Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku. Ja, Jan z Kościelca, biorę Ciebie, spichną za
Obiecałeś, książę, zostać wasalem zakonu?
Podtrzymuję. Przekażę wspierać zbrojnie księcia kiernowskiego, wikunta
Aleksandra, w razie najazdów na wyżej wymienione ziemi. Nie chciałem tego
stróbu, serce oddałem innej, ale jeżeli dzięki temu zatrzymam rozdech krwi i
wojenną pożogę, to chyba było warto.
Razem pokonamy Jogajbę.
Kogo się boją, ten ma władzę.
Wzywałeś mnie.
Wzywałem rycerza, a nie tchórza.
Wybacz. Czym mogę ci służyć?
Masz pojechać do Kiernowa i powiadomić komptora Walenroda, że grodno zdobyte.
Ale to kłamstwo!
Pytałem cię o zdanie?
Spróbuj jeszcze raz podważyć moje słowa.
Co mam dokładnie rzec, kom tu robi?
Że to ja pierwszy odniosłem zwycięstwo w tej wojnie.
Tymi słowami.
Po prostu powiedz, że grodno zdobyte i podkreśl, że to ja je zdobyłem.
Ruszaj. Nie ma na co czekać.
Chyba, że na zwycięstwo.
Wybacz mi, panie. To prawda, że kazałeś zostać mi na zamku, a mnie struszać na
wojnę? Tak, Janie. Toś musisz strzec, Jadwiga.
To mi szedł do Biesław, Dymitr. Oni? Jest też pyter. Wojewoda musi jechać,
Janie. Poza tym, ufam ci. Czy to nie powód do dumy? Wybacz mi, panie, ale...
zazdroś nikomu z nas, Janie. A najmniej mnie.
Muszę uderzyć na swoich. Uderzasz na zakon, nie na swoich.
Dziś?
Dziś to jedno.
Straszne słowo.
Witold skomplikował sprawy i sojusze.
Choć tego nie chce Litwini stanu przeciw sobie.
Dlatego chcę wiedzieć, że przynajmniej w Krakowie spokój i Jadwiga bezpieczna.
Skoro tak, możesz na mnie liczyć, panie. Zostanę u boku królowej.
Wawel lepszy niż wojna.
Uwierz mi.
Szybciej!
Dobry Boże, który pokazałeś, czym jest miłowanie, miej w opiece Wojtka
Polskowitewki i mojego męża Władysława.
Nie każ sercu cierpieć raz jeszcze, gdyż kolejnej straty udźwignąć nie zdoła.
I jego od niemożliwych wyborów zachowaj.
Nie każ bić ludu.
Który ukochał.
I nie każ niszczyć kraju, w którym się urodził.
Oby Bóg cię wysłuchał.
Jeżeli przyjdzie mnie zabijać w bracie.
Nie dojdzie do tego Boga.
Masz praktyczne karty?
Nie mogę.
Choć włączenie Polski i Litwy wymaga wiery poświęceń.
Ty, Jadwigo, jesteś warty każdego dnia.
Ale nie rozlewu krwi.
Przecież w tej Litwie, jak my, nie ma dziś jednej Litwy zdrajca.
Zachciało się z Polską tańczyć?
My zdrajcy?
To ty z krzyżakami się układasz.
Przedałeś się i nie chcesz świadków.
Nie chcesz czurów, co będą zawsze Jogale stopy lisać.
Wierz, niech już nie skomla.
Stój!
Pojęcie!
To zdrajcy. Muszą zginąć.
Wieńców się nie zabija. Nie mieszaj się w nasze sprawy.
Walczysz u mego boku.
Jeśli ich tkniesz.
Szybciej! Szybciej!
Zirputisie! Czy widziałaś mojego męża? Jest w zbrojowni. Pośpiesz się pani,
zaraz uszamy.
Słyszać mnie pożegnać pani?
Ja zaraz zabetę.
Nie mogę tak, mój mąż. Nie chcę o nim więcej słyszeć.
Temat żałoby zakończony. Albo mówisz o sobie, albo o mnie, albo nie mów nic.
Ale nie pójdź. Na wojnę jadę.
Nie przystoi wszystko.
Nie wiem, że tak w świecie robią.
Latyaka, jestem tutaj przed Tobą i proszę Cię.
Pogłogosław. Pani, proszę, wstań. Podłoga jest ziemna.
Margit, nie marzle mi kolana, ale serce.
Proszę Cię, błagam.
Jedno słowo.
Pogłogosław. Jako chrześcijanka nie mogę Cię odmówić i nie mogę też zapomnieć,
że zabiłaś mojego męża.
Ale myślę, że nic ci nie stanie, kiedy weźmiesz ode mnie tę wstążkę. Proszę
Niech chroni cię przed złem i mieczem wroga.
Wiesz, że jest dla mnie miejsce w twoim sercu, Margie.
Tak kończą zdrajcy Litw.
Nie posłuchałeś mojego rozkazu.
Mogliśmy wziąć za nich oku. To bracia Syrputyca. Kogo?
Bojara, co służy Jogalei jak pies.
Pierwszy do Krztułu, pierwszy do Krakowa. To przestroga. Kto trzyma z
kończy jak oni.
To ubrzydzieńcy.
Mi też niełatwo to robić.
Ale jest wojna. I ktoś musiał otrzeć Syrputyca oraz innych Litwinów.
Przywożę wieści od wielkiego marszałka.
Zrodno zdobyte.
Niech to diabil!
Engelhardt mnie wyprzedził. Może nie do końca.
Marszałek kazał tak mówić. Ale jak ruszałem jazd, to było jeszcze
Więc jest jeszcze nadzieja. Ruszamy!
Tych trzech do ziemi i ani słowa.
Potraktujmy ich, jakby polegli w walce.
Chyba leczny, prawda?
Tak.
Słyszę, że z drogą w piotrę nie najgorzej.
Nosi pod sercem wspaniałego rycerza.
Musiałem ucho chronić, żeby mi kolanem słuchu nie uszkodził.
Każdy polsko -litewski rycerz jest dziś na wagę złota.
A jeśli to córka?
Za każdym rycerzem stoi przecież mądra niewiasta.
Zmieniłeś się.
To dzięki tym, którzy mnie otaczają. Dbaj o siebie.
O Jadwigę.
I mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
Chodzi o pani Pileckę.
Nie chcę tym głową zaprzątać Jadwidę.
Ale jeżeli wróci z liściami Jan z Jicina, wyszli do mnie prędko gońce. Nie
zwlekaj ani dnia.
I zachowaj tę prośbę dla ciebie. Nie wspomina ci od wiedzy. Ma teraz na
dwie korony.
Co znaczy niemożliwe? Co znaczy niemożliwe?
Próbowaliśmy wszystkiego. Gród się trzyma.
Ogłosiłem przecież wieść o zwycięstwie!
Nie możemy się przedrzeć. Ludzie w środku modlą się o koniec, ale poddać
chcą.
Serce boli, jak słyszymy wycie niewiast i dzieci. Oni tam głodują. Żadnej
litości.
Będziemy tak długo czekać, aż zdechną. Jak przy!
A może jednak odstąpić od Grodna?
Iść na północ, połączyć się z księciem Witoldem? Albo poprosić o posiłki?
Nigdy.
Marszałek Engelhardt Rabe von Wielstein nigdy nie prosi o pomoc. Tylko zwycięża!
Tak się nie daje.
Bądźcie tchorze!
Wielcy mi rycerze!
Leniwe osmy!
Walczyć wam się nie chce, a tam tylko garstka poga!
Ale ochrzczonych w większości. W jakiej większości?
No, może kilku.
Błudni zdrajcy.
Grodno trzeba zdobyć.
Walenrodowi musi to pójść w pięty.
Do walki.
Śmierć z nimi!
Ruszę na Grodno.
Może uda się oszczędzić swoich Litwinów.
Ale przecież Witold, dziś Litwini i Krzyżacy to jedno. Uderzy tylko w grody
zdobyte przez zakon, ale niezbrojnie.
Jedzie ze mną w Sirputie.
Pomogą nam jego bracia z Kiernowa.
Kogoś tyda będziemy przekonywać słowem, nie mieczem.
O Kraków możesz być spokojny.
Póki jest dwóch królów, drugi zatroszczy się o koronę.
Zostaję z tobą.
Jan z Pęczyna.
Poradzimy sobie.
Nic mi nie straszne.
Dzisiejszy ranek był cudowny.
Będę tęsknił.
Kocham cię, królu mój.
Niech Bóg cię...
Dbaj o gardło, żebyś mi się nie przeziębił.
Zapinaj się pod szyją i noś ciepłe portki, rozumiesz?
A ja myślałem, że te łzy będziesz ronić.
Ale przecież niedługo zwrócisz.
Prezent ślubny.
Co to za pomysły? Nie mogę tego przyjąć. Nie odnafianie, to twoja wygrana.
Wygrana? Przecież ja w nic nie grałem. Ale ja grałem.
Robiłem zakłady, czy ożenisz się z mścichną.
No co, co? Jakoś nikt nie wierzył.
Estera, jak to znalazła, to mi na wołbanie urwało. Przekażcie to biednym.
Tobie się należy, bo ty dopiąłeś swego.
Srebro bardziej potrzebne duchakom niż mnie. A może kupisz dla to srebro lepszy
sprzęt wojenny? O, i giermka opłacisz.
Tylko którego?
A może Pietrzka? Tego twojego tam skośnielca?
Świetny pomysł. Trzeba po niego prędko posłać.
Janie, zgódź się, proszę.
Dobrze słyszałam. Nasz zięć nie idzie na wojnę?
To decyzja króla.
Chciałoby, żeby nasza córka miała za męża fajt łapy. Nie dojdę w fojarę.
To raczej błogosławieństwo.
Już nie będzie walczył, nie zginie, nie będzie ranny. To lepiej dla naszej
Jadwigi.
Ty nic nie wiesz o niewiastach.
męża, wylegującego się w łóżku zamiast w zbroi prężącego mu skuły, czytającego
poezję zamiast mieczem dusić wroga.
A gdybym ci powiedział, że mam w tym swój pomysł, a może wszyscy na tej
wojnie zginą, Jagiełło, Skiergiełło, podobno wielki kontur waleną od ostrzy
sobie na nich zęby, a wtedy nasz Wigund.
Znaczy Aleksander zostanie wielkim księciem.
Stąd już tylko krok na róż moją wóż.
Nareszcie.
Jeżeli tak, to musisz mi obiecać, że odprowadzisz ich
bezpiecznie do domu.
Niech książe obejrzy i Nowrocław, i ziemię tucznowską,
swoje Kujawy.
Jest wojna. Trzeba uważać, żeby nasza córka z mężem jakiegoś dyspektu nie
doznali.
Obiecujesz?
Obiecuję na moją głowę.
Niech dobry Bóg ich prowadzi, a Bogurodzica Maryja chroni.
Wrócą. Maryja raczej chroni zakon.
Myślisz, że woli bardziej jednych od drugich?
Modliłam się do niej cały poranek, żebym miała w opiece naszego Zbigniewa.
A co to za płacze?
Ja rozumiem, że serca zbolały, bo mojej też cierpi.
Bo mąż zaraz podróż się wybiera, ale musicie wziąć się w garść.
Takie smutne. Jeszczeście gotowe wpaść w łapy jakiemuś łobuzowi.
Zostali sami starcy.
Dojrzali, kochana, dojrzali.
W miłości im bardziej dojrzały, tym więcej umie.
Nie ma się co śmiać.
Spójrzcie na Dymitra.
Niby już nie młody, a na brak zainteresowania dam.
Nie narzeka.
Podobno zakochał się w Beacie.
Niemożliwe. W Beacie.
Nie wystarczy, że nasi mężowie do ciebie wzdychają?
Zresztą pod skarbi gada do siebie. I wzrostu raczej niewielkiego.
Zalety mężczyzn. Nie w tym, do kogo mówią, ale co.
I nie w rozmiarze ciała.
A wielkości serca.
Księżnej Eufemii chyba...
Pana podskarbie go bardzo pasuje.
Pani, nie wejdziesz tam niewolną. Ja muszę. Wiem, że ona tam jest.
Ona?
Podskarbie jedynie, ale przecież to mężczyzna.
On jest tam. Nie dam się oszukać. Nie, pani, nie.
Tak myślałem, że słyszę twój głos, moja pani.
Moja pani? Lepiej powiedz, kogo tam ukrywasz.
Ależ nikogo to kancelaria króla. Tam nie wolno wchodzić.
A księżnie Eufemii wolno.
Nigdy.
Zresztą nic mnie już księżna nie obchodzi. Ja byłem pod jej urokiem, nie
kłamał. Ale teraz... Teraz jesteś tylko ty, pani.
Ja wiem, że teraz wojna.
Nie czas na wypele.
Ale wtedy nie sługa.
Nic.
Miłuję, odkąd pierwszy raz cię ujrzałem. Myślę w dzień, śnię po nocach.
Może nie jestem najpiękniejszy.
Mówię do siebie, bo myśli i cyfry stale biegną mi przez głowę, jakby chciały
zliczyć świat cały. Ale kiedy miłuję to całym sercem.
Najszczerzej i najgoręcej.
Beato, czy zostaniesz moją żoną?
Tu znów jest o wojnie.
Jeśli udasz się na wojnę przeciw wrogowi twemu, I zauważysz, że jest tam więcej
koni, rydwanów i ludzi.
Nie lękaj się.
Gdyż jest z tobą Pan, Bóg twój.
Pani, wojsko opuściły Wawelę.
Ziemia drżała, jakby piorun w nią raził.
Dobrze, że jesteś ochmistrz, bo mam dla ciebie zadanie.
Ale w auli czeka moc spraw, pani.
Jakich to?
Podskarbie ma wiele pytań.
Czy podnieść w słoi może jakieś wolnizny za udział w wojnie?
Rycerze, którzy ruszyli, ponieśli wydatek. Podatki mogą poczekać.
Przynieś proszę księgi.
Księgi... rachunkowe?
Przeciwnie.
Chcę wiedzieć, co przemawia za słusznością naszych działań.
Ale król Władysław w prawie, pani.
Kiedy wystąpi przeciw zakonowi, może mieć kłopot.
Zarzucą mu, że nie jest chrześcijaninem.
Chcesz temu zapobiec, pani?
Chcę przygotować się do ochrony męża, korony i króla.
Przynieść wszystko, co jest na Wawelu i w katedrze.
Nawet kroniki mistrza Wincentego.
Wszystko.
O, Janie, to grzechy.
Kiedy inni na wojnie. Nie wypadało zawsze, ale nam to jakoś nigdy nie
przeszkadzało, co?
Tak długo już.
Długo stanął się za długo. Powinieneś jechać z królem. W zbroi. W mozole. W
ciałem. Wierz mi. Choćby dla ciebie. Mogłabym wtedy opatrywać twoje rany.
Obmywać ciało.
Czyścić twój miecz.
Najdroższe. Przy twojej urodzie słońce traci blask. Woń lilii powszednieje, a
śpiew ptaków.
Jedynie cichym staje się szeptem. A cóż to za piękna poezja.
Przecież wiesz, że wolę wojownika.
O, wybacz, zapomniałem się.
Nie miłuję cię wcale.
Tylko dłoni tak opanować nie mogę. Lgnął ku cobie jak krwawcy
kulitki. Lepiej, lepiej, lepiej.
Co ty robisz?
Kto cię wpuścił na Babel? Straży!
Przekazałeś wiadomość w komputerowie von Wallenrode? Tak!
Całą prawdę.
To
wspaniałe
światło dwóch.
Królowa mówi po francusku. Damy dworu, cytują poezję.
Nie to czyni kraj chrześcijański.
Ale to chrześcijanie, wielki mistrz.
Na ślubie księcia Aleksandra nawet Litwini modlili się po łacinie.
Król śpiewał pieśni, znał każde słowo mszy świętej. Pozory.
Przede wszystkim widziałem, że Polska i Litwa to w Krakowie jedno. Żadnych
kłótni. Jeśli uderzysz w Jagiełłę, przekrasz.
Za duża to siła. A i papież może stanąć po ich stronie.
Co to?
Mój krzyż.
Przetrwał lata wojen i podróży, a złamał się właśnie teraz.
Kiedy wracałem z Krakowa.
Rozumiesz, co to znaczy?
Nie mam ochoty na wgadywanki.
Jeśli uderzysz na Litwę, świat chrześcijański pęknie jak ten krzyż i
się już nigdy.
To nie są poganie, wielki mistrzu.
Idziesz przeciwko chrześcijanom.
Za późno na znaki.
Wojna się zaczęła.
Co z nim?
Nie ma na
co czekać.
Zginiecie razem, bo wasi mężowie wolą bronić miasta niż was.
Miasto jest twoje, marszałku.
Poddajemy się.
Ocal moich ludzi.
A nie mówiłem, że zwyciężę?
Wpalę tę całą pogańską Litwę.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.