All language subtitles for The.Murky.Stream.S01E08.1080p.WEB.h264-EDITH

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Serial jest dziełem fikcji.

Zdarzenia i osoby zostały wymyślone.

Mętna rzeka

OSIEM. ŻYĆ CZY UMRZEĆ

Otwórz.

Wymachujesz ostrzem przy ludziach?

Chciałem spełnić życzenie kogoś, kto pragnął umrzeć.

Dlaczego mnie tu trzymacie?

Wciąż żyjesz nadzieją.

Nic nie rozumiesz.

Tłumaczyłem.

To on zaatakował pierwszy.

Co z tego?

Moje życie zależy od pana.

Jeśli jestem potrzebny, będę żyć. Jeśli nie, umrę.

Będę wykonywał rozkazy.

Rety.

Jak miło.

No dobrze.

Przysięgasz, że zostaniesz moim pieskiem?

Będziesz szczekać i gryźć na każde moje zawołanie?

Jestem do usług.

Na pewno?

Tak.

Skoczę dla pana w ogień.

Wang Hae.

Kto go wypuścił?

Jakiś problem?

Jeszcze go nie przesłuchano.

Jak można było go wypuścić bez oskarżenia?

Dokładnie wszystko przestudiowałem.

To Malbok go zaatakował.

Ten człowiek się bronił.

Mielibyśmy go za to oskarżyć?

Jeśli ktoś jest winny, to ten niedoszły zabójca.

Nie wiecie, że szukał chłopca, który uciekł, by go potem zabić?

Wierzysz na słowo bandytom?

Dlatego trzeba podjąć śledztwo.

Wiesz co?

Nie podobasz mi się.

To znaczy?

Dlaczego robisz z tego taką hecę?

Posłuchaj, lewy pośladku.

Powiadają, żeś pierwszego dnia

potajemnie spotkał się z niejakim Jangiem.

Jak miałbyś przeprowadzić sprawiedliwe śledztwo?

Prawda?

Zabawne.

Aż nazbyt!

Prawda, kapitanie Park?

Tak.

Śmiej się.

Do rozpuku.

Jungbok.

Jungbok.

Musisz jeść.

Dobrze.

Co z Jungbokiem?

Nie chce jeść.

Szefie, słyszałeś?

Policja wypuściła tego drania Wang Hae.

Musimy pomścić Malboka.

Niczego się nie nauczyliście.

Widzieliście na jego pogrzebie przywódców albo ich zastępców?

Nikt się nie stawił?

Dlaczego?

Bo bandyci porzucają samotnych i cierpiących.

Dlaczego starają się nie wychylać?

Jeśli Wang Hae się od nich odwróci, zginą.

A chcecie się mścić?

Świat tak nie działa.

Szefie.

Nie chcesz chyba włazić między pośladki wrogowi,

który zabił Malboka?

Za kogo ty mnie masz?

Gdzie Siyul?

Był w dokach.

Cały dzień gapi się na rzekę.

Nie odzywa się do nas.

Malbok był dobry.

Na pewno jest teraz w lepszym miejscu, prawda?

Kretynie jeden!

Po kiego w ogóle się zastanawiać?

A dokąd miał iść?

Jedz i milcz!

Nie wolno mówić o zmarłym przy posiłku!

Nie podnoś głosu!

Ja tu jem.

Jedzcie.

Jedz, Gaechun.

Jedz.

Twój wzrok wydaje mi się znajomy.

Przysięgam. Własnoręcznie cię zabiję.

Witaj.

Wejdź.

Bez obaw.

Można mu ufać.

Przywitaj się.

Choi Jeongyeop.

Jung Chun, oficer pomocniczy policji.

A więc to jest mapa,

o której pan mówił.

Wkrótce będzie gotowa.

Niesamowite.

Niezliczone drogi i szlaki plączą się jak pajęczyna.

Widać powiaty, miasta, sygnały dymne,

a nawet fortece.

Nigdy nie widziałem

tak szczegółowej mapy.

To jego zasługa.

Panie.

Powiedziałem córce,

że ten kraj szybko się nie zmieni.

Tak sądzisz?

Teraz pokładam

w tobie nadzieję, panie.

Nadzieję?

Liczę, że mapa przyda się w dobrych celach.

Masz taką nadzieję.

Ja także…

Też na to liczę.

Mapa?

Na własne oczy widziałem, jak ją kreślą.

Mapa wszystkich ośmiu prowincji.

Co też mówisz?

Nie śmiałbym pana okłamać.

Widziałem, przysięgam.

Rób zatem, co mówię.

Dobrze.

To na pewno była mapa?

Przebywają tam malarze.

Nie wpuszczają obcych.

Tak.

Tego się spodziewałem.

Powiadają, że kto włada szlakami, ten dzierży władzę.

Mapy tworzyli tylko zdrajcy. Dlatego ich zakazano.

To jawny bunt.

Cóż to innego, jeśli nie zdrada?

Zdrada?

Panie,

to jedynie podejrzenia.

Starszy generał straży wciąż cieszy się wielkim zaufaniem.

To nawet lepiej.

Lud mu ufa, choć nie jest królem.

Kim jest, jeśli nie zdrajcą?

Generał był wyśmienitym oficerem

i uczciwym urzędnikiem.

Nigdy go jednak nie szanowałem.

Ludzka natura jest jak wygłodniały demon.

Obrzydliwa hipokryzja.

Pamiętaj.

Musi zginąć, abyś ty mógł żyć.

Znajdę dowody jego zdrady, choćbym miał skonać.

Panie.

Kto idzie?

Co cię tu sprowadza o tej porze?

Przybywam

prosić o przysługę.

O przysługę?

JUNG CHUN

Skąd…

Skąd to masz?

Siyul nie mógł opuścić Mapo

ze względu na ten list.

Opowiadaj.

W tej chwili

Siyul planuje rzucić się w paszczę tygrysa.

Proszę go powstrzymać.

Przekonać go,

aby opuścił Mapo.

Ponoć zabity chłopak był ci jak brat.

Trzymasz się?

Postanowiłeś milczeć.

Dał mi to niejaki Mudeok.

Dlaczego nie mówiłeś?

Nie sądziłem, że moje pismo tak cię narazi.

Naprawdę to planujesz?

Chun.

Odejdź.

Nie chcę z nikim rozmawiać.

Możesz mnie winić.

Nie chcę jednak,

by coś ci się stało.

Jak mógłbym cię winić?

Robisz, co musisz.

Ja także.

Uważaj na siebie.

Gdzieś ty był?

Dobrze się czujesz?

Dziękuję za ten list.

Dzięki niemu

możesz udać się wszędzie.

Traktujesz nas, bandytów, jak żmije.

Nie mogę na ciebie patrzeć.

Odejdę, jeśli mi rozkażesz.

Niemniej…

Najpierw jednak muszę spłacić dług.

Ten kretyn nic nie rozumie.

Daruj sobie zemstę.

Nie dasz mu rady.

Twoje słowa trafiają w pustkę.

Przysięgam.

Zapłaci za swoje czyny.

A potem?

Nie zastanawiasz się, co potem?

Zrobisz awanturę.

Jak potem tu przetrwasz?

Nic nie rób i wyjedź, na litość!

- Nie. - Ty gnojku!

Przez ciebie znów będziemy żreć zapiaszczony ryż!

Sam mógłbym cię zabić.

Zaniosę to pismo policji.

Odrąbią ci łeb siekierą!

Jak chcesz.

To pismo…

Rób z nim, co chcesz.

Ja też zrobię, co chcę.

Co za gnojek.

Nie potrzebuję tego!

Zakichane bachory.

No nic.

Tak.

Dokonaliście tego.

Udało wam się.

Coś wspaniałego.

Imponujące.

Nauczył mnie pan czekać,

aż owoc dojrzeje.

Oczywiście.

Jeśli zerwiesz go za wcześnie,

nie uraczy cię słodyczą.

Czas nastał.

Owoc dojrzał.

Przynieś mi mapę.

Możesz mu nawet poderżnąć gardło.

Nie. W zasadzie to musisz.

Rozerwij go na strzępy, aby rodzona matka go nie poznała.

Rozumiesz?

Tak, panie.

Mianuję cię generałem policji.

Panie.

Wezwij ludzi.

To dziś.

Czyżbyś się wahał?

Zrobię, co każesz.

Co się stało?

- Chyba mamy kłopoty. - Co?

To moja wina.

Mogłem temu zapobiec.

Tak się uradowałem, że stałem się nieostrożny.

Panie.

Musisz uciekać.

Najpierw zabezpieczmy mapę.

Teraz.

- Prędko! - Tak jest.

Jeongyeop.

Tak?

Chroń tę mapę.

Proszę?

Dostarcz ją do lorda Jo Yusu, zarządcy powiatu Ganghwa.

- Panie. - Wiesz, jakie to ważne.

Ta mapa może ocalić kraj.

Jeśli jednak wpadnie w niepowołane ręce, nie tylko zginą ludzie,

ale cały kraj upadnie.

Los Joseon

zależy od tej mapy.

Postaram się.

Dziękuję.

Spowolnię ich. Wyjdź górą.

Dobrze.

Posłuchaj.

Obiecaj mi coś.

Nie dasz jej sobie odebrać. Nie pozwolisz, by ją znaleźli.

Zadbaj o tę mapę.

Przysięgam.

A teraz idź.

Tutaj.

Zablokujcie bramę.

Jak śmiecie tu tak wchodzić?

Odłóżcie broń.

Miło mi poznać.

Jestem Wang Hae.

Słyszałem o przybyszu z północy,

który rozrabia w dokach.

To zapewne ty.

To zaszczyt, że mnie rozpoznano.

Gdzie mapa, panie?

Co takiego?

Ja zdecyduję, czy wyjdziesz stąd żywy.

Jak śmiesz mi grozić?

Gdzie mapa?

Mów.

Milcz, a skończysz jak oni.

Nie zabijaj mnie!

- Tam… - Milcz.

Doskonale władasz mieczem.

Rób, co chcesz.

Dajcie mu, o co prosi.

Co wy wyprawiacie?

Jednemu starcowi nie dajecie rady?

Dość.

Nie wolno go zabijać.

Nie daj się ponieść emocjom.

Jak poszło?

Sprawa załatwiona.

Generale.

Gdzie mapa?

Szukaliśmy dokładnie. Nigdzie jej nie ma.

Panie.

To barbarzyńcy, nie lepsi od dzikich psów.

Nie chcę cię im rzucać na pożarcie.

Gdzie mapa?

Panie.

Odgryzł sobie język. Nic nie powie.

Szlag.

Żałosny, irytujący człowieczek.

Do zobaczenia po śmierci.

To mój ostatni dar dla ciebie.

Nie wiń mnie.

Panie.

Nie widzę Choi Jeongyeopa.

Właściciela gildii Choi?

Tak. Był tu, lecz zniknął.

Wiem, gdzie mieszka.

Znajdź go.

Albo znajdziecie mapę, albo zginiecie.

Znajdźcie ją.

Ojcze.

Cichaj.

- Musimy uciekać. - Co?

Ukryj się z bratem w świątyni Daegwang.

Mnich Jingwan ci pomoże.

O tej porze?

Później ci wyjaśnię.

Gdzie masz tamte dokumenty?

W szafce.

Idź po nie.

Obudź Seomseom. Przyjdźcie szybko.

Pospiesz się.

- Co się dzieje? - Ruszam na wyspę Ganghwado.

Teraz?

Którędy jest najszybciej?

Łodzią, ale jest za ciemno.

No i trzeba znaleźć łódź.

Ojcze.

Proszę.

Oto akty własności.

- Spakowałaś się? - Tak.

Wzięłam, co najpotrzebniejsze.

Pędź do doków.

Cena nie gra roli.

Znajdź najszybszą łódź i czekaj.

Dobrze.

Prędko.

Nie ma czasu do stracenia.

Zaczekam w dokach.

Kang.

Weź to.

To sztabki srebra i 2000 nyang z Songbang.

Są jak gotówka. Użyj ich.

A ty?

Co będzie z tobą?

Musisz być gotowa, Eun.

Panie.

- Ktoś przeskoczył przez płot. - Kto to?

- Ruszaj. Prędko. - Co?

Rób, co mówię.

Liczy się każda sekunda.

Spotkamy się w świątyni Daegwang.

Seomseom, pilnuj jej.

Tak jest.

Na co czekasz? Pędź!

Obiecaj, że się zjawisz.

Idź.

Do środka.

Znaleźć go.

Pusto.

Przeszukać dom.

Świeca wciąż płonie.

Jeszcze nie uciekł.

Choi Jeongyeop.

On ma mapę.

Wiesz, jakie to ważne.

Jeśli jednak wpadnie w niepowołane ręce, nie tylko zginą ludzie,

ale cały kraj upadnie.

Los Joseon

zależy od tej mapy.

Gdzie twój ojciec?

Zaczekasz na niego po śmierci.

Nic ci nie jest?

Oficerze.

Dlaczego prosisz się o śmierć?

Zejdź mi z drogi, a przeżyjesz.

Zamilcz.

Chcesz mnie tym nastraszyć?

Joseon jest pełne głupców.

Zabić go.

Idźcie.

W razie kłopotów szukajcie prawej ręki przywódcy Mapo.

Pomoże wam.

- Prędko, pani. - Łapać ją!

Szybko!

Zabić go!

Zobaczysz z zaświatów,

kto będzie władał tym zgniłym państwem!

Generale, z magazynu dobywa się dym.

Pani.

Ojcze.

Tędy.

- Choi tam jest. - Wyważ drzwi!

To nie mapa.

Napisy: Konrad Szabowicz

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.