All language subtitles for Korona krolow odc 67

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W tym perorum cantemus ignum quem cantaban sancti in camino ignis

Dominum.

Wszelkie prawa zastrze偶one.

Wszelkie prawa

zastrze偶one.

Je艣li tak jak m贸wisz jeste艣 niewinna, dotkniesz to 偶elazo bez l臋ku, a

rana od oparzenia b臋dzie si臋 goi膰, a nie gni膰. Bo 偶elazo i ogie艅

to narz臋dzie w r臋ku Boga. Nie przed艂u偶aj.

Zosta艅!

Za kilka dni sprawdzimy, jak si臋 rana goi.

Matko!

Zostawcie.

Niech to wszyscy diabli.

Mo偶emy rozpali膰 ogie艅.

Zda艂em si臋. No to szybko nam贸wi膰.

Przemoc!

M贸wi艂em ci, 偶eby strzela膰 wcze艣niej. Teraz.

艢cigaj膮 w nas w ca艂ym kr贸lestwie.

Mog臋 ci zaraz skr贸ci膰 ten tw贸j nadmiar na 偶ywot. Kr贸la si臋 nie boj臋. To przy

takim jak ty nie b臋d臋 ci臋 ani chwili waha艂.

Niebawem dotrzemy do przeprawy. Na Pilicy.

Zatrzymamy jaki艣 pow贸z, 偶eby dotrze膰 do Czerska.

I zbrojni kr贸la nie b臋d膮 nas tam szuka膰.

Ludzie z Mazowsza maj膮 do艣膰, 偶e Witwin to ju偶nik kr贸la.

Bez zmi艂owania 艂upi ich ziem.

艁atwiej b臋dzie znale藕膰 kogo艣, kto kr贸la nie lubi tak jak my.

Oby艣 mia艂 racj臋.

Ukryjemy si臋.

Na jaki艣 czas.

A potem wr贸cimy.

I uderzymy.

Po tej probie zna膰 by艂o, 偶e Egle niewinna.

No ale odczeka膰 trzeba.

Zostawi艂em j膮 w lochu, jedn膮 bez 艂a艅cuch贸w. Dobrze zrobi艂e艣.

A jak Anna?

呕yje nadziej膮.

Jak wszyscy.

Wr贸ci艂a艣 z S膮cza i milczysz?

Udzieli艂y ci si臋 kosztowne zwy偶aje?

Zgaduj臋, 偶e matka jest wreszcie szcz臋艣liwa, wi臋c sk膮d u ciebie takie

czo艂o? Gdyby艣 pojecha艂 si臋 z ni膮 zobaczy膰, nie musia艂by艣 pyta膰.

I nie dworuj z niej.

Nigdy nie 艣mia艂bym dworowa膰 z naszej matki.

Czeka艂a na ciebie a偶 do ostatniej chwili. 艁atwo ci ocenia膰.

Nie na twoje decyzje, matka Krzywa by艂a.

Nigdy nie dogodzi艂em jej 偶yczeniom, my艣lom. Jeste艣 daleko.

Wtaczcie na wyrozumia艂o艣膰.

A ty jeste艣 blisko, ale nic nie rozumiesz. To mi obja艣nij.

Nie dla siebie matka wybra艂a habit.

Nie dla w艂asnego zbawienia, a przynajmniej nie tylko.

Zrobi艂a to te偶 z my艣l膮 o tobie i o kr贸lestwie. O mnie?

W艂a艣nie po to, by艣 m贸g艂 samodzielnie rz膮dzi膰, usun臋艂a si臋 w cieniu.

Pragnie ci臋 wspiera膰 modlitw膮 najmocniej.

Ale ty nie ten raz oczekiwa艂a, 偶e zostawisz wszystkie swoje sprawy i

jej chwil臋.

I zawiod艂a si臋 zrodze.

Sarzyna.

Ciep艂o to od ciebie pij臋.

Powiem w kuchni, 偶eby si臋 unaparzyli i wywaru przynie艣li.

Przy艣l臋 femk臋, 偶eby ci臋 nakarmi艂. Nie mog臋 sobie darowa膰,

偶e艣 tyle wycierpia艂.

Ca艂y Krak贸w huczy.

Przyj艣膰 jak 艣wi臋ta.

Nawet nie drgn臋艂a艣, kiedy ci to 偶elazo sk贸r臋 dobi艂o.

Nawet kat mia艂 艂zy w oczach.

Co zamierzasz w sprawie swojego nast臋pcy?

No je艣li nie b臋dziesz mia艂 syna... To po to pojecha艂a艣 do S膮cza?

呕eby za moimi plecami m贸wi膰 o tym z matk膮? Uspok贸j si臋, to jest zbyt powa偶na

sprawa. Nie dzia艂aj pochopnie.

Musisz my艣le膰 m膮drze i spokojnie. Co zrobisz, je艣li Anna nie da ci syna?

Czy ona w og贸le jeszcze zdo艂a by膰 brzemienn膮? Wiem o tym, El偶bieto.

Musisz zabezpieczy膰 polski tron. Jest proste rozwi膮zanie. Tak, znam je.

Jeste艣 jeszcze za s艂aba, 偶eby wr贸ci膰 do pracy.

Ciesz si臋, 偶e mo偶esz go prze偶y膰. Ten i kolejne.

Dzi臋kuj臋 Bogu za to, 偶e da艂 ci tak膮 przyjaci贸艂k臋 jak Egle.

Jak twoje zdrowie, ksi膮偶臋?

Lepiej.

Chocia偶 przej艣cie korytarza to wci膮偶 wyzwanie.

Dbaj o siebie.

呕eby艣my mogli jeszcze kiedy艣 sp臋dzi膰 kilka chwil.

Razem.

Jedyny.

偶e jestem panem w艂asnego losu.

Dop贸ki... Mo偶e p贸jdziemy do ogrodu, jakby to przeje偶d偶a艂?

Wsp贸lny spacer to wszystko, o czym mo偶emy pomarzy膰.

Spacer?

B臋d臋 czeka艂 na t臋 sposobno艣膰.

Kiedy wyje偶d偶asz? Jak tylko medyk pozwoli.

Widzia艂am si臋 z matk膮, z bratem.

To nie by艂y 艂atwe rozmowy.

Prawda.

Ale teraz to z tob膮, ksi膮偶臋.

Dla

mnie

to wszystko ucieni艂o.

Gdyby tw贸j B贸g z ni膮 nie pozwoli艂by na co艣 takiego.

Audrey. Nikt nie powinien tak cierpie膰.

Gdyby by艂 jakikolwiek B贸g, zlitowa艂by si臋 nad ni膮. Nie mo偶na tak m贸wi膰.

Ja wierz臋.

A ja nie. W 偶adnych bog贸w.

Co radzicie w tej sytuacji?

P贸j艣膰 na uk艂ad z W臋grami.

Wierz臋, panie, 偶e doczekasz si臋 jeszcze m臋skiego potomka, ale gdyby... Tron po

tobie powinien obj膮膰 syna El偶biety. Trzeba to umocni膰. Zgadzam si臋.

Nasi wrogowie musz膮 wiedzie膰, 偶e kr贸lestwo nie dotanie bez w艂adzy. A co,

to podt臋p?

Dziwnym trafem, kiedy po raz kolejny pr贸bowano ci臋 zabi膰, panie. Kr贸lowa

El偶bieta przypomina stary uk艂ad twojego ojca z kr贸lem w臋gierskim.

My艣lisz, 偶e to taki przymus, 偶eby...

Kr贸l si臋 ugi膮艂?

Stworzy艂, 偶e kr贸lestwo zostanie bez monarchy?

Spiskowiec, kt贸rego zabi艂em w lesie, nie wygl膮da艂 mi na w臋gla.

Grozi艂, 偶e inni nie spoczn膮, dop贸ki nie dosi臋gn膮 kr贸la. I to nie by艂y szutki.

W jego g艂osie d藕wi臋cza艂a powaga.

Mo偶e i tak.

Ale Karolowi Robertowi pasowa艂aby twoja 艣mier膰, panie.

Je偶eli podpiszesz taki uk艂ad, z 艂atwo艣ci膮 przejmie twoje kr贸lestwo.

Nie, to nie dorzeczne.

Ja mog臋 nie zgada膰 si臋 z El偶biet膮, ale moja siostra nie jest zdolna do

bratob贸jstwa.

Pani Katarzyna kaza艂a mi jej nakarmi膰 twoj膮 matk臋.

Zostaw, ja to zrobi臋.

Wybacz, ja... Ja te偶 my艣la艂am, 偶e twoja matka to

wied藕ma. Ju偶 tak nie my艣lisz?

Przeb贸g. Tylko 艣wi臋ta by takie 偶elazo utrzyma艂a.

I patrz na r臋k臋.

Ju偶 si臋 zaczyna goi膰.

Jak moja babka stop臋 do gor膮cego kamienia przy艂o偶y艂a, to si臋 ca艂a czarna

i gni艂a przez d艂ugi czas.

A tu?

Tam ju偶 sk贸ra nowa narasta.

Cud.

My艣lisz, 偶e Eliasz matk臋 wyzwoli?

Pewno.

Pewnie my 艣wi臋t膮 uczyni.

Wybacz pani, 偶e przeszkadzam.

S艂ysza艂am, 偶e Egle by艂a bardzo dzielna.

Tak, dzi臋ki Bogu. Co ci臋 sprowadza?

C贸rka mi si臋 marnuje.

Lata lec膮.

Posmutnia艂a.

Ju偶 nie ta sama Ma艂gorzata, co niegdy艣.

Nadal op艂akuje narzeczonego, kt贸ry wybra艂 zakon zamiast orzemku. Ju偶 dawno

zapomnia艂a. Ale teraz ma wi臋ksze baczenie.

Oczy jej si臋 ju偶 do nikogo tak nie 艣wiec膮.

M贸wi艂a艣, 偶e ma pe艂k臋 na oku, a on jest sam.

Rozmawia艂am w艂a艣nie z jej bra膰mi i stryjami i daliby nawet zgody na ten

tylko 偶e ona mu tego nie powie, a on taki niedomy艣lny.

Co mam zrobi膰, 偶eby na ni膮 zwr贸ci艂 uwag臋?

Mo偶e najpierw spr贸bujmy innej metody.

Mi艂o艣ciwa pani, s艂odko艣膰.

Dzi臋kuj臋. Przeka偶 prosz臋 s艂u偶bie, 偶e na po偶egnanie kr贸lowej El偶biety i mojego

brata wydamy uczt臋. Z muzyk膮 i ta艅cami. I to si臋 powinno uda膰.

Karol Robert umie rozmawia膰 z Janem Luksemburskim. Ale czy zdo艂a nam m贸wi膰

czeskiego kr贸la, 偶eby przesta艂 popiera膰 dach? B臋dzie musia艂.

Je偶eli chce zyska膰 prawo do polskiego tronu dla swojego syna.

Dla nas to najwa偶niejsze.

Je偶eli od krzy偶ak贸w odst膮pi膮 sojusznicy.

Wtedy papie偶 艂askawszym okiem przyjrzy si臋 naszym skargom i pojmie ogrom

krzywd. Musz臋 porozmawia膰 o tym z El偶biet膮.

M膮偶 s艂ucha jej rad.

No moim zdaniem s艂usznie.

Co ci臋 trafi, panie?

Smuci mnie bardzo, 偶e musimy rozwa偶a膰, kto zasi膮dzie po mnie na polskim tronie.

Je偶eli nie b臋d臋 mia艂 synu.

Wszystko, czego dokonam, przeminie jak wiatr.

Kr贸l urodzony na tej ziemi.

呕yj膮cy w艣r贸d tych ludzi.

Kto lepiej zrozumie ludzku, je艣li nie ten, to 偶ycie sp臋dzi艂 z nimi, wychowa艂

obok. Jeszcze lata 偶ycia przed tob膮, panie.

Niejednego syna nauczysz bada膰 mieczem.

Z Bo偶膮 pomoc膮, amen.

A teraz pomy艣lmy o tym, co mo偶emy uzyska膰 od W臋gr贸w.

Gdyby takimi malowid艂ami udekorowa膰 Aul臋, Wawel w ko艅cu nie wygl膮da艂by jak

krypta. Jak wr贸c臋 do Wyszachradu, po艣le najlepszego malarza, 偶eby pokierowa艂

pracami na Wawelu.

Wyprawi臋 go pod stra偶膮, 偶eby nie zgin膮艂 gdzie艣 po drodze.

Tak, jak poprzedni.

Nie chc臋, 偶eby艣 wyje偶d偶a艂a.

Ja te偶.

Uwierz jak bardzo.

Posmutnia艂a艣? Co si臋 sta艂o?

To niby... Wszak nikt nie lubi rozsta艅.

Dzi臋kuj臋.

W takim razie pozw贸l mi Ty rozweseli膰.

Wieczorem wydajemy uczt臋 po偶egnaln膮 dla Ciebie i Olgierda.

B臋dziesz musia艂a si臋 z tego wyspowiada膰?

C贸偶, b臋d臋 musia艂a.

To jest twoja wiara.

Rzecz膮 ludzk膮 jest b艂膮dzi膰.

I nie zawsze cz艂owiek rozumie wyroki boskie.

Tak jak ja, kiedy straci艂am moje male艅kie dziecko.

To by艂o dawno.

Chcia艂abym przyj膮膰 Boga.

Zamachowcy chybili celu, ale mog膮 wr贸ci膰.

Stanie si臋 u nas tak jak na Rusi?

Nasza siostra Eufemia tak rzadko listy pisze, 偶e nigdy nie wiem, czy ka偶dy

kolejny nie jest ostatnim.

Bo w艂a艣nie ksi臋偶e Jerzy Trojdenowicz nie utrzyma艂 w艂adzy nad swoimi bojarami. Za

nasz膮 艂owk膮 i Trojdenowiczem stoi Polska.

Za Polsk膮 Litwa, W臋gry.

Wszak sojusznicy s膮 daleko, gdy zagro偶enie jest w 艣rodku.

W艂a艣nie to chcia艂em ci powiedzie膰, siostro.

Uwa偶aj.

Ja jestem silna.

Poradzisz sobie.

Katarzyno, nie wypada tak, 偶e... M贸j drogi, jako m臋偶czyzna, 偶ona, ty musisz

prezentowa膰. Nale偶ycie, bo co ludzie o mnie pomy艣l膮?

Wstydku, Katarzyno.

Wygl膮dacie, jakby艣cie wiele lat byli ma艂偶e艅stwem.

Ile jeste艣cie po 艣lubie?

Dwa lata, ale tak nam dobrze, 偶e czujemy, jakby艣my byli dwadzie艣cia.

Pani, 偶a艂ujemy, 偶e ci臋 nie by艂o na naszym 艣lubie. Te偶 偶a艂uj臋.

No i koniec tych 偶al贸w. Dzisiaj 艣wi臋tujemy wizyt臋 mojej pi臋knej siostry

dzielnego szwagra.

Chod藕my zatem.

Id藕cie.

Ja chcia艂bym pom贸wi膰 jeszcze z El偶biet膮, je偶eli pozwolisz.

Czy mo偶esz przekaza膰 Karolowi Robertowi, 偶e chcia艂bym zawrze膰 z nim umow臋, w

kt贸rej oddam tron Ludwikowi w razie mojej bezpotomnej 艣mierci?

Przeka偶臋. Z przekonaniem, bracie.

Oczekuj臋 jednak czego艣 w zamian.

S艂ucham. Chc臋, 偶eby Karol Robert nam贸wi艂 Jana Luksemburskiego, by ten wycofa艂

swoje poparcie dla zakonu. A ja przekonam ksi臋cia Jerzego...

Trojdenowicza, by w razie bezpotomnej 艣mierci przekaza艂 tron na Rusi

Nie.

W贸wczas, je艣li obaj zejdziecie bezpotomnie, m贸j syn Ludwik zyska

Przeka偶臋 m臋偶owi, co us艂ysza艂am.

A ty sama co o tym my艣lisz?

Popieram.

Dzi臋kuj臋, 偶e jeste艣 po naszej stronie.

O mnie potem, serpiterny Deus.

Dzie艅 dobry.

偶e nie chcesz przyj膮膰.

Chcia艂bym znie艣膰 toat za dwie bardzo wa偶ne dla mnie osoby, bo to dzi臋ki nim

jestem tu dzi艣 z wami.

Kniaziowi Olgiertowi dzi臋kuj臋 za uratowanie mi 偶ycia na 艂owach.

Wiedz,

偶e jeste艣 moim bratem i mo偶esz na mnie liczy膰. Zawsze.

Mojej siostrze El偶biecie jestem wdzi臋czny za odwiedzin臋.

Wawel jest i zawsze b臋dzie twoim domem.

A teraz bawmy si臋.

Nie wydaje si臋 pani, 偶e w tym wieku to nie wypada.

Ani troch臋.

W nast臋pnym odcinku.

Znam te偶 maj膮tnych.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.