All language subtitles for Korona krolow odc 69

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Parzy膰 si臋 chcesz?

Rozpali膰 musz臋.

Obud藕 si臋.

Pali膰 si臋 przecie偶.

Ju偶 t臋偶y艂a 艣lubie? Co艣 mnie mi臋ci艂o w nocy.

Co?

Nie wiem.

Ale spa膰 nie dawa艂o.

A pr贸偶nowa膰 nie wolno.

Oto grzech.

A takie dogadzanie sobie to nie.

A to nie dla mnie. To dla kr贸lewni El偶bietki.

Kr贸lowa powiedzia艂a, 偶e nie pozwoli jej wi臋cej wsi膮艣膰 na konia po tym, co si臋

wydarzy艂o.

Kachna m贸wi艂a, 偶e El偶bietka ca艂膮 noc przep艂aka艂a.

A to?

Sprawdzony spos贸b na smutki. Sama spr贸buj.

Panowie, zanim wejdziemy na sal臋, s艂贸wko chcia艂em rzec, bo kr贸la nie zapytam. Co

b臋dzie, je艣li Trojdenowicz odm贸wi?

Je偶eli ma honor, nie odm贸wi.

Przecie偶 to kr贸l W艂adys艂aw, ojciec Kazimierza, posadzi艂 go na tronie.

Honor nie wystarczy.

Je艣li prawd膮 jest, co m贸wi膮, Trojdenowiczowi grozi bunt Bojar贸w.

Lubart ro艣ci sobie prawo do tronu, a jest prawos艂awny.

Ale Trojdenowicz te偶 przeszed艂 na prawos艂awie.

Ale listy nadal pisze 艂acino, otacza si臋 owcokrajowcami.

Bojarom to nie wst膮pi.

A co je艣li stanie si臋 to, co z jego poprzednikami?

M贸wi膮, 偶e to bojarzy otuli Romanowic贸w.

Nie po drodze mu teraz wadzi膰 si臋 z kryzakami.

A ja uwa偶am tak, 偶e w艂a艣nie teraz, po bloku buntu, potrzeba mu silnych

przyjaci贸艂.

Kazimierz ma za sob膮 Karola Roberta.

Trojdenowicz musi p贸j艣膰 na nasze warunki.

偶eby panowie Ruscy wiedzieli, 偶e stoj膮 za nim i Polska, i W臋gry. I tylko w ten

spos贸b mo偶e powstrzyma膰 bunt.

Chyba, 偶e o tym ju偶 nie wiemy.

Pat贸w, wn贸w szukasz?

Nie, panie.

To gdzie si臋 pchasz?

Zapytacie na o zdrowie kr贸lawne. Masz jeszcze czelno艣膰 niepokoi膰 panienk臋? W

dobrej wierze. Naucz臋 ci臋 艂achudro, gdzie twoje miejsce.

Wnocha! Nic, 偶ebym ci臋 wi臋cej na zamku nie widzia艂.

Uwa偶aj.

Matko, my艣la艂am, 偶e to m贸j koniec.

Czu艂am poca艂unek 艣mierci na policzku.

Dziecko, o czym ty m贸wisz?

Dalej. Poca艂owa艂a ci臋 i... Zimn膮 dreszn膮 owadn膮 i ju偶 my艣la艂am, 偶e nie ma dla

mnie ratunku.

I wtedy pojawi艂 si臋 Maciek.

My艣la艂am, 偶e to jacy艣 zb贸jcy po mnie przeszli. Tak si臋 zl臋k艂am.

Poca艂owa艂 ci臋?

Odkabili dla kr贸lewny.

Dzi臋kuj臋, po艂贸偶 tam.

Matko, my艣l臋, 偶e Maciek zas艂u偶y艂 na nagrod臋.

Dopilnuj臋, 偶eby go nagrodzili.

Zachowa艂 si臋 jak rycerz. Pierwszy by艂 przy mnie.

Audra, dzi臋kuj臋 ci. Nie trzeba nam nic wi臋cej.

Ciesz臋 si臋, 偶e dostrzegasz zalety innych.

Masz dobre serce. Dzi臋kuj臋, matko.

Ale nie zapominaj o tym, 偶e jeste艣 kr贸lewn膮.

Wiesz, co czeka panna twojego stanu, je艣li zostanie pom贸wiona o nieobyczajne

prowadzenie si臋?

Ale przecie偶... Plotka jest r贸wnie gro藕na jak miecz.

Pozna艂am jej si艂臋.

Nie chc臋, by艣 kiedykolwiek musia艂a stan膮膰 przed s膮dem, by udowodni膰 swoj膮

czysto艣膰. Nigdy wi臋cej nie zbli偶aj si臋 do Ma膰ka, zrozumiano?

W臋gry stan膮 za tob膮, o ile ty staniesz za Kazimierzem.

By potem zaraz przywita膰 na twoich granicach oddzia艂y krzy偶ak贸w.

Chyba to nie krzy偶acy s膮 twoim najwi臋kszym problemem.

Chodz膮 s艂uchy, 偶e panowie ruscy nie s膮 tobie przychylni.

Wiemy, 偶e Ru艣 potrzebuje wsparcia. Ru艣 sobie doskonale daje rad臋. Sama. Milcz!

Co oferujecie?

Zapewnisz umow膮 tron Kazimierzowi w razie twojej bezpotomnej 艣mierci.

Dzi臋ki temu b臋dziesz mia艂 pewno艣膰...

偶e Kazimierz zawsze po艣pieszy ci z pomoc膮.

A wy?

My r贸wnie偶.

Ty ju偶 piwa wysz艂opa艂 na trzy miesi膮ce w prz贸d.

Odpracujesz przecie偶.

Ja? Od dw贸ch niedziel w ksi臋gi nie zagl膮dasz.

Poborc臋 ju偶 trzykro膰 odsy艂a艂em. Mia艂e艣 pismo da膰, 偶eby zdaniny zwolnili, a ty

co? A czego艣 ty si臋 spodziewa艂 po wielkim panu z Krakowa.

M膮dry taki.

Nic nie.

Pod艂ogi 偶aruj lepiej.

Sam izb臋 g臋b膮 wy偶arujesz.

Mia艂em pewne komplikacje. Ju偶 i lepiej.

G艂owa tylko troch臋 bardziej.

Ligenza. Ligenza!

Mnie te偶 g艂owa boli, 偶ebym tak膮 艂achudr臋 przyj膮艂. I jeszcze p艂ac臋! O, wielka

g艂owa, co nie umie zmiarkowa膰, ile mo偶na wypi膰.

Po to rzut.

Piwa. W贸l przejdzie i si臋 do roboty nie zgrze.

Czego wy go jeszcze trzymacie?

Kr贸l go z dworu wyrzuci艂, a wy si臋 pie艣cicie z nim, jak z jak膮 pann膮 z艂o偶膮.

ma piwa dla ciebie.

Zabij! Niech ci si臋 g艂owa otrze藕wi, to wr贸膰! I do rachunku wsiadaj!

To nie a偶 zimno!

Orym! Gdzie mnie na zimno takie?

O, cedwiej! I na cedwiej! Zaraz musz臋 rozsuka膰!

Id臋 i w prawo!

Nie wiem, czy mi si臋 to op艂aca.

Jeste艣 co艣 winien Kazimierzowi.

To kr贸l W艂adys艂aw wyni贸s艂 ci臋 na tron. Co to ma by膰?

Targ nad Rusi膮 urz膮dzacie?

Wyjd藕! Czym ty handlujesz? To nie twoja ziemia. A czyja?

Nasza! Rusin贸w! Nie was! Piast贸w!

Zajd藕 mi z oczu albo sko艅czcie jak twoja 偶ona. Co si臋 zrobi艂? Ona ju偶 nigdy mo偶e

ci臋偶ko cokolwiek zrobi膰 z rozprutym brzuchem.

Nie 偶yjesz!

Zdrowia! Nie 偶yjesz!

Teatrum za nami.

Wr贸膰my do sprawy.

Je艣li ja w nie stan臋 po stronie Kazimierza, zostan臋 tam.

A tam nie dam rady. Id藕 Tatarami, id藕 Bojarami.

Jury, powtarzam.

Je偶eli zostaniesz naszym sojusznikiem, mojej pomocy mo偶esz by膰 pewien.

Nie zostawimy ci臋 w potrzebie.

O, Ojcu Bo偶e!

Ja nic nie mam!

Nie masz?

Teraz naprawd臋 b臋dziesz biedny!

Ludzie!

Mortuj膮! Zostawcie go!

A ty na co czekasz?

Nic nie jest, panie?

Uratowa艂e艣 mnie, cz艂owieku.

Jak ci odp艂ac臋?

Kopal dobrego piwa wystarczy.

Wi臋cej ptastwa?

Tak, kazaj przynie艣膰.

Doradne.

M贸wili co艣 o kr贸lewnie?

Nic jej nie jest. Kilka drapni臋膰. Od ga艂臋zi pewnie. A widzia艂a si臋 dzisiaj?

Kto docierta?

Kuchmistrz. Uciekaj szybko.

Kto bra艂o?

Kto bra艂?

No kto tam? Ja nic nie wiem.

A mo偶e ty z kuchni kradniesz przyprawy i na targu sprzedajesz?

Stoli z ka偶dym dniem ubywa.

Ja?

To ju偶 przetwie.

B臋dzie jej czwarte.

Za uratowanie Miko艂aja nale偶y si臋.

A co ty stachu teraz mu tak dogadzasz?

Dopiero 偶e艣 go chcia艂 na zbity pysk wyrzuci膰. Wilcz, babo.

Odsze藕wi膰 chcia艂em.

Gdzie ja bym si臋 pozwa艂 takiego pana wielkiego?

Jakiego innego gospodarza znajdziesz pod czaszego dworskiego, to rachunki

prowadzi.

Pod czasze? Tak.

Inne kraje zwiedza艂.

J臋zyki zna艂.

A teraz tutaj siedzi, bo wi臋cej chcia艂. Kr贸la samego chcia艂 oszuka膰.

Warto.

Z wielkiego konia spad艂e艣.

Pojmuj臋 teraz, czemu tyle pijesz.

Nic nie pojmujesz.

Wszystko straci艂em.

Pozycje maj膮 te.

Moja 偶ona sta艂a przy mnie.

Ale j膮 straci艂em.

Zostawi艂a ci臋, panie.

Umar艂.

Brzemienn膮 by艂a.

Tyle si臋 czu艂o.

A ja nie mia艂em pieni臋dzy, 偶eby zap艂aci膰 za medyk贸w.

呕al kobiety.

Dlatego w艂a艣nie bij臋.

呕eby zapomnie膰, 偶e zabi艂em moj膮 charszk臋.

Pierwsza wstajesz, by w piecach napali膰.

Pustotu w贸wczas, prawda to?

Prawda.

Masz sposobno艣膰, by niezauwa偶ona przed nikogo dobra膰 si臋 do spichlerza, prawda?

Tak, ale nic nie ukrad艂am.

Tak, no to kto miutro odpocz膮艂? Wieczorem garniec by艂 jeszcze pe艂en.

Lepiej siedzie膰 na zapas, nas艂uchaj, bo zakradzisz.

Uszy ci obetn膮. Jak膮 kradziesz?

Audry, ko艅cz skuba膰 kury.

Ta z艂odziejka ju偶 tu nie pracuje.

Ukrad艂a mi贸d, owoce. To nie ona.

Tylko ja. I nie ukrad艂a. A wzi臋艂a do cieta dla kr贸liwniej El偶bietki. Jak

bez pozwolenia.

A co ci tego miodu ubi艂o?

Odrobina.

Ja kuchni膮 zarz膮dzam. Ode mnie tu wszystko nale偶y.

Kr贸l si臋 znalaz艂.

Odezwa艂a si臋 kr贸lowa.

Masz jedynie s艂uszki pod sob膮.

Tak? Dobrze.

Mamy si臋 do kr贸lewni zabra膰 za to?

Nie martw si臋, panie. Nadmienili twojego rozkazu. W ko艅cu wszystkim tu w艂adasz.

To i kr贸lewna pos艂ucha.

Jest rozkaz, 偶eby zostawi膰.

Odst膮pcie.

Czemu chcesz?

O wstawiennictwo dla twojego kr贸la przychodzisz prosi膰?

W tej sprawie nie masz zbyt wiele do powiedzenia. Mam pos艂uch u Bojar贸w.

Ka偶e to zabij膮 Jurija i wtedy przejm臋 w艂ad臋. Po 艣mierci Jurija Kazimierz

ci panem. On zdecyduje o twoim losie. Je艣li uda mu si臋 mnie i Bojar贸w

Za nami stoj膮 W臋gry i Litwa.

Przegrasz. Wygram!

Dla p艂onnej nadziei tyle zaryzykujesz. Nie mam ju偶 nic, dr Stenio.

呕on臋 mi 艂udzi艂.

Dzieci pewnie te偶 straci艂.

Czyli to prawda, co o nim m贸wi膮.

Wi臋zi ci臋.

Wzi膮艂 mnie ze sob膮, 偶ebym buntu nie wgnieci艂, gdy jego nie ma w ksi臋dze.

Je艣li si臋 teraz nie ukorzysz, zginiesz.

I nikt si臋 za tob膮 nie wstawi.

Prosty panowie te偶 si臋 nie zmartwi膮, je艣li kto艣 innych ich poprowadzi. Ja ich

poprowadz臋.

Mielcza艂em, bo偶y艂em nadziej膮, 偶e chocia偶 moj膮 rodzin臋 oszcz臋dzi.

Teraz... Za grosz honoru nie ma.

Prawd臋 m贸wisz.

Tym bardziej, je艣li Trojdenowicz umrze, potrzebny wam kr贸l taki jak Kazimierz.

Kt贸r膮 lud zadba.

Wybacz, panie. Za du偶o powiedzia艂a.

To du偶o gada, to du偶o sobie pozwalasz, ale ja to ukr贸c臋.

Przecie偶 mo偶emy si臋 dogada膰. Jak ludzie.

Tak, jak dogada艂a艣 si臋 z poprzednim kuchniczem.

Tak?

Uda艂o mi si臋 znale藕膰 wsp贸lny indyk. Z tego co s艂ysza艂em, to nie tylko j臋zyk.

S艂ucham?

Znam ja takie niewiasty, co tu za du偶o czatu maj膮.

Staro pani niech to uderzenie do g艂owy.

Ponadto jak po kuchni si臋 t艂uk膮 i na uk艂ady chodz膮.

Cofnij co艣 rzeku, p贸jd藕 na ciebie. Po co?

Bo ze mn膮 na uk艂ad nie p贸jdziesz.

S艂ysza艂a艣?

Z tym 艂ajdak si臋 m贸wi na 艣ledztwo, on m贸wi o mnie.

Kto si臋 lubi, ten si臋 ubieg艂 te nogi.

Daj spok贸j.

Bardzo boli? Wcale.

Pani.

Chcia艂am Ci podzi臋kowa膰 za pomoc.

S艂ysza艂am o przykro艣ciach, jak ich zna艂a艣 od niemoja.

To nic wa偶ne, 偶e jeste艣 zdrowa.

Jakie nagrody oczekujesz?

呕adne ich s艂u偶enie, kr贸lewnie. To m贸j obowi膮zek.

Musz臋 wraca膰.

Audre przypomina mi, jaka by艂am przed przyjazdem tutaj.

Tak, pani.

Jest chwilami bardziej podobna do ciebie ni偶 do mnie.

Mog艂aby by膰 moj膮 c贸rk膮.

Jest porywcza jak jej ojciec.

Nigdy mi nie m贸wi艂a艣, jak go pozna艂a艣.

Pani, prosz臋.

Ale jeste艣my same.

Opowiedz.

Nie chc臋 do tego wraca膰.

Nalegam.

Pewnego dnia, gdy k膮pa艂am si臋 w jeziorze Szurpi艂y, z wody wynurzy艂 si臋

wielki czarny w膮偶.

Przem贸wi艂 do mnie i za偶膮da艂, 偶ebym zosta艂a jego 偶on膮.

Ba艂am si臋, 偶e mnie utopi, wi臋c zgodzi艂am si臋 go po艣lubi膰.

Podczas 艣lubu przybra艂 ludzk膮 posta膰.

Wtedy okaza艂o si臋, 偶e ma najmniej 偶alty.

Czasem obdarowa艂 mnie c贸reczk膮. By艂am bardzo szcz臋艣liwa.

Jednak t臋skni艂am za rodzin膮.

Poprosi艂am wi臋c m臋偶a, 偶eby wyrazi艂 zgod臋 na odwiedzenie moich krewnych.

呕alty zgodzi艂 si臋, ale powiedzia艂, 偶ebym wracaj膮c stan臋艂a u

brzegu jeziora i zawo艂a艂a. M臋偶u m贸j, je艣li zjrzy, wyp艂yn.

Je艣li zmar艂, poka偶 wieczk臋 j膮 na wodzie.

Zamiast prawdy opowiadasz mi legend臋.

W ka偶dej legendzie jest ziarno prawdy.

M贸w zatem.

Kiedy chcia艂am wr贸ci膰 do m臋偶a, moi bracia si臋 nie chcieli na to zgodzi膰.

Podst臋pem dowiedzieli si臋 o naszym zawo艂aniu i poszli nad jezioro.

Kiedy 偶altyst wyp艂yn膮艂 na powierzchni臋, rozsiekli go okocami na kawa艂.

Wracaj膮c z nasz膮 male艅k膮 c贸reczk膮, stan臋艂am u brzegu jeziora

i zawo艂a艂am.

Wtedy woda zabarwi艂a si臋 na czerwono, a g艂os jeziora.

Powiedzia艂 mi, kto jest winien zbrodni.

D艂ugo modli艂am si臋 o pomoc.

W ko艅cu bogowie zlitowali si臋 nade mn膮, zamieniaj膮c mnie w 艣wierk.

Bo egle po litewsku znaczy 艣wierk.

Wiucia?

I bardzo 偶a艂uj臋, 偶e nie mia艂am pracy.

Niech nikt wi臋cej nikt ci nie skrzywdzi.

Obiecuj臋.

Audre? Co si臋 sta艂o, Audre?

Ten B贸g ka偶e za grzechy, prawda?

Tak. Ale co jest grzechem?

Kto艣 ci uchybi艂?

Czemu nikt mnie nie mi艂uje?

Tylko o to prosi艂am.

Co ty m贸wisz?

On mnie nie chce.

Nikt mnie nie chce.

Nieprawda. To ja siebie nie chc臋.

Aldry! Panie, czy Jan odpowiedzia艂 na wezwanie? Tak, jest w drodze.

Mia艂 najdalej.

Do pe艂nego sukcesu w dzia艂aniach z krzy偶akami potrzebne nam jego wsparcie.

regu艂y by艂 nam przychylny.

Delegacja czeska przyby艂a. Margrabia Moraw, Karol IV Luksemburski.

Przys艂a艂 syna.

W nast臋pnym odcinku.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.