All language subtitles for Korona królów odc. 355

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Do zobaczenia jutro.

Pod górami.

Pani pod skarbi.

Nasz poema to panu gawenie i wielonym rycerzu?

Niestety nie, najjaśniejsza pani.

Opowiada o rycerzu króla Artura.

O tym, jak dobrze łączą się odwaga i szlachetność z pobożnością.

Coś ci doskwiera, Dymitrze?

Nie stać nas na odnowienie Uniwersytetu, pani.

Wojna zjadła skarbiec.

To dlaczego, mistrz Mateusz i biskup Radica przekonywali mnie, że studium

generale ruszy jesienią?

Wszechnica jest na rękę Radlicy i nie jest. Co to znaczy?

Jaka jest teraz najważniejsza szkoła w Krakowie, pani?

Katedralna biskupa.

No właśnie.

Chyba nie sądzisz, że król się podda? Ani mi to przysmyślnie przemknęło, pani.

Ułożę się z biskupem.

A z królem?

Przekonam go, by prędzej wygrał tę wojnę.

Żaden miecz... Nie przetnie ludzkiej myśli. Ale głowę, która ją rodzi, tak?

Myśl już z niej wyszła i poszła do następnych.

Spróbuję ją teraz pokonać żelazem.

Myśli nie zbiednieją od wojny, ale państwo... Król Władysław nakazał

wszystkie wydatki.

Mówisz o moich misach z groszem dla biednych?

Z okazji moich urodzin i rocznicy koronacji? Król kazał wstrzymać

wydatki. Wszystkie.

Głownia jest skuwana z dwóch rodzajów żelaza. Rdzeń z bardziej miękkiego

z twardszego.

Nikt nie złamię takiego miecza.

Spróbujemy.

Gotów?

Moje miejsce jest przy braciach w Wilnie. Król powinien walczyć, nie gadać

walce.

Jest z nimi twoja wola i broń, którą wysyłamy.

Mówimy o broni, która pojedzie do Wilna.

Sprawa nauki nie może czekać. Wyszli żaków do Pragi albo do szkoły biskupa

Radlice przy katedrze. Królu, proszę.

Wojna się nie skończy, a wszechnica stanowi o sile i światłości korony. Ale

broni korony obronić nie sposób, pani. Ani bezrozumny. Nie wydam groszy na

księgi, kiedy potrzebujemy tego.

Wybacz.

Słuszna myśl nie boi się hałasu.

Chory geło ogierdowyć.

Pomstrzecy bracia obiecuję na duszę ojca.

Mamy palić.

Przecież był ochrzczony.

Niech z niego do katedry.

Niech ludzie modlą się dzień i noc.

Niech biją dzwony.

Niech ujadają psy.

Niech wiedzą, że odszedł książę.

Najmilszy książę.

Najlepszy... Dokąd się wybierasz?

Tam, gdzie najprzedniejsi bracia zakony się zbierają.

Jadę do Malborka.

Załoba po wielkim mistrzu Tolnerze nieskończona.

A ty już śpieszysz zająć jego miejsce.

Napawaj się złością dowoli. I myślisz, że bracia cię wybiorą? Przeczysta Maria

Panna wskaże wielkiego mistrza zakonu.

Znam cię, Engelhardzie.

Gotów jesteś zadziałać obmową i przekupstwem.

Najgodniejszy zaszczyt objęcia tej funkcji jest wielki szatny i komptor

Walrabe von Schaffenbeck.

To mały człowiek.

Wysuwasz go, żeby na końcu siebie wepchnąć.

Nie podoba ci się szlachetny zwyczaj głosowania?

Módl się do stwórcy.

Może on coś zmieni.

Z woli zakonu jesteś tutaj, by zdobyć Wilno.

Zdobywaj.

Zwycięstwo jest i tak nasze.

Ja jadę do Malborka.

A jeśli się nie zgodzę?

Spróbuj mnie zatrzymać.

Spreca! Zachórz!

Jedzie Knut przeciw mnie, ale się zawiedzie. Zawiedzie?

Wjadę do Malborka jako zwycięzca, gdy weźmiemy Wilno. Słusznie.

Engelhardt nie przeszkodzi.

Bracia obwołają mnie wielkim mistrzem. Czepurna!

Złowałeś dowódców na radę? Tak.

Wszyscy pójdą na mury.

Wilno wreszcie musi paść.

Francuzów też łowaj. Przysięgali. Tak jest.

Najdroższa Antoinette, umiłowana.

Serce moje wyrywa się do ciebie jak gołębice na skrzydłach wiatru.

Ale Saracenów nauczyć musimy wiary prawdziwej w Pana naszego Jezusa

I chrysteczki obowiązek zatrzymuje nas w tej dzikiej krainie.

Marzyć mi o tobie, cudowna Antoinette.

Nikt jednak nie zapromi.

Skarbnie? Ale Polacy to nie Saraceni. Ale stanęli po stronie barbarzyńców.

Litwini przyjęli kres święty.

W sercach i umysłach pozostali poganami.

Tak utrzymuje marszałek Walenwot.

A jeśli nas oszukał?

Jeśli błądzimy, nie doznamy zbawienia. Niemożliwe, to święta z Pawaku, Cetia.

Byłem w Krakowie.

Królestwo Polaków jest na wskocz chrześcijańskie, nie mniej niż my.

Ale litery księżę tatowic.

Miał go na sobie księżę z krwawego grodu.

Chrześcijaninem był.

Czyż to możliwe? Ale czyż Bóg może walczyć z Bogiem?

Co tam gadasz? No skoro my chrześcijanie i oni chrześcijanie, to im pomaga Bóg i

nam pomaga Bóg. A skoro nie ma dwóch bogów, to pewnikiem musi walczyć sam ze

sobą. Cóż to za pochętnie?

Też tak uważam, panie. Więc skoro nie Bóg rozdwajony na dwie części, to po

jednej stronie musi stać diabeł.

A to my rozpętaliśmy tę wojnę, więc diabeł jest po naszej stronie.

Dość tego bezczelnie kpienie. A po stronie Litwinów? Dobry Bóg? Jeszcze

słowo i wyślę cię do niego.

A mnie się wydaje, że nie głupio mówi.

Panowie rycerze!

Pora ruszać do boju. Powoli, powoli. Wydano rozkazy. Nie wrześ człowieku,

słyszymy cię.

Czasu potrzebujemy.

Na co? Na modlitwę.

Wydali się przez północną bramę.

Wypadliśmy ich po ciężkim boju.

Jakie straty?

Trzydziestu dwóch naszych zginęło.

Dwa radytylu mamy rannych. Dostanie z posiłki. Brama naprawiona?

Tak, książe, ale na ludzi strach pada.

Dlaczego?

Krzyżacy dostali się za mury.

Wieści i wie, że jak miasto padnie, nikogo nie oszczędzą. Strach Litwinów

zamienia się w odwagę. Każdy zdolny do noszenia broni podąży na mury. W razie

coraz więcej naszych ludzi, książe, ucieka nocami.

Może czas zacząć rozmowy z Krzyżakami. Nie po to śmierć zabrała korygiełę.

Walczymy. Może poomówić z Francuzami.

Jak to?

Oni są bardziej honorowi niż Krzyżacy.

Poznałem jednego z nich.

Co byś im powiedział? Żeby odstąpili, bo to nie jest wojna chrześcijańska.

Pomówię z nimi.

Nie, nie, nie. To jest zadanie dla Polaka. A to dlaczego?

Jesteśmy chrześcijanami z pradziada.

Wyłożymy Francuzom, w jak złą sprawę dali się wciągnąć zakonowi.

I co dalej?

Rozum bywa nie gorszą bronią od miecza.

Niedługo wielu braci zakonnych wyjedzie, żeby spierać się o to, kto zostanie

nowym mistrzem.

Jeśli Francuzi odstąpią, Witold zostaje sam.

Kogo chcesz do nich wysłać?

Witajcie, czcigodni panowie.

Jestem Klement z Moskorzewa.

Dowodzę polską załogą w Wilnie. A to znamienici rycerze.

Zbigniew Zbrzezia, Jan z Kościelca,

Sir Putis z Kiernowa. Ja jestem Jean Lemaing, zwany Boussicot.

Henri Gderby, syn księcia Lancaster.

Olivier de Bordeaux.

Philippe de Zadec, pan na niczym, par excellence, panie.

Powiedz, zacny rycerzu, dlaczego na nas posłów nastajecie? Właśnie, napadli na

nas. Wybaczcie, panowie, to niefortunne zajście.

Zapewniam was jednak, że przywiodło nas tutaj zadanie krzywienie w jachy w

Chrystusza. A was?

Obrona naszych chrześcijańskich braci. Przez krzyżackim kłamstwem i gwałtem.

Bacz, panie Polaku, na słowa.

Jesteśmy gośćmi, sojusznikami zakonu. Na litewskiej ochrzczonej ziemi, którą

zakon chce zagarnąć przez swoją chciwość.

A co wam nie powodowało, że tak szybko i pochopnie przywiedliście Litwinów do

chrześcijańskiej hodziny?

Nie ich rozległej ziemi i bogactwa?

Dla radości Pana, naszego Jezusa Chrystusa. A czyżby Polska od setek lat

Chrystusowi? Żeby ochrzcić Litwę, nasza królowa Jadwiga wzięła za męża wielkiego

księcia Litwy.

Teraz jaśnie nam panującego króla Władysława. Znana nam jest historia

Jadwigi. Więc dlaczego, panowie Francuzi, nastajecie na nas zbrojnie?

Nie szukamy zbady z Polakami.

Walczymy z Bachbarzyńcami i Litwinami.

Nasz król Jagiełło też jest Litwinem. Uważaj, panie Lemeng, kogo obrażasz.

Zakończmy te rozmowy.

Pragną ginąć za krzyżatkę u garstwa, niech giną.

Zaczekajcie!

Zapewniono nas, że wiara Litwiniów w Chrystusze jest płytka i pozorna.

Słusznie?

Kołdy z Machwolka widzieliśmy, jak ludzie składają cześć wężom. Kołdy

leśnym bożkom. Trzeba czasu, żeby minęły stare przesady. Albo trzeba je

wyplenić. Według apokalipsy.

Ojciec Święty zaufał legatowi Mafiorusowi, ale sam nigdy nie był na

Władze zakonni są tu stale. Znają prawdę.

I jaka to prawda?

Dzika i ponucha.

Dźwigni są gotowi zabijać swoich i obcych. Nie wiedzą co to.

mizy i kordy. Współczucie dla słabszych. A co mają robić?

Cały czas mordują i najeżdżają ich krzyżacy. Mają kłaść swoje głowy pod

krzyżacki topór jak baranki?

Ponowaniem rozwagą odznacza się prawdziwy chycerz i chrześcijanin.

Młodzieńcze.

Zaufaliśmy wielkiemu mistrzowi i Witoldowi.

Może i gwałtownie działają, ale prowadził Litwę na drogę wiary.

Wbijając na pikę głowę księcia, to był brat króla Władysława.

Zgodziliście się przecież na to, panowie.

To nasz król jest wielkim księciem Litwy.

Nie Witot. To Władysław prowadzi Litwę ku światu wiary. Zdrady i zbrodnie

Witolda to są szyba droga.

Poddyktowana jego rządzą władzy.

O nie ma między nami zgody ani pochodzumienia.

Ja wiem, jak to rozwiązać.

W honorowy sposób.

Król ma w głowie tylko wojnę.

Nie zadbamy o biednych, nie założymy wszechnicy.

Najjaśniejsza pani, ja słyszałem co innego.

O czym mówisz?

Król spotkał się z Bartłomiejem z Jasła, to przedni teolog i filozof. Wiem.

Znamy się jeszcze z Pragi.

Zawsze chciał być pierwszy.

I tym razem pierwszy trafił do króla. Jak zwykle.

Po co się spotkali?

Bartłomiej powiedział królowi, jak urządzić lepiej uniwersytet i napisali

pismo do papieża. Poprosili o zgodę na wznowienie prac uczelni.

Czułam, że król mnie zakończył.

Wybacz.

Królowie nie przepraszają.

Tylko nikomu nie mów. Jeśli nie będziesz mnie więcej lekceważył.

Wojna rozum nie odbiera i bezczynność.

Król rozum traci.

Poddani powinni o tym wiedzieć.

Sama obejmiesz władzę.

Od początku do tego dążę.

Dziękuję. Jacy szpiedzy ci donieśli?

Spiskujesz z Bartłomiejem z Jasła.

I z papieżem.

Ten uniwersytet przyniesie Ci chwałę na tysiąc lat i dłużej.

Niech nam da mądrych ludzi, żeby bronili na świecie imienie Polski i Litwy.

Co się dzieje, Margit?

Cud. Cud się zdarzył. Nasze modlitwy zostały wysłuchane.

Nie ma innego wyjścia.

To niedorzeczność.

O losie wojny ma zdecydować turniej? Turniej zadecyduje o naszym udziale w

wojnie. Bóg wskaże zwycięzców turnieju i wyznaczy nam drogę. Co Bóg ma z tym

wspólnego? On o wszystkim decyduje, o wszystkim wie.

Nie uczą się o tym przed chrztem? Jestem chrześcijaninem, ale nie rozumiem.

Przecież wszystko zostało mówione i wyjaśnione. Wszystko po zapytaniu, po

stronie stoi Bóg, a po której diabeł. Kto wam nakładał do głowy tych bredni?

Polscy posłowie przedstawili mocne racje.

Jacy posłowie?

To kłamcy.

Zawieszę ich na najwyższych gałęziach, jak kończą się pytania o Bogu. Musiałbyś

najpierw mnie zabić, zanim bym ci pozwolił dotknąć moich gości.

Honochem gwarantowałem ich nietykalność.

Zatem turniej. Tak jest, książę. Nie możemy zabijać w imieniu Boga, nie dając

Jego woli.

Kto będzie walczył?

Czterech rycerzy francuskich i czterech polskich. Kiedy jutro?

Pojadą do Pragi. Będą walczyć przed królem Czechu Wacławem.

Zwycięzcy dowiodą, że król Bóg stoi po ich stronie. Nie, ksiądz!

Będą jechali do Pragi, żeby walczyć. Dlaczego nie tu, nie teraz? Potrzebujemy

sprawiedliwego świadka o tych wymagań.

Ja.

Ja mam, nie wystarczy?

Już decydowaliśmy.

Poza tymi czterema.

Pozostali Francuzi pójdą z nami na willo?

Zawieszamy nasz udział w Kutwiatwie, a Uigdegbi spytał swego sumienia i tak

postanowił. A nasza umowa zawieszona publiczną woli poga nic się nie liczy.

I to jest chrześcijańska dwulicowość.

Poganin przez ciebie przemówił, książę.

Pomóż jej, Popkosiu, przebaczenie.

Co się stało, panowie?

Przecież mieliście cel.

Przyjechaliście tu z własnej woli.

Dlaczego?

A ja powiedziałem Jagiele, iść co Jadwigę.

Zna Polaków.

Są nadęci i pyszni.

Będą nami pomiatać jeszcze za tysiąc lat.

Litewskie piwo zmywa polski kurz.

Wojna się skończy, głowy ostygną, wrócisz do żony, będziesz miał syna.

Jak go nazwiesz?

Lepiej nie kusić demonów.

Jerkupisie, jesteśmy chrześcijanami, gadaj.

Ościg.

Ościg, a żeś wymyślił.

Tak miał na imię mój syn.

Którego mi porwano.

Całe lata go szukałem.

Wszędzie.

Znajdziesz go.

Trzeba wierzyć do końca.

A w Krakowie baba.

A ty?

Książę.

A ja nie mogę dopuścić do ślubu Zofii Witoldowny.

Arfe ma je pełne poparcie.

Całe i zdrowe.

Modliłam się o to. Dziękuję najjaśniejsza pani.

Gdyby nie wasze królewskie mości, nie wiem, co by z nami było.

I gdyby nie Jan z Iczyna. O tak, Jan bronił nas jak prawdziwy bohater.

Elżbieto, a ty jak się czujesz?

Dziękuję, dobrze, najjaśniejsza pani.

Książę, ona...

Musi być moja.

Prawem mi się należy.

Trzeba było jej pilnować. Jan z Iczyna obraził mój honor.

Honor mojego rodu podstępem porwał Elżbietę.

Tak.

Król Władysław pozwolił Janowi złamać święte prawo.

Powiadasz? Bez zgody króla nie poważyłby się odbić Elżbiety. Mojej żony.

Porwanej przez ciebie.

Raptus Puele.

Moje było prawo.

No tak.

Giełło to dzikus.

Nie szanuje naszych obyczajów. Ani trochę.

Przeplęty Litwin.

Mocne.

Mocne słowa.

A jak ich ma użyć skrzywdony flachnic?

Pomogę ci.

Książę.

Ale zrobisz wszystko to?

O co poproszę? Wszystko.

Obym tylko mógł odzyskać moją umiłowaną Elżbietę.

Dostaniesz glejt z pieczęcią.

Pojedziesz do mojej kruświcy, spotkasz się tam z wysłannikami zakonu.

Powiesz im, że czekam na ich zwycięstwo na Litwie. Gotów jestem działać.

Zrozumieją. Myślałem, książę, że... Udam się do Krakowa. Twoją pomocą odbiję

Elżbietę.

Po kolei, ciomboże, po kolei.

Jak zasiądę na tronie, nie będziesz musiał o nią walczyć.

Wybrałem najszybsze bieguny. Za dwa dni będziemy w Kruszwicy.

Jedziemy do Krakowa.

Wojna i krzyżacy poczekają. Najpierw odbiję moją Elżbietę.

Klej do Polczyka może bardzo się przydać.

Siądź konie.

Siądź konie!

Zaraz odrzuciła się na wasze głowy, tak?

O co chodzi, książę? Wszyscy uciekacie.

Najpierw Francuzi, teraz wy.

Pora nam do Malborka.

Nigdy. Ty jedziesz z nami. Nie ruszaj się stąd, zanim Wilno nie będzie moje.

W Malborku są twoja żona, córka i siostra, a nie martwisz się o nie?

Wrócę tu, do Bendville.

Ładujcie wszystko na wóz!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.