Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku mówiłem z Wilhelmem. Jadwiga od roku włożył
nadal walczy.
Cały świat ma się dowiedzieć, że Jadwiga to ladacznica. Oddała się Wilhelmowi,
zanim ją Jagiełło tknął. Wiedziałem, jak miłowałeś, jak walczyłeś o ukochaną. I
przegrałaś. Serce pokona największy przeszkód. Przepora przekonałem, ale
syna Zbigniewa nie dam rady. Może tam by się chciało żenić. Z kim niby? Z
Margit. Zostaj moją żoną, pani.
Wreszcie cię znalazłem, panie.
Wreszcie cię znalazłem.
Panie.
Mówiłem coś?
Królowa chce się z tobą widzieć.
Już idę.
Miałaś się nie forsować.
Jan pozwolił wstać.
Chcę tylko wyjrzeć przed okno, zobaczyć Boży świat. Prawie z niego odeszłaś.
Wytrzymasz jeszcze dzień lub dwa w łóżku.
Nie wytrzymam.
Całe miasto się raduje.
Słyszałam gwar, głośną muzykę, śmiechy.
To tylko zapusty.
Ludzie powariowali.
Opowiedz, jak nie pozwalasz zobaczyć. Przebierańca wszędzie.
Wilki, niedźwiedzie.
Niektórzy mają kukły, zwierząt. A ludzie w motkach?
Ciężko odróżnić, kto swój, a kto nie swój. Kto dobry, kto zły, kto biedny,
bogaty. Podobno wśród nich nawet jest sam księża Luka Visconti.
Włochów w Krakowie moc.
W kaczmach tańce i popijawy.
Muzykanci z całej ziemi krakowskiej chyba się zjechali, bo można ogłuchnąć
rynku. I nie da się przejść. Każdy prosi o datki. Jak nie dasz, to wróżą
nieszczęście. To daj. Na szczęście.
Ono pisane nam jest.
Przecież wkrótce wyjdziemy za mąż. I ty i ja.
Czuję w sobie taką radość, jakby sama matka przenajświętsza miała udział w
ozdrowieniu. Jakby stał się cud.
Stał się cud, Arcebet.
Jesteś z nami.
Erzebet, jak dobrze, że czujesz się lepiej.
Potrzebuję twojej pomocy.
Zamek powinien świętować razem z poddanymi.
A nie na odwrót?
Co to za pomysł? Skąd się wziął? Włosi w Krakowie postanowili ożywić krakowskie
mury zabawą do upadłego.
A książe Visconti pomógłby nam urządzić karnawał po królewsku. Visconti.
Nie ufam mu. To człowiek o czystym sercu. Jak książe Wilchem, któremu
Odciął się od niego, nie ma z nim już nic wspólnego.
Mam uwierzyć, że przyjechał do Krakowa specjalnie po to, żeby ze swoimi
krajanami tańczyć i pić wina. Jest tu już od dłuższego czasu.
Podoba mu się tu.
Jesteś dobrze zorientowana.
Ja słyszałam, panie, że książę gromadzi wokół siebie Włochów, choć od niedawna
tutaj. A karnawał w Italii i zapusty u nas to obyczaj. Ludzie ciężko pracują,
zaraz będą pościć.
Potrzebują zabawy.
Picie na umor i przybierania za zwierzęta to chrześcijańskie obycie?
A podobno Litwinie to dzikusy.
Władysławie, różnimy się od siebie, a jednak żyjemy pod jednym dachem.
Zgodzisz się?
Spodziewam się kłopotów.
Proszę.
Nikogo poznać nie sposób, jak wszyscy udają kogoś innego.
Łatwo wmieszać się w tłum, co?
Zapomnieć o swoim marnym żywocie. Być kim się chce.
Ja bym chciał być kimś naprawdę.
Skąd taki parszywy humor?
Byłem na cmentarzu.
Żonę, panie, siedź nad jej duszą. Nie mogę patrzeć, jak tańczą i sławolą
grobami. Przecież to nie godzi się.
A co ty?
Przyłącz się do ludzi księcia Viscontiego.
Powiadają, że u Włochów zabawa przednia.
Karnevale.
Pojesz, wina skosztujesz, pannami potańczysz, o, może poznasz nową żonę.
jak rozpustka. Raz w roku można, o, żeby wiedzieć, czego przez cały rok unikać.
My obchodzimy święto Purim. Że co?
Święto odmienionych losów. O, też mi święto. Ja to codziennie komuś
Posłuchaj, Andrzeju. Jakie święto? Jak się odmienia los?
To na pamiątkę uchronienia Żydów przed zagładą.
Ręki perskiego króla.
Za swoim ludem stawiła się do niego królowa Estera.
Wesoła zabawa i picie są obowiązkiem pobożnego Żyda. Ale nie jest obowiązkiem
gawędzenie z gośćmi, kiedy roboty zatrzęsienie. Już, to roboty.
Obowiązek to obowiązek.
Groscie należy.
Mam dla ciebie propozycję znacznie więcej warto.
Karczmarzu.
Przesłał mi książe Opolczyk, bym spłacił część długu, jaki ma u ciebie.
Część?
Zwróci całość, o to się nie kłopocz. Książę to człowiek honoru, pamięta.
Ale liczy też na twoją pomoc.
Tak myślałem. Książę wie, że masz posłuch wśród klienteli tego wyszynku.
Chce byś mówił im, jak niecne jest postępowanie naszej królowej.
Królowa jest święta. Wszyscy tak o niej mówią. Bo taką udaje.
Ale spotyka się potajemnie ze swoim byłym narzeczonym księciem z Habsburgów.
Przysięgam, że to prawda.
Nie daję wiary.
Odejdź, panie, bo powiem komu trzeba, że banita zawitał do miasta.
Nikodem jest twój.
Kupiec włoski dał je nam w podzielce za posiłek. Możemy rozdawać naszym gościom.
A co z długiem?
Miałeś oddać.
Człowiek Opolczyka?
Przeszkodziłam w czymś? Nie, nie.
Jak ci idzie?
Legiska nie chcą słuchać.
Mówiłem, że gadam tak, bo zapusty są dla zabawy, a królowa jest do dobra.
Jad w ludzkich sercach jest jak chwast na polu.
Jak się przyjmie, rozrasta się bez naszego udziału. Pokażę ci. Trzeba tylko
zasiać.
Pozwól, piękna pani.
O, dziękuję, dziękuję. Miski nie potrzebuję.
Na cmentarz idę, bo tam beczkę miodu otwierają.
A jak tu idę za późno, to mi cały wydudlą.
Za to będziesz mógł się podzielić nowiną.
Słyszeliśmy, że królowa przyprawia rogi królowej.
Jak temu tam przyprawiono?
Niech cię czar ci powie.
Dziękuję królu, że zgodziłeś się mnie wysłuchać.
I cieszę się, że nie ma tu z nami królowej. Bo chcesz knuć za jej plecami.
pozwolę. Bo muszę powiedzieć coś, co nie byłoby miłe jej uszą.
Słucham.
Książę Wilhelm to oszust.
Zawsze szło mu tylko o koronę, nie o serce królowej.
Żadna to dla mnie nowina.
Choć w twoich ustach brzmi dziwnie.
Mnie już nic z Wilhelmem nie łączy.
Mogę wyznać prawdę.
Książę Wilhelm dba tylko o siebie.
Królem byłby złym, mężem jeszcze gorszym.
Na szczęście jego plan się nie powiódł. Nie zrezygnował jeszcze.
Szuka poparcia w Rzymie, w Malborku, po innych dworach.
On nie ma nic do stracenia.
Malej kundyli mniej może.
Tym głośniej szczeka.
A ty?
Czego chcesz z Danem? Pragnę tylko zostać w Krakowie.
Wysłużyć tobie i naszej królowej. I jeszcze urządzić karnawał na moim zamku.
Byłbym zaszczycony.
Pod jednym warunkiem. To będzie twoja zabawa, królu. Nie będę musiał w tym
uczestniczyć.
Gadasz do siebie, księże?
Dla nas księża nie nadejdzie.
Chłopcy! Wejdźcie tu do domu, niech ojciec ci pij za tę oponę zimę.
Dziękujemy!
Wiesz, serce przed tobą otwieram, a ty je depczesz. Nie, książę, nie można
kupić. Nie chcę cię kupić, tylko miłować!
Powiedz mi, czego chcesz?
To ci to dam!
Chyba, że chodzi o Jogailę, to nic z tego.
Wiesz, czego pragnę?
Pragnę tylko wolności.
Niestety.
Złoto daje wolność. Mam złoto, dam ci całe.
Złoto to niewola.
Bądź moją.
Powiem ci coś.
Ten łańcuch w ramieni chybku odbrani.
Gdybym ożenił się z jedną z córek Witolda, siostrą...
Za późno.
To niedorzeczne.
Witoldzie, ja tylko szepnę słówko Juliannie. Po co?
I jakim prawem?
Prawem matki, która chce dobra swojego dziecka.
Namiestnik Litwy to najlepsza partia. Pij, jaki pochlec.
W dodatku zbyt blisko ze mną spokrewniony.
To przecież da się obejść. I to wciąż najpotężniejszy mąż w księstwie.
Mam już plan.
Jaki?
Mam ci mówić?
Rozgadasz. Nic nie powiem. Przysięgam.
Oddam Zofię za Wasylia Dońskiego.
Pakt z Morkwą.
Przeciwko Jogaja.
Chcesz odzyskać władzę przez łoże córki.
Tylko tak da się to zrobić.
I tylko z Wasylem. Po co on nam skierpiał?
On nigdy nie zdradzi Jogajwę.
Teodzie, ja myślałam tylko o dobru dziecka.
I powiedziałam tylko szeptem. I szeptem można wydać wyrok.
Przypominają mi o budzie.
Pamiętasz jeszcze tamtej szabale, Margie?
Wawel to nie Buda, ale i tak będzie pięknie.
Nowy?
Dostałam od Dymitra.
Skromny, ale czy wdzięczny.
Byłam zaskoczona, jak mnie go podarował.
Musicie zatem bardzo miłować.
On przecież taki oszczędny.
Za chwilę zaczynają się tańce.
Masz już maskę pani?
My właśnie wybrałyśmy.
Lecz ta nie dla ciebie, pani.
Pozwól, że wybiorę taką, która będzie bardziej pasowała do twojej urody.
Nie dość, że się spóźniłeś, że jeszcze siedzisz jak skazaniec przed egzekucją.
Bo życie mnie obrzydło, matko.
Tak myślę, ci to grzech, a co dopiero mówić?
Obranisz mnie?
Prosisz?
Na pewno masz kogoś na oku.
Synu!
Prędko. Czym prędzej.
Jako namiestnik ma dużo pilnych praw.
Ten głos dałaś mi znak, że będziesz moja. Dałam, ale stawiam warunek.
Obiecaj, że nie zrobisz nigdy nic przeciwko Jogaila.
Przyniosłem, panie, tak jak sobie życzyłeś, statuty króla Kazimierza.
Czytaj.
Musiałem wyciągnąć kanclerza z zabawy, żeby mi je udostępnił.
Nie wolisz świętować całym dworem, królu?
Ktoś tu pozwala, by ten jeden dzień w roku w zapusty wręcz zapomnieć się w
zabawie. To nie grzech.
Wolę pamiętać, niż się zapominać.
Król Kazimierz na ten przykład wielce lubił uczty.
Chce się od niego uczyć.
Ale jak rządzić?
Nie jak ulegać pokusom.
Królu, to od ciebie powinni się uczyć.
Czytaj. Dalej o sądach?
Kontynuując.
Niektórzy dla krewnych, przyjaciół i sług nauczyli się zjawiać w sądzie z
i grożąc usiłują wpływać na wyrok.
Dlatego, aby takich powściągnąć chcemy, aby gdy kto tak postąpił, zasłużył na
karę, dla nas bez żadnego odpuszczenia, która jest nazywana piętna dziesięć.
Królu, przedługoniec listę od tarosty ruskiego Jana Starnowa. Proszę.
Starosta dowiedział się, że księże Witold i księże moskiewski Dymitr Doński
planują tajemny sojusz.
Chcą go przypieczętować ślubem swoich dzieci Zofii Witoldównej i Wasyla.
Zdrajca.
Dymitr czy Witold?
Witold.
Witold przygotowuje grunt, na którym stanie przeciwko mnie.
Co uczynisz, panie?
Pokrzyżuję mu plany.
Najpierw poszli człowieka do Skrygieły.
Lepiej nie pokazuj się dziś matce z tą szczęśliwą gębą.
Jest na ciebie wściekło. Witold i Anna wyjechali. I bardzo dobrze.
I tak nie urzędzę się z Wigzofią. Bo Wiedma ci uległa?
Wiesz, czy ja?
Poskromić tę dziką klacz potrafił dotąd tylko jeden.
Uważaj, bracie, uważaj.
Okaź jej szacunek, kolegie, albo cię zabiję.
Puszcza.
Nie pozwolę, żebyś szargał jej dobre imię.
Będziesz przez nią cierpiał, głupko.
Tadana jedyna mnie miłuje.
Była zazdrosna, kiedy powiedziałem jej o Zofii. Pojęła.
że może mnie stracić. Jesteś pewien, że nie chciała czegoś raczej ugrać dla
Jogajły?
Leż mi z oczu!
I skromny ślub.
Jestem pewien, Dymitrze, że dla panien Laczkwi nie istnieje coś takiego jak
cichy ślub.
Jedno i drugie się wyklucza. Dobry Boże, trzeba będzie pójść w zbytki.
Czego się nie robi z miłości?
Ja na przykład odprawiłem Erzabeth do komnaty, zamiast podziwiać w tańcu jej
wdzięki. I słusznie, zbytku. Ledwo uszła śmierci spod kosy. Musi się oszczędzać.
Ale ty możesz tańczyć, Dymitrze.
Twoja narzeczona zapewne by się ucieszyła. O, nie, nie, nie, nie, nie.
Tańce są dla młodych.
Z moim stanowiskiem nie uchodź.
Dołączysz królu? A Dymitr?
Nie w tym rzecz, co wypada, a co komu w sercu gra.
Nie ma tu królowej?
Sprawdzę, czy nie odpoczywa w komnacie. Sam to zrobię.
Podziękujcie panie garcerzowi. Nie mieliśmy z czym jeść.
Jeden narwany ogier wpadł do izby i wszystko nam potłukł. Bo ten łapidł źle
przywiązał. Dziś na zamku wielka uczta z tańcami.
Przyniosą wam coś z pańskiego stołu? Oczywiście, że przyniosą.
Królowa zawsze każe cały zamek obdzielić tym, co sama jada.
Raz na święto Bożego Narodzenia jadłem figi. Pierwszy raz w życiu.
Te wszystkie inne są po to, żeby w tłumie przemycić do jej komnaty
Brednie powtarzacie o to, co?
Znam człowieka, który na własne oczy widział księcia w beczce od kapusty.
Królowa to święta niewiasta.
I królowa najlepsza, nie będę tego słuchał.
Mieliśmy iść do karczmy.
Tak, tak, idź, idź, ja teraz przyjdę.
Wystrzekany ten twój pomocnik.
A nic mnie działo nie tam?
Komu? Gdzie?
A temu księciu w tej beczce od kapusty.
To jednak ty.
W Władysławie.
Pomaliłem się.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.