Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku Władysławie! Pomyliłem się.
Uczyli mnie przed chrztem, że dobry chrześcijanin nie powinien pożądać żony.
Musisz dbać o dynastię, królu.
Tylko tyle?
Nie.
Przez siebie grzeszę.
Smutka ty ciekara.
Wyrzuć ją.
Dlaczego? Nie pochwalam tych włoskich zabaw.
Król jest o mnie zastrosny.
Zniszcz maskę.
Niech muszę.
Moim sercu należy do ciebie.
Jak i cała ja.
Dość już psot.
Dziś szczęśliwy dzień.
Pan wojewoda i pan podskarbie biorą śluby. Cieszmy się.
Obiecaj, że zniszczysz maskę.
Obiecuję.
Najjaśniejszy pani.
Witam, panie Spytku.
Księżno, wybacz, wspieszno mi. Żenię się.
No przecież wiem.
Z zaproszeniem na twój ślub jestem zaszczycona. Niezmiernie mnie to raduje.
Wyobraź sobie, że na moim wydarzyło się coś bardzo zabawnego. Otóż, kiedy mój
piękny Władysław w pięknym stroju i pięknych trzewikach szedł do ołtarza...
Pani, wysłucham reszty na uczcie.
Nie pędź jak hart za zającem, kiedy dama pragnie rozmowy.
Nie uważaj.
Bo Władysław fitnął kozła i cały kościół się z tego śmiał.
Słucham, pani.
Spotkaj mnie z królem.
Szczerze odradzam.
Dlaczego? Manifest twojego męża zdenerwował króla.
Co to za król?
To go złości byle skrawek pergaminu.
Pergaminu. Książy namawiał do buntu. Manifest kierowany był przeciw królowej.
Nie pochwalam postępków męża. Z chęcią wyjawię to królowi. Zobaczysz go w
najgorszym możliwym nastawieniu. A co to znaczy?
Chcesz burzy?
Idź do króla.
A teraz pozwól księżno, że się orzenie.
Wybacz, najjaśniejsza pani, nie chciałam przeszkadzać. Wszyscy dziś tacy
zabiegani.
Dziś mój ślub.
I Margit.
Tak, naturalnie.
Z czym przychodzisz, Erdabet?
Obiecałyśmy z siostrą, że doradzimy sobie, jakie suknie włożyć.
Po oczepinach, a przed pokładzinami.
Oczywiście. Idź z siostrą.
Nie będę was zatrzymywać.
Co się dzieje?
Co, co się dzieje? Znam cię.
Dzisiaj nasze śluby.
Miałaś zobaczyć moją suknię, a ja twoją. Cały czas oglądamy nasze suknie,
rozmawiam o ślubie i o tym, co po ślubie. Co ty mówisz? Przecież to jest
najważniejszy dzień naszego życia.
Może. Może?
Trudno cię zrozumieć.
Jakie masz tajemnice z królową?
Uważaj, siostro, bo napytasz sobie biedy.
Jakim sposobem?
Pomagasz Jadwice w tajnych schackach?
Schackach? Kim?
Ludzie różnie gadają. A ty słuchasz oszczerstw i we wszystko wierzysz.
Masz moją wdzięczność, królu, ale oferuję znacznie więcej.
Księżno, do rzeczy.
Sam dobry Bóg i jego aniołowie zsyłają dziś podwójne zaślubiny jako dobry znak
dla królestwa.
Jedynym dobrym znakiem jest to, że twój mąż nie przyjmał.
O czym chciałaś mówić, panie?
O szczęściu koron.
Bo czy śluby nie dają szczęścia?
Zależy, które.
Śluby polityczne, mądre.
Do czego zmierzasz? Mój mąż, książe opolski Władysław.
I ja, siostra księcia Mazowieckiego jednakowoż, twoja już powinna wata
potwierdzamy gotowość, by rękę naszej córki Jadwigi oddać twemu bratu księciu
Wiguntowi. Jak śmiesz mówić o ślubie córki z Wiguntem po tym, co uczyni twój
małżonek. Ach królu, twój gniew jest niczym w porównaniu z moim.
Nie mam czasu na gierki.
Władysław zbłądził, ale to jego sprawa.
Ale czy jest twój?
Bóg tak chciał.
A moja córka może należeć do twojego brata.
Nie.
Porozmawiajmy rozsądnie jak dorośli ludzie.
Wszyscy na tym skorzystamy.
Wyłożyłam mu jego błąd. Coś powiedział?
Że zadrzeć z tobą to jak uderzyć łubem o skałę.
I co teraz w tym ubiecie układa?
Że lepiej być twoim sojusznikiem, panie.
Przede żenek waszej córki z moim bratem. Bardzo się sobie spodobają, moja w tym
głowa. To jego księcia.
Mój jaki.
W Wianie wynosimy ziemię kujawską, należącą kiedyś do Korony. I wieluńską,
blisko zakonu i Litwy.
No i nie mamy syna, a więc Jadwiga wszystko dziedzic.
Zaczyna się ciekawie.
Ziemia opolska, wieluńska, bolesławiec, staną się dostępne dla kupców z Litwy.
To zwiększy twoje zyski z handlu i otworzy drogę Litwie na południe do
Dodaj do tego do dynastii twojej szlachetną krew króla Łokietka, książąt
mazowieckich i przychylność króla Luksemburczyka.
A dalej?
Częstochowa będzie kiedyś należeć do twojego brata, a w niej cudowny obraz.
Wykluczone.
I po co ci ten ślub?
Do grobu się wybierasz, że się żenisz?
Żeniaczka to jak grób za życia.
Dzieci, potem wnuki.
A potem już tylko śmierć.
Przecież jesteś jeszcze młody.
Zamożny.
Do kiego diabła zamykać sobie drogę do świata?
Owszem, panna Nieszpetna jeszcze młoda.
Ale czy ona jedyna pod niebiosami?
I czy najlepsza?
Czy nie pochodzi znak, jakiś anioł, czy co?
Gadałeś z kimś?
Ja? Nie.
Zdawało ci się.
Do ślubu powiedzą nad sutkami koni. Powodza. Trzydziestu będzie muzyków
katedrą. Tyle samośpiewaków. Król, królowa, arcybiskup, całe mnóstwo
rycerstwo i najprzedniejsi mieszczanie.
W Rzymie się dowiedzą, żeśmy się żenili.
Pijesz?
Witam, witam.
Długo nie zabawię, Gartmarzu.
Przyślij mi do domu pod Krakowem dziesięć beczek piwa, dziesięć wina,
poćwiartowane dwa woły, cztery świnie i osiem tuzinów kapłanów. Piękne
zamówienie, jaśnie panie.
Będzie mi to potrzebne na jutro wieczorem.
Ale na jutro to mogę nie dać rady. A dlaczego już to?
Na pewno słyszałeś, panie, mamy tu dwa wielkie śluby i wesela na samym Wawelu.
Tłumy, tłumy głodnych weselników.
Postaraj się, bardzo proszę.
Trzecie wesele.
Zobaczę, co da się zrobić.
Wielkie i ochotkę niemałą, trochę do królowi, trochę
Wilhelmowi. Wynoś się! No już!
I więcej nie wracaj.
Wybacz, panie. Kręci się hołota, gada coś inno, na język przyniesie.
Rozum straciłeś.
Przecież dzisiaj ślub. A jak ja nie? Co? A jak nie pójdę?
Oszalałeś?
Strach cię obleciał w tydnej.
Rozum.
Nie obleciał, a przyleciał. Na czas. O czym ty mówisz? Przecież jest za późno
takie rzeczy. Co z Margit?
Póki Bóg nie zwiąże... Wszystko popsujesz. Przed ciebie i ja się nie
Jeszcze i nie podziękujesz?
Żen się.
Zobaczysz, co ludzie będą gadać. Żona tu, baba tam.
O co ci chodzi?
Królowa jesteś jak kryształ, a tam, wiesz, co ludzie mówią.
Dosyć tego.
Wzięł się póki pora.
Potem przepadłeś.
Piękna, dobra, gospodarna Margit. O co ci chodzi?
Może ja wcale nie chcę dobrej, gospodarnej, ani
pięknej Margit.
Przecież on wystąpił przeciwko królowej, przeciwko tobie. Opolski, zrozumiałem
swój błąd. Błagam, nie mógłbym wziąć mięknej córki twojego marszałka. Serce
tylko dla niej bije. To niech ci dla niej bije, w sekrecie.
A użę się dla Litwy, nie dla serca.
Mówię, że Zbigniew Bratz -Schmich nie ma już dla niej męża.
Robię to dla nas wszystkich.
Myślę, że mi to ułatwia i słodko.
Żenie tęsknię, nie mam wątpliwości.
Mam. Każdego dnia.
Ale zamierzam stworzyć tu coś wielkiego.
Wielkie królestwo.
Z wielkim czeństwem.
Pomóż mi.
Aby już pracę.
Zatracisz Litwę?
Lepiej?
Dobrze.
Po ślubie, Margit, poświęcę się dla ciebie.
I dla królowej.
Na pewno otrzeźwiałeś?
Słowo. I nie uciekniesz sprzed ołtarza.
Wybacz.
Zdenerwowałem się trochę.
Życie ma dziś się wywrócić.
Całkiem naopak.
Panie wojewodo, królowa wyzywa.
Podskarbie go.
Ludzie udają się z Cyan.
Rwią od ciebie.
Książę tak nują, obiecują wrócić do dawnej wiary. Wittelt.
Najgorsze otwarte mówi, że Litwa będzie jego.
Słowny Wittelt, zawsze on.
Ty siedzisz w Krakowie, jak ten sklepy.
A co z Krigalo?
Minowałem go przecież namiestnikiem. Twój namiestnik nie rozumie, co się
w głowach Litwinów, a co dopiero w jego głowie, kiedy cię napije. Garos, co ci
slina na język przyniesie?
Ale nie odwrócisz mojej uwagi. Ożeni się z córką Polczyka.
Kochany jesteś, bracie, że zgodziłeś się nas powieść.
Wszyscy są, to i nas nie może zabraknieć.
Macie robić, co kazałem.
Zaczekam w kaplicy. Tak.
Książę Wigłąd na pewno już przybył.
Mam nadzieję, bo chcę z nim mówić.
Jak zobaczę, że powiesz słowo do tego Jana, to
dokończysz żywota w klasztorze.
Tak, bracie.
Nie dosłyszałem.
Bracie, Zbigniewie.
Pan młody?
Jakże uroczy.
Księżno, urokiem i dziękiem nikt ci nie dorówna.
Wiem, wiem, Dymitrze, jesteś szlachetnym człowiekiem.
Zawsze dotrzymujesz danego słowa.
Księżno. Chodzi mi o moją córkę i księcia Wigunda.
Pomożesz mi przekonać króla i królową, prawda?
Właśnie idę do królowej.
O, Boże.
Jest na Wawelu jeden szlachetny mąż, a że żal serce ściska, że niedługo ten
umysł i to ciało będą należeć do innej kobiety.
I to Węgierki na dodatek? Tak, tak, Dymitrze.
Jestem u pana zazdrosna.
Królowa czasem mnie czeka?
Idę.
Idę.
To ponad moją siłę.
Ja też.
Zostaję.
Zabiję u Cię.
To mi po życiu bez Ciebie najdroższe.
Błagam.
Głowa posłucha.
też chcę umrzeć.
Z tobą.
Sikoreczko moje.
Wybacz mi, panie, proszę.
Z całego serca błagam.
O co mnie błagasz, pani?
Nasz ślub się nie odbędzie.
W czymś tobie, nie daj Bóg, uchybiłem?
Nie, nie, nie, broń Boże.
Klejnot.
Szlachetny kamień.
Zakochałam się.
Zakochałaś się.
Przyjęłaś klejnot od innego.
Dymitrze, wysłuchaj Margit.
To nie moja decyzja, ale obiecałam ją wspierać.
Wiem, że to trudno, że sprawi ci zawód.
Dymitrze, zanim coś powiesz, proszę cię, wysłuchaj mnie.
Wybacz.
Jesteś cudownym człowiekiem.
Najmądrzejszym na świecie. Przysięgam, ja to wszystkim mówię.
Ale ja nie mogę cię skrzywdzić.
Nie kocham cię.
u kogoś innego.
Bardzo się cieszę.
Jak to się cieszysz? Naprawdę, z całego serca.
Jeśli królowa temu sprzyja, ja nie stanę na drodze twojego szczęścia.
Pani, Margit, bądź szczęśliwa.
W ogóle się nie sprzeciwił.
Ciesz się, Margit.
To dzielny człowiek.
Pani, to dzięki tobie. Gdyby nie ty, nie odważyłabym się.
Jestem taka szczęśliwa.
W ogóle się nie złościł?
Nic a nic.
Nie złorzeczył?
Na sąd cię nie wezwie?
Życzył mi szczęścia i poszedł.
A bałam się, że serce mu pęknie.
Ciekawa ta miłość.
No tak, stary kawaler.
Rozumiem cię, siostro.
Ten Visconti to piękny mężczyzna.
Jest taki dworny i dzielny.
Chyba w łożu na polubi twojego nie widziałaś.
Ale mogłaś mi powiedzieć.
Bałam się.
Mądrze postąpiłaś.
Głupio i mądrze.
Powiedz, że się cieszysz.
Ja, Specymir z Meltyna, w obliczu Boga Wszechmogącego.
Biorę Ciebie, Erzebet Lakwi, za żonę i ślubuję Ci miłość i
wierność małżeńską na dobre i na złe.
Do końca żywota mojego.
Ja, Erzebet Lakwi, w obliczu Boga Wszechmogącego, biorę
Ciebie z Pycymirze z Melsztyna za męża i ślubuję Ci miłość i wierność
małżeńską na dobre i na złe.
Do końca żywota mojego.
Dobrze, że Margit wybrała się skądś tego.
To chyba szlachetny człowiek. Ale żal mi, Dymitra.
Tak się bronił przed Orzenkiem, że i się obronił.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.