All language subtitles for La cache - 2025

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W UKRYCIU

ŚWIATŁOŚĆ, MIMO CIEMNOŚCI.

Ten film jest inspirowany powieścią,

opartą na wspomnieniach z dzieciństwa jej autora, Christophe'a Boltanskiego.

W CZYSTYM ŚWIECIE TRZEBA BYĆ BRUDNYM.

BAKTERIE NAS CHRONIĄ.

Opowiada ona o jego rodzinie

i ich mieszkaniu przy ulicy Grenelle w Paryżu.

Często mijałem ich drzwi,

choć nie śmiałem ich otworzyć,

zostając przy obrazach, które stworzyła książka.

Co ty tu robisz?

Tam jest kot.

Jak kot mógł wejść pod podłogę?

Jak mógł się tam wsunąć?

Nawet palec nie przejdzie.

Nie kłamię.

Tego nie twierdzę.

Wierzysz, że jest tam kot, którego nie ma.

Wierzyć i kłamać to dwie różne rzeczy, rozumiesz?

No dobra...

Jeszcze dostaniesz wilka...

Nie bój się, tak się mówi.

Jeśli wierzysz, że jest tam kot,

to w pewnym sensie on tam jest.

Chodź.

Proponuję wam umowę.

Jeśli będziecie mi wierzyć i tylko wtedy,

obiecuję mówić samą prawdę.

Chodzi tu o jedną prawdę:

ich prawdę.

3 MAJA 1968

OD 3 MAJA 68 GALERIA JACQUEMET-RICHARD

ŻYCIE NIEPRAWDOPODOBNE

Gdzie jedziesz!

Krew ma pani w normie.

Mało żelaza, ale nie ma się czym martwić.

Przepiszę suplement diety.

Tak jest, gdy piję herbatę.

Mam po niej zawroty głowy.

To herbatka z prądem?

Nie, panie doktorze!

Sądzi pan, że to nie od herbaty?

Nie wydaje mi się.

Chińczycy ponoć dodają do niej opiłki żelaza,

by mogli nas używać jako anteny, gdy nas zaatakują.

To proszę pić angielską.

Mam na to sposób.

Jaki?

Wkładanie łyżeczki w odbyt.

To kieruje fale w stronę urządzeń elektrycznych.

To dlatego w ambulatorium wariowały im przyrządy pomiarowe.

I nie zauważyli łyżeczki w odbycie,

gdy robili pani lewatywę?

Nie!

Włożyłam ją tyłem naprzód.

Mój dobry kolega specjalizuje się w falach.

Powinna pani go odwiedzić.

Jest maoistą i mówi po chińsku.

Proszę mnie zbadać, doktorze.

Ufam tylko panu.

Zrobimy tak: ja wyjdę na chwilę

a pani pozbędzie się łyżeczki.

A potem porozmawiamy przy herbacie.

Kawa jest pewniejsza.

Kubańczycy nie mają tak rozwiniętej technologii.

Fakt.

Nie za wygodnie?

- Słucham? - Auto to nie krzesło barowe.

Nie do wiary!

Podoba się?

Komplet! Dobrze!

To nie wystarczy.

Widziałeś Jacquemeta i Richarda?

- A Andrieu? - Jest.

- Berthier? - Za niskie progi.

To dobry znak. Hipsterka i tak przyjdzie

i będzie rozpływać się w zachwycie.

- Bettany? - Nic nie mówił.

Idź po niego.

Dzięki.

A kieliszek nie był pełny, gdy go brałeś?

Same "ochy" i "achy",

jak to na paryskim wernisażu.

Rzucają tekstami niczym rolnik na targu warzywnym.

"To takie świeże, odżywcze, kolorowe, soczyste."

Czyli podoba się.

A jak się ma nie podobać?

Wolą, by ktoś inny o tym decydował.

Przesuń się.

Jest.

Moja droga...

Brawo, wspaniałe! Cześć.

Dzięki, Pierre, ale stać cię na więcej.

Nic innowacyjnego.

Od kiedy "innowacyjne" oznacza "interesujące" lub "dobre"?

Oto bohaterowie opowieści w dniu 3 maja roku 1968.

Dlaczego akurat ten dzień? Wkrótce się dowiecie.

Przyglądajcie się postaciom

na pierwszym planie, resztę zostawiając w cieniu.

Nikt tak nie twierdzi.

Niebawem Wielka Historia

pokaże w naszym filmie Maj 1968 a przez to i całą Francję.

- Świetny tytuł! - Dzięki...

A może i naszych bohaterów? Kto wie?

3, 2, 1...

- Mama! - Hej, bąbelku.

Hej!

Nie jesteś w Nanterre?

Zrobiło się gorąco.

Studenci protestują. Policja na ulicach.

- Poważnie? - Są ranni.

Studenci robią blokady.

Zróbmy tak samo w akcie solidarności.

A takich rzeczy nie robi się z przekonania?

No tak, z przekonania. O to mi chodziło.

Weźmiecie go na jeszcze jedną noc?

Jego zapytaj.

Co powiesz na kolejną noc na ulicy Grenelle?

Dzień dobry.

Rachunki.

ZABRANIA SIĘ GRY W PIŁKĘ I JAZDY NA ROWERZE

Pozwólcie, że ich przedstawię.

Chłopca już trochę znacie.

Podoba się nie podobać.

Takie sformułowanie jest zgrabniejsze.

To Babka.

Nawet jeśli sprzedamy tylko jeden, to co z tego...

Ale tylko w domu.

Poza domem jest Ciocią.

Jest też Dziadzio.

- Kupcom mogą się nie spodobać. - I?

To Stryj Starszy, bo najstarszy.

Nie sprzedasz miłości, której nie czujesz.

To Stryj Młodszy, bo najmłodszy.

Rodzice chłopca to... Rodzice i kropka.

Za karę, bo wyrośli poza ulicę Grenelle.

Niczym guz, jak zapisała Babka.

Nie kracz.

Chciałbym, by ktoś szczerze powiedział: "Jakie to piękne!".

Jakie to piękne!

Ktoś stamtąd.

"Stamtąd" oznacza wszystko na zewnątrz mieszkania.

Żyją razem,

tworząc jedno ciało.

Nie trzaskaj drzwiami. Przestraszyłeś mnie.

To mama Dziadzia, zwana Dawną Krainą.

Zobaczycie, dlaczego.

Zostaw w spokoju Prokofiewa, pięknie gra.

Prokofiew był w gorącej wodzie kąpany.

W klubie pływackim w Odessie

pilnowałam dzieci podczas wakacji,

by sobie dorobić.

Był w grupie Delfinów.

Pływaliśmy stylem klasycznym...

Dzięki. Zapalisz? Nie, ty nie palisz.

My - stylem klasycznym, a on - kraulem.

My wychodziliśmy z wody,

a ten ciągle tym swoim kraulem.

Co to kraul?

- Umiesz pływać? - Nie!

Miasto bez morza to smutne miasto.

Mój biedny parysku!

Co tym razem wykombinowałeś, by zostać na noc?

Mama i tata chcieli, bym został.

Nie jestem głodny.

W twoim wieku też nie mogłam usiedzieć w miejscu.

Ciągle gdzieś uciekałam...

Ja nie uciekłem...

Ojciec zamykał mnie w pokoju.

Uciekałam oknem.

Z piątego piętra!

Czemu cię zamykał?

Bo tyle było do zobaczenia na ulicach Odessy,

że nie wyobrażałam sobie siedzieć w domu.

Ojciec to wiedział.

Więcej niż w Paryżu?

Nie lubię krytykować Paryża...

- Ale tu jest inaczej. - Jak?

Byłeś w porcie de la Tournelle?

I to ma być port?

Nie.

Jużne...

To jest port.

Tamte statki...

Okręty wojenne.

Z działami...

Marynarze na warcie.

Włącz Siergieja z powrotem.

Pewnego dnia,

zabiorę cię do Odessy.

Bo inaczej, to jakbyś nigdy nie żył.

Boursin! Boursin, Boursin!

Prawda jest nudna i źle się ją maluje.

Powinien robić zdjęcia, jeśli chce realizmu.

Jak fotografia może być bardziej realistyczna niż malarstwo?

Wpadłem na nią w zeszłym tygodniu.

Wyglądała dobrze, ale... Nie było o czym rozmawiać.

Zawsze tak było.

Nie była dla ciebie.

Prawda jest w katalogach wysyłkowych.

Kolor jest nieporównywalny.

Zjedz camemberta, to ci dobrze zrobi.

Charles de Gaulle jest w Bukareszcie.

Generała powitał Nicolae Ceaușescu

oraz tłum ludzi pełnych ciepła i entuzjazmu.

W czystym świecie człowiek musi być brudnym.

To chroni bakterie.

Zrób tak.

To wzmacnia włosy.

Brawo!

Z powodu studenckich agitacji w Nanterre odwołano zajęcia.

O siedemnastej policja wkroczyła na Sorbonę.

- Pokażą mamę i tatę? - Może.

Premier Georges Pompidou wygłosił przemówienie.

Studenci!

Nie idźcie za prowokatorami,

którzy przekonują,

że nie o was im chodzi.

Posłuchajcie rozsądku.

Ma brwi jak nogi tarantuli!

- Co? - Nogi tarantuli. Pająka!

Racja! Obrzydliwy pająk, który wspina się,

wspina, wspina, wspina!

Mogę tego posłuchać?

"Dzień dzisiejszy produkuje to, czego wczorajszy nie wyobraził."

Dobre.

Jeśli lubisz masło, wybierz Virlux.

- Leci "Ukryta kamera". - Tak!

Oto przenośny sprzęt,

którego używamy w "Ukrytej kamerze".

Wieści z uniwersytetów: po zamknięciu wydziału w Nanterre,

odwołano zajęcia także na Sorbonie,

gdzie ujawnili się kolejni ekstremiści.

Kampus...

Kuchnia była rdzeniem rodzinnego reaktora

na paliwie Dawnej Krainy.

Szybciej, pora do szkoły!

Każdego ranka łączyła ich ze światem przez żołądek,

niczym ptak zostawiający pisklętom swój zapach,

by mogły odnajdować gniazdo,

choć nie byli już mali.

Jean-Claude Bailly idzie z manifestacją. Gdzie teraz jesteście?

Jesteśmy na Placu de la Sorbonne.

Niezadowolenie i napięcie rosną z każdą chwilą.

Od trzech godzin...

Pij swoją czekoladę!

By dać szanse swojej wystawie,

Stryj Młodszy zachował koszerność,

nie odmawiając sobie jednak przyjemności gojów.

Po co ten sweter na koszulę?

Już dobrze, mamo.

Posłuchajmy ministra edukacji, pana Alaina Peyerefitte'a.

Siły prawa i porządku interweniowały tylko dlatego,

że nastąpiła eskalacja bezprawia.

20 funkcjonariuszy zostało rannych

oraz około 30 manifestantów.

Wciąż dochodzi do sporadycznych zamieszek.

W Dzielnicy Łacińskiej policja...

Posłuchajcie.

"Pani Charles-Antoine Le Normand-Pichard,

jej synowie Jean-Baptiste i Samuel, jej kuzynostwo i przyjaciele

ze smutkiem donoszą o śmierci

profesora Charlesa-Antoine'a Le Normanda, kardiologa

i szacownego członka Akademii Medycyny."

Wspaniale!

Drogi Charles-Antoine, pamiętam go i jego krawaty.

Zrobił ci miejsce w Akademii.

Jak i tuzinowi moich kolegów.

Jesteś od nich lepszy. Przyszła kolej na ciebie.

Idź dziś do Akademii.

- Mam pacjentów. - Powiem im.

- A w razie nagłego przypadku? - To rzadkość.

- Sam nie wiem... - Przygotuję ci garnitur.

- I buty. - Co się tak gapisz.

Ruchy. Za pięć minut wychodzimy.

No już!

O 22:30 samolot de Gaulle'a wylądował w Orly.

Powrócił z podróży do Rumunii 12 godzin wcześniej.

Z premierem, który go powitał,

spotkają się z Radą Ministrów.

Pamiętamy orędzie pana Pompidou sprzed dwóch dni:

"Studenci, nie idźcie za prowokatorami!

Posłuchajcie rozsądku.

Rząd musi bronić Republiki i to uczyni."

Dziękuję. Miłego dnia.

Porozmawiaj z profesorem Chabertem.

To on pociąga za sznurki w Akademii.

Powiedz mu:

"Myślałem o panu profesorze."

Dlaczego o nim?

Jaką ma specjalność?

Amputacje.

Trójka!

No to: "Mój drogi Chabercie,

mam pacjenta, któremu amputowano obie ręce."

- Ale to kłamstwo. - Tak...

Lecz kłamstwo, jak prawda, występuje w zdaniach...

Czwórka!

Słowa determinują się nawzajem.

Rządzą nimi jedynie prawa syntaktyki i semantyki.

- Czy tylko ja przestałam rozumieć? - Nie.

Kłamstwa nie istnieją w lingwistyce.

Będzie dobrze.

Citroën Ami 6 należący do Babki jest częścią ruchomą mieszkania.

Tak długo jak są w środku, czują się bezpiecznie.

Od kiedy trzeba zaczynać od prawej?

Być może brzmi to paradoksalnie,

ale - jak już mówiłem - film opowiada ich historię.

Śmierć doktora to prawdziwa tragedia.

Praktykujący medycynę

poświęca swe życie,

by uwalniać od bólu i leczyć choroby.

Drogi przyjacielu,

pomyślałem o panu,

gdy rozmawiałem z mężczyzną, któremu amputowano ręce...

Drogi Chabercie,

jak się pan ma?

Dobrze? Tym lepiej...

Lepiej niż ten bez rąk.

Drogi Eugène,

świetne wystąpienie!

Pozwól, że uścisnę ci rękę, póki mam swoją.

Na co czekasz? No już!

I?

Załatwione. Idziemy.

W niedziele?

Krzątam się. Reperuję odzież albo...

Wystarczy tego!

Poczytajcie komiksy.

Co mówiłam? Ma być cicho.

O czym to ja?

Reperowanie odzieży w niedziele.

I telewizja... Oglądam telewizję.

To mnie odpręża.

Lubię programy medyczne i tym podobne,

operacje i ogólnie medycynę.

Nie opuszczam ani jednego.

- Mamo, zobacz. - Tak, bardzo edukacyjne.

Bardzo dobrze...

Ale mąż narzeka.

Lecą późno wieczorem.

"Jeśli chcesz się uczyć, kup sobie książki medyczne."

Ale to nie to samo.

W książkach nie wszystko widać.

A w telewizji widzisz wszystko.

Nie mam czasu, by pójść na film,

więc dla mnie to jakieś wyjście.

Cały czas siedzę w domu.

Mąż jest w fabryce. To nie życie.

Nigdy nie jesteśmy razem.

Brakuje pani tego?

Tak.

Oczywiście, że mi tego brakuje.

Babka nagrywa opowieści o ludziach wykluczonych,

tych, o których już się nie mówi.

Wszystko to, by ukazać środowisko, w którym sama dorastała:

monarchiczną starofrancuską rodzinę, jej wąskie horyzonty i uprzedzenia.

Proszę cztery bagietki.

Robi się!

- I tarteletkę z truskawkami! - Nie.

Tylko cztery bagietki.

- Jak pani każe! - Dziękuję.

Nie podejdziesz mnie tą świętoszkowatą buźką.

Proszę!

Dobra, jeśli wygrasz - tarteletka z truskawkami.

Przyjmuję wyzwanie.

Wygrałeś.

Tarteletka z truskawkami!

Jean-Louis Barrault powiedział, że już nie rządzi w Odéonie.

Nie miał wyboru.

Odbije się to szerokim echem.

To niesprawiedliwe. To porządny gość.

Swego czasu przyjął Georgesa, André i mnie.

- Słyszałeś o Bretonie i Bataille'u? - Nie.

- A wiesz, kim ja jestem? - Nie.

Szkoda.

Te slogany są świetne. Posłuchajcie.

Każdy jest wolny.

Barykady zamykają ulice, ale otwierają drogę.

Promocje zabijają emocje.

Zabranianie zabronione.

To nie my. To Jean Yanne.

- Na pewno? - Tak.

- Kim jest Jean Yanne? - Aktorem.

Ukradnij swoje szczęście.

Wyobraźnia daje władzę.

Biegnij, towarzyszu, stary świat jest za tobą.

Co za świetny przykład werbowania, mobilizowania i doceniania.

Jesteś za młody na picie.

Dobrze znałam Jaurèsa.

Marny tancerz.

Co to ma wspólnego z Barraultem?

Ludzie nie zawsze są tacy jak ich reputacja.

- Taki Pétain. - Co?

Świetny tancerz.

Uratował Francję w 1918. Może zrobić to jeszcze raz.

Nikt jej nie powiedział?

Minister mówi o blokadach, nie o przyczynach.

Nic nie rozumie.

- Ma rację. - Cały ty.

Nie powiedziałem, że się z nim zgadzam.

O czym się nie mówi, to nie istnieje.

Wiele prawd istnieje tylko dla tych, którzy ich doświadczyli.

Historia jest tym, co nas łączy.

Według niego nasza walka to uczucia, a nie prawda społeczna.

Deklasuje cię.

Przez niego wychodzimy na dupków.

- Fakt. - Co robisz?

- To dla mojego kota. - Masz kota?

- Nie. - Tak, pod podłogą.

Pokażesz mi?

Idea jest taka, by stworzyć kaskadę.

By zatrybiło, gniew musi przelewać czarę kolejnego i kolejnego itd.

Jak wodospad.

Mamo, Pétain nie żyje.

Koniec świata!

Nie patrz, bo nie wyjdzie.

On istnieje nie dlatego, że go widać.

Jeśli kot jest pod podłogą,

to kot pana Schrödingera, więc może być lub nie być.

Kim jest pan Schodiger?

Pan Schrödinger.

Pan Schrödinger włożył kota do pudełka.

Specjalny nanomechanizm atomowy pozwalał kotu umrzeć.

Albo przeżyć. To było zupełnie przypadkowe.

Bez otwarcia pudełka nie było wiadomo,

czy kot jest martwy, czy żywy, czy jedno i drugie.

Martwy i żywy.

To jakbyśmy tu wszyscy byli

i nie byli.

Co się dzieje?

Strzelają?

Nie, to bomba.

To...

Szkopy.

Zamknęła pani drzwi, pani Lahrer?

Pewnego razu, w jeden z tych okropnych dni,

zapytał ją, jak mógłby bez niej żyć.

Odpowiedziała, że to nie pytanie.

I tak pytanie nigdy nie wybrzmiało.

Chodźmy spać.

Nie wiem, czy wciąż działają,

ale załóżcie je. Ochronią oczy.

Najważniejsze są oczy, potem nogi.

- W porządku? - Tak.

Hej, wiercipięto!

To co się dzieje na ulicach, jest ważne dla twojej przyszłości.

Twój świat może być zupełnie inny niż nasz.

Trzymajcie się.

Zadzwonię.

Nie płacz.

Smutku tu nie wpuszczamy.

Zostaje na zewnątrz, jasne?

Przerwano rozmowy między związkowcami i studentami.

Mówi się o dymisji

prezydenta Charlesa de Gaulle'a.

Jezus Chrystus rzekł apostołom Pójdźcie za mną iść po wodzie

Nie zmoczywszy się ni trochę Poszli wszyscy bez gadania

Tak to Jezus śmiechem, żartem Stworzył sporty wodne hurtem

Alleluja!

ZABRANIA SIĘ ZABRANIAĆ

Ludziska!

Jezus Chrystus raz powiedział Chleb i ryby mi przynieście

W ręce wezmę, je rozmnożę Tak Hebrajczykom dogodzę

Tak to Jezus stworzył sprytnie Samoobsługową kuchnię

Alleluja!

Jezus Chrystus w ciszy głuchej W Getsemani mówi tak:

Oskarżyć siebie chcę O nieposłuszeństwo me

Tak to Jezus stworzył sprytnie Myślenie samokrytyczne

Alleluja!

- Dość tego jazgotu! - Przepraszamy!

O której zaczyna się tu pracę?

Zależy. Z reguły o siódmej rano.

- Jest pan tu o siódmej? - Tak. Po co to?

- Te pytania? - Dla mnie.

Spisuję to potem.

Może pan mówić swobodnie. Bez nazwisk, jeśli pan chce.

Prawda jest taka, że ja tu śpię.

Nie tylko ja. Jest nas kilku.

Śpię w Bloku C, bo jest prawie skończony.

Ukończony.

- Jest takie słowo? - Tak, "ukończony".

Tak. Jeszcze dach...

Jest nas kilku.

Gdy potrzeba łazienki, tam jest bar.

Właściciel jest wyrozumiały.

Po spożyciu!

Niektórzy sobie nie żałują.

Ja nie. Piję tylko kawę.

- Z solą. - Solą?

Tak, solę, bo...

Przez to nie czuję głodu.

Muszę lecieć.

Pewnie. Dziękuję bardzo.

Teraz reszta grupy?

Słucham?

Nas też, prosimy!

Patrzcie ją!

Dostanę piwo? To był długi dzień.

Dzięki.

Nie strajkujecie, jak towarzysze?

Musimy coś jeść, proszę pani.

A co by to zmieniło?

- Nic. - Jesteśmy wolni.

- Nikt nie zabroni nam pracować. - Właśnie.

- Takie prawo. - Nasze prawo.

Pewnie, ale by pracować, trzeba mieć przy czym.

Ludzie potrzebują mieszkań.

Tacy studenci. Zima za pasem, co nie?

Stoczniowcy strajkują,

a piasek sam Sekwaną nie przypłynie.

A nawet gdyby przypłynął, nie ma komu go rozładować.

Przewoźnicy drogowi także strajkują, dołączyli do studentów.

Wcześniej czy później, stracicie pracę.

Wasi koledzy ze związków będą was nienawidzić.

Strajkujący i wolni ludzie.

Bo mają takie prawo.

Panowie...

Pieprzenie!

WYWŁASZCZENIE DLA UŻYTECZNOŚCI PUBLICZNEJ

Babka nie jest nostalgiczna i ma różne wspomnienia.

Rodzina nigdy nie świętowała urodzin

ani ważnych świąt.

Czas utknął w niekończącej się teraźniejszości.

Przeszłość nie ogląda się za siebie.

Tego ranka Bulwar Haussmann był zablokowany.

Podgardla ze świeżym tagliatelle.

Dla mnie, dziękuję.

Cielęce móżdżki w czarnym maśle i flaczki...

I stek, wypieczony.

- Smacznego. - No to jemy!

Teraz to audytorium dla Che Guevary.

Żałosne. Dlaczego nie Mao Zedonga?

Tego ci młodzi głupcy nie przeliterują.

Nic nie mówisz. Co ty na to?

Wolałbym mieć 20 lat w 1968 niż w 1917.

Nie w tym rzecz!

- Mają wszystko, a my nie mieliśmy nic. - Mieliśmy jaja.

- Wielkie jak... - Alzacja i Lotaryngia!

- Smakuje panom? - Jeszcze czerwonego proszę.

Wiecie, kto zastąpi

Charles-Antoine'a w Akademii Medycyny?

Kto by dziś tego chciał?

Co z niej zostanie, gdy trockiści przejmą władzę?

Ty ich nienawidzisz!

Mówią, że Languelet...

Pediatra? Nie może być!

To może jeszcze anestezjolog?

Albo lekarz ogólny!

Policja! Zatrzymaj się!

De Gaulle, do dymisji!

Masz ci los...

Cóż...

- Do widzenia. - Na razie.

Na razie.

Hej, wiercipięto, może zostaniesz tam na dłużej?

Nie.

Dlaczego?

Zmieniamy przyszłość, a to trudne.

Barykady zostały zaatakowane przez oddziały CRS.

Brakowało jeszcze tych z SS...

CRS, prewencja. Nie SS.

Starcie trwało cztery godziny.

Eksplodowały pojemniki z gazem łzawiącym...

- Jak tam? - Są ofiary.

Trzech z CRS.

Po jednej stronie ranni

niezidentyfikowani i odczłowieczeni, a po drugiej - trzech z CRS.

Co za obiektywizm.

Dlaczego oni mają być obiektywni, skoro my nie jesteśmy?

Teraz to już nic nie sprzedam.

To oficjalne - koniec ze sprzedażą!

Związki zagłosowały za strajkiem generalnym od poniedziałku.

Młody rysuje lepiej niż ty.

To zrób mu wystawę.

Jeśli zostajesz, potrzebujesz ubrań,

bo czuć cię dniem wczorajszym.

Zachowałam ubrania taty i stryjów.

Kazali mi je wyrzucić, ale wiedziałam, że pewnego dnia się przydadzą.

A ten dzień

nadszedł dziś.

Więc...

Nie.

A to?

Nie podoba mi się.

To jest szykowne.

Nie.

- To? - Nie.

Wybredny jesteś...

- To! - Co?

To chcę.

Dobrze.

Co powiedzą jego nauczyciele?

Kiedyś im to nie przeszkadzało...

Gwiazda szeryfa!

Zdejmij...

Nie ma ochoty. I ma rację!

Dzień dobry.

Jaki ładny kostium.

Zawsze się popisują.

Snoby.

PAŃSTWO TO JA

CHAOS TO ON!

GŁOS PANA

POWRÓT DO NORMALNOŚCI

BĄDŹ MŁODY I ZAMKNIJ SIĘ

MAJ '68: POCZĄTEK DŁUGIEJ BITWY

PIĘKNO JEST NA ULICY

Nawet Monory sprzedaje więcej niż ja... Ale dno.

Powieśmy "Dziewczynę w Białych Butach" w witrynie przy ulicy.

Nie, bo kto chce, i bez tego wejdzie i zobaczy wszystko za darmo.

Jeszcze nikt uczciwy nie wyżył z samej sztuki.

Może i lepiej...

Więc wszystko to na darmo?

Gdyby chodziło o pieniądze, tych nam do szczęścia nie brakuje.

Dlaczego ciągle mówisz "my"?

Ja maluję i ja nie będę na waszym garnuszku.

Tak postrzegasz rodzinę?

- Wiesz, o co mi chodzi. - Nie, nie wiem.

Muszę żyć swoim życiem.

A ojciec i ja zakuliśmy cię w kajdany?

Często mylicie więzi z więzami, a tyle mówicie o wolności!

Ostrożnie! Ale gorące!

Tylko nie on!

Kto to?

Nie wiem. Już trzeci raz przychodzi.

Kartkuje katalog, wchodzi, ogląda i wychodzi.

- I tyle. - Schowaj się. Wezmę go w obroty.

Chyba oszalałaś...

Chcesz sprzedać obrazy czy nie?

Nie!

Dzień dobry. Może pomóc?

Galeria nie jest otwarta?

Właściciel strajkuje na wybrzeżu,

solidaryzując się z robotnikami i studentami.

Choć nie wiem, czy to obali rząd.

Interesuje pana konkretny obraz?

Nawet kilka.

Napije się pan herbaty?

Dziękuję.

Sprzedano "Purpurowe Buty"?

Tak. Dziś rano.

Kupiec był żywo zainteresowany wieloma obrazami.

To pierwsza wystawa tego artysty, a już wydaje się bardzo dojrzały.

Przekonaniom swego pokolenia nadaje formę sztuki.

Proszę spojrzeć.

Tę kolekcję cenię szczególnie.

Ideą jest tu powtarzalność mimo braku podobieństw.

Spodnie z fabryki zyskują charakter dopiero na ciele.

Te płótna okrywają takie ciała.

Niby dżinsy, a tak naprawdę to przeznaczenie,

przyszłość.

Spodnie stworzone do ruchu,

tak dla mężczyzny, jak i kobiety.

Autor wydaje mi się przyjacielem, którego jeszcze nie znam.

Przyjacielem czy może kochankiem?

Dobry malarz mówi tylko do tych, którzy cenią jego pracę.

Zdaje się, że zna pani tego twórcę.

A czy znamy tych, których kochamy?

Pani go kocha?

Można tak powiedzieć.

Ma szczęście.

I talent.

- Do widzenia pani. - Do widzenia.

Co mówiłam?

- Że jestem egoistą. - No tak.

Jeśli chcesz opuścić gniazdo rodzinne, droga wolna.

Ale w mieście nie ma teraz ani jednego wolnego pokoju.

POŁĄCZENIA ODRADZA SIĘ NIEPEŁNOSPRAWNYM

Informujemy pasażerów,

że linie 2, 3, 5, 7, 9

strajkują.

Przepraszamy. Dla połączeń z linii 5, 3,

7 i 6

zaleca się przesiadki do linii 1, 5, 3 i 2.

Niech się pan nie zapędza. Mąż jest lekarzem.

Ale go tu nie ma.

Nie mogę pani tak zostawić.

Bardzo krwawi?

- To przez ruchomy chodnik? - Pani chciała mnie ominąć.

I upadła.

Nie wezwę policji, jeśli to panią martwi.

Mnie?

Napisali, że nie dla niepełnosprawnych.

Nie jestem niepełnosprawna!

Dzień dobry.

- W porządku? - Nie pozwoliła, bym ją zbadał.

Nie ma widocznych złamań. Sprawdzi pan?

- Tak, dziękuję, doktorze. - Proszę.

Do widzenia.

Co się stało?

Stratowano mnie.

Boli?

Okropnie.

Czy ktoś zechciałby

podać mi

te przeklęte marchewki?

Proszę.

Zamieszki trwają w Nantes, Lyonie, Bordeaux i Strasbourgu.

Paryż kipi od gniewu.

Nieformalne grupy

dołączyły do studentów.

Aż tyle przemocy nie było nigdy w Dzielnicy Łacińskiej. 400 rannych...

Podasz tuńczyka?

- Zostało trochę makreli. - Samolub!

To też ryba.

Nie kłóćcie się.

Mama miała ciężki dzień.

Dlaczego wyszłaś z auta?

Mam swoje życie prywatne.

To coś nowego.

Kraj znalazł się na krawędzi i prezydent Charles de Gaulle

zwołał spotkanie Rady Ministrów na dzień jutrzejszy.

Śmierć patosowi.

Gdzie się podziewałeś?

Z resztą.

Wyciągnij prawe ramię do przodu,

a gdy przyciągniesz je pod siebie, wyciągnij lewe.

W rytmie!

Słuchaj Mikołaja!

Jakiego Mikołaja?

To on napisał muzykę.

Był lepszym kompozytorem niż kochankiem, możesz mi wierzyć.

W kraulu chodzi o rytm i oddech.

Oddychaj.

Głowa nad wodą!

Ręce opadają...

Jak pies, co wypadł z Latarni Woroncowa!

Mogę już przestać?

Przynajmniej dopłyń do łodzi Sindbada.

- To daleko? - Do sterburty.

- A gdzie to? - Tam!

Chodź tu.

Gdyby nie ja i mój statek, utonąłbyś.

I jeszcze dostałbyś w skórę.

Nie, gdybym utonął.

Toby cię odratowali i wtedy dali w skórę.

Tak mój ojciec uczył mnie pływać.

Był niedobry?

To czasy były niedobre.

Trzeba było umieć bić się o swoje.

Życie daje wiele okazji do bycia wrednym.

Daj buziaka.

- Jeszcze raz. - Nie.

Auć!

Nie tak szybko!

Choć mówię wyłącznie prawdę, trudno będzie wam w to uwierzyć.

Wyjaśnię.

Najpierw fakty historyczne.

Rankiem 29 maja 1968 roku

generał de Gaulle nie dotarł na Radę Ministrów.

Wsiadł do swojego Citroëna DS

i udał się w stronę domu w Colombey les Deux Eglises.

Ale nigdy tam nie dotarł.

W całej Francji nikt nie wiedział, gdzie jest.

Nawet jego ochrona.

Wydawał się roztargniony,

przygnębiony,

przygnieciony powagą sytuacji.

Jak głosi stare żydowskie przysłowie:

"Inteligentny mówi, co widział, a głupi mówi, co słyszał".

Więc zobaczmy, co naprawdę stało się rankiem 29 maja 1968.

Albo raczej - co mogło się stać.

Uwaga! 3, 2, 1...

Pomożesz mi, młody człowieku?

W kuchni jest pan z telewizji.

- Co? - Naprawdę, zobacz.

Co on opowiada...

Generał, biedaczysko.

Mogę się tu schować?

Obudź się.

Spójrz.

Generale...

Jest tam kto?

Halo?

Proszę ze mną. Tędy.

Chodź!

Dlaczego to my zajmujemy się uciemiężonymi tego świata?

Mogę jakoś pomóc?

Może.

Czy doszło tu do niezwykłego spotkania?

Jakiego spotkania?

Spotkania...

Niecodziennego.

To "Ukryta kamera"?

Gdzie ją schowaliście?

- Nic tu nie znajdziecie. - Na pewno?

Możecie przetrząsnąć całe mieszkanie.

Jesteśmy w "Ukrytej kamerze".

Mamy problem

z bojlerem i tak sobie z tym radzimy.

Zajrzyjcie pod stół.

Wasi koledzy 25 lat temu byli...

Jakby to ująć?

Bardziej metodyczni.

Jest tu ktoś?

Może jest.

Nie ma.

Nie!

Chwila.

Nie tak robili.

Byłem mały, ale pamiętam.

Nie krępowali się. Szukali jak leci.

Bez skrępowania, śmiało!

Proszę za mną.

Jak trzepać, to trzepać porządnie!

Sprawdzali, czy nie ma tu skrytki.

I tak robili.

Choć nikt by się tu nie zmieścił...

Wszystko po kolei.

Proszę przestać! Wystarczy!

Proszę pana!

7 GRUDNIA 1942

Nie będę znosił tych kalumnii!

Nic tylko mi dogryzacie! Ty, rodzina!

Winisz nas za własne porażki!

- Nie zniosę... - A to twoja wina!

Uderzysz mnie?

- Po prostu idź! - Byle jak najdalej od was!

- Nie zniosę tego. - Więc idź!

Do Perpignan, Sète, choćby do Chin czy Ameryki!

- Zamknij się! - Nie chcę cię już nigdy widzieć!

ZABRANIA SIĘ

Powiedział jej: "Jesteśmy żywi czy umarli?"

Odpowiedziała:

"Jesteśmy razem."

Może pan wyjść, generale.

Ochroniarze wyszli?

Tak, bez obaw.

Wolę tu zostać.

Nie może tam zostać. Porozmawiaj z nim.

Już.

Tak lepiej.

Gdy się tu wślizgnąłem,

był grudzień 1942.

Myślałem, że tylko na kilka tygodni, może miesięcy.

Słuchałem pańskiego apelu z 18 czerwca 1940.

Pański głos był tak blisko, a jednak tak daleko...

To był głos mojego kraju.

Gdy chodziłem po Paryżu, upokorzenie...

Strach, głód...

Myślałem, że to tymczasowe.

Trzymałem się, bo wiedziałem, że nie jest pan daleko.

W gruncie rzeczy...

Był pan tu ze mną, w ukryciu.

Proszę spojrzeć na prawo.

Francja nigdy mnie nie opuściła.

Była ze mną,

tu, bezpieczna.

PRZEBIEG SŁUŻBY I WOJNA ŚWIATOWA

Dziś ta Francja, generale,

jest na ulicy.

Już się nie ukrywa.

Jest taka, jakiej chcieliśmy:

wolna, nachalna,

niesprawiedliwa, skarżąca się.

Prawdziwa do cna.

Dobrze się pan czuje?

Skurcz.

Mam panu pomóc?

Wyjdę sam.

Na pewno?

Chłopiec jeszcze tego nie wie, ale pewnego dnia,

lata świetlne później,

opowie tę historię w książce.

A z niej ja zrobię film.

Ten film, w którym jesteśmy.

A ten dzień

nadszedł dziś.

Czekam.

Możecie wjechać autem na dziedziniec.

Zobaczę się z generałem Massu. On zawsze służy dobrą radą.

Jak mogę wam podziękować za pomoc

w tych mrocznych dla Francji godzinach?

Nie głosowaliśmy na pana.

Czy mogę coś zrobić dla pana, profesorze?

Dziękuję, ale jak pan widzi, mam wszystko, czego potrzeba.

Odnośnie Akademii Medycyny...

Niczego nie trzeba, generale.

Interesuje się pan polityką, młody człowieku.

Interesują mnie słowa, a nie ci, którzy je wypowiadają.

Co pan sądzi o wystąpieniu pana Pompidou?

Odpowiedź jest na ulicach.

O, proszę! A co powinien był powiedzieć?

"Rozwścieczeni"... Nie nazbyt obrazowo?

Skądże! Bardzo ogólnie, nieprecyzyjnie, nieuchwytnie.

Nie ma tu namacalności, konkretu.

Obrazowe są barykady, wybite okna, spalone auta.

Przez kogo? Rozwścieczonych? Czyżby?

Nie.

Powinien pan mówić o grupach zorganizowanych,

kierowanych przez kogoś konkretnego, polityków,

którzy mogą kierować się egoizmem.

Zorganizowany wróg domaga się zorganizowanej riposty: de Gaulle'a.

Nigdy go nie rozumieliśmy.

Dla mnie wszystko jest jasne.

Jeśli zabiorę głos, podkopię autorytet Pompidou,

czego nie zrobię. Cóż, nie teraz.

Trzeba podkreślić, że nie zmieni pan premiera,

kładąc nacisk na czasownik.

"Nie zmienię" w znaczeniu:

"Nie jestem elastyczny".

Nie zmienię premiera.

Mocniej.

Z przerwą.

Pan to de Gaulle, pan rozdaje karty.

Nie zmienię

premiera.

Dziękuję, młody człowieku.

Czyżbym coś sknocił?

Jest z wami?

Tak, mamy go.

Ta osoba w aucie wygląda jak...

To pacjent, który uważa się za de Gaulle'a.

Proszę!

To musi być chory!

Jestem głodny.

- Gdzie prababcia? - Ciągle śpi.

- Jak to: ciągle śpi? - No śpi.

Mam z tobą zostać?

- Trzymasz się? - Tak.

Rewanż?

15 franków, proszę pani.

Dziękuję.

Babciu, kto to "żydek"?

Przy ludziach nie mów do mnie "Babciu", dobrze?

Ciociu...

Dziadek jest "żydkiem"?

Jest...

Jest żydem, bo Dawna Kraina jest żydówką.

- Reszta dla pani. - Dziękuję pani.

A to dla młodego chórzysty.

Dziękuję, pani. Dziękuję, Ciociu.

Urodził się żydem, ale stał się katolikiem.

Nie chciał być żydem?

To nie tak. Nie porzucił religii.

Przyjął inną, rozumiesz?

Nie wstydził się...

Ja chcę być żydem!

Tę religię ma się po matce,

a skoro ani twoja matka, ani babka nie są żydówkami, to będzie trudne.

Skąd te pytania?

Tata chłopca z góry nie pozwala mu bawić się z takimi jak my.

Obiecaj mi coś.

Nigdy nie pozwalaj palantom mówić ci, kim jesteś.

Obiecaj.

Obiecuje, że palant nie będzie mi mówił, kim jestem.

Jeśli chcesz być żydem, możesz nim być.

Niech cię uściskam!

Wolę być żydkiem niż żydem.

Przykro mi.

Nie pamiętam.

Nie pamiętam.

Zapomniałem...

Oszaleli!

Chcecie nas wszystkich spalić?

Proszę zadzwonić po strażaków, pani Lahrer!

Przez te barykady trochę poczekacie!

Doniesiemy na was!

Rozumie się!

To wasza tradycja rodzinna. Jaki ojciec, taki syn!

Co pan sugeruje? Nie rozmawiamy z takimi jak wy!

Wydarzenia maja 1968 przyniosły rewolucję w rodzinie.

Po raz pierwszy jej rdzeń zmienił miejsce.

Jej członkowie uzyskali autonomię.

Choć na kilka dni.

- Miejsca nie brakuje. - Tak.

Pod jabłkami macie jajka na twardo.

Jest pasztet.

Jest piernik, czekolada,

skondensowane mleko dla młodego... Macie, co trzeba.

Ciebie brakuje.

Mam co robić.

Kto zaopiekuje się domem, gdy nie ma twojej matki?

Nie rozstawaliśmy się na dłużej niż 36 godzin.

Prawda.

Kiedyś to nastąpi.

Potraktujmy to jako próbę generalną.

- Pasy. - Nie!

To bez pasów!

Otworzę bramę. Sprawuj się!

Wszyscy myśleli, że po Maju '68 nic we Francji nie będzie takie samo.

Ale wszystko wróciło na dawne tory.

Prawie.

Kiedy Stryj Młodszy zrozumiał,

że tajemniczy mężczyzna, zainteresowany kilkoma obrazami,

był wysłannikiem Muzeum Pompidou,

zdecydował o nowej erze artystycznej.

"Nasza era instalacji", jak nazwała ją Babka.

Francuzki i Francuzi,

w aktualnych okolicznościach

nie podam się do dymisji.

Mam mandat narodu.

Wypełnię go.

Nie zmienię

premiera.

- Co za beton! - De Gaulle, do dymisji!

To się nigdy nie skończy.

To ciekawy przykład dyktatorskiej retoryki.

Przerwa między "Nie zmienię" i "premiera"

świadczy o odzyskiwaniu kontroli. Obejmuje niewypowiedziane.

Mówi: "Jestem głosem Francji i jej milczeniem."

Jak w 1940. Wybór stacji także ma znaczenie.

"Jestem obecnością Francji, ale także jej nieobecnością."

Nic nie umyka wypowiedzi de Gaulle'a.

Lingwistyka stała się ważną dyscypliną, dając swym piewcom status idoli,

zanim upodobanie do języka ustąpiło zainteresowaniu komunikacją.

I to jest obrzydliwe.

Co znaczy "obrzydliwe"?

Szybciej, szybciej.

Czuję zapach świeżego ciałka!

To jest obrzydliwe.

To nie demokracja. A w rodzinie czyż nie wybieracie,

co zjecie na obiad albo o której wstaniecie w niedzielę?

W niedzielę o siódmej rano, bo muszę iść na mszę.

- Tata ci każe? - Nie, Bóg.

Dokończę. Napij się kawy.

Dziękuję, to miłe.

To jest demokracja.

Nie mieć pana i władcy i decydować za siebie.

- Idziesz? - Może jutro.

Mam artykuł do skończenia.

Powiedz ojcu: "Tato, jestem wolny.

Nie mam pana ani władcy."

ODESSA 6

Pomyślmy... Jeśli akumulator to serce,

cylindry to jelita,

wydech to odbyt

i najpierw prychał, a potem stanął,

można pomyśleć...

Coś tu śmierdzi.

Można pomyśleć,

że mamy przesrane.

Cóż...

Może się zamienimy?

Nie, to ja miałem zabrać ją do Odessy.

Nie biegnij. Przewrócisz się.

Musiało się tu wiele zmienić od jej czasów.

To prawie sto lat.

To co opowiadała ci prababcia mogło być jedynie...

- W jej wyobraźni. - Tak.

Dobrze jest mieć wyobraźnię.

Dzięki niej można dodać życiu tego, czego może mu brakować.

- I to staje się marzeniem? - Tak.

Tak to już jest.

Zastanawiam się, czy idąc dalej nie ryzykujemy zbyt wiele...

Bo dowiemy się, czy Dawna Kraina miała rację, czy nie.

Rozumiesz?

Więc jechaliśmy na darmo?

Chcesz, bym dał ci radę,

jak to robią dziadkowie dla swoich wnuków?

W życiu najważniejsze jest mieć cel

i robić wszystko, by go osiągnąć.

Jednocześnie z taką samą mocą

musisz do niego nie dochodzić. Wiesz dlaczego?

By nie mieć arogancji zwycięzców

i pogardy dla przegranych.

Arogancja to...

Brak wyobraźni.

Co z nią zrobimy?

Możemy zabrać ją tam,

na tę małą górkę.

Ładnie, prawda?

Jak spojrzy na wschód, zobaczy Odessę.

A jak spojrzy na zachód, może dojrzy Francję i jej Paryż.

Ta rodzina ma oczywiście nazwisko.

Gdyby zapytać, skąd pochodzą,

odpowiedzą: "Z Odessy".

To ich prawda.

A także moja.

Nic dodać, nic ująć.

Nie pędź tak!

3, 4...

Michelowi

W UKRYCIU

Luźno inspirowane powieścią Christophe'a Boltanskiego

Film Lionela Baiera

Tłumaczenie: Łukasz Kanafa

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.