All language subtitles for Korona krolow odc 68

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

By艂o to w roku pa艅skim 1337, kiedy Jadwiga, matka kr贸la Kazimierza,

habit w klasztorze Klarysek w Starym S膮czu, aby porzuci膰 偶ycie doczesne i

dusz臋 Bogu.

Wiosn膮 za艣 z 1338 kr贸l Kazimierz wraz ze swoim orszakiem wyjecha艂 do Wyszehradu

na spotkanie z Janem Luksemburskim, w艂adc膮 Czech.

Karolem Robertem, kr贸lem W臋gier i ksi臋ciem ruskim Jerzym Boles艂awem

Trojdenowiczem. M臋偶em ciotki Eufemii o w艂osach jasnych niczym 艂any zbo偶a.

Kuncia. Przepraszam.

Kr贸lowi Kazimierzowi towarzyszyli kanclerz Zbigniew, kasztelan krakowski

Specimir oraz inni znamienici rycerza. A wiosenne s艂o艅ce odbija艂o si臋 w ich

l艣ni膮cych zbrojach.

Przerywasz i do tego g艂upoty patrzysz.

Przyszla艂ek, lebrociec i niebias odk艂ada艂. Nie pami臋tasz?

Ale 艂adniej by by艂o, jakby Jagna napisa艂a, 偶e s艂o艅ce 艣wieci艂o.

Kronikarze nie pisz膮 tak, by by艂o 艂adnie, tylko tak, jak by艂o naprawd臋.

Prawda, Jagna?

R贸偶nie to bywa.

A ty jak napiszesz? Ja?

Poczekam, a偶 kr贸l przyjedzie z Wyszehradu i wszystko nam opowie.

Na razie te karty zostaj膮 puste.

Storia je zapisze.

Pod艂a pogoda.

Jak tak dalej p贸jdzie, to nie dotrzemy przed zmrokiem do Wyszehradu. Musimy.

Trojdenowicz ju偶 tam na nas czeka. Mamy si臋 z nim rozm贸wi膰 przed jutrzejszymi

rokowaniami. M贸wisz si臋, panie, 偶e ci臋 zawiedzie?

Nie.

Bojarzy ci膮gle mu zagra偶aj膮.

Liczy, 偶e pomo偶emy mu ich uspokoi膰.

Mogli艣my spotka膰 si臋 z nim we W艂odzimierzu. Po co ci膮gn膮膰 go do

Nie chc臋, 偶eby Karol Robert my艣la艂, 偶e eknujemy co艣 za jego plecami.

On te偶 rozci臋艂 sobie prawa do Rusi Halickiej.

Dziwne, 偶e zgodzi艂 si臋, aby艣 to ty, panie, przej膮艂 sched臋 pod Trojdenowicz膮.

Liczy, 偶e je艣li umr臋 bezpotomnie, to pozostawi臋 mu w spadku nie tylko

Polskie, ale i Rusi Halick膮. A jednak jest szansa, panie, 偶e jeszcze b臋dziesz

mia艂 syn.

Wtedy ziemia Trojdenowica nie trafi w r臋ce W臋gr贸w.

Niech na razie Karol Robert my艣li, 偶e posadzi艂 ju偶 na tronie krakowskim

Im wi臋cej w nim pewno艣ci, tym wi臋ksza szansa, 偶e przychylnie spojrzy na

wszystkie nasze pro艣by i pomo偶e nam ob艂atkawi膰 Luksemburczyka. Dobrze

panie.

Zdrowie naszego kr贸la.

Za jego m膮dr膮 strategi臋.

Jedyn膮.

Zdrowie.

Nie wiatry to r贸wnie偶 smakowite jak wino.

A przy Grzegorzu nie chcia艂by艣 sobie przywie藕膰 偶ony z W臋gier?

W naszym towarzystwie chyba tylko ty zosta艂e艣 kawalerem.

Nekanda stanowi rycerskiemu za艣lubiony. No chyba nie na skamienia.

A pewnie, 偶e nie.

Ja sam widzia艂em jak za pani膮 T臋czy艅sk膮 oczami wodzi艂.

Pi臋kna kobieta, ale pyskata.

O tak.

Trudno j膮 usili膰.

A ja wiem, jak ob艂atkawi膰 pani膮 t臋cz贸wk膮.

Sprzedam wam spos贸b za trzy grosze.

Zap艂ac臋!

Proste.

Potarki.

Najpierw wysy艂asz przez umy艣lnego spink臋, potem wisior, potem klejnot.

A jak ju偶 si臋 tak pozna na tej twojej hojno艣ci, to proponujesz, 偶e po 艣lubie

poka偶esz jej inne swoje zalety.

Dlaczego? Prawda, 偶e twoja jest troszeczk臋 eufemia?

Ma w艂osy jasne jak pszenica?

Jak pszenica w sierpniowym s艂o艅cu.

Widzisz? Mia艂am racj臋. A El偶bietka ci膮gle m贸wi, 偶e przesadzam. Bo to

Ach, przy kondzi zawsze 艣wiat nabiera ja艣niejszych kolor贸w.

A opowiesz nam jeszcze, jaka jest twoja siostra?

Nie wiem, jaka jest teraz, bo bardzo dawno jej nie widzia艂am.

Ale pami臋tam, 偶e kocha艂a konie tak samo jak ja.

A zanim wysz艂a za ksi臋cia Trojdenowicza, by艂a najpi臋kniejsz膮 pann膮 na ca艂ej

Lidze. Pi臋kniejsz膮 od ciebie?

Na pewno weselsz膮.

Znowu p艂aka艂a艣?

Dziwna ci?

Mama t臋skni za ojcem.

Ja te偶 t臋skni臋. Nie mog臋 o dw贸ch niedziel, a na zamku ponura, jakby

w 偶a艂obie.

Do艣膰 tego, bo si臋 we w艂asnych 艂zach potopimy. Musimy rozwia膰 z艂e my艣li.

pozie膰 kondo.

Przepraszam, nie chcia艂am przeszkodzi膰.

Chcia艂am poby膰 z Bogiem chwil臋 sama.

Audrey m贸wi艂a mi, 偶e cz臋sto si臋 tutaj ukrywasz, ale jako艣 trudno mi by艂o w to

uwierzy膰.

W to, 偶e wied藕ma szczerze si臋 nawr贸ci艂a?

Wcale si臋 nie dziwi臋.

Czasem sama nie mog臋 w to uwierzy膰.

Jeste艣my potrzebne kr贸lowej.

Chce si臋 wybra膰 na przeja偶d偶k臋 do lasu i trzeba dopilnowa膰 szykowanie stroj贸w.

Lepiej p贸jd臋 sprawdzi膰, czy stajenny dobrze przygotowa艂 konie.

Przecie偶 dama dworu nie od tego.

Moja droga, jak to tutaj u was m贸wi膮, strze偶onego Pan B贸g strze偶e. A dama ma

przede wszystkim dba膰 o kr贸low膮 i kr贸lewn臋, o ich bezpiecze艅stwo r贸wnie偶.

Powiedz w pytku papie偶, b臋dzie mia艂 co艣 przeciwko naszym uk艂adom z ksi臋ciem

Trojdenowiczem? A dlaczego mia艂by mie膰?

Prawos艂awny. Jaki tam znowu prawos艂awny?

Wiar臋 zmieni艂, 偶eby sobie 艂atwiej z bojarami poradzi膰.

W Awinio nie wiedz膮, 偶e maj膮 w nim sojusznika.

Zobaczysz, 偶e z Kazimierzem jeszcze ca艂膮 Ru艣 na katolicyzm przechrzci. To by艂oby

dobre rozwi膮zanie.

Szkoda, 偶e to tylko marzenie.

Szybciej, panowie.

Wyszehrad na nas czeka.

Jaki艣 miecz.

Wiesz, do kogo ten miecz nale偶a艂?

Wybacz, panie.

Skala艂e艣 go swoimi brudnymi 艂apskami.

Wynosz臋.

Przysposobi艂e艣 gniadego i kasztana, tak jak prosi艂am?

Wszystko gotowe, pani. Gniady jest dla El偶bietki. Tak.

Maciek!

Przyprowad藕 na gniadego. I na hyzo.

Szkoda, 偶e Ko艅dzia z nami nie jedzie.

Jak nada艂e艣 do czytania Roma.

O Herbundze i Walgierzu wda艂em.

Nawet ko艅 mi od ksi膮g nie oderwiesz.

Widzimy si臋 przed obiadem.

Musz臋 pokaza膰 c贸rce, 偶e jeszcze potrafi臋 cieszy膰 si臋 偶yciem.

Jaki diabe艂.

Wuju? Co si臋 sta艂o?

Od kogo?

Zawinion膮.

Przewie艣ci? Wr臋cz przeciwnie.

Doskona艂e.

Wystarczy.

Kr贸l nie chce, 偶eby艣my si臋 艣ciega艂y.

Przecie偶 nikt nie widzi. Tak, a oni?

艢mieszny ten nieboj. Zawsze taki powa偶ny.

Podokuczajmy mu troch臋.

Te偶 biedka.

Sama m贸wi艂a艣, 偶e lubi艂y艣cie z siostr膮 czasem podworowa膰.

O tak.

Z nikim nigdy nie 艣mia艂am si臋 tak, jak z Eufemi膮 w dzieci艅stwie.

Go艅 mnie.

Papie偶 zgodzi艂 si臋 na proces nad krzy偶akami?

Nasze poselstwo odnios艂o skutek.

Nie wolno.

Go艣膰 do biskupa. Dw贸j ma wa偶ne sprawy na g艂owie. Moja sprawa jest wa偶na. Pani.

Bardzo. Nie wolno. Wa偶na.

Musz臋 wiedzie膰, kt贸ry zakon 偶e艅ski jest Ci najbli偶szy.

G贸rzynie.

A co, to mieli艣cie zanie艣膰 k艂贸dk臋 do Ma艂gorzaty?

Zanie艣li艣my, ale nie przyj臋艂a.

Pewnie si臋 kryguje.

To droga rzecz.

Specjalnie robiona dla mojej pierwszej c贸rki.

Szkoda, 偶eby si臋 kurzy艂a. Ju偶 ja j膮 przekonam. We藕cie j膮, idziemy.

Dobra, dobra.

Chc臋 wiedzie膰, kt贸ry zakon jest najlepszy.

Czy偶by艣 chcia艂a tam osadzi膰 kt贸r膮艣 z naszych krewnych?

Tak.

Jedn膮 nieszcz臋艣liw膮, samotn膮 wdow臋.

Kt贸r膮?

No siebie.

Ty i 偶ycie zakonne.

Kuzynko. Ja wiem.

Ja wiem, 偶e ju偶 si臋 pewnie do klasztoru nie nadaj臋.

Ale od kiedy Ma艂gorzata jest w ci膮偶y?

Jeste艣 ozdob膮 kr贸lewskiego dworu.

Tw贸j maj膮tek przyci膮ga.

Ko艂o tupc贸w.

Znam te偶 maj膮tnych.

O kim m贸wisz, kuzynie?

A chocia偶by Florian z Korytnicy. M贸wi艂 mi kiedy艣, 偶e bardzo ci臋 szanuje.

Wspania艂y rycerz. Wspania艂y.

Tylko, 偶e ju偶 zesz艂ej zimy zmar艂.

Tak.

To mo偶e Piotr Sklecia, Herbu Korczak?

Ale on te偶 ju偶 nad grobem stoi.

Nie wiem, co ja na 偶ywego m臋偶a ju偶 nie zas艂uguj臋?

No to mo偶e podskarbi jeszcze m艂odszy od ciebie i

maj膮tny. Ale on taki...

Niejednoznaczny. Przed chwil膮 m贸wi艂a艣, 偶e艣 nic nie warta. Teraz nawet

jednoznacznie jorny pod skarbi. A ci nie pasuje, no.

Bo Katarzyna Pilecka wysz艂a za spytka. Nie po偶膮daj m臋偶a bli藕niego swego.

Dobrze.

Pomy艣l臋 o pod skarbie.

Jednoznacznie.

Pi臋kne. A m膮dre.

Wida膰, 偶e znasz si臋 na psach.

D艂ugo si臋 nimi zajmujesz?

Nie pami臋tasz mnie, pani?

A powinnam?

Jestem tu ju偶 d艂u偶szy czas.

Kiedy艣 cz臋艣ciej przebywa艂em na zamku.

To prawda?

Widzia艂am, jak wodzisz wzrokiem za El偶bietk膮.

Chcia艂em nikogo urazi膰.

Tylko nie El偶bietki.

Zosta艂o kr贸lem mnie.

Szukam ci臋 po ca艂ym Wawelu. Ja ciebie te偶.

Nawet nie wiesz, mi te twoje zi贸艂ka pomog艂y.

Masz je jeszcze?

Nie, ale mam dla ciebie ma艂y podarek.

Nie, tylko nie to.

Nie odmawiaj mi.

By艂abym bardzo rada, gdyby艣 j膮 przyj臋艂a.

Ale ja jej nie chc臋.

Taka stara.

S艂u偶y艂a mojej c贸rce.

Ruchliwa to musia艂a by膰 panienka, skoro deszcz贸wki si臋 rozchodz膮.

Przecie偶 kaza艂am j膮 odnowi膰.

Niepotrzebnie.

Pa艂ka przed wyjazdem zam贸wi艂 ko艂ysk臋. Umy艣liwony s膮domierze.

On bierze za swoje wyroby maj膮tek.

M贸j m膮偶 nie szcz臋dzi got贸wki na swojego syna.

O ile to b臋dzie syn.

M贸wi膮, 偶e jak b臋d膮c brzemienn膮 ma si臋 du偶y apetyt. To b臋dzie silny ch艂op.

m贸wi膮 te偶, 偶e je艣li kobieta brzydnie, to b臋dzie mie膰 c贸rk臋.

Nie posad藕 bli偶ej. Nie l臋kaj si臋. To ja, Maciek.

Maciek? Siarczyk?

Pami臋tasz mnie, pani?

Ojciec da艂 ci miecz i katoszk臋 nic na rycerza.

Nazwa艂 ci臋 naszym ma艂ym przyjacielem. Lubi臋 tak o sobie my艣le膰. Pomog臋 ci

Zostaw j膮!

Panienko!

Nic mi nie jest.

Juri, witamy w nuloku. Witaj, druku.

Grzegorzu, widzia艂e艣 tamtego?

Po co go ze sob膮 zabra艂?

Kto to mo偶e by膰?

Wygl膮da jak duski bojar.

Ruski ksi膮偶ek przyjecha艂, to mawor w krachu ruskiego bojara.

Kogo innego mia艂by mie膰?

M贸wili艣cie, 偶e Trojdenowicz nie 偶yje z nimi w zgodzie. Po co go zabra艂?

Skoro si臋 pogodzili, to znak, 偶e co艣 knuj膮 przeciw nam.

W nast臋pnym odcinku.

Co to ma by膰?

Targ nad Rusi膮 urz膮dzacie?

To nie twoja ziemia. A czyja?

Nasza! Rusin贸w! Nieba z piastu!

M贸wili艣cie, 偶e kr贸lewnie? Nic jej nie jest. Kilka drapnie艅. Wiesz, co czeka

panny twojego stanu, je艣li zostanie pom贸wiona o nieobyczajne prowadzenie

Je艣li Trojdenowicz umrze, potrzebny wam kr贸l, tak jak Kazimierz. Czemu nikt mnie

nie mi艂uje? Co ty m贸wisz? B贸l wszedzie i si臋 do roboty wezm臋. Nie ma pi艂a dla

ciebie. Ty b臋dziesz zaraz musia艂 szuka膰.

Jestem pr膮d!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.