Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie próbowałam szukać kontaktu z księciem.
Sprawa z Wilhelmem jest zakończona.
Przysłali z Paryża.
Królowa będzie szczęśliwa z takiego prezentu, panie. Nie ona go dostanie.
Nie? Zdawało mi się, że z myślą o niej zamawiałeś.
Nie znasz mych myśli.
Wybacz.
Przekaż szkatułkę mojej siostrze.
Jako pamiątkę z wizyty u brata.
Podarwał się chojnie niedalej jak wczoraj. Koń, etola, klejnoty.
będzie miała gdzie trzymać kosztowności.
Nie lepiej podarować szkatułkę bodzancie. Na relikwie. Do Gniezna.
Widzisz tę scenę?
Nie nadaje się na relikwię.
To Tyzbe.
Przebije się mieczem, widząc martwego Perama.
Oboje zginęli przez głupie nieporozumienie.
Ulegli pozorom.
Komu więc zanieść szkatułkę?
Trudno niech będzie.
Daj ją królowej.
Tyle razy mi tę historię opowiadała.
A może lepiej będzie, jak ty sam ją wręczysz.
Nie zapędzę się, Dimitrze. Jako chrześcijanin wybaczyłem, ale jako mąż
potrzebuję czasu.
Co dzień dziękuję Bogu, że mnie nie uczynił mężem.
Idź już.
Wiele lat temu wybaczyłaś mi winę, pani.
Lecz grzech nadal ciąży.
Mówisz o naszych dawnych utarczkach?
Wybaczyłam szczerze.
Dlaczego dziś do tego wracasz?
Myślę o przyszłości.
O tym, kto zajmie moje miejsce.
Chciałbym na nim... Chciałbym na nim widzieć dobrogosta.
To człowiek uczciwy. oddany koronie.
Tymczasem wiem, że... że książę opolski pod wpływem Wilhelma forsuje w Rzymie
swojego krewniaka Jana.
Myślę pani, że nie powinnaś popierać tej kandydatury.
Mówisz o plotkach.
Jeżeli pozwolimy książętom śląskim wpływać na papieża, ten w końcu gotów u
biery.
Wiem, pani, co mówię. Bywałem w Rzymie.
Tam wina to towar na sprzedaż, a niewinność czasami
trzeba kupić.
Moja niewinność nie potrzebuje złota.
A prawdy?
Prawda wyzwoli ciebie, nie króla.
Prawda nas połączy.
Jak mogliście zostawić ten list?
To sprawa niewinności królowej.
Przynajmniej tak Luka twierdzi.
Jeżeli Wilhelm kiedykolwiek wspomni sprawę listu, wtedy Jadwiga pokaże go
swojemu mężowi i tam będzie napisane, że nie chciała Wilhelma, a mimuje
Władysława. Gdzie jest ten list?
Luka... Luka. Luka. Luka. Ciągnę tylko Luka.
Usiądź.
Czy ty nie widzisz, jak to wszystko wygląda?
Wygląda, jakbyś miała za chwilę urodzić. Nie o tym mówię.
Jeżeli sprawa wyjdzie na jaw, król stanie przeciw królowej, a ciebie i Lukę
za zdrajców.
O czym ty mówisz? Twój mąż jest kuzynem Wilhelma, tak?
Ma dowody na próby kontaktu z Jadwigą, tak? Dodaj jedno do drugiego.
Mój mąż zdrajcą.
Ja tak nie uważam. Ale tak mówisz.
W życiu bym nie pomyślała, że moja siostra...
Jestem
w tobie.
Co robić?
Co robić?
Haftować. To uczy cierpliwości.
Jogaila Minie, miłuję cię.
Poza tym chcę syna.
A do tego potrzeba być blisko, prawda?
Król przesyła prezent, pani.
Prosto w Paryża. Nie chcę prezentów.
W dodatku przez posłanników.
Pragnę czego innego.
Oddaj podarek królowi.
Podarek jest z serca, pani.
Wart tyle, co kilka wsi. Na co mi wsie?
Kiedy mąż mówi, ze mną nie chce, na to mi szkatułki, klejnoty.
Dymitrze, myślisz, że król...
Znam wartość szkatułki pani,
ale w sprawie uczuć radzić nie umiem.
Daj mi ją i podziękuj królowi.
Winnas okazać wdzięczność pani, że mąż, choć nieraz, z taką fantazją
celebruje pamięć o tobie.
O, nie, nie, nie, nie. Nie sprzedam ci piwa, mowy nie ma. Co się z tobą dzieje,
człowieku? Aż żal patrzeć.
Ale... Co ale?
Nie ma ale.
Kiedyś byłeś przykładem dla wszystkich kupców, a teraz co?
Nie po piwo przyszedłem. Ja do ciebie.
Potrzebuję twojej pomocy. Chcesz pomocy? Proszę bardzo. Idź i wróć najlepiej za
ty. A kiedy to o oczyszczenie w kościele chodzi?
No to ja ci chyba w tym nie pomogę.
Ja z waszym Bogiem nie mam nic wspólnego.
Ale srebro masz.
W kościele można odpływ kupić.
Tylko, że drogo. Skończyłem z lichwą.
Będzie ci musiała wystarczyć darmowa spowiedź. O, to jest dobre dla tych, kto
babę krzykną albo przeklą pod nosem.
Ale nie dla takich jak ja. To coś ty narobił, że musisz teraz srebrem za
odkupienie płacić.
Ktoś powiedział, że nie ma w Krakowie takiego spowiednika, który
by mnie bez zachęty rozgrzeszył.
Zajdź tego piwa.
Nie wiem, panie posarcie, biskup prosi cię do kaplicy.
Chcę być z tobą, sam na sam.
To już, ale niedobra. Idź mu się, nie chcę.
Szukałam cię, Władysławie.
Nie teraz, Jadwiga.
Operacja. Poświęć żonie krótką chwilę.
Czasami podarki nie dostarczą.
Biskupie.
Pani? Rozumiem, że za szkatułką idzie wybaczenie.
Trudno znów mieć te śmiechy zaplecane.
Nie wierzę w twoje winy. Nie wierzę, że widowałeś tego całego Habsburga.
Czy cokolwiek do niego pisałeś. Nie wierzę, że... Władysławie, nie mów
Bo to nieprawda.
Napisałam list, ale do księcia Visconti. Prosiłam, by nigdy nie podejmował
księcia. By Wilhelm nigdy do Polski nie wracał.
Okłamałaś mnie.
Nie okłamałam.
Ale nie powiedziałam całej prawdy.
Kiedy zobaczyłam tę skotułkę, poczułam wtedy...
Nie zasłużyłam.
Choć cię nie zdradziłam. Czuję... Czuję się winna.
Władysławie miłuję tylko ciebie.
Weź.
Na co mieszka tu?
Pragnę miłości.
Pragnę żony, której mogę ufać, a wokół mnie... ...spicyki nienawiści.
Przed chwilą rozmowa, arcybiskupie.
Milczek.
Spędzę, by mówił.
Proszę.
Pewnie już jest, że królowa szkoła mała.
Czyli wiesz.
Wydaje się, jakby wszyscy wokół szydzili za mnie.
A tylko ja, naiwny w nieświadomości.
Chciałem wierzyć w niewinność żony.
Ale skoro ona sama kłamstwo mnie wyjawia.
Co robisz? Jak wybaczysz?
Pamiętam serce biskupia, żeby Bóg pozwolił mi spojrzeć na nią
tak, jak patrzyłem kiedyś.
Żebym widział w niej anioła, jakim było,
kiedy ujeżdżałem ją po raz pierwszy.
Tylko ja mówię.
A to ty prosiłeś o rozmowę.
Arcybiskupie.
Arcybiskup Bożanta wyziono ducha, jaka strata.
Jeszcze dziś mi sugerował kupienie odpustu, a teraz Boga po
stopach całuje.
Nigdy nie wiadomo, kiedy po sztuka do drzwi zapuka.
Biskupie, dawaj nam... Dwa odpusty. Ja
niczego nie sprzedaję.
Arcybiskup obiecał odpust i bez niego nie odejdziemy.
Prawda? Arcybiskup mówił, że teraz wystarczy tyle dać biskupowi, ile by się
za podróż do Rzymu. Na pielgrzymkę.
Ale ta pielgrzymka to piesza czy konna? Bo to różna cena.
A ja taki biedny jestem.
A spowiedź nie wystarczy?
Tak od was piwskiem cuchnie, że prędzej do piekła traficie, niż do Rzymu.
A gdybym ceną informacji za odpust zaproponował?
Synu, a jakąś tą informację?
Książę Opolczyk posłał do Rzymu w sprawie swojego bratanka, księcia
Jana.
Chcesz, by zaskąpił naszego zmarłego?
A,
odpust?
Czego Bodzanta mógł ode mnie chcieć?
Sprawa wyglądała na pilną.
Rozmawiał ze mną.
Chodziło o jego następcę.
Arcybiskup wyznaczył Dobrogosta z Nowego Dworu.
Dobrogosta?
Nie mam przekonania, choć był przecież w Rzymie w sprawie bóli papieża. I
przysłużył się.
Nie myśl jednak zbyt długo, bo ktoś podejmie decyzję za ciebie.
Długo?
Ledwo by mi powiedziałaś.
Masz więc kilka dni.
Weź jednak pod uwagę sugestię arcybiskupa.
Uważa, że książę Opolski mógłby wspierać u papieża swojego bratanka. Nie
wspominaj przy mnie o Opolsziku.
To nie moje słowa, a arcybiskupa.
W takim razie...
Dobrze, że słyszę jak twoje chust, Jadwigo.
Znacznie przyjemnie brzmią.
Już się nie gniewasz?
O ty miłości.
Chyba nie dowiedziałem się, że w Rzymie gości człowiek księcia Opolskiego wraz z
księciem Wilhelmem.
Nie chcę więcej o nim słyszeć.
Zabiegają o arcybiskupstwo.
Bodzanta jeszcze nawet nie ostygł. To podłe i niedorzeczne.
To ja zadecyduję. Królu, to papież.
Musi być jakiś sposób.
Nie ufam Bodzancie nawet po śmierci.
Ale na krewniaków u Polczyka nie ma mojej zgody.
A mój syn, Tawisza, nie wątpicie, panowie, chyba w jego cnoty.
Pomyśl o tym do Bytlaja.
Ale najpierw wsiadaj.
Tak. Wsiadaj.
Dziękuję, panie.
Napij się wina.
Rozum postradał, czy co?
Przecież zawisza dawno martwy.
Panie.
I co tam z pytką?
Nie mogę słuchać, jak krzyczy z bólu. Tertę mi pęka. Sam chwili bym nie
wytrzymał przy cierpiącej niewieście.
A co do arcybiskupa?
Właśnie. Ja w tej sprawie, królu, cokolwiek podtanowisz.
Ważne, żebyś przed papieżem postawił na swoim. Bardziej niż nazwisko kandydata
liczy się twoja pozycja w Rzymie.
Chodź, stawiam na Dobrogosta. A ja na dziewczynkę.
Chłopak, chłopak!
Jeszcze zobaczymy, kto wygra.
Chłopak!
Chłopak, chłopak!
Właśnie biegłam po księdza biskupa. Coś jest nie tak.
Mów. Pani jest zbyt za krzyczek, by ją ze skóry wdzierali.
To normalne. Jak ja się tak darłam przy porodzie, to potem dzieciak chorował.
Ale znasz taką, co po cichu urodziła?
No właśnie.
Chodźmy.
Jestem przy tobie.
Będzie dobrze.
Spokojnie. Już jestem.
Spokojnie.
Będzie dobrze.
Piękny pierwczyn od matki.
Do mojej babki.
Pojechaliśmy.
Choć każdego dnia jesteśmy od siebie dalej, Elżbieto, gwiazdo moja zaranna,
to jednak jakby bliżej.
Świecisz w moim sercu jaśniej niż słońce.
A od tego blasku gorąco się robi.
Choć wokoło zima.
Kto takimi słowami do niej pisał?
Jest, udało się. Co takiego?
Pani Jerzy będzie urodziła.
Dziękuję Boże, że dałeś arcybiskupowi umrzeć w pokoju ducha.
Jadwiga wyobaczyła mu grzechy.
Pewnie więc i ty w dobroci twojej wybaczysz.
Niech dusza arcybiskupa odpoczywa.
Poziemski wędrówce.
Gratuluję mi, królu.
Syn. Ruka.
Więc to ja na dwóch pierwszych będę miał syna. A i zakład wygrałem.
Wszyscy stawiali na chłopca.
Chyba po prostu dałem ci fory, królu.
Teraz czas na następcy tron.
Erzabet. Poród był trudny.
Ale twoja żona i córka czują się świetnie. Im trudniejszy początek, tym
łatwiej.
Ale ciebie, biskupie, mam misję.
Chcę, byś ruszył do Rzymu.
Niech będzie.
Dobrogost.
I pomóc, byś się tam zadobyła.
Martw się o niego.
Dobrze, że jesteś królu.
Mam dla ciebie niespodziankę.
Wielka miłość.
Miłość.
Ale nieszczęśliwa.
Stań słuchać tego.
Przeciwnie.
Babka Elżbieta cierpiała z tęsknoty do twojego ojca.
Nie chcę powtórzyć jej losu.
Teraz jestem wystarczająco blisk.
Teraz jesteś.
Ale czy wrótajesz?
Nie chcę pisać listów z tęsknoty jak babka.
Nie myśl, co będzie jutro. Ciesz się chwilą.
Nauczysz mnie czytać?
Tylko nie wiem, że planujesz wyjazd.
i że mają mnie zastąpić listę słowa i inkost.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.