Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku Zajmę Twoje miejsce.
Papież Urban VI trzy lata temu pisał do króla Władysława takie oto słowa. W
Twoich działaniach przybieraj postawę troski wedle służebności Marty i wznoś
na wysokość wedle kontemplacji Marii.
Dotąd słyszeliśmy im więcej modlitwy, tym bliżej zbawienia.
Tak myślano dawniej.
Dziś, aby zostać świętym, Trzeba działać dla innych.
Czy ta kontemplacja nie jest już prostą drogą do Boga?
Tak. Trzeba też być tak jak Marta. Jak Marta, która w Biblii usługuje przy
i chce ugościć Boga codzienną krzątaniną. To jest droga do świętości.
Nie tylko księgi.
Nie tylko słowo.
Maria i Marta.
Tylko razem te dwie postawy niewieście.
Wypełniają Boże przykazanie.
Chcesz powiedzieć, że kto się tylko modli, nie wypełnia Bożych przykazań?
Skoro nie walczę mieczem jak król, nie mam szansy na świętość.
Dzień dobry.
Książę odjechał. Wyglądał jakby trzeba go gonić natychmiast. Nie może być sam.
Tak.
Królowa zadała ważne pytanie.
Odpowiedź jest prosta.
Nie wystarczy sam czyn, ani sama modlitwa.
Dzięki mądrości...
Dzięki kontemplacji i modlitwie budujemy duszę jak cele.
Nie chodzi o to, że nie jesteśmy wolni.
Nie chodzi o to, że ciało jest więzieniem dla duszy.
Cela duszy to bezpieczne miejsce, w którym kontemplacja pozwala nam rozeznać
spytać Boga, co ma czynić ciało.
To nasza twierdza w codziennej walce.
To nasza zbroja na wędrówkę przez doczesny świat.
Wewnątrz tej celi jesteśmy wolni.
Kto ma taką celę, ten włada sobą. A kto włada sobą,
może władać innymi.
Ja na jego miejscu bym się bała.
Co on wgadywał? Przecież wie, że Jadwiga cały czas się modli. Tego ją nauczono w
budzie. Bóg działa, król działa, a królowa ma się modlić i być posłuszna
A ten mnik chce ją za to do celi wrzucić?
Co za osioł.
Tak to chyba nie.
Mówię ci.
Chociaż on tak nie do końca pojmuje, gdzie to więzienie.
Zamiast tak biskup Radwica straszyć ludzi ogniem piekielnym za grzechy, to
wygaduje jakieś głupstwa. Długo nie zagości na Pawelu.
Mówiłam, błazen.
Królowa powinna złożyć na niego skargę. Za to, że mąci jej w głowie.
Gdzie królowa?
Poszła do ciebie.
Nie wolno jej przeszkadzać.
I ścignąć! Czuj!
Pani, nie teraz bym ścichnął. To ważne.
Nie aż tak.
Wezwij Zawisza do lesnicy.
Ale... Przyprowadź go.
Biegnij, szukaj. Nie ma ani chwili do stracenia.
Nie każ pani tego mnicha.
Przecież Zawisza nie jest mnichem.
Wiem.
Słowa jego kazania mogły zranić.
Ale to piękne, co mówił.
Jak ja sama to zawieszę? Co powie Jan?
To wyślij Jana.
To jest nominacja księcia Wigunta na namiestnika Litwy.
Król chciał ją wręczyć u was w gościnie. A co ze Stygiewą?
Przepadł jak kamień w wodę. Ale miał być tylko król.
Książę też u nas będzie?
Proszę, panie księdzu, no to trzeba całą listę dań od nowa składać. Obrótów
dokupić. Ja to bym jeszcze remont jakiś zrobił. Remont zrobiony.
Zastawa poszerzona, nawet kielichy grawerowaliśmy, ale o księciu Wiguncie
nic nie mówił. Książę skiergieło i owszem. Nie wiedzieliśmy, że na przyjazd
jednego księcia takie przememblowanie trzeba robić.
To z was, panowie, żadnego słody nie pojęcia nie macie, no.
Gdzie jedziesz, nikt panu, damy nie widzisz?
Twardą, żeś sobie w ziomkę wziął, Dymitrze.
Aż dziw, że się nie boisz odezwać.
A w łożu, w miestrach, dajesz nam radę, druhu, złapać oddech pod tym zgrabnym
trzewiczkiem?
Zazdrościcie.
Coś czuję, że twoja Beata, Dymitrze, to by tu Skirgełę sprowadziła w te pędy.
A król gdzie?
Odraziłem królowo. Chciałem dobrze, odważniej. Ale jak nic, przesadziłem.
Tylko odrobinę ojczy.
Wija, moderna, to nie odwaga.
A przyszłość?
No ale póki wojna nie ma pieniędzy na nowych profesorów.
Piękna w tym strata dla Krakowa. Tylko sprawa wszechnicy znowu się nie
No moja w tym będzie wina, jeżeli królowa straci zapach.
Jest jeszcze król. Król w gębie przychylny, ale ma pilniejsze sprawy i
Zresztą mało go w Krakowie.
Takim o pracę teraz łatwiej nie znam.
Łachy ojczółkowe założy, a potem wszyscy ich słuchają z otwartą gębą.
Chyba, że to prawda, co ludzie gadają.
Że królową obraził.
Janie!
Królowa się wywoła.
Teraz?
Natychmiast.
Długo w tych nowych łachach pochodzi.
Robota się szykuje.
Ale skąd?
Skąd pochodzisz?
Wybacz, pani.
Czech. Jestem ojcem zakonu cystersów, choć to pewnie już wiesz.
Proszę o wybaczenie, jeśli uchybiłem.
Dziękuję, ojcze.
Za słowa o Marii i Marcie.
O tym, jak połączyć działanie dla ludu z pełnym uwielbienia kontemplowaniem
Boga.
Jakbyś mi czytał w myślach.
Już jako dziecko czułam, że jedno bez drugiego jakby niepełne.
Wybacz mnie, pani. Nie spodziewałem się.
Czy poświęcisz mi chwilę?
Chciałabym coś pokazać. Znak.
Chciałbym zasłużyć.
Znak od Boga.
Jakby diabeł nie zesłał na mnie tej przeklętej choroby, nic by się nie
Nie musiałbym prosić Czecha o zawstępstwo.
Może nie jest tak źle.
Ledwo żyję, nie widzisz?
I to w samym środku lata.
Rano myślałem, że czas na ostatnią spowiedź.
Miałem na myśli sytuację z królową, biskupie.
No tak, tak.
Potrzebuję więcej szczegółów.
Co Jan mówił?
że aż Jadwiga wezwała go do siebie.
Devotio moderna.
Mówił o nowej wierze.
Tylko niemoderna. W mojej katedrze?
Też nie byłem zachwycony.
Zachwycony? To jest opelka i obraza.
Wielu dziś mówi o nowych ideach. O czynie. A niech sobie mówią.
Tylko mojej królowej niech w głowie nie mącą. Ja ją kształtowałem. Jak Pan Bóg
przykazał. Ale nikt to nie wątpi. Ja już z pewnością nie królowa.
Suszę teraz Czechowi głowę.
Jak mogłem być tak głupi?
List od Raimunda w Kapuzi?
Do ciebie, pani?
Czytaj, ojcze.
Widzę tu słowa Katarzyny Lechiany.
Niewiele się naciechysz celą materialną, w której mieszkasz.
Ale chcę, abyś zawsze posiadał i wszędzie nosił ze sobą cele twojego
Znam te słowa na pamięć, ale dopiero teraz dzięki tobie zrozumiałam ich sens
pełni. To znak.
Jesteś niezwykła królowo. Czy wolno mi spytać, co cię łączy z Reymundem? Skąd
znasz nauki Katarzyny?
Babka korespondowała z Katarzyną ze Sienę, a ja w trudnych chwilach piszę do
spowiednika.
Nie sądziłem, że spotkam w Krakowie kogoś, kto zna pojęcie celi duszy.
A ja, wierz mi, nie sądziłam, że usłyszę o nim w Pawełkiej Kaplicy.
Dlatego chciałabym ciebie o coś prosić.
Dla ciebie wszystko, pani.
Nie wyjeżdżaj.
Zostań moim kapelanem.
Nawet...
Najsłodsza wolność w końcu traci smak.
Prawda, Dymitr?
Kiedy ruszamy?
Wszystko gotowe, panie.
Zaczniemy od polowania, potem będzie uczta i wręczenie na mysnictwa księcia.
Czyli możemy ruszać w każdej chwili. Choćby zaraz.
Panie Felonia.
Kto zdradził?
Książę Opole.
Znowu? Zastawił złotorię krzyżakom. A wkrótce cała ziemia Dobrzyńska może
w ręce zakonu.
Złotoria to lenno.
Nie jego własność.
Wiadomość prawdzona?
Tak. Królowa otrzymała list z Wielunia. Od kogo?
Od Jana Tęczna.
Co on tam robi?
Panie, czy to ważne?
Zdrada. Tylko czyja?
Gdzie Trygela?
Muszę go wreszcie widzieć.
Cela serca jest wtedy, kiedy kogoś miłujesz, a nie wolno.
I wtedy serce siedzi zamknięte w celi i płacze.
Skąd wiesz?
Tyle razy nasłuchałam się waszych elementów, to teraz wiem, że to nie
wypłakałyście, tylko wasze serca zamknięte w lochu.
Może i tak.
Kiedy księże Wigund wyznał mi uczucie, a potem ożenił się z córką księcia
Opolskiego, tak.
Próbowałam, żeby moje serce zamknięte z tpluchu.
Tylko co do tego mam nikt.
Myślisz, że jemu też takie sprawy chodzą po głowie?
Głupstwa gada się, prawda pani?
Mówicie o księciu Opolskim?
No o miłowaniu pani, nie o polityce.
O celi serca.
A co to ma z Opolczykiem wspólnego?
Jemu należy się prawdziwa cena.
Dosyć tego piwa.
Pokuty nam trzeba.
Margit, ty za mnie nie stoisz.
Nie dość, że ubiłem jej męża, to teraz ręce krwią brak ich nóg.
Może nie mamy za dużo pracy, ale i tak mamy dobrze.
Uczeni piją, bo nie wiedzą, co myśleć.
Rycerze piją, bo nie wiedzą, co robić.
A my pijemy.
Na czystej przyjemności.
Piwo aktiwa.
Piwo kontemplatywa.
A może ani aktiwa, ani kontemplatywa, tylko leniwa.
Wierzę Ci, Czuja.
Wiesz, litewski syn chrześcijański dzieci straszą.
Wykroficały brudne śmiercią suchnace.
Jak tylko zamknę oczy, widzę wojnę. Może na Kurcjata ruszyć trzeba.
Albo drogą do Komposteli, jak rycerze francuscy.
Może to nam grzechy zmyje.
Tego się nie spodziewałem.
Wojna.
Wykluczone, panie.
Nieledwo jedne rany wygojone.
To prawda, panie rycerze, znużanie.
Nie mamy innego wyjścia.
Wojna z zakonem tylko wstrzymana. Zaraz koniec zawieszenia broni. Witold nie
odpuści, z krzyżaka nie wróci.
Jeżeli zaatakujemy Opolczyka w ziemi dobrzyńskiej, krzyżacy będą musieli się
bronić. Już prawie ich ziemia? Prawie iście nie całkiem.
Im bardziej osłabimy krzyżaków w Złotorii, tym z mniejszą siłą uderzą na
Genialne, panie. Do dzieła.
A gdzie Wigund?
Twój nowy namiestnik? Dzień wroga? O pocieka?
O male włos bym mu powierzył w Litwę.
Szczeniak.
To nie taka miłość, o jakiej myślicie.
Miłość do Boga, tak?
Do człowieka. Ale nie do jednego, do wszystkich.
Do biednych, chorych, potrzebujących. Miłość do świata. Do stworzenia
Wewnętrzna potrzeba czynienia dobra, rozumiecie?
Klejnoty.
Bogactwo. Oddałabym je całe, żeby tylko ulżyć w cierpieniu wkrzywdzonym.
Choć złoto nie zawsze może pomóc, przynajmniej tyle mogę zrobić.
Oddam ten naszyjnik, by stanął szpital w Bieczu. Na początek. A czy my możemy
budować ich cele?
Każdy może.
To wewnętrzny spokój i błogosławieństwo, które budujesz, pomagając innym.
A jeśli kocham tylko jednego człowieka, w dodatku tego, który zabił mojego męża?
To gdzie jest moja dusza?
W piekle?
Czy w celi?
Próbowałam.
Chciałam o nim zapomnieć, ale... Nie potrafię.
I nie liczą się biedni czy chorzy.
Bo moje serce bije tylko dla niego.
Mówię o otwartym sercu, a sama czasem nie potrafię patrzeć.
Jesteś mi tak bliska.
Od dziecka zawsze razem.
A ja... Nie mogę powstrzymać łys.
Czyż nie jest pięknie dawać miłość?
Żyć miłością?
Możesz kochać jednego człowieka.
Ale... Działać dla wszystkich.
Ładnie.
To może było.
Ale Tobie zarzucam działanie.
Nie muszę wiedzieć, co robisz. Ale muszę wiedzieć, gdzie jesteś. Chodzi o
twojego teścia.
Przysięgałeś, że masz gołgarstwo. Bo miałem, ale książe jest przebiegły jak
list. Wszystkich wyprowadził w pole.
Kazałem ci go pilnować.
Pilnowałem, ale to sprawa złota, nie polityki. Książe jest goły, potrzebuje
pieniędzy. Złoto i polityka to jedno.
Jeszcze tego nie wiesz? Teraz korona może stracić ziemię dobrze.
Przesadzasz, bracie. To ziemię polskie, nie nasze. Nie nasze!
Litwa i korona to jedno. Mówisz jak do półgłówka. Bo tak się zachowujesz.
Długo czekałam.
Muszę cię coś wyznać.
Ja to wiem też, pani.
Mów pierwsza. Proszę, mów.
Wyjeżdżam. Na długo.
Może na zawsze.
Jak to?
Dokąd?
Do kompasterii.
No to dalej.
Tak trzeba.
Zabiłem twojego męża.
Na wojnie uczyniłem wiele zła.
Trzeba pokuty.
Trzeba cierpienia.
Nie musisz cierpieć, żeby pokutować.
Już postanowiłem.
Żegnaj.
Nie mogę.
Piękne niebo nad Rusią, ale nad Litwą piękniejsze.
Niebo nie ma nic do ludzkich właśnie.
Każdy tęsknie.
Urzędy są niczym, bracie, liczą się ludzie.
Dlatego musimy trzymać się razem.
Mi też nie jest łatwo.
Zdali od żony, bez syna.
Zaraz się popłaczesz. Oj wybacz, królowi nie wypadł.
Mnie to nie śmieszy.
Ludzie jeszcze rani, niż po walkach z zakonami.
A zaraz ruszą na Opolczyki.
Przecież ty tego właśnie chciałeś, ugeła.
Jestem królem.
Nie miałem wyjścia.
Po języku.
To wojna.
Wojna z zakonem, wojna z opołczykiem.
I nie żona, nie syn.
Nie ciepły tron w Krakowie i muzyka.
Tylko wojna.
Tylko wojna.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.