Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Pi膰 po wod臋, a potem na r膮k drewna. A, chyszo, ja musz臋 艣niadanie szykowa膰.
Wiesz, dopiero co g艂ow臋 do poduszki prze艂o偶y艂em. Kurnie b臋dzie pyta艂, czy
wyspalesz. Wszystko ma by膰 gotowe.
Ale wpierw ogarnij podw贸rze. Kurnie mo偶e zobaczy膰 takiego chlebu.
Jego ludzie go narobili.
Zobaczcie. Musia艂 si臋 przestraszy膰 psu艂.
Wybacz. Wybacz, najja艣niejsze panie. Wybacz.
Zaraz wyszuc臋 go za drzwi. Nie, zostawcie.
Przed polowaniem z艂y znak. A to, ksi膮偶e, kota si臋 boi?
Kr贸lu.
Nagunka ruszy艂a.
Kot贸w?
Zawsze.
Gospodarzu, to za twoje trudy. Dzi臋kuj臋.
Kr贸l bardzo zadowolony z go艣ciny. Dzi臋kuj臋.
Tylko 偶ebym jeszcze sam wszystkiego nie musia艂 robi膰.
Gdzie si臋 posia艂 ten ch艂opak?
Spu艣膰cie mnie!
Zamknij si臋, bo si臋 ubij臋 na miejscu.
Szkoda by by艂o.
Gdzie艣 jak jest.
Witujcie si臋!
By艂 pewnie mi艂y.
Trzeba by艂o w karcie siedzie膰.
Mamy robot臋 do zrobienia i nikt nam nie mo偶e rozchodzi膰.
Jak swoje zrobimy, to pieszczek to uwolni. A jak nie, to trudno. Umrzesz z
i z pragnienia. Wola nie wzi膮艂 i grzechu nie b臋dzie.
Cze艣膰 ci臋, zajednik. Co chcesz zrobi膰?
Ko艅cz si臋 z nim.
Dagonka posz艂a. Ju偶?
Prosi艂 ju偶 trzecie.
Nie kr贸lowi 艣pieszno na 艂owy. A my zaporujemy na niego.
Pochod藕cie.
Laudatoriazus. In secula seculorum.
Dobrze spa艂a艣, pani?
Mia艂am dziwny sen.
Sta艂am sama na szczycie wzg贸rza od Jana w Chabit, a stamt膮d roztacza艂 si臋 pi臋kny
widok na ca艂膮 okolic臋. To by艂 znak.
Znak, 偶e Pan B贸g mnie wzywa, abym by艂a za Nim.
Nie, nie, nie b贸j si臋. Jeszcze nie umiera, nie.
Ale najwy偶szy czas, 偶ebym zrobi艂a kolejny krok.
呕ebym wzi臋艂a habit.
Od dawna mam takie uczucie, 偶e powinnam to zrobi膰, ale nie
mia艂am odwagi.
Odwagi?
Tak. Ja nie znam odwa偶niejszej niewiasty od ciebie i pobo偶niejszej.
Niepotrzebnie ci chawi膰, 偶eby s艂u偶y膰 Panu Bogu.
Tak wspaniale zarz膮dzasz tymi ziemiami.
Dzi臋kuj臋, 偶e tak mnie doceniasz, ale wiedz, 偶e 偶ycie do czasu naprawd臋 nie
najwa偶niejsze. Zreszt膮 mam tutaj zaufanych urz臋dnik贸w.
Zdam si臋 na ich rad臋, pomoc, dzia艂anie.
Ale najwy偶szy czas, 偶ebym zrobi艂a ten ostatni krok.
Ale nie ostatni.
Ja po 艣mierci m臋偶a nie widzia艂am dla siebie lepszej drogi. Nie mia艂a艣 dzieci.
A mnie moje dzieci ju偶 nie potrzebuj膮.
Twoja matka Kunegunda ju偶 nie 偶yje.
El偶bieta jest daleko, a Kazimierz postanowi艂 sam dzika膰 koron臋, wi臋c niech
on dzika.
Chc臋 si臋 modli膰 za niego, ale b臋d膮 jak nie bli偶ej Pana Boga.
ale przed tym chcia艂am jeszcze zobaczy膰 El偶biet臋. Chc臋 mie膰 pewno艣膰, 偶e tron
Polski i korona polskich kr贸l贸w nie p贸jd膮.
Jak twoja g艂owa?
Troch臋 kufli wychylili艣my.
Wiem, co uknu艂e艣 spod czasy. Mia艂 mi la膰 mocniejszy mi贸d, 偶ebym dzisiaj chybi艂.
Ale przejrza艂em tw贸j podst臋p. Id藕 i mi wszystko wy艣piewa艂. Zdrada!
B臋d臋 musia艂 z nim powa偶nie pom贸wi膰.
Niez艂y stratex ciebie, ale i Litwin nie taki cienny, jak o nim m贸wi膮. To jest
m贸j dzie艅.
Tak?
Dowodnij.
Zobaczymy, kto sobie lepiej poradzi.
Je艣li kr贸l pojecha艂 bardziej na p贸艂noc.
Tutaj niedaleko jest Gawra.
Dam g艂ow臋, 偶e kr贸l nie zaprosi艂 ksi臋cia Litewskiego, 偶eby polowa膰 z nim na
zaj膮ce. B臋dzie chcia艂 ubi膰 nied藕wiedzia.
Ch贸r jest coraz lepszy. Dzi臋kuj臋.
Du偶o 膰wiczymy. To bardzo dobrze.
Pani, masz go艣cia z Krakowa?
Ale ja nie spodziewam si臋 nikogo.
Niewiasta czy m膮偶? Niewiasta, pani.
Zatem pani Pilecka.
Pani.
Witaj.
Chyba masz wa偶ne wie艣ci z Bawelu, skoro przyby艂a艣 bez uprzedzenia.
By艂 problem z wys艂aniem go艅ca z listem. Mieli艣my na zamku zaraz臋. Zaraz臋?
Raczej my艣leli艣my, 偶e mamy, bo obawy na szcz臋艣cie si臋 nie sprawdzi艂y.
Ale kto ta choroba?
Twoja wnuczka Kundzia i osmistrzyni. Ale Kundzia czuje si臋 ju偶 dobrze.
Biedne dziecko.
Kr贸lowa Anna czuwa艂a przy nim odosobnieniu. Radzono jej, aby nie
dziecka z obawy przed zara偶eniem, ale nie chcia艂a s艂ucha膰.
Bo Anna jest bardzo dobr膮 matk膮.
A po tym wszystkim kr贸l pojecha艂 na polowanie z ksi臋dzem Olgierdem, kt贸ry go
specjalnie zaprosi艂.
Zacie艣niamy sojusz z poganami?
Chyba m贸j syn wie, co robi.
Poganie niejeden raz potrafi膮 zaskoczy膰.
Co masz na my艣li, Katarzyna?
Pewnie mnie pot臋pisz, pani, ale kr膮偶y艂y pog艂oski, 偶e zarazie winna jest regla.
Musia艂am si臋 dowiedzie膰, jaka jest prawda. Je偶eli tak... Coknuj臋.
艢ledzi艂am j膮 i us艂ysza艂am, 偶e ta wied藕ma litewska jest gotowa przyj膮膰 chrzest.
Naprawd臋?
To znaczy, 偶e lata sp臋dzone w艣r贸d pobo偶nych ludzi otwar艂y jej oczy i serce
Pana Boga.
Twoja m膮dro艣膰 i mnie otworzy艂a.
Bo kiedy to us艂ysza艂am, to jakby grunt usun膮艂 mi si臋 spod topu.
Teraz jestem z艂a, 偶e zawsze tak surowo ocenia艂a megr臋.
Nie by艂am wobec niej sprawiedliwa. Tak jak ja wobec Anny, ale naprawd臋
Katarzyno.
Niewa偶ne ile mamy lat, ka偶dego dnia Pan B贸g daje nam szans臋, 偶eby stawa膰 lepszy.
Jak Gabia poczuje si臋 lepiej, b臋dziesz jej potrzebna.
Na nic jej si臋 nie przydasz, jak zupe艂nie upadniesz w si艂.
Masz racj臋. Dzi臋kuj臋.
Jak wiesz i艣膰 spa膰?
Nie mog臋. Musz臋 zosta膰. Czuwa膰.
Zast膮pi膰. Jak tylko co艣 si臋 zmieni na tym, jak si臋 o tym dowiesz.
Musz臋 zosta膰.
Eliasz m贸wi, 偶e...
Gabi jest na kraw臋dzi 偶ycia i 艣mierci.
Jej dusza si臋 waha.
Nie mog臋 jej zostawi膰 w takiej chwili.
My艣lisz, 偶e wie, 偶e tu jestem?
呕e to czuj臋?
Nie daj mi tu umrze膰.
Nie b臋d臋 ju偶 podbiera艂 karczmarzowi miodu.
Wiecuj臋.
Przysi臋gam na imi臋 mojej matki.
Mog艂em pieca膰 wcze艣niej.
Ludzie m贸wi膮, 偶e Gabia zachorowa艂a, bo z wied藕m膮 trzyma.
G艂upi艣.
Choroba to kara za grzechy, ale w艂asne, nie cudze. G艂upstwa ty gadasz. A jak
dzieci choruj膮, to za grzechy rodzic贸w.
Daj wi臋cej m膮ki.
Jakby by艂o jak m贸wisz, wied藕ma by ju偶 dawno Gabi臋 uzdrowi艂a.
A biedeczka ci膮gle le偶y i nie wiadomo, czy prze偶yje.
Wida膰, Pan B贸g si艂膮 nieczystym dzia艂a膰 nie daje.
Amen.
Gabia poczu艂a si臋 lepiej. Ma pragnienie.
Wspaniale.
Tak si臋 ciesz臋.
Eliasz kaza艂 zaparzy膰 dla niej pokrzyw臋.
Oczywi艣cie.
A ja musz臋 zaraz odm贸wi膰 modlitw臋. Dzi臋ki mn膮.
A ja musz臋 grochu gotowa膰.
Dzi臋kuj臋, gdyby nie ty.
Ja tylko poprosi艂am o pomoc Bogu. Ale to tw贸j up贸r ich przekona艂.
Twoja mi艂o艣膰 do niej.
Ale dopiero kiedy艣...
Tajemnica.
Nikt nie mo偶e si臋 o tym dowiedzie膰, rozumiesz?
To jest niebezpieczne dla nas obu.
Wystarczy. Chod藕.
Przejd藕my tam, bo uciekaj膮c przed nagonk膮, dzik skr臋ci i minie nas bokiem.
Olgierda nie s艂ysz臋.
Powinien by膰 niedaleko.
By艂oby dobrze, 偶eby mu si臋 post臋艣ci艂o.
Skoro te 艂owy maj膮 by膰 podzi臋kowanie.
艁owczu m贸wi艂, 偶e pu艣ci wi臋cej ps贸w od strony mokrade艂.
Jak p贸jdziemy dalej, sprawimy, 偶e ca艂a Wataha p贸jdzie na Olgierda.
Id藕my za tym.
Dzi臋kuj臋, Stanis艂aw.
Mieszczanie z S膮cza maj膮 pow贸d 艣wi臋towa膰.
Chc臋, 偶eby handel si臋 tu rozwija艂.
Dlatego na ziemi kandomierskiej mieszczanie b臋d膮 zwolnieni trwa.
Prosz臋, przeka偶 te dokumenty kanclerowi Zbigniewowi i niech wraz z
kastelanem krakowskim przy艂o偶y piecz臋膰.
Przeka偶臋. Musz臋 si臋 odpowiedzie膰.
Tata偶uno, tak szybko p艂ynie czas, kiedy przyje偶d偶asz.
Tak?
Pani Goniec przywi贸z艂 list.
Daj.
To zw臋dziesz od enowietnych?
Widz臋, 偶e dobre wie艣ci.
El偶bieta przyje偶d偶a.
Zatrzyma si臋 na Wawelu, ale mnie te偶 odwiedzi.
Wspaniale.
Te偶, no, wszystko uk艂ada si臋 po mojej my艣li.
Roboty mia艂em huk.
Nic dziwnego, samego kr贸la go艣ci艂em. Nie pierwszy raz zreszt膮.
Ale nigdy z nadst臋giem.
Siadaj, ledwo si臋 na nogach trzymasz.
A kto to wszystko zrobi?
Tyle sprz膮tania.
A tego, tego ch艂opaka nie ma.
W kuchni dwie balie brudnych naczy艅 czekaj膮.
Jak wr贸ci i powie, 偶e przysn膮艂 nad rzek膮, to mu sk贸r臋 zwoje.
Nie zaszkodzi.
I jeszcze drewna przynie艣膰 trzeba.
No siadaj, potem ci pomog臋 i drewna przynios臋. No siadaj tutaj ze mn膮.
A co ty dzisiaj taki weso艂y i do ludzi
偶yczliwy?
Tak zmieni艂e艣?
Lepiej.
呕eni臋 ci臋.
Z kim?
Jeszcze nie wiem.
Do rodziny na 艢l膮sk jad臋. Pono膰 maj膮 tam dla mnie jak膮艣 kandydatk臋.
A to wniszuj臋.
A ona ci臋 chce?
呕eby艣... sobie nadziei niepotrzebnie nie chobi艂.
To c贸rka tamtejszego kata. Aha, to wszystko wyja艣nia.
Przywyk艂a do chwawego fachu.
A m贸wi po naszemu? Bo to na 艢l膮sku ch贸r nie bywa.
Jako艣 si臋 dogadamy.
Tylko, 偶eby 艂adna by艂a.
A czemu ma by膰 szpetna?
No i 偶eby m艂oda by艂a.
Ze stach膮 same k艂opoty.
Idziecie, ci nie dam.
Pojad臋, to si臋 przekonam.
Id藕my ju偶 lepiej po to drewno.
G艂uscy jest.
Jest.
Wyskoczy艂 z krzak贸w prosto na nas.
Kazimierz gdzie? Tam, za tym zagajnikiem.
Mo偶e upolowa艂 jak膮 biewi贸rk臋?
Jak mu si臋 poszcz臋艣ci艂o?
Zobaczcie.
Chyba za daleko zaszli艣my.
Gdzie ta odbie偶yna?
Wracajmy, kr贸lu.
Z pustymi r臋koma nie wracam.
No, Kazimierzu, widz臋, 偶e si臋 niewiele up...
Bracie. Ej, ej, ej, ej.
Ja my艣la艂em, 偶e pr贸偶nuj臋 po ci臋偶kiej nocy.
Trzeba mu co艣 da膰 do pita. Czekaj, czekaj, czekaj, czekaj. Do ognia trzeba
posadzi膰. Tutaj.
O, siadek.
To by膰 piwo.
Masz to przepij. No, m贸w.
M贸w, co si臋 sta艂o.
Skupi艂em cebrzyk.
Z drodz膮 straci艂.
Przepraszam. Kto by si臋 tak a偶 cebrzykiem przyjmowa艂?
No m贸w co si臋 sta艂o, kto ci to zrobi艂? Nie wiem.
W g艂owach mieli kaptury. Oni chc膮 zabi膰 kr贸la.
A gdzie?
Ju偶 dobrze.
Panie, musz臋 wyj膮膰 strza艂臋.
Rybiej!
Zbierz wszystkich natychmiast, wracamy na Wawel.
Ale niech dwudziestu ludzi zostanie w lesie, 偶eby znale藕膰 tych 艂otr贸w. I
okoliczne wsie trzeba sprawdzi膰. Macie szuka膰 do skutku.
Og艂osisz, 偶e kto ich dopadnie, dostanie nagrod臋.
Tak, panie.
Co艣 Ja艣ka nie widz臋.
Znasz go, panie. Nie odpu艣ci.
Co艣 dziwnie boli.
Ale to w ko艅cu tylko nog臋 chyba prze偶yj臋.
Znowu mam u ciebie d艂ug wdzi臋czno艣ci.
Ta strza艂a by艂a dla mnie.
Gdyby艣 tylko nie podszed艂. Chyba nie powiniene艣 zaprasza膰 mnie na wawel.
Ilekrot si臋 pojawiam, kto艣 chce ci臋 zabi膰.
Mo偶e zawsze, kiedy kto艣 chce mnie zabi膰, to ty jeste艣 w pobli偶u.
Panie! Panie!
Panie!
Czy mo偶na wierzy膰 w to, co gada?
Sam m贸wi艂e艣, 偶e pewnie chos贸b straci艂.
Sam by tego nie wymy艣li艂.
Jest na to za g艂upi.
Trzeba ostrzec kula.
Tylko jak?
Witaj, 呕elis艂awie.
Piwa!
Chc膮 mnie ubi膰.
Uciek艂em im, ale wr贸c膮 po mnie.
B臋dzie dobrze.
W nast臋pnym odcinku... To
nie
jest pro艣ba, Egle.
M贸j brat ma 偶y膰.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.