Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Niech ksiądz to przechowa.
Spokojnie, Tesarewicz.
Niewinny siedzi w więzieniu. Musi mi pani pomóc go wyciągnąć.
Bierzesz sprawę Tatuażysty?
Nowe dowody zakwestionują winę Tesarewicza.
Siedzi w pierdlu cztery lata!
- Tadeusz nie jest mordercą. - Przyznał się.
Złamali go.
- Zabił pan któregoś z tych chłopców? - Nie.
- Czy w ogóle ich pan znał? - Nie.
Dowody były łatwe do obalenia. Dlaczego się pan przyznał?
Chyłka, to najohydniejsza sprawa, o jakiej słyszałem.
Ten facet ich tatuował, torturował i gwałcił.
Odnalazł się chłopak uznawany za czwartą ofiarę.
- Dotarło do ciebie, że mogą cię dopaść? - Powęszą przy upośledzonym.
Dotrą do niczego. Policja ma ręce pełne roboty.
Policja może tak, ale ta baba nie. Jaka baba?
- Chyłka. - Chyba ci jednak pomogę.
Nie potraficie zidentyfikować ofiar. Nie wiecie, kto leży w grobie.
Nie ma wniosku o ekshumację.
Langer.
Byłem ciekawy, czy się domyślisz.
Dzwonię, żeby powiedzieć, że wróciłem. Może się zobaczymy?
Nie sądzę.
Przed Chyłką trudna sprawa. Będzie musiała działać w parze.
- O co chodzi? - Zwalniam cię.
- Pan jest ojcem Kordiana Oryńskiego? - Traci pan czas.
Lepiej, jak pan ze mną porozmawia.
Mamy kilka pytań.
- Na jaki temat? - Dowie się pan na komendzie.
Tesarewicz, wypad z wyra. Czas na kolejną rundę.
Ruchy, ruchy, ruchy. Chodź no tu.
Może tym razem ci się uda, co? Ruszaj!
Nie oszczędzać się!
Gdzie są pieniądze?
No co?
Z władzą ludową się nie podzielisz?
Ja nic nie wiem.
Lepiej, kurwa, żebyś się dowiedział.
I to teraz.
Kto je ma? Nazwisko? Adres?
Nie wiem.
Ile tego kurwa jest? 20? 30? 50? 100 milionów?
Kurwa, ile?
Ja pierdolę.
Pobudka!
Myślisz, że taka pizda jak ty to długo ze mną wytrzyma? Co?
Kto? Gdzie?
Kiedy? Ile? No?
Ja już nie mogę.
Ja kurwa też już nie mogę. Ręce mnie bolą, zobacz.
Tylko że jak mnie ręce bolą, to ja wtedy sięgam po narzędzia,
a gwarantuję ci, że tego nie chcesz.
Więc lepiej, kurwa, powiedz. Powiedz! Powiedz!
Gdzie jest, kurwa, moje pierwszeństwo srania?
Przepraszam. Przepraszam!
Kurwa, dziadu, ćwicz zwieracz.
Jebany pedofilu.
Jestem o coś podejrzany?
A może chcesz adwokata?
- Poradzę sobie sam. - Jesteś pewny?
Z kancelarii cię wyrzucili.
Po pierwsze nie wyrzucili, tylko odszedłem sam.
- A po drugie skąd pan o tym wie, co? - Chcę tylko ci pomóc.
Ostatnio przynajmniej wiedziałem, że mnie wrabiacie. Teraz nie wiem nic.
- Dowody są mocne. - Jakie?
Motyw. Ciało.
- Może jeszcze świadków macie? - Nie lepiej się ze mną dogadać?
A po co? Skoro dowody macie mocne, co?
Jeśli się przyznasz, sąd weźmie to pod uwagę.
Nie przyznam się do czegoś, czego nie zrobiłem!
Jak chcesz.
Chcę wiedzieć, dlaczego zostałem zatrzymany. Halo!
Pader!
Dlaczego go zatrzymałeś?
Powinnaś spróbować medytacji.
Nie mogę z tobą o tym rozmawiać.
Przecież, na litość boską, chodzi o Zordona!
Jak go będziesz bronić, to się dowiesz w swoim czasie.
- A jak nie, to nie mamy o czym gadać. - Ręczę za tego głupka.
A jak tak, to przepraszam.
Już go uwalniam.
Chyłka, a kule?
Pierdolę to już.
Przedstawiamy panu zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 150 kodeksu karnego.
- Słucham? - Za chwilę zostanie ono odczytane.
Kto zabija człowieka na jego żądanie...
Wiem, co mówi ten przepis. ale ta sprawa została już wyjaśniona.
- Jak mówiłem, pojawiły się nowe dowody. - Jakie dowody?
Skuj pana.
To było zabójstwo eutanatyczne.
Już go tym szantażowali przy sprawie Fahada, wyciszyli to.
Prokuratura ma coś nowego. Nie wiem co.
I postanowiłeś go zwolnić profilaktycznie.
Chyłka. A jeżeli Oryński rzeczywiście zabił matkę?
Bzdura.
Wynajmiemy mu najlepszego adwokata.
- Ma najlepszego adwokata. - Nie ma takiej opcji.
Nie po to się rozstaliśmy, by go bronić. Zajmij się Tatuażystą. Sama chciałaś.
Nie zostawię Zordona.
Wolałem cię, jak piłaś.
Proszę.
To są kompletne akta?
Tak, to wszystko, pani mecenas.
- Może mi pani to skopiować? - Tak.
Dziękuję.
Powinieneś rozstrzelać połowę swojego wydziału.
To akurat nie jest twój najgłupszy pomysł.
Brakuje zdjęć czwartej ofiary. Niby Lewickiego.
Pieprzysz.
Buchnął je jakiś policjant, technik, a może prokurator?
Nie wezwaliście nikogo z domu dziecka do identyfikacji ciała,
bo znaleziono przy nim legitymację szkolną Maćka Lewickiego.
- Powiesz mi, który as to ukartował? - Wstrzymaj się od wyroków, Chyłka.
Marian Skopiński.
Jest na emeryturze.
Smacznego.
- To on? - Mhm.
Pogadać z nim?
Nie, sam to załatwię.
Jak chcesz.
Załatw mi nowy adres Chyłki.
Chodź.
Churchill, chodź, no chodź.
Skąd pan wie, jak się wabi?
Ładna kamienica, panie prokuratorze. Opłacały się łapówki.
Za to jest paragraf, gówniarzu. Nie rozmawiam z pismakami.
Naprawdę pan myśli, że jestem dziennikarzem?
Proszę mnie nie nachodzić, bo zawołam policję. Idziemy.
A to nie trzeba. Sami po pana przyjdą.
Kim pan jest?
Znał pan mojego ojca Piotra Langera.
Czego pan chce?
Spokojnie. Jesteśmy po tej samej stronie.
Przyszedłem pana ostrzec. Przyjdą po pana,
a chodzi o Tatuażystę.
Kto przyjdzie?
Koledzy, policja.
W najgorszym przypadku mecenas Joanna Chyłka.
Chyłka? Nie spotkaliśmy się na sali,
ale oczywiście słyszałem o niej.
Nie z takimi sobie radziłem.
Możemy porozmawiać gdzieś na spokojnie?
Proszę bardzo.
- Palisz? - Paczkę dziennie.
Leczysz się na coś? Środki jakieś bierzesz?
Lorafen.
Masz stany lękowe?
Kiedyś zostałem ciężko pobity.
Będziesz dostawał swój lek. Ile przyjmujesz? Jeden miligram?
Dwa i pół.
W celi masz klapę. Taki przycisk. Jakby się coś działo, dajesz nam znać.
A jak się będę z kimś szarpał, to jak mam nacisnąć klapę?
Szybko nauczysz się rozpoznawać sytuację zagrożenia.
Wolałbym nie.
Strażnicy są twoimi sojusznikami. Rozumiesz?
Rozumiem.
Współpracuj z nimi i ze mną, i...
- może jakoś to przejdziesz. - Może?
Zastanów się nad fryzurą.
- A co jest nie tak z moją fryzurą? - Najlepiej zgol na zero.
Stoisz.
W prawo.
Idź.
Zatrzymaj się. Do ściany.
Ręce na ścianę. Rozsuń nogi.
Czekasz.
Nie dostanę żadnej wyprawki? Pościel, ubranie?
Zamknij pierdolony ryj! Wchodź.
No.
Zajebista stylóweczka, mordo.
- Nic innego mi nie dali. - A co ty, kurwa, papuga jesteś?
Jeszcze nie.
Twoje kojo.
Na dole śpi Mariola. Z nią śpię tylko ja.
Więc zostaje ci pukanie w jajo.
Robson jestem.
Zordon.
Ja cię nie widziałem w telewizorze kiedyś?
Z tą najebaną, co ciawusa broniła?
Nie wiem, możliwe.
Zordon, mówisz? Ten z Power Rangersów?
Co cię, kurwa, bawi?
Żartuję.
Wchodź, wchodź.
Chyłka!
- Mam coś dla ciebie. - No?
Mam pewną teorię na temat tego, nie wiem, paśnika.
Wydaje mi się, że to jest odala, znaczy runa oznaczająca dziedzictwo.
- I tyle? - Jak to? To mało?
A masz coś o związku Mieleszki z Tesarewiczem?
Pracuję nad tym, ale to nie takie proste.
Dobrze wiedzieć, że też czasem dajesz dupy.
Poczekaj, a... co z Zordonem?
To słodkie, jak się o siebie troszczycie.
- Dobra. Widziałaś się z nim? - Nie ma szans.
McVay i Żelazny nie pomogą?
Nawet palcem nie kiwną. Za bardzo się boją o kancelarię.
Ty czegoś nie wymyślisz?
Mogę stanąć pod oknem aresztu i gadać z nim na migi.
A ja mogę jakoś pomóc?
Możesz załatwić jego pełnomocnictwo? Z papierem mogę się z nim spotkać.
- Gdzie on jest? - Na Miłołęce.
Kurwa.
- Co? - No to ma przejebane.
Siwowłosy tam siedzi.
Na razie.
I co jest takie pilne?
Nie dotrzymałeś słowa. Zordon jest znowu aresztowany pod zarzutem eutanazji.
To nie my.
- Ty mu to wyciągnąłeś, a obiecałeś... - Wiem, co obiecałem.
Umowa obowiązuje.
Oryński wyjdzie jutro.
Nie wygląda na dziesięciolatka.
Daj znać, Szczerba, jak się czegoś dowiesz.
Pani mecenas powinna zwrócić się z prośbą na piśmie.
Napiszę.
Na czerpanym papierze.
- Dzień dobry, pani Krysiu. - Dzień dobry.
Pan prokurator Marian Skopiński?
W stanie spoczynku. Jestem na emeryturze, ale owszem, to ja.
Prokurator Paderborn ma do pana parę pytań.
Szkoda. Spodziewałem się kogoś innego.
Pani Krysiu. Pani Krysiu! Churchill, chodź. Chodź, chodź, chodź.
Pani Krysiu, proszę się zaopiekować Churchillem.
- Ja za chwilę wrócę. - Chodź.
Dlaczego akurat tych chłopców zabiłeś?
- Mówiłem przecież. Nie zabiłem ich. - Ale w sądzie robiłeś za zabójcę.
Dlaczego? Zaplanowałeś to? Czy to był impuls?
Wkurzyli cię czymś? Nie wiem...
Nie pamiętam.
Ilu znasz gówniarzy gigantów?
- Nie rozumiem. - No ja też nie.
Bo dziesięciolatek, którego rzekomo zabiłeś, miał dwa metry.
- Może miał, nie pamiętam. - Dlaczego ze mną nie gadasz, co?
Powiem ci dlaczego.
Bo nie masz pojęcia, co tutaj robisz. Prawda?
Strażnik. Skończyłem.
Co tutaj robisz?
Mówi mecenas Joanna Chyłka.
Widziałam się z pani mężem.
- Musi pani coś dla mnie zrobić. - Oczywiście.
- Słucham? - Rozmawiam z panią Joanną Chyłką?
Tak.
Przyjmie pani połączenie od Kordiana Oryńskiego?
Tak, tak.
Halo, Chyłka?
No, żyjesz.
Jeszcze tak.
Słuchaj, te zarzuty, które mi postawili, są absurdalne. Obalę je.
Jak to "obalisz"?
Poradzę sobie sam.
Bredzisz. Poczekaj, wyciągnę cię z tego.
Ty masz teraz za dużo na głowie. Tesarewicz i...
i nie tylko.
Słuchaj. Nie dyskryminuj kobiet w ciąży, dobrze?
- Jestem feministą. - Jasne.
To dlaczego się upierasz, że nie mogę ci pomóc?
Słuchaj, muszę kończyć.
Kordian!
Jak się pani czuje?
Jak się czuję?
Mam stanowczo za mało alkoholu we krwi.
I musiałam wyrzucić większość zajebistych butów, bo urosły mi stopy.
A jak on się czuje?
To ona.
Ona?
A to co jest? Ogon?
Przedłużenie kręgosłupa. To zniknie.
Czyli nie zapłodnił mnie diabeł?
Tego nie wiemy, ale możemy to sprawdzić.
Dziękuję. Wiem tyle, ile chcę wiedzieć.
- Co ona robi? - Zasłania się.
Najwyraźniej nie chce pokazać twarzy.
Widocznie już coś ma na sumieniu.
Mała Chyłka.
Siwowłosy pozdrawia.
- Słucham? - Masz pozdrowienia od Siwowłosego.
- Nie może się doczekać. - On tu jest?
No.
- Ja pierdolę. - "Ja pierdolę".
Siwowłosy jest stary, w krzyżu go jebie. Ale zostaniesz nowym cwelem jego ziomka.
Gratulacje.
Oryński!
- Przenosicie mnie? - Oryński, zbieraj dupę.
Zostaw mandżur.
- Nie mogę wziąć rzeczy? - Na chuj ci?
No ruchy, nie mam całego dnia.
Miłej zabawy, Zordon.
Pod ścianę. Rozsuń nogi.
Idź.
Czekasz.
Na dół.
- Chciałbym... - Idziemy.
- Muszę rozmawiać z wychowawcą. - Idziesz.
Chcę rozmawiać z wychowawcą teraz! Rozumiesz?
Wchodzisz. Idziesz!
Załatwcie to szybko.
Co ty tu robisz?
Odnalazłeś się w nowej rzeczywistości?
Koledzy cię polubili?
Bardzo.
Naprawdę świetnie się dogadujemy.
Jakim cudem tu weszłaś?
Podpisałeś pełnomocnictwo.
Kormak ma ładniejszy mój podpis niż ja.
- Nie będziesz mnie broniła. - A zamierzam?
- To towarzyska wizyta. - Ja mówię serio. Poradzę sobie sam.
Nie zostawię cię na pastwę Siwowłosego, idioto.
Gadałam z Feliksem. Wyjdziesz najpóźniej jutro.
A teraz powiedz mi, co tu się odpierdala?
Nie wiem.
Myślisz, że to może mieć jakiś związek z Tesarewiczem?
A masz lepszy pomysł?
Widziałem się z nim tylko raz, na widzeniu.
Tak to nie mieliśmy żadnego kontaktu. I z ofiarami też.
Muszę iść.
- Przepraszam za ten cyrk wcześniej. - Dobra.
- Ja go zaprowadzę. - Bo?
Przenosimy go do nowej celi. Zbierz jego mandżur. Na dół.
Kiedy Zordon wyjdzie z więzienia?
- Nie wyjdzie. - Co?
W sprawie pojawiły się nowe dowody.
- Jak usłyszę znów o nowych dowodach... - Jest też świadek.
- Kto? - Ojciec go obciąża.
Możesz coś z tym zrobić?
To tak nie działa, Chyłka.
Powiem ci, jak to działa. Wykorzystałeś go i masz to w dupie.
Zapiekanka!
- Ketchup, majonez? - Ketchup.
Czekasz tutaj.
Strażnik!
Strażnik!
Na początku będzie chujowo, potem ci się spodoba.
Strażnik! Wypadek!
Dawać medyka do pralni.
Coś się stało?
Nie.
Co ci zrobili?
Nic. Miałaś tu nie przychodzić.
Nie chcę, żebyś mnie tu oglądała.
Dzwoniła twoja prawniczka.
Nie rozmawiaj z nią.
Tadziu. Ona jest po naszej stronie.
Próbuje znaleźć prawdziwego mordercę.
Nikt nie jest po naszej stronie.
Co na ciebie mają...
że na to pozwalasz?
Ciebie.
Nie.
Nie mogę już dłużej.
Masz rację.
Nie!
Proszę.
Aspirant Kasia w terenie?
- Często o niej myślisz? - A ty?
Chcesz te wyniki czy nie?
Materiał nie ma nic wspólnego z Lewickim.
- W życiu bym na to nie wpadła. - Leżał tam facet, lat 35.
Zginął od ciosu ciężkim narzędziem w głowę.
Były jakieś tatuaże na zwłokach?
Po takim czasie trudno powiedzieć, czy były tatuaże.
- A miał nazwisko? - NN. Nie ma DNA w bazie.
Aha. Czyli ustaliliście to, co widać było gołym okiem.
Zawsze do usług.
Po cholerę mnie ściągałeś?
Bo lubię na ciebie patrzeć.
- Co jest, Kormak? - Właśnie dostałem cynk.
Siwowłosy zaczął działać. Doszło do pobicia
- Kurwa mać. Żyje? - Na razie tak.
- Wypuść go, zanim go zabiją. - A jak ucieknie?
To sama go zabiję.
Zastanowię się.
Możesz to zrobić, zanim napadną go drugi raz?
Osiemset tysięcy poręczenia.
Pojebało cię? Za 800 000 to kupię nowego Zordona.
Dozór pięć razy w tygodniu na komisariacie.
- On nie jest zbrodniarzem wojennym. - Sąd to klepnie.
- A Skopiński? - Postawiłem mu zarzuty.
Tak? A jakie?
- 231 k.k. - Żartujesz sobie?
Nadużycie uprawnień o kant dupy rozbić.
- To tylko wstępna kwalifikacja. - Pieprzona prokuratorska sitwa.
Hamuj się, Chyłka. Wiesz, że ja nie z tych.
A może to ten facet wkręcił Tesarewicza?
A może popełnił parę błędów i teraz poniesie odpowiedzialność?
- Chcę być przy przesłuchaniu. - Nie.
Przynajmniej nie teraz.
- A jeżeli to on jest Tatuażystą? - To postawię mu zarzut zabójstwa.
Ale na razie nic na to nie wskazuje. Muszę lecieć.
No więc jak było?
Potknąłem się.
Hm.
A tamten?
Tamten to nie wiem. Wyglądał, jakby się zaciął przy goleniu.
A ty co mi powiesz?
Jak zwykle. Spierdalaj.
Tak chcesz to rozegrać?
Spierdalaj. Spierdalaj. Spierdalaj.
No żebyś nie żałował.
Szacun.
Jednak nie jesteś frajerem.
Będziesz miał teraz luźniutko.
Już się rozeszło po bloku, co żeś odjebał, wariacie.
Dobrze wiedzieć.
Tylko że wiesz, jak miałeś okazję, to trzeba było chama skończyć, nie?
Ja bym chuja zajebał. Jeb, jeb, kurwa, i koniec.
A, i Mariola dzisiaj jest twoja. Mam gest.
Słyszysz, Mariolka? Wypierdalaj, bo masz klienta.
Zęby i stopy. O nie trzeba dbać.
Cwel mnie zaskoczył tym lancetem, no.
To popraw.
Ale tym razem porządnie, do spodu.
O higienę trzeba dbać.
Zrób to jutro.
Opracowanie: Kamil Borek
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.