All language subtitles for Korona krolow odc 84

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie swoje za przyjaciół

swoich.

Zginął walecznie i mężnie.

Pora w kolejny ratując mi życie.

Jego ciało spocznie w katedrze krakowskiej obok najznamienitszych

Wszyscy wiecie, jak bardzo Grzegorz umiłował Bożenę Tęczyńską.

Mogli spędzić wiele szczęśliwych lat razem.

I choć nie dane im było zostać mężem i żoną, nakazuje traktować Bożenę

jako wdowę po nim.

Wiem, że niczym nie ukoję twojego bólu, pani, ale przyjmij choć należną wdowię

za pomogę.

Zaledwie chwilę przed tym, jak zginął, Mówił o Tobie Panie.

Paskowy Ronek uwił sobie gniazdo w klasztornym ogrodzie.

Chciałabym go zobaczyć.

Chciałabym poczuć słońce na twarzy.

Chciałabym zobaczyć niebo.

Chcesz wyjść na spacer, pani?

Tak. Dasz radę? Tak.

Wiedziałam, że jak zjesz trochę, to wrócą ci siły.

Co we panie możesz uratować?

Jesteś pewny, że mogę zostawić tu mojej królki?

Przepukałem cały zamek, nikogo nie znaleźliśmy. Jestem pewien, że ta wójca

sam.

Zanim mnie zaatakował, też byłeś pewny, że nikt nam nie zagraża.

Henryk od zawsze chciał się zemścić za nieszczęścia, jakie spotkały jego

rodziny. Za które przecież nie odpowiadamy.

Był szalony, ale jego szaleństwo nie oznacza, że możemy spać spokojnie. Wójt

Albert miał wielu krewnych.

Jak go zostawiałem w Warszawie, byłem pewien, że nie żyje. Ktoś musiał go

uratować.

Znajdę i ukażę wszystkich, którzy mu pomogli. Nie szukam wymsty.

Chcę mieć tylko pewność, że wszyscy tutaj w zamku będziemy czuli się

Każe jeszcze raz przeszukać cały Wawel. Od lochów po ostatnią basztę. I baczenie

na moje córki.

Jeśli im choćby włos z głowy spadnie.

Macie przeszukać każdy kąt, każdą skrzynię!

Tak, panie.

Jak to możliwe, że nikt nie zauważył, że w łachach Gawora chodzi kto inny?

Przepytaj służbę!

Na co czekasz?

Sprawdź dokładniej.

Dokąd? Daj on tego kuchni miasta.

Główny kwiatowie zanieść. Lepiej się tu nie kręć.

I nie mów nikomu, że widział tego, który zabił marszałka. Bo mogą pomyśleć, że

jesteście wspólnikami. Przecież próbowałem cię. Szykaj stąd! Gdybyś nie

posłuchał, nikt by nie zginął.

Jednemu smarkaczowi kark złamałem. Nie starczy mocno się stąć.

Rozczłonkowane sierwomordercy.

Bożą teraz po całym Krakowie. Dla postrachu.

Jak im powiesz, że nie ocaliłem marszałka? Jak myślisz? Co ze mną

Bóg mi, świadkiem, bardzo żałuję, żebym Ciebie wtedy nie posłuchał.

Ale to ja odpowiadam za to, żeby obcy nie wchodzili do zamku.

I to krew marszałka jest na moich rękach, rozumiesz?

Życia mu już nie wrócę.

A jak mnie zabiją, to ja mu też nic nie pomożę.

Stefanek i Władzio.

Co też oni znowu wymyślili? Że też nie można ani na chwilę zostawić

ich samych?

Powinnam pozwolić Ci wstawać, Pani.

Śmieją się.

Tak, no nie?

Wracajmy. Tak sąpię, jak oni się śpieją.

Jadwiga śpiewa.

Musisz się położyć, pani. Jak pięknie.

Głos dziecka jest piękniejszy niż wszystkie skowronki świata.

Jak jej płaszcz.

Stanisławu jest chłodno. Ona tak ciężko

chorowała.

Powiedz moim dzieciom, że zaraz do nich przyjdę.

Zaraz przyjdę.

Na całym Wawelu słychać tylko modły i

płacze. Kazimierz wyjechał do Sącza. Może i my powinniśmy ruszać.

Cała drżysz.

Widzisz się?

Ktoś próbował zabić króla.

A jeżeli i tobie coś grozi, wracajmy do Świdnicy.

Mąż mojej siostry został otruty w swojej własnej komnacie. Po kilku nabórczych

dymie na księstwo Świdnickie to nigdzie nie jesteśmy bezpieczni. Ale po naszym

zamku nie plączą się mordercy. Każdego ze sług znasz po imieniu.

To prawda, jestem ostrożniejszy niż Kazimierz, ale... Wracajmy, proszę cię.

Agnieszko, poczekamy na powrót Kazimierza.

Nie przyjechaliśmy więc tu tylko dlatego, żebym poznała króla.

Kazimierz ponoć za moimi plecami chce się układać z Czechami.

To niemożliwe. Mówiłeś, że jest ci bratem.

Co ja ci uczyniłam?

Że mnie tak karzysz.

Lepiej się czujesz, matko?

Przyniosłam ci winę.

I na co było mi to miłowanie?

Teraz boli tak, jakby miał rozerwać od środka.

Nic tylko śmierć zadać, żeby przestało.

Na to Bóg mi go dał, żeby go po chwili odebrać.

Matko, nie każdy ma dane przeżyć choć parę krótkich chwil z ukochaną.

Niektórzy przez całe życie muszą iść samotnie, bez miłości.

Żałujesz, że go poznałaś?

Nie żałuję ani jednej chwili z Grzegorzem.

Tylko tego, że Bóg...

Nie tylko chciałby cię widzieć.

Pomyśl o tym.

Ja mam się teraz śmiać, jakby nic się nie stało. Nie.

Pamiętasz, co mi powiedziałaś, kiedy ojciec zmarł?

Że ci, których kochaliśmy, zawsze będą przy nas.

Tylko inaczej.

Zawsze męż przytomny.

Twoi ludzie mogą się mylić. Jak Kazimierz miałby ożenić się z córką Jana

Luksamburskiego, skoro jest już zamężna?

I mąż jest ciężko chory. Ale jeszcze żyje.

Powiem Kazimierzowi w twarz, co o tym myślę.

Obiecał, że będzie mnie wspierał, a wchodzi w to już z moim największym

Na jego miejscu zrobiłbyś to samo.

Słucham?

Przecież sam wziąłeś mnie za żonę, nie dla moich zalet, ale żeby zyskać

sojuszników w Habsburgach i zdenerwować Luksemburczyka.

Nie tylko z tych względów się z tobą ożeniłem.

A z jakich?

Nie widziałeś mnie przed ślubem, więc nie dla mojej urody.

Kazałem wysłannikom, by ci się uważnie przyjrzeli.

I na obraz świętej panienki przysięgali, że urody do ci nie brak.

Mogłabym kuśtykać i zazować, a i tak być się ze mną ożeniu.

Nie miej więc za złe Kazimierzowi, bo jeżeli to zrobi, to nie dla siebie, ale

dla królestwa.

A jeżeli on będzie silniejszy, to ty również się umocnisz.

Wykorzystaj swoją szansę.

Jeżeli pojadę w jego imieniu ustalać warunki układu... Pokażesz

Luksemburczykowi, że Kazimierz ma w tobie oparcie.

I Luksemburczyk będzie się z tobą liczył.

Dam posikasz w domu. Kto namawiał mnie do orzędu z tobą?

To chleb, którego odmówiła twoja matka, panie.

Kazała oddać go biednym.

Będę go przechowywała jak świętą relikę.

Chcę się z nią zaraz widzieć. Gdzie ona jest?

Masz świętą matkę, panie.

Gdy się wstawiła do naszej fundatorki, to zaraz Stanisławie oddech wrócił.

Stanisława zachorowała.

Twoja matka wyprosiła u świętej Kingi, żeby zwróciła jej życie, oddając w

swoje. Tylko święci mają w niebie taki posłuch. Gdzie ona jest? Chcesz z nią

mówić? Twoja matka na pewno byłaby przeciwna temu.

Chciała żyć tak jak my wszystkie.

Cieszy klaudury.

Nie życzyła sobie żadnych przywilejów.

Ale czasu jest ratniej. Wejdź, panie.

Bo nie silne.

Nic tak nie boli matki, jak cierpienie dziecka.

To i jest.

Chwała niebiosom, że książę w końcu się ożenił.

Wybrzydzał, jakby był co najmniej niemieckim cesarzem.

Książę, właśnie mówiliśmy o tym, że bardzo nam leży na sercu dobro księstwa

Świdnickiego. Prawda, kanclerzu?

Dzięki wsparciu Habsburgów możesz już spać spokojnie, panie.

Nie byłbym taki pewien.

Mój wójt złożył hołd Luktenburczykowi.

Kazimierz planuje ślub z jego córką. Jak ja mam trwać spokojnie? Na co byś,

panie, zrobił na jego miejscu?

Krzyżacy nie kwapią się do tego, żeby wykonywać wyroki sądu papłówkiego.

Sam papież też nie śpieszy się, żeby ich do tego nakłonić.

Ale jeżeli za Kazimierzem stanie król czeski, a za tobą

Habsburgowie... To wtedy Kazimierz odzyska dostęp do morza.

I księstwu Świdnickiemu.

Opłaci się, żeby kupcy czescy ruszyli na Pomorze. Razem jesteście siłą.

Panie, przybył goniec z listem. Zaraz przyjdę. Z Włodzimierza, od księcia

Trojdenowicza.

Wybaczcie, panowie.

Ale koło należy.

Jesteś. Jestem. Synu.

Zostawcie nas samych.

Wybacz, że nie przyjechałem od razu, jak tylko dostałem list.

Ciągle cię zawodzę.

Chciałam doczekać chwili, aż się ujrzy mojego syna.

Mojego ukochanego syna.

Kto jest to, panie?

Co się stało?

Król musi natychmiast wracać na Wawel. Panie!

Czas szykować konie dla gońca.

To się o ciebie bałam.

Urodziłeś się przedwcześnie.

Wiedziałam, że cię stracę.

Byłeś tak maleńki, że mogłabym cię zmieścić w

dłoniach.

I wtedy postanowiliśmy skrócić drogę z Kruszwicy

i popłynąć jeziorem.

I nagle poczułam bóle za wcześnie, dużo za wcześnie.

Musieliśmy zatrzymać się w chacie Gowala na brzegu jeziora.

Pamiętam, jakby to było wczoraj.

Zapach świeżo pieczonego chleba.

Zapach ziół wiszących u pułap.

I mój świeżo urodzony.

Ale już się nie boję o ciebie.

Wiem, że sobie poradzisz.

Potrzebuję cię.

Potrzebuję.

Rodziłeś się w domu ubogich.

Prostych ludzi.

A do chrztu nie trzymał cię żaden możny, ale zwykły koch.

Zbigniewie, czytaj.

Bojarzy w porozumieniu z Tatarami o drugiej eufemie.

Żonę Trojdanowicza.

Chryste, panie. Grożą, że jeżeli Trojdanowicz nie ustąpi z tronu pod

również zginie.

Ale grożąc jemu, grożą nam.

Kazimierz zobowiązał się w wyższych razie wspierać go zbrojnie.

Trojdanowicz twierdzi, że Giedymil poparł panów ruskich, bo chce, żeby na

Rusi zasiadł Lubart.

Jeżeli Kazimierz z wojskiem ruszy na Ruś, stanie przeciw Litwie.

Dał słowo.

W miarcie królowej Anny mocno osłabł sobie Litwę.

Pomoc projdenowiczowi może go całkowicie zerwać.

On już jest dla nas jak tarcza przed Tatarami. Nie możemy jej stracić. A więc

wojna.

Chryste Wszechmogący.

Miej nas w swojej opiece.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.