Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku Engelhard z siłą wojska ciągnie na kosmo.
Wspaniałe! Nareszcie wojna!
Dlaczego książę Wilhelm wysłał do ciebie ten list?
Podobno wasze drogi się rozeszły. To prawda.
Rozstaliśmy się w niezgodzie. Bardzo łagodnie nazywasz wyjazd do innego
Ale nie przestaliśmy być krewniakami.
I to oznacza, że on może teraz namawiać cię do złego?
Wilhelm żałuje, że obraził mnie w chwili zburzenia i liczy, że mu pomogę. W
czym?
No Boga, Luka, w czym ty masz mu pomóc?
Sam ten nic stawia ciebie i mnie w bardzo trudnym położeniu.
Przeciwko królowi i przeciwko królowej.
Bez przetady.
Jeżeli ten nic trafi w niepowołane ręce, król może pomyśleć, że my sprzyjemy
Wilhelmowi i jesteśmy wtedy skończeni. Skończeni! Wiem, wiem. Margit, nie
pozwolę na to.
Ja tego nie dotknę.
Czego on chce?
Żebym... żebyśmy pomogli mu wjechać do Krakowa.
Nie, nie, nie, nie ma takiej możliwości, nie!
Nie wiedzie!
Dlatego zwraca się do nas.
No i jak on sobie to wyobraża?
Liczy na to, że Jadwiga w tajemnicy przed królem wystawi stosowny dokument.
Czy Krzążyk postradał zmysły? W imię czego Jadwiga miałaby tak zaryzykować?
Wilhelm liczy na to, że Jadwiga wciąż go kocha.
A to nie ma żadnego znaczenia.
Księciem kieruje teraz urażona duma.
No cokolwiek to jest, musimy coś postanowić.
Najpierw spalimy ten list, a potem powiem wszystko królowej. Powinna
że Wilhelm jeszcze się nie poddał.
Już tyle razy został odprawiony.
Dlaczego książę Wilhelm nie chce zrezygnować?
Jest uparty jak jakiś osioł.
Mówisz o księciu, Margit. Przepraszam królowo, ale naprawdę nie mogę tego
zrozumieć. Robi to z pychy, z zawiści.
Gdyby naprawdę cię miłował, nawet nie odważyłby się pomyśleć o postawieniu
w Krakowie.
Uszanowałby twój wybór.
Może Wilhelm nie wie, jak bardzo szkodzi mi jego miłość.
Nie wychował się w górskiej chacie, tylko na habsburskim dworze.
Musi wiedzieć.
Może myśli, że wyszłam za Władysława wbrew własnej woli i sercu i chce mnie
ochronić.
Nie martw się, Mary.
Nie jesteśmy już tamtymi dziećmi chowającymi się przed...
Przed tobą między rabatami księżnej Viridis.
Żeby jak najdłużej pobyć ze sobą.
I Wilhelm też to wie.
To dlaczego nie chce ustąpić? Nie chce wiedzieć, że już na niego nie czekam.
Powiem mu to.
Co zamierzasz, pani?
Napisz list.
Nie możesz napisać do księcia. Królowo, to zbyt niebezpieczne. List nie będzie
do niego.
się stało, pani.
Nie, nic się nie stało.
Pobladłaś.
Takie światło.
A co ty tutaj robisz o tej pory? Jak to, co było mu królowej.
A tak, o pani naszej. Jak się miewa pani nasza królowa.
Dobrze.
Mamy dbać o nią teraz.
Wszystko to jest nasza powinność. Mogę pomóc, jeżeli coś ją trafi.
Nic nie trafi.
Katelanie? Tak. Panowie oczekują cię w kancelarii. A tak, tak, tak.
Musimy wybrać nowego marszałka, to znaczy... Król musi wybrać
nowego, a my musimy mu pomóc wybrać nowego.
Pytanka przywiozła nam zwycięstwo.
Nie będziemy gorsi od krzyżaków.
Oni mają bombardy od dawna. Wiedzą, jak używać. A my nie wiemy.
Uczymy się, książę. Jeden już zginął przy ćwiczeniach. Drugi rękę stracił.
opatrywałeś. Patalachy i tyle.
Jednemu nogę oberwie, drugi paluchy będzie ściskał. Na uczuć.
Ładuje się to długo, a i celność mizerna. Przy łuku oko precyzyjne.
To idź!
Spróbuj skruszyć strzałą mury obronne. Idź.
Nie da się, panie. No właśnie.
A tak ustawimy cały rząd naszych bombard.
Kamieni daleko nie niosą. Ale te kamienie zmiotą z powierzchni ziemi
ścierwo. Odbijemy kowno, zobaczysz. A nasze wnuki będą śpiewać pieśni o
śmiercionośnych rękawach miotających kamienne kule. I naszym zwycięstwem.
Książę, musimy się jeszcze wprawić. Odlać kolejne. To odlewaj.
To dużo kosztuje.
Bracie!
To nie moja wina.
Bracie mój kochany.
Bracie. Nie możesz mnie zostawić.
Zakazuję ci. Zasłonił mnie własnym ciałem.
Od czego ta rama? Kamień z krzyżackiego działa.
Jak zaczął lecieć, kule nie było gdzie się schronić.
Ich piekło pochłonie!
Musieliśmy się wycofać.
Wybacz, bracie, ale nie daliśmy rady. To mamy oczu z nim raz!
Chcesz porwać mi ścichnę?
Skoro tylko tak możemy być razem, robię to.
Przemyślałem wszystko.
Tylko wyjedziemy, weźmiemy ślub i wtedy ścichna będzie moja. W świetle prawa.
Dziwne takie prawo, które zezwala na użycie przymusu. A prawo ważniejsze
od króla. U nas Żydów to by się nie udało.
Ślub się uzgadnia przed nim samym, nie po. Kiedy ja nie mogę bez niej żyć,
nikodemie. Teraz albo nigdy.
A pomyślałeś, co będzie potem?
Potem? Będziemy się miłować.
Urodzą się dzieci i będziemy szczęśliwi. I skażesz mi, ścichnę na życie w
niedostatku.
A kto mnie będzie bogaty, to prawda.
Lecz tak łatwiej jest żyć w zgodzie z sumieniem.
W prostocie.
Pokorzy. Rodzina się jej wyrzeknie.
Śmichna nam sprzyja.
Wreszcie, jak prawo będzie po mojej stronie, to i brat mi śmiechnie w końcu
przekona. Oby było tak, jak mówisz, Janie. Sam król powiedział, żeby walczyć
miłość. A słowa króla są święte.
W końcu namaszczony przez Boga.
Jakby co, ja o niczym nie wiedział.
Miłość musi zwyciężyć.
I zwycięży.
Co by to był za świat bez niej?
Zatem królowa została ostrzeżona i postanowiła zapomnieć o Wilhelmie i jego
liście do nas. Z taką wieścią wracasz?
Nie.
Napisała własny list.
Do niego?
Do nas.
Do nas?
Nakazała zerwać wszelkie kontakty z Wilhelmem, nie sprzyjać mu i nie
gdy zjawi się pod Krakowem.
Ale jak on się o tym dowie, skoro list jest do nas?
Królowa chce, żebyś ty się spotkał z księciem.
Najlepiej poza granicami Korony w Koszycach na przykład.
Dał mu list i rozmówił się z nim raz na zawsze.
Schowałam list tak, żeby go nikt nie znalazł.
Żeby nikt nie wiedział, że królowa wysyła tajną korespondencję. Jak ktoś
znajdzie w liście imię Wilhelma, nieszczęście gotowe.
Zgubiłam go.
O Boże.
Tydm nie pali.
Walą się do tej bitki jak barana.
Posłają ludzi na śmierć. Taka rola władcy.
Woli ogajły władza w twoich rękach. Krew mam na nich.
Mogłem to wszystko przewidzieć.
Głupiec ze mnie nie władca.
Co chcesz zrobić z Kierkieho?
Zbierz mój oddział i każ ładować bombardy na wozy.
Wszystkie te dwie też.
Zaraz wyruszą.
Panie! Ale ludzie nawet nie wiedzą, co to są te bombardy. Tam będę ładował
kamienie i strzelał. Kilku ludzi potrzeba.
Bombardy na wóz!
Poszulałeś? Oręż na wóz!
Słuchaj mi uważnie, bracie.
Każdy ma w swoim życiu drogę.
Moja jedzie stąd. Do głupoty.
Przez nieroztropne, ale waleczne serce.
Engelhardt zapamięta tę noc.
Wykurzę tego szczura z kowna i zapłacę winę.
Albo zginę.
Musisz powstrzymać skrygiełę.
Nie mogę.
Tylko ty masz nad nim władę.
Nikt nie ma nad nim władzy poza bogami.
Skrygieło rusza z bombardami na Kowno.
Nigdy wcześniej ich nie używał.
Nie wie, jak działają.
Oddziały małe, a wróg silny i niebezpieczny. Zabiją go!
To dobry moment, żeby odbić Kowno z rąk krzyżackich.
Jogaila by tego chciał.
Zawsze Jogaila!
Poszleś Skirgieło na śmierć tylko po to, żeby Jogajła był zadowolony i syty?
Miejmy się, książę.
Łajdaczysz się z nim też dla Jogajły?
Jesteś zwykłą wywłoką!
A Skirgieło głupcem!
Wybacz, książę, ale nie pozwolę ci źle mówić. Będę mówił o tobie, co chcę!
O mnie tak, ale nie o Skirgiele. Masz mylno o bracie mniemanie.
Oddałbym za niego życie, ale rozsądek nie jest dla niego na pierwszym miejscu.
Posłuchaj, Wigund.
To on mnie wybrał, chociaż wie, kim jestem i do kogo należę.
Sam powstrzymam skiergiełę.
Nie powstrzymasz.
Śmina, nie mogę się zgodzić na twoją propozycję.
Boś nie miałam pozbyć się tej pamiątki. Nie rób tego.
Miłujesz księcia Wigunta.
Cóż z tego?
Nigdy nie będziemy razem.
On też marzy o tobie.
Może uda nam się namówić króla na wasz ślub. Nie mść się.
Ale przecież król zgodził się na ślub swojej siostry z Bojarem.
Boję się.
Jak ty stracisz wiarę, to świat pokląsie w mroku.
Ale nie straciłam jej mistrzów.
Może udałoby się namówić króla, lecz ja nie chcę.
Jak to? Nie chcę, by Wigund musiał wybierać między miłowaniem mnie a wolą
Wigund musi poślubić córkę księcia Opolczyka dla dobra korony.
Sama rezygnujesz? A mi karzysz w altach?
Ponieważ miłujesz szlachcica, nie księcia, musisz walczyć, żeby chociaż
nas była szczęśliwa.
Zbigniew się nie zgodzi.
Przekonamy go.
Przegidzi tylko o połączenie majątków, więc ja też mogę pójść za sąsiada.
Dobrze.
Trzeba iść na przemiarkę do krawca.
Zbigniew zamówił suknię.
Już się nie przyda.
Sprawdzimy, czy na mnie pasuje.
Zdaję mnie.
Zamawiałem polewkę, co to ma znaczyć? A gdzie moja kasza?
Co się z tobą dzieje?
Piwa dolej.
Polewkę. Ale żeby opłatę pobrać, kiedykolwiek zapomnieli, to się jeszcze
zdarzyło.
Właśnie Nikodem ma mocną głowę, ale tylko do rachunków.
Nikodemie może ty jakiś kłopot masz. Wszystko w najlepszym porządku.
Nie chciał pan?
Żeby karczma się jadło wynosiło. Świat stanął na głowie.
Pilnuj się go, lepiej jest tylko pilnuj się.
Chodź, tritan.
Musisz mieć dużo siły.
Pamiętaj, że to porwanie to tajemnica.
Nie mogą nas dogonić ludzie i brata.
A my zmylimy trop i ruszamy do kościelca.
Janie?
Masz tu trochę jadła.
No chyba nie myślałeś, że samą miłością będziesz żyć.
I prezent ślubny.
Podziękuj od nas żonie.
Zawsze dobrze nam życzyła.
Przecież ja też zawsze życzyłem wam szczęścia.
I uważasz już, że popełniam błąd?
A już Cichna wie o twoim planie?
Nie chciałem, żeby się zamartwiała.
Albo żeby jej brat... Lepiej działać z nadkoczenia.
Pan nam z Brzezia brat przydzielił strażnika.
Będziesz musiał stanąć z nim do walki.
Stanę, ale nic mu nie zrobię, obiecuję.
A mnie już czas.
Zaraz będę uszły do krawca.
Wiem to od jego pomocnicy.
Będę.
Ukaż mnie, pani, wtrąć mnie do loku.
Przestań, Margit, wstań. Tak go pilnowałam, tak go strzegłam. Nie wiem,
się stało. Naprawdę szukałam wszędzie. Jeżeli ten list dostanie się w ręce
kogoś, nawet nie kończ.
Mówiłaś z kimś po drodze?
Z Kasztelanem.
To on!
Wszędzie wtyka ten swój wściepski nos w nieswoje sprawy. I straciłam głowę.
Muszę z nim mówić.
Natychmiast.
Czy Kasztelan jest jeszcze na zamku? Tak, pani. W kancelarii. Wszyscy panowie
czekają na króla. Jest już niedaleko Krakowa. Właśnie miałem zapowiedzieć.
Król już jest tak blisko?
Tak, pani.
Ja pójdę do Kasztelana.
Niech zauważył Zbigniew.
Może będzie miała takie perełki, jak cypnia królowi.
Wiesz, ile jest warta cukier.
Porywam cię.
Prawo pozwala.
Nic ci się nie stanie.
Puść tylko pannę ze mną. Ja nie!
Stój!
Puszczaj go!
Panie, zatrzymaj się.
To teraz akurat miałem iść zmienić płaskość. Nie będę witał króla w takim.
Ani kroku dalej.
Twój urząd zobowiązuje cię do przyzwoitości i poszanowania innych.
A ciebie, pani, twoja pozycja to opanowania.
Masz list, który nie należy do ciebie. Oddaj go albo mój mąż wyzwie cię na
pojedynek.
Jaki list?
Od królowej może do kogo?
Skąd go masz?
Słuszka go znalazła.
Właśnie przyszłam, żeby go zwrócić.
Mój.
Dziękuję.
Co?
Co to był za list?
Od kogo? Do kogo?
Nie umiem czytać kasztelania.
Oczywiście. Pewnie jakieś sekrety, tajemnika.
I tak się dowiem.
Błagam, tylko nic nie mów naszemu bratu.
Błagam.
Taki mamy plan.
Teraz trzeba tylko czekać na powrót Zbigniewa.
Liczymy na to, że zgodzi się na taką zamianę.
Wy go znacie lepiej.
To nie dlatego, że się rozmyśliłaś?
Nie.
Co za ulga.
Przemysł i gwałt nie dla mnie, nawet jeśli prawo nie zabrani.
Mój rycerzu.
Chciałeś mnie zdobyć wbrew sobie.
A jak chciałeś to zrobić, skoro gwałt tak bardzo cię brzydzi?
Przemógłbym się.
Dźwięk kruszonych murów i drzastki poległych krzyżaków pod kamieniami.
Najpiękniejszy dźwięk na świecie. Bombardy się sprawdziły.
Jeden niedojda, rozszarpany na moich oczach. Leżał wszędzie.
Jak korygeł. Budził się.
Dzięki Bogu. I dzięki Tobie.
Nie dzięki mnie, dzięki Bogom. A Tyś jak to?
Kiełka za drapę?
Ale zdejm to i zobacz czym cały.
Widzisz bracie, to jest najpiękniejszy dźwięk na świecie.
Twój śmiech.
Gdy jesteś przy mnie, wszystko się układa.
No, a co ty nie śpisz?
Czekałam na ciebie.
Spytek opowiedział mi o tych nieprzemnych pogłoskach.
Bronił cię.
Przekonał, że nie ma w tym ani okrucha prawdy.
Bo nie ma.
Muszę podziękować Spytkowi.
Wiem,
Władysławie.
Chciałam ci o tym powiedzieć, ale wyjechałeś bez pożegnania.
Ja też nie jestem temu winna.
Nie próbowałeś szukać z nim kontaktu. Nie macie
pośredników. Nie posyłajcie sobie tajnych wiadomości.
Żadne nic was nie łączy.
Wybacz, panie.
Chciałam tylko upewnić się, że królowa tu jest.
Jest. I rozmawia ze mną.
Jak śmierć nam przeszkadza.
Nie próbowałam szukać kontaktu z księciem. Sprawa z Wilhelmem jest
Mogę cię ufać?
Możesz, król.
Teraz chciałbym zostać sam. Jestem utrudzony drogą.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.