jest do eufemii.

Otwórz, jeśli musisz.

Najdroższa martwię się, co z tobą będzie.

Musiałem donieść... Królowi o planach twojego męża, ale... Wiem, że ty do

niezdolna. Miłuję cię i ocalę.

Ty jej upeń?

Sprawa serca.

Nie korony.

Korona skorzystała. To księżną zdradziłem.

I chyba swoją żonę.

Przyniosłem jej tabułek.

Błądzę szybko. Strażnik znajomych mnie wpuścił, ale ja tu nie mogę chodzić.

Tłorzek się spytaj. One wszędzie łażą.

Hanker?

Czego tu?

Masz hanker? Na kuchni pracuje? Czego? Bo strażę zawołam.

Przekaż jej to.

Nie ma w nim nic tajnego dla Opolczyka.

Ale spadę go.

Czemu spadłeś?

By odsądzić Eufemii pomówień o zdradę męża.

Pomówień? Jeśli każesz mi wyrzec się miłości, nie posłucham.

Jeśli wyprzeć romansu, posłucham. A jak będziesz musiał wybrać, Eufemia albo

król? Przecież doniosłem na nią królowi. A teraz ślesz do niej listy. Tak, bo

jestem rycerzem. I do śmierci będę służył koronie. Ale Eufemia nie jest jej

wrogiem.

Mocno tam piją.

A wy cześć.

Wszystko z nami w porządku?

Tak, najjaśniejsze.

Wam dwóm powierzyłbym życie.

I królestwo.

Obawiam się, że nie o wszystkich mogę to rzec.

Kogo masz na myśli?

Nie wiem, ale mam plan.

Odnajmijmy właśnie, że ruszamy na ziemię Dobrzyńską, ale naprawdę pójdziemy na

Wielną.

Okaże się, czy ktoś doniesie krzyżakom. Albo Opolczykowi.

Wielka i ważna nas czeka wojna.

Dobrze, że jesteście przy królu.

Dziękuję, że się milczało iście.

Obym tego nie żałował.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.