Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie swoje za przyjaciół
swoich.
Zginął walecznie i mężnie.
Pora w kolejny ratując mi życie.
Jego ciało spocznie w katedrze krakowskiej obok najznamienitszych
Wszyscy wiecie, jak bardzo Grzegorz umiłował Bożenę Tęczyńską.
Mogli spędzić wiele szczęśliwych lat razem.
I choć nie dane im było zostać mężem i żoną, nakazuje traktować Bożenę
jako wdowę po nim.
Wiem, że niczym nie ukoję twojego bólu, pani, ale przyjmij choć należną wdowię
za pomogę.
Zaledwie chwilę przed tym, jak zginął, Mówił o Tobie Panie.
Paskowy Ronek uwił sobie gniazdo w klasztornym ogrodzie.
Chciałabym go zobaczyć.
Chciałabym poczuć słońce na twarzy.
Chciałabym zobaczyć niebo.
Chcesz wyjść na spacer, pani?
Tak. Dasz radę? Tak.
Wiedziałam, że jak zjesz trochę, to wrócą ci siły.
Co we panie możesz uratować?
Jesteś pewny, że mogę zostawić tu mojej królki?
Przepukałem cały zamek, nikogo nie znaleźliśmy. Jestem pewien, że ta wójca
sam.
Zanim mnie zaatakował, też byłeś pewny, że nikt nam nie zagraża.
Henryk od zawsze chciał się zemścić za nieszczęścia, jakie spotkały jego
rodziny. Za które przecież nie odpowiadamy.
Był szalony, ale jego szaleństwo nie oznacza, że możemy spać spokojnie. Wójt
Albert miał wielu krewnych.
Jak go zostawiałem w Warszawie, byłem pewien, że nie żyje. Ktoś musiał go
uratować.
Znajdę i ukażę wszystkich, którzy mu pomogli. Nie szukam wymsty.
Chcę mieć tylko pewność, że wszyscy tutaj w zamku będziemy czuli się
Każe jeszcze raz przeszukać cały Wawel. Od lochów po ostatnią basztę. I baczenie
na moje córki.
Jeśli im choćby włos z głowy spadnie.
Macie przeszukać każdy kąt, każdą skrzynię!
Tak, panie.
Jak to możliwe, że nikt nie zauważył, że w łachach Gawora chodzi kto inny?
Przepytaj służbę!
Na co czekasz?
Sprawdź dokładniej.
Dokąd? Daj on tego kuchni miasta.
Główny kwiatowie zanieść. Lepiej się tu nie kręć.
I nie mów nikomu, że widział tego, który zabił marszałka. Bo mogą pomyśleć, że
jesteście wspólnikami. Przecież próbowałem cię. Szykaj stąd! Gdybyś nie
posłuchał, nikt by nie zginął.
Jednemu smarkaczowi kark złamałem. Nie starczy mocno się stąć.
Rozczłonkowane sierwomordercy.
Bożą teraz po całym Krakowie. Dla postrachu.
Jak im powiesz, że nie ocaliłem marszałka? Jak myślisz? Co ze mną
Bóg mi, świadkiem, bardzo żałuję, żebym Ciebie wtedy nie posłuchał.
Ale to ja odpowiadam za to, żeby obcy nie wchodzili do zamku.
I to krew marszałka jest na moich rękach, rozumiesz?
Życia mu już nie wrócę.
A jak mnie zabiją, to ja mu też nic nie pomożę.
Stefanek i Władzio.
Co też oni znowu wymyślili? Że też nie można ani na chwilę zostawić
ich samych?
Powinnam pozwolić Ci wstawać, Pani.
Śmieją się.
Tak, no nie?
Wracajmy. Tak sąpię, jak oni się śpieją.
Jadwiga śpiewa.
Musisz się położyć, pani. Jak pięknie.
Głos dziecka jest piękniejszy niż wszystkie skowronki świata.
Jak jej płaszcz.
Stanisławu jest chłodno. Ona tak ciężko
chorowała.
Powiedz moim dzieciom, że zaraz do nich przyjdę.
Zaraz przyjdę.
Na całym Wawelu słychać tylko modły i
płacze. Kazimierz wyjechał do Sącza. Może i my powinniśmy ruszać.
Cała drżysz.
Widzisz się?
Ktoś próbował zabić króla.
A jeżeli i tobie coś grozi, wracajmy do Świdnicy.
Mąż mojej siostry został otruty w swojej własnej komnacie. Po kilku nabórczych
dymie na księstwo Świdnickie to nigdzie nie jesteśmy bezpieczni. Ale po naszym
zamku nie plączą się mordercy. Każdego ze sług znasz po imieniu.
To prawda, jestem ostrożniejszy niż Kazimierz, ale... Wracajmy, proszę cię.
Agnieszko, poczekamy na powrót Kazimierza.
Nie przyjechaliśmy więc tu tylko dlatego, żebym poznała króla.
Kazimierz ponoć za moimi plecami chce się układać z Czechami.
To niemożliwe. Mówiłeś, że jest ci bratem.
Co ja ci uczyniłam?
Że mnie tak karzysz.
Lepiej się czujesz, matko?
Przyniosłam ci winę.
I na co było mi to miłowanie?
Teraz boli tak, jakby miał rozerwać od środka.
Nic tylko śmierć zadać, żeby przestało.
Na to Bóg mi go dał, żeby go po chwili odebrać.
Matko, nie każdy ma dane przeżyć choć parę krótkich chwil z ukochaną.
Niektórzy przez całe życie muszą iść samotnie, bez miłości.
Żałujesz, że go poznałaś?
Nie żałuję ani jednej chwili z Grzegorzem.
Tylko tego, że Bóg...
Nie tylko chciałby cię widzieć.
Pomyśl o tym.
Ja mam się teraz śmiać, jakby nic się nie stało. Nie.
Pamiętasz, co mi powiedziałaś, kiedy ojciec zmarł?
Że ci, których kochaliśmy, zawsze będą przy nas.
Tylko inaczej.
Zawsze męż przytomny.
Twoi ludzie mogą się mylić. Jak Kazimierz miałby ożenić się z córką Jana
Luksamburskiego, skoro jest już zamężna?
I mąż jest ciężko chory. Ale jeszcze żyje.
Powiem Kazimierzowi w twarz, co o tym myślę.
Obiecał, że będzie mnie wspierał, a wchodzi w to już z moim największym
Na jego miejscu zrobiłbyś to samo.
Słucham?
Przecież sam wziąłeś mnie za żonę, nie dla moich zalet, ale żeby zyskać
sojuszników w Habsburgach i zdenerwować Luksemburczyka.
Nie tylko z tych względów się z tobą ożeniłem.
A z jakich?
Nie widziałeś mnie przed ślubem, więc nie dla mojej urody.
Kazałem wysłannikom, by ci się uważnie przyjrzeli.
I na obraz świętej panienki przysięgali, że urody do ci nie brak.
Mogłabym kuśtykać i zazować, a i tak być się ze mną ożeniu.
Nie miej więc za złe Kazimierzowi, bo jeżeli to zrobi, to nie dla siebie, ale
dla królestwa.
A jeżeli on będzie silniejszy, to ty również się umocnisz.
Wykorzystaj swoją szansę.
Jeżeli pojadę w jego imieniu ustalać warunki układu... Pokażesz
Luksemburczykowi, że Kazimierz ma w tobie oparcie.
I Luksemburczyk będzie się z tobą liczył.
Dam posikasz w domu. Kto namawiał mnie do orzędu z tobą?
To chleb, którego odmówiła twoja matka, panie.
Kazała oddać go biednym.
Będę go przechowywała jak świętą relikę.
Chcę się z nią zaraz widzieć. Gdzie ona jest?
Masz świętą matkę, panie.
Gdy się wstawiła do naszej fundatorki, to zaraz Stanisławie oddech wrócił.
Stanisława zachorowała.
Twoja matka wyprosiła u świętej Kingi, żeby zwróciła jej życie, oddając w
swoje. Tylko święci mają w niebie taki posłuch. Gdzie ona jest? Chcesz z nią
mówić? Twoja matka na pewno byłaby przeciwna temu.
Chciała żyć tak jak my wszystkie.
Cieszy klaudury.
Nie życzyła sobie żadnych przywilejów.
Ale czasu jest ratniej. Wejdź, panie.
Bo nie silne.
Nic tak nie boli matki, jak cierpienie dziecka.
To i jest.
Chwała niebiosom, że książę w końcu się ożenił.
Wybrzydzał, jakby był co najmniej niemieckim cesarzem.
Książę, właśnie mówiliśmy o tym, że bardzo nam leży na sercu dobro księstwa
Świdnickiego. Prawda, kanclerzu?
Dzięki wsparciu Habsburgów możesz już spać spokojnie, panie.
Nie byłbym taki pewien.
Mój wójt złożył hołd Luktenburczykowi.
Kazimierz planuje ślub z jego córką. Jak ja mam trwać spokojnie? Na co byś,
panie, zrobił na jego miejscu?
Krzyżacy nie kwapią się do tego, żeby wykonywać wyroki sądu papłówkiego.
Sam papież też nie śpieszy się, żeby ich do tego nakłonić.
Ale jeżeli za Kazimierzem stanie król czeski, a za tobą
Habsburgowie... To wtedy Kazimierz odzyska dostęp do morza.
I księstwu Świdnickiemu.
Opłaci się, żeby kupcy czescy ruszyli na Pomorze. Razem jesteście siłą.
Panie, przybył goniec z listem. Zaraz przyjdę. Z Włodzimierza, od księcia
Trojdenowicza.
Wybaczcie, panowie.
Ale koło należy.
Jesteś. Jestem. Synu.
Zostawcie nas samych.
Wybacz, że nie przyjechałem od razu, jak tylko dostałem list.
Ciągle cię zawodzę.
Chciałam doczekać chwili, aż się ujrzy mojego syna.
Mojego ukochanego syna.
Kto jest to, panie?
Co się stało?
Król musi natychmiast wracać na Wawel. Panie!
Czas szykować konie dla gońca.
To się o ciebie bałam.
Urodziłeś się przedwcześnie.
Wiedziałam, że cię stracę.
Byłeś tak maleńki, że mogłabym cię zmieścić w
dłoniach.
I wtedy postanowiliśmy skrócić drogę z Kruszwicy
i popłynąć jeziorem.
I nagle poczułam bóle za wcześnie, dużo za wcześnie.
Musieliśmy zatrzymać się w chacie Gowala na brzegu jeziora.
Pamiętam, jakby to było wczoraj.
Zapach świeżo pieczonego chleba.
Zapach ziół wiszących u pułap.
I mój świeżo urodzony.
Ale już się nie boję o ciebie.
Wiem, że sobie poradzisz.
Potrzebuję cię.
Potrzebuję.
Rodziłeś się w domu ubogich.
Prostych ludzi.
A do chrztu nie trzymał cię żaden możny, ale zwykły koch.
Zbigniewie, czytaj.
Bojarzy w porozumieniu z Tatarami o drugiej eufemie.
Żonę Trojdanowicza.
Chryste, panie. Grożą, że jeżeli Trojdanowicz nie ustąpi z tronu pod
również zginie.
Ale grożąc jemu, grożą nam.
Kazimierz zobowiązał się w wyższych razie wspierać go zbrojnie.
Trojdanowicz twierdzi, że Giedymil poparł panów ruskich, bo chce, żeby na
Rusi zasiadł Lubart.
Jeżeli Kazimierz z wojskiem ruszy na Ruś, stanie przeciw Litwie.
Dał słowo.
W miarcie królowej Anny mocno osłabł sobie Litwę.
Pomoc projdenowiczowi może go całkowicie zerwać.
On już jest dla nas jak tarcza przed Tatarami. Nie możemy jej stracić. A więc
wojna.
Chryste Wszechmogący.
Miej nas w swojej opiece.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.