All language subtitles for Korona krolow odc 63

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

To ten medyk z Poznania.

Zna si臋 ponownie na chorobach lepiej ni偶 Eliasz. A na co on tu?

Wezwa艂 go. Ale po co? A to nie wiesz.

Zaraz.

Anio艂, gdzie Eliasz na ciebie czeka?

Podejd藕. Podejd藕.

Czurciu.

Spokojnie.

Jestem.

Jestem tutaj.

Siwe oczka stulisz, do snu si臋

przytuli.

Ko艂ysz mi si臋, ko艂ysz, dziecino

malutka.

Mnie w ko艣ciach 艂amie. Mo偶e i ciebie choroba rozk艂ada.

M贸wi膮, 偶e to wszystko przez Egle.

Od mojej matki Wara.

Bo co?

Bo... Widzicie?

Ju偶 nie jest taka harda.

Matki przy niej nie ma, to si臋 nie odwa偶y.

Chcesz si臋 przekona膰? Nie do艣膰, 偶e jej matka sprowadzi艂a zarad臋, to ta jeszcze

mi grozi. Jakby to by艂a zaraza, to ja bym pierwsza le偶a艂a trupem.

Nikt nie sp臋dza艂 z Gabij膮 tyle czasu, co ja.

Choroba jej si臋 nie ima.

W ko艅cu jest c贸rk膮 wied藕my.

Wypluj to.

Wypluj te s艂owa. Bo co?

Ods艂o艅cie jej g艂ow臋 i wezwijcie trzech krzepkich s艂u偶膮cych, 偶eby przytrzymali

kr贸lewn臋.

Panie, chcesz przy艂o偶y膰 rozszerzone 偶elawstwo do

g艂owy kr贸lewny? Bez obaw.

Spr贸buj臋 nie ugotowa膰 jej m贸zgu i nie pomarszczy膰 b艂on.

Matko, boj臋 si臋.

Kundziu, ju偶, ju偶.

Ju偶 jest ch艂odniejsza.

Zdaje si臋, 偶e zio艂a Eliasza pomog艂y.

Ot pokutowa艂a swoje przewiny i choroba ust膮pi艂a.

Widocznie nie mia艂a wielkich grzech贸w.

Je艣li nazw臋 ci臋 g艂upcem i ka偶臋 kopniakami wyp臋dzi膰 z zamku, zostan臋 za

ukarana chorob膮?

Pani... Piotr z Poznania jest jednym z najlepszych chirurg贸w w

Europie. Ale to ty j膮 wyleczy艂e艣, Eliaszu. Na szcz臋艣cie choroba nie

powa偶na.

Gdyby dwa 艣wiat艂a w ksi臋偶ycu rozniesi艂a humor贸w,

radzi艂bym...

kr贸lowej upu艣ci膰 krwi.

Chce mi si臋 pi膰.

Ju偶, kochanie. Zaraz zaparz臋 ci zi贸艂.

Eliasu.

B臋dzie zdrowa, prawda?

Tak.

Choroba j膮 wycie艅czy艂a. Musz臋 nabra膰 si艂.

Stawiam na Edmundusa. To on pierwszy upoleje z wie偶a. Ja wiem.

Ostatni raz jak bi艂 rochatyn臋 w ziemi臋, to dzik przeszed艂 obok.

Bo si臋 go pierwszy toporem rzuci艂.

S艂owo, 偶e to ja wygram?

Odnot臋 twojej siokry?

Ty ju偶 sobie tam wzi膮艂e艣.

Panie!

A ty my艣lisz, 偶e kto wygra?

My艣l臋, 偶e polowania nie b臋dzie.

Czemu to?

Kr贸lka z obcym miejsc przygotowania. Kr贸lewna Kunegunda ta chorowa艂a.

Mam, panie, powiedzie膰 wszystkim, 偶e nie przyjdziesz na 艣niadanie? Nie jestem

g艂odny. Mo偶e chocia偶... Powiedzia艂em.

Ojciec Eliasz czeka pod drzwiami.

Dlaczego nic nie m贸wisz? Wo艂aj go.

S艂ysza艂em, 偶e nie chcesz je艣膰, panie.

Wiem, 偶e to ze zmartwienia, ale mo偶esz si臋 teraz uspokoi膰. Odwiedzi艂 mnie dzi艣

Piotr z Poznania.

Doskona艂y medyk.

Wcze艣niej zabada艂 rodziny tych dw贸ch, kt贸rzy zmarli.

Rozwiem moje l臋ki. W mie艣cie nie ma choroby, kt贸ra wywo艂uje zaraz臋. Dzi臋ki

a jak kundzie?

Du偶o lepiej.

Ju偶 ki艂a otwiera艂a oczy, teraz 艣pi.

Pozwoli艂em cudce, 偶eby pomog艂a kr贸lowej j膮 dogl膮dn膮膰.

Wanie przy艂o偶y艂 dziecka.

Bardzo Ann臋 wyczerpa艂o.

A uchmistrzyni?

Niestety nie mam dobrych wie艣ci. Gabriela przesta艂a pi膰 i je艣膰.

Nie ma z ni膮 kontaktu.

Naprawd臋 my艣lisz, 偶e temu chrze艣cija艅skiemu Bogu wystarczy tylko

Adro, chcesz si臋 ochrzci膰?

呕adnych dar贸w mu si臋 nie sk艂ada?

Nie, nie s艂ysza艂em o tym.

A co ty by艣 Boga ofiarowa膰?

Rozpali艂abym wielki ogie艅 na jego chwa艂臋.

Koniec, Pawe艂.

Kr贸l Kazimierz przyb臋dzie to dzi艣 wiecz贸r ze twoj膮 艣wit膮. Przygotujcie

I dopiero teraz si臋 o tym dowiaduje?

Czego jak go do wieczerzy przygotuje?

Kr贸lewski pod czaty przyb臋dzie niebawem.

Po co tu kr贸l przyje偶d偶a?

Rusza st膮d na polowanie o 艣wicie. Na polowanie?

A zarazem na zamku nie ma?

Pewnie, 偶e nie.

Kr贸lewna Kuncia zdrowa.

Wszyscy si臋 raduj膮.

Naprawd臋? Wszyscy zdrowi?

Przecie偶 m贸wi臋.

Wracam z wami na Babel. Jak najszybciej.

Ciesz臋 si臋, 偶e kundzia ma si臋 lepiej. My艣la艂em, 偶e to co艣 powa偶nego.

Aldona ca艂膮 noc czuwa艂a przy niej.

Chc臋 je zobaczy膰.

Odsypiaj膮 noc. Potrzebny im spok贸j.

Prze艣pimy si臋 w karczmie, a rano ruszymy na 艂owy. Mamy tyle do om贸wienia.

i do opicia.

Zapewniam ci, 偶e piwo maj膮 tam przedmiot. A mi贸d?

Ka偶e pod czaszem uzapakowa膰 par臋 byczu艂ek. Witaj, ksi膮偶臋!

Spisij mi!

Dobrze, 偶e jeste艣.

Mundzia, co z tob膮?

Chcia艂am ci臋 tylko przykry膰.

Ju偶 mi lepiej.

C贸reczko.

Ksi膮偶臋ta Mazowieccy ju偶 偶a艂uj膮, 偶e z艂o偶yli ho艂d Luksemburczykowi. Jeszcze

najazd.

Ostatni atak sporo mnie kosztowa艂.

Straci艂em ludzi.

Wszystkie 艂upy. Pod P贸艂tuskiem s艂ysza艂em.

Wynagrodz臋 ci to druhu.

Panie, kr贸lewna si臋 obudzi艂a.

Wspaniale. Chod藕my.

Witaj, Jaszko.

Wi臋c bym wola艂a ze stajennego wyj艣膰.

膯wiczy膰. W stanie.

Pisanie jest jak haftowanie.

Mo偶na wyczarowa膰 zdania pi臋kne, niczym kwiaty i motyle.

A haftowa膰 przecie偶 lubisz, prawda?

Ciebie lubi臋.

Potrafisz tak wszystko pi臋knie wyt艂umaczy膰.

A ty jeste艣 dobrym duchem tego dworu.

Wierz臋, 偶e tu jestem.

Wiesz, 偶e Katarzyna chcia艂a wys艂a膰 mnie do 艢widnicy?

Tylko pozazdro艣ci膰.

Niby czego?

To dw贸r, na kt贸rym goszcz臋 uczeni ludzie z ca艂ej Europy.

Tam rozmawia si臋 o poezji i o muzyce.

Muzyce.

Muzyk臋 te偶 lubi臋.

Anna.

Najgorsze za nami.

Jeste艣 taka blada. Ale szcz臋艣liwa. Przegonili艣my chorob臋.

Moja siostra to najdzielniejsza wojowniczka. Przegoni nawet zaraz.

Olgierd.

Kr贸lowo, ty moja.

Jak si臋 masz, piskulaku?

Zjad艂abym co艣.

O, i to mi si臋 podoba. Woju.

Dajcie mojej siostrzenicy jakie艣 solidne 艣niadanie.

Najpierw niech si臋 napije naparu z zi贸艂.

Zi贸艂ka? To niech oni sobie sami pij膮. Ja ci dzika t艂ustego upoluj臋.

A jego m臋偶 na serce doda ci si艂y.

Dajcie Kundzi spok贸j. Id藕cie.

Id藕cie st膮d. Ona musi odpocz膮膰.

Dzi臋kuj臋 ci.

Do Krakowa jad臋. Zostan臋 u was na jedn膮 noc.

Miejsca nie ma.

A tamci go nie zwolnili? Odje偶d偶aj膮 przecie偶.

Czyli to s艂udzy z Wawelu.

Przygotowujemy miejsce dla kr贸la. Orszak dopiero si臋 zjedzie. Kr贸l Kazimierz tu

b臋dzie? We w艂asnej osobie.

Jutro jedzie na polowanie, a dzisiaj zabawi u nas.

To dajcie cho膰 chwil臋 spocz膮膰. Wychyl臋 kufel piwa i od razu ruszam w drog臋.

To chod藕cie.

S艂yszeli艣cie?

Zobacz, jakie mi臋kkie.

Ka偶e z tego uszy膰 dwie suknie.

Jedn膮 dla ciebie, drug膮 dla mnie.

Co, takie same?

Pewnie.

B臋dziemy wygl膮da膰 jak siostry.

Dla kogo ja si臋 tu mam stroi膰?

Mo偶e gdybym pojecha艂a do 艢widnicy, to co innego.

Wybi艂am ju偶 to z g艂owy Katarzynie, nic si臋 nie martwi.

No i mo偶e nies艂usznie.

Mo偶e kogo艣 bym tam znalaz艂a.

Naprawd臋 chcia艂aby艣 pojecha膰?

I mnie zostawi艂a?

To jak dla ciebie? Nie, oczywi艣cie, 偶e nie, matko.

Wiedzia艂am.

Wiedzia艂am, 偶e wolisz zosta膰 na Wawelu.

Zobaczysz, nie po偶a艂ujesz. Ja dla ciebie takiego kandydata na m臋偶a szykuj臋.

Kogo?

Maj臋tny.

Urz臋dem. Na dodatek przyjaciel kr贸la.

Krewni nie b臋d膮 przeciwni. Kto to jest matk膮?

Pami臋tam, jak w tych lasach na nied藕wiedzia polowali艣my.

Co w barciach kr贸lewskich buszowa艂.

Tak, biskup Grot nam dyspensy udzieli艂.

Bo post by艂.

Sam z wami polowa艂.

Ka偶dy z niego my艣liwy, cho膰 na co dzie艅 w stukience chodzi艂.

Wy chyba nie za bardzo si臋 lubicie.

Zakopali艣my top贸r wojenny. Sprawa krzy偶ak贸w nas pojedna艂a.

Mo偶e i jacie z nim za przyja藕nie.

Nie nazwa艂bym tego przyja藕ni膮.

Raczej chwilowy rozejm.

Co to ma by膰? Zabra膰 to piwo? Dajcie wino!

呕wabo!

Widziale艣 wiecholk贸w?

Ju偶 dawno powinni tu by膰. A ten rycerz, co si臋 tu ch臋ci艂, pojecha艂? Pojecha艂. To

na co czekasz?

Le膰 po fajde i g膮siora.

Przecie偶 kr贸lewski goniec m贸wi艂, 偶e na Wawelu wszyscy zdrowi. Tylko kr贸lewna

wyzdrowia艂a. Gabi j膮 coraz gorzej. Widzia艂a艣 j膮?

Nie. Eliasz m贸wi艂, 偶e trzeba si臋 modli膰.

Ale ja nie umiem si臋 modli膰.

Radz臋, matko.

Pr贸bowa艂am si臋 modli膰.

Ale wida膰, ten chrze艣cija艅ski B贸g za nic ma takich jak my.

Ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha.

Nag膮tka kiedy ruszy?

O 艣wicie, bracie.

Panie.

Z艂apali艣my cz艂owieka, kt贸ry si臋 kr臋ci艂 przy karczmie.

Wprowad藕cie go.

Nie z艂apali艣cie, tylko sam si臋 wam odda艂em. I dlatego krad艂a艣 si臋 pod

ju偶 wcze艣niej tu by艂, panie.

Panie, jestem rycerz Dobek Skonar.

M贸j ojciec mia艂 pod p艂owcami przy kr贸lu 艁okietku walczy膰, ale si臋 nie stawi艂.

Jego ludzie si臋 zbuntowali.

Za kar臋 kr贸l W艂adys艂aw odebra艂 nam po艂ow臋 gruntu. Cz艂owieku, m贸w szybciej o

ci chodzi, bo nam tu z trawa stygnie. Kr贸lu.

Kr贸lu, oddaj nam nasze ziemie, bez nich moja rodzina podupad艂a.

A co, mam podwa偶a膰 decyzj臋 mojego ojca?

My艣my zawsze wiernie s艂u偶yli ziemi 艂a艅czyckiej, jako jej gospodarze i

Zna艂em Jana Skonar.

By艂 dobry rycerz. Do czasu wida膰.

Zawiedli艣cie mojego ojca.

Wyprowad藕cie go.

Nie, czekajcie.

Je偶eli jeste艣 z tak godnego rodu, jak m贸wi Pe艂ka,

To mo偶e przyszed艂 czas na odkupienie waszych win.

Je偶eli b臋dziesz mi wiernie s艂u偶y艂 do wiosny, to dam ci las. Dziesi臋膰 艂an贸w

franko艅skich przy lesie kr贸lewskim nieopodal Konar.

Wykarczujesz go, osiedlisko zbudujesz.

Robota ci臋偶ka, ale jak na kogo艣 takiego jak ty, kto kocha ziemi臋 艂a艅czyck膮, to

chyba szlachetne wyzwanie.

B臋d臋 ci wiernie s艂u偶y艂, panie.

Dzie艅 dobry, kr贸la. Dzie艅 dobry.

Chc臋 j膮 pobaczy膰.

Ju偶 udzia艂a艣 i to nic nie da艂o.

Musz臋 spr贸bowa膰 jeszcze raz.

Mam nowe zio艂a.

Za p贸藕no nie obudzi艂a艣, 偶e nie wiem, co w og贸le wyobudzi.

Nie pu艣膰 si臋 do Gabini. Ja j膮 obudz臋.

Mnie pos艂ucha, bo mnie mi艂uje. Nie, ty nie mo偶esz.

Pu艣膰cie mnie.

Znajdziemy inny spos贸b.

Znajdziemy.

Kr贸lowi ka偶ecie na siebie czeka膰? Prawdziwa sztuka nie znosi poganiania.

Jeszcze 偶ebym nigdy na oczy kr贸la nie widzia艂a, jaki on pi臋kny.

Wy do chala zaplecze przebiegacie. Ju偶, ju偶, ju偶.

Zdrowie!

Mojej 偶ony, kr贸lowej Anny.

Zdrowie!

Zdrowie! Mojej siostrze, niczy kundzi.

Zdrowie!

I 偶eby ci, panie, jutro r臋ka nie zadr偶a艂a.

Ta r臋ka jest jak 偶elaza.

Z jego g艂ow膮, moj膮 r臋k膮, ca艂膮 Europ臋 zawojujemy.

Pami臋taj, panie, 偶e kr贸l ma nieskorsz膮 r臋k臋.

Zmierzymy si臋.

Najpierw wytrze藕wiej, stary nied藕wiedziu.

Dalej. No gadaj, no. Nie, nie powiem.

Dalej, wied藕my, spu艣膰my kr膮g. Za pomoc膮 naszych r膮k. Ugotujmy dzi艣

potraw臋, co zapewni nam zabaw臋.

Daj, 艣limaka, ogon szczurzy. Sok z modliszki, 艂eb wiar szczurzy.

Z Litwina.

C贸偶 oddali, tu przyjecha艂 i si臋 chwali.

Nie puszcz臋 pierwszy zwierz臋.

To nic inni murycerze.

Czyj paznokcie z prawej r臋ki kr贸la? Co nie zazna艂 m臋ki?

Lisim sprytem rz膮dzi艂 t艂umnie. Wszyscy go wielbili t艂umnie.

A na koniec dla os艂ody.

Paj膮k. Krzy偶ak!

Nie powinnam si臋 was wyrzaka膰.

Widzisz j膮?

Kogo?

Bogini 艣mierci.

Glitiny.

I 偶e sw贸j mi臋zorem gardzi je.

Utnij ten mi臋zor.

Ale ja nic nie widz臋.

Pi.

A ja i tak pierwszy ubij臋 tego dzika.

On jest w 艣rodku.

Dobrze si臋 bawi.

Do pacho.

Do czasu.

w nast臋pnym odcinku.

By艂oby dobrze, 偶eby mu si臋 poszcz臋艣ci艂o.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.