All language subtitles for Korona królów odc. 348

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku...

Będziecie bezpieczne. O nas się nie martw.

Walcz o Litwę.

Ja, Jan Skocpielca, Herbugolian, biorę Ciebie,

ścigną za małżonkę i ślubuję Ci miłość, wiarę

i uczciwość małżeńką.

Oraz życie nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący,

Trójcy Jedyny.

Ja, mistrza, córka przedbora z Brzezia, marszałka korony Królestwa

Polskiego, biorę sobie ciebie, Janie, za męża.

I ślubuję ci miłość, wiarę i uczciwość małżeńską.

Oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci.

Tak mi dopomóż.

Panie Boże Wszechmogący, w trójce jedyny.

I chrzest ich pięć.

Co Bóg złączył, człowiek niech nie waży się rozdzielać.

Tych dwoje są teraz jednym ciałem.

Albowiem opuści mężczyzna ojca i matkę i zwiąże się z żoną.

Zwyciężę dla ciebie.

Ty winieneś być wielkim księciem litewskim, panie. I twoja władza być

nie księcia Skirgie, ani tego całego starosty Klementa.

Wyprowadziłeś wszystkich w pol, nawet własną żonę.

Będzie bezpieczniejsze, nie znając naszych planów. W gościnie u krzyżaków?

Ty też.

Dobrze się spisałeś, udając drajcy przed Polakami.

Lubiłem, co umyśliłeś, książę.

Polacy byli pewni, że naprawdę chcesz zdobyć Wilno.

Nawet mogło to się udać. Przy dobrych wiatrach nabrali się jak dzieci.

Moje wojownicy zginęli.

Męczy mnie to. Nie było wyjścia.

Nie dało się tego przewidzieć.

Tak. Gdybyśmy nie uszpieli ich czujności, nie mógłbyś wyprowadzić moich

zamku. Dlatego twój plan był doskonały, panie.

Zleciłem ci jeszcze jedno.

Wykonane. Naprawdę nie żyje?

Sztylet, który ugodził wiedźmę, trafił prosto w serce króla i jego szalonego

brata.

Pożałują, że z tobą zadali.

Czas, by wypełnić nasz plan do końca.

Ruszam z tobą na dełkę. Nie.

Z krzyżakami sam sobie poradzę. Mam dla ciebie zadanie.

Pojedziesz do Moskwy, zapewnisz Dymitra Odońskiego, że moja Zofia wyjdzie za

jego syna. Jakże to teraz? Tak.

Niezależnie od tego...

Co na Litwie będzie się działo?

A co będzie się działo, zobaczysz. I Polacy zobaczą.

I pożałujmy dnia, kiedy postawili nogi na naszej ziemi.

Ruszysz?

Szupurna zdechnie jak pies.

Wydobędę go spod ziemi. Nie spocznę, póki nie odda ducha. Biję mu sztylet z

gardła, będzie patrzył, jak się powoli wykrwawia.

Nic nie mógł.

Proszę cię, nic nie mógł. Moje ludzie już go szukają i znajdą. A ty oszczędzaj

siły. Każdy oddech, Selicz. Każdy oddech.

Chodź, ja mam na pół.

Oszczędzaj siły. Nie ma tu twoich duchów. Są inne, złe.

Proszę. Wytrzymaj jeszcze trochę.

Co tak długo w lichwiej nożyce się schował?

Proszę Boga o miłosierdzie, pomoguj.

Nie trać czasu!

Jak więzień na weselu własnej córki.

Ciąże?

Masz dokument poświadczający posiak.

Oczywiście.

Ale nie wiem, czy mogę go przekazać podskarbiemu, co wodzi wzrokiem za

żonami.

To połowa z tego, co było umówione z królem. Tak ważne, uroczyste

w panie podskarbie. Para młoda wnet do ołtarza, a tu despekt taki?

że Władysław zapisał tylko połowę posagu.

Obiecał wiele więcej, spisał wiele mniej, a głowę unosi tak wysoko, że...

widzi, jak mu się ziemia pod nóg usuwa.

Że mu się ścieżka kończy.

I zrobił to celowo.

Dziwny człowiek.

Spójrz na niego, jaki szczęśliwy. Dzięki tobie nigdy nie dałaś mu zwątpić. On

wszystko zawdzięcza twojemu szczeremu sercu.

Powinniś w kościelcu, jak za króla Kazimierza.

I pożałowałeś na porządnych grajków. I lepszej jadną.

Pan zaprosił jakieś szemrane towarzystwo.

Myślałem, że też przyjdzie ktoś ważniejszy z labelu.

Dziś na zamku ślub ścieżki o Polskiej.

I księcia Wiguntu.

Nie martw się, Zbigniewie.

Nagroda ci nie umie.

i Jana. I żeby im się wiodło.

I żeby im się gromadka dzieci urodziła.

Na wszyscy Jana.

Niech Pan nawet słowem do mnie nie mówi Panie Piotrze.

Ale dzisiaj wesele takie niezwykłe.

No wesele Pan przybył, a z Krakowa zniknął. No bo Pani mnie przegoniła. Że

nic mam, że oszust, że żona, przecież to się... Wszystko nieprawda.

Wiedziałam, że wasza historia dobrze się skończy.

Wiedziałam.

To jest wszystko zbyt piękne.

Nie kracz, tylko się raduj. Mi ściechną moja najmilsza.

A w ciebie?

Skąd tyle pogody ducha?

Więc twój książę...

Robi to dla dobra Litwy.

Dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze tak wielkiego człowieka i że

mi go miłować.

Jestem z niego bardzo dumna i cieszę się, że chociaż ty zaznasz szczęścia,

jest życie u Bogu ukochanego, to przecież rzadko bywa.

Podajcie miodu!

Widzisz? Nawet twój dawny narzeczony nie nosił razy i wybrał wasze wesele.

Tylko się układa.

Im bardziej się układa, tym... tym bolesniejszy będzie upadek.

Zobaczysz.

Miałeś przypisać całe Kujawę na Wiegunta.

Po to żeń się z twoim córką, by mu kontrolałeś ziemię blisko terytorium

Krzyżackiego. Przecież byś zapomniał, panie, że to ja poręczyłem za listy

zastawne u Lewka, byś mógł się zbroić.

Bez mnie ta wojna i tak nie byłaby możliwa.

Wojna?

Wojna nie jest przesądzona, więc nie mówmy o niej pochopnie.

Ale ślub także.

Jakże to?

Skoro nie chcesz dopełnić danego słowa, do ślubu nie dojdzie.

Panie, to wszystko ustalone.

Młodzi są gotowi.

Drobne nieporozumienie nie powinno stanąć między nami.

Wybaczyłem ci wiele rzeczy, książę.

Ale teraz koniec.

To nieporozumienie!

Wciąż możesz na mnie liczyć, królu!

W sprawie posłagu?

Żona u was.

Siostra u was.

Córka w waszej kaplicy modli się żarliwie. Cóż z tego?

Masz gwarancję, że jestem po waszej stronie.

Proszajmy.

Po co ten pośpiech, książę?

Noc głęboka.

Ruszamy o świcie?

Obiecaliście pomoc.

To najlepszy moment, żeby odebrać Jogailę Wilno.

Mnie też chcecie uwięzić?

Nie tak się umawialiśmy.

Zmiana umowy to twoja domena, książę. Słyniesz z tego. Nie copnę się!

Macie moją rodzinę!

Wszystko, co mam.

Chcemy czegoś jeszcze.

Oddyktujesz mojemu skrybie długi list do papieża.

Opowiesz w nim ze szczegółami o królu Władysławie, królowej Jadwidze.

Wszystko. Daty, ludzie, miejsca. Ma to wyglądać na szczerą, pisaną z serca

prawdę. Nie pojmuję.

Wszystkie wady i grzechy króla. O tym, że tylko udaje chrześcijanina.

O tym, że jego żona to ladacznica.

że ciągnie Polskę w stronę pogaństwa.

O chcieli Litwę. Jak papież ma uwierzyć?

Twoja w tym głowa, żeby uwierzył.

Nie możemy uderzyć na chrześcijańskie państwo.

Więc papież musi myśleć, że robicie porządek z pogaństwem, które tylko udaje

chrześcijaństwu. Na reszcie pojmujesz.

To jak?

Mogę na ciebie liczyć, księże?

Zobaczysz, wielkie komturze.

Na co mnie stać?

W odpowiedzi na twoje łaskawie zaproszenie, miłościwa pani, przysyła

mistrz Solner, którego zatrzymały w Malborku ważne sprawy. Planowanie ataku

Litwę?

Jak cię nazwą?

Oliwie de Bordeaux. De Bordeaux.

Witam w Krakowie.

Nie przejmuj się, panie.

Gdy ty za młodu zasadzałeś się z włócznią na zwierza, ten biedak ślęczał

tłaczinę.

Mam pomysł.

Zaraz wracam.

Waży się los naszej córki, a ty targujesz się o pełni łanki.

Ale to nie jest rzecz drobna.

Eufemio. Jeżeli przez ciebie nie dojdzie do ślubu, nie wpuszczę cię więcej do

mojej alkowy.

Księżno, wszędzie cię szukałem. Czyż wy, Dymitrze?

Wielbię twą osobę, pani, bez względu na wszystko, co pozwala mi prosić o

ratunek.

Dla królowej.

Chodzi o tron, ołtarz czy łoże?

Każdego po trochu.

Trzeba uwolnić królową spod uroku tego krzyżackiego Francuza, bo inaczej

Będzie się na nią gniewał.

Nie dość, że Francuz, mężczyzna, to jeszcze z Malborka.

Pomożesz pani?

Księżna Polska, eufemia.

Królu?

Królowo?

Widzę, że wielki mistrz wyznaczył godnego posła.

Chodzi, co w panny młodej polecił zapewnić o swej przyjaźni. A parze

przysłał prezent.

Kilka beczek najlepszego wina.

Czy to prawda, że w winie jest prawda?

Została jeszcze sprawa posagu.

Pójdę sprawdzić.

Musisz mnie nauczyć dworskiej mowy.

Najpiękniej brzmisz, gdy mówisz do mnie o marmowej prostracji.

Przekazuję w posagu ziemię tucznowską, bydgoską i inowrocławską.

Ponadto służę kam wspierać zbrojnie księcia kiernowskiego Wikunta Aleksandra

w razie najazdów na wyżej wymienione ziemie.

Dla mnie, dla żony mojej, zastrzegam sobie dożywotni czynsz z winowrocławia w

wysokości 400 grzywien. Tyle pieniędzy.

Gdyby zaś córka moja, Jadwiga, zmarłaby potomnie, ziemie te wrócą do mnie,

do mojej żony Eufemii lub do moich spadkobierców.

Zaś książe Wigund Aleksander dostanie zadośćuczynienie w wysokości 6 tysięcy

grzywien. Jakże to?

To utrudni włączenie tych ziem na stałe do korony Królestwa Polskiego. Zapytam

króla, czy taki kształt umowy go zadowala.

Tylko ja mogę obłaskawić krzyżaków. Jedno moje słowo, a staniecie w obliczu

wojny.

Jedno moje słowo.

Spisałeś się, książe.

Król to potwór. Tak sobie myślę...

Jak my w ogóle wytrzymujemy, mając go za sąsiada?

Teraz czas na nasze umowy.

Czego oczekujesz, książę? Chcę odzyskać moją ojcowiznę. Czy może otwarcie stanąć

przeciw królowi? Idzie mi o moją ojcowiznę, a nie o bratobójczą walkę.

Jak dla mnie na jedno wychodzi. Bisz odzyskać ojcowiznę.

Zaś żądamy odnowienia przyrzeczeń królewca podpylonych w Nojmarienwerder.

odskierzenia pamięci.

Obiecałeś, książę, zostać wasalem zakonu i przekazać nam część żmudzi aż do

rzeki Niewazy.

Podtrzymuję. Chcemy więcej ziemi.

I zwrócisz koszta wojenne.

Jakże to?

To będzie ogrom złota. Jesteśmy skromnym zakonem, służymy Chrystusowi i Maryi,

krzewimy chrześcijaństwo, nie pomnażamy dóbr.

A przecież, gdy będziemy Cię wspierać, odzyskasz ziemie, które dadzą Ci dochód

na pełni skarbie.

Potrzebujemy dowodu, że Twoja wiara nie jest tylko pustym, nienawistnym słowem.

Że jesteś gotów do poświęceń, by bronić jej zasad i że dobro chrześcijaństwa

naprawdę leży Ci na sercu.

To jak?

Dzięki twojej darowiznie pani klepacz będzie miał swój klasztor.

Dziękujemy. Może zasłużę sobie tym na lepsze miejsce w niebiańskiej kaplicy,

kiedy przyjdzie mój czas.

A czy z damku ktoś jeszcze będzie?

Nie sądzę.

A jednak...

Witamy pana podskarbiego na naszej skromnej uroczystości. Ja tylko na

Obowiązki.

Zaraz książęce wesele. Król Poszak zaaprobował, a ja przybywam z podarkiem.

To tłok pieczętny, na którym kazałem umieścić twój herb, Janie. Golian.

Tłok ten pamięta jeszcze kancelarię za czasów króla Kazimierza.

Dziękuję.

Dziękuję z całego serca.

Boże mój, ile dobroci nas dzisiaj spotyka.

Francuz od krzyżaków zachwycił się wawelem, rozplakował się w trunkach.

zaraz założę. Nie chciałem tego stróbu, serce oddałem innej, ale jeżeli dzięki

temu zatrzymam rozlet w krwi i wojenną pożogę, to chyba było warto.

Jugajła, nie będzie wojny.

Nie będzie.

Wybacz, Janie.

Nie potrafię inaczej.

Jak jest dobrze, to boję się, że wydarzy się coś złego i że stracę moje

szczęście.

Nigdy mnie nie stracisz, msichno.

Będę cię miłować po kres naszych dni, obiecuję ci to.

Nie płacz.

Albo płacić nie musisz. Możesz płakać całymi dniami. Ja i tak cię będę

Na pewno.

Na pewno.

Ty mnie pokochałaś, choć byłem nikim, synem przytetnik, rękartem,

biedakiem bez grosza przy duszy.

Zobaczyłaś we mnie człowieka. Ty pierwsza miś, niech to moja.

Jedyna i moja.

Żona moja.

Teraz Litwini staną przed wyborem, za kim pójść.

Czy za Jagiełłą, który zostawił ich dla tronów w Krakowie, czy za synem

Kiejstuta, który broni swoje ziemi i zapewni im pokój z zakonem.

Wybór jest prosty.

Razem pokonamy Jogajwa.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.