All language subtitles for Korona krolow odc 51

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Jadku, dobrze ci臋 widz臋.

Chc臋 mie膰 przy sobie ludzi bliskich mojemu sercu.

W ca艂ym Wyszehradzie nie spotka艂em pi臋kniejszej panny jak Jagienka z

Nie w urodzie zas艂ugi, lecz w post臋pkach. Trzeba si臋 cieszy膰, kiedy

urod膮 oddarowa艂.

Przywioz艂em dla ciebie podarek.

Podoba ci si臋?

Oddam to dla biednych.

W贸wczas spodoba si臋 i Panu Bogu Najwy偶szemu.

Czyli ci si臋 nie podoba?

Sprzedaj wszystko, co masz, m贸wi艂 Pan nasz Jezus Chrystus, a w贸wczas b臋dziesz

mia艂 dar w niebiosach.

Kr贸lowa Anna!

Wybacz, Panie.

Pi臋knie wygl膮dasz. Pi臋knie. Dzi臋kuj臋, kr贸lu.

M贸wi膮, 偶e wr贸cili z Wyszehradu bardzo uradowani.

Kr贸l przywi贸z艂 najprzedniejsze wino, a kasztelan krakowski, aksamit, na stukni臋

艣lubn膮 dla c贸rki.

Pomy艣le膰, 偶e Sprycymir zaszed艂 tak daleko, kasztelania, poselstwa, wida膰

obowi膮zki. Tak go poch艂on臋艂y, 偶e nie mia艂 czasu, znali sobie 偶ony.

Przecie偶 ju偶 sze艣膰 lat min臋艂o, odk膮d dowdowia艂. Mo偶e wcale mu nie t臋skno do

ma艂偶e艅stwa. Nie ka偶demu ono s艂u偶y.

S艂u偶y, zw艂aszcza tym, kt贸rzy dobrze post臋puj膮.

M贸j m膮偶 na przyk艂ad dla innych by艂 jak rozjuszony nied藕wied藕, a mnie jad艂 z

r膮czki jak szczynie.

Nigdy za inn膮 si臋 nie obejrza艂.

Ba艂 si臋 ciebie?

M臋偶czy藕ni s膮 jak dzieci.

Jak dobrze szczyni膮, trzeba je nagradza膰, a zabiera膰 co najdro偶sze, jak

藕le. W spos贸b mo偶e to okrutny, ale skuteczny.

Zabiera膰 co najdro偶sze.

Czyli co?

Ka偶dy ma jak膮艣 s艂abo艣膰.

Wuju!

Wuju, wr贸cili z Wyszehradu. A nie wszyscy jednak. Ksi膮偶臋 Boles艂aw uda艂 si臋

S膮cza w odwiedziny do swojej siostry Konstancji, kt贸ra... Wst膮pi艂a do tego

samego zakonu, co kr贸lowa Jadwiga, matka naszego Kazimierza, babka Bolka i

Konstancji. Dlaczego uwa偶asz, 偶e tego nie wiem?

Sk膮d偶e? Ja tylko... No i 偶e ju偶 spok贸j, m贸w dalej.

Garbaty te偶 nie przyjecha艂. Pojecha艂 do Bobrownik. Kazimierz odda艂 mu ziemi臋

Dobrzy艅sk膮.

Sk膮d w贸jt to wszystko wie?

M贸wi膮, 偶e kr贸l Kazimierz dotkn膮艂 w wycehradzie to, co chcia艂. A co maj膮

m贸wi膰? 呕e mia艂em racj臋?

呕e uk艂ady z zakonem 藕le si臋 sko艅cz膮?

Sta艂o si臋 dok艂adnie to, przed czym go przestrzega艂em. Straci艂, pomo偶e.

Konw贸j to wszystko wie.

呕eby co艣 osi膮gn膮膰, drogi paszku, trzeba mie膰 oczy i uszy dooko艂a g艂owy.

Wreszcie zosta艂o moje dziecko. A co mi obchodzi twoje szcz臋艣cie?

Ratujcie go. On tam umrze. Niech zdycha.

Moje dziecko niczemu winne.

Spok贸j kobieta.

Chc臋 si臋 widzie膰 z kr贸lem.

My艣lisz, 偶e kr贸l nie ma nic lepszego do roboty, tylko s艂ucha膰 paplaniny takiego

艣cierwa jak ty?

Moje dziecko umiera z g艂odu.

Po艣le idzie tam kogo艣. Zostaw mnie!

M艂awio, gdzie wasze sumienie?

Ty nie m贸wisz o sumieniu? Ty!

Przerwa mnie, suka!

Ja wiem, 偶e jeste艣 g艂odny.

Gdyby艣 nie by艂 Ja艣kowym synem, to ju偶 by mnie tu dawno nie by艂o.

No i co ja mam z tob膮 zrobi膰?

Agnieszka.

Tak dano mi na chrzcie, Agnieszka.

Ale wo艂aj膮 Jagna.

艁adnie.

Jak i moja patronka, chcia艂abym z mi艂o艣ci ku niepokalanej dziewicy

Bogu.

A je艣li B贸g ma dla ciebie, pani...

Inne powo艂anie?

Taka m膮dra, znudliwa niewiasta mog艂aby da膰 偶ycie i wychowa膰 ku

艣wi臋to艣ci.

Czy to nie r贸wnie pi臋kna droga?

Nie m贸wi臋, 偶e nie pi臋kna.

Niech pouczaj膮 m艂ode kobiety, jak maj膮 kocha膰 m臋偶贸w, dzieci,

jak maj膮 by膰 rozumne, dobre, gospodarne.

M膮dre, poddane swym m臋偶om, aby nie blu藕ni膰 S艂owu Bo偶emu.

艢wi臋ty Pawe艂.

Wybacz, Pani Kr贸l Mi臋dzywa.

Na cze艣膰 naszego kr贸la przygotowa艂em liczne niespodzianki.

Ja艣nieje nasz kr贸l, tn贸t blaskami.

U艂adzi艂 si臋 z obcymi narodami.

Sko艅czy艂 z 艂upie艅stwem, jak i z rabunkami.

W艂adzi艂 艣ci臋ciem miecza i pod艣wiartowaniem.

Pl膮taniem ko艂o, 艣ci臋ciem lub kieszaniem.

Wyci膮ganiem kiszek oraz przypalaniem.

Mam dla ciebie dar, kt贸ry, jestem pewien, wielce ci臋 uraduje.

Pojma艂em wczoraj herszta zb贸jnickiej bandy, w艂a艣nie Dunin.

Sk膮d idziesz?

St贸j na boga.

Ba艣ka, nie chcia艂aby, 偶eby艣 tak si臋 nara偶a艂. Patrze膰, jak j膮 katuj膮?

Porozmawiam z ojcem, na pewno nam co艣 pomo偶e.

Jasiek, zatrzymaj si臋.

Czasem nie uby艂o.

A przyby艂o?

Urody.

Wygl膮dasz pi臋kniej ni偶 w czasach naszej m艂odo艣ci.

Wy艣mienicie sobie poradzi艂e艣.

Wieczorem. I z biskupem.

S艂ysza艂em.

Wiem, 偶e Anna... Drowa Anna to wspania艂a kobieta. A ja skromny s艂uga, kt贸ry

wszystko co robi to tylko dlatego, aby kr贸lestwo si臋 rozwija艂o, panie.

I czeka膰 si臋 za t膮 nagrod臋.

Ja nie dla nagr贸d to czyni臋.

Kr贸lu, chod藕, 偶e ta艅czy.

A wy pewnie nie wiecie, co si臋 sta艂o.

Pojmali baski Dunin. Nie mo偶e by膰.

A kto to?

Herzd zb贸jc贸w.

Jedna by艂a mdzita pot臋偶na niewiasta, a ona chuda jak patyk.

Jedn膮 r臋k膮 p贸艂 mo偶na by z艂ama膰.

Niejeden si臋 na to nabra艂 i teraz ziemi臋 gryzie. Osa te偶 owad niewielki, a jak

ugryzie, to pani zmi艂uj. Jak os臋 trzeba t臋 rozb贸jniczk臋 rozgnie艣膰.

Taka m艂oda dwa艣nika.

A jej niebrzydka?

Brzydka czy 艂adna, i tak zawi艣nie. Czy ja wiem? Wszyscy to kobiety.

I z Dunin贸w.

Z Dunin贸w czy z Pietruszk贸w sko艅czy jak inni zb贸jcy.

Panie, tu nie wolno! Nie mog臋 nikogo do nich puszcza膰.

Chc臋 tylko porozmawia膰.

Dobrze, ale szybko.

Nie wiem jak, ale ci臋 wyci膮gn臋.

Dla mnie ju偶 nie ma ratunku.

Przecie偶 nie m贸w tak.

Ja艣ku.

Nie my艣l o tym.

Prze偶yli艣my tyle, ile by艂o nam dane.

A gdybym mia艂 kogo艣 zabi膰, uratuj臋 ci臋.

Musisz ju偶 ratowa膰 zbytka.

On umrze, je偶eli nie znajdziesz mu mamki.

A co z tob膮?

Nasz syn jest tam sam.

Musisz po niego jecha膰.

Brakowa艂o mi ciebie.

Byli艣my por贸偶nieni, kiedy wyje偶d偶a艂e艣.

Pami臋tasz, co nas por贸偶ni艂o? Pami臋tam, ale jeste艣my sobie za艣lubieni i winni艣my

ufa膰 boskim zlanom, a nie toczy膰 ze sob膮 boje.

Winni艣my ufa膰 r贸wnie偶 sobie.

Pom贸wmy o tym na osobno艣ci.

Dzi艣 w nocy w mojej komnacie.

Przyjdziesz?

Przyjd臋.

Musz臋 z tob膮 pom贸wi膰.

Teraz? To wa偶ne.

Wybacz, pani.

Ojcze. No m贸w, 偶e dziecko. Ta niewiasta, kt贸r膮 dzi艣 pojmano. No, Wa艣ka Dunin.

Powiniene艣 co艣 wiedzie膰.

Pojmano j膮 w chacie my艣liwskiej Ja艣ka.

A co ona tam, Ulika, robi艂a? 呕y艂a, za jego zgod膮.

Ojcze, ona i Jasiak.

Zmarnia.

Kto o tym wie?

Chyba nikt opr贸cz mnie.

Jak d艂ugo to trwa艂o? Nie wiem.

Dlaczego mi wcze艣niej o tym nie powiedzia艂a艣? Jasiak wyjawi艂 mi prawd臋

teraz, kiedy j膮 tu zobaczy艂.

Bo偶e, co mu strzeli艂o do g艂owy, 偶eby si臋 zadawa膰 z t膮 dziewk膮? Czy ona zostanie

skazana?

Kr贸l nie ma lito艣ci dla zb贸jc贸w.

Kaza艂 艣ci膮膰 nawet krewnego biskupa. Nie b臋dzie mia艂 lito艣ci dla niej. A czy

Ja艣kowi co艣 grozi?

Jest z rycerskiego rodu.

Chroni go szlachetkie pochodzenie, ale nieraz wystawia艂 na pr贸b臋 cierpliwo艣膰

kr贸la. A ukrywanie Ba艣ki Dunin kr贸l mo偶e uzna膰 za zdad臋. Mo偶e skaza膰 Ja艣ka na

banicj臋 albo... Musisz co艣 zrobi膰!

Wracaj.

I nikomu ani s艂owa.

Wiem, kim jeste艣.

Powiesz pani, co spotka mojego syna, kiedy kr贸l dowie si臋, 偶e

ci臋 ukrywa艂?

Przysi膮g艂em jego matce, 偶e b臋d臋 go strzeg艂 jak 藕renic臋 w艂asnego oka.

M贸j pierworodny.

Nie chc臋 go utraci膰.

Zaklinam ci臋.

Powiedz, 偶e nie mia艂 z tob膮 nic wsp贸lnego.

Mi艂uj臋 Jaska bardziej ni偶 siebie.

Nawet na ma艅kach nie wiadom, 偶e by艂 ze mn膮.

Nie stracisz syna z mojej winy.

o napoju.

Wszystko, co chcia艂am, ju偶 dosta艂am.

Teraz tylko czekam.

Na 艣mier膰.

Ale to z nas w ko艅cu.

Prz臋dzej czy p贸藕niej. Kiedy艣.

Ale ja wkr贸tce.

Nic jak nie zrobi艂 nic z艂ego.

Nikt.

Nikomu.

Wybacz mu, prosz臋.

Jagna!

Jagna!

Nie pytam, co si臋 sta艂o, ale mo偶e kiedy艣 sama mi powiesz.

Ale teraz prosz臋 ci臋, u艣miechnij si臋.

Nie mo偶na pokazywa膰 jej boli.

Ludzie mog膮 to nie korzysta膰.

艢male艅ki... Jak wr贸ci艂em, to le偶a艂 tu sam.

Nie wiedzia艂em, czym go nakarmi膰 i napoi艂em go piwem.

Gdzie Ba艣ka?

Na zamku w lochu.

Ja nic nie mog臋 zrobi膰.

Bo sam zawiemy.

Kto艣 musia艂 donie艣膰, 偶e ona tutaj jest.

Mo偶e to ta baba, co by艂a przy porodzie?

Nie wiem.

Ty nie widzia艂e艣 tu nikogo?

Nie.

Kto艣 zdradzi艂.

Ale ja go znajd臋.

Zap艂acisz 偶yciem za jej 偶ycie.

Co ty, panie?

Ka偶dej nocy w Wyszychanie 艣ni艂em o tobie.

O mnie?

Jezus Maria!

Getko!

W nast臋pnym odcinku... Czeka mnie pisanie kolejnej skargi do papie偶ana

Grota za jego haniebn膮 napa艣膰. A Brandenburgia zerwa艂a uk艂ad z nami

Czechom. Nie rozumiem, dlaczego mnie atakujesz za to, 偶e cesarz zerwa艂 uk艂ad.

Nie jeste艣 zadowolony? Jak mog臋 by膰 zadowolony, kiedy Kazimierz potwierdzi艂,

ma艂o go interesuje nasz 艢l膮sk.

Rabowa艂a i mordowa艂a bez skrupu艂贸w tych, kt贸rzy stawiali op贸r. Chcesz co艣

powiedzie膰 na twoj膮 obron臋?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.