All language subtitles for Valide.S02E08.FRENCH.1080p.WEB.x264-FW

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Od wizyty w Planecie Rapu ludzie oszaleli.

Po jednej nocy mam 80 tys. obserwujących.

Dostaję setki próśb o wywiad z raperką,

której udało się nabrać cały naród.

To powinno zatkać paszcze krytykom.

Na razie nie mam ochoty na wywiady.

Przed wyjściem albumu masz spokój.

Trzeba ogłosić datę. Może dzisiaj?

Dwa tygodnie to dobry margines.

Co z okładką?

Za godzinę masz sesję z Fifou.

Dobrze, gdybyś mogła wrzucić zdjęcie o 18.

Wpadnę tylko do Sno i jedziemy.

Muszę jeszcze wpaść do biura, spotkamy się potem.

Coś nie tak?

Brahim nie przyszedł i nie odbiera telefonu.

Pewnie zaspał.

- Albo jest u dziewczyny. - On ma dziewczynę?

- Chyba tak. - Pewnie dmuchaną.

Na razie.

Ładne to.

- Nie mogę oddać ci wszystkich. - Tylko te najlepsze.

Podoba ci się miks?

Brzmi świetnie. Wpadłam tylko się pożegnać.

To bardzo miłe.

Nie chciałem mówić tego przy innych, ale...

zaimponowałaś mi, tym, co zrobiłaś.

Zrobiliśmy to razem.

Przede wszystkim ty.

Poszliśmy tam, gdzie nas prowadziłaś.

Kiedyś we mnie wątpiłeś.

Nigdy się tak głęboko nie myliłem.

- Teraz już cię rozumiem. - Dzięki.

Świetnie mi się z tobą pracowało...

i mam nadzieję...

że pociągniemy to dalej.

- Muszę już iść. - Jasne.

Brahim?

Chińczyk!

Gdzie on się podział?

Tu poczta Brahimowa...

Czego?

- Jest tam Brahim? - Po co mi on?

Załatwiam sprawy w Marsylii.

Coś jest nie tak. Zniknął.

- No to mamy problem. - Co?

Wczoraj napisał, że szukacie baru z shishą na występ.

Jakiego baru?

- Chyba Ousmana. - Kto to?

- Jakaś paryska szycha. - Zadzwoń, jak się czegoś dowiesz.

Pewnie.

Ines!

- Co słychać? - W porządku.

Poznaj Lalphę.

- Zaraz kończę. - Nie spieszymy się.

Zaczynamy.

To naprawdę Amel Bent!

- Znasz ją? - Jasne, poznam was ze sobą.

Idealnie. To wszystko, dzięki.

Ines!

Tęskniłam.

Ja też.

Szacun za to, co wczoraj zrobiłaś. To dla kobiet wiele znaczy.

Miło mi słyszeć to od ciebie. Jestem twoją fanką.

Jakbyście się znały.

Kto jeszcze o niej nie słyszał? Możesz zrobić nam zdjęcie?

Jasne.

Pięknie.

- Super. - Na razie.

Wykonałem dla ciebie z 200 telefonów. Chwila.

Pakujcie to do auta i jedźcie do Kamela, jasne?

Odpowiadaj, śmieciu!

- Spoko. - Ciągle tylko "spoko".

"Spoko-pię" ci tyłek!

Wiem już o Ousmanie.

Uważaj - to szanowany zawodnik.

- A co z Brahimem? - Stul twarz, to nie koniec.

Siedział razem z Mastarem.

Ale ostatnio ktoś przejął jego biznes. Karnage.

Nie wiem, co Brahimowi strzeliło do łba,

ale z Karnage´em lepiej niech nie zadziera.

Wiem, Mounir. Dzięki.

Jasna dupa.

Super, to jest to.

Teraz spójrz w drugą stronę.

Teraz na mnie, ręka na kołnierz.

Świetnie.

Ta karta jest pełna.

- I jak? - Wspaniale. Dobra robota.

Zgramy zdjęcia z karty, żebyś mogła je obejrzeć.

Są na pulpicie.

- Wymiatałaś. - Tak myślisz?

Ujmujące. Brawo, Fifou.

To jest boskie.

Co jest?

Czegoś... czegoś mi brakuje.

Przytupu.

- A konkretnie? - Mam pomysł, ale...

chyba nie wyjdzie.

Mów.

Już są.

Masz jeszcze czas?

Chcemy wrzucić zdjęcie o 18.

Jeśli zdjęcia wyjdą, prześlę je wam po retuszu.

Ale odpał! Wymiatasz. Naprawdę.

Wszyscy to wiedzą.

Robię, co każą.

Są piękne.

- Ogromne dzięki. - Nie ma za co.

Dzięki za przyjście.

Piękne.

Twoja kolej, Saro.

U Rohffa nikogo nie ma, Mastar nie odbiera...

- Bo nie chce z nikim gadać. - Ja nie jestem nikim.

Gdzie jest?

Nie mam powodu ci mówić.

Brahim przepadł, poszukując Karnage´a.

Wiem, że Mastar ma z nim na pieńku. Mów, gdzie jest.

Co on tu robi?

Dlaczego nie odbierałeś?

Czemu Brahim tropi Karnage´a?

O co tu chodzi?

Pewnie odkrył, że Karnage zabił Apacza.

Obiecałem mu kontrakt.

Wziąłem go do Cichemana, żeby pomógł mi pokonać Apacza.

Ale wszystko przepadło.

Kiedy dowiedział się o naszym występie w Zenicie,

wściekł się.

Skąd wiesz, że to on?

Zadzwonił do mnie, grożąc, że zabije mnie, jak Apacza,

- jeśli przez rok mu nie zapłacę. - I nic nie mówiłeś? Nawet glinom?

Miał tam wtyki, dopadliby mnie.

Myślałem, że nie pożyje zbyt długo, ale urósł w siłę.

Kiedy planowałeś nam powiedzieć?

Skąd wie Brahim? Od kiedy tu jesteś?

Nie wiem. Z 10 dni.

Gadałeś z Karnage´em?

Daj telefon.

Nie wiem, gdzie jest.

Zadzwonisz?

Odblokuj.

09-11-83.

- Jak długo to ignorujesz? - Nie wiem.

Wiem, że Rohff cię już nie broni.

Jutro o 18 w barze Ousmana wyznasz mi, gdzie jest moja kasa.

- Czaisz, suko? - Wyłącz to.

Myślałeś, że ci ujdzie? Tak się bawimy?

Po prostu nie odbierasz?

Odwiedziłem Apash Music, przekazałem grubaskowi,

że jeśli nie pojawisz się u Ousmane´a, będzie góra ciał.

Już po tobie.

Powiedz szczerze: masz te 400 tysi?

- Nie mam nic. - Możesz coś sprzedać?

Brykę, zegarki? Może pożycz.

Nic go nie uspokoi.

Znajdź Brahima, zanim będzie za późno.

Nie mogę pomóc.

Tu poczta Brahimowa, oddzwonię później.

Bracie, pewnie tego nie odbierzesz,

ale błagam, przestań. Nie marnuj życia.

Też chcę pomścić Clementa, ale...

To nam go nie zwróci.

Nie chcę nawet myśleć, że mógłbym stracić i ciebie.

Nie przeżyłbym tego.

Błagam cię, bracie. Wracaj.

William będzie czekał w biurze.

Wiesz, czy Sno ma kogoś?

Skupia się na tworzeniu. Poza tym niewiele go obchodzi.

Nie umawia się z artystkami?

Kiedyś chodził z piosenkarką, ale to w tej branży częste.

- Zarywał do ciebie? - Nie, tylko pytam.

Co ty tu robisz?

Zjeżdżaj stamtąd!

Odejdź!

Czego chcesz?

- Pomyliłem się. Byłem umówiony... - Nie stresuj się.

To ty coś kręcisz.

Wiem, kim jesteś, głupia pało.

- Ruchy! - Puszczaj!

Taki jesteś sprytny?

Pajac. To koleś z bandy Apacza.

Kręcił się pod drzwiami.

- Gdzie mój kumpel? - Nie odzywaj się. Za kogo się masz?

Daj telefon.

Siema.

Co on tu robi?

Czego chcesz? Mastar cię przysłał?

Przyszedłem po kumpla. Gdzie Brahim?

Nie widziałem frajera od miesięcy.

- Ines? - Cześć.

- Dostałaś zdjęcia? - Są świetne, które wybierzesz?

Jeszcze nie wiem.

William dawał znać?

- Nie ma go w biurze? - Nie.

Może coś mu wypadło.

Wrzuć najlepsze zdjęcie z opisem, który ustaliłyśmy.

W porządku.

Zgubiłeś się?

Z drogi! Powiedziałem, ruchy!

- Co ty odwalasz? Wyluzuj. - Zamknij się!

Siadaj.

- Idziemy, William. - Spróbuj tylko.

Chcesz mnie zabić? Dawaj.

- Siedź! - Tu jestem.

Tak samo wyglądał twój martwy kumpel. Jak cielę.

Puszczaj!

Siadaj, tumanie.

Żyjesz?

Poznajesz ich, Mastar?

Mają więcej jaj od ciebie. Pogadajmy.

Daj mi to.

Masz dwa wyjścia.

Kasa w godzinę albo kasuję frajerów, a potem ciebie.

KARNAGE: NOWA WIADOMOŚĆ

- Czemu go zabiłeś? - Jak myślisz?

Wyśmiał mnie na mojej dzielni, a potem połączył siły z Mastarem.

Nie dam się tak traktować.

Jak będzie trzeba, to i was rozwalę, żeby i Mastar to zrozumiał.

Dokończ miksować i wyślij je.

- Zapomniałaś czegoś? - Przyszłam zapytać cię o zdanie.

- Mogłaś do mnie napisać. - Wolałam przyjść.

Chodźmy do studia.

I jak?

Fifou to geniusz.

Wilki to jego pomysł?

- Nie, mój. - No jasne.

To jest najlepsze.

- Wyszłaś piękna. - Dzięki.

Ty też jesteś niczego sobie.

Masz rację. Wrzucam je.

Bez wiedzy Williama, ale nie wiem, gdzie jest.

Zostało nam tylko opublikować album.

Jeszcze jedna sprawa.

Potrzebujesz artysty gościnnego. Myślałem o Soolkingu.

- Poważnie? - To on mnie o ciebie pytał.

Bardzo mu zaimponowałaś. Myślę, że to dobry pomysł.

- To byłby zaszczyt. - Byłoby ekstra. Pogadam z nim.

Super.

- Dzięki. - Nie ma za co.

- Muszę iść. - Odprowadzę cię.

Mastar ma was chyba w dupie.

Co robicie?

To chyba Mastar!

Wpuść go.

Odzyskałeś jajca?

Nie mam całej sumy.

To ile?

Starczy na uspokojenie.

Co to ma być?

Tekst: Weronika Staroń

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.