All language subtitles for Korona krolow odc 61

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zapisy pokojowe mi臋dzy kr贸lestwem a zakonem uzgodnione wino Wroc艂awiu z

kr贸la Czech Jana nie spodoba艂y si臋 艣wieckim i duchownym doradcom kr贸la

Kazimierza. Kr贸l zgodzi艂 si臋 z nimi i wszak inn膮 obra艂 drog臋.

Na wypadek wojny z zakonem postanowi艂 wys艂a膰 kolejn膮 skarg臋 do stolicy

apostolskiej przeciwko haniebnym dzia艂aniom krzy偶ak贸w.

A dzia艂o si臋 to w roku pa艅skim 1337.

Dobrze.

Mo偶esz przepisa膰 na czysto, ale bez ostatniego zdania rok 1337 jeszcze si臋

sko艅czy艂.

Bracie Wojciechu, czy zakon najedzie na Polsk臋?

Kr贸lu robi wszystko, by tak si臋 nie sta艂o.

Ale nie chc臋 te偶 ust臋powa膰 zakonowi.

Teraz tak naprawd臋 wszystko w r臋kach papie偶a Benedykta II.

Macie zabra膰 rusztowanie natychmiast, przeszkadza. Ale ten malarz, W臋gier, co

nie b臋dzie go potrzebowa艂? Nie przyjecha艂. No ty偶e, no to ile razy mamy

sk艂ada膰 i rozk艂ada膰? Ile razy b臋dzie trzeba?

O, to co si臋 za jeden?

Pozw贸l, jest Mazowsza. No w艂a艣nie widz臋 sk膮d te maniery.

Do kr贸la musz臋. Za bram臋 chyba.

Starze! Co to wa偶ne, panie?

Musz臋 si臋 widzie膰 z kr贸lem.

Nigdzie nie mog臋 jej znale藕膰. Sta艂o si臋 co艣?

Jak chcesz, 偶eby ci powr贸偶y艂a, czy rych艂o wyjdziesz za m膮偶, to nie r贸b

nadziei. To wiecie, czy nie?

Widzia艂am, jak Egle... Wiedza o tym, co si臋 dzieje na zamku, to cenny skarb.

Tak 艂atwo chcesz z niego zrezygnowa膰?

Jak napowied藕 i co widzia艂a, jak zdradzisz, dlaczego szukasz Egle?

To chyba co艣 wa偶nego, skoro tak si臋 piekisz.

Och, mistrzyni za nie mog艂a. Moja matka b臋dzie umia艂a jej pom贸c.

Co si臋 sta艂o, mistrzyni?

Ca艂y poranek narzeka艂a, 偶e jej zimno, ale zrobi艂a si臋 czerwona. A potem obla艂y

j膮 poty i nie mog艂a rzec ani s艂owa.

Pod czasz臋 kaza艂 jej si臋 po艂o偶y膰, ale nie wysz艂a z kuchni, bo... Co potem?

Pad艂a na ziemi臋. Martwa?

呕yje, ale 藕le z ni膮.

Widzia艂am, jak Egle segreguje zio艂a, a wiem, 偶e cz臋sto suszy je w stajni.

Mo偶e Eliasza trzeba wezwa膰? Biegnij po niego.

Panowie, w sam膮 por臋.

Nie mo偶e wytrzyma膰 na maweru, jak d艂ugo nie widzi swojego spytka. Kto艣 musi si臋

nim zajmowa膰, przecie偶 matki nie ma.

W艂a艣nie zacz膮艂 m贸wi膰.

Panowie, co艣 mnie omin臋艂o?

Radzili艣my nad sytuacj膮 we Wroc艂awiu.

Biskup Nankierz rzuci艂 kl膮tw臋 na Jana Luksemburskiego.

Nareszcie kto艣 si臋 postawi艂 Janowi.

No tak, tylko 偶e biskup jest teraz w ci臋偶kiej sytuacji. Zw艂aszcza w momencie,

kiedy ksi臋stwo przesz艂o pod panowanie Czech贸w.

Julian od dawna 艂upi dobra ko艣cielne.

Jak na pobo偶nego chrze艣cijanina przysta艂o.

Teraz za偶膮da艂 od biskupa zamku w Miliczu, kt贸ry przecie偶 jest w艂asno艣ci膮

kapitu艂y wroc艂awskiej. Rozumiem, 偶e biskup Nankier odm贸wi艂. A jak偶e? Jednak

najecha艂 zamek z mieszczanami wroc艂awskimi.

Dobrze, 偶e to...

Mocna warownia, trudna do zdobycia.

Jan odst膮pi艂.

Niestety, no s艂abo, jak diakona Henryka. Wierzbna, kt贸ry zarz膮dza艂 tym zamkiem.

Zbytnie umi艂owanie wina.

Podst臋pnie spili diakona. Ten odst膮pi艂. Jan zaj臋艂o zamek w Miliczu. Co na to

biskup Nankier?

Pisa艂 listy do Pragi.

Wysy艂a艂 pos艂贸w, ale to nikt nie da艂.

I wtedy rzuci艂 kl膮tw臋 na kr贸la.

Odczeka艂, a偶 Jan przyjedzie do Wroc艂awia i wtargn膮艂 do niego.

Dzielny m膮偶.

Potem jeszcze rzuci艂 kl膮tw臋 na rajc贸w wroc艂awskich, czyni膮cych mu wyrzuty. I

dobrze.

Niech si臋 wstydz膮, 偶e dali si臋 omami膰 z srebrnikami kr贸la.

Nie kr贸la, lecz kr贸lika, wedle s艂贸w Nankiera, kt贸re podobno Jana bardziej

rozsierdzi艂y ni偶 sama kl膮twa.

Mi艂osciwy panie, pose艂 z Mazowsza. Masz.

Nast臋pni, kt贸rzy pok艂onili si臋 Janowi.

Tylko dlaczego w potrzebie pos艂uj膮 do Krakowa, a nie do Pragi?

Czy ochmistrzyjniczka wzi臋艂a si臋 na bulgart艂a? Czego nie wiem, ale pono膰

straci艂a g艂os.

Wczoraj zmar艂 jeden kupiec na Podgrodziu. Przyjecha艂 z po艂udnia, mia艂

Majaki spowodowane wysok膮 ciep艂ot膮 i pono膰 tu ogie艅 w gardle.

Przed 艣mierci膮 nabi艂 si臋 jak ci臋ciwa. A dzi艣 mnie ju偶 prosili o zio艂a dla

wo藕nicy, kt贸ry wjecha艂 z tym kupcem do miasta. Ale Gabija nie wychodzi艂a

na targ. Ale ten kupiec przyby艂 do Krakowa kilka dni temu. Musz臋 jak

zbada膰 o chmistrzynie.

艁upi膮.

Porywaj膮. Gwa艂c膮 i morduj膮. 呕adnej 艣wi臋to艣ci nie znaj膮.

Diab艂y wcielone. Poganie. Wsiad ich ma膰. Konkretnie.

Wiecie, kto to by艂?

Jak i poprzednim razem, synowie Giedymina.

Kiejstut, Olgiert, Korybut, Rycerz Szurywi i ca艂a ta zgraja.

Rozbili艣my ich pod Pu艂tuskiem, 艂upy i je艅c贸w.

Odbili艣my, bo to nam nie pierwszy zna, ale... Czy to si臋 godzi, 偶eby poganie

chrze艣cijan n臋kali?

Nie znamy dnia i godziny.

Ca艂a dzielnica 偶yje w strachu.

A przecie偶 kr贸lowa Anna to jest Litwinka.

Jej rodacy powinni mie膰 baczenie, 偶e na polskich ziemiach w艂ada.

Na ziemi臋 kr贸lestwa si臋 nie zapuszczaj膮.

Dobrze, b臋dziemy radzi膰.

A ty odpocznij, bo艣 wielce utrudzony. 艢mile.

Zaprowad藕 pos艂a do kuchni, niech si臋 posili.

Jeste艣 potrzebna na zamku. Co艣 si臋 sta艂o, Annie?

Gabi, jest powa偶nie chora.

Musisz j膮 ratowa膰, prosz臋.

Najpierw musz臋 wiedzie膰, co si臋 sta艂o.

Chod藕, opowiesz mi po drodze.

A to przebli偶sze nam przecie偶 ni偶 dzika Litwa.

Mamy opu艣ci膰 braci chrze艣cijan w potrzebie?

A my艣leli o tym sk艂adaj膮c ho艂d lenny kr贸lowi Czech?

To niech teraz jego prosz膮 o wsparcie.

L臋dzej wy艂ysie je i garb mi uro艣ni, nimi otrzymaj膮.

Gdyby艣 tak siedzia艂, to ci wyro艣nie.

A Mazowszanie maj膮 to, co chcieli.

Litwini uk艂adni nie s膮, ale sami te偶 lekko nie maj膮.

呕e wspomn臋 tylko, jak zakon zesz艂ej ziemi zr贸wna艂 ich gr贸d pulen z ziemi膮.

A co zrobili Litwini?

Jak ju偶 wiedzieli, 偶e si臋 nie obroni膮, spalili ca艂y dobytek.

Potem pozabijali 偶ony i dzieci. Na koniec siebie.

Garstka ich ledwie zosta艂a z czterech tysi臋cy ludzi.

Wybrali 艣mier膰 na w艂asnych warunkach.

Chrze艣cijanin nie targnie si臋 na 偶ycie w艂asnych dzieci.

Je艣li ich nie pot臋pimy, to sami zostaniemy uznani za barbarzy艅c贸w.

I stracimy przychylno艣膰 papie偶a. Kt贸ra jest nam potrzebna do pokonania zakonu.

Milczysz, tanie.

Rozwa偶am wasze argumenty.

A teraz mo偶ecie odej艣膰.

Panie.

Naprawd臋 si臋 gardi臋?

Nie,

w 偶adnym razie nie mo偶na wej艣膰.

Prosz臋 o mnie wie艣膰.

偶e zmar艂 wo藕nica, kt贸ry wi贸z艂 chorego kupca z po艂udnia. A tolegliwo艣ci naszej

ochmistrzyni wygl膮daj膮 niestety podobnie. Ale Gabija nie umrze.

Modl臋 si臋 za ni膮. Wszystko w r臋kach pana.

Eliaszu, czyli to on mo偶e by膰 zara藕liwy?

Nie umiem tego jeszcze powiedzie膰, ale trzeba rozwa偶y膰 i tak膮 mo偶liwo艣膰. Nie

wchodzi膰 do tej celi.

Ale wszystko b臋dzie dobrze, prawda?

Trzeba zachowa膰 spok贸j i rozs膮dek.

czy Audra jest zagro偶ona.

Nie wiem, dlaczego niekt贸rzy si臋 zara偶aj膮, niekt贸rzy nie.

Najlepiej, jak Audra si臋 dok艂adnie umyje i zmieni ubranie.

I mo偶esz te偶 jej da膰 napar z ruty polnej.

Oczyszcza krew na febr臋.

Pomaga. Tak zrobimy.

Znam to ziele.

Tylko nie powiem, 偶e to jestem. Nie b臋d臋 si臋 zbli偶a膰.

Mowy nie ma.

Eliasz zabra艂.

Z ca艂ego serca boleje kr贸lu nad krzywd膮 Mazowsk膮. Nie w膮tpi臋 z pytk膮.

Lidzino nale偶膮 si臋 podzi臋kowania. 艢wietnie si臋 spisali. Tymczasem musimy

z艂aja膰, 偶eby nie mo偶na by艂o zarzuci膰 nam, 偶e popieramy krzywd臋 chrze艣cijan.

bo krzy偶acy tylko na to czekaj膮.

Nie doczekaj膮 si臋.

Co radzisz, Pytku?

Nie p贸jdziemy przecie偶 z odbetem na Litw臋.

Jedyny spos贸b to wezwa膰 Olgierda na Wawel.

Jednak nie chc臋, by poczu艂 si臋 upokorzony. Wszak to rogata dusza.

Wszystko zale偶y od tego, co w tym ge艣cie zobacz膮 Malbork, Praga, a za nimi

papie偶 w Aminionie.

Nie rozumiem, dlaczego kolejny mistrz malarski zrezygnowa艂? Czekali艣my na

od wiosny.

Na pewno mia艂 jaki艣 pow贸d, pani. Jaki?

Kr贸lowa El偶bieta pisa艂a, 偶e jest ch臋tny. Szkoli艂 si臋 przecie偶 w pracowni samego

Giotto di Bondone w Italii. A na W臋grzech na polecenie El偶biety namalowa艂

na niejednym zamku. Mo偶e jeszcze przyjedzie. Nie my艣la艂a艣, pani, 偶eby

kogo艣 miejscowego?

Oj nie.

Wawel nie mo偶e si臋 prezentowa膰 gorzej ni偶 zamki w臋gierskie czy w艂oskie. A

siedziba polskiego kr贸la wygl膮da jak piwnica.

Wystarczy tutaj po艂o偶y膰 worki z m膮k膮 i grochem pod 艣cianami.

Wybacz pani, wyobrazi艂am to sobie.

Jeszcze ludzie m贸wi膮, 偶e wydaj臋 niepotrzebnie pieni膮dze ze skarbca.

Chcia艂am na to przeznaczy膰 w艂asne klejnoty, ale kr贸l si臋 nie zgodzi.

Nie wiem czym si臋 przejmujesz pani, jak dot膮d nie wyda艂a艣 ani grosza.

Mi艂o艣ciwa pani, kr贸l chce z tob膮 m贸wi膰.

O czym chcesz m贸wi膰 kr贸lu?

Z najoszcz臋dniejsz膮 z kr贸lowych.

Potrzebuj臋 twojej rady.

Musimy zrobi膰 zapas leczniczych korzeni.

Teraz najlepiej je zbiera膰. Nigdy nie wiadomo, co si臋 mo偶e przyda膰. I nie

si臋, Gabijowy zdrowieje.

Sk膮d wiesz?

Mam tak膮 nadziej臋.

A do czasu, gdy sprawa si臋 nie wyja艣ni, chcia艂abym, 偶eby艣 zamieszka艂a w

Karyczmie. Po co?

W razie gdyby choroba okaza艂a si臋 zara藕liwa, tam b臋dziesz bezpieczna.

Nie chc臋. Wol臋 by膰 na zamku, blisko Gabiny.

Chaudry zrozum.

To po to mnie wyci膮gn臋艂a艣 z zamku?

Nie upuszcz臋 Gabiny.

Okaza艂a mi wi臋cej serca ni偶 ktokolwiek inny. Bo nie pozwalasz mi si臋 do siebie

zbli偶y膰.

Karzysz mnie ci膮gle za to, 偶e nie by艂o mnie przy tobie, kiedy mnie

potrzebowa艂a艣.

Wiem, 偶e zawini艂am. Wiem.

Od dw贸ch lat pr贸buj臋 wszystko naprawi膰.

Mi艂uj臋 ci臋 jak nigdy nikogo nie mi艂owa艂am.

Nad 偶ycie.

Dobrze rozumiem, chcesz zgani膰 Olgierda i jednocze艣nie tego nie robi膮?

Wystarczy, 偶e tu przyjedzie, 偶eby us艂ysze膰 s艂owa oburzenia, kt贸rych

mu oszcz臋dz臋.

By艂a艣 mu wdzi臋czny za nap臋dzenie strachu ksi臋偶antom mazowieckim? W艂a艣nie.

Jednak nie chcia艂bym twojego brata urazi膰, wzywaj膮c go na Wawel jak byle

Porad藕 mi, Anno.

Ty go znasz najlepiej.

Mam pomys艂.

Jaki?

Powiem, ale obytaj, 偶e w zamian napiszesz do El偶biecy z pytaniem, co si臋

mistrzem od fretk贸w, kt贸rego poleci艂a.

Mo偶e poleci nowego.

Dobrze.

A teraz s艂ucham.

Czy Ma艂gorzata pogodzi艂a si臋 ju偶 ze strat膮 narzeczonego?

Wiem od Jagny, 偶e bardzo dobrze by艂o.

Oczywi艣cie.

Moja c贸rka nie za艂amuje si臋 z powodu wyleg贸w. Jak nam by艂o to wyolbrzymi膰?

Kawaler, kt贸ry wybiera zakon zamiast ma艂偶e艅stwa, to tak偶e nie g艂贸wko.

Ale skoro Ma艂gorzata pyta艂a ju偶 o nim p艂aka膰, pora pomy艣le膰 o nowym

Twoja troska jest ujmuj膮ca.

Zobacz jednak, 偶e mam baczenie na wszystko.

Od razu zaznacz臋, 偶e ja tak nie my艣l臋.

Ale dla niekt贸rych dwudziestoletni膮 pann臋 bez narzeczonego dzieli ju偶 tylko

od staropanie艅stwa.

To samo mo偶na powiedzie膰 o twojej pasierbicy.

O ni膮 si臋 nie martwisz?

Jagna tak zaanga偶owa艂a si臋 w pisanie kronik wawelskich z bratem Wojciechem,

wprost nie mam serca odci膮ga膰 jej od tego z fatami.

S艂usznie.

Pi臋kna idea.

Zachowuj jednak czujno艣膰, Katarzyno.

呕eby z tego jakiego艣 odkruszenia nie by艂o.

Nareszcie jeste艣.

Gdzie by艂a艣? Mam dobre wie艣ci. Olgierd niebawem zawita do Krakowa. Kazimierz go

zaprosi.

Nie cieszysz si臋?

Zobacz臋 brata, a ty swojego krajana.

Ciesz臋 si臋 oczywi艣cie.

Co si臋 sta艂o?

Gabieta chorowa艂a.

Eliasz jej pomo偶e.

Miejmy nadziej臋.

Jest a偶 tak 藕le?

Eliasz powiedzia艂, 偶e podobne objawy mieli dwaj przyjezdni, kt贸rych dzi艣

ju偶 w ziemi.

Oby to nie by艂o nic zara藕liwego.

Dlaczego akurat teraz?

Kiedy Olgiert ma przyjecha膰?

Zaproszenie na polowanie.

Obaj lubimy zapu艣ci膰 si臋 z psami w knieje. I dobrze nam to wychodzi.

Anna jest pewna, 偶e nie odm贸wi.

A my w tym czasie pu艣cimy w 艣wiat wie艣膰, 偶e Olgierd przyjecha艂 tutaj po to,

a偶eby us艂ysze膰 od ciebie, panie, kilka ostrych s艂贸w za swoje ataki na Mazowsze.

Dok艂adnie tak.

Tam bym tego lepiej nie wymy艣li艂.

Zaraz powiem Bart艂omiejowi, 偶eby przygotowa艂 stosowne listy.

A ja od jutra wprawiam si臋 w przelaniu z 艂uku.

Ksi膮偶臋 Poga艅ski nie mo偶e pokona膰 kr贸la chrze艣cija艅skiego pa艅stwa.

Pani, znakomicie to obmy艣li艂a艣. Wy偶yn臋 dyplomacji. Nie mo偶emy zaprosi膰

Kr贸lewny musz膮 z samego rana opu艣ci膰 zamach.

Pojedziecie do matki do S膮cza.

Jak uwa偶asz? Dlaczego nikt mi o tym nie powiedzia艂?

Bo nikt nie uwa偶a za s艂uszne, by przekazywa膰 ci wie艣ci o 艣mierci jakiego艣

z Podgrodzia.

Ale choroba ochmistrzyni to ju偶 mo偶e pocz膮tek czego艣 innego.

Gdzie jest Eliasz? Eliasz?

Dogl膮da Gabi i zaraz b臋dzie.

Kr贸lu, czy to prawda, 偶e na zamku pan... Zbigniewie.

I parta jest.

Jak si臋 kogo艣 mi艂uje, to nie ma wyboru.

Tak, wiem.

Przecie偶 to dlatego chcia艂a艣 mnie zaprowadzi膰 do karczmy.

Niech bi.

Chcia艂abym, 偶eby Gabija wiedzia艂a, 偶e tu jestem.

Bo nie ma nic gorszego ni偶...

Poczucie, 偶e jeste艣 samemu na 艣wiecie.

To nie moja zas艂uga, ale ciesz臋 si臋, 偶e masz taki dobry.

Eliasz jest w 艣rodku.

Ma si臋 natychmiast zjawi膰 w obli. Kr贸l na niego czeka.

Pora potrzebuje spokoju.

Na wszelki wypadek. Eliaszu, dlaczego zatai艂e艣 przede mn膮 t臋 wiadomo艣膰?

nie zatai艂em, panie.

Wci膮偶 mam nadziej臋, 偶e choroba naszej ochmistrzyni i te zgony na Podgrodziu

maj膮 ze sob膮 nic wsp贸lnego.

Ale je偶eli to zaraza, to lepiej, 偶eby艣my od razu wiedzieli.

Jedyna chora osoba na dworze jest w odosobnieniu. Nikt poza mn膮 nie ma do

wst臋pu. To wiedzieli mi, 偶e kto艣 zmar艂, to prawda?

Kupiec i jego wo藕nica, obaj z Podgrodzia.

Ale po zachodzie, z wiadomo艣ci膮, 偶e jest chory kupiec, warzynka.

Podobno Gabija cz臋sto u niego kupowa艂a.

To pozostaje nam tylko czeka膰, tak?

I modli膰 si臋.

Mo偶e powinni艣my zamkn膮膰 bram臋 miasta?

A co z Olgierdem?

Wys艂ali艣my pos艂a艅c贸w na Litw臋 z zaproszeniem na polowanie.

A je艣li przyjad膮 i zachoruj膮, gotowi odkar偶y膰 na to.

Po zab贸jstwu.

W nast臋pnym odcinku.

M贸wi膮, 偶e przywie藕li do miasta zaraz臋.

Zabroni膰 wjazdu do Krakowa, 偶eby nie rozprzestrzenia膰 choroby?

Ale dwa trupy w tak wielkim mie艣cie jak Krak贸w to niewiele.

Pakujemy si臋.

To prawda z t膮 zaraz膮?

Kr贸lowo. Kundzia zemdla艂a.

Nie zostawi臋 tu Kundzi chorej.

Wpu艣膰cie mnie. Anno, je偶eli tam wejdziesz, nie b臋dziesz mog艂a wyj艣膰. Moi

nie pomog艂y.

Pom贸偶 jej czarami.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.