Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NINA AZAROVA ROZDZIAŁ 7
- Pokój po pokoju. - Rozglądajcie się.
Szukajcie tam.
Odsuńcie się.
Co jest?
Nie wiem, stary.
Nie wiem.
Obudziłaś się.
Jak się czujesz?
Zabrałeś mnie z domu.
Dlaczego?
Wiesz, ile czasu zajęło mi dotarcie tak daleko?
Umierałaś.
- Byłaś na granicy śmierci. - Według ciebie.
Oboje naraz, dobrze.
Jestem dr Bradfield. Przyjęłam was tamtej nocy.
Mam wyniki toksykologii.
Jakiej toksykologii?
Oboje macie niebezpieczny poziom siarczku rtęci we krwi.
Dziewięćdziesiąt dziewięć ppm u pana Washingtona, a u pani Suzaki
blisko 3000.
- Podano nam narkotyk? - Zatruto was.
Według Służb Zdrowia Środowiskowego, to gaz wydzielający się tam naturalnie.
- Był zgłaszany wiele razy. - Dobrze.
Czy tyle siarczku rtęci wystarczy, by wywołać halucynacje?
Z naddatkiem. Więcej mogłoby być bardzo niebezpieczne.
Potrzebujecie odtrucia.
- Dziękuję. - Dziękuję.
Ruskin musiał wiedzieć o siarczku rtęci.
Może tak, może nie.
Celowo truje dzieciaki.
To poprzedza Ruskina.
Od stuleci pod domem jest źródło.
- Stamtąd pochodzą opary. - Skąd wiesz?
Wie to każdy, kto zaszedł tak daleko.
Dla rdzennych Amerykanów było święte.
Dlatego plemię Ohlone nie budowało na Nob Hill.
Opary wprowadzały kapłanów w proroczy trans.
I Ruskina ma usprawiedliwiać to,
że plemię Ohlone kiedyś tam ćpało?
Jezu Chryste!
Nie.
Nawet jeśli nie wiedział o gazie, widział, jak pękają dzieci.
Po drugim czy trzecim wiedział, że coś jest nie tak
i pozwalał, by to trwało. Przyciągał je grą.
Stosował crowdsourcing.
- By wyjaśnić dom. - Co?
Dom.
Odkryć, czym jest i jak działa.
Dotrzeć do okna.
Skąd o tym wiesz?
Wie to każdy, kto wie.
Wracam tam.
Oszalałaś?
Oszalałaś?
Słuchałaś lekarki?
Umrzesz tam albo stracisz rozum.
Te dzieci pękły przez nadmierną ekspozycję.
To co mam tu robić?
Teraz, gdy wiem, że prawda jest za oknem?
Słuchaj.
Jesteś wyjątkowo inteligentna. Tak?
Tysiące młodych, bystrych ludzi gra w tę grę.
Doszłaś dalej niż 99% z nich.
Dobra. Załóżmy, że złapię ciepłą posadkę w IT.
- Co wtedy? - Co wtedy?
Wiesz, ilu by za to zabiło?
Mam to w dupie. Co ja zrobię, gdy dostanę pracę?
Dostanę awans i podwyżkę, znajdę partnera życiowego,
założę rodzinę, zestarzeję się, umrę i zostawię swój kapitał
dziecku, które też nie wie, po co żyje?
Może postudiujesz filozofię
- lub religię? - To właśnie robię.
Tylko nie w kościołach i książkach.
Dobrze.
Powiem lekarce, że zostajesz, póki nie wrócę.
Nie wejdziesz do tej śmiertelnej pułapki.
Nikt nie wejdzie.
Pani Azarova, proszę tędy.
Tak.
Bardzo różni ludzie cię tu szukali.
Twój chłopak.
Wysoki, ciemnowłosy mężczyzna, nie twój chłopak.
Inny ciemnowłosy mężczyzna, nie tak wysoki.
Może też twój chłopak.
Mam tylko jednego chłopaka, Al.
I wiem, że nie przyszedł, bo zapomniał, kim jestem.
Właściwie mam też innego, ale jeszcze go nie spotkałam.
Ratujesz mi życie.
Dziękuję.
Cały czas będę przy biurku.
W razie czego dzwoń.
O Boże, Nina.
Musieli przyjść w nocy, gdy Bobby pracował.
Kto mógł to zrobić?
Szukali czegoś.
Czego?
Nie wiem.
Czegoś cenniejszego od pereł?
Ojciec mawiał, że najlepiej schować coś na widoku.
Rzeczy schowane na wierzchu najtrudniej dostrzec.
A zatem musimy to mieć przed oczami.
- Szukam Homera. - Jest na górze.
Dziękuję.
Dr Percy?
Co pan tu robi?
Jak się czujesz? Według Darmi jesteś chory.
Tak.
Ostatnio kiepsko się czuję.
Wybacz najście, ale to nie może czekać.
Możesz powiedzieć, o czym rozmawiałeś ze Scottem?
Dobrze.
Scott, powiedz mi, co się stało, gdy umarłeś.
Oślepiły mnie jasne światła.
Światła były wszędzie.
Byliśmy w magazynie.
Widziałem OA.
To była ona...
i nie ona.
I Hap nie nazywał ją OA. Nazywał ją...
Brin, czy jakoś tak.
Powiedział coś do niej, a ona się roześmiała...
i pocałowała go, jakby byli parą.
Ponad nimi, na górze, były kamery.
Hap kogoś zawołał, ale jego głos był inny.
Mówił z brytyjskim akcentem.
Wtedy starsza kobieta,
tęga, podeszła do mnie od tyłu
i powiedziała: „Jestem tu, by dać ci trzeci ruch”.
Co to może znaczyć?
Mam teorię, ale muszę ją sprawdzić.
Dobrze.
- Dzięki. - Doktorze Percy.
Rachel DeGrasso nie ma w Perkins.
Dzwoniłem.
No dobrze...
Przykro mi to mówić, ale Rachel nie żyje.
Co?
Po tamtym incydencie, gdy...
pozwoliłeś Ninie nawiązać kontakt z pacjentami i...
omawiali ich wspólne urojenie...
podcięła sobie gardło.
Czemu nie powiedziałeś?
Słuchaj...
prawdę mówiąc...
martwiłem się o ciebie.
O to, że sam możesz zatracić się w urojeniu.
Też się o to martwisz, tak?
- Kurwa! - Nie, w porządku.
W porządku. Po prostu masz kłopot
z balansowaniem na granicy między realnym i nierealnym.
To ryzyko zawodowe.
Dlatego, że...
głęboko empatyzujesz z innymi. To twoja główna siła...
i główna słabość.
Ale mogę ci pomóc.
Pozwolisz mi na to?
Możesz?
Tak.
Spróbuj oczyścić swój umysł, a potem
przyjdź wieczorem do biura.
- Poradzimy sobie z tym, dobrze? - Dobrze.
OSOBY ZAGINIONE
Karim!
- Co się stało? Gdzie byłaś? - Zasnęłam w parku.
Byłem u ciebie kilka razy. Dzwoniłem 20 razy.
- Znów znikasz? - Skąd ta złość?
- Znalazłeś... - Nie, nie znalazłem.
Przepraszam, że cię zgubiłam w domu. Usłyszałam dźwięk,
pomyślałam, że to ty lub...
Ale dalej było drzewo i ono...
Otruły nas opary spod domu.
Zobacz.
Chyba znalazłam coś ważnego.
Nina...
zaczęliśmy w czystym miejscu od twojego pomysłu.
Słuchać śniących.
Tylko tego chciałam słuchać.
Ale mimo to...
To dzisiaj przyszło.
Żałuję, że to widziałam.
Odchodzę, Nina.
Wolę myśleć, że to nie moja wina.
Ale nie mogę już więcej tak się okłamywać.
Buck.
Skąd to masz?
Nina to miała. Nie wiem, skąd. Miała to, gdy dotarłam.
Co masz na myśli? Dotarłaś gdzie?
Znam osobę, którą nazywasz Michelle Vu, jako chłopaka, Bucka Vu.
- Transpłciowa? - Transpłciowy.
- Co jeszcze pamiętasz? - To nie coś, co pamiętam stąd,
to coś, co wiem to z innego miejsca, bo...
Bo?
Jestem z innego wymiaru.
Z rzeczywistości, gdzie Buck i jego przyjaciele mnie uzdrowili,
pomogli wysłać tutaj. To wtedy dotarłam do ciała Niny.
Ale moja świadomość stłumiła Ninę, więc nie mam dostępu do jej wspomnień.
Gdybym tylko mogła przywołać Ninę.
- Ona wie to, czego ja nie wiem. - Tak.
Właśnie o tym myślałem, wiesz?
Nina dużo wie.
Pozwól, że przeformułuję pytanie.
Jeśli Nina miała pendrive, gdy dotarłaś, jak trafił w twoje ręce?
- Znalazłam go na srebrnej tacy. - Na srebrnej tacy?
Tak. W moim mieszkaniu... jej mieszkaniu.
- A czemu nie znalazłaś go przedtem? - Nie miałam jej wspomnień.
Ale pamiętałaś kod do szafy.
Nie wiem, jak to działa. Ona zjawia się jak błysk.
- Och, jak korzystnie. - Karim, słuchaj.
- Mówię prawdę. - Zejdź z mojej łodzi.
- Musimy znaleźć Bucka. - My?
My musimy ją znaleźć? Wiesz, co myślę?
Myślę, że dokładnie wiesz, gdzie jest Michelle.
Pewnie gdzieś na srebrnej tacy,
czekając, aż ktoś sobie o niej przypomni,
ale nie ty, bo jesteś tchórzem. Zrobiłaś jej coś
albo pozwoliłaś, by coś jej zrobiono
i czujesz się winna. Więc ja mam ją znaleźć.
Nigdy nie skrzywdziłabym dziecka. W żadnym wymiarze.
Wypierasz rzeczywistość. Myślisz, że jesteś z innego wymiaru.
Myślisz, że nie wiem, jak szalenie to brzmi?
Że trudno tego słuchać?
Proszę, byś sobie wyobraził,
że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana
niż ty czy ja możemy się domyślać.
I czasem przelotnie to widzimy.
W snach, déjà vu, gdy czujesz, że to, co dzieje się teraz,
już się zdarzyło. Może i tak.
Ale trochę inaczej. I gdzie indziej.
Co robisz?
Dzwonię po gliny.
Popełniłem błąd pomagając ci w ucieczce.
Jeśli nie wyjdziesz, usuną cię siłą. Póki nie znajdę ciała, badam sprawę.
Oto twój problem.
Szukasz ciała.
SYZYGY. Pani Azarova?
Tak.
Przyjdę dzisiaj.
Możesz zdjąć kaftan, Salvador.
W porządku. Nic mi nie będzie.
Zabierz go i odejdź.
Dziękuję.
Chcesz?
Co to, do diabła, jest?
Wypuszczę cię z kliniki, Scott.
A co z Renatą?
Nie jest gotowa.
Nie przystosowała się. Tu jest jej lepiej, ale...
- ty jesteś zdrowy. I nie mam prawa... - Potrzebujesz tu Renaty, bo zna ruchy.
Skończyłem już z ruchami.
To zbyt wiele bólu.
Podoba mi się tu.
I ja...
Staram się pogodzić z przeszłością.
Zająć czymś lepszym.
To interesująca praca...
pomaganie ludziom.
Jutro do końca dnia powinieneś być wypisany.
Jest jeszcze przysługa...
o którą chcę cię prosić. Pomożesz w eksperymencie?
Zajmie góra parę godzin.
A czym mógłbym cię zachęcić?
Oddaj się w ręce policji za zabójstwo Rachel.
Rachel żyje.
Ale kiedy wyjdziesz, sam im powiesz.
Oskarżysz mnie, o co chcesz.
Chorowałeś psychicznie w tym wymiarze, więc...
nie wiem, jak to pójdzie.
Ale śmiało, spróbuj.
Więc... między nami gra?
Renatę też wypuść.
Wtedy zostanę twoim szczurem.
Ostatni raz.
Hap, tu jest...
mokro. Nie lubię wody.
Nie martw się. Będę ci pomagał.
To zagadka. Rozwiążemy ją razem.
Ja pierdolę.
Tu Mo z Ośrodka Analizy Danych.
Proszę zostawić wiadomość, oddzwonię.
Mo, odbierz proszę. Marlow Rhodes nie żyje.
Proszę, zadzwoń.
Pieprzyć to, przyjeżdżam.
- Mo! - Cholera jasna!
Próbuję rodzić. Daj mi chwilę.
- Poważnie? - Boże!
Poważnie?
Tak, Karim, poważnie. Rodzę.
Jak sobie radzisz, mamo?
Skurcze co osiem minut.
- Kto to? - Moja doula, Rosie.
Kto to jest doula?
Trenerka rodzenia, Karim.
Dobra. Słuchaj, jadę dziś do Ruskina.
Tu jest fotograficzny dowód morderstwa dr Rhodes.
Jest tu także nagranie zaginionej, Michelle Vu.
- Oba prowadzą do Ruskina. - Serio?
To... o cholera!
- Siedem minut! - Idę, mamo.
Pan to pewnie Karim.
Tak. Tylko mi coś przyniósł.
Mam dobre wieści.
Dr Parks mówi, że przyjedzie za około godzinę.
- Możesz poczekać? - To nie ode mnie zależy.
Nie martw się.
Dam radę.
Wyglądam na zmartwionego?
Tak.
Nina!
Twój występ.
Alex jest wściekły z powodu ośmiornicy.
Jestem bardziej zła niż on.
Słuchaj, Victor.
Wiesz, że byłam w szpitalu.
Dokładnie, tak. Ale wspomnienia powoli do mnie wracają.
Dlatego dzisiaj przyszłam.
Pomożesz mi przypomnieć sobie?
Opowiedzieć ci o tobie?
Tak.
Jesteś...
wrzodem na tyłku.
Za bardzo lubisz pić. Za bardzo lubisz palić.
Tańczyłaś na moich stołach i łamałaś je.
Ale kiedy robiłaś występy na podstawie swoich snów,
przybywało mi wielu klientów.
Uczyniłaś to miejsce sensacją.
Więc... nie mogę być na ciebie zbyt zły.
Nawet seks lubisz za bardzo.
Nie moja sprawa. Dobrze.
Czy kobieta może za bardzo lubić seks?
To trochę maczystowskie.
Francuzka?
Dużo w życiu podróżowałam.
Przepraszam.
To ciebie kocha dr Percy.
Od jak dawna znasz dr. Percy'ego?
Wystarczająco długo, by wysłał mnie do szpitala, ale taki jest Hap.
Kim jesteś?
Wiesz, kim.
Myśl o mnie, jak chcesz.
Doradczyni, przewodniczka,
źródło wiedzy.
Posłanniczka.
- Mogę prosić o następny? - Ale jesteś podróżniczką,
- tak jak ja. - Tak.
Mogę cię o coś spytać?
Kiedy podróżujesz, czy możesz...
zachować wspomnienia ciała, w którym jesteś?
Oczywiście.
Nie tłumię świadomości ciała, które mnie gości.
To by było podłe.
Integruję się.
Integrujesz?
Cieszę się doświadczeniami wszystkich ciał, w których jestem.
Myślę, że Nina wie rzeczy, które muszę pojąć, by zdemaskować Hapa,
by Homer oprzytomniał i żebyśmy...
Nie możesz mu uciec.
Dlaczego?
Dlaczego więzi między niektórymi ludźmi są tak silne?
Dlatego, że istnieją w wielu wymiarach,
jak kosmiczna rodzina.
Ty, Hap i Homer należycie do tej samej konstelacji.
Podróżujecie razem.
- Nie chcę podróżować z Hapem. - Część ciebie chce.
Dlatego Nina, dr Percy i dr Roberts też są połączeni.
I to jeszcze zanim tu dotarłaś. Kiedy pierwszy raz spotkałaś Hapa?
Siedem lat temu, w barze w Nowym Jorku.
Pewnie wtedy Nina poznała dr. Percy'ego.
Więc zdarzenia z jednego wymiaru...
Wpływają na inne wymiary dookoła. Odbijają się echem.
Gdy ludzie się spotykają,
i ich związek jest silny,
odbija się w pobliskich wymiarach.
Wydarzenia się zmówią, by ich ze sobą połączyć.
Więc kiedy spotkałam Bucka w opuszczonym domu
i zaczęłam opowiadać mu o swoim życiu w innym wymiarze,
Michelle zaczęła grać w grę,
która doprowadzi ją do domu Niny.
Wszystko jest połączone.
Więc jak możemy uciec od tego echa?
Niebezpiecznie jest zostawić echo.
Możesz znaleźć się w życiu, którego zupełnie nie rozpoznasz.
Zniszczyłabyś się.
Poza tym ty i Homer moglibyście nawet się nie znać
w wymiarze poza echem.
Potrzebujesz Hapa.
To morderca.
To twój cień.
Kto nie ma cienia, nie ma woli życia.
Mam mnóstwo woli życia i nie pochodzi ona od niego.
Dałam coś Hapowi.
Tylko dlatego, bym mogła coś dać tobie.
Moja cecha to wartościowość.
Ale chyba jesteś zbyt uparta, by to dostać.
Dobrze.
Przepraszam.
Słucham.
Jeśli chcesz uratować Homera,
musisz najpierw uwolnić Ninę Azarovą.
Dlaczego dr Roberts ma zrobić coś, czego ty nie zrobisz?
Przyszłaś tu, by ją znaleźć, ale ona zawsze była w tobie.
Jeśli zintegrujesz się z Niną,
staniesz się całością.
Dzielicie ten sam początek.
Musisz wrócić do czasu, nim wasze ścieżki się rozdzieliły.
Jak?
Musisz stawić czoła strachowi.
Hap.
Hap.
Musisz wrócić do chwili swojej największej traumy.
Pokładam w tobie wielkie nadzieje.
Czy dziewczynka ze snu
to ty z dzieciństwa czy Nina Azarova z dzieciństwa?
Myślę, że to ta sama osoba.
Zatem ty i Nina to ta sama osoba?
Nie znam jej. Nie chcę jej znać.
Nie jesteś wobec tego jak Hap?
Też włożyłaś Ninę do pudełka.
Pogrzebałaś ją głęboko w umyśle.
Chce wyjść.
Puka do drzwi twojego snu.
Nina!
Nic mnie nie powstrzymuje.
Dobrze w końcu pana spotkać.
Pierre Ruskin.
- Wiem. - Brakuje panu tchu.
Polecam medytację. Efektywniejsza od nikotyny.
Skąd pan wie, że palę?
Jest pan znakomitym detektywem. Musi pan to wiedzieć.
Nie zrobił pan niczego tak, jak myślałem.
Ale kiedy uwolnił pan Ninę ze szpitala,
nie tylko naruszając etykę zawodową, ale...
popełniając przestępstwo, pomyślałem: „On zrobi wszystko”.
Czego pan chce, panie Washington?
Przyszedł pan do mnie. To pańskie spotkanie.
Widziałem to nagranie wiele razy.
- Co się stało z Michelle? - Szczerze?
- Nie wiem. - Liam Burks
wyskoczył przez okno. Bóg wie, ile dzieci...
- oszalało. - Tak. A pan tego nie zatrzymał.
Zostawił pan grę, by zwabić ich do trującego domu, gdzie się zniszczyli.
- Przyzna się pan? - Tak.
I zakładam, że nosi pan podsłuch. Tak jak zwykle, prawda? W porządku.
Potwierdzam to wszystko.
Prawnicy zapewnili mnie, że jestem kryty.
- Była klauzula... - Tak!
Zawodowa bzdura do odstraszania ofiar.
Nie mogą dać panu pozwolenia na krzywdę.
To niech mnie pozwą.
Wielu próbowało już mnie zniszczyć. Ciekawe, jak wytrzymają wieloletni proces.
Jak pan go wytrzyma?
Cały świat się dowie, że „prorok z doliny”
nie jest lepszy od pospolitego wyzyskiwacza?
- Panie Washington... - Truje dzieci,
zabija niewygodnych pracowników.
Wytrzyma pan to nagranie krążące w internecie?
Żarty telewizyjnych komików,
- prokuraturę. - Proszę za mną.
Czy wytrzyma to ława przysięgłych?
Dr Rhodes wysyła Ninie twardy dowód na pańskie przestępstwa.
Parę dni potem Nina trafia do szpitala, a dr Rhodes nie żyje. Proste, prawda?
Proszę mówić. Chcę być pewny, że rozumiem.
Tak.
To tragedia, że dr Rhodes odebrała sobie życie.
Wybitni ludzie bywają zaburzeni.
Zabawne. Gdy byłem u niej, ciało było wciąż ciepłe.
Skąd pan wie, że się zabiła?
Wyzyskiwacz desperacko dąży do zwiększenia zysku.
Jakie są moje motywy tych zbrodni?
- Nie ma pan odpowiedzi, panie Washington. - Ten dom.
Nawiedzony dom na Nob Hill.
Potencjalni przysięgli będą zachwyceni.
Proszę za mną. Obiecuję, że nie zmarnuję pańskiego czasu.
Nasi przodkowie, myśliwi, zbieracze,
patrzyli na księżyc i widzieli boginię,
odległy obiekt czci.
My na księżycu chcieliśmy wylądować.
Wyścig kosmiczny polegał na tym, kto będzie tam pierwszy.
Mieliśmy obsesję.
Ale dopiero po wylądowaniu poznaliśmy prawdziwą nagrodę.
To móc odwrócić się i spojrzeć wstecz na Ziemię.
Widok tej żywej, niebieskiej planety
otworzył niemało umysłów.
Pojedynczy punkt życia
otoczony ciemnością.
Każdy astronauta, który miał ten punkt widzenia, opisywał Ziemię jako cud.
Olśniewająca perspektywa.
Na zawsze zmieniła ludzką świadomość.
Jak to pomaga Michelle Vu?
Jak wiele osób umiera, wysyłając człowieka na księżyc?
Ale wybierają to ryzyko, nie są w nie wrabiani.
To brzmi naiwnie, ale...
załóżmy, że ma pan rację. Czy to się naprawdę liczy?
Czy uzyskanie tej perspektywy?
Liczy się to, jak tam dotarliśmy, lub nie liczy się nic.
Dobry Boże.
Dzwoń po pogotowie!
- Michelle? - Nie ruszaj się.
- Słyszysz mnie? - Przestań, Nina.
Wrobiła mnie pani.
- Miał pan znaleźć moją wnuczkę. - Pani wnuczka jest tu.
To nie Michelle.
Michelle jest wciąż w domu.
- Miał ją pan znaleźć. - To już wszystko. To koniec.
Przykro mi.
Jeszcze jedno.
Nie przywykł pan, że ludzie odchodzą.
Dlatego zabił pan Rhodes.
Bo miała pieprzoną czelność odejść.
Opowiedziała panu historię?
Własną bajkę CURI?
Śniący śnili o czterech rzeczach.
- Myślałem, że o trzech. - Tak.
Tunel wielkości trumny, zakrzywione, podwójne schody,
i okno w kształcie róży.
Ale wkrótce potem,
wszyscy śniący o tych trzech rzeczach
zaczęli śnić o czwartej.
Wie pan, o czym?
O męskiej twarzy.
Ale trudno jest opisać twarz ze snu.
Sprowadziłem więc najlepszych światowych portrecistów
do siedziby CURI.
Koniec końców mieliśmy ponad 20 szkiców.
Wszystkie tej samej twarzy.
Dom wzywa ciebie.
Ciebie... i tylko ciebie.
Nie wiem, co chce ci pokazać, ale...
czuję, że to pokrewne temu, co widzieli astronauci,
gdy patrzyli na Ziemię z księżyca.
Perspektywa.
Proszę powiedzieć dr. Percy'emu, że przyszła Nina Azarova.
Napisy: Marzena Falkowska
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.