All language subtitles for Korona krolow odc 157

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Ale tylko po艂ow臋. Dop贸ki Cesarz nie wywi膮偶e si臋 z uk艂adu,

nie zap艂ac臋 ca艂ego postagu.

Nie mo偶esz teraz wyjecha膰. I to gdzie? Do Bawarii?

Musz臋.

Znalaz艂a艣 z艂ot膮 p艂otkow臋.

My艣la艂em, 偶e na nasze szcz臋艣cie. Ale kr贸lerna Kunegunda, musz臋 o ni膮 dba膰.

Jestem winna to.

W c贸rce ksi臋dza, kiedy min臋je matce kr贸lewie Annie.

Nie pozwol臋, 偶eby kr贸lewna by艂a sama w optymistnie. A dw贸rki jej nie wystarcz膮?

To nie musisz by膰 w tym.

Ale uch, Gabija!

Szkoda, 偶e na szk贸l nie ma wi臋cej cz艂owiek.

No w艂a艣nie, szkoda. Bo mo偶e by ochmistrza nie zosta艂a jeszcze na

dopilnowa膰 za m膮偶 p贸j艣cia kolejnej kr贸lewny.

Kr贸lewnia Kunegunda jest ze mn膮 od male艅ko艣ci.

Mleko z miodem jej wa偶y艂a, kiedy by艂a chora.

I dla mnie jak c贸rka.

Mam j膮 teraz pu艣ci膰 samysie艅k膮?

Nie godzi si臋 mi go艂a. Nie godzi si臋. Idzie za m膮偶.

Dzieci wyfruwaj膮 z gniazda.

Tak cudze, jak i w艂asne.

A przecie偶 kr贸lewna El偶bieta wyjecha艂a do Szczecina, tak?

El偶bieta by艂a gotowa na rowlonki.

Kr贸lowa mi kaza艂a. Wyje偶d偶amy, tak musi by膰.

Zostan臋 rajc膮 na powr贸t.

B臋d臋 mia艂 wi臋cej czasu dla nas.

B臋d臋 dobrym m臋偶em.

B臋dziemy mieli dobre 偶ycie.

Usi膮dziesz? W贸jcie! Co jest?

Z cesarskich pi艂.

Nie wyje偶d偶aj, prosz臋.

W贸jcie!

Zostawmy kr贸la i ksi臋cia Ludwiga samych.

Zapraszam na polowanie.

O, polowanie, do prawdy.

A cze艣膰 daleko?

Nasze chor膮gwie 艣cigaj膮 ich i bez twoich rycerzy.

Wspomnij kr贸lu, 偶e sam wy艂owa艂em si臋 do walki.

W艂a艣nie dostali艣my same dobre wyj艣cie. Na tym zamku innych nie s艂ysz臋. Nie

zawiedziesz si臋, ksi膮偶臋. Pokochasz polskie lata.

Ju偶 pokochaj膮c膮 kr贸lk臋, kr贸l. Nigdy nie w膮tpi艂em, 偶e b臋dzie inaczej. Ale

wybierzmy si臋.

Wiesz, 偶e m艂ody, a w borach pe艂no zwierza. Gdyby艣 czego艣 potrzebowa艂...

znakomitego sokolnika. Jest niezr贸wnany. Jestem ciekaw, co powiesz.

Wiedzia艂em, 偶e na polowaniu znajd臋 w Tobie rucha.

O, znajd藕 Fajda.

Ruchaj.

Pani? Tak?

To rado艣膰 widzie膰 ci臋.

Pani?

Tak?

Czy zechcia艂aby艣 wskaza膰 mi drog臋 do gospody?

Do miejsca, gdzie stoj膮 ludzie cesarza.

A kogo szukasz, panie?

Kosolnik臋.

Okolnika. Farida.

Napada膰 na cesarskiego sokolnika. Czy wy艣cie poszaleli? Napadli na nas? Tak,

was. Do was to si臋 ludzie boj膮 zbli偶y膰.

Nie, to si臋 w og贸le nie wydarzy艂o.

Zobaczcie, wujcie se zrobili mojemu krewniakowi. Moje oko.

Czyli ich okra艣膰.

Ten na ziemi to tylko si臋 broni. A moje oko pomocne. No wilcz.

Do lochu z nim. To chci panie. Wilcz, bo ci zaraz drugie oko wy艂upi臋.

Wiesz czego, trzeba go za nich na zamek.

Nie, ryby.

Akurat teraz.

Tu ci臋 jeszcze b臋dzie poprawi膰.

Po艣lij po艣waczki, Gabio.

Gabio?

Tak?

Wybacz. Gabio, co艣 si臋 sta艂o?

Wygl膮dasz na smutn膮. Nie wiem, dlaczego mam by膰 smutna, skoro kr贸lem najdzie do

o艂tarza.

Poslij po艣waczki. Na Gabiego si臋 mo偶na liczy膰.

Prawda?

Kochana Gabija.

Co ja bym bez niej zrobi艂a?

No w艂a艣nie.

No w艂a艣nie.

Licz臋 na dorodne sztuki.

Panie, Farid.

O m贸j Bo偶e, kto mu to zrobi艂? W贸jcie. S膮 ju偶 w lochu wasze kr贸lewska marz. Ty

odpowiadasz za porz膮dek w mie艣cie i porz膮dek musi by膰.

Tak ju偶 nie powt贸rz臋. Patrzcie.

Przekrad艂 prawa. To nie twoja wina, panie. Ale moje kr贸lestwo. Na szcz臋艣cie

艣wietnych medyk贸w. Tw贸j sokolnik raz, dwa wr贸ci do zdrowia.

Wr贸膰ajmy.

Wszyscy 艣wi臋ci, miejcie w opiece moj膮 matk臋 Aldon臋 Ann臋.

Wiem, 偶e cieszy艂aby si臋 jej wda膰.

Czemu p艂acisz?

I tak szcz臋艣liwa.

Tak bardzo 偶a艂uj臋, 偶e moja matka nie zobaczy mojego m臋偶a w 艣lubu.

Jak to nie?

W nieba wszystko widzi.

Zagl膮da w twoje serca.

Wie, jak za ni膮 t臋skni臋? Na pewno.

Anna, twoja matka jest przy tobie.

Pami臋taj, 偶e nosi艂a imi臋 Matki Maryi, wzoru wszystkich matek, opiekunki

Pomodli si臋 ksi膮dz biskup ze mn膮?

Nieustannie modl臋 si臋 za twoj膮 pomy艣lno艣膰.

Nie wiem, czy po moim 艣lubie jeszcze si臋 spotkamy.

Biskupie, przyjmij ten pier艣cie艅 jako dow贸d wdzi臋czno艣ci za opiek臋, kt贸r膮 mnie

otacza艂e艣. Nie, nie trzeba.

Nie skupi臋, Janie.

Niech to b臋dzie moja ja艂mu偶na. Dla ubogich.

Jeste艣 wielkiego ducha.

Babka Jadwiga by艂aby z ciebie dumna.

A teraz pom贸dlmy si臋, by kr贸lowa Adelaida da艂a ojcu syna.

Matka na pewno by mu tego 偶yczy艂a.

Prze偶yje? Nie wiem.

Utraci艂 wiele krwi.

Dbaj o niego.

Je偶eli trzeba wi臋cej, zg艂o艣 si臋 do mnie, a i ksi膮偶臋 Ludwik ci臋 wynagrodzi. To

moja s艂u偶ba.

Nie dla nagrody lecz臋.

S艂u偶ba bez nagrody staje si臋 niewol膮. Tak m贸wi nasz ksi膮偶臋.

Bierz i dbaj o niego.

Zszy艂em mu ran臋, 偶eby nie traci艂 wi臋cej krwi.

Zszy艂e艣? To by艂 najlepszy spos贸b.

Jak szwaczka cuknie?

No a czym偶e jest sk贸ra, jak nie suknem, w kt贸re nas odziano?

Tego, ksi臋ciu, nie powt贸rz臋. Ani 偶adnej damie.

Widzia艂em, jak dzia艂a na ciebie powab jednej z nich.

Nie powierzchowno艣膰 powabna, tylko wdzi臋k tej damy.

Zgodnie z wol膮 jego kr贸lewskiej mo艣ci kr贸la Kazimierza, b贸jki, kradzie偶e, czy

jakikolwiek despekt wyrz膮dzony cesarskim go艣ciom b臋dzie bez s膮du karany.

Ci tutaj, kt贸rzy o艣mielili si臋 zrani膰 i okra艣膰 cesarskiego

Sokolnika, dzi艣 jeszcze b臋d膮 wych艂ostani.

Kto r臋k臋 podnosi dla naszych go艣ci?

Jego wysoko艣膰 kr贸l Kazimierz nie 偶yczy sobie tak偶e, aby cokolwiek zak艂贸ci艂o

przygotowania do 艣lubu cesarskiego syna z kr贸lewn膮 Kunegund膮. Niechaj ta kara

b臋dzie przestrog膮 dla Krakowa i okolic.

Ko艣cio艂 w orszaku ksi臋cia Ludwika.

Zale偶y si臋 nasz szacunek. Jak oni nas napadn膮, broni膰 si臋 nie mo偶na.

Skarg膮 si臋 w l膮dzie.

Niechaj on swoich s膮dzi, a Ty, kacy, czy艅 swoj膮 powinno艣膰.

Czy mo偶emy poby膰 same?

Oczywi艣cie, cudko.

Ju偶 ko艅czymy.

To pilne. Zajm臋 tylko chwil臋 pani.

Zostawcie nas.

Kunegondo, masz wielkie serce, dlatego przysz艂am. Dzisiaj raczej wielkie

szcz臋艣cie.

Nie potrzeba tylko troch臋 takiego szcz臋艣cia.

Mam pro艣b臋.

Pi臋kny czas.

No pi臋kny.

Bo wsp贸lny. Oba nasze grocy utkwi艂y tu偶 przed Tobie.

S艂ysza艂em o Twoim zami艂owaniu do polowania, ale nikt nie wspomina o

zr臋czno艣ci. Pie艣艅 powinna powsta膰 o tym.

Nie o pie艣niach rozmawiajmy, ale o naszym sojuszu.

Dobre wszystko, 偶eby by艂 trwa艂y, jak i moje ma艂偶e艅stwo z Twoj膮 pi臋kn膮 wnuk膮.

My艣la艂em, 偶e przyjedziesz nie tylko na 艣lub.

Obawiasz si臋, 偶e Kujan powr贸ci tutaj ze swoimi wojskami? Nie wiem sk膮d偶e. Zosta艂

pokonany i nic takiego si臋 nie zdarzy.

Do czego oczekujesz ode mnie?

Chc臋 wiedzie膰, jakie macie zamiary.

Jak najlepsze.

Krzy偶acy rosn膮 w si艂臋.

Czesi b臋d膮 nas szarpa膰 tak d艂ugo, a偶 Bolko im scho艂duje.

Udowodnij, 偶e nasz uk艂ad ma znaczenie.

Z jakimi gwarancjami przyby艂e艣?

Hada, jeste艣?

Szcz臋艣liwa.

Mam pewn膮 pro艣b臋. M贸w.

Czy cudka mo偶e wej艣膰 i pom贸wi膰 z tob膮?

To delikatna sprawa.

Prosz臋, wys艂uchaj jej.

Dobrze.

P贸jd藕cie po cudk臋 i zostawcie nas same.

Dzi臋kuj臋 pani.

Jolenta musi czym pr臋dzej i艣膰 do klasztoru. Czy zdecydowa艂e艣 ju偶, ile

jeste艣 u艂o偶y膰?

Koszta nie graj膮 roli. Sk膮d ten po艣piech?

Do艣膰 cierpi臋 nieupokorzeniem.

Biskupa nie zwiedzisz. Pami臋tam doskonale, jak pojawi艂a si臋 na dworze.

mog艂a i艣膰 do klasztoru. Jednak kr贸lowa Jadwiga zadecydowa艂a inaczej.

Wychowali艣my Jolent臋 jak w艂asne dziecko.

W艂asne?

Czy kr贸lewskie?

Kiedy kr贸lowa El偶bieta przes艂a艂a j膮 na Wawel, my艣la艂em, 偶e chc臋 na niej dobrze.

Kr贸lowa ukaza艂a jej 艂ask臋, a my mi艂o艣膰.

Obaj wiemy, 偶e chcia艂a pogrozi膰 bratu.

Przypomnie膰, 偶e jego rozwi膮z艂o艣膰 ma konsekwencje.

To s膮 tylko plotki.

Wola Kazimierza.

On nie ma z tym nic wsp贸lnego.

Sk膮d ten po艣piech?

Wiem, 偶e jeden z rycerzy Ludwiga j膮 adoruje.

To... To jest pow贸d, 偶eby wysy艂a膰 c贸rk臋 do klasztoru?

A co je艣li dowie si臋 prawdy?

Zostawi j膮 i upokorzy.

Nie mog臋 do tego dopu艣ci膰.

Kr贸lowo, prosz臋, pom贸偶 si臋 Lencie. Co si臋 sta艂o, Czutka?

To dla niej ostatnia nadzieja.

Rycerz z orszaku Ludwiga zwr贸ci艂 na ni膮 uwag臋.

Zakocha艂 si臋.

Od pierwszego wejrzenia.

Sk膮d to wiecie? To wida膰 po jego zachowaniu.

Ci膮gle jej szuka.

Czeka ka偶dej sposobno艣ci, by j膮 spotka膰. Rozpytuje o ni膮. Przecie偶 dopiero co

przyjechali. To mi艂o艣膰.

A co ja mam do cieka?

Masz w艂adz臋 nad moim m臋偶em, pani.

Tylko ty.

I kr贸l. Nie pojmuj臋.

Nie mierz臋 upiera膰 si臋, by Jolanta posz艂a do klasztoru. Ale ona nie nadaje

do s艂u偶by Bo偶ej. Ona l臋ka si臋 zamkni臋cia. Ten ju偶 艣lub by j膮 ocali艂. I

rycerz poprosi艂 o r臋k臋 Jolanty, to... Zdechcie jej to poprze膰, kr贸lowo. Nie

mierz臋 ciep艂膮 s艂uch臋.

Jolanta tyle wycierpia艂a.

Wiem, 偶e nie chce i艣膰 do klasztoru. Ale kt贸ra z nas robi to, co chce?

Kiedy wyjedzie, zapomnij o ha艅bie.

Pom贸偶 Jolencie.

Niech to b臋dzie m贸j 艣lubny prezent od ciebie.

Niczego wi臋cej nie chc臋.

Zas艂uguje na to odrobin臋 szcz臋艣cia.

Sk膮d wiesz, 偶e ten rytysz daje jej szcz臋艣cie? Nie wiemy, czy b臋dzie

ale jest zakochana, wyzna艂a to.

W tobie jedyna nadzieja, kr贸lowi.

Czy to prawda, 偶e Jolanta jest c贸rk膮 Kazimierz?

Przecie偶 pokocha艂e艣 moj膮 jak siostr臋.

Spoko wi臋cej nie mia艂a.

Ktokolwiek powiedzia艂 tak o sierocie, nie 偶yczy dobrze ani jej, ani kr贸lowi,

ani tobie.

Rana nie wygl膮da 藕le.

Albo piwa mi nie wolno?

To tylko zio艂a.

Na wzmocnienie.

Dzi臋kuj臋.

Co艣 ci臋 niepokoi.

K艂uje to.

Twojemu zdrowiu nikt nie zagra偶a.

Co zatem?

Dlaczego mnie pytasz?

Niezwyk艂em zwierza膰 si臋 obcym. Zwierza膰 si臋 obcym naj艂atwiej.

Niepok贸j umys艂u zatruwa cia艂o.

To chyba ja tutaj lecz臋.

Nie wkrywaj tego, co przeszkadza frun膮膰. M贸w o tym g艂o艣no i pro艣 o pomoc.

Pomocy to chyba ty potrzebujesz.

Po艂贸偶 si臋.

Je艣li u偶yjesz do zaszycia rany jelit baranich, rozpuszcz膮 si臋 i z klasem nie

b臋dzie 艣ladu.

Sk膮d ty wiesz takie rzeczy?

Kim ty jeste艣?

Twoim d艂u偶nikiem.

Osali艂e艣 mi 偶ycie.

Nie zapomn臋 tego.

Po co przysiad艂e艣?

Po co?

Wydaje si臋, 偶e nie do ko艅ca liczymy na tej rozmowie.

Ja tego tak nie zostawi臋.

Wyje偶d偶am w kr贸lewn膮.

I tyle.

Powiedz mi tylko, 偶e to nie twoja wola by艂a, 偶eby jecha膰 na cesarski dw贸r.

nie moja.

Nie moja.

Ale jakie to teraz ma znaczenie? B艂agam kr贸la.

Padn臋 do st贸p kr贸lowej. Zrobi臋 wszystko.

Ty jeste艣 tylko w贸jtem.

No przecie偶 si臋 sprawi艂em.

A kr贸l potrafi to doceni膰. Tak?

I my艣lisz, 偶e kr贸lestwo ci b臋dzie to przyjmowa艂o?

Zaraz, ja czego艣 tu nie rozumiem.

Ty nie chcesz walczy膰 o nas?

Jak mam walczy膰, b臋d膮c na s艂u偶bie?

Robi臋, co mi kr贸lowa ka偶e.

A mo偶e to jest ci na r臋k臋, co?

M贸wisz, 偶e kochasz kr贸lewn臋 Kunegunda jak w艂asn膮 c贸rk臋.

A lepiej mi powiedz, czego tak naprawd臋 si臋 boisz.

Patrz, co ja nie mog臋.

Cz膮du odda膰 z niego.

Mo偶emy mie膰 w艂asne dzieci.

Chc臋 mie膰 z tob膮 dzieci.

Gabio. Ca艂膮 gromadk臋.

Zobacz. Widzisz, jak biegaj膮?

Chc臋 mie膰 dom.

Tylko...

Nie wyje偶d偶aj z Krakowa.

Robimy.

za pokusy.

Oby艣my im nie ulegli.

Chocia偶 ty, Ludwiku, m贸g艂by艣 za ty raz.

Twoja c贸rka, kr贸lu, jest tak pi臋kna, 偶e jestem jej wierny, odk膮d j膮 ujrza艂em.

Ju偶 nigdy nie spojrz臋 na 偶adn膮 inn膮 kobiet臋.

Jeste艣 pewny, 偶e nie chcesz si臋 rozwita膰 z kawalerskim stanem?

Zale偶y mi na tym sojusz.

Obiecuj臋, 偶e ju偶 nie ulegn臋 pokusom.

Na sojuszu z Bolkiem te偶?

No i tak nie utrzymasz swojego ksi臋stwa.

Ca艂y czas jako艣 si臋 broni. No nie w tym rzecz, 偶eby si臋 broni膰, ale 偶eby

zwyci臋偶a膰. No tak jak ty.

Ka偶dy chce zwyci臋偶a膰.

Tylko nie wszyscy wiedz膮, ile to kosztuje.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.