Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
System wymiaru sprawiedliwości
uznaje przestępstwa na tle seksualnym za wyjątkowo odrażające.
W Nowym Jorku
zajmujący się nimi detektywi
należą do elitarnej grupy zwanej Sekcją Specjalną.
Oto ich opowieści.
RATOWNICTWO MEDYCZNE
Jak się pani miewa, pani Johnson?
Chyba znowu mam AIDS.
I do tego atak serca.
A Ebola?
To załatwiły pigułki.
-Dobrze, to rzućmy okiem. -W porządku.
Sprawdź, co się dzieje.
Bardzo chętnie.
Hej, to jest szpital!
Doktor Lakh!
INTENSYWNA TERAPIA
Co z miejscem zbrodni?
Wyrzucono ją na ulicę pod szpitalem.
Według legitymacji szkolnej to Theresa Burgess z Queens.
Ten mały plecak należy do niej.
Śliczna.
LEGITYMACJA STUDENCKA
Póki ktoś nie zrobił jej tego.
Jestem dr Lakh, miałam dyżur, kiedy ją przywieźli.
Co się jej stało?
Okropna napaść. Rany kłute, identyczne i rozłożone parami.
Jak od młotka ciesielskiego.
Wyjdzie z tego?
Po trzydziestu ranach przestałam liczyć.
Twarz, biust, genitalia.
Rany kłute się zagoją.
Ale?
Gorsze jest przedawkowanie amfetaminy.
Ma ciężko uszkodzony OUN.
Oddycha przez respirator.
Jest coś jeszcze.
Została zgwałcona czymś drewnianym.
Co to?
Drzazgi.
Nazywa się Theresa Burgess.
Szesnaście lat, modelka. To jej portfolio.
Wtajemniczysz nas?
Tak. Porzucono ją pod ostrym dyżurem szpitala imienia Roosevelta około 3.33.
Sanitariusze widzieli SUV-a, model od niedawna w sprzedaży,
ciemnoczerwony albo czarny.
Ofiara została wielokrotnie dźgnięta, najpewniej młotkiem ciesielskim,
oraz zgwałcona czymś drewnianym.
W tej chwili jest w śpiączce.
W jej plecaku znaleźliśmy leki z amfetaminą na receptę,
co tłumaczy objawy przedawkowania.
Wyniki krwi i obdukcji są w laboratorium.
Sprawca ją znał.
Na pewno. Jeszcze nazwisko i adres
i pójdziemy do domu.
Twarz, biust, genitalia...
To mówi: „Zniszczę cię, suko”.
A potem napastnik podrzucił ją na ostry dyżur?
Oznaka wyrzutów sumienia i znajomości.
Jednostronnej.
Jakiś frajer wyobraził sobie związek z nią.
Jak Mark David Chapman w rzekomym związku z Johnem Lennonem.
Jej zdjęcia są wszędzie.
Nic mi nie mów. Jak kiedyś jadłem lunch,
widziałem ją naprzeciw wysoką na trzy piętra
na reklamie odżywki.
Też coś do niej poczułem.
Według jej terminarza, miała być na sesji zdjęciowej
na skrzyżowaniu 7. Alei i 27. Ulicy.
Mamy nazwiska 12 innych osób z tej samej sesji.
Gdzie jest jej rodzina?
Matka mieszka na północy, nie oddzwoniła.
Ojciec był wtedy w domu w Queens.
Wtedy, kiedy jego córka była na ulicy o trzeciej nad ranem?
Cóż powiedzieć. Teraz jest w szpitalu z córką.
Bądźcie mili, ale bez przesady.
A wy zbierzcie zeznania od modelek.
-Został ktoś jeszcze? -Ja. Koleś od komiksów?
Jeffries kontra Gwałciciel.
Tak dobre, jak Godzilla kontra Megalon.
Stawiam na Jeffries.
-Dzięki. -Ja też, i podwajam.
SZPITAL IM. ROOSEVELTA OIOM
WTOREK, 28 WRZEŚNIA
Panie Burgess.
Detektyw Benson, to detektyw Stabler.
Kto mógł to zrobić?
Na chwilę obecną, nieznany sprawca.
To miasto...
to rynsztok.
Niestety, takie rzeczy zdarzają się wszędzie.
Zwłaszcza późno w nocy
i nieletnim.
Jazmin zawsze była bardzo dojrzała.
Jazmin?
-Nie ma na imię Theresa? -Zmieniliśmy jej imię.
-To marka. -Marka?
Jak Jewel lub Cher?
Teraz brzmi śmiesznie, prawda?
Mieliśmy wielkie plany.
Kiedy widział ją pan ostatni raz?
Podrzuciłem ją na sesję około szóstej.
A potem?
Nie lubią, jak rodzice się tam kręcą.
Mogłem zadzwonić.
Strasznie się martwiłem,
ale nie chciałem robić jej problemów.
Zastanawia się pan, gdzie jest córka o trzeciej rano,
i nie chce jej robić problemów?
Wiem, jak śmiesznie to brzmi.
Moja śliczna córeczka.
Chciała być kimś.
Zrobiłbym dla niej wszystko.
Jej agentka mówiła, żebym się nie martwił, a ja jej zaufałem.
Jej agentka?
Nina Laszlo.
AGENCJA LASZLO
WTOREK, 28 WRZEŚNIA
Jak się ma Jazmin?
Nie najlepiej.
Jeśli zdarzyło się to jej, mogło się zdarzyć każdemu.
Wszyscy ją kochali.
Trochę wcześnie na czas przeszły, pani Laszlo.
Przepraszam.
Dziewczyny boją się wychodzić.
To źle dla interesów.
Była pani jej przyzwoitką w poniedziałek.
Przyzwoitką?
Obsługuję ponad 150 modelek.
Wszystkie nieletnie?
Nie zwalniam ich po osiemnastych urodzinach.
-Jazmin była najlepsza? -Tak.
Ale na sesji było osiem dziewczyn oprócz niej.
Przyszłam na plan, wszystko wyglądało w porządku, więc wyszłam.
O której to było?
Około 22.
Patolog mówił, że Jazmin zażywała leki z amfetaminą.
-Doprawdy? -Doprawdy.
Wie pani coś na ten temat?
Nie.
Kto ich pilnował, kiedy pani wyszła?
W jakim sensie pilnował?
W takim, że pani nieletnie modelki pracowały po północy.
Kto ich pilnował?
Chyba fotograf, Carlo Parisi.
Nudzi się pani, pani Laszlo?
Odrobinę, owszem.
To bardzo intratny interes, detektywie.
Moim zadaniem jest reprezentować dziewczyny,
które zrobią wszystko, aby osiągnąć to, co chcą.
Na przykład ostry dyżur szpitala Roosevelta?
Proszę.
-Pani Laszlo. -Słucham?
Czym pani jeździ?
Białą acurą.
Czemu?
Tylko pytamy.
Więcej życia.
-Carlo Parisi? -Nie teraz!
Carlo Parisi?
Nie ruszaj się.
A wy to kto?
Detektyw Benson, to detektyw Stabler.
-Jazmin była u pana na sesji. -Tak.
Musimy wiedzieć, kiedy u pana była.
Powodzenia.
Zacznijmy jeszcze raz, Carlo.
Musisz za nią poświadczyć.
Dobra.
Ojciec podrzucił ją na włosy i makijaż około 18.
Ustawiałem światła.
Zaczęliśmy około północy i skończyliśmy około 3 lub 4.
O której Jazmin wyszła?
Nie pamiętam.
Ona skończyła wcześniej,
ale przy zdjęciach prawa półkula przejmuje kontrolę.
Tracę rachubę czasu.
Czy miała kogoś, jakąś przyjaciółkę,
kto może nam powiedzieć, gdzie była?
Na planie jest tyle energii, ona upaja.
Po czasie wszystko się zlewa.
Adrenalina, czy metamfa?
Dajcie spokój, mój plan jest czysty.
Od 17 miesięcy i czterech dni nie biorę nic mocniejszego niż cappuccino.
A co z dziewczynami?
To Nowy Jork Giulianiego.
Myślałem, że wygraliście wojny narkotykowe.
Czym pan jeździ?
Porsche Boxterem.
A teraz, proszę wybaczyć...
-Proszę iść. -Dziękuję.
Nie ma za co.
Przepraszam, wygląda pani znajomo.
Byłam modelką, kiedy byłam młoda.
Sprawa Ricky'ego Blaine'a. Pani zeznawała przeciw niemu.
Ma pani niezłą pamięć.
Sporo dziewczyn zeznawało przeciw Krawcowi.
Kto to?
Zboczeniec.
Podawał się za łowcę modelek
i prosił dziewczyny o wymiary.
Kiedy mu zaufały, brał je siłą.
Molestowanie.
Robił to przez lata.
Nikt tego nie zgłosił?
Zastraszał swoje ofiary, że więcej nie znajdą pracy.
Gdzie rodzice, gdzie menadżerowie?
Jest taki sam jak inni, których łapiecie.
W końcu ktoś go zgłosił, siedzi teraz w Creedmore.
Już nie.
Wyszedł kilka tygodni temu.
Wysłał mi tę pocztówkę.
Prawa ofiar za dwadzieścia centów.
WARSZTAT TIBURON
WTOREK, 28 WRZEŚNIA
Ricky Blaine.
-Weźmiemy ten młotek. -To własność warsztatu.
W takim razie odtrącą ci z wypłaty.
To niesprawiedliwe, jestem czysty i mam pracę.
Masz też przykry nawyk maltretowania dziewczyn.
To było lata temu.
Starych nawyków trudno się pozbyć.
Zbierasz wymiary, poznajecie się bliżej.
A potem je bijesz.
Zadzwońcie do kuratora.
Od lat nie ruszyłem taśmy krawieckiej.
Coś ci powiem.
Właśnie z nim rozmawialiśmy. W poniedziałek spóźniłeś się na wizytę.
Mówił też, że za następne spóźnienie
wracasz do ciupy.
Poniedziałek w nocy, prawda?
Chodzi o tę napadniętą, białą dziewczynę.
Widziałem w Women's Wear Daily.
-Znałeś ją? -Pewnie.
Jej reklamy bielizny to niezły materiał do walenia.
Wspaniale.
Gdzie wtedy byłeś?
Oglądaliśmy mecz w resocjalu.
Doprawdy? Kto grał?
Jets i Steelers?
Spróbuj jeszcze raz. Cowboys i 49-ki.
Pewnie gadaliśmy podczas meczu.
Masz wspaniałą strukturę kości, wiesz?
86-63-91.
Miseczka A, zgadza się?
Ciągle mam znajomości.
Jak chcesz, to wykonam kilka telefonów...
Dobra, Ricky, opróżnij kieszenie,
a jeśli znajdziemy tam taśmę,
polecisz za naruszenie warunkowego.
Chciałem tylko pomóc.
Chyba chciałeś mnie zmierzyć, co?
Nie wychylaj się, zostań w domu na mecz.
Spędziliśmy cały dzień wśród kobiet,
ale odkryliśmy przydatne informacje.
No, to dawajcie.
Ofiara, Jazmin, wyleciała z sesji
około północy, bo nie przeszła, uwaga, ważenia.
-Ważenia? -Tak, jak na zawodach.
Ten fotograf, Carlo, waży modelki
na oczach innych.
Jak obleją, to nie pracują.
Jazmin miała 170 cm wzrostu i ważyła 50 kg,
więc ją wywalił.
Pięćdziesiąt kilo to za dużo?
Miała zrzucić cztery kilo i wrócić.
Posiedziała tam trochę, wykonała parę telefonów,
i poszła do jego prywatnego biura.
Po co?
Wykłócać się o pracę.
Kiedy wyszli, płakała i obrażała jego pochodzenie,
kazał się jej zawinąć.
Były tam jakieś narkotyki?
-Nikt niczego nie pamięta. -Czyli wszyscy biorą.
Tak. Był tam ktoś bliski Jazmin?
Wyszła z przyjaciółką, Vanessą Wong, modelką.
Szukamy jej.
Przyjaciółką?
Nie są lesbijkami.
-Macie jej adres? -Tutaj.
MIESZKANIE VANESSY WONG
WTOREK, 28 WRZEŚNIA
Chcecie wiedzieć, czy bierze i z kim sypia?
Ona będzie wiedzieć. Przyjaciółki nie mają tajemnic.
Brzmi jak piosenka.
Lennie Briscoe, co ty tu robisz?
Podobno mają tu dobre pierożki dim-sum. To mój wspólnik, Eddie Green.
Wspólniczka, Olivia Benson.
Hej, jak leci?
-Co was sprowadza? -Gwałt i napaść.
Modelka, Jazmin Burgess.
Szukamy jej przyjaciółki.
Vanessy Wong. Minęliście się z nią.
Rano wyciągnęli ją ze śmietnika.
Już powiadomiliśmy matkę.
Młotek ciesielski, wcześnie rano.
Tak. Czytaliście moje notatki?
Nie, ale wy czytaliście nasze.
Macie coś przełomowego?
Tak, wasza ofiara
miała być naszym głównym świadkiem.
Proszę, smacznego.
Co to za uśmieszek?
Czemu nie chcesz spróbować?
-Dzięki. -Wszyscy mają jajka?
Dobra. Co dzisiaj w szkole?
Mamy dzisiaj klasówkę.
Nic więcej nie zjesz? Tylko jogurt?
Słuchaj, dzisiaj szkoła, potrzebujesz czegoś więcej.
Nie, tato, naprawdę nie chcę.
To same nasycone tłuszcze, nie ruszę tego.
Pociesz staruszka, pomerdaj chociaż widelcem.
Elliot?
Nie musicie o mnie rozmawiać, ciągle tu jestem.
Od kiedy tak jest?
Dieta anorektyczki? Od tygodni.
Tygodni. Świetnie.
Mógłbyś wracać wcześniej.
Robię, co mogę.
Wiem, że masz natłok, ale sama sobie nie poradzę.
Ona cię słucha.
Dobrze, wrócę wcześniej.
Obiecuję.
-Hej. -Co?
Śniadanie ci stygnie.
Dzięki za informację.
Maureen, możemy porozmawiać o jedzeniu?
Wiesz, o odżywianiu?
Nie.
-Zabrałaś mi krowę. -Wcale nie!
Ty mi zawsze coś zabierasz.
Hej, wujku Lennie.
Ken! Dobrze cię widzieć. To Eddie Green.
-Cześć. -Cześć.
Słuchaj, spasuj z wujkiem Lenniem
na komendzie, dobra?
Dobra, to jak mam cię nazywać?
Zostawcie to sądowi rodzinnemu.
Mów mi Briscoe.
-To jak będziesz mnie nazywać? -Briscoe.
Hej, Lennie!
To koszmar.
Lennie Briscoe i Eddie Green z 27-ki.
Nakryłem ich jak łazili po komendzie.
Znalazłem im coś do roboty.
Już wam pomogliśmy, Donny. Znaleźliśmy świadka.
Tylko że ona już nie żyła.
Ten sam czas zgonu i to samo narzędzie zbrodni.
Były przyjaciółkami.
Co na nią macie?
DNA będzie dopiero za tydzień.
W ustach znaleziono nasienie,
a w krwiobiegu duże ilości amfetaminy.
Zażywający amfetaminę mają paranoję i dużo wolnego czasu,
bo nigdy nie śpią.
Raz znalazłem ćpuna na speedzie.
Miał tyle prowizorycznych pułapek w domu,
że potknął się o jedną i się wysadził.
Mieliśmy trzy kupki.
Dla saperów, dla patologa i na pozostałe.
-Wspaniale. -Dobra.
Jazmin opuściła plan
między północą a pierwszą
z Vanessą Wong.
Potem, o 3.33 zostaje wyrzucona z samochodu
i znaleziona pod ostrym dyżurem.
A jej przyjaciółka?
Dwie przecznice dalej, w śmietniku.
Krawiec je znał?
Sprawdziliśmy, naprawdę oglądał mecz.
Tylko bardziej podobały mu się reklamy.
A co z tym stalkerem gwiazd?
Nie wierzę w to. Ta druga nie jest aż tak sławna.
To ktoś, kogo znała.
A jak nam idzie ze znalezieniem nazwiska tej osoby?
Mamy billingi ofiary.
Ustalamy, gdzie była przez te dwie godziny.
O 12.20 dzwoniła do matki w Schenectady.
Pogadamy z nią, dopiero przyjechała.
Cztery razy między 0.34 a 1.02
dzwoniła do mieszkania na Upper East Side,
w którym mieszka „Hampton Trill”.
Hampton Trill? Na pewno jest w to zamieszany.
-Znasz go? -Jego powieści.
Mały pozer. Opublikował książkę w wieku 19 lat.
Myśli, że jest Emilem Zolą współczesnego Manhattanu.
To może z nim porozmawiasz, John?
A wy porozmawiajcie z matką.
Lennie, musimy pogadać.
SZPITAL IM. ROOSEVELTA OIOM
ŚRODA, 28 WRZEŚNIA
-Pani Burgess? -Sue Burgess.
-Matka Theresy. -Dzień dobry.
Detektyw Benson, to detektyw Stabler.
Jak się czuje córka?
W tej chwili mogę się już tylko modlić.
Dzwoniła do pani tej nocy, kiedy to się stało.
-O czym rozmawiałyście? -Theresa płakała.
Ten fotograf, Parisi,
był dla niej niemiły.
Mówiła, że chce skończyć z tym biznesem.
Powiedziałam, że może przyjechać kiedy chce.
Kiedy się pani rozstała z mężem?
Przed świętem dziękczynienia w 1997 roku.
Theresa miała 13 lat
i wygrała 700 dolarów w konkursie Miss Schenectady.
Wtedy Tom stwierdził, że Theresa jest jego przepustką do sławy.
Pan Burgess mówił, że zmienił jej imię na Jazmin.
Ochrzciliśmy ją jako Theresę.
Jazmin to pomysł Toma.
Wszystko, co się jej stało, to jego wina.
-Co pani ma na myśli? -On miał się nią opiekować.
On ją wozi na te wszystkie konkursy, nie ma prawdziwej pracy,
a ja całymi dniami haruję w fabryce szkła,
a nocami w Wal-Marcie, żeby się utrzymać.
Sąd nie dał mi córki, bo rzadko jestem w domu.
Przykro mi.
To rozbiło naszą rodzinę.
SĄD NAJWYŻSZY ROZPRAWA APELACYJNA
ŚRODA, 29 WRZEŚNIA
Detektyw Jeffries,
zeznała pani, że znalazła pani dowody wystarczające
do oskarżenia o gwałt ojca w oparciu o Kodeks Odpowiedzialności Rodzicielskiej,
mimo że sprawcą był jego 13-letni syn.
Zgadza się.
Podczas gdy ojciec, który nigdy nie spotkał ofiary, był w pracy.
-Tak. -Czyli...
Jak to ma działać?
Mężczyzna, który nie spotkał ofiary
i którego nie było na miejscu zdarzenia,
jest za to zdarzenie odpowiedzialny?
Znaleźliśmy dowody na to, że syn został wychowany
w atmosferze przyzwolenia na gwałt.
Oczywiście. Przeszukaliście dom.
Znaleźliście Playboya?
Penthouse'a? Hustlera?
-Pornografię na kasetach? -Nie.
Znaleźliście jakieś komiksy.
-Tak. -Znaleźliście...
komiksy.
Nie mam więcej pytań.
Wysoki Sądzie, czy mogę?
Poznaje pani ten komiks?
Tak. To Gwałciciel.
Znaleziono go w domu oskarżonego.
Gwałciciel?
A jakiego rodzaju historie są opisane
w Gwałcicielu?
To przygody licealisty,
który nocą staje się superbohaterem.
Wyrównuje rachunki z kobietami
poprzez gwałt.
Ale komiks jest po japońsku.
Na obrazkach widać, co się dzieje.
Wszystkie historie kończą się widokiem
kobiet bitych i gwałconych przez „bohatera”.
I przez te historie uznała pani za słuszne
oskarżyć ojca za podżeganie do gwałtu?
Przez ten „komiks”?
Tak, proszę pani.
MIESZKANIE HAMPTONA TRILLA
ŚRODA, 29 WRZEŚNIA
Przepraszam za bałagan, nie oczekiwałem gości.
Spodziewałem się tego.
Znał pan Jazmin Burgess?
Pewnie, byliśmy na lunchu kilka razy.
Dzwoniła do pana w noc jej napaści.
Rozmawiał pan z nią?
Nawet nie odebrałem telefonu, na imprezie było z 200 osób.
-Jakiej imprezie? -No, wiecie.
Takiej, na której gwiazdy literatury i mody
krytykują się nawzajem, pijąc cosmopolitany i jedząc sashimi.
Z okazji premiery książki.
Bennington Requiem? Czytałem recenzję w Timesie.
Jazmin przyszła na tę imprezę?
Tak, dosyć późno.
Kiepsko z nią było.
Ze mną było gorzej. Szybko wyszła.
Nie czytam recenzji, ale musicie wiedzieć
że Kakatuni ma ze mną problem odkąd stwierdziła,
że jedna z postaci jest oparta na niej.
Ta recenzentka z Manhattan Siesta?
Nie widzę podobieństwa.
Z Manhattan Sonata.
„Siesta”, czyli drzemka.
Pytanie brzmi, jakim cudem tylu recenzentów nie zauważyło
plagiatu z Joan Didion.
Joan Didion to przyjaciółka.
Biedulka.
A więc...
Może Jazmin przyszła na twoją imprezę w poszukiwaniu kokainy.
-Co myślisz, Hampton? -To całkiem możliwe.
Zeszłej wiosny spotkałem ją w windzie, miała jakąś wizytę.
Na tych piętrach byli psychiatrzy.
Zaprosiłeś któregoś z nich na imprezę?
Oni sami przychodzą.
Jak masz dziewczyny, zaproszenia masz z głowy.
Seksapil ich przyciąga.
W razie czego, proszę dzwonić.
Nie ma podobieństwa, bo źle je oddałem,
czy dlatego, że to zupełnie inna postać?
Jedno i drugie.
Jedno i drugie.
Tak, zrób to palcem.
No i proszę, niegrzeczna dziewczynka.
Bardzo niegrzeczne dziewczynki. Pięknie.
W porządku.
Detektywi?
Musimy porozmawiać z Carlo o Vanessie Wong.
Czemu? Co się jej stało?
Ktoś ją zabił.
Dobry Boże.
Kto chcę margaritę, ręka w górę!
-Carlo. -Co robisz?
-O cho...
Spokojnie.
Jak mogę pomóc?
Vanessa Wong nie żyje, Carlo.
Jasna cholera. Ona też?
Tak. Wiem, że myślałeś tylko prawą półkulą,
ale słyszeliśmy, że wywaliłeś Jazmin bo nie zdała ważenia.
Wiesz, czemu Wong z nią wyszła?
Jazmin była na mnie wściekła.
Przyjaźniły się. Wyszły. Nie obeszło mnie to.
Szukały narkotyków.
-Zamknij się. -Daj spokój.
A po co niby poszły na imprezę Hamptona?
O tym nam wcześniej nie powiedziałeś, Carlo.
Nie chciałem skrzywdzić jej rodziny.
Nie powiecie im tego, prawda?
Zachowamy dyskrecję.
Ofiara wchodzi do budynku o 1.22,
idzie na imprezę Pana Popularnego.
-Prochy ma od niego? -Może. Najpewniej.
Na dwóch piętrach są lekarze, może chodziła do jednego z nich.
Mam listę.
Tak poznała Trilla. Miała amfetaminę na receptę.
Sprawdźmy, kto wypisuje te recepty.
Dzięki.
URZĄD LICENCYJNY
ŚRODA, 29 WRZEŚNIA
Fenfluramina z fenterminą, dektroamfetamina, prozac, sibutramina...
Dr Deke O'Connor, Manhattańskie Centrum Żywności i Żywienia.
Chyba jego szukacie.
Wypisał tysiące recept na wszystkie leki na odchudzanie.
Wypisał coś Vanessie Wong, albo Theresie Burgess?
-Dajcie mi chwilę. -Jasne.
Mówi Stabler. Sprawdźcie dla mnie nazwisko.
Dr O'Connor, Deke.
-450. -Hudson Place 450, poczekam.
Są recepty dla obu.
Jest „V. Wong” i „T. Burgess”.
Nie są narkoleptyczkami?
-Nie. -Nie są.
W takim razie dr O'Connor
rozdaje amfetaminę jak cukierki.
Nie ma nic więcej? Wielkie dzięki.
Ten sam lekarz został w 1991 roku oskarżony o napaść, ale go nie skazali.
Wysłał gościa do szpitala.
Ma też jazdę pod wpływem z 1994 roku.
SZPITAL NYU DOWNTOWN
ŚRODA, 29 WRZEŚNIA
-Dr O'Connor jest tam. -Dziękuję.
Doktorze, mam do pana kilka pytań.
Nazywam się dr Sullivan.
To jest Dr O'Connor.
Spadł z motocykla w 1997 roku. Jest naszym pacjentem.
Możemy go wykluczyć z listy podejrzanych.
Pani doktor!
Ma pani chwilę?
Jasne. Nie wiem, co mogę jeszcze dodać.
Dobrze ci idzie
z profilem psychologicznym.
Widziała pani tę sprawę z amfetaminą i głodzeniem się?
Dziewczyny niszczą sobie tak życie.
Tak. Dla pieniędzy, władzy i szacunku.
Supermodelki to bóstwa naszych czasów,
jak mówi Camille Paglia.
Ja w to nie wierzę, to banialuki.
Marnują sobie dzieciństwo.
Czytałam akta tych dziewczyn.
Obie wychowały się w biednych, rozbitych rodzinach.
Sporo przeprowadzek, sporo zamieszania.
Tak... Mam pytanie.
Gdzie przebiega granica między dietą a anoreksją,
jeśli nie mówimy o modelce?
Nie chcesz definicji diagnostycznej.
Anoreksja pozwala dziewczynom zapanować
nad chaosem w ich życiu.
Jedna teoria mówi o tym,
że skupiają się na tym, co mogą kontrolować, na ciele,
a im bardziej się je przymusza,
tym więcej satysfakcji mają z odmawiania jedzenia.
To co robić? Ignorować to?
Nie, absolutnie. Jeśli zauważysz znaki ostrzegawcze, takie jak
wywoływanie wymiotów, bóle głowy,
środki na przeczyszczenie, od razu proś o pomoc.
Brzmi jak ostrzeżenie.
Możesz tylko czekać i obserwować. Ostrożnie.
Nie zawsze możesz być przyjacielem dla córki, wiesz?
Dzięki. Do zobaczenia.
-Jesteś wreszcie. -Pewnie weźmiesz jej stronę.
Dla mnie wyglądasz zdrowo.
Jadłaś coś?
Nie, czekałam na ciebie.
Wieczór manicotti u Scarentino.
Czeka na nas butelka Chianti. Chodźmy.
Nie wmusicie we mnie makaronu.
Nie jesteś zaproszona. Na razie!
Mamo!
WYSYŁKA LEKÓW
ŚRODA, 29 WRZEŚNIA
Obecnie mamy 6000 recept dziennie.
Zamierzamy wejść na rynek publiczny. Pierwsza oferta publiczna!
A co z aptekami sąsiedzkimi?
O, nie. Wszystko jest skomputeryzowane.
Patrzcie! Szybsza obsługa, niższe ceny, mniej błędów.
Zależy od definicji „błędu”.
Robicie sporo interesów z doktorem Dekiem O'Connorem.
Tak. A to źle?
Jeśli przez „źle” rozumie pan dożylne posiłki
i robienie w pieluchę, to tak.
W sąsiedzkiej aptece by to zauważyli.
-Czego chcecie? -Listy pacjentów O'Connora.
Proszę.
Trzeba było tak niegrzecznie?
Kilkanaście nazwisk, a leki dostarczano pod dokładnie ten sam adres.
Nie wydaje się to panu dziwne?
Tak, chyba musimy ulepszyć oprogramowanie.
Raczej tak.
-Co jest, szefie? -Narkotykowi dzwonili.
Mówili, że spaliliście śledztwo w sprawie substancji kontrolowanych,
które prowadzili od lipca.
Wciąż chodzi o molestowanie.
Szukamy leków, żeby znaleźć napastnika.
Jak macie leki, musicie dać znać narkotykowym.
Oni zawsze polują na drobne zarzuty posiadania.
Nie możemy tego zrobić.
Brak tolerancji związuje świadkom języki.
Zgadzam się z tym.
Wiemy, gdzie trafiają lewe recepty. To to samo miejsce.
Munch i Cassidy właśnie tam są.
Potrzebujemy tylko czasu.
Mogę wam dać parę dni.
Narkotykowi lubią spotkania strategiczne.
Umówię się z nimi na jedno i będę je opóźniał.
USŁUGI POCZTOWE PRIVACY FIRST
CZWARTEK, 30 WRZEŚNIA
Musimy sprawdzić, do kogo należy skrytka 732.
-732. -Właśnie ta.
Należy do Bertranda Smalla.
14. Ulica 620 zachód.
Na samym środku rzeki Hudson.
-Kto odbiera jego pocztę? -Nie wiem.
Mamy tu 1200 skrytek.
Klucze są numerowane, tak jak skrytki.
Póki klucz się zgadza, a konto jest opłacone
dostajesz pocztę.
Zostawimy tu funkcjonariusza, będzie czekał na pana 732.
-Pan 732. -Dzięki.
Proszę zamknąć drzwi!
Co to?
Co to jest?
Nie wiedziałem, co jest w środku. To tylko robota. Ja...
Dobrze. Mów dalej, im więcej kłamiesz o pigułach,
tym łatwiej będzie nam zarzucić ci morderstwo.
Jestem kurierem.
Dostaję stówę tygodniowo.
Nikogo nie zabiłem!
Kto ci to załatwił?
Kumpel, kiedyś on miał tę trasę,
ale dostał rolę Stonewalla Jacksona
w spektaklu plenerowym...
Co robisz z przesyłką, jak już ją odbierzesz?
Wrzucam do innej koperty
z adresem zwrotnym „Agencja Talentów Morgan”,
a potem dostarczam na róg 7. Alei i 36. Ulicy.
-Budynek Laszlo. -Tak.
Czas dać znać narkotykowym.
Jeszcze rano nazwaliście ich harcerzykami
i mówiliście, że zastraszą świadków.
To było zanim odkryliśmy, że Laszlo ma interes na boku.
Zastraszanie się teraz przyda.
Zastraszanie. Pogadajcie z Joeyem Poole'em.
Słuchajcie, ludzie! Policja nowojorska!
Ręce na widoku!
Co wy robicie, do cholery?
Co... Nie możecie tego zrobić!
Właśnie to zrobiliśmy.
Zoe, dzwoń do Latham & Watkins!
Nie chcesz jechać razem ze swoimi pracownikami.
To, jak mnie przewieziecie, niewiele mnie obchodzi.
Należy ci się słowo wyjaśnienia.
Przed wejściem czekają przedstawiciele prasy.
Wiele by dali za zdjęcie Niny Laszlo,
dilerki gwiazd. I co?
Jeśli chcesz porozmawiać o Jazmin,
zabierzemy cię do samochodu na tyłach.
Twój wybór.
-Niech będzie! -Dobrze.
Jesteś w szczytowej formie, masz największe talenty,
zarabiasz sporo pieniędzy, a jednak czujesz potrzebę
mieszania się w narkotyki.
Nie chodzi przecież o zysk.
Rozdajesz je za darmo?
Speed utrzymuje dziewczyny w formie.
To dla nich witaminy.
Powiedzieć ci coś? Jesteś cholernie nieodpowiedzialna.
Jak zaczynają narzekać, trafiają do innej agencji.
Dlatego Jazmin i Vanessa zostały napadnięte?
-Bo narzekały? -Nie.
Carlo Parisi miał prywatną kolekcję
swoich zdjęć z modelkami.
Jakich zdjęć?
-Mam wam to rozrysować? -Tak, masz.
Jazmin mówiła, że miała mu
obciągnąć
do jego kolekcji.
Potem nie dał jej wziąć udziału w sesji, więc się wkurzyła.
Widziałaś te dzieła sztuki?
Nie.
Jazmin powiedziała, że wszystkie ukradła.
Zamierzała je wykorzystać, upewnić się,
żeby już nigdy nie pracował.
Wiesz, co z nimi zrobiła?
Wiem, że potem była na ostrym dyżurze.
Patrzysz na rezultat czterech godzin nurkowania w śmietnikach
wzdłuż 59. Ulicy. Łącznie dziewięć kontenerów.
Serio nurkowaliście w śmietnikach?
Co wy. Nadzorowaliśmy mundurowych.
-Nie taplam się w pieluchach. -A jak twój poranek?
Zaraz jedziemy zgarnąć fotografa, Parisi,
i poszukać jego sprośnych zdjęć.
Lennie, proszę cię. Od godziny nic nie jadłem.
Jedźcie. Ci dwaj wiszą mi lunch.
Nic mu nie wiszę.
Będę nadzorował jego odwyk od pączków.
Zabierzcie ze sobą Cassidy i Muncha jadąc po Parisiego
i przywieźcie mi aspirynę.
STUDIO PARISIEGO
CZWARTEK, 30 WRZEŚNIA
Co się... Nie zapraszałem was!
To są nasze zaproszenia.
Zacznijcie szukać pornografii.
My zadamy panu Parisi kilka pytań.
Zapytajcie, kto go ubiera.
Wiemy o twoich zdjęciach, Carlo.
Wiemy też, jak bardzo chciałeś je odzyskać
po kradzieży.
Mam tysiące zdjęć, jestem fotografem!
-Tak, jak Larry Flynt wydawcą. -Tak.
Nie możecie tego zrobić!
Carlo!
Chodź tu. Stańmy tu na chwilę.
Chodź, spróbujmy.
Jazmin ukradła twoje zdjęcia w poniedziałek.
Niedobrze, rozumiem to. To ci zniszczy karierę.
Wylądujesz w więzieniu.
Sprawdzasz, gdzie poszła. Rozmawiasz z nią,
ale ona nie chce oddać ci zdjęć.
Trochę cię ponosi...
Śmiało, proszę. Macie swój nakaz przeszukania.
Jeśli znajdziecie coś takiego, chętnie to zobaczę.
I to jak.
Nikogo nie zabiłem.
To może zgwałciłeś nieletnią?
Zrobiłeś Jazmin „ustne” zaliczenie.
Zabawne.
W takim razie próbka twojej krwi to udowodni.
-Próbka krwi? -Tak.
Na sukience Jazmin były ślady nasienia. To nie twoje?
Wyraziła na to zgodę.
Nie. Wykorzystałeś swoją pozycję,
aby zatrudniać i zwalniać, wymuszać czynności seksualne
i pornograficzne zdjęcia od nieletnich.
Bez ich zgody.
Proszę się odwrócić, panie Parisi.
Ludzie!
-Weźcie go do radiowozu. -Chodź, przystojniaku.
41 tysięcy za imprezę? Toż to przestępstwo.
Nie, tu na dole. Deborah Latrell złożyła ten podpis.
Asystentka-księgowa.
Spójrz, to jest ich licencja biznesowa. Są tu oba ich nazwiska.
Dziwne... Ale nie ma pornografii.
To gdzie chowa swoje sprośne zdjęcia?
Pod łóżkiem, za szafą,
albo między najmniej ciekawymi i przyciągającymi oko papierami.
Faceci tak robią?
Tak.
No, proszę!
Popatrz no. Deborah Latrell to niezła laska.
-A to pierścionek zaręczynowy. -No.
Przyjęcie zaręczynowe.
Po co miałby to ukrywać?
Bo ją wystawił.
Ale wciąż są współwłaścicielami.
Co mogła zrobić Jazmin, żeby naprawdę zranić Carlo?
Pokazać zdjęcia byłej narzeczonej,
obecnej wspólniczce biznesowej.
SEKCJA SPECJALNA POKÓJ PRZESŁUCHAŃ
CZWARTEK, 30 WRZEŚNIA
Deborah, mamy problem z twoim poniedziałkowym zeznaniem.
Powiedziałaś, że Jazmin i Vanessa
były na imprezie z okazji premiery książki.
Jaki to problem?
Skąd o tym wiesz?
Musiały o tym wspomnieć.
Albo też byłaś tam.
Przyszłaś tam ich szukać
i odzyskać kolekcję zdjęć Carlo.
-Nie wiem, o czym mówicie. -Pewnie, że wiesz.
Dziewczyny miały materiał do szantażu, ale nic nie zrobiły.
Zadzwoniłaś po Carlo i sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Porozmawiaj z nami, póki możemy ci pomóc.
Wystarczająco mi już pomogliście.
Zobaczmy, jaki z niej chojrak.
Parisi cokolwiek powiedział?
Kłamstwa, półprawdy, i historię o ciąży Cindy Crawford.
A Deborah?
-Munch, zrób coś dla nas. -Co?
Posadź tu Parisiego
i zasugeruj mu, że Deborah go wydała.
Jak miło, dylemat więźnia.
Co to?
Mają się nawzajem podejrzewać.
Uwielbiam tę robotę. Idę po Parisiego.
Już prawie skończyliśmy.
Musimy tylko zdjąć odciski palców.
-Co? Czemu? -Proszę wstać. Dziękuję.
Co się stało?
Mamy innego świadka.
To twój kumpel.
Ty draniu!
Musiałaś się wygadać!
A ty musiałeś myśleć swoim drugim mózgiem!
Mamy już jego zeznania, potrzebujemy jeszcze twoich.
Wiecie, kim był, zanim mnie poznał?
-Carlem Parsleyem. -Usiądź, proszę.
Robił zdjęcia reklamowe wieżom stereo.
-Proszę usiąść. -A ja się zakochałam.
Byłam wszędzie. Cosmo, Glamour, Elle...
Mówiłam: „Jeśli mnie chcecie, weźcie też Carlo”.
-Pomogłaś mu na początku. -Tak.
Piękno to siła... Póki go nie stracisz.
Potem jesteś śmieciem, nikogo nie obchodzisz.
Pani nie zrozumie, detektyw Benson.
Pani wciąż jest piękna.
Nie wie pani, jakie drzwi otwiera piękno,
póki te drzwi się nie zatrzasną.
Krawiec.
Tak.
Ale gorsze jest to, co dzieje się potem.
Ludzie przestają dzwonić.
Przyjaciele cię unikają, nikt nie dzwoni.
Wciąż miałam Carlo.
Tak mi się wydawało.
Gdzie znalazły cię Jazmin i Vanessa?
-Na imprezie Trilla? -Tak.
Miały ze sobą zdjęcia?
Podobno schowały je w pobliżu, ale im nie uwierzyłam.
Nie wierzyłam, że Carlo może zrobić coś takiego.
Ale byłaś na tyle ciekawa, żeby spojrzeć. I co potem?
Poszłyście do samochodu?
-I zobaczyłaś zdjęcia? -Były gorsze, niż sądziłam.
Było tam sporo dziewczyn.
Sporo dziewczyn.
Pięknych kobiet.
Kobiet, które znałam i którym ufałam.
Które zdradzały cię z twoim narzeczonym.
Nie pamiętam, co było potem.
DOWÓD
Teraz masz szansę, żeby nam powiedzieć.
Ta mała suka zawaliła
jedno ważenie, a potem zabrała mi resztki mojej godności.
Byłam wściekła.
I na speedzie.
Sięgnęłam pod siedzenie, żeby go mieć dla bezpieczeństwa.
Dlatego go wzięłam.
Młotek wydał z siebie okropny trzask, kiedy uderzył o zęby Jazmin.
A potem nic, tylko martwa cisza.
Potem ta Azjatka zaczęła się drzeć,
musiałam ją uciszyć!
Zaczęła mieć drgawki,
jak epileptyczka.
Jazmin została zgwałcona.
To było później, Carlo wpadł na ten pomysł.
Wciągnęłaś w to Carlo?
Tak.
Bo jest zrównoważony.
Zawsze wie, co robić.
A młotek?
Carlo powiedział, że to musi wyglądać jak gwałt.
To było okropne.
Wyrzuciliśmy ją przy szpitalu.
A ta martwa? Zrobił jej coś.
Nie wiem.
Byłam w samochodzie.
Dlaczego do niego zadzwoniłaś?
Po tych zdjęciach, po zdradzie.
Nie rozumiecie?
Nie miałam nikogo innego.
Ale czasu nie da się cofnąć, prawda?
WYDZIAŁ POLICJI W NOWYM JORKU
Munch, wiadomo coś o Jazmin?
Dzwonili ze szpitala.
Nie przeżyła.
HISTORIA FIKCYJNA. OSOBY I WYDARZENIA NIE SĄ PRAWDZIWE.
Napisy:Marcin Łakomy
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.