All language subtitles for Korona krolow odc 65

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dlaczego mi wcze艣niej nie powiedzia艂e艣, 偶e ju偶 wr贸cili? By艂a艣 pani zm臋czona po

czuwaniu przy kr贸lewnie. My艣la艂am, 偶e... Zaczekaj.

P贸藕niej Kazimierz i Olgierd wr贸cili z polowania. Chc臋 ich zobaczy膰. Na

sta艂o si臋 co艣 z艂ego.

Co艣 z艂ego? Co?

Gdzie m贸j brat?

Bogdan, b贸j si臋 Boga.

Wszyscy go艣cie m贸wi膮, 偶e by艂 zamach na kr贸la.

Jedni m贸wi膮, 偶e...

Kr贸l by艂 ranny i ni偶ej ksi膮偶臋 litewsk膮. Dobrze, 偶e tobie nic si臋 nie sta艂o.

Widzia艂em ich.

Wiem, jak wygl膮daj膮. Jak si臋 dowiedz膮, 偶e 偶yje, to przyjd膮 po mnie.

Jakby chcieli ci臋 ubi膰, to schowiliby to okresu.

Dop贸ki ten wyzw贸j kapturzy niezawi艣nie, to nie zmru偶臋 okresu. Co艣 trzeba zrobi膰.

Ukry膰 si臋 albo co?

S艂uchaj.

Id藕 do kuchni, tam kobota czeka. I nie pokazuj si臋, jak nie sko艅czysz. A jak

sko艅czysz, to wyjd藕 nach膮ba膰 drew.

Ale przez okno.

W kuchni. A id藕.

Id藕, id藕.

Czy rano jest g艂臋boka?

Nie, ale 藕le si臋 goi.

Musz臋 przy艂o偶y膰 do nogi rozpalone 偶elazo, 偶eby zatamowa膰 krwotok.

Lepiej st膮d by膰, pani. To nie jest widok dla niewiasty.

Odpal臋.

Jestem przytula.

Jaka艣 ty jeszcze blada.

Ale ju偶 si臋 dobrze czuj臋, ojcze.

Ojcze, to prawda, 偶e kto艣 chcia艂 ci臋 zabi膰?

Jak widzisz, jestem ca艂y i zdrow.

Ale m贸wi膮, 偶e brat naszej matki zosta艂 ranny.

Ci膮偶e Olgierd jest silny.

I zbyt dumny, 偶eby da膰 si臋 pokona膰 jednej strzale. Nic mu nie b臋dzie.

Panie, do bram w艂a艣nie dojecha艂 orszak kr贸lowej El偶biety.

Nikt nie wiedzia艂, jak wychodzi le艣?

Nie. To dobrze.

Sk膮d tam wiecie, czy w karczmie siedzi 艂uk, czy przyjaciel?

Lepiej niech my艣l膮, 偶e ca艂y czas jeste艣 na zapleczu.

My艣lisz, panie, 偶e m贸j ojciec 偶yje?

Dowiesz si臋, jak dotrzesz na miejsce.

Powr贸t w rodzinne strony to dla ciebie jedyny ratunek.

Nie mo偶esz tu zosta膰.

Wiem. Nie chc臋, 偶eby mi przed ciebie dw贸jcy palili karczm臋 albo pot臋偶n臋li

gard艂o.

Robasz tu nad艂og臋.

Chleb, ser.

Dzi臋kuj臋.

Dzi臋kuj臋 za wszystko.

No id藕 ju偶, id藕.

Schowaj to.

I nie rzucaj si臋 w oczy.

Ukryj si臋, jak us艂yszysz je艣膰 s艂贸w. I nikim nie gadaj.

Pi臋knie wyros艂y艣cie, kr贸lewny.

Przy takich obliczach nawet klejnot b臋dzie wygl膮da艂 jak zwyk艂y kamyk.

Ale mo偶e zrobicie mi przyjemno艣膰 przyjmuj膮c te drobiarki?

Dzi臋kuj臋. Jest pi臋kny, ciotko.

Conegundo?

To dla ciebie.

Dzi臋kuj臋.

No to panny ju偶 gotowe do zam臋艣cia.

Wnie艣cie kufry.

Widzni? Ludzie Olgierda.

A gdzie ksi膮偶臋? Ci臋偶ko ranny. Wczoraj na polowaniu kto艣 pr贸bowa艂 mnie zabi膰.

Gdyby nie Olgierd... Co m贸wi膮 medycy?

Rana niewielka, ale powali艂a ksi臋cia.

Tw贸j brat nie wygl膮da na kogo艣, kogo 艂atwo zwali膰 z n贸g. To prawda, ale

du偶o krwi, a w ran臋 wda艂o si臋 zaka偶enie.

Znale藕li艣cie kogo艣?

Nawet nie ma 艣lad贸w koni.

Jakby si臋 rozp艂yn臋li w powietrzu.

Musimy ich z艂apa膰.

To strac臋cy. Nie odpuszcz膮, dop贸ki nie dosi臋gn膮 kr贸la. Znajdziemy ich, panie.

Jed藕cie do wioski przy Barciach.

Mo偶e ch艂opi kogo艣 wdzieli.

Powiedzcie, 偶e kto ich wyda, dostanie nagrod臋. My jedziemy na bagna. Tam by

nie zapu艣cili. Nie mogli zapa艣膰 si臋 pod ziemi臋.

To prosta droga na 艢l膮sk.

Je艣li przejd膮 przez bagna, nigdy ich nie z艂apiemy.

A ty pani nie jest kr贸low膮 El偶biet膮?

Odpoczywa po podr贸偶y.

Co艣 ci臋 trafi?

M贸j ojciec ma tylu syn贸w.

A tak naprawd臋 tylko Olgierd si臋 o mnie troszczy艂.

Reszta braci ma wi臋cej uczu膰 dla swoich ko艅.

Musisz mu pom贸c, Egle.

Eliasz oczy艣ci艂 ran臋, tw贸j brat wyzdrowieje.

Mam z艂e przeczucie.

To Olgierd. Mia艂aby go zabi膰 rana w noce? Zr贸b wszystko, co mo偶esz, 偶eby

wyzdrowia艂.

Wszystko, El.

Eliasz przy nim ca艂y czas czuwa.

Dobrze wiem, 偶e jak chcesz, to i z Eliaszem sobie poradzisz.

Pani... Olgierd modli si臋 do swoich bog贸w.

I to do nich winny艣my wo艂a膰 o pomoc dla niego.

Mnie ju偶 nie wys艂uchaj膮, ale ciebie tak.

Pom贸偶 mu.

Nie wolno mi.

To nie jest pro艣ba, Egle.

M贸j brat ma 偶y膰.

Pani?

Nie chc臋. Nie?

Nic nie zjad艂a艣 od wczoraj?

Ile si臋 czujesz, pani?

El偶bieta najpierw pojecha艂a na Wawel.

By艂a tu, obok, a jednak nie wst膮pi艂a do matki.

Kr贸lowa El偶bieta zawsze by艂a bardzo roztropna.

To prawda.

Drogi na s膮cz, mokre, wozy by nie przejecha艂y.

Rozum przem贸wi艂, nie serce.

Mo偶e masz racj臋.

Po co El偶bieta mia艂aby ci膮gn膮膰 do S膮cza ca艂y sw贸j orszak?

Ale chyba dotar艂a ju偶 na Wawel.

A bo to 艂adnie, tak?

Przywita膰 si臋 i zaraz na ko艅 wsiada膰?

Musi chwil臋 poby膰 z bratem.

Tak naprawd臋, gdyby chcia艂a si臋 ze mn膮 zobaczy膰, to...

Czemu si臋 chowasz?

Bo to ja wiem, kto jedzie.

W og贸le si臋 tam zbuj臋.

M贸wili, 偶e na polowaniu ksi膮偶臋 litewski zosta艂 ranny. Poznaj臋 ci臋.

Pomagasz w karczmie.

Ju偶 nie.

Karczmasz ci臋 wyrzuci艂?

Nie.

Nie chc臋, 偶eby co艣 mu si臋 sta艂o, jakby mieli po mnie przyj艣膰.

Kogo si臋 boisz?

Przywi膮zali mnie do drzewa na polowaniu, 偶ebym nikogo nie wyda艂.

Nie wiedz膮, 偶e 偶yje.

Kto?

M贸w do licha!

Bo ja wiem.

Powiedzieli, 偶e... Zapoluj膮 na kr贸la.

Zabieramy go na Wawel.

Musi powiedzie膰 kr贸lowi wszystko, co wie.

Dalej.

Pani?

Kr贸lowa Elgierdy.

Egle, sprawd藕, jak si臋 czuje Olgierd.

Pani, przecie偶 zawsze zwraca艂a艣 si臋 do mnie po imieniu. Ale w贸wczas nie by艂a艣

kr贸low膮 w臋giersk膮, tylko dzieckiem. I c贸偶 z tego?

Tak si臋 nie godzi.

Nic si臋 nie zmieni艂a艣.

No to jakiej艣 sma偶?

Gdzie zio艂owy balsam? Co robisz, Katarzyno, 偶e lata si臋 ciebie nie

Zapomnia艂am, 偶e ponownie wysz艂a艣 za m膮偶. Nie ma lepszej ma艣ci na sk贸r臋 ni偶

mi艂owanie. El偶bieto, b贸j si臋 Boga.

O, jak zwykle szczodre serce El偶biety.

Stanis艂awa m贸wi艂a, 偶e zachorza艂a艣.

Przesadza.

Po prostu... Potrzebuj臋 troch臋 czasu, 偶eby si臋 pogodzi膰 z tym, 偶e...

sta艂am si臋 niewa偶na dla moich dzieci.

Mo偶e lepiej odwlec膮 bucz臋.

Nie. Chcia艂abym porozmawia膰 z moj膮 c贸rk膮, obj膮膰 j膮 po raz ostatni, zanim

habit.

Ale widz臋, 偶e ona woli bawi膰 si臋 na zamku ni偶 by膰 u mnie.

By艂am jeszcze dzieckiem, gdy w艂o偶y艂am habit.

呕al i smutek towarzysz膮 ka偶demu po偶egnaniu.

Ale je艣li chcesz, pani, rozpocz膮膰 偶ycie zakonne, musisz zostawi膰 za sob膮

doczesne troski.

Chc臋 by膰 pewna, 偶e tron Polski nie wpadnie w obcy r臋ce.

Pog贸d藕 si臋 pani, 偶e nie masz wp艂ywu na to, co zrobi膮 twoje dzieci.

Wiem. Musz臋 zaufa膰 Bogu.

Zaufaj Bogu.

Ale zaufaj te偶 swoim dzieciom.

I temu, 偶e dobrze je wychowa艂a艣.

Daj膮c przyk艂ad ca艂ym swym 偶yciem.

Panie.

Widzia艂 tych, kt贸rzy pr贸bowali ci臋 zabi膰.

Dopiero teraz wierz臋, 偶e jest 偶ywy.

Ba艂em si臋, 偶e uda im si臋 to, co planowali.

Wybacz, panie.

M贸w.

Nie znam ich.

Z艂apali mnie, jak nabiera艂em wody.

Jeden z nich mia艂 kaptur.

Byli 藕li, 偶e ich widzia艂em.

Potem przyszed艂 trzeci, pogoni艂 ich i powiedzia艂, 偶e nagonka ju偶 posz艂a.

Wi臋cej nie widzia艂em.

Zwi膮zali mnie i...

Uciekli. Pozna艂by艣 ich?

Tak.

Tak, panie.

Nie mierz臋. Zaprowad藕 go do podskarbiego. Niech mu wyp艂aci 10 groszy

Mo偶esz odej艣膰.

Panie.

Kto chce ci臋 zabi膰, panie?

A kto nie chce?

Pami臋tasz, co m贸wili W臋grzy, kt贸rzy chcieli otru膰 rodzin臋 kr贸lewsk膮? 呕e to

koniec. 呕e Zachowie zostan膮 pomszczeni.

Niesamowite, 偶eby o nich chodzi艂o. Cztery lata przecie偶 min臋艂y. A jednak

cz艂owiek, kt贸rego imienia nikt nie zna, organizuje zamach przeciwko tobie,

panie, zaledwie w par臋 os贸b.

Czyli, 偶e niezamo偶ny. Lub sprytny.

Du偶a liczba zbrojnych jest widoczna.

Ale zgadzam si臋 z kr贸lem, nie mo偶na 艂膮czy膰 tych dw贸ch spraw.

W臋grzy s膮 naszymi sprzymierze艅cami.

A wszyscy zamieszani w tamten spisek zostali pojmani.

A czy aby na pewno wszyscy?

Czy pami臋tasz, panie, co m贸wi艂 ten 艁otr, kt贸ry chcia艂 wnie艣膰 trucizn臋 na Waw臋?

呕e dosta艂 j膮 nie od W臋gr贸w, ale od cz艂owieka w kapturze. Czy to jest

偶e teraz zamach przeciwko tobie organizuje cz艂owiek w kapturze?

Musz臋 pom贸wi膰 o tym z El偶biet膮.

Ale czy takie podejrzenia nie ura偶膮 kr贸lowej?

Wstyd ni膮 pom贸wi膰 jak z siostr膮.

I jak z kr贸low膮 W臋giel.

Zabieraj, cicho, cicho. Cicho, cicho.

Cicho, cicho. Cicho, cicho. Cicho, cicho. Cicho, cicho. Cicho, cicho.

cicho. Cicho, cicho. Cicho, cicho. Cicho, cicho.

Cicho, cicho.

Cicho, cicho.

My艣li, 偶e wszystko jej wolno, bo jest.

Gosza艂dra? Jest tu Gabi.

Id臋.

Rycerz nie sprzela艂by do ciebie z ukrycia.

Mo偶e to znowu kto艣 od zach贸d.

Niemo偶liwe.

I dlaczego strzelali tylko raz?

Widz膮c, 偶e chybili, czemu nie spr贸bowali raz jeszcze?

Moim zdaniem to kto艣 t膮d.

Nikt obcy nie poradzi艂by sobie tak d艂ugo w G艂uszy.

Skoro twoi najlepsi rycerze do tej pory ich nie znale藕li, musz膮 zna膰 lat wok贸艂

Krakowa.

Olgierd widzia艂 zamachowc贸w?

Jak on si臋 czuje?

Nie powinien ju偶 doj艣膰 do siebie?

Straci艂 du偶o krwi.

Te偶 kiedy艣 by艂am ci臋偶ko ranna.

Chcia艂abym mu jako艣 pom贸c, ale... Nawet jak po艣le teraz po swoich medyk贸w, b臋d膮

tu za kilka tygodni.

Mo偶e pos艂a膰 do Pragi?

Bardzo si臋 o niego troszczysz. Nie ma nic dro偶nego w chrze艣cija艅skim

mi艂osierdziu. Pami臋taj, kim jeste艣, El偶bieto.

Takie plotki mog膮 ci臋 drogo kosztowa膰.

Upominasz mnie?

Ty?

A co u Jolenty?

Zadba艂e艣 ju偶 o jej przysz艂o艣膰?

M贸wi艂e艣, 偶e chcesz mi powiedzie膰 co艣 wa偶nego.

Tak.

To znaczy... M贸w albo wracam do kuchni.

Jeszcze chwil臋.

Przed jaki艣 czas teraz nie b臋dziemy mogli si臋 zobaczy膰.

Dlaczego?

Bo wyje偶d偶am.

Musz臋 odszuka膰 ojca.

Jak tylko b臋d臋 m贸g艂, to wr贸c臋 do ciebie.

Bogdanie.

Audra.

Nie mog臋 przesta膰 o Tobie my艣le膰.

Jeste艣 dla mnie wa偶na.

Najwa偶niejsza.

Ja Ci臋... Ja nie dla Ciebie, Bogdanie.

Dla nikogo.

Jeste艣 mi drogi, ale... To nie twoja wina. Na

Litwie zwabili mnie do zamku, a potem sprzedali.

Bili, g艂odzili, m臋czyli.

Zrozum, 偶e po tym wszystkim ja nigdy nie p贸jd臋 za m膮偶.

Dla nikogo.

Je艣li kiedy艣 zmienisz zdanie, to... Je艣li kiedy艣 postanowi臋 wyj艣膰 na m膮偶, to

tylko za ciebie.

Zawsze jak si臋 pojawiasz, wraca rado艣膰. Jakby艣 j膮 w kufrach przywozi艂a.

To tylko w臋gierskie wino.

Ostatnio jak by艂a艣, to nawet kr贸lowa Jadwiga si臋 艣mia艂a. Moja matka?

Nie wierz臋.

Tak, to dzi臋ki tej sztuce od ciebie i kunegundy, kt贸r膮 wystawiali weso艂kowie.

El偶bieto?

Powiedzia艂am co艣 nie tak?

Posmutnia艂a艣?

Czy tw贸j brat lepiej si臋 czuje?

Dalej jest s艂aby, ale na szcz臋艣cie nie ma gor膮czki.

Nie martw si臋 o niego, Eliasz, zna si臋 na ranach.

A na truciznach?

Truciznach?

Powiedzia艂a艣, 偶e ksi膮偶e nie ma gor膮czki.

Wi臋c to nie zaka偶enie tak go zmog艂o.

A co je艣li strza艂a by艂a zatruta bieluniem albo tojadem?

Je艣li to nie z powodu rany straci艂 si艂y, a przez prud widne.

Dlaczego tu jest tak ciemno?

Ksi臋cia dra偶ni 艣wiat艂o. Co?

Coraz gorzej z nim egle.

Wymietuje krwi膮, ma dreszcz, ale nie ma ciep艂oty.

Nie wiem, co robi膰.

Id臋 po kr贸lowo.

St贸j.

Spalcie mnie.

Na Litwie.

W 艣wi臋ty Kukowojtowym pod grodem Mejszaku. Nie

umrzesz. Nie pozw贸l, 偶eby zakopano mnie mi.

Maj膮 mnie za...

Obiecaj mi to.

Egle.

W nast臋pnym odcinku.

Dlaczego nigdy nie odwiedzi艂e艣 mi w S膮czu? Nigdy nie dor贸wnam matce w

pobo偶no艣ci. Ani tobie w trosce o innych.

Ci臋偶ko mi wyje偶d偶a膰, kiedy widz臋 ci臋 bez si艂.

A i tak spa膰 nie mog臋.

Kr贸lu, ten stra偶nik twierdzi, 偶e grozi ci niebezpiecze艅stwo. Kto zagra偶a

kr贸lowi?

Twoja matka na stasie sp艂oni. Kto nad sztertami przy ogniu ta艅czywa艂a? Umry,

dosi臋gnie mnie ogie艅.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.