All language subtitles for Korona krolow odc 137

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Urz臋dnik w koronie, kr贸lem by艂 W艂adys艂aw.

Panie, czas by艣 dotar艂 na obrady.

P贸ki nie b臋dzie zgody, wszystkich mo偶nych nie jad臋.

Do艂膮czy艂em do ksi臋cia Bogus艂awa.

P贸艂nocy rozmawiali艣my z panami z Wielkopolski. Uparcie obstaj膮 si臋 z

pojmuj膮, na co rozumiem z krzy偶akami.

偶e dzi臋ki temu ruszymy na Ru艣.

Bo patrz膮 tylko na skraj w艂asnego pola.

Tatarzy daleko, to sprawa ich nie obchodzi.

Spok贸j na p贸艂nocy powinien.

Spok贸j, tak.

Ale nie sojusz.

Za kamie艅 w Warszawie uk艂adali艣cie si臋?

I co? Na wszystko si臋 godzili.

Ale nie wszystko spe艂nili. I jeszcze do papie偶a na skarg臋 poszli.

Ja nie, m贸wisz, jakby艣 nie pojmowa艂, w czym rzecz.

Jakby艣 uwa偶a艂, 偶e maj膮 s艂uszno艣膰.

Chcesz, 偶ebym szed艂 na wojn臋? Z czym?

Krzy偶acy to jest militarna pot臋ga. I papie偶 im sprzyja. Nie nam. Nie tylko

papie偶. Luksemburczycy te偶.

Wsp贸r z zakonem to wojna z cechami. I k艂opoty z ko艣cio艂em. Biskup Krakowski

liczy si臋 ze swoimi zwierzchnikami.

Tak, i dlatego on szkodzi najbardziej.

A panowie z Wielkopolski licz膮 si臋 z jego zdaniem. A grot powinien liczy膰 si臋

moim. To co b臋dzie?

Ksi膮偶臋 Bogus艂aw mojej przekona膰.

Da rad臋?

Musi.

Ja chc臋 zosta膰 m臋偶em mojej c贸rki.

Spytku, wracaj czym pr臋dzej do miasta i miej baczenie na wszystko.

I wychylj pot艂a, jak tylko wyra偶膮 zgod臋.

呕aj! Wybacz mi!

Zrobi! Tam!

Dokonamy!

Jak si臋 sta艂o?

Jezu Maria!

Co u Gunthala?

Przecie偶 widz臋, 偶e nie mo偶esz usiedzie膰.

Mylisz si臋, pani.

Jego stan mnie nie trafi.

Poni贸s艂 zas艂u偶on膮 kar臋.

M贸wi膮, 偶e jego rana bardzo krwawi, wci膮偶 si臋 nie obudzi艂.

Za te wszystkie niewiasty, za te gwa艂ty, kt贸rych si臋 dopu艣ci艂, nale偶a艂o mu si臋.

M贸wisz teraz o nim, czy o tych, kt贸rzy ci臋 skrzywdzili?

Nawet ja mu 藕le nie 偶ycz臋, cho膰 nigdy nie by艂 mi bliski.

Ja te偶 ju偶 nie jestem.

Mi艂o艣膰 min臋艂a tak pr臋dko?

Rozum przem贸wi艂.

Heleno, nie wierz臋, 偶e ju偶 nic do niego nie czujesz.

Pomodl臋 si臋 za niego.

Jakiej modlitwa na wszechkol臋dy i co jej znaczy?

Po co偶 tu przyjecha艂?

Zwodzisz nas i nic nie m贸wisz. Kr贸l chce naszej zgody, ale nie daje nic zda艂em.

Daje. Tobie!

C贸rk臋 za 偶on臋! Wam daje.

Koniec wojny. Nie l臋kamy si臋. Naprawd臋?

Na niczym wam ju偶 nie zale偶y?

Nie boimy si臋 wojowa膰.

Bo dawno wojny nie by艂o.

Ale dzi臋ki komu?

Dzi臋ki Kazimierzowi. To racja.

Ale tu nie chodzi o wojn臋, ale o Wielkopolsk臋. Uk艂ady niepewne.

Lepsze ni偶 straty.

Panowie, id膮 nowe czasy. Nie tylko si艂a si臋 liczy, ale rozum te偶.

Rozum bez miecza to tylko 艂eb do 艣ci臋cia. A nikt ci nie ka偶e pozbywa膰 si臋

twojego miecza.

Kazimierz daje wam czas, aby wyku膰 nowe. I lepiej w艂ada膰 nimi na w艂asnych

ziemiach. Po porz膮dku to wy, panowie, nie potraficie utrzyma膰.

Bogus艂awie! To potwarz!

Kr贸l wie, co si臋 u was dzieje. Wie, jakie u was rozboje.

Jaki ba艂agan.

I wiecie, co zrobi?

My艣l臋 starost臋.

Od Ciebie.

Na Twoje imienie.

Tego nie udni.

Starosta musi by膰 z Wielkopolski.

Dlatego zada艂em Ci pytanie, Miko艂aj.

Na czym Ci zale偶y?

Gabio, rozejrzyj si臋 tu.

Pognajesz co艣?

Co艣, co jest ci bliskie?

A co, ja ko艅 jestem?

呕eby mi owiec by艂 bliski?

Co tam szukasz?

Patrz, ja nie widz臋. Zawilgocone. Zaraz nic b臋dzie.

Trzeba rozsypa膰. Musi przyschn膮膰.

Ty, podejd藕.

Chod藕, si臋 rozsypa膰 i przebra膰.

Ja? A ja? Kto tu jest ochmistrzyni膮?

To jest pan ochmistrz Niemierza.

Same ochmistrzy na zamku.

Nikogo do pracy.

Lubicie urz臋dy?

Wi臋c dbajcie o tego, kt贸ry wam je daje.

Dobrze, 偶e wci膮偶 tu jestem, panowie.

Kr贸l got贸w i艣膰 na ka偶de ust臋pstwo, aby zako艅czy膰 obrady. Jakie ust臋pstwa?

Dokumenty spisane, innych nie b臋dzie. Wystarczy piecz臋cie przywiesi膰. I o tym

m贸wi臋.

Kr贸l powinien walczy膰, by zwr贸cono nam ziemi臋, kt贸re prawnie wygrali艣my w

procesie warszawskim, a nie...

Dawa膰 je teraz za darmo. Wieczysta ja艂mu偶na. Wieczysty wstyd.

Bogus艂awie, ty艣 z Pomorza.

Powiniene艣 wiedzie膰, jacy s膮 rycerze zakonu. Biskupie, nowy papie偶 Klemens

bierze stron臋 krzy偶ak贸w. Wi臋c teraz ty stajesz przeciwko koronie.

Miarkuj si臋, ksi膮偶臋. Cztery lata temu sprawa wydawa艂a si臋 przegrana.

I co?

126 艣wiadk贸w zebra艂em.

I sam by艂em jednym z nich. Wygrali艣my.

No i co z tego?

I co nam da艂a ta wygrana? Pow贸d do dumy.

Racja jest po naszej stronie. Tak.

Ksi臋偶 biskup s艂usznie prawi.

Nie 艣lep膮 dum膮 buduje si臋 kr贸lestwo. Ja 艣lepy? I g艂uchy. Na g艂os rozs膮dku.

Jad臋 st膮d.

Mojej piecz臋ci pod t膮 ha艅b膮 nie b臋dzie.

Biskupie! Takie moje prawo.

Widzia艂e艣 biskupa Grota?

Odjecha艂 do艣膰 dawno i pr臋dko. Chodzi z Krzywys艂awem i podburza mo偶nych. Trzeba

co艣 z tym zrobi膰.

Kr贸l zdaje si臋 spokojny. Kaza艂 szykowa膰 obrady.

Zaraz wnios膮 piwo.

Kr贸l spokojny, ale ja nie.

No jak Krzywys艂awie?

Panowie porozumieli si臋?

Nie, ksi膮偶e Bogus艂awczyku.

Tak, 艣wi臋cie.

Ale nie wstyd i nie wstyd.

Szuka艂em si臋 w pytku w prawie rodzinnej.

Podzi臋kuj swojej ma艂偶once za pomoc.

Dostaj臋 niewie艣ci ze 艢widnicy. Moja c贸rka Helena pisze mi o rycerzu, za

oczy wypatruj臋.

No to zazdroszcz臋, bo moja c贸rka jak na przedk艂ada ksi臋gi nad zam臋艣ciem.

Wybaczcie. W 艢widnicy pozna艂em wielu zacnych rycerzy. Ciesz臋 si臋, 偶e Helena

znalaz艂a tam szcz臋艣cie.

Podba艂e艣 wody? Gunta Larednita? On jest w tym wybra艅ce.

Podobno oddany rycerz ksi臋cia Volkard.

Dzielny cz艂owiek, s艂awiony w wielu bojach. Zapewne, skoro ksi膮偶臋 go chwali.

Sze艂ko.

Sze艂ko.

Czy wiesz co艣 o Buncelu, co powinien wiedzie膰 ojciec?

Pozna艂em pewnie tylko plotki. Zdanie ksi臋cia jest najwa偶niejsze.

M贸w wprost.

Pono膰 s艂ynie ze swojej porywczo艣ci i ci臋偶kiej r臋ki, kt贸ra nie szcz臋dzi nawet

niebios.

O Chryste.

Jeszcze tam.

Ale ja ju偶 nie mam si艂y. Ale masz za to si艂臋 gada膰.

Gabio.

Mo偶e p贸jdziemy razem do Ponegundy?

Nie, nie, nie znam.

To c贸rka kr贸la.

Musi jej by膰 przykro po wyje藕dzie siostry. Pani Egle.

A jej siostra dok膮d wyjecha艂a?

Wysz艂a za m膮偶.

Pami臋tasz, jak przyjecha艂y艣my tutaj z Aldon膮, znaczy z kr贸low膮 Ann膮? Egle.

Posz艂aby, ale co ja pomog臋 dziewczynie, to jej nie pami臋tam.

Pani idzie dla zdrowia. A ty szoruj, twojego imienia te偶 nie pami臋tam, ale

widz臋 nawet jak nie patrz臋.

Pr贸bujmy, Gabio.

Nie, nie, jeste艣 gotowa.

Jak ludzie na mnie patrz膮, czy jeste艣 ze mn膮 nie taki?

Nie wiem kim jestem, sk膮d pochodz臋, kogo kocha艂a, co lubi臋.

Ci臋 boj臋, 偶e mi tak zostanie.

nie mam jej.

Pami臋tasz, Kundziu?

Twoja babka czyta艂a wam z tej ksi臋gi dzieje waszego rodu.

Lubisz je. Kaza艂am, 偶e nie jest 艣wie偶e.

Dzi臋kuj臋 pani. To mi艂e z twojej strony.

O, mam te偶 piwo.

Twoje ulubione.

Dzi臋kuj臋. Mo偶e i piwo nie ukoi smucek, ale...

Jak opadniesz w si艂, to b臋dziesz chudniej.

Zapisa艂am w ksi臋dze daty 艣lubu kr贸lemne El偶biety.

Nied艂ugo zapisz臋 i twoj膮 pewnie.

Wybaczcie, ale widz臋 si臋 po艂udniowo.

Wzywa艂a艣 mnie, pani.

Co si臋 sta艂o kr贸lewnie?

Nie mo偶e sobie znale藕膰 miejsca.

Wida膰, kr贸l Kazimierz musi znale藕膰 jej m臋偶a.

W czym mog臋 s艂u偶y膰?

Pragn臋 ci podzi臋kowa膰, nie mierz臋, za twoje zas艂ugi.

Dzisiaj rano suknie wych艂贸ci艂y od krawcowa. Dodatki wybrane, tkaniny

drapowane. Wszystko jest na czas.

Porz膮dek jest na dworze jak nigdy, a t艂uszki si臋 uwijaj膮, a kamienie l艣ni膮.

To nie moja zas艂uga, pani.

Sk艂onno艣膰 to jest pi臋kna cnota.

Ale u ciebie to sk艂onno艣膰 fa艂szywa.

Niech臋tnie przyj膮艂e艣 ten zarz膮d ochmistrzyni, ale obowi膮zki wykonujesz

To nie ja, tylko Gabija.

Gabija?

Rozumie艅 wr贸ci艂?

Gabija wychodzi艂a na urz膮d?

Wbrew moja wola?

艢mieli stawia膰 mi warunki.

Takie gadanie tylko.

Bogus艂aw ich przekona艂, zaraz tu b臋dzie.

Oni gard艂uj膮, a ja mam im obieca膰 urz膮d.

Ci臋偶ko im pogodzi膰 si臋 z krzy偶akami, tyle razy z nimi walczyli.

Ale te偶 maj膮 ci臋 za swojego.

Wszak dziad stw贸j by艂 ksi臋ciem kaliskim, a kr贸lowa matka ostatni膮 ksi臋偶n膮

wielkopolsk膮. Tym bardziej powinni by膰 za mn膮.

Panie, jak Bogus艂awie?

Przestraszyli si臋, 偶e przykle obcego starost臋?

Rozum im wr贸ci艂.

Wiernie powt贸rzy艂em im twoje rady.

Nastraszy艂e艣 ich, jak kaza艂em, 偶e te rozboje, nieporz膮dek pozdejmuje z

Nie powa偶y艂bym si臋 przynie艣膰 ci z艂ych wie艣ci.

Powiem tak.

Niech fal ma艂gody, nim si臋 wosk piecze膰 poleje.

Ale dobrze, 偶e biskup Jan wyjecha艂. Przy nim by艂oby im wstyd.

Doce艅 kr贸lu, 偶e odst膮pi艂 od sporu. W zbytku. Twoje mi艂osierdzie zapisane

w kronikach.

Zosta艂. Mnie medyk kaza艂 to zrobi膰, nim spali rany.

Lepiej drew donie艣膰.

Nie, panie.

Je艣li艣 mnie nie wklei艂.

Je艣li mod艂y przekl臋tej co艣 znacz膮.

Teraz rozumiem, dlaczego na Wawelu ci膮gle czuj臋 ch艂贸d.

Przynie艣 narzut臋, pani?

Chodzi o krzy偶aki.

Polacy nie znosz膮 opcji. Zawsze mieli tu wojn臋. U nas w Chesja te偶 nie ma

wieczny pok贸j.

T臋sknisz, pani, do domu? Do naszych?

Jestem kr贸lowa.

Mnie takie uczucia nie przystoj膮.

Polacy s膮 w uczuciach zbyt wyrywni.

Czy ja na zbyt mocno potraktowa艂am Gabija?

Ona mo偶e zrobi膰 co艣 z艂e.

Nieumy艣lnie, ale mo偶e.

Mia艂a艣 s艂uszno艣膰, pani.

Wiem.

Ale wiem te偶, 偶e kr贸lewna Kundzia uwa偶a inaczej.

Kr贸lewna zbytnio brata w jego s艂u偶b膮. To prawda.

Ale nie mog臋 mie膰 jej wr贸g.

Id藕 po ni膮 i zapchowa膰 j膮 do kaplica.

Tam pomodlimy si臋 o wsp贸ln膮 podr贸偶 dla kr贸lewna El偶bietka.

A ta te偶 jest nadmiotnie uczuciowa.

Pewno 藕le znosi podch贸rz. A nie im. A co si臋 stanie z rze藕bami, kunacz?

Juta jako艣 dziwnie na niego patrzy.

Kuna wie, co ma robi膰.

A ty nie zajmuj ani Juta, ani kunat, tylko swoje obowi膮zki.

Pani, wejd藕 do namiotu, bo zmokniesz.

Nie chc臋.

Dzi臋kuj臋.

Kiedy ruszamy dalej?

Jutro winni艣my przekroczy膰 bramy Poznania. Doskonale.

Jestem zmurzona podr贸偶膮.

Pani...

Wygodno艣膰. Ale jutro umrzecie po raz ostatni.

S艂u偶enie mi przystanie by膰 twoim obowi膮zkiem.

Nie.

Ja tego nigdy si臋 nie wyrzekn臋.

Zgubi艂a si臋 pani.

Wiele wiosn膮 temu.

I do tej pory mia艂y si臋 przy sob膮.

Pani odci膮艂em.

Rzu膰 w ogienionek.

Jak rozka偶esz.

Zobowi膮zuje si臋 ponadto zwolni膰 je艅c贸w, przebaczy膰 zbiegom oraz udzieli膰

miastom, kt贸re przyj臋艂y zwierzchnictwo krzy偶ackie, amnesty.

A tak偶e wyrzeka si臋 wspierania wrog贸w zakonu, jak i przysi臋ga pom贸c w

takowych 艣ciganiach.

Czy mo偶ni przyjmuj膮?

co zosta艂o ustalone w traktacie i zgadzaj膮 si臋 na z艂o偶enie por臋czenia.

Starosta Generalny Wielkopolski Miko艂aj Zbiechowa Nie b臋d臋 sta膰

przy nim Ani wspiera膰 jego s艂owem lub czynem Rad膮 lub pomoc膮

Otwarcie lub skrycie Na szkod臋 lub ku ca艂kowitemu zniszczeniu zgody

Lecz raczej b臋d臋 go powstrzymywa膰 Wiernie zach臋ca膰

i doradza膰 w spos贸b skuteczny, jak najlepiej b臋dziemy mogli.

Aby zgoda ta by艂a silnie i niez艂omnie przestrzegana.

Ksi膮偶臋 Pomorski, Bogus艂aw.

Nie b臋d臋 sta膰 przy nim.

Panie, wybacz, 偶e tak d艂ugo w膮tpi艂em.

Pok贸j zawarty.

Mo偶na rusza膰 na wojn臋.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.