All language subtitles for Korona krolow odc 156

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku Jak nie odst膮pi, osobi艣cie poprowadz臋 atak.

Kr贸lu?

Stra偶nik wie偶y widzia艂 dym.

Jan spali艂 kolejn膮 wie艣.

A na moje wyzwanie nie odpowiedzia艂.

Ciekawe, co z Pe艂k膮?

Luksemburczyk pr贸buje ci臋 wyprowadzi膰 z r贸wnowagi, kr贸lu.

Na pewno wie, 偶e ksi膮偶臋 Bawarski jest u nas.

Ale chor膮gwi cesarskich nie widzia艂.

I nie dlatego, 偶e jest chlepy.

Ju偶 straci艂em nadziej臋, 偶e kiedykolwiek je zobaczymy.

Witeltbachowie dali nam s艂owo.

Obawiam si臋, 偶e jeste艣my zdani na siebie.

Jan jest przebieg艂y. Nasza s艂abo艣膰 na pewno nie ujdzie jego uwadze.

Oby twoje wyzwanie go rozjuszy艂o, kr贸lu. Mam nadziej臋.

Do艣膰 m膮drego czekania.

Pi臋kna i taka 艂agodna.

Mia艂em na my艣li ciebie, pani.

Dzi臋kuj臋, Ludwigu.

Sprawi艂e艣 mi wielk膮 rado艣膰 z tym podarkiem.

Zdalety tej klaczy poznasz dopiero w galopie.

呕a艂uj臋, 偶e nie mo偶emy ruszy膰 cho膰by zaraz. C贸偶, wojna nie sprzyja

Nie wadzi jednak mi艂owaniu. I na szcz臋艣cie ka偶da wojna kiedy艣 si臋 ko艅czy.

Mein Liebe!

Niedogodno艣膰 t膮 pozw贸l, by nagodzi膰 sobie inn膮 niespodzianku.

Jak膮?

Powiem tylko, 偶e b臋dziesz si臋 nie mog艂a nacieszy膰 odda.

Na reszcie.

Widzia艂e艣 si臋 z kr贸lem Janem?

Po prawdzie tylko ja go widzia艂em, cho膰 stali艣my twarz膮 w twarz.

Przedziwne uczucie. Wzrok mu odj臋艂o niemow臋. Przyj膮艂 wyzwanie?

Trudno to orzec, panie. Jak to?

Tak jak mi przykaza艂e艣, kr贸lu, przedstawi艂em mu twoj膮 propozycj臋.

Skoro boi si臋 uderzy膰, niech stanie z tob膮 do walki jeden na jednego.

No i co powiedzia艂?

呕e je艣li ka偶esz, panie, wy艂upi膰 sobie oczy, on w ka偶dej chwili jest do twojej

dyspozycji.

Tylko omin臋艂a si臋 degustacja niemieckiego wina i prezentacja rumaka,

stworzonego dla kr贸lewny. Gdybym wiedzia艂a, to przyby艂yby艣my z Jolant膮

wcze艣niej. Nic nie schodzi艂y艣cie.

Kr贸lewna jeszcze b臋dzie mia艂a wiele u Ciebie.

Z dalekiej Afryki. Prost dla Ciebie, pani.

Jaka podobna do cz艂owieka.

A偶 strach. A kiedy艣 cz艂owiek by艂 do ma艂py jakby podobniejszy. Do czego?

No, s艂usznie m贸wi Twoja dw贸rka.

To ma艂pa.

No to mi jakie艣 pi臋kne imi臋.

Szary jedwab.

Jaki g艂adki.

Taki delikatny.

Dlaczego szary? Przecie偶 jest to kolor dla ch艂opak.

Przeciwnie. To ma艂a szcz臋艣cia i nadziei.

Ceniona coraz na dworach zachodnich.

A ja mam nadziej臋, 偶e uda mi si臋 uszcz臋艣liwi膰 moj膮 偶on臋 i rozpali膰 w niej

p艂omie艅 nami臋tno艣ci.

Wybaczcie, ale czas szykowa膰 si臋 do posi艂ku.

Powinien wyznaczy膰 zast臋pc臋. Je偶eli Jan wyznaczy do walki jakiego艣 osi艂ka, to

wybacz, panie. Ale mo偶emy straci膰 kr贸la.

Obaj w艂adcy powinni wyznaczy膰 zast臋pc贸w spo艣r贸d swoich rycerzy, by walczyli w

ich imieniu. Tak si臋 czyni i tak rzek艂em Janowi. Ale Jan unika honorowych

rozwi膮za艅. Stary 艂ajdak!

Stoi na mojej ziemi, pod moim zamkiem i drwi sobie za mnie. Do艣膰!

Co zamierzasz? Ruszy膰 na niego z armi膮.

Niech nie my艣li, 偶e mo偶e ci臋 bezkarnie obra偶a膰, panie.

W tej sytuacji i ja jestem zdania, 偶e powinni艣my... Zaczeka膰 na wojska

cesarskie. I wyprawi膰 艣lub kr贸lewnie, jak najpr臋dzej.

Jan nie jest g艂upi kr贸lu.

On chce ci臋 sprowokowa膰, bo wie, 偶e nie mamy cesarskiego wsparcia.

Powinni艣my zaczeka膰 kr贸lu.

Rozbijcie mi tu Ludwika. Chc臋 z nim m贸wi膰 natychmiast.

Wychodzisz? Wie偶na wybywa.

Rankiem spieszy艂a艣 do ma艂ej Anny.

Powstaje o 艣wicie i od razu chce si臋 bawi膰.

A mo偶e raczej dlatego, 偶e mnie unikasz.

Przecie偶 wiesz, Guncelu, 偶e ci臋 mi艂uj臋.

Niczego bardziej nie pragn臋.

Ale nie mog臋 si臋 przem贸wi膰.

Jak tylko zaczynam o tym my艣le膰, to ogarnia mnie taki strach.

Czuj臋, 偶e wraca po mnie tamta ciemno艣膰.

Daj mi jeszcze chwil臋, kochany.

Dobrze.

Zwa偶 jednak, 偶e odmawiasz mi nie tylko ma艂偶e艅skiej powinno艣ci.

Odmawiasz mi potomka. Wiem.

Wiem, ale to mi nie.

Wkr贸tce wyrusz臋 w b贸j z Czechami.

Ksi膮偶臋 mo偶e wyda膰 Olafka z cho膰by zaraz.

Co?

Je艣li zgin臋 w walce. Nie m贸w tak.

Nie m贸w, tylko prosz臋.

S艂ysza艂em, 偶e rodzi艂a艣 ma艂ej Annie, jak si臋 przestraszy艂a z艂ego snu.

Mo偶e czas by艣 sama siebie pos艂ucha艂a?

Panie...

Musz臋 z tob膮 pom贸wi膰.

Niby o czym艣.

B艂agam, to wa偶ne.

Chcesz mnie wys艂ucha膰, ale nie tutaj.

W swojej komnacie.

Co si臋 sta艂o?

Zgubi艂a艣 tam czoczk臋 do szorowania pod艂贸g?

Du偶o wi臋cej tam zgubi艂am.

Za chwil臋.

Przez bi偶arni臋.

Zastanawia艂o mnie to, dlaczego oboje z Guncelem od dnia 艣lubu jeste艣cie tacy

przygaszeni.

Znam, 偶e mam ten l臋k za sob膮, ale nie.

On czuje si臋 oszukany.

Helena, czy Gunzel zmusza ci臋 do czegokolwiek?

Nie.

Nie, jest delikatny i czu艂y.

Ale jego cierpliwo艣膰 jest wystawiana na pr贸b臋.

A jak wiemy, nie ma jej zbyt wiele.

Wybacz.

Wiem, 偶e Gunzel bardzo si臋 zmieni艂.

Kocham go.

Ale nie umiem dzieli膰 z nim 艂o偶a.

Bo cielesna blisko艣膰 kojarzy ci si臋 z krzywd膮 i przymusem.

To zrozumia艂e po tym, co przesz艂a艣.

Ale nie musi tak by膰.

Ale m膮偶 jest silny. A niewiasta?

Si艂a niewiasty p艂ynie z jej wn臋trza.

I ma wi臋ksz膮 moc ni偶 stalowe mi臋艣nie. To dlaczego nie czuj臋 jej w sobie?

Przez strach.

kt贸ry ci na to nie pozwala.

Ale je偶eli Gunther mi艂uje ci臋 szczerze, razem go pokonacie.

A wtedy... Co wtedy?

Nie b臋dziesz chcia艂a wypu艣ci膰 go z 艂o偶a.

Wierz mi, wiem, co m贸wi臋.

Nie dam si臋 nabra膰 na twoje sztuczki. Zapami臋taj sobie.

Mog臋 przysi膮c na Naj艣wi臋tsz膮 Panienk臋 i wszystkie 艣wi臋to艣ci, 偶e to twoje

dzieci臋. Ma celno艣膰 przysi臋ga膰 na 艢wi臋t膮 Panienk臋?

Po tym, jak ka偶dy mia艂 ci臋 na tym zamku?

Blu藕nisz i urzesz.

Tylko ciebie mi艂uj臋 i dobrze o tym wiesz.

By艂o nam dobrze ze sob膮.

b臋dzie jeno na siennik zaci膮gn膮膰.

Potem zjawi艂a si臋 ona tam.

A nie s艂owa o mojej 偶onie.

W takim razie mo偶e ona si臋 udzituje nade mn膮 i moim dzieci臋ciem, kiedy jej

powiem.

Nie wa偶 si臋.

Przekonamy si臋.

B臋dziesz mi wczu膰 uinaczy膰.

Masz racj臋. Najwa偶niejsze to nie da膰 si臋 sprowokowa膰.

Witaj, Ludwiku.

Jak mija ci czas na Wawelu?

Wybo艂anie, kr贸lu.

Szachy, fechtunek, uczci, spacery.

A Kunegunde dotrzymuje ci towarzystwa.

Jest wspania艂a. Gdybym mia艂 wymienia膰 wszystkie przymioty i urody... Jak, to

jest jasna.

Siedzieliby艣my tutaj do kompleksji.

Na to taki w艂adca jak ty z pewno艣ci膮 nie ma czasu.

No w艂a艣nie.

Napijmy si臋 wina.

Nie czas na dworskie rozmowy, kiedy trwa wojna.

Co zamierzasz, kr贸lu?

Chc臋 uderzy膰 przeciwko Janowi. Ale wojska twojego ojca nie nadci膮gaj膮.

S膮dzi艂em, 偶e wpierw dojdzie do 艣lubu.

A nie b臋d臋 si臋 licytowa艂 na szczeg贸艂y. Mam dwustu rycerzy, w tym

najdzielniejszego z dzielnych, Hassewerda.

Powiedz s艂owo, a ka偶e formowa膰 kolumny i usza膰 do boju.

Doceniam tw贸j gest, ale to stanowczo za ma艂o.

W czyrzenach stoi ca艂a armia, kt贸ra jest gotowa w ka偶dej chwili przepu艣ci膰 tur

na miasto.

Odwa偶膮 si臋 zaatakowa膰 Wawel, wiedz膮c, 偶e tu jestem?

Odwa偶膮.

Jestem synem tytara rzymskiego. Mog臋 obj膮膰 pod nim tchony.

Wida膰, nie znasz bezczelno艣ci, Jana.

Jak wygl膮dam?

呕e pi臋kny.

Ludwik jest nadzwyczajny, prawda? Taki obyty, chodny, pi臋kny. A jego s艂uga mi

m贸wi艂, 偶e trzykrotnie w ci膮gu dnia wymienia odzienie.

Ale si臋 musi biedaczek narobi膰. A u nas niekt贸rym jedna koszula na trzy

niedziel臋 starcza.

Podobno pos艂a艂 ci r贸wnie偶 ptaki. Tak, papugi z Afryki.

Teraz cokolwiek musi si臋 nimi zajmowa膰.

To mo偶e prze艣l臋 je El偶bietce.

Obawiam si臋, pani, 偶e tw贸j przysz艂y m膮偶 got贸w si臋 obrazi膰.

To mo偶e chocia偶 jedn膮 jej po艣le. Nie mo偶na.

Przecie偶 papugi przywi膮zuj膮 si臋 do siebie, nie godzi si臋 ich rozdziela膰.

Wybacz, pani.

Mo偶e rozum o im brak, ale jedno bez drugiego 偶y膰 nie mo偶e.

Co jej?

Ojciec nie zgadza si臋 na jej 艣lub z Karlem.

Czy Ludwik chcia艂 mi tym podarkiem pokaza膰, 偶e b臋dziemy tak jak one?

Nieroz艂膮czni? Mo偶liwe.

Idziesz.

S艂owo daj臋.

Zespo艂ana ma艂pka ma wi臋cej swobody ni偶 ja.

Zm臋czy艂y mnie te wyst臋py.

Po klatach gawiedzi wszak偶e ci臋 bawi, ksi膮偶臋.

Aj, m臋cz.

O, jak to wybra膰 na 艣lub.

Cezarska czerwie mu艣ci臋ta z艂otem czy szafie b艂臋kit膮?

To jak wybiera膰 pomi臋dzy ziemskimi rozkoszami a obietnic膮?

niebia艅skich spe艂nie艅.

Rod koszy byd nieba b艂ahe, niebo byd rozkoszy zimne,

dalekie.

B臋d臋 po艣ci膰, b臋d臋 si臋 wystrzega膰 od grzechu pychy.

B臋d臋 twoj膮 uwielbia艂膮 s艂u偶ebnic膮.

Wsz臋dzie ci臋 szuka艂am, zaraz uczta. Czy nie powinna艣 si臋 przebra膰?

Te偶 wiadomo.

B艂agam, przekonaj ojca do kara. Je艣li kto艣 to mo偶e uczyni膰, to jeste艣 to tylko

ty.

Ojciec ma lepszego kandydata.

M贸w wreszcie.

Spytek sam powinien. Kogo mi wybra艂?

Powiedz!

Marsza艂ka Szafra艅ca.

Jest m艂ody, przystojny.

Do tego ma pozycj臋. To nie byle kto.

Powinna艣 doceni膰 wyb贸r ojca.

B贸g nas mi艂uje, Katarzyno.

Zawsze to powtarzasz.

I dlatego wybiera dla nas to, co najlepsze. Chocia偶 nam wydaje si臋 nieraz

inaczej. Albowiem wie ojciec wasz, czego wam potrzeba wpierw, zanim go

poprosicie. Ale czy m贸j ojciec wie, czego mi naprawd臋 potrzeba? Dlatego mnie

chce wys艂ucha膰!

To ty winna艣 wys艂ucha膰 ojca.

Zw艂aszcza tak m膮drego jak Specymir. A czy m贸j m膮dry ojciec mo偶e cho膰 raz mnie

pos艂ucha膰 i zrozumie膰 co ja czuj臋?

Ciekawe, co jadaj膮 na tym zachwskim dworze.

Nie dowiemy si臋, bo trafi艂y艣my na wawel. A tu tylko kasa i kasa.

A co teraz jesz? Kas臋? Co macie w g艂owach? Tylko zbytki bi偶uterchia,

jad艂o. Pr贸偶no艣膰 przez was przemawia.

Pani, ale my tylko 偶achtujemy.

My mo偶emy tylko pomazy膰 o jedwabiach i pi臋knych gumakach.

O m臋偶u, kt贸ry jest taki dworny.

Dworny, Ludwig.

W czym艣 ci臋 uchybi艂, pani?

W podobno艣膰 do tej ma艂pki, kt贸r膮 wodz膮 na powchodzie. Pani,

nie mylcie, 偶e ja jestem 艂ata na podachki.

Idzie mi obyczaj, a ten nakazuje uhonorowa膰 r贸wnie偶 mack臋 i macoch臋 panny

m艂odej.

Pani, ksi膮偶e Ludwik pragnie ci臋 widzie膰.

No pcho膰 go, pcho膰.

Pozw贸l, 偶e na koniec dnia z艂o偶臋 najcenniejszy poda艂ek.

Poj臋t.

O艂tarz. Niewielki, wybacz. Ale poj臋tny.

wykonane z czystego srebra przez mistrza z Florencji.

Sam papie偶 Klemens pobogos艂awi艂 i zezwoli艂, 偶eby si臋 przed nim modla艂.

Jaki艣 mistrzny. Danke sehr.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

S艂ysza艂em o twojej powo偶no艣ci.

Ale nade wszystko wie藕nie si臋, 偶e w tej cz臋艣ci Europy nikt nie ceni sztuki

bardziej od pani.

Chcesz mnie oszuka膰 poklepstwem?

Mo偶e to i powo偶no艣膰, ale z臋by kr贸lowej ceni臋 ponad wszystko.

A dwie czarze milczysz jak zakl臋ta.

Mo偶e jak przekl臋ta.

Nie m贸w tak.

Kiedy to prawda?

Ja 偶ycz臋 kr贸lewnie jak najlepiej.

Ale boli mnie jej szcz臋艣cie, bo sama go nie zaznam.

A dlaczego przywioz艂am ci臋 na Wawel?

Wierz臋, 偶e jej do ciebie u艣miechnie si臋 los.

W膮tpi臋.

Teraz, kiedy na zamku jest...

Tylu wspania艂ych pan贸w z dalekich stron. Mo偶e znajdziesz w艣r贸d nich swojego

rycerza.

Mi艂o艣膰 wszystko znosi.

Wszystkiemu wierzy.

We wszystkim pok艂ada nadziej臋.

Wszystko przetrzyma.

Mi艂o艣膰 nigdy nie ustaje.

Ta prawdziwa.

A jak j膮 znale藕膰?

Panie? Co z mianem Kunegundy?

Skrzynie gotowe?

Tak, panie.

Kolej rzeczy przykra, ale tak trzeba.

A c贸偶 si臋 tak krzywisz, panie podskarbie? Dolega co艣?

Nie, mi艂o艣ciwy panie.

Tylko serce boli pozbywa膰 si臋 takich skarb贸w.

Osiem tysi臋cy kop groszy praskich i to dla kogo艣, kto ju偶 jest bogaty?

Ksi膮偶臋 Ludwik ca艂y Wawel obdarowa艂 dzisiaj podarkami.

Sam ma nadto, a z naszego 艣ci膮ga. I dlatego kr贸l Polski ma przed cesarzem

na n臋dzarze?

Nie, panie.

Jutro rano ka偶e przekaza膰 skrzyni臋.

Dobrze.

Ale tylko po艂owa.

Po艂owy?

Dop贸ki cesarz nie wywi膮偶e si臋 z uk艂adu, nie zap艂ac臋 ca艂ego posagu.

Wcze艣niej najechali 艣widnice. Teraz stoj膮 pod Krakowem, a wojsk cesarskich

wida膰. 艁una nad drzynami przygas艂a. To chyba dobry znak.

Mo偶e odejd膮?

Dobry znak.

Brak 艂uny mo偶e oznacza膰 jedynie to, 偶e tam ju偶 wszystko spalone.

Ju偶 wkr贸tce z tobie wyjedziesz, panie.

Misja prawie zako艅czona.

Jeszcze tylko krok.

A wiesz, ile mnie ju偶 ta misja kosztowa艂a?

Zapewne sakiewk臋 masz nieco l偶ejsz膮.

Nie l偶ejsz膮, a pust膮.

Ale o to si臋 nie martwi臋, bo ju偶 wkr贸tce z艂oto kr贸lewskie hojnie zasili nasz

skarbiec.

By nala膰 stolnego st艂u偶a, nie trzeba Salamona.

Kazimierz wystarczy.

Tw贸j ojciec b臋dzie rad.

A on i wszyscy inni, kt贸rych musia艂em sobie tutaj zjedna膰 i zadowoli膰, nie

poj臋cia, jaki to jest wysi艂ek.

Ale wysz艂o wy艣mienicie.

Poza tym, czym si臋 trafisz?

Chcia艂bym by膰 ju偶 w domu.

Bedmaski u艣miechu przyklejonej do twarzy.

Komnata ju偶 gotowa, panie.

To by艂 d艂ugi dzie艅.

Ale jak co艣 si臋 wydarzy, to oczywi艣cie bud藕 mnie.

Drogi!

Chyba ju偶 si臋 wydarzy艂o.

Panie! Czesi si臋 wycofuj膮.

Jan potrafi zaskoczy膰. Co si臋 sta艂o? G艂贸d zajrza艂 im w oczy.

Rycerze si臋 zbuntowali i podzielili si臋 na dwie kolumny, co mo偶e u艂atwi膰 nam

atak. To za chwil臋.

Najpierw 艣lub.

Najpierw poczekamy, a偶 troch臋 oddal膮 si臋 od miasta i wtedy ruszymy.

Ludzie gotowi.

Nie miejcie lito艣ci.

Roznie艣cie ich w py艂.

Niech nikt ju偶 nawet nie pomy艣li, by zaatakowa膰 Wawel.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.