All language subtitles for Korona królów odc. 336

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku trzeba zorganizować przyjażdżkę arcybiskupowi. A ty co,

krnujesz z tą kreaturą? Ktoś mnie oczernia. Cały Kraków hucze od plotek.

Odszukam winnego.

Znajdę go i powieszę. Tyle lakturowi i wiem jedną plotą, tylko każdy w tym

blisko Boga albo władz. Królowa na to nie zasłużyła.

Książę Wilchę. Mastrę do złota. Chcę złota. W kształcie korony.

Chcemy zabrać żonę. Będzie ją trzył i będzie walczył. Gdzie król?

Potrzebuję z nim mówić. Pilnie.

Wyjechał na wiatr, pani.

Czemu mnie nie uprzedził?

Nie chcę się śpieszyć.

Wolę przyjechać na anioł pański.

Panowie już pewnie wszyscy tam gardłują.

Czego chcą?

Następnych przywilejów?

Wracają do starych.

Poproszą o potwierdzenie tych, które przyznał im król Ludwik.

W koszycach.

Czternaście lat temu, kiedy zgodzili się na koronę na niebiejściu czole.

Wszystko dostali.

Dwa grosze od łana i odszkodowania za stratę w walce.

Czego mogą chcieć więcej?

Chociażby pieniędzy na naprawę dzierżawionych zamków.

Tylko tak chcą wykorzystać słabość mojej korony? Słabość, panie? Papież jeszcze

nie potwierdził, że jestem chrześcijańskim władcą.

Ale tutaj na polskich ziemiach nikt nie będzie miał wątpliwości.

Jesteś pewien? Jak dnia i noce.

Nobile? Nobiles.

Nazwa ładna, szlachetna.

Ale ludzi się jej nie.

Co myślisz o tych?

Bardzo ładne.

No wiem, tylko w twoim stylu.

Mi się te podobają. Takie śliczne kolory.

Te plotki o mnie.

Niby ich nie słyszę, ale jakbym je czuła w powietrzu.

Podłe języki.

Nie myśl o tym. Łatwo rzec.

A jeśli dotrą do uszu króla?

Pierwszy, kto się na to odważy, gorzko pożałuje.

Król każe go poćwiartować. Tak cię miłuję.

Szkoda wielka, że sama nie zdołałam mu o tym powiedzieć.

Za późno mnie uprzedziłyście.

Ciężko jest powtarzać takie okropności.

Mój spytek na pewno już w Piotrkowie.

Obiecał, że wszystko ładnie królowi przedstawi.

Znasz go, pani.

Zrobi to najdelikatniej, jak potrafi.

Mam nadzieję.

Byłabym spokojniejsza, gdyby ujęto łotra, które mnie oczernia.

Oto historia prawdziwa!

o pewnym królu, królowej i pięciu

miłośników.

Pożenił się jeden spryciarz z królową i dostał za to koronę.

Chciał kiep król, że owoc już ktoś inny niż on od dawna

kosztował.

Zna się na rzeczy nasz książę i dalej chciałby

ją skosztować.

Ale z ciebie łajza!

Masz koronę! Masz berło! Masz tron!

A cóż ma twoja żoneczka?

I gdzie?

Tylko jednego zrozumieć nie mogę. Kto?

Kto za tym stoi?

Ciemny lud, panie.

Głupi. Swój rozum każdy chłopiek ma, jak ziemia. Ale kto w niej takie ziarno

sadzi?

Chyba pamiętasz, panie, jeszcze przed ślubem ludzie gadali, gdy książę

zjechał do Krakowa.

Jedźmy do Piotrkowa, panie.

Tam też tak będzie.

Kazałem wesołkom jechać precz.

Zapłaciłem.

Posłuchają?

Pogryziłem. Wszyscy mnie zdradzają.

Moja jesteś.

Dlaczego twoja?

Nie ma nade mną większego pana na lidę.

A Jugaila nie nad tobą czasem? W Krakowie.

Król i wielki książę. Ale ja tu za króla, za księcia ważniejszy niż duch.

Przekonamy się.

Co ty jadasz?

Powróżę ci.

Dobrze. Bogowie mi sprzyjają.

Zobaczysz. Bogowie?

Łybugi ogaje, łybugi te twoje wiedźmówki.

Co z nimi gadasz w jeziorze?

Tłok się zrobił w twojej głowie, książ.

To czego ty pragniesz?

Namiestniku?

Nie drwij ze mnie.

Dobrze.

Zapytaj.

Kto najmądrzej rządzi, ja czy mój brat Polscy?

Równy stałeś się bratu?

Tego niemy walenroda.

Sam ich przegonię.

Do samego morza jeszcze.

Ty się w morzu wykąpię.

Byłaś kiedyś nad morzem.

Słyszałaś? Szum fal.

Nie wiem, że tutaj będę.

Zbieraj się, bracie.

Mamy sprawę.

Jak to zajął wizę? Książęta mazowieccy zostawili ten gród zakonowi.

Witold zrobił to bez mojej zgody?

Co to było, ich bracie?

Bo ja tu rządzę, nie on!

Nie może robić, co mu się żywnie podoba. Ważne, że widna jest nasza. Nie nasza i

nie w ten sposób.

Mówią, że marszałek Engelhardt już gromadzi chorągwie. Przecież na tym mu

darują.

Głupią widnę.

Co chcesz zrobić?

Pokażę Witoldowi, kto tu rządzi.

A marszałka Engelhardta przyjmiemy godnie.

Wódź tego.

Miłościwy panie, to tylko złe języki.

Wrogowie twoi wiedzą, co boli najbardziej.

Znana jest twoja miłość do królowej Jadwigi.

I jej miłość do ciebie, panie.

Oddanie tobie i wierność.

Bezgraniczne. Znać w tym złą wolę zakonu. Oni zawsze tak działają,

oszczertwem. Chcą cię, panie, osłabić. Czyżacy?

Tak, najjaśniejsze, panie. A wiskonti?

Co on?

Może sklamow, że nie służy już wielce moje.

Po co?

Żebym Jadwizdy dał wiarę, że nie knuje za moimi plecami.

Okropna myśl, panie, całkiem niepotrzebna. To głupki karczemne, oni

co im ślina na język przyniesie. A jeśli Jadwiga skłamała?

Jeśli jest mu powolna, może tego pragnie?

Panie... Tym bardziej, skoro owoc tak długo zakazany.

Bóg, ty Boga miłości, panie, tak byś poczył królu. W każdej pogłosce zemyć

prawdy. Chyba sam diabeł se przeciec do ucha.

Mam dość.

Zbigniew każe nam jechać. Zobaczysz. Żegnaj, Babelu.

Może tym razem się uda. Modl się do świętej Jadwigi Śląskiej.

Ona złożyła śluby czystości. To nie jest dobry adres. Ale miała przecież siedmiu

rodziców.

Idzie tu tyram.

Najjaśniejsza pani?

Witaj, Zbigniewie. W czym mogę pomóc?

Ruszam na zjazd do Piotrkowa.

Nie dążę odwieźć sióstr do Brzezia. To sprawa dla królowej?

Składam pokorną prośbę, miłościwa pani, byś dwórki przyjęła z powrotem.

Mają zostać na Wawelu? Sama nie wiem.

Twoje oświecone towarzystwo ochroni ich cnotę.

Śmichno, Miss Cichno, chcecie zostać na Wawelu? Byłyście w takim smutku. Nie

lepiej odbyć żałobę w Brzeziu.

Będzie jak karzesz, pani.

Tu na Wawelu?

Żałba mocniejsza, taka ważniejsza.

Wiesz, pani, jak wiele znaczy nieskalana opinia.

Zabierz więc siostry ze sobą.

Lecz zjazd nie dla niewiar.

Wyślij pod strażą.

Nie ufam nikomu. Mam je zamknąć w lochu? Jeśli będzie trzeba.

Zbigniewie, mów, czemu ci tak zależy?

Dla mścichny mam męża.

Bardzo wymagającego.

Dlatego tak się niepokoję.

Wdowiec. Bardzo zatny.

Sąsiad. Zamożny jeszcze więcej.

Więc ostatecznie.

Śmichnąć cichno, czy zdołacie wytrzymać na Wawelu?

Brat tak bardzo nalega.

Będzie jak sobie życzysz, Zbigniewie. Jak każesz, bracie.

Dziękuję, pani.

Pani!

Wybacz, ale to pilne.

Krew się w nim gotuje.

I w takim usposobieniu ma stanąć na zjeździe przed szlachtą? Miarkują, że

słaby. A trzeba znieść urząd justicjariusza.

Gniew króla wszystko popsuje.

A panowie szlachta czujni. Tylko pozwolić im zachulać.

Królestwo by roznieśli dla własnej korzyści.

On jak wilk.

Witam panów.

Skąd te miny?

Król szaleje.

Zazdrości.

O czym król nie wiedział, panie Spytku?

Wszyscy wiedzą, tylko król chodzi jak głupiec.

Bo śmiewisko ga wiedzie.

Najjaśniejszy czy najśmieszniejszy?

Pani, dowiedziałam się, kto rozpuszcza złojęzyki.

Że jest tych pani...

Nie no, język mi chyba z kołowa kieje.

Ale imię Łotra podam. Mów prędko.

Gnieworz Zdalewic.

Jak to?

Przecież został wygnany. Wrócił.

Obmierzł, nędznik.

Jak to możliwe?

Wiem od prawdomównej niewiasty z miasta.

Opowiada o tobie w przebraniu chodził.

I w karnawale.

W masce mógł się dostać na Wawel.

Dzień był szalony.

Karnawał sposobny. Dość!

Trzeba go spytać i oddać katu.

Straci oko, język, to wszystko wyśpiewa. Język nie.

Racja.

Straci oko, rękę, a potem wszystko.

I trzeba się dowiedzieć, kto mu za to płacił.

Właśnie. Sam byś się nie porwał na twój majestat.

Jak można mnie aż tak bardzo nienawidzić?

Ciebie? Pani.

Tylko diabeł chyba.

Ludzie służą różnym panom.

Mogę spytać, dokąd teraz książę?

Do domu.

Żona pojechała rano z dworem.

Dogoni ją szybko. A co ze mną, książe?

Z tobą co?

Plotka u Jadwidze rozeszła się po Krakowie. Nie jestem tu bezpieczny.

Zadbaj o swoją skórę.

Jak to, książe?

Czy król słyszał, co wyrabia jego luba?

Skąd mogę wiedzieć?

Do Krakowa biegałem, ale na dworze nie byłem.

Tyle są warte twoje usługi.

Cały Kraków huczy dzięki mnie.

To nie miała być zabawa na gawiedzi.

Jaka była umowa?

Za co płaciłem?

Miałeś wywołać gniew i zazdrość Jagiełły, tak wielką, żeby nie był w

władać królestwem. Zrobiłem, co chciałeś.

Strzała nie dotarła jeszcze do serca króla, ale zatruję je, zobaczysz.

Niech cię Bóg prowadzi, miłościwy książę.

To twoja wina, spytko.

Panie... Zamieć! Tyś mnie przekonał do Jadwigi, do jej cnót pobożności.

Bo... Ani słowa!

Wiedziałeś, co oni mówią? Przyznaj!

Nie wiedziałem. Czyli to prawda? Nie wiedziałem, bo nie mówili.

To jest wojna.

Wojna przeciw tobie, złym słowem. Nowa broń krzyżaków. Zamieć!

Gdzie idziesz?

Po twojego konia. Może on mnie wysłucha.

Wracaj tu.

Mogę mówić?

Wiesz, jak to boli?

Wiem. Nie wiem.

Serce się rozrywa. Bo ją miłujesz. I ona miłuje ciebie.

A Wilhama nadal, jak to z nią jest?

To straszna potwarz.

Okrutna i niesprawiedliwa. Zaślepia cię.

Obudź się, królu. To jaka jest prawda?

Pomyśl, jak cierpi królowa.

Jak to?

Dowiedziała się zaraz po twoim wyjeździe.

Zamartwia, jeżeli nie zdążyła ci powiedzieć.

Wiesz o niej wszystko.

Niech to i tak żartować.

Panie, wierzę, że królowa cię przekona.

Ja mam dobre wieści.

Z Rzymu.

Bula papieska.

Ustanawia biskupstwo w Wilnie i zgadza się na kapitułę dziesięciu kanoników.

W tym ojciec święty nazywa się Princeps Christianissimus.

A na tym chrześcijańskim. Najbardziej chrześcijańskim.

Wygraliśmy.

Noc podaje dobre owoce za trudem przez chwilę naczynia.

Tutaj wsporniki.

Liny, ramię.

I tak przegonie Witolda i Krzyża tu przy okazji.

A ty co?

Zabrało ci odwagi do wojny, a?

Jogaila każe mu się żenić z opolską księżniczką.

No to się napijmy.

Czy nie opolski pan nie zbrzezy, a nie opolskiej księżniczce?

Serce nie sługa.

Litwina taka niedogodność potrafi zabić.

Zostawię się do Gaila, jak tylko się z nim spotkam.

Dzięki, bracie.

A tymczasem, definiujcie jakiś podarek.

Myślisz? Oczywiście.

Obieta jak ogień, cały czas potrzebuje nowej rozpalki.

Dodałeś wiznę Witoldowi bez walki. Jeszcze kilka chwil i wydobrzeję.

Mówię do ciebie, panie marszałku.

Nie bądź głupszy od Witolda, panie komturze.

Gdybym bronił wiznę, Witold by się cofnął. Niezwykła przenikliwość, godna

wielkiego wodza.

I co by nam z tego przyszło?

Wizna. Do diabła. No właśnie.

Do czego zmierzasz?

Zostaliśmy zaatakowani.

Bóg jest świadkiem.

Papież i cały chrześcijański świat patrzą.

Chcesz wydać wojnę Litwy?

Prawo pokrzywdzonego.

Uważaj.

Jagiełło w Toruniu mówił, kto grozi Litwie, grozi Polsce.

Piękny ten twój Jagiełło szczeka, ale ugryźć nie potrafi i ani się ośmieli.

Przekonany, panie marszałku.

Słyszeliście, jak baba Zersi urodziła Bachora, Colnerowi?

Chciał go zobaczyć, ale samemu nie wypada.

Posłał Giermka. Giermak poszedł, sprawdził, wraca. Colner wychodzi z

pyta. Co?

Podobny do was, panie.

Łysy, mały, ciągle mordę rozdziela.

Książę.

Dwa wieści.

Engelhardt z siłą wojska ciągnie na kowno. Złe?

Wspaniałe, nareszcie wojna.

Za win.

Za zwycięstwo.

Jak długa ma być ta przerwa, panie?

Nie możesz opuszczać Piotrkowa.

Nie wolno mi.

Wybaczcie, niech mnie pyta, ale flachta. Co flachta?

Zjechali się z najdalszych stron. Nigdy się nie widzieli.

Chcą złożyć hołd. Może i co w bitniu potrzebie.

Ale rozpuszczenie jak dzieci.

Aż przyjdzie czas, że zaliniwi będą do obrony. Nie wyjeżdżaj, panie.

Błagamy cię. Po co drażnić panów?

Niepokojne czasy będą.

Podpiszcie co należy.

Klikuj dokumenty.

Dziękujemy, panie. Ale nie zostanę ni chwil dłużej.

Wracam do Krakowa.

Spójrku!

Powiedz mi, wreszcie prawdę.

Lubią mnie tu, czy nienawidzą? Miłują. Ci, którzy cię poznali.

Nie wielu ich wciąż.

Po co gadają straszne rzeczy o królowi?

Panie, słyszałeś wiwaty?

Więc pożyt z wątpieniem. W Krakowie zajmiemy się twoimi wrogami. Tu...

przyjaciół.

Już idzie.

Pani.

Śmiechno, myślichno. Tak się cieszę, że was widzę.

Siadajmy.

Elzabet.

Powiedz, błagam, czy Jan z Kościelca naprawdę przywdział habit?

Przywdział habit, ale nie złożył jeszcze ślubów.

Dzięki Ci, Boże.

To znaczy, służba Tobie, Panie, jest najważniejsza, ale może tego jednego,

jedynego rycerza nie żal by Ci było puścić.

Dobry Bóg sprzyja prawdziwej miłości.

A dla mnie nie ma już nadziei. Dlaczego śmiechną?

Król chce wydać Wigunta za córkę księcia opolskiego.

Poświęcę się.

Dla ciebie.

Co ty mówisz, siostro? Wyjdę do tego starego wydowca. Sąsiada. Może wtedy

Zbigniew zgodzi się oddać cię Janowi.

Pani!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.